Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Katrina

Niegrzeczny 3,5-latek

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Katrina

Zacznę od tego że od początku wychowujemy w duchu rodzicielstwa bliskości. Nie bijemy nie krzyczymy nie stosujemy kar. Jednak od pewnego czasu zaczynam tracić cierpliwośc do swojego dziecka. Bo muszę przyznać że mój syn jest poprostu niegrzeczny, nie słucha. I ja nie wiem co mam z tym zrobić. Chodzi do psychologa ale to nie za wiele pomaga, mam wrażenie że psycholog go jeszcze bardziej buntuje tzn syn po wizytach zamiast słuchać to tym bardziej się sprzeciwia. Rodzina mi nie pomaga, mówią że sama chciałam wychowywać bezstresowo to teraz mam. Jakiś czas temu urodziłam drugie dziecko, syn bije popycha siostrę na każdym kroku, zabiera jej wszystko. Dużo krzyczy. Na wszystko mowi nie. Kilka razy dziennie zmagam się z jego wybuchami histerii. Tłumacze przytulam ale to nie działa, jakbym dosłownie mówiła do ściany. Nie wiem co mam robić. Do tej pory jego zachowanie nam nie przeszkadzało, wiemy że tak wszystkie dzieci w tym wieku się zachowują jednak teraz chodzi też o młodsza córkę. Boję się o nią. Gdzie powinnam się udać z synem?, jak rozmawiać? Czy są tu rodzice z podobnym problemem? Przeczytałam dziesiątki książek. Kupiłam nawet książkę z blog ojciec z nadzieją że to mi pomoże znaleźć rozwiązanie jednak nie pomogło. Posmialam się trochę, odetchnelam że nie tylko ja mam takie problemy ale ich to nie rozwiązało. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli psycholog nie pomaga, to zacznij od jego zmiany.

Od kiedy syn jest niegrzeczny? Czy zbiegło się to z czasem, gdy urodziła mu się siostra? A czy chodzi do przedszkola?

Przyczyn takiego zachowania może być wiele, np. chce sprawdzić na ile sobie może pozwolić, przeciąga "granicę", by zobaczyć, gdzie usłyszy "nie wolno". Może też w ten sposób chcieć zwrócić na siebie uwagę, bo za mało czasu mu się poświęca.

Warto porozmawiać z synem o zachowaniach akceptowalnych i niedopuszczalnych. Pokazać granice i tłumaczyć je, a także zastanowić się, czy nie warto jednak wprowadzić mu ponoszenia konsekwencji za złe zachowania. I przede wszysktim  poświęcać mu czas, taki czas, gdzie jest tylko on i rodzic, bez siostry 😉


2005 :), 2007 :), 2014 :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

Nie nie zbiegło się to z czasem tzn urodzeniem córki. Syn taki jest od urodzenia, od paru tygodni bardziej niż zwykle. Choć może nie bardziej, poprostu przejawia agresję w kierunku córki. Czasu poświęcamy mu maksimum ile możemy, mam wyrzuty sumienia względem córki że dla niej nie mam czasu przez to że nim się muszę zajmować. Ale to i tak mało. Nie mogę jednak zaniedybywać drugiego dziecka przez kaprys pierwszego.  Nie chodzi do przedszkola bo nie chcieliśmy żeby w przedszkolu czuł się odrzucony przez nas. Chodzimy do klubu malucha razem by mógł się pobawić z rówieśnikami. Rozmawiamy z synem lecz on ma jakby w nosie to co mówimy. Nie chcemy stosować wobec niego kar bo to nie będzie skuteczne, mógłby poczuć się źle o zacząć bać nas a nie o to nam chodzi. Chce by czuł się bezpieczny przy nas. Może faktycznie powinniśmy zmienić psychologa dla niego, dwaj poprzedni również nie pomogli nam bo syn jak nie słuchał tak nie słuchał ale przynajmniej po wizytach u nich syn nie był na buntowany. Pisząc na butowany mam na myśli to że na jakieś prośby  by np posprzątał zabawki mówi że nie musi tego robić bo nie chce i ma do tego prawo i nie działa na niego żadna forma uatrakcyjnienia tylko mowi sama sobie posprzataj albo straszy nas że zadzwoni na policję jak go zmusimy np do kąpieli. Zawsze mial opory by cokolwiek zrobić czego my oczekujemy ale od jakiegoś czasu stał się bardziej wygadany. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodzi o o stosowanie kar, tylko o ponoszenie przez dziecko konsekwencji niegrzecznego zachowania. Dzieci czują się bezpieczniej, gdy znają ramy i wiedzą w jakiej przestrzeni i na ile mogą sobie pozwolić. To dla ich (i rodziców)  dobra. Chodzi o to, by synek wiedział, że jego niegrzeczne zachowanie ma swoje granice. Należy wcześniej ustalić zasady dot. jedzenia, sprzątania, spacerów, zabaw itd.  i ich przestrzegać. Dziecko, gdy zna zasady i wie, że je łamie będzie wiedziało, że poniesie za to konsekwencje. Taki przykład pierwszy z brzegu: prosisz syna, by posprzątał zabawki z dywanu. On nie chce tego zrobić. Prosisz drugi raz. On nadal nie chce ich posprzątać. Co wtedy robisz? 


2005 :), 2007 :), 2014 :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

No właśnie jakie te konsekwencje ma mieć dziecko, tak by go nie ukarać ? Nie chce sprzątać więc tłumaczę mu że trzeba sprzątać zabawki. Ale dalej nie chce sprzątać. Mogę mu tak tłumaczyc i tłumaczyć a on ma w nosie, idzie sobie i nie słucha albo zaczyna jeszcze bardziej balaganic. Więc kończy się tym że albo zabawki zostają nie posprzątane albo sama je zbieram. Nie wiem jakie działania mogę podjąć tak by nie były one krzywda i karą. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

Zdaje się poprostu że bałagan sam w sobie nie jest dla niego konsekwencją. Chyba że ewentualnie sam rano stanie na klocku który gdzieś pozostawił. Co go i tak nie motywuje do posprzątania . 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

Pewnie przeczytam że to że je zbieram za niego to właśnie ta nie konsekwencja. Ale ile ma to trwać 3 godziny 4? 5? Czy może mam z nim siedzieć przy tych klockach nawet i dobę ale czy to już nie było by drastycznym karaniem go? Po za tym pewnie by zasnął ze zmęczenia na podłodze a przy tym odstawil teatrzyk z milion razy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Katrina. Mój syn z reguły sprząta zabawki, ale w trudnym dla siebie czasie też zdarzało mu się twierdzić, że ni będzie sprzątał, w końcu po trzeciej prośbie tata mu zapowiedział, że może za niego posprzątać, ale wtedy nie zobaczy tych zabawek przez 2 dni. Oczywiście i tak nie posprzątał, bo pewnie nie wierzył w to, że tata tak zrobi, ale zrobił i musiał czekać na swoje ulubione samochodziki 2 dni. Przy kolejnej takiej sutyacji już wiedział, że to nie przelewki i tata dotrzyma słowa. Oczywiście przed wyznaczonym czasem nie pomogły prośby o zwrot zabawek. Nie wiem czy to był właściwy sposób postępowania, ale moim zdaniem w ten sposób syn poniósł konsekwencje, które zapamiętał. Z tego, co piszesz u Ciebie jest trudniejsza sytuacja, ale możesz spróbować. Moja koleżanka jak jej córki nie chciały sprzątać, to szła w kierunku zabawek z workiem na śmieci i od razu się dziewczynki brały za robotę, żeby ich skarby nie wylądowały w koszu :). Ale to już takie trochę ekstremum 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też czasami pomgałam amluchowi w sprzątaniu, jak bawił się małymi resoraczkami, to żeby nie była to dla niego taka wielka udreką, żeby je zbierać, to braliśmy dużą koparkę z ogromną łyżka i tak ładował autka czy klocki do pudełka. W przedszkolu zauważyłam, że kiedy dzieci nie słuchają, to Panie odliczają do trzech i przed końcem odliczania dziecko musi zrobić to, o co jest proszone. U nich to się sprawdza, tylko Twój syn musi wiedzieć, że jeśli czegoś nie zrobi, to będzie jakaś tego konsekwencja, tak jak przy jedzieniu, jeśli nie zje drugiego dania, to nie dostanie deseru. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do przedszkola, to widziałam już niejedno dziecko, które mam odprowadzała ze strachem, że będzie się tam źle czuło czy że jest niegrzeczne i będą z nim same kłopoty, ale po jakimś czasie wychodziło to dziecku na dobre. W przedszkolu nie ma takiej możliwości, żeby dzieci po sobie nie sprzątneły czy nie bawiły się grzecznie z rówieśnikami. Panie mają swoje metody, żeby je tego nauczyć, a tym bardziej, że będą dla dziecka obce - to będzie budziło respekt. W związku z tym myślę, że dobrze by to zrobiło Twojemu synkowi, a skoro chodzi do klubiku, to mogłabyś mu wytłumaczyć, że teraz jest już większy, a duzi chłopcy chodzą do przedszkola, bo tam mogą się pobawić i nauczyć wielu nowych rzeczy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kidyś przeczytałam, że w rozmowie z dzieckiem jest bardzo ważne mówienie o swoich uczuciach, wiadomo, że każde dziecko jest inne i w trudnym czasie dla Twojego synka, może być trudno do niego dotrzeć, ale np. kiedy mój synek zrobi coś przykrego, to mu mówię, że jest mi przykro, że się tak zachował, kiedy zrobi coś niebezpiecznego, to tłumaczę, że się bardzo o niego martwiłam, bo mógł sobie zrobić krzywdę. I u nas to działa, rozumiem, że czas musisz podzielić, ale rozmowa jest bardzo ważna, spokojna i szczera. Taka mała istotka też zrozumie Twoje emocje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

Dziękuję za rady. Nie chcemy posłać do przedszkola właśnie z tego powodu że panie " mają swoje metody" budzą w dziecku strach. Nie chcemy tego.

Niestety zabranie mu czegoś brzmi jak kara a my kar nie stosujemy. Chcielibyśmy znaleźć sposób na dotarcie do niego bez zakazów nakazów i kar. Choć nie widzę już innego rozwiązania jak ukaranie go tzn np wlasnie zabranie zabawek. Chciałabym by syn na zdanie, choćmy pobawić się w zbieranie zabawek do pudełka reagował takim samym entuzjazmem. Niestety najczęściej słyszę że nie, teraz mi się nie chce, wolę się bawić czyms innym. Był czas ze na niego to działało. Do okolo 2 roku życia. Wtedy jeszcze troszkę liczył się z naszym zdaniem. Obecnie wogole nie reaguje. Nie obchodzi go to że sprawił przykrość czy ból. Śmieszy go to, zdaje się nie okazywać empatii. Nie mam pojęcia czemu się tak zachowuje. Nie mamy telewizji. Nie chodzi do przedszkola. Jedynie do tego klubu ale tam nie często zdarzają się takie sytuacje. Ciężko mi już z tym. Niestety nie sprzątanie to nasz nie jedyny problem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie zauważyłam u swojego dziecka, żeby panie przedszkolanki budziły u niego strach, bo nie chodziłby chętnie do przedszkola. Po prostu od pierwszego dnia dzieci mają określone ramy i wiedzą co im wolno a czego nie, a że są to nieznane im osoby, to czują właśnie respekt i pewnie, że sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić, ale jeśli chodzi o naszą placówkę, to na pewno nie polega to na zastraszaniu dzieci.

Moim zdaniem przykład, które Ci opisałam, to nie jest kara dla dziecka, tylko konsekwencja jego wyboru - nie chce posprzątać, tylko Ty musisz to za niego zrobić, więc nie będzie się nimi bawił. Jakoś trzeba dziecku pokazać, że każdy nasz wybór wiąże się z konsekwencjami. Najtrudniej jest kiedy dziecko przechodzi taki czas i jest źle nastawione do wszystkiego, wtedy trzeba coś zmienić, skoro okazywanie dobrego serca już się nie sprawdza.

Ja zawsze dużo rozmawiałam z synkiem, wszystko mu tłumaczyłam i staraliśmy się wspólnie znaleźć rozwiązanie, np. kiedy przychodził wieczór i nie chciało mi się sprzątać zabawek, bo było ich za dużo, to powiedziałam, że mu pomogę, ale na drugi dzień miał tak się bawić, że co jakiś czas posprzątać bałagan, żeby na wieczór nie było tego aż tyle. Wiadomo, że dziecko zapomina, ale przypominałam mu.

Nie zazdroszczę Ci takiej sytuacji, ale trzymam kciuki, żeby udało Wam się znaleźć rozwiązanie. Czasami wprowadzenie sztywniejszych zasad - zwłaszcza w takiej sytuacji, może wnieść więcej dobrego niż Ci się wydaje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

Dziękuję za radę. Dla mnie jest to kara. Jeśli konsekwencja jest sztuczna/wymyślona to jest karą. Kara może być mniej lub bardziej krzywdząca dla dziecka ale wciąż pozostaje karą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

Wiem że takie groźby i szantarze są skuteczne ale my szukamy innego sposobu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Katrina, podpisuję się pod wszystkim co napisała Wywijaska.
Jeśli Ty jako rodzic nic z tym jego zachowaniem nie zrobisz, to tak naprawdę już robisz krzywdę swojemu dziecku. Z tego co napisałaś wygląda na to, że ono nie zna granic, nie zna konsekwencji, zasad, a ty pozawalasz na to i syn doskonale o tym wie. Może poczytaj fachowe książki o tym jak ważne jest, by dziecko miało wpojone, że są granice i zasady i dlaczego trzeba to od niego egzekwować. Znajdziesz coś co cię przekona do zmiany swojego nastawienia.  Jak twój syn pójdzie w końcu do przedszkola (swoją drogą dobrze mu to zrobi), to będzie mu ciężko dostosować się do reguł, a ty prawdopodobnie będziesz często na dywaniku. Wiem, że chcesz być jak najlepszą mamą, jak każda z nas, ale z takim podejściem jak  masz, to nie tędy droga. Jak z wszystkim, są zwolennicy i przeciwnicy, ale jeszcze nie słyszałam, żeby mama nie chciała być konsekwentna dla swojego dziecka. Zrobisz jak uważasz. Wiesz, pomyśl, czy tobie również  nie przydałby się psycholog, żeby pokazał Ci, że wytyczanie zasad, granic i konsekwencji dziecku to dla jego dobra, naprawdę.


2005 :), 2007 :), 2014 :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Katrina

Mówimy mu że są zasady i granice oraz konsekwencje złych zachowań tylko nie chcemy tego egzekwować siłowo od niego lub w sposób sztuczny. To nie jest tak że on nie wie że to co robi jest złe, ze sie na to nie zgadzamy, tylko jego nie to nie obchodzi że robi coś złego. Karanie dziecka nie jest dobre nawet jeśli ma się najszczersze intencje. My szanujemy nasze dziecko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola
1 godzinę temu, Gość Katrina napisał:

 

Myślę że Twoim podstawowym problemem jest myślenie zero jedynkowe. Nie każda nie naturalna konsekwencja jest karą. Warto przed zabawą wyjaśnić reguły zabawy. Czyli na przykład: pobawię się z Tobą klockami pod warunkiem, że później je razem pozbieramy , jeśli nie będziesz chciał ich zbierać jutro już nie będziemy bawić się klockami. Później można przypomnieć o tych regułach które się ustaliło. I być konsekwentnym. W takim przypadku brak zabawy klockami nie jest karą tylko konsekwencją. Musisz nauczyć się to rozróżniać. Karą by było jakbyś powiedziała nie chcesz zbierać to jutro się nimi nie będziesz bawić bez wcześniejszego ustalenia tych reguł. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...