Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs "Kamera lub laptop z twojej bajki"

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Marika S

W pewnej nieodległej krainie
żyła sobie niezbyt szczęśliwie
mała błękitnooka księżniczka,
którą dotknąć można było tylko w sterylnie czystych rękawiczkach
i choć uczyła się bardzo pilnie
nadano jej zupełnie jak na złość bardzo brzydkie i dziwne imię.
Ochrzczono ją Zachorowała
pomimo, że bardzo sprzeciwiała się temu jej mama.
Zachorowała uczyła się bardzo pilnie
i zdrowie zachować starała się usilnie.
Mimo dobrego serca i wielkiej urody
oraz mądrości dużo większej niż u przysłowiowej sowy,
mimo uczciwej postawy wobec ludzi
i wesołości dzięki której nikt się z nią nie nudził,
mimo tak wielu wspaniałych zalet
i tego, że jej pasją był uwielbiany przez króla balet,
rodzicom ciągłych trosk przysparzała,
gdyż nieustannie chorowała.
Choć cała gmina o nią bardzo dbała
choroba jej nie opuszczała.
Było to efektem dawnego zaklęcia
rzuconego na nią przez złą żonę babci drugiego zieńcia,
z której to podobno babcia królewny, nieboga
uczyniła sobie przed laty największego wroga,
mówiąc jej najszczerzej jak umiała,
że ani odrobinę nie wyładniała
mimo zabiegów tak licznych
w najdroższych salonach kosmetycznych
Żona babci zieńcia tak się wtedy wściekła,
że w ramach zemsty chorobę pięknej wnuczce przyrzekł.
A że wiedźma z niej była taka,
jak każda wredna i złośliwa pokraka
która o swoje zdrowie swoje nie dbała
więc tak brzydko wyglądała, że nawet zła wróżka się jej słuchała.
Urok na dziecko niewinne rzuciła,
choć mała Książnika nie zawiniła.
Dziewczyna o której w tej bajce mowa
na skutek złych zaklęć wciąż bywała chora.
Lecz gdy medycy badania dziecku wykonali
na słońcu więcej przebywać więcej nakazali.
Mówili, że to nie magia ani żadne czary
Pięknej dziewczynce chorować kazały.
Ze strachu przed dziecka swojego chorobą
rodzice w domu kazali siedzieć nieustannie ze sobą.
Niedobór światła słonecznego
okazał się przyczyną stanu tego.
Witaminę D poradzili zażywać
a gdy tylko ciepło w strumyku wesoło pływać,
i dziecko energii szybko nabierze
kiedy będzie częściej na spacerze.
Jeśli na dworze córka zacznie bywać
wyrośnie z niej prawdziwy siłacz.
A na śniadanie choć jedno jajko dziecku podawać należy
I nigdy nie wolno zamykać jej z dala od ludzi w ciemnej i sterylnej wieży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dnia każdego, późną nocą, gdy się gwiazdy w dali złocą,
Wszystkie dziwy z jaskiń, pieczar, nawet stwory średniowiecza,
W czerń wychodzą, niby duszki, mając łapy albo nóżki,
Chcą się zagrzać w ognia żarze, wiedząc, że im drogę wskaże.
Wnet zbierają się wokoło, tupiąc, tańcząc, ach, wesoło!
Nagle w tłumie poruszenie: ktoś nadchodzi niestrudzenie…
To wędrowiec wszystkim znany, w baśniach mówca niezrównany.
Damy najpiękniejsze w świecie, jakich nigdzie nie znajdziecie,
Mężów dumnych też i dzielnych, władców królestw niepodzielnych,
Smoki, gryfy, czarodziejki, wszystkich zna wędrowiec wielki,
Zaraz zatem nam opowie, co mu w siwej siedzi głowie…
Jeśli teraz zamkniesz oczy, świat Cię z baśni zauroczy,
A wędrowca słowa jasne, piękne sny dadzą, gdy zaśniesz.
Dnia pewnego wczesną porą, jechał król wraz ze swą sforą,
Pędził, gnał na polowanie, znaleźć pragnął złotą łanię.
Tak legenda stara głosi: o co łanię ktoś poprosi,
Ta życzenie jego spełni, kiedy księżyc będzie w pełni.
Król nasz – Siłacz, miał marzenie, co dręczyło go szalenie.
Chciał by książę i królewna, tak nieczuli, niby z drewna,
Serca swoje otworzyli, miłość ludu tym zdobyli.
Zaraz z rozmyślań coś Króla wyrwało, czmychnąć między drzewa coś się zdawało.
W oka mgnieniu sfora pognała, za łanią złotą co w świt umykała.
Król powolutku strumyk przekroczył, szatę i buty okazałe zamoczył,
Ujrzał na polu zwierzę przecudne, strzygące uszami, ze ślepiami jak ruble.
Łania spojrzała na Króla z ufnością, łbem mu kiwnęła z niezwykłą godnością,
Nim Łowca do rozmów znów mógł być gotowy, rzekła do niego, tymi oto słowy:
Wiem, czemu po lasach mnie gonisz o świcie, zmienić chcesz los swój i dzieci swych życie.
Za to żeś dobry i krzywdy mi nie robisz, dam Ci dobrą radę – jak uznasz, tak zrobisz.
Księciu i Królewnie potrzeba jest radości, niby pies są smutne, kiedy nie ma swej kości.
Dlatego gdy wrócisz daj im jajko strusie, karz go pilnować i milczeć jak trusie.
O świcie niech wyjdą na słońce wstające, wystawią swe buzie na promienie gorące,
Jajko zmieni się wnet w dwa konie, rącze i czyste jak kobiece dłonie.
Królewa wraz z Księciem niech dosiądą obu, popędzą do ludu, by wyrzec się chłodu.
W ich żyłach od teraz krew całkiem nowa, witamina D wprost ze słońca gotowa.
Król rad usłuchał, zrobił jak być miało – od tej chwili w królestwie szczęścia jest niemało.
Królewskie dzieci kochane są jak nigdy, żadnemu z poddanych nie dadzą wyrządzić krzywdy.
A co z łanią? Już nigdy się nie pokazała, z ukrycia co noc w głos tylko się śmiała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Marika S

W pewnej nieodległej krainie
żyła sobie niezbyt szczęśliwie
mała błękitnooka księżniczka,
którą dotknąć można było tylko w sterylnie czystych rękawiczkach
i choć uczyła się bardzo pilnie
nadano jej zupełnie jak na złość bardzo brzydkie i dziwne imię.
Ochrzczono ją Zachorowała
pomimo, że bardzo sprzeciwiała się temu jej mama.
Mimo dobrego serca i wielkiej urody
oraz mądrości dużo większej niż u przysłowiowej sowy,
mimo uczciwej postawy wobec ludzi
i wesołości dzięki której nikt się z nią nie nudził,
mimo tak wielu wspaniałych zalet
i tego, że jej pasją był uwielbiany przez króla balet,
rodzicom ciągłych trosk przysparzała,
gdyż nieustannie chorowała.
Choć cała gmina o nią bardzo dbała
choroba jej nie opuszczała.
Było to efektem dawnego zaklęcia
rzuconego na nią przez złą żonę babci drugiego zieńcia,
z której to podobno babcia królewny, nieboga
uczyniła sobie przed laty największego wroga,
mówiąc jej najszczerzej jak umiała,
że ani odrobinę nie wyładniała
mimo zabiegów tak licznych
w najdroższych salonach kosmetycznych.
Żona babci zieńcia tak się wtedy wściekła,
że w ramach zemsty chorobę pięknej wnuczce przyrzekła.
A że wiedźma z niej była taka,
jak każda wredna i złośliwa pokraka,
która o zdrowie swoje nie dbała,
więc tak brzydko wyglądała,
że nawet zła wróżka się jej bała
na tyle mocno, że jej posłuchała.
Urok na dziecko niewinne rzuciła,
choć mała Książnika niczemu niewinna.
Dziewczynka o której w tej bajce mowa
na skutek złych zaklęć wciąż bywała chora.
Lecz gdy medycy badania dziecku wykonali
na słońcu więcej przebywać więcej nakazali.
Mówili, że to nie magia ani żadne czary
Pięknej dziewczynce chorować kazały.
Ze strachu przed dziecka swojego chorobą
rodzice w domu kazali siedzieć nieustannie ze sobą.
Niedobór światła słonecznego
okazał się przyczyną stanu tego.
Witaminę D poradzili zażywać
a gdy tylko ciepło w strumyku wesoło pływać,
i dziecko energii szybko nabierze
kiedy będzie częściej na spacerze.
Jeśli na dworze córka zacznie bywać
wyrośnie z niej prawdziwy siłacz.
A na śniadanie choć jedno jajko dziecku podawać należy
I nigdy nie wolno zamykać jej z dala od ludzi w ciemnej i sterylnej wieży.
Rodzice rady usłuchali
A wtedy sami się przekonali,
Że nie ma świecie żadnych czarów
Gdy się korzysta z natury darów
A zdrowie wtedy dopisuje
Gdy zdrowy styl życia się promuje.
A słońce, uśmiech i dziecięca swoboda
Każdemu dziecku energii doda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Na początek zagadka- co to jest:
pod wpływem słońca skóra ja produkuje,
dużo także w jajku jej występuje?
Tak, to witamina D. Dla zdrowia bardzo istotna,
by mały życia król był siłaczem,
a mała królewna pozostała wesoła i psotna.


www.marthalla.blogerki.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Za górami,za lasami i małym strumykiem
żył w królestwie pełnym słońca król zwany Erykiem...
Piękną córkę miał ów władca-królewnę Kasieńkę,
którą wielu dzielnych wojów prosiło o rękę...
Niejeden tym siłacz w pojedynki stawał,
jednak żaden godzien ręki jej się nie wydawał...
Kruszyli więc kopie niczym jajko kruche,
lecz serce Kasieńki na starania głuche...
W końcu się pojawił wojownik waleczny-
-na złocistym koniu i w blasku słonecznym...
Zwano go wśród szlachty Witoldem Wspaniałym,
lecz był chłopcem raczej skromnym i dosyć nieśmiałym...
Pokaz siły dał ogromnej,pokonał rywali,
po kolei więc rycerze z walki odpadali...
Witaminy D wojacy nieszczęśni nie brali,
wojownika nikt nie drasnął-jakby był ze stali...
Witold dostał więc królewnę,królestwa połowę,
a król Eryk mu założył koronę na głowę...
Dla Królestwa Słonecznego dzień to był wspaniały,
a kolejne lata w zdrowiu przemijały...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Jakub Kruczek

Posłuchaj dziecko... tej pięknej bajki, opowiem Ci więcej od niejednej pisarki i od niejednego pisarza, ten wierszyk tyle opowiada, żeby nie przeciągać długo zaczynamy! Za morzami, za rzekami, za górami, za lasami, za drogami i domami, gdzieś daleko obok lasu, gdzie słoneczko z rana wstaje, gdzie świerszczyk sobie piszczy w trawie, żyła sobie pewna dama. O królewnie mowa cała. Chociaż damą wielką była to wciąż sama żyć musiała, no bo króla znaleźć chciała. Co dzień rano i wieczorem wychodziła z zamku swego i na wzgórze wyruszyła, aby znaleźć tego jedynego. Wychodziła w samej sukni i bez względu na pogodę bo potężne miała zdrowie. I spytacie jak to jest możliwe, ja odpowiem wam życzliwie. Owa dama co dzień z rana przy śniadaniu witaminę D zażywa sama i odporna jest od chorób i też silną jest kobietą. Jajek dużo też nie chce wcinać bo siłacza nie chce zgrywać. I tak właśnie piękna dama czeka na swojego WYBRANEGO, który na swym białym koniu za strumyka się wyłoni i jej odda swoje serce i na zawsze razem będą .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dziecko często zapomina jak to ważna witamina,
Słońce samo Ci to powie, że witamina D to czyste zdrowie!
Król, królewna też o tym wie że każdy potrzebuje witaminy D!
Strumyk cicho o tym mruczy, że każdemu jej potrzeba.
Nawet siłacz…
Ze smakiem jajko je, świadomy ile w nim witaminy D!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nad strumykiem gdzieś przy lesie
Król królową na rękach niesie
Mówi do niej: Moja droga
Nie zasadna jest twa trwoga
Słońce świeci nam od rana
A ty ciągle zatroskana
Witamina D leje nam się z nieba
Dla zdrowia więcej nam nie potrzeba.
Ona na to mu powiada
Cenna dla mnie jest Twa rada,
Ty mój siłaczu ukochany
Przez wszystkich tak uwielbiany
Choć idziemy na drugie śniadanie
Każdy z nas pewnie jajko dostanie
Może na miękko albo jajecznicę
Trzeba nakarmić te nasze pannice
By na dworze siłe miały
i do ludzi się uśmiechały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nie jest to bajka o jajku zlotym.
Nie o silaczu ,co rzucal mlotem.
W pewnym Krolestwie,gdzie strumyk plynie
Zyl pewien rybak,Jan mial na imie
Zona Kasienka na imie miala,byla
tak piekna,jak malowana.
Pewnego dnia Jan mowi do zony
Widzialem Krola byl bardzo zmartwiony
Prawdopodobnie Krolowa chora,a o zdrowie
dbac trzeba,wiec ida do doktora.
On sam wygladal slabo i blado,wiec pewnie tez
siegnie porady.
Doktor przebadal Krola,Krolowa i bez skrepowania
pokiwal swa madra glowa.
Dlugo nie myslac ,glosno powiedzial
D WITAMINY jest wam potrzeba.
Znajdziecie ja ,pewnie jak sami wiecie
w promykach slonca na Calym Swiecie!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Tego dnia słońce świeciło przepięknie. Królewna jadła śniadanie z niecierpliwością. Cały czas już planowała, w co się będzie bawić. Król bardzo dbał o zdrowie dziewczynki, cieszył się więc, że chętnie spędzała czas na dworze. Kiedy tylko miał trochę czasu, zabierał córeczkę nad strumyk. Rozkładali kraciasty kocyk, podziwiali motyle i ważki, słuchali cichego szemrania, grzejąc się w ciepłych promykach słońca. -Wasza wysokość - tak królewna zwracała się do taty - a co dobrego robi dla nas słoneczko? - Hmm- zadumał się król, i zawinął wąsa. -Widzisz te kwiatki, które kwitną tak kolorowo? Widzisz te zboża, z których niedługo będziemy piec chlebek? Oni wszyscy potrzebują ciepła, żeby móc żyć. I ten koń, który jak siłacz ciągnie wóz, i ten ptaszek, który wysiaduje na gniazdku jajko, wszyscy chcą się ogrzać. -A my? - zapytała królewna. -Nam słońce pomaga uzyskać witaminę D. Dzięki niej masz mocne kości, zdrowe zęby i świetny humor. - No tak, ale przecież zimą jest mało słońca - westchnęła smutno królewna. -Nic się nie martw! -powiedział król - wiem, skąd można ją wziąć zimą! - i tajemniczo uśmiechnął się pod wąsem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Co ma zjeść siłacz by dźwigać ciężary?
"Wystarczy jajko" - nie damy wiary!
Jak ten król zdobył serce królewny?
Jakiś czyn silny był mu potrzebny!
Obydwaj Panowie mają mocne kości,
więc uśmiech wciąż na ich twarzach gości.
Jaka witamina odpowiada za to?
To "D" witamina, gwarantowana w lato.
Wystarczy słońce i koc nad strumykiem,
by zdrowie stało się naszym nawykiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

" Kłótliwe witaminki"

Był pewien Król co Zdrowie się zwał, nie jedną Królewnę w pałacu miał. By czuły się równe, Król bardzo sprytny, nadał im tytuł jakże zaszczytny! Tytuł brzmiał Witamina, i tu się kochani problem zaczyna. Bo każda dla Zdrowia ważniejsza być chciała, więc szybko niezgoda zapanowała. I tak wrzeszczała Witamina C :
- Czy ktoś się ze mną kłócić chce? To najpewniejsza na świecie rzecz, że przeziębienie przegonię precz! I na dodatek odporność zbuduję, więc rzadko ktoś - no a jak już, to krócej choruje!
Na to skrzywiła się D Witamina :
- Ze mną szczęśliwa jest każda rodzina! Bo mają zdrowe zęby i kości, każda z Was pewnie mi tego zazdrości!?
B Witamina nie wytrzymała, ze swego miejsca się zerwała :
- Ja tutaj jestem najważniejsza - wspomagam pamięć, jest najcenniejsza. Koncentracja to też moja dola, czy nie widzice jak ważna ma rola?
Teraz wkroczyła A Witamina, choć zawsze z niej była spokojna dziewczyna, teraz napięcia nie wytrzymała i upust swej złości donośnie dała :
- Czy nie widzicie mego uroku? Przyczyniam się wszak do lepszego wzroku! Dużo wyraźniej zobaczyć można jak słońce świeci, jak nad strumykiem bawią się dzieci.
Do głosu doszła Witamina E :
- Ja w końcu też coś powiedzieć chcę!
Więc powiem Wam teraz, całkiem nie skromnie - na wydolność mięśni wpływam ogromnie. Beze mnie nie byłoby Siłacza żadnego, jestem najważniejsza, wiecie już dlaczego.
Witamina K oburzona wstała, zmęczona kłótnią, która długo trwała :
- Lepszej ode mnie nie ma, krzepliwość krwi to ma domena. Dzięki mnie krwotok krwotoczkiem się stanie, więc skończcie już te swoje gadanie!
I tak kłóciły się długo, niezmiernie, a król za drzwiami słuchał ich wiernie. Kłótliwe jajko zjadły królewny - stąd cała kłótnia - władca był pewny. Wszedł do komnaty, cisza nastała, każda królewna na baczność stała.
- Moje drogie witaminki, me królewny, królewinki, każda z Was jest inna, lecz tak samo ważna, więc zrozumieć to powinna, że to kłótnia nie poważna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Madziaa1916

Za Gorami za Lasami,
jest kraina zwana Zdrowiem.
Rzady trzyma Wielkie Słońce,
takie ciepłe i gorące.
Bardzo praży bardzo grzeje,
co kożyści daje wielkie.
Promyk jenden drugi trzeci
dał królowi siłe wielką.
Król radości nie krył swej
bo już wiedział że to dzięki witaminie D.
tam magiczna no promieni i juz
krol siłaczem jest.
Złapał wielke dziwne jajko
i w raz z nim przeskoczył strumyk cały .
Tam czekała piękna dama
co królewną była zwana.
Uciesyza gođno sie y jajecyko u niej jest.
Siacy dumnie pręzy sie
by byiaka skraść królwenie bo nalezy on mu sie.
Ale Dama dała sama bo tak podziękować chciała.
Tuli tuli buzi buzi aż tu nagle przerwał im
zwierz co z jajka wykluł się.
Zwierz złoćisty i puchaty duzo sily daje damie.
Radośc wielka Królewny była
gdyz jej kraina uratowana była.
Bo to nie był zaden zwierz tylko słonce nasze hej!
Od dziś też w krainie damy była ciepło i słonecznie no
i co jest najwazniejsze sila wielka Witaminy D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dawno temu żył sobie król, który robił wszystko, aby mieszkańcy jego królestwa byli szczęśliwi i zdrowi. Król z pasją dbał o swój pałac. Wokół niego sadził krzewy, warzywa, kwiaty. Nieopodal pałacu rósł las, a między jego drzewami wił się młody, czysty strumyk. Było to jedno z ulubionych miejsc króla. Król był dobrym mężem i ojcem. Jedyne, co go martwiło to szczupła sylwetka żony. Królowa z dnia na dzień robiła się coraz chudsza. Prawda była taka, że kobieta mało jadła, aż wkrótce zmarła. Król obiecał sobie, że nie dopuści, aby i jego córka tak źle się odżywiała. Codziennie kontrolował co i ile zjada. Gdy królewna skończyła 14 lat podczas jednego z obiadów zaczęła marudzić, że nie zje brokułu, ani pomidora, ani kotleta. Wtedy król wpadł w złość. Nie chciał stracić swojej córeczki, więc z bólem serca postanowił zamknąć ją na wieży. Prowadziły do niej kręte schody, a drzwi zamykane były na mały, złoty kluczyk. Królowi służył człowiek zwany siłaczem. Król nakazał mu nosić królewnie posiłki i sprawdzać, czy wszystko zjada. Siłacz był jednak tak wpatrzony w królewnę, iż nie zauważał, że ona ukradkiem wszystko wyrzuca przez małe okno wieżyczki .Z biegiem czasu królewna stawała się coraz chudsza. Pewnego dnia podczas wyrzucania brokułu, pierścionek z brylantem, pamiątka po mamie, zsunął jej się z chudego palca i potoczył po parapecie, za okno. Królewna próbowała go dosięgnąć, ale bez skutku. Był wtedy słoneczny dzień, a brylant tak jasno mienił w słońcu, że wypatrzyła go sroka, miłośniczka błyskotek i przechwyciła dziobkiem. Po chwili wróciła, zostawiając na parapecie złote jajko. Zaćwierkała królewnie, że odda jej pierścionek, gdy ta zaopiekuje się jajkiem. Królewna zgodziła się i obiecała, że przez 30 dni będzie troszczyła się o jajko. Wiedziała, że podjęła trudne zadanie i żeby je wykonać potrzebuje zdrowia. Postanowiła więc zdrowo się odżywiać. Od rana czekała na siłacza, który przez okienko w drzwiach podawał jej jedzenie. Z apetytem zjadała wszystko, co jej przynosił. Okazało się, brokuły i pomidory są pyszne, a kotlet pożywny. Po kilku dniach jej cera, włosy i paznokcie nabrały blasku, a palce stały się normalne. W końcu nadszedł oczekiwany przez królewnę dzień. Dziewczyna od rana wypatrywała sroki. Wkrótce ptak przyfrunął i zwrócił pierścionek, który idealnie pasował na jej palec. Sroka pozwoliła dziewczynce rozbić skorupkę, a jej oczom ukazał się złoty kluczyk. Tym to kluczem król zamknął ją na wieży, a spacerując wzdłuż strumyka musiał go zgubić. Jak się później okazało, sroka znalazła go w trawie, ale niechcący połknęła. Potem zniosła jajko i tylko podrzucając je królewnie mogła ją uwolnić. Król bał się odwiedzać córkę, gdyż był pewien, że poprosi go o uwolnienie, a wtedy nie byłoby to możliwe i jego serce pękłoby z rozpaczy. Królewna wyjęła kluczyk ze skorupki i otworzyła nim drzwi zbiegając po schodach. Na dole czekał na nią wzruszony król. Promienie słońca ogrzały jej twarz, a witamina D dała siłę i energię by rzucić się w objęcia taty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pewien siłacz żył jak król,
Zdrowie miał jak młody Bóg,
Bo codziennie zjadał w brud
Witaminek pysznych moc:
Jajko, miód i zieleninę.
Spacerował nad strumykiem,
wraz z królewną piękną swą.
W słońcu siadał i dbał o to
by witaminek nie zbrakło:
Witamina D, A, E i K.
Zdrowie cenił ponad wszystko.
stąd rozważnie się odżywiał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Monika Zamojska

Piękna pogoda, słońce świeci-
Powiedział król, co na tronie siedzi.
Siedzi i duma... wzrokiem strumyk śledzi.
Wtem królowa krzyczy:- mężu łobuzie!
A król jakby połknął jajko nadyma swą buzię.
Nie siedź bezczynnie mój miły, rusz się, na zdrowie
, dla D witaminy.
Królewna za to, od rana stroi miny,
Widać jak brak jej, TEJ witaminy !
Król córkę podniósł wysoko do góry i zabrał królewnę na spacerek miły.
Królewna szczęśliwa, myśli sobie krótko:
Mój ojciec to siłacz, najsilniejszy na świecie,
Nigdzie takiego już nie znajdziecie !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Na polanie pośród lasu tam gdzie nikt nie liczy czasu
stoi malusieńki domek z drewna
w domku mieszka król, królowa i królewna.
Przy domku nad strumyczkiem niebieściutkim
usiadł szpak na skraju budki, wygwizdując ptasie nutki.
A świerszcz woła głosem cienkim.......
Szpaczku, szpaczku....głośniej, głośniej....
Niechaj trele twej piosenki słyszą wszyscy na polanie....
zaraz też słoneczko wstanie....
Słoneczko, słoneczko, słoneczko....
Wstawaj kochana gwiazdeczko,
nie żałuj nam swych promyków
masz ich przecież bez liku.
Słoneczko więc szybciutko wstało i do pracy się zabrało
Swe rękawki podkasało i świat w żółci malowało
Malowało, malowało....
Później wszystko podziwiało
Do dzieci się uśmiechało
Promykami im ciałka smyrało, złote włosy im czesało
Vitaminę D dawało i za chmurką się schowało.
A królewna Milenka po trawie pełnej rosy biegała
Wesoło śpiewając, uśmiechy wszystkim rozdawała
Kwiatki kolorowe we włoski wpinała
i do szpaczka rączką pomachała....
A co to ?
Milenko, Milenko....
Szpaczek wyśpiewuje..
Mamusia dla ciebie pyszny obiadek szykuje
Milenko, Milenko....
Chodź tu moja kochana panienko..
Dziś na obiad są ziemniaczki, jajko i surówka
to jesst pomysł doskonały...bo to daje dużo zdrówka
i uśmiechu na dzien cały.
Bo królena chce być siłaczem
więc zjada wszystko i nie płacze :)

monthly_2015_11/konkurs-kamera-lub-laptop-z-twojej-bajki_39447.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Smutny Krol tato i mama Krolowa
Bo w miasteczku,gdzie zawsze slonce swiecilo
nuda panuje ,bo nikt tam na silach poprostu sie nie czuje!!!
Krol z samego rana,gdy zjadl pyszne sniadanie,a
twarog z jajkiem chrupal na nie:)Poszedl
do wrozki,ktora zwa lekarzem,by tajna recepture przekazala w darze.Wedlug niej wyczarowano SUPER SILACZA
I od tamtej pory nuda nie doskwiera
Witamina D brzmi miano BOHATERA
Jest najlepsza z najlepszych naprawde mi wierzaj!
Z nia nareszcie radosne beda miny
Z nia przez strumyk przeskoczymy
Z nia czujemy sie lepiej kazdy wam to powie!
Z nia miasteczko nasze wnet sie zmienilo
Na szczescie ,bo ona tu z nim zagoscila
I moral mamy taki DBAJCIE O ZDROWIE KOCHANE DZIECIAKI!


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość kacperj

Słońce bardzo mocno świeciło witamine D do organizmu wrzuciło. Rolety długie mieli król i królewna, więc nie zdrowo się czuli, ale ich syn siłacz rolety odsunął. Od razu ulgę poczuli, dlatego festyn jajka odbyli. Po godzinie strumyk zalał cały festyn!!!!!!!!!!!!!!!! Ale przybył siłacz na rozkaz ojca i udało mu się wykopać duł i cały strumień znów płynął normalnie, wszyscy szczęśliwi byli do końca dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

W dalekim kraju , gdzieś na północy
Mieszkańcy nie byli zdrowi
Tam dzień podobny bywał do nocy
Noc zaś podobna dniowi
Nikomu robić nic się nie chciało
Radości było niewiele
Słońce przez cały tydzień drzemało
Świeciło tylko w niedzielę
Gdzie bystry strumyk nurtem szerokim
Przechodził w niewielką rzeczkę
Królewska para w zamku wysokim
Martwiła się o córeczkę
Królewna mimo , że taka śliczna
Apetyt niewielki miała
Więc wątła była i anemiczna
Bo słońca nie oglądała
Siedziała z " myszką " przy komputerze
Innego nie widząc celu
Raz na facebooku , raz na twitterze
Szukała przyjaciół wielu
Lecz słońce , chociaż słabo świeciło
- ( Co normą jest w tym klimacie )
To przecież czasem też zagościło
W mrocznej królewny komnacie
Król sytuacją zmartwiony szczerze
Czasami bywał niemiły
Królewna siedząc przy komputerze
Z dnia na dzień traciła siły
Chociaż astrolog spoglądał w niebo
Nie było żadnych wyników
Król dla efektu musiał lepszego
Zasięgnąć rady medyków
Wkrótce medycy mądrzy zjechali
Złorzecząc na drogi złe
Po konsultacji zdiagnozowali :
- " Brak witaminy D !!! "
Więc się zapytał król o przyczyny
Bo było mu nie w smak
Czemu akurat tej witaminy
Było królewnie brak
- " Niech na powietrze częściej wychodzi "
Rzekli uczeni mężowie
- " Wszystkim wam zresztą to nie zaszkodzi
W trosce o wasze zdrowie "
- " Dużo spacerów , wyjście do kina
Nie skąpić dobrej zabawy
Wkrótce do zdrowia wróci dziewczyna
I miną przykre objawy "
Więc król choć skąpym bywał z natury
Obiecał swemu giermkowi
Rękę swej pięknej królewskiej córy
Gdy z ową porządek zrobi
Siłacz co mówić nie lubił wiele
- ( Choć była ciut oburzona )
Porwał dziewczynę w którąś niedzielę
Nie biorąc nawet smartfona
I wkrótce został królewskim zięciem
- ( Wszak król się ujął honorem )
Tłum biesiadników więc na przyjęcie
Ruszył do zamku wieczorem
Długo się hucznie goście bawili
Toasty wznosząc do rana
I dobrych życzeń nie poskąpili
Pijąc drogiego szampana
Giermek królewnie dał piękną różę
Szczęśliwy , że się ożenił
A na śniadanie zjadł jajko kurze
Bo jajka nad wszystko cenił
Życiem czasami rządzą przypadki
Choć samo nie jest przypadkiem
Król się doczekał wnucząt gromadki
Był dla nich wspaniałym dziadkiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość natalia b.

Kiedyś król był bardzo chory: blady, smutny i zmęczony.
- Witaminę D Ci trzeba! - rzekła mądra królewna.
- Ale gdzie?!ale jak? skąd ją wziąć? może kraść?...
- Mój królu kochany za darmo takie witaminy!
Nad strumykiem, przy słońcu, spędzisz kilka chwil,
zjesz kanapkę z jajkiem i siłacz będziesz w mig!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Pewnego razu, w pewnym królestwie,
słońce orzekło, że świecić nie chce.
Nie będzie wstawać, wisieć na niebie.
A kiedy wróci? Po prostu nie wie...
Zapadła ciemność, z ciemnością marazm,
król po omacku koronę znalazł.
I począł męczyć sędziwą głowę,
jak zrównoważyć słońca odmowę.
Chodził i myślał, myślał i chodził.
Dla orzeźwienia w strumyku brodził.
Aż się martwiła córka-królewna,
że wnet mu będzie pomoc potrzebna.
Ale król wiedział, że tu problemem
jest witaminy D znalezienie.
Skoro już słońce w tym nie pomoże,
brak jej poważne skutki mieć może.
Lud bez promieni szybko się zmieni,
wpadnie w depresję, straci widzenie.
Krzywica zacznie potomnym grozić,
Ta wizja może każdego zmrozić.
Nawet siłacza, tym bardziej króla,
martwiła strasznie opcja ponura.
Tak więc rozmyślał i spacerował,
po czym przystanął i podyktował:
"Z racji, że słońce strajk uskutecznia,
suplementacja będzie konieczna.
Zdrowie ludności jest priorytetem,
dlatego trzeba wzbogacić dietę
w źródła bogate w D witaminę,
jajo,makrelę, tran, garść sardynek.
Jedzcie ze smakiem także wątrobę
niechaj się dzieci rodzą nam zdrowe.
A jeśli słońce nos swój wychyli,
lećcie po lustra i w jednej chwili,
promienie świetlne nań pokierujcie.
Taką kurację mu zafundujcie.
Pryśnie zły humor, depresja zniknie,
a słońce więcej nam nie zaniknie.
Bo tak mi właśnie się w głowie rodzi,
że szewc czasami bez butów chodzi.
Być może słońce jest tym przykładem,
ale z lustrami damy mu radę."
Co król zarządził, lud wnet wykonał.
Słońca depresję sprytem pokonał.
A przy okazji dowiedział się,
jak wielką moc ma witamina D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Hugo

Pewnego razu było sobie dziwne jajko. Nie miało okrągłego kształtu jak inne jajka, lecz miało kształt pudełka, zupełnie jak pudełka na klocki i miało złoty kolor.
Jajko to znalazł chłopczyk. Zobaczył je unoszące się w wodzie, w strumieniu niedaleko jego domu.
Chłopczyk ten znał królową, która była jeszcze młodą dziewczyną i zaniósł jej to złote jajko.
Królowa myślała, że to piękny złoty prezent dla niej. Jej mąż, król powiedział, żeby przygotować małą ucztę i z jajka zrobić wspaniałe potrawy, bo jajko było dość duże.
Tak się właśnie stało. Przygotowaniom przyglądał/a się synek/córeczka króla i królowj.
Patrzył/a jak kucharze rozbijają złote jajko, które było też złote w środku!
Powstały z niego piękne, złote potrawy, a wszyscy, którzy jedli te potrawy poczuli w sobie niesamowitą moc za każdym razem, kiedy wychodzili na słońce. Byli zdrowi, silni i piękni, a wszystko przez jajko i słońce. Od teraz wszyscy kąpali się w cieplutkich promieniach słońca, codziennie.
Jeśli chce się być siłaczem, pięknym jak królewna i bardzo zdrowym, trzeba się kąpać w słońcu!
- tak powiedział królowi jego mądry doradca. Powiedział jeszcze, że to jajko dało taki sam efekt jak kąpiele słoneczne, a wszystko przez obecną w jajku i promieniach słonecznych witaminę D.
Witamina D jest Dobra, jest Drogocenna jak Diamenty, jest za Darmo bo dostajemy ją od Słońca!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość wojtek267

Gdy słońce swoje oko przymyka,
Z maluszka witamina D umyka,
A każdy siłacz mówić tak będzie,
Że nawet król bez niej swej królewny nie zdobędzie,
Bo witamina, co "D" się nazywa, strumieniem siły bywa,
Więc nie powiedz jajku nigdy "nie!",
Bo ono wzmocni kości twe.

Email: wojtek267@o2.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Dawno temu, za górami, za lasami żył sobie król, królowa i ich mała córeczka. Jednak ich cudowna królewna została w dniu 15 urodzin porwana przez złą czarownicę i osadzona w najwyższej wieży w zamku strzeżonym przez smoka i otoczonym fosą pełną krokodyli. Zrozpaczona para królewska postanowiła wydać dekret w którym osoba, która oswobodzi ich ukochaną córeczkę zostanie ogłoszona bohaterem, obrońcą narodu. Dodatkowo na oczach całego królestwa zostanie obsypany złotem, aż żółte monety zakryją ją w całości.
Mijały miesiące, następnie lata. Wielu osiłków próbowało pokonać smoka. Jednak dni uciekały, a rycerzy, wieśniaków, jak również parobków brakowało. Nikt nie potrafił pomóc królowi i królowej. Po powrocie siłacza, któremu nikt siłą w królestwie nie dorównywał, cały dziedziniec zatonął w rozpaczy.
Pewnego dnia podeszła do władcy stara kobieta i powiedziała:
- Nasz najwspanialszy królu, daleko, za siedmioma dolina, tam gdzie płynie również Nasz strumyk leży stara, zapomniana wioska. Jest tam człowiek, który nie słucha innych, żyje spokojnym życiem w zgodzie z naturą i zwierzętami. Myślę, że On może Nam pomóc.
- Dziękuję za radę dobra kobieto. Natychmiast wysłać posłańca po człowieka o którym mówiła ta staruszka! Szybko, szybko!
Po kilku dniach wstawił się przed parą królewską wysoki, niebieskooki młodzieniec. Biło do Niego coś nadzwyczajnego, coś czego król nie potrafił wyjaśnić. Zwrócił się z poradą do stojącego obok mędrca.
- Doradco mój wieloletni, cóż to takiego co bije w moje królewskie oczy?
- To zdrowie Wasza Wysokość!
- Ach, tak...
Następnie zwrócił się do nowego przybysza:
- Młody człowieku, mam córkę, którą dawno temu zła wiedźma porwała i uwięziła w wieży. Cała twierdza jest otoczona fosą, jak również chroniona przez smoka. Błagam Cię, pomóż Nam. Jesteś Naszą ostatnią nadzieją. Nikt nie potrafił zwrócić Nam dziecka. Nawet siłacz został pokonany.
- Zgoda królu, mam tylko jedną prośbę. Poproszę zapakować mi na drogę chleb pełnoziarnisty oraz dwa jajka.
- Niechże tak będzie.
Młodzieniec wędrował wiele dni i wiele nocy. Wreszcie stanął przed wielkim zamkiem otoczonym fosą. Słońce odbijało się w wodzie. Było widać jak na dnie chowają się krokodyle.
- No tak, cóż ja z Wami mam począć?
Po kilku minutach młodzieniec postanowił oddalić się od zamku na kilkanaście metrów. Zaczął swoimi dużymi dłońmi kopać głęboki dół. Słońce świeciło, ale mężczyźnie nie ubywało sił. Zdrowie go wspierało i nie opuszczało. Od dołu wydrążył tunel który sięgał aż po fosę. Gdy tylko przebił się do wody wszystkie krokodyle odpłynęły do dołu. Teraz mógł bezpiecznie wejść na teren zamku.
Po paru krokach oczom młodzieńca ukazała się wieża. Była naprawdę wysoka. Liczyła może z 300 stopni, które trzeba szybko pokonać nim smok zauważy nieproszonego gościa. Młodzieniec dotarł na szczyt w ciągu 30 minut, następnie wyłamał drzwi. Na łóżku siedziała dziewczyna. Blondynka o ciemnych oczach i bladej cerze, ubrana w piękną białą suknię.
- Kim jesteś?? - zapytała
- Wysłał mnie Twój ojciec. Przybyłem zwrócić Ci wolność.
Dziewczyna uśmiechnęła się. Wstała i podała wybawcy rękę.
- Zatem w drogę - powiedziała
Po zejściu pary królewna nagle osłabła.
- Jestem strasznie zmęczona - oznajmiła
- Nie martw się, mam na to radę - odpowiedział młodzieniec
Z torby wyjął kromki chleba i jajka. Obrał je ze skorupki, które porozrzucał na podłodze.
- Jedz moja Pani, jedz, ja zaraz przyjdę.
Młodzieniec nie zapomniał o smoku, który gdzieś jeszcze na terenie zamku swobodnie grasował. Nagle dostrzegł, że za kolumnami leży sobie i smacznie śpi jaszczur, albo samica - pomyślał.
Wrócił po królewnę, która po zjedzeniu jajka natychmiast odzyskała siły.
- Schowaj się za schodami, ja muszę zawołać smoka.
Jak powiedział, tak zrobił. Wydał się z siebie głośny, donośny krzyk, który natychmiast obudził smoka. Ten przybiegł natychmiast w miejsce gdzie wcześniej królewna jadła posiłek. Gdy zobaczył skorupki leżące na ziemi aż zdębiał.
- Moje dzieci, moje dzieci się wykluły!
Młodzieniec już wiedział, że miał do czynienia ze smoczycą, która jak tylko zobaczyła skorupki to opuścił zamek i poleciała w góry, gdzie były jej dzieci.
Słońce zaświeciło jeszcze jaśniej jak tylko królewna wystawiła na działanie promieni swoje białe policzki. Po kilku chwilach jej twarz nabrała rumieńców.
- Tak królewno, brakowało Ci witaminy D. Dlatego byłaś taka słaba.
Po kilku dniach mała księżniczka wróciła do domu. Wszyscy się radowali, wystawiono nawet pokaźne przyjęcie. W drodze powrotnej młodzieniec pokochał księżniczkę, a Ona jego. Od tej chwili królestwo zdobyło nowego, mądrego króla który uczył swoich poddanych czym jest zdrowie oraz witaminy. Królestwo nazwano na cześć warzyw i owoców - BRUKSELKA :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...