Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs "Kamera lub laptop z twojej bajki"

Rekomendowane odpowiedzi

Za górami, za lasami
Było królestwo nad królestwami…
Miejsce niezwykłe; chcesz wiedzieć dlaczego?
Nigdy nie było tam nikogo chorego :)
Czasem świeciło tam słońce,
Czasami padały deszcze ,
Opowiedzieć Ci o tym królestwie jeszcze??
Żył tam król dobry ,
Który dbał o poddanych zdrowie,
Nie pozwalał wejść do królestwa
Żadnej paskudnej chorobie !
Gdy było pochmurnie to królewna mała
Wszystkim poddanym witaminki D rozdawała.
Więc rewelacyjna była odporność każdego
I nie mogło się tam zdarzyć nic nie dobrego:)
W zamku tym mieszkało zaczarowane jajko,
Gdyby było zwyczajne ,bajka nie byłaby bajką ;)
Bardzo lubiło w strumyku kąpiele
Lecz dla jego rodziców to było zbyt wiele…
Bali się że jajko na coś zachoruje,
A król i królowa nic już nie zwojuje.
Lecz przecież ogromna była odporność jajka
To już stuprocentowy fakt a nie jakaś bajka:)
Więc nie potrzebne były zbytnie troski i płacze
Bo z jajka wyrósł siłacz nad siłacze :D
Więc morał tej bajki ma jasne przesłanie
Jest wiele sposobów na uodpornianie:
*można biegać, tańczyć lub w strumykach pływać
A gdy na dworze zimno witaminę D zażywać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy lato przyszło i słońce zaświeciło to królewna wyszła na spacer nad strumyk zażyć trochę witaminy D. Nagle zauważyła, że nad strumykiem stoi Siłacz i schyla się po jajko, które leży na ziemi. Królewna przypomniała sobie, że stary król ostrzegał ją przed tym stworem, gdyż był on wielkim zjadaczem jajek. Aby je zdobyć i zjeść jest gotów na wszystko. Nagle podleciała wiewiórka. Zabrała siłaczowi jajko i pędem wskoczyła na ramię księżniczki. On pobiegł za wiewiórką ale gdy zobaczył, że ona siedzi na ramieniu księżniczki zatrzymał się. Księżniczka przestraszyła się, ale nie uciekła. Siłacz podszedł powoli, zabrał wiewiórce jajko i szybko je zjadł. Nie wiedział wtedy, że tuż za nim stoi król, który też wyszedł na spacer zażyć trochę witaminy D. Władca upomniał siłacza, a ten się przestraszył. Jajkożeraca przeprosił i przysiągł, że już więcej jajek nie ruszy. Od tamtej pory wszyscy żyli zdrowo i szczęśliwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość salimaner

Dawno lub niedawno temu.
Blisko a może gdzieś daleko?
Był i żył sobie siłacz co osłabł nagle.
Kości go bolały i podatne na złamania się stały.
Wszystkie czynności mu trudność sprawiały.
Kiedyś silny bardzo był,
potrafił ręką skruszyć kamień na pył.
Nie wiedział co miał zrobić by powrócić do sił.
Pewnego dnia w królestwie wieść się rozniosła, że Król turniej organizuje.
Królewna dla zwycięzcy nagrodę szykuje:
“Ten który ręką powali smoka miał otrzymać w zamian dwa worki złota”.
Pokusa to była wielka, lecz siłacz czuł niemoc w rękach.
Poszedł strapiony nad strumyk by wykąpać się, a tego dnia był słoneczny dzień.
Wykapał się i zasną na polanie rozkoszując się uprzednio przygotowanym przez mamę śniadaniem.
A mama jajko mu ugotowała.
I rzecz stała się niebywała.
Potrawa ta wspólnie ze słońcem cuda zdziałała.
Zawarta w nich witamina D przyczyniła się do sił odzyskania.
Dzięki temu siłacz nasz w turnieju wystartował i wygrane w nim złoto biednym podarował.
Zyskał szacunek i dobre słowo.
Stoczył walkę honorowo.
Morał z tej bajki taki wynika:
Jajek i słońca nie unikaj.
Korzystaj z ich dobrodziejstw kiedy tylko możesz
a cel osiągniesz o każdej porze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Historia ta rozgrywa się w odległej krainie
Gdzie mleko i mód z rzek niestety nie płynie.
Słońce zza chmur twarzy nie może wychylać
I przez to ludziom witaminy D zaczyna brakować.
Wszyscy chodzą wszędzie ospali i osowiali
Do lasu, nad strumyk, na targ i do kowali.
Wszystko to odbijało się na zdrowiu mieszkańców
Którzy jak zombie snuli się wśród wzgórz i szańców.
Król w zamku widział, że coś niedobrego się z poddanymi dzieje
Zwołał więc wielką naradę w zamkowym kościele.
Na naradzie zjawili się zarówno wielebni, jak i nadworni magicy
I obradowali nad tym, co zrobić żeby przywrócić światło w stolicy.
Tęgie głowy myślały nad problemem dnie i noce całe
Nikt więc nawet nie zauważył, że królewna ich obserwuje stale.
Zmartwiona tragicznym losem swojego kraju
Chciała również coś zdziałać ku jego ratowaniu.
Widząc, że wysiłki starych pryków są straszliwie bezowocne
Uznała, że czas wykorzystać znajomego druida zdolności wszechmocne.
Przed wyruszeniem w drogę nie zapomniała o ogromnie ważnej rzeczy
Aby druida skłonić do działania, trzeba mu ofiarować jajko smoczycy.
Jednakże jedyny smok jaki się ostał w tym zapyziałym kraju
To skarlała jaszczurka żyjąca na skraju sosnowego gaju.
Nawet ona z braku światła znacznie ostatnio zmarniała
I na zionącego ogniem siłacza, zupełnie już nie wyglądała.
Cóż zrobić, z braku laku i mini jajko od smoka karzełka się nada
Pomyślała królewna i do maluśkiego gada się udała.
Gniazdo znalazła bez problemu i zabrała jedno jajko z trzech
Aby mały smoczek z rozpaczy czasem jeszcze nie zdechł.
Do druida udała się więc królewna co się w jajko uzbroiła
Bardzo się starając żeby z niego jajecznica się czasem nie zrobiła.
Szczęśliwie dotarła do chatki pustelnika nad stawem
Akurat zastając starca nad obfitym obiadem.
Ten zobaczywszy królewnę się niezmiernie ucieszył
I na jajko smocze oczy wybałuszył.
Akurat jajecznicy mu brakowało do obiadu
Jeden składnik i już będziemy w raju.
Wziął jajko i rozbił na patelni nagrzanej
Dodał pomidorów i boczku zmieszanego z chrzanem.
Po spróbowaniu kawałka uśmiechnął się z błogą miną
I wielka jasność nastała nad całą krainą.
Druid okazał się wielkim władcą pogody
Od którego nastroju zależały słońca pochody.
I tak królewna kraj swój dzięki jajecznicy ocaliła
Ludzie żyli szczęśliwi, ta smocza jaszczurka – wybawicielka w herbie kraju się pojawiła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nowe spodnie Szymka
Gdzieś niedaleko razem z rodzicami mieszkał chłopiec o imieniu Szymon.
Pewnego jesiennego dnia, chciał pobawić się na dworze. Mama zgodziła się i rzekła ”Możesz, iść do sadu tylko pamiętaj, że masz na sobie nowe spodnie, nie wybrudź ich, a najlepiej jak się przebierzesz”.
Szymon myślami już biegał pomiędzy drzewami, na odczepnego przytaknął i nie tracąc ani chwili wybiegł z domu. Minął strumyk i był już w sadzie. Jesień była piękna, liście mieniły się żółtymi i czerwonymi kolorami, i chodź nie było upalnie to promienie słoneczne rozgrzewały twarz dziecka dając mu zastrzyk witaminy D.
Chłopiec zaczął usypywać górę z zaschniętych liści. Gdy była już spora, mały siłacz zaczął się w niej turlać. Po chwili nieco zmęczony przycupnął przy starej jabłoni, gdy spojrzał w górę, jego wzrok przykuło jedyne ocalałe jabłko. Postanowił je zerwać. Przeskakując z jednej gałęzi drzewa na drugą dotarł do jabłka. Wejście nie sprawiło problemu, ale zejście to już będzie wyzwanie. Schował owoc do kieszeni i trzymając się gałęzi powoli schodził. Kiedy był już prawie u celu, jedna z gałązki z trzaskiem złamała się pod jego ciężarem. Na szczęście trzymał się innego konara. Wisiał w powietrzu i bujał się jak małpka. Tracąc siły, chcąc, nie chcąc musiał zaryzykować i puścił się gałęzi. Na szczęście nie było aż tak wysoko, a usypana wcześniej góra z liści zamortyzowała upadek. Chłopiec cieszył się, że nic mu się nie stało. Mając dość wrażeń, zapragnął wrócić do domu. Teraz otrzepując się z liści spojrzał na spodnie były brudne, a co gorsze, rozdarte obok kieszeni. Nie chcąc by mu się oberwało, Szymon wpadł na pewien pomysł.
Niedawno babcia opowiadając mu bajkę o królu i królewnie przy okazji zszywała bluzkę dziadka.
Niestety babci nie zastał w domu, był tylko dziadek tak zajęty, że nie zwracał większej uwagi na wnuka. Chłopiec musiał poradzić sobie sam, z małej skrzyni wyjął igłę i nitkę. Nawleczenie jej sprawiło mu nie lada problemu. Usiadł na krześle, rozdarte spodnie ułożył na kolanach i zabrał się do pracy. Szycie nie wyglądało idealnie, do tego spodnie nadal były brudne.
Był tak zajęty, że nie spostrzegł kiedy słońce schowało się za horyzont.
Wracając do domu wymyślił, że niezauważenie wślizgnie się do pokoju i przebierze, a spodnie podrzuci do prania. Nim zdążył przekroczyć próg mama zawołała.
- Szymon, chodź tu natychmiast jest tu babcia i ma coś dla ciebie.
Nie miał wyjścia ze spuszczoną głową wszedł do kuchni, bał się spojrzeć mamie w oczy.
- Jak ty wyglądasz!–krzyknęła mama.
Babcia gdy tylko dojrzała nieporadnie zaszytą dziurę zaśmiała się.
- Spójrz córko, jakiego mam zdolnego wnuka lepiej bym tego nie zrobiła.
Jej śmiech udzielił się mamie nieboraka i cała złość uleciała.
- Przez te twoje wybryki to ja kiedyś strącę zdrowie, idź już się przebrać i szybko wracaj bo kolacja stygnie-powiedziała, wskazując na ugotowane jajko.
Szymonowi zrobiło się lżej na sercu, wybiegł z kuchni zupełnie zapominając o niespodziance od babci.
Od tej pory zawsze słuchał mamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witamina D-dodaje
słońce-rano wstaje
zdrowie-nie udaje
król-pije
królewna-pięknieje
strumyk-się wije
siłacz-je
jajko-okrągleje

a Ja gdy wygram powiem je je je je!


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawno,dawno temu w odległej krainie, żył ród Elfów co z urody słynie.
Piękne były Elfice i piękni Elfowie,każdy kto ich widział,to samo wam powie.
Żyli sobie spokojnie,w harmonii i szczęściu ,pomagali sobie w polu i obejściu.
Kochali zwierzęta,dbali o rośliny i mieli zawsze przeszczęśliwe miny.
Pośrodku ich osady, rosnął cud nad cudy- kwiat Ezehiela-porządany przez wszystkie ludy.
 Kwiat ten bowiem miał moc wielką ,zapewniał Elfom urodę nieziemską.
Wystarczyło lekkie dotknięcie płatka ,by twarz stała się piękna,młoda i gładka.
Elfowie bardzo skarbu swego strzegli,bo jego mocy już dawno ulegli.
Nie chcieli z nikim dzielić się urodą,dlatego ukrywali się za wielką wodą.

Lecz dnia pewnego, ktoś dopiął swego...
Wielki czarnoksiężnik przemierzając świat szeroki,zobaczył cudny kwiat rozświetlający mroki.
Nie miał złych zamiarów,nie chciał używać kwiatowego czaru.
Chciał tylko zobaczyć z bliska legendarny kwiat i iść dalej w świat. Lecz gdy straże go ujrzały ,to natychmiast zaatakowały.Elf SIŁACZ z gniewu poczerwieniał:
-Nie pozwolimy ci dotknąć Ezehiela! nikt nie może być piękny jak my,więc giń!
Dobrego czarodzieja pycha Elfów rozgniewała-odtąd wasza uroda będzie bardzo mała!
Wy nie wiecie o tym,że bez jasnego SŁOŃCA wasz kwiat jest bez mocy! Zabiorę wam zatem światło dnia każdego ,nie będziecie mieć urody bez niego !!!
Elfową krainą zawładnął mrok ,na cały długi rok...

Smutny to był czas,pogrążony w żalu las.
Kwiat nie miał już swojej mocy,nie dawał blasku nawet w nocy.
Uroda Elfów przeminęła,rozpacz ich ogarnęła.Zdali sobie sprawę z tego, jakie wielkie mieli ego.Jak bardzo byli w swym odbiciu zakochani i w sobie zadufani. Na swą urodę tylko patrzyli i przez to w ukryciu ciągle  żyli.Zamiast cieszyć się całym pięknym światem, zachwycali się czarodziejskim kwiatem.Gdy to zrozumieli to już go nie chcieli... do stawu wyrzucili i nigdy już nie wyłowili...

Pewnego dnia czarodziej do wioski powrócił i elfy zbudził.
-Mieliście nauczkę za swoje zadufanie ,ale niech już jasność nastanie! Zrozumieliście swój błąd, więc zabieram już mrok stąd!
Urodę swoją też odzyskacie ,ale nie od razu, bo kwiatu już nie macie!
Będziecie musieli ją uzyskać naturalnie !Gdy od słońca będzie upalnie,wasza twarz blasku nabierze mocno w to wierzę! A tu królu elfów ode mnie coś macie-wszystkim swym poddanym to dacie.To cudowna D WITAMINA dzięki niej uroda nie przemija! dodaje ZDROWIA ,wigoru, radości !dzieki niej uśmiech na twarzy  KRÓLEWNY zagości!
KRÓL  Elfów był zachwycony i bardzo skruszony.Wielką nauczkę czarodziej mu zafundował ,lecz on niczego nie żałował.I nie miał magowi za złe tego, że utemperował jego ego.Bez kwiatu czarodziejskiego elfy w końcu były wolne,jak myszki polne. Już nie musiały strzec swej tajemnicy i mogli latać po całej okolicy.Najchętniej podróżowali na fermy Kurze po JAJKO duże .Bo ono ma mnóstwo D  witaminy,dobrej dla całej elfiej rodziny. Od tego czasu  wszystkie elfy w STRUMYKU się przeglądają i swą naturalną urodę podziwiają ;-)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Razu pewnego za górą, za lasem, żył sobie kotek zwany Siłaczem.
No może przesada że góry i las...Na pewno pagórek i krzaki po pas.
Siłacz go zwali, lecz tylko przewrotnie, bo gapa z niego i chudy okropnie.
A kot, jak to kot, po płocie też chadza - Siłacz co wskoczy na niego, to od razu spada.
Na drzewo się co dzień wdrapać próbuje, co się trochę wdrapie, w dół się ześlizguje.
Raz chciał wystraszyć znajomą mu kurę - kura aż ze śmiechu zniosła jajek górę!
Siłacz razem z kurą ze śmiechu rechotał, aż wypadł z kurnika wprost w kałużę błota,
Bo sam z siebie bez trudu pośmiać się potrafił, gdy się jakiś śmieszny wypadek mu trafił.
Pogoda była piękna, więc poszedł nad strumyk, by się pozbyć błota i dobrze się umyć.
I choć za wodą wcale nie przepadał kotek, to zęby zacisnął – bo z niego czyścioszek.
Szybko się wykąpał, wysuszył na słońcu i na drzemkę krótką położył się w końcu.
Gdy oczy otworzył, trochę się przestraszył, ogromny zamek przed sobą zobaczył.
Powoli, niepewnie pod zamek się udał, bo nie widział jeszcze tak wielkiego cuda.
I choć szczęścia nie miał, teraz jakimś fartem, zobaczył że wrota lekko są otwarte.
Długo nie czekając, wśliznął się do środka. Niezmiernie był ciekaw czy kogoś tu spotka?
Przeszedł parę kroków i oczom nie wierzy! Na niziutkim stole tort ogromny leży!
Parter i trzy piętra, między tym śmietana. Padł Siłacz z wrażenia prawie na kolana.
Rozgląda się wkoło, ani żywej duszy - szkoda go zostawić – jeszcze się wysuszy...
Łapkę wyciągnął, kawałek spróbował i tak po kawałku tortem się częstował.
Gdy tak sobie leżał, z pełnym tortu brzuszkiem, przyjemne drapanie poczuł za swym uszkiem.
To królewna śliczna, co w zamku mieszkała, Siłacza tak miło za uszkiem drapała.
Jaki fajny kotek – słyszy nagle głosik – tylko trochę blady i chudawy cosik,
Chyba mama Twoja zapomniała że, powinna Ci dawać witaminę D.
Ale nic się nie martw, spokojna Twa głowa, bo moi rodzice to król i królowa.
Pójdę ich zapytać czy zostać tu możesz i co nabrać zdrowia i sił Ci pomoże.
Siłacz wystraszony nie wie co ma robić, pomyślał przez chwilę, no i... dalej w nogi!
Biegnie jak najszybciej, minął zamku wrota, dawno nikt nie widział tak szybkiego kota!
Dobiegł aż do lasu, przeskoczył przez strumyk, potknął się o kamień, poleciał jak długi.
Ocknął się po chwili i się okazało, że to wszystko we śnie tylko go spotkało.
Do siebie się uśmiechnął, przeciągnął po drzemce i powoli do domu udał się spacerkiem.


http://www.suwaczki.com/tickers/klz9df9hrpuolg3r.png
http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkanli9cf3r2dw.png[/url]
http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5e2ipfdwq5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Królewna Karinka była to wesoła dziewczynka.
Król każdego dnia bijąc się z myślami, mówił ,,Karinko pobaw się choćby lalkami". Jej jednak nie w głowie lalki były, nad strumyk z nogami biegała bosymi. Król się tym złośćił ,,Wszak nie wypada, królewna z nogami bosymi chadza"
Słońce świeciło wysoko na niebie, w strumieniu błyszczało coś pod kamieniem. Królewna ni chwili dłużej nie czekając do wody wskoczyła by błyskotkę znaleźć. Ciągnęła mocno przedmiot świecący bo pod kamieniem ugrzązł niechcący. Królewna siłacz można by rzec z kamieniem szybko rozprawiała się. Lecz cóż to, jajko to było takie świecące? Nie, to kamyk błyszczący okrągły jak słońce. Królewna skarb swój zaniosła mały w prezencie dla taty, upominek był to wspaniały.
Ciekawi jesteście skąd siłę miała, że z kamieniem tak szybko się uporała?
Gdy nogi i ręce opalamy witaminę D w organiźmie wytwarzamy, jest ona bardzo ważna dla naszego zdrowia, można ją również w kapsułkach podać. Pamiętajcie drogie dzieci o przyjmowaniu jej nie tylko w lecie!
A królewna jak to zwykle bywa poślubiła księcia z bajki i była z nim bardzo szczęśliwa. Czasem tylko gdy słońce świeci gorące z bosymi stopami biega po łące.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość renatakubecka

Dawno, dawno temu, za górami za lasami było królestwo. Mieszkała tam piękna królewna Maja, była smutna ponieważ do szczęścia brakowało jej w życiu tylko miłości. Król wpadł na wspaniały pomysł. I gdy słońce ledwo wstało już Herodzi z obwieszczeniem, na kraj cały wyjechali. ogłaszali i wołali. „Król organizuje turniej, niech przybywa mały ,duży, kto jajeczkiem dalej rzuci, ten na zaszczyt swój zasłuży. Dla zwycięzcy jest nagroda ręka naszej cud królewny, więc się spieszcie nie zwlekajcie na zawody przybywajcie”. Na wezwanie więc przybyli, chłopcy z czterech świata stron i czekali na królewny skłon. Pierwszy swoje jajko Adam wziął, siłacz co ważył chyba tonę, lecz jajeczko to krucha rzecz, a on rozgniótł je w swojej dużej dłoni. Następny do rzutu był Kamil co stroje często zmienia, wziął zamach w przód i w tył i trafił prosto do strumienia. Kolejny Marek był co nie zdrowo się odżywiał, chudy, blady smutna jego mina była. Wziął jajeczko takie małe ale siły nie miał wcale, chciał więc rzucić, ale się przewrócił. Janek piegus taki chłopak co z polskiego szóstki miał lecz na włefie rzadko ćwiczy i sobie rękę połamał a królewna szepcze w uszko „Janek ćwicz na włefie często, pilnie wtedy kości będą silne ”. Kiedy kolej przyszła Jacka co smykałkę miał do węży, jajko ujął w swoje ręce i wziął zamach jak największy, lecz że ręce jego drobne, jajko z nich wypadło duże potoczyło się po trawie i wpadło do kałuży. Rozśmieszyło to tłum ludzi którzy wszystko oglądali i zakrzyknął jeden z drugim „by mu lepiej kurę dali”. Rozbawił ludzi też Kuba co jajem zamiast w dal to w górę rzucił, Tak wysoko się ono wzbiło, że spadając na głowie mu się rozbiło. Kuba wstydził przyznać się do błędu zwyczajnie, mówił, że to było specjalnie. Wielu to miało zamiar poślubić królewnę tą, lecz jednemu to przypadło i zasiadł na królewski tron. Wygrał Maciek zdrowy, mężny co marchewki dużo zjada. „Brawo” bili i krzyczeli goście „zdrowie to podstawa”. Młodzian ten codziennie rano jadał ryby, pił kakao, ciało jego nie strudzone witaminą D wzmocnione. Po zawodach bal się zaczął. Wszyscy świetnie się bawili, a za stołem na swym tronie siedział stary król szczęśliwy. Bohater w zbroi lśniącej o taniec królewnę prosi, a ona w sukni złotej długo nie czekała, Maćka za rękę złapała i tańcowała z nim do rana. Goście wszyscy wciąż śpiewali i królewnę podziwiali. Mądry władca nakazał swym kucharzom, by od dzisiaj co dzień rano na ich stole królowały jarzynki bo w nich same witaminki. Królewna szczęśliwa na zawsze była i nigdy się już nie smuciła. A gdy przyszły na świat dzieci tej szczęśliwej naszej pary to imiona tak nadali by im o zdrowiu przypominali .Mała Jagoda i Oliwka razem zawsze się bawiły o przygodach wciąż marzyły z mamą, tatą wędrowały i tak mijał im dzień cały. Zestarzeli się z uśmiechem, szczęścia co nie miara, taka z nich była zwariowana para. Morał tej bajki krótki i znany wygramy zawsze, gdy zdrowo się odżywiamy. (renatakubecka@o2.pl)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za górami, za lasami
żył Król, który miał córeczkę
ze złotymi wręcz włosami
i urodą na piąteczkę.

Na spacerach dzień spędzała,
nikt Jej nie mógł upilnować.
Lecz najbardziej uwielbiała
przez swe okno obserwować

ogród pełen pięknych kwiatków,
wśród nich była śliczna róża.
Blask i zdrowie swoich płatków
zawdzięczała pracy stróża.

Z wsi pobliskiej chłopak młody
ciągle się nią opiekował.
Ze strumyka dawał wody,
dobrym słowem adorował,

chwasty nowe wciąż wyrywał
by do słońca dostęp miała.
W dzień i w nocy u niej bywał.
Wszystko to obserwowała

z okienka smutna Królewna
o miłości marząc skromnie.
„Ech...nie jestem tego pewna
czy ktoś będzie dbał tak o mnie ?:( „

Z każdym dniem i każdym rokiem
Jej twarz mocniej wciąż smutniała.
Zatroskany tym widokiem
Król ogłosił : „Temu chwała,

pół królestwa oraz ręka
mojej córki, który sprawi,
że wnet skończy się Jej męka,
będzie śmiać się a nie łzawić.”

Wielu śmiałków wnet przybyło.
Były czary oraz magia.
Nic to jednak nie zmieniło,
wciąż był smutek i nostalgia.

Szejk ze wschodu przebogaty
złote jajko podarował.
Na błyskotki i karaty
swego celu nie zwojował.

Alchemika witamina
D i inne preparaty
nie sprawiły by Dziewczyna
uśmiechnęła się do Taty.

Na nic zdały się też próby
dzielnych wojów i siłacza.
Błazen też nie przyniósł chluby
bo Królewna wciąż rozpacza.

Gdy już wszyscy spróbowali,
i z północy i z zachodu
nagle dostrzegła w oddali
blask tak znany Jej z ogrodu.

Pośród szeptów szedł bez lęku
dzielnie chłopak ku Królewnie
i trzymając różę w ręku
klęknął i powiedział pewnie :

„Dbając o nią dowiedziałem
się że patrzeć na nią kochasz.
Więc dla Ciebie ją zerwałem
gdyż nie mogę znieść jak szlochasz.

Jesteś dla mnie piękną różą.
Chcę byś kwitła, promieniała
i ochronię Cię przed burzą,
byś od chorób nie cierpiała”

Twarz Królewny na te słowa
uśmiechnęła się radośnie
i przytakiwała głowa
Króla , który rzekł donośnie :

„Na nic siła, na nic złoto
oraz mądrość alchemika.
Bez miłości jest głupotą
żyć bo radość wszelka znika.”

Od tej pory moi mili
w Królestwie smutek nie gościł.
Królewna i chłopak żyli
pośród róż i swej miłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Była sobie raz królewna
- O ja smutna, o ja biedna,
o jak mi się dziś nic nie chce
- narzekała tak bez końca.
Martwił król się i królowa:
„Nasza córka jest niezdrowa”,
brak jej ciągle apetytu i ochoty do zabawy,
siedzi smutna, przygnębiona,
jest zupełnie jak nie ona…
Co z tym zrobić się głowili,
mędrców przeróżnych radzili.
Każdy z nich dumał i dumał,
nic jednak poradzić nie umiał.
Aż raz kiedyś blisko zamku
książkę przejeżdżał rumakiem,
a że obok strumyk płynął
tam konia swego zatrzymał.
Gdy poił swego rumaka,
głos z komnat zamku usłyszał:
„Och, jak ja się źle dziś czuję,
jaka ja smutna i biedna”.
- Kim jesteś?
– zawołał książę, podchodząc pod okno komnaty.
W oknie stanęła królewna.
- Ja jestem smutną królewną,
smutną i bardzo biedną
– odparła słabym głosikiem.
- Dlaczego się smucisz królewno?
– zapytał królewnę książę.
- Ja sama nie wiem dlaczego.
Po prostu ciągle mi smutno, tak bez powodu żadnego.
Nikt nie wie co jest przyczyną smutku mojego ciągłego,
siedzę w komnacie i płaczę
sama nie wiem dlaczego…
- Czy jeszcze coś ci dolega? – zapytał na to książę.
- Brakuje mi apetytu, mam kłopoty z oczami,
ostatnio też gorzej słyszę,
do tego mam jeszcze próchnicę.
Tak się żaliła królewna, a książę pokiwał głową.
- Coś mi się zdaje królewno, że tobie brakuje witamin.
Na myśli mam zwłaszcza jedną!
- Tak myślisz?
- spytała księżniczka.
- A jaka to witamina?
- Wśród wielu różnych witamin…
– zaczął tłumaczyć książę
- jest jedna, bardzo szczególna,
w promieniach słońca zaklęta.
- Jak to w promieniach słońca?
– zdziwiła się księżniczka.
- Ta witamina, księżniczko,
wraz z promieniami słońca
przenika przez skórę człowieka
głęboko do jego wnętrza
– wyjaśnił księżniczce książę i dalej opowiadał:
- Ta właśnie witamina
co na zdrowie każdego z nas wpływa,
„witamina D” się nazywa.
Dlatego właśnie księżniczko,
zamiast siedzieć w komnacie,
lepiej wyjdź na słoneczko
od razu będzie ci raźniej.
- W czym jeszcze jest ta witamina?
- chciała wiedzieć księżniczka.
- Jest jeszcze w jajku i w serze,
w rybach, w niektórych grzybach.
Dzięki sportowi także
zwiększyć ją w sobie możesz,
zwłaszcza gdy ćwiczysz na dworze.
Jest też zamknięta w tabletkach.
Codziennie łykać ją możesz.
Jedna niewielka pastylka,
wspomoże twoje zdrowie.
Księżniczka słuchała z uwagą,
i zaraz postanowiła,
że odtąd witaminę D
co dzień będzie spożywać.
Do tego spacer codziennie
to już obowiązkowy,
a poza tym dużo sportu,
bo przecież sport to zdrowie.
Jak postanowiła tak zrobiła,
smutek cały przegoniła,
odtąd wciąż radosna była
i silna niczym siłacz,
a w biegu na czas to nawet
księcia przegoniła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przytul główkę do podusi i posłuchaj słów mamusi:
Dawno temu, za lasami mieszkał siłacz z córeczkami.
Sprawne były to dziewczynki, wciąż radosne miały minki :)
Bardziej niż gry komputerowe ceniły sobie zabawy ruchowe.
I na podwórku i nad strumykiem, lubiły skoki i gimnastykę,
więc zdrowie zawsze im dopisywało...
aż dnia pewnego coś się zadziało:
nie chciały bowiem wyjść na podwórze,
wolały zostać przy komputerze....
I coraz częściej tak czas spędzały, coraz mniej ruchu i słońca miały. Do tego często słodycze zjadały...
Skóra poszarzała, oczy je szczypały.
A Siłacz nie wiedział jak pomóc swym córkom,
martwił się i prosił: "wyjdźcie na podwórko...".
A one na to: "Zaraz, jak się skończy, tato..."
Jednak pewnej nocy, dziewczynki obydwie
Miały senną radę- jak odzyskać zdrowie.
Przyśnił im się symbol nowego życia,a przecież
symbolem życia jest jajko-jak wiecie.
I mówi ono we śnie do dziewuszek:
" Która chce być brzydka,smutna ,mieć zbyt duży brzuszek?
Która chce być słaba, chora i źle odżywiona?
Mieć marną odporność, kręgosłup skrzywiony?
Jeśli nie zmienicie swego trybu życia,
nie powstrzymacie smutku, chorób ani tycia!
Jeśli jednak wybieracie zdrowie, więcej się ruszajcie, każdy Wam to powie!
Słońce Wam zapewni witaminą D- a od niej znów żyć Wam się zachce:)
To nie są puste słowa, lecz mądra przestroga:
Ruszajcie się na świeżym powietrzu,
a będziecie silne jak jaki król , albo królowa :)"
Obudziły się inne obydwie dziewczynki.
Z rana nie włączyły komputera...
Wybiegły na słońce... chwycić nieco D-witaminki...
...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawno dawno temu żył król który był mądry i silny dzięki magicznej witaminie D którą warzyła dla niego królewna Słońce w kociołku z świeżą woda z strumyka, za każdym razem gdy dawała królowi witaminę D król dawał jej złote jajko w podzięce za zdrowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ilość prac konkursowych jest powalająca. Ciekawe czy jury da radę wszystkie przeczytać. Niektóre bajki/wiersze są naprawdę świetne, ale mimo wszystko nie zazdroszczę tego zadania...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kamil Majcherczyk

witamina D, słońce, zdrowie, król, królewna, strumyk, siłacz, jajko,

Dawno Dawno Temu w Królestwie w którym to rządziła królewna a nie król pewien siłacz postanowił zadbać o swoje zdrowie.Nie wiedząc jak to miał by zrobić postanowił udać się do króla po poradę ,Król który wychowywał się na wsi na której to jego rodzice dzięki dużej hodowli kur wzbogacili się na sprzedaży jaj.Król doradził siłaczowi by to właśnie jadł jajka które to królowi towarzyszyły przez całe jego życie,król uważał ze to właśnie jajko doprowadziło do tego że jest silnym i zdrowym królem,siłacz wysłuchawszy porady króla nie był przekonany co do tego ze to jajko da mu zdrowie .Postanowił również zapytać Królowej co należy zrobić by być zdrowym,Królowa postanowiła opowiedzieć legendę siłaczowi która opowiadała o magicznym strumyku w którym to znajdowała się najzdrowsza woda którą to rzekomo poili się na twardsi gladiatorzy idąc walczyć .Siłacz postanowił udać się obejrzeć strumyk,pogoda akurat mu dopisywała,wychodząc z zamku w momencie oślepiły go promienie słońca,i to właśnie w tedy przypomniał sobie jak to należy o siebie oraz swoje zdrowie zadbać,postanowił jeść witaminy a jego ulubioną witaminą była witamina D ,uważał ze literka D jest zdrobnieniem od słowa duży,a skoro coś jest duże to musi być zdrowe oraz potężne a taki właśnie chciał być siłacz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nad strumykiem tuż przy lesie,
w kształcie jajka stoi domek.
I jak wieść tamtejsza niesie,
w środku mieszka siłacz Tomek.
.
Tomek silny był niezmiernie,
wiedział o tym każdy wokół.
Zjadał bowiem on codziennie,
dużo warzyw i owoców.
.
Pił też mleko i kompoty,
dbał o siebie, dużo ćwiczył.
A gdy wpadał ktoś w kłopoty,
zawsze mógł na Tomka liczyć.
.
Dnia pewnego do drzwi domku,
Zapukali ludzie króla.
Szybko, szybko, silny Tomku,
bo królowa leży w bólach.
.
Ale zaraz. W jakich bólach ?
Chora jest i ciągle płacze.
Dobrze, w końcu rozkaz króla.
Pędźmy zatem niech zobaczę.
.
Szybko weszli do pokoju,
gdzie królowa zwykle spała.
Tam leżała w swoim stroju
i cicho popłakiwała.
.
Oczy sine, cera blada,
ledwo może coś powiedzieć.
Tomku, strasznie jestem słaba,
ciężko mi jest nawet siedzieć.
.
Nic dziwnego moja Pani,
z zamku prawie nie wychodzisz,
a do tego brak witamin.
Co mi zatem Tomku radzisz ?
.
Najważniejsze - odżywianie,
dużo warzyw i owoce,
mleka dużo na śniadanie,
wtedy szybko wrócą moce.
.
A co ważne jest poza tym,
by na słońcu spędzać dnie.
Ono bowiem jest bogatym
źródłem witaminy D.
.
I faktycznie tak się stało,
gdy zwyczaje swe zmieniła.
Wnet odżyło całe ciało,
twarz jej się zarumieniła.
.
Oczy pięknie jej zalśniły,
a że już nie jadła mało,
to i więcej miała siły
i nic już ją nie bolało.
.
Pamiętajcie zatem dzieci,
żeby zdrowo się odżywiać,
a gdy słonko pięknie świeci,
by na dworze poprzebywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nad strumykiem tuż przy lesie,
w kształcie jajka stoi domek.
I jak wieść tamtejsza niesie,
w środku mieszka siłacz Tomek.
.
Tomek silny był niezmiernie,
wiedział o tym każdy wokół.
Zjadał bowiem on codziennie,
dużo warzyw i owoców.
.
Pił też mleko i kompoty,
dbał o siebie, dużo ćwiczył.
A gdy wpadał ktoś w kłopoty,
zawsze mógł na Tomka liczyć.
.
Dnia pewnego do drzwi domku,
Zapukali ludzie króla.
Szybko, szybko, silny Tomku,
bo królowa leży w bólach.
.
Ale zaraz. W jakich bólach ?
Chora jest i ciągle płacze.
Dobrze, w końcu rozkaz króla.
Pędźmy zatem niech zobaczę.
.
Szybko weszli do pokoju,
gdzie królowa zwykle spała.
Tam leżała w swoim stroju
i cicho popłakiwała.
.
Oczy sine, cera blada,
ledwo może coś powiedzieć.
Tomku, strasznie jestem słaba,
ciężko mi jest nawet siedzieć.
.
Nic dziwnego moja Pani,
z zamku prawie nie wychodzisz,
a do tego brak witamin.
Co mi zatem Tomku radzisz ?
.
Najważniejsze - odżywianie,
dużo warzyw i owoce,
mleka dużo na śniadanie,
wtedy szybko wrócą moce.
.
A co ważne jest poza tym,
by na słońcu spędzać dnie.
Ono bowiem jest bogatym
źródłem witaminy D.
.
I faktycznie tak się stało,
gdy zwyczaje swe zmieniła.
Wnet odżyło całe ciało,
twarz jej się zarumieniła.
.
Oczy pięknie jej zalśniły,
a że już nie jadła mało,
to i więcej miała siły
i nic już ją nie bolało.
.
Pamiętajcie zatem dzieci,
żeby zdrowo się odżywiać,
a gdy słonko pięknie świeci,
by na dworze poprzebywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przedstawiam Państwu bajkę, którą napisałam dla wnusia, a przedstawił ją w formie filmiku mój syn (tata Franka), Franek i Żyrafa

W pewnej krainie za górami, za lasami,
gdzie słońce świeciło całymi dniami,
w zamku ogromnym tuż obok strumyka,
mieszkała szczęśliwa, królewska rodzinka.
Był król, królewna i malutkie dziecko,
chłopczyk maleńki niczym kurze jajeczko.
Pewnego dnia coś się zmieniło,
dziecko płakało, już nie było miło.
Doktor królewski stwierdził czule,
że witaminy D dziecku brakuje,
bez niej zdrowie jest zagrożone,
król słysząc to aż przytulił żonę.
Jedyny sposób to jechać do lasu,
po cichu podejść bez zbędnego hałasu
do siłacza co witaminy przetrzymuje
i nikomu ich nie żałuje,
wziąć kilka witamin z namiotu,
wrócić do zamku i dać je chłopcu.
Rycerze króla tak też zrobili,
od siłacza witaminki pożyczyli,
królewna dziecku witaminkę dała
i znów twarz dziecka się uśmiechała.
Morał tej bajeczki jest właśnie taki,
witaminkę D muszą spożywać dzieciaki.

vw4PY4X7yT4[/yt]]Tekst linka


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzieś na uboczu w odległej krainie,
która ze zdrowia mieszkańców wciąż słynie,
żył sobie siłacz, co chorować nie lubił,
gdy doskwierał mu ból gardła w pracy się gubił.
Dlatego jego komnata koszmarnie wygląda,
do której król i królewna co chwile zagląda.
Siłacz bezsenność uprawiał jak jakiś sport,
marudził ze zmęczenia, chodził z kąta w kąt.
Na niczym się nie mógł skupić, bał się straszliwie,
bo bóle kostno-mięśniowe doskwierały mu uciążliwie.
Siłacz miał takie swoje marzenie niebanalne,
by wyzdrowieć i na słońcu kąpać się w fontannie.
Niedobór witaminy D, a więc po marzenia wspinaczka,
była zbyt trudna, nie dla małego siłaczka.
Chociaż jadł jajka i owoców różnych rodzai wiele,
to i tak za mało siły było w tym wątłym ciele.
Siłacz był już zmęczony, pomysłu nie miał nowego,
jak tu coś zrobić, by powrócić do organizmu zdrowego.
Podziwia zza okna bawiących się znajomych,
chciałby z nimi odkryć przygód masę nowych!
Po wielu dniach, długich i męczących naukach,
król z lekiem na jego nieszczęście do drzwi puka.
Ibuvit D z radością w swej dłoni trzyma,
rzecze: "Od dziś zdrowie się w Tobie utrzyma!"
Siłacz zażywał specyfik regularnie dnia każdego,
wyrósł na chłopca naprawdę zdrowego i potężnego.
Pewnego dnia wyszedł na spacer, po parku się ganiał,
wszystkie stracone dni, które spędził w pokoju nadrabiał.
Dzisiaj z ironią się z niedoboru witaminy D śmieje,
bo na szczęście Ibuvit D przyniósł mu wybawienie.
Dzisiaj jest już naprawdę silny i zdrowy,
na podbój świata i spełnianie marzeń gotowy.
Dlatego łapać trzeba swe marzenia,
przecież lepszego nie ma zakończenia,
niż wzmocnić swe siły, rozwijać się prawidłowo,
witaminę D przyjmować, by żyło się zdrowo!
A sposób często jest bardzo prosty,
i tabletka Ibuvit D - to drobiazg pomocny.
Zagwarantuj zdrowie sobie i każdemu siłaczowi,
byście żyli radośnie, szczęśliwie, cali i zdrowi!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boska Królewna !

W dalekiej krainie, za siedmioma górami,
mieszkała KRÓLEWNA zamknięta ze swymi zabawkami!
Mieszkała w komnacie, na szczycie wieży,
nikt jej nie odwiedzał - któż w to uwierzy ?
KRÓL i Królowa wychodzić jej zabraniali,
a gdy wychodziła na wszelkie sposoby ją osłaniali.

Smutna KRÓLEWNA wyglądała tylko przez okiennice,
dziwne było jej SŁOŃCE, chmury i nawałnice !
ZDROWIE posiadała (tak jej rodzicom się wydawało)
jednak "życia" i "radości" w Księżniczce było mało !
Biedna dziewczyna nie mogła cieszyć się z dziecinności,
bo jej rodzice tendencje mieli do nadwrażliwości !

Król i Królowa sprawy sobie nie zdawali,
że swoją córkę od zdrowia i szczęścia po trochu odsuwali !
I wtem zjawił się SIŁACZ - lekarz z pobliskiej wioski
on najzwyczajniej w świecie "utarł" królewskie noski !
"Jak można dziecko zamykać w domu by nie wychodziło?"
"Nie o to w zaleceniach zdrowotnych mi chodziło ! ".
Dziecko powinno przebywać na dworze w dni słoneczne,
to dla dziecka jest bezpieczne i także pożyteczne !

SIŁACZ nie dał się Króla zdenerwowaniu,
nie poprzestał na ich dalszym pouczaniu !
I już myślał, że królewska para nie da się przekonać,
że ich MITÓW na temat zdrowia nie da się pokonać.
Lecz ! Jego nauki w końcu "dotarły" do królewskiej pary,
zmielili swoje podejście ... to są chyba czary !
I po raz pierwszy wyszli z KSIĘŻNICZKĄ na spacerek,
pierwszy raz siadła na zakupiony dawno rowerek !
Cieszyła się, piszczała , wniebogłosy się śmiała
tak cudownego dnia w swoim życiu jeszcze nie miała.

STRUMYK odbijał Królewny twarz uśmiechniętą,
Król na kamyku rozwijał RECEPTĘ od lekarza zwiniętą!
"Zalecam zażywanie odpowiedniej dawki D witaminy,
a wzmocni się odporność i zadowolone będą miny "
Słońce swoją dawkę D witaminy w Królewnie wytwarzało,
tak że dziewczynka "rozpromieniała " powiedzieć mogę śmiało".
Dania Królewskie bogate stały się w mleko, sardynki i łososie,
JAJKO, masło i inne bogate w D witaminę, naturalne łakocie ;)

Morał z tej bajki niesie przesłanie :
Na rodzica czeka bojowe w rodzicielstwie wyzwanie !
Dziecko winno przyjmować witaminę w pożywieniu(i suplementach)
przebywać na dworze(w słońcu i dniu pochmurne), bawić się - radować się w danych momentach!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Barbara Jas

Idzie siłacz wśród zieleni,
dobrze mu się wiedzie,
jedząc sobie baraninę,
kontent, że zażył witaminę D.

Idzie król przez zimny strumyk, pełen myśli złych, bo królewna wciąż choruje.
Złote jajko ma w kieszeni, lecz i ono nic nie zmieni.

Nagle siłacz spotkał króla i tak rzecze mu:
"Dam jej zdrowie, miłość i serce
w zamian za jej rękę".

No i poszli zgodnie razem,
żyli długo i szczęśliwie,
a królewna wyzdrowiała
i to bajka cała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Księżniczka to JA-króla swojego już ma.To właśnie mój syn ma kilka miesięcy mocno siedzi w wózku -bo silny i zdrowy jak siłacz zawodowy.Dziennie spacer w lesie nieopodal strumyka zaliczony dlatego on zdrowy , silny i wzmocniony.Odporność przez to dużą ma choć jeszcze warzyw ,jajek i innych specyfików nie jada bo na moim mleku bazuje i ono mu najlepiej smakuje.I tak dzięki tym spacerom witaminę D jeszcze ze słoneczka czerpiemy i lekami się nie faszerujemy .Bo ruch wskazany dla synka i mamy


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Damian Kaczmarek

Kochana córeczko, już każdy to wie,
jak ważna dla zdrowia jest witamina D.
To dzięki niej rośniesz i wzmacniasz odporność,
na wszelkie choroby - to czysta przezosrność.
Dla mnie i mamusi jesteś jak królewna,
prawdziwa, żyjąca a nie taka z drewna.
Nad strumyk pójdziemy gdy zaświeci słońce,
polaną gdzie rosną kwiatuszki pachnące,
a wszelkie przeszkody - jakem ojciec siłacz,
usunę Nam z drogi - podróż będzie miła.
Na końcu wycieczki zróbmy mały piknik,
w zabawie postawmy radości wykrzyknik.
Zjemy coś dobrego, na przykład jajeczko,
pierniczek lub sernik a do popicia mleczko.
Lecz zanim ruszymy - nawet Król to wie,
by zarzyć codziennie witaminę D.

damian-neo@wp.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawno, dawno temu, czyli jakieś 2 miesiące temu, w mieście Płatkowo nastał zgiełk i chaos. Chcecie wiedzieć dlaczego? Już Wam opowiadam.
Balbinek, tak ma na imię zuch chłopak, który jeździ rano i bułki mieszkańcom Płatkowa roznosi, nie mógł wstać z łóżka... Kogut piał od świtu, wszyscy mieszkańcy powstawali, tylko nie Balbinek... Rodzice Balbinka prosili, błagali, postanowili nawet kilka kropli wody na poliki mu wylać, ale to nic nie dało. Mama Balbinka szlochać zaczęła, martwiła się o syna swego, ale również o resztę mieszkańców Płatkowa. Bo jak Balbinek leży w łóżku i wstać nie może, to kto bułki po Płatkowie rozwiezie? Nie wiedzieli co robić. Ojciec Balbinka poszedł do Króla. Po drodze widział ludzi stojących w drzwiach czy wyglądających przez okna. Wszyscy już wiedzieli, że Balbinkowi coś dolega. Każdy wymyślał co jest przyczyną. Krążyły nawet pogłoski, że woda w strumyku zatruta, ale to przecież każdy byłby chory. Ludzie zaczęli panikować, że już więcej nikt bułek nie będzie rozwoził. Kiedy ojciec Balbinka dotarł do Króla, ten już słyszał o sytuacji Balbinka. Król nie zastanawiał się długo i wraz z ojcem kazał posłać do domu Balbinka wszystkich najlepszych lekarzy. Badali go po kolei. Pierwszy, drugi, piąty, szesnasty nie wiedział co może być Balbinkowi. Na końcu do badania wziął się młody lekarz, Czajnikowski. Doktor Czajnikowski osuchał, zajrzał do gardła, zmierzył ciśnienie, spytał o objawy, po czym rzekł:
„Drogi Balbinku. Czy Balbinek ostatnimi czasy czasem jajek nie unika? Wszak słyszałem, że o rękę Królewny się stara i tak się za pracę wziął, że nawet śniadania nie ma czasu zjeść, tylko suche bułki”
"Zgadza się Doktorze” - odpowiedział Balbinek.
„A czy czasem ostatnimi czasy, Balbinek na słońcu nie bywa?” - ciągnął Dr Czajnikowski.
„Zgadza się Doktorze, no jesień mamy przecież”
„Taa, a czy czasem ostatnimi czasy głowa Balbinka spocona bywa? I poduszka mokra od tego?”
„No Doktorze, skąd Doktor to wszystko wie?!”
„I sił mniej, z łóżka wstać nie może, apetytu nie ma, a mimo tego spać ciężko, zdrowia w ogóle nie ma?”
„Doktorze, to cały ja!” - ledwo krzyknął Balbinek.
„O innych rzeczach przy kobietach mówić nie będę” - powiedział Doktor i na matkę Balbinka spojrzał.
Wszyscy czekali na opinie Doktora. Ten zgrabnie otworzył swą teczkę i wyjął małe pudełko z napisem „Ibuvit D”
„Balbinku, no i wszyscy obecni, zapominacie, że w okresie jesienno – zimowym witaminę D zażywać trzeba, a czasem nawet i dłużej, bo bez niej bieda, oj bieda, słabi jak Balbinek będziecie,a tego zapewne nie chcecie! I gorsze rzeczy zdarzyć się mogą, a wtedy i moje wizyty nie pomogą!”
Wszyscy do serca te słowa sobie wzięli i od tamtej pory każdy o witaminie D pamiętał. A co z Balbinkiem? Dr Czajnikowski szybko na nogi go postawił, siłaczem znów Balbinek się stał, bułki znów mieszkańcom rozwoził, a Król z radości i miłości do bułek, pozwolił Balbinkowi na ślub z Królewną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...