Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość aurora82

High need baby

Rekomendowane odpowiedzi

Gość aurora82

Cześć, jestem mamą dwumiesięcznego maluszka. O dziecko staraliśmy się 4 lata i gdy w końcu zaszłam w ciążę myślałam, że oszaleję ze szczęścia. Wiedziałam, że macierzyństwo to ciężka praca, nieprzespane noce, zero życia towarzyskiego itd, mam kilkoro maluchów w najbliższej rodzinie i opieka nad niemowlakiem nie była mi obca, ale nasz synek okazał się dzieckiem o wysokich potrzebach. Jest najsłodszym maluchem pod słońcem, jednak codzienność z nim jest strasznie trudna. Płacze niemal nieustannie od rana do nocy. Jest wiecznie nieszczęśliwy, na dodatek zawsze uderza pd razu z wysokiego c. No i zapomniałam wspomnieć, że ma problemy z brzuszkiem. Z płaczem zasypia i z płaczem się budzi. Byliśmy już u kilku lekarzy i stwierdzili, że prócz kolki noc mu nie dolega, po prostu jest płaczliwy. Ludzie na ulicy oglądają się nami i pytają co jest nie tak z tym dzieckiem. A ja czuję się jak niezaradna matka, która nie umie uspokoić swojego dziecka. Staje na głowie by go zadowolić, noszę w chuście i bez, śpi ze mną, jest karmiony na żądanie, czasem nawet co godzinę, bo używa mnie jak smoczka, jestem non stop z nim i dla niego. W tych nielicznych chwilach gdy się uśmiecha ogarnia mnie niesamowite szczęście, ale czasem nie mam już siły. Jestem psychicznie wykończona, nie czuję radości z macierzyństwa i wstyd mi się nawet do tego przyznać, czuję się nieudolna i jakbym robiła wszystko nie tak. Nikt mnie nie rozumie, bo pojęcie wymagającego dziecka jest obce w moim otoczeniu. Nie mam z kim porozmawiać, i nie mam już czasem sił, a to powoduje, że tym bardziej czuję, że zawiodłam. Co robić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość anake

Aurora- po pierwsze, nie wkrecaj sobie, że nie jestes dobra matką. Jestes na pewno jak najlepszą mama dla swojego synka.
Zmęczenie i hustawki hormonow po porodzie zapewne nie pomagają, ale w jedno musisz uwierzyc- niedlugo bedzie lepiej.

Po pierwsze- jak maly ma kolki, to nie dziwne, ze płacze. Dajesz mu cos na to? Mojemu pomogl zachwalany w internecie Sab Simplex, niestety dostepny tylko w niemieckich aptekach, lub sprowadzany.
Po drugie- jak z Twoja dietą? Moze szkodzi mu cos, co jesz? Teraz jest moda na to karmienie na zadanie, ale z drugiej strony to duze obciazenie dla malego brzuszka- wiecznie trawi. A jak trawi cos, co mu szkodzi to boli.
Uwazam, ze dzieci nie placza bez powodu- trzeba szukac przyczyny. Moze sie nie najada? Z laktacja ok?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aurora82

~anake oczywiscie rozważaliśmy już różne możliwości i odwiedziliśmy kilku lekarzy, bo nam też się wydaje że musi być tego jakaś przyczyna. Mały świetnie przybiera na wadze, więc jest na pewno najedzony, z laktacją nie ma problemu, mleka mam pod dostatkiem. Przez trzy tygodnie bylam na diecie eliminującej wszystkie alergenne pokarmy i nic. Możliwe że problemy z brzuszkiem ma bo za często je, ale domaga się piersi takim krzykiem jakby obdzierali go ze skóry więc nie mam siły z nim walczyć, a smoczka odrzuca. Na kolkę stosowaliśmy już infacol, espumisan, sab simplex też, no i mamy przepisane probiotyki, daję też herbatki, ale nie widać zbytnio efektów. Mały przez to, że tyle płacze łyka dużo powietrza, dlatego wciąż męczą go gazy. Błędne koło. Nie wiem już co robić. Wspomnę, że już w dniu narodzin był najgłośniejszym dzieckiem na oddziale którego nikt nie umiał uspokoić. Stąd podejrzenie,że taki ma po prostu temperament.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej moja córka też się darła bez powodu,tzn moze powód był ale nie wiadomo jaki z tym ze kolek nie miała...ot,tak płakała,moze za jasno jej było? za głosno? za cicho? ...są takie dzieci ze na koncercie śpią,u mojej byle dżwięk powodował otwarcie oczu...myślę ze masz poprostu takie dziecko i nie ma się czym przejmować...z wiekiem powinno minąć,tym bardziej jak kolki zniknął. moja też na początku nie chciała smoczka,ciągle na cycu,ulewała...pójście do toalety było cudem. Uwiązała mnie do łóżeczka . Spałam 4 godz na dobę oczywiście nie ciągiem bo mała odpoczywała przy cycu i tyle jej wystarczyło.Ryczałam. I też nie było z kim pogadać,nikt nie wiedział co mojej jest...wyjście na spacer było strasznie ciężkie,bo się darła.większość dzieci jednak spokojna w okolicy. Takie charakterki,z moją są dalej problemy,tylko inne. Zobaczysz,minie mu z czasem . Jest duzo takich matek,tylko niestety społeczeństwo krzywo na nie patrzy więc milczą i cierpią bo nie wypada się przyznać że juz się ma dość . W dodatu te ktorych dzieci spią 19godz na dobę i się uspokajają po samym przytuleniu patrzą na te z płaczącymi jakby to właśnie matki wina była ,ze maluch płacze. A dzieci rózne są.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cutty_sark

Aurora82 czytam, o twoich mamusiowych perypetiach i powiem Ci, że niemalże identycznie jest u nas. Gabrysia ma teraz 10 tygodni i również jest dzieciatkiem absorbujacym i placzliwym. Też traktuje mnie jak smoczek, nie ma opcji, żeby zalapala ten zwykly. Wszystkie ksztalty wyprobowane, ale smoczek to zło. Butelka też zło, więc mam małą caly czas przy sobie i nigdzie bez niej nie wyjdę, bo jak ją nakarmić? Zresztą nawet gdyby jadła tez z butelki to ona nie zasnie bez piersi. Wytrzyma trochę pod karuzelka, trochę na rękach, ale jest baaaardzo wrażliwa i łatwo ją wystraszyc lub po prostu szybko coś jej nie odpowiada i jest ryk. No wtedy to musi byc cyc i suszarka. I juz mnie czasem lepetyna boli od tego suszenia :/ nerwusek je lapczywie i lyka powietrze, a potem wiadomo - gazy. Rozne kropleki i inne nie dzialaja za bardzo. .. mialam nadzieje, je noszenie w chuscie ja ukoi, ale gdzie tam. Bujaczek - nie, hamak - nie. Wózek moze byc, ale tylko jak jedzie po dziurach :P czasem wiec sprintem wpadne do sklepu zanim sie obudzi, bo tak to ludzie patrzą czasem jak na wyrodną matkę, bo dziecko ryczy. Dodatkowo mała jest bardzo spieta i nadwrazliwa na bodźce ( szczególnie te dotykowe) , wiec naprawde trzeba byc delikatnym i spokojnym przy niej. Staram sie robic jej masaze rozluźniajace, lecz nieraz nie ma na to ochoty, wiec bedzie to wymagalo sporo czasu zanim one pomoga oswoic jej sie z dotykiem. Kocham ja strasznie i uwielbiam, jak się cieszy i usmiecha do mnie, ale miewam tez i momenty, kiedy placze razem z nią. Mam nadzieję, że to forum troszke sie rozkreci i wiecej mam niespokojnych maluchow bedzie tu mogło wymieniać sie radami, doswiadczeniami lub po prostu wspierać sie wzajemnie, bo nasz nastrój i spokój jest niezwykle ważny dla naszych Kruszynek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ponoć na gazy pomaga jazda autem po mega dziurach ,żeby dzieckiem mocno trzęsło ;) z moją to i cycem był problem karmić,potrafiła się drzeć 4godz i musiałam dawać modyfikowane mimo że mleka mialam nadto....do teraz nie wiem co jej było a mamy 14 miesięcy aktualnie.Mimo że jadła czasem z butli smoka nie chciała,tylko pierś. Dopiero po całkowitym przejściu na mm oswoiła się z nim. Starsza Pani stwierdziła kiedyś ze po 3 miesiącach będzie coraz lepiej,u nas się to sprawdziło.Mała do tej pory reaguje na światło i ciemność,w dzień gorzej spi,tzn teraz jest tylko jedna drzemka ale noce przesypia całe. Za to latem szła spać dop o 22 ,bo długo jest jasno i wstawała o 6 ;) suszarka nigdy na nią nie dzialala...nic na nią nie działało ale zawsze na noc kładlam do jej lóżka,nigdy ze mną nie spała.dacie radę dziewczyny,jeszcze trochę i będzie lepiej :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cutty_sark

Marti123 czekam jak na wybawienie na te magiczne trzy miesiące ;) juz niedługo. U nas jazda autem sie nie sprawdza, chyba, że właśnie po strasznych dziurskach. Co do butli to dalabym wiele, aby czasem dac jej na noc mm i sie wyspac. Mleka mam sporo, dziolcha rosnie jak na drożdżach, lekarz az sie nie moze nadziwic, ze taka duza, ale czasem faktycznie zachowuje sie przy piersi, jakby jej bylo malo :/ i wtedy ciagle jest "prawy do lewego, lewy do prawego" .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cutty_sark

Katarzyna dokładnie tak jak piszesz - mamy troszkę problem z integracja sensoryczna. Byłam u dwóch niezależnych psychologów dziecięcych i obydwoje potwierdzili, ze Gabrysia to wrazliwiec. Pokazali cwiczenia, masaże, ja jednak czuje, ze przydalaby sie jakas bardziej fachowa ręka. Jednak nasz pediatra nie widzi potrzeby, bo ,,dziecko nie jest opóźnione w rozwoju, wiec rehabilitacja nie jest konieczna". Kurcze i całe szczęście, ladnie sie rozwija, wręcz niezła z niej bystrzacha, ale jak mi dziewczyna wzdraga sie nawet jak swiatlo zapalam to chyba jest nam jakas pomoc potrzebna.Aurora82 czytam, o twoich mamusiowych perypetiach i powiem Ci, że niemalże identycznie jest u nas. Gabrysia ma teraz 10 tygodni i również jest dzieciatkiem absorbujacym i placzliwym. Też traktuje mnie jak smoczek, nie ma opcji, żeby zalapala ten zwykly. Wszystkie ksztalty wyprobowane, ale smoczek to zło. Butelka też zło, więc mam małą caly czas przy sobie i nigdzie bez niej nie wyjdę, bo jak ją nakarmić? Zresztą nawet gdyby jadła tez z butelki to ona nie zasnie bez piersi. Wytrzyma trochę pod karuzelka, trochę na rękach, ale jest baaaardzo wrażliwa i łatwo ją wystraszyc lub po prostu szybko coś jej nie odpowiada i jest ryk. No wtedy to musi byc cyc i suszarka. I juz mnie czasem lepetyna boli od tego suszenia :/ nerwusek je lapczywie i lyka powietrze, a potem wiadomo - gazy. Rozne kropleki i inne nie dzialaja za bardzo. .. mialam nadzieje, je noszenie w chuscie ja ukoi, ale gdzie tam. Bujaczek - nie, hamak - nie. Wózek moze byc, ale tylko jak jedzie po dziurach :P czasem wiec sprintem wpadne do sklepu zanim sie obudzi, bo tak to ludzie patrzą czasem jak na wyrodną matkę, bo dziecko ryczy. Dodatkowo mała jest bardzo spieta i nadwrazliwa na bodźce ( szczególnie te dotykowe) , wiec naprawde trzeba byc delikatnym i spokojnym przy niej. Staram sie robic jej masaze rozluźniajace, lecz nieraz nie ma na to ochoty, wiec bedzie to wymagalo sporo czasu zanim one pomoga oswoic jej sie z dotykiem. Kocham ja strasznie i uwielbiam, jak się cieszy i usmiecha do mnie, ale miewam tez i momenty, kiedy placze razem z nią. Mam nadzieję, że to forum troszke sie rozkreci i wiecej mam niespokojnych maluchow bedzie tu mogło wymieniać sie radami, doswiadczeniami lub po prostu wspierać sie wzajemnie, bo nasz nastrój i spokój jest niezwykle ważny dla naszych Kruszynek :)
Także lekarz chyba do zmiany...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aurora82

Ciężko jest być mamą tak wymagającego malucha, dlatego fajnie jest móc pogadać z kimś kto przeżywa to samo i rozumie. Szukałam grup wsparcia na necie, ale niewiele znalazłam. Chyba dlatego, że nasze dzieciaki są tak wymagające, że nie ma czasu, żeby siedzieć przy komputerze. Ja też czekam aż minie te magiczne trzy miesiące. Odliczam dni, jeszcze 12 :).Mam nadzieję, że będzie lepiej. Nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla mojego syncia, bo taki mały śmieszek z niego, ale w czasie zabawy w jednej chwili potrafi ze śmiechu przejść w nieukojony krzyk chyba z nadmiaru wrażeń. I znów się człowiek zastanawia co jest nie tak. Oj ciężko... Ale musimy się trzymać w końcu mamy wyjątkowe dzieci :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aurora82

Marti123 dzięki za słowa otuchy i wsparcia. Dobrze wiedzieć że jest ktoś kto doświadczył tego samego i rozumie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aurora82

~cutty_sark też mam nadzieję, że więcej mam podzieli się tutaj swoimi doświadczeniami z wymagającymi maluszkami, bo takie rozmowy są bezcenne, szczególnie gdy jest się u kresu wytrzymałości. A to niestety się zdarza. Ja zakładałam, że będę wychowywać synka w duchu rodzicielstwa bliskości i często (choć wiem, że nie powinnam) gdy nie potrafię ukoić jego płaczu czuję, że zawiodłam. Boję się, że moje dziecko nie czuje się bezpiecznie bo nie potrafię odczytać i odpowiednio zareagować na jego potrzeby. My mamy zrobiłybyśmy wszystko dla naszych dzieci i chyba dlatego tak ciężko pogodzić się z tym, że po prostu nie wiemy co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cutty_sark

Aurora, też nieraz czuję taką bezsilnośc. Gabrysia w jednej chwili potrafi sie słodko śmiać i zaraz płakać, a ja czuję się złą mamą, bo nie wiem niejednokrotnie o co chodzi.
Poprzednią noc miałyśmy super, bo mała pospala od 20 do prawie 1 , potem jeszcze jedzonko kolo 4 i o 6 pobudka. Ale dziś to jakaś masakra. Zawsze wieczorem po karmieniu, kiedy już śpi odkładam ją do łóżeczka i zwykle ladnie spi 3 godziny, czasem cztery. Ale tej nocy nie tylko nie chciala lozeczka, ale caly czas trzymala piers w buzi. Co chwile jej ten cycek wylatywal i bidulka bardzo nerwowo go znów szukala. Kilka razy próbowałam ją przetrzymac w nadziei, ze sie uspokoi i bedzie dalej spala, Gabrysia od razu sie budziła i płakała. Nic nie pomagało, nawet suszarka. A teraz przez to, że tak naprawdę jadła całą noc męczy ją brzuszek.... a ja czuję sie jak zombie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziewczyny widzę że macie problem z ciągłym dyndaniem na cycu maluchów...coś jak u mnie,mała uspokajala sie trochę przy cycu ale to zależało od sytuacji,nic innego nie chciała,jadła na żądanie...ledwo zasnęła to zaczynała ulewac,to ja budzilo,znowu płacz,zasypianie przy cycu bo smoczek to bylo zło...błędne koło...radzę nie nadużywać cyca...wiem ze trudno bo to przerabialam ale dawajcie małym smoka do zabawy,codziennie spróbujcie dawać do ssania,w któryś dzien powinny zaskoczyc. A mm wcale nie dalo mi przespanych nocy . Tylko raz ok 2-3 mies mała budziła mnie 1-2 w nocy. A tak to nie ma lekko,5pobudek w nocy albo i więcej na picie,mokrego pampersa,dac smoka albo poprostu coś się przysni a ja na byle stęk się budzę . Co do rozpoznawania dlaczego płacze to dop jak wieksza była,bo tak to dla mnie płakała tak samo na wszystko. A niby matka rozróżnia jak na głód a jak płacze gdy spiace....bzdura. Moja teraz marudzi tak samo na pić i na sen ;) tylko teraz po reakcji na smoka czy butelkę łatwiej rozpoznać o co chodzi. cutty na początku żyłam też jak zombi,te 4h do 6h snu na dobę przez 3 miesiące wspominam jak horror. nie bylo pomocy,bo nikt w rodzinie czy u znajomych nie miał takiego dziecka i nikt nie wiedział co robic. Pielegniarka radziła dac się dziecku wyplakac,ale jak jej powiedzialam ze moja 6h ciagiem ryczala i musialam ustąpić to juz nic nie powiedziała. Ogółem nie przekarmiac,więcej smoka niż cyca,starac się zeby w nocy spało u siebie i rytuałem oddzielac noc od dnia. I przy skokach rozwojowych może byc gorzej niz zwykle ;) na kolki dodatkowo dawac do picia koper włoski. Na sensoryke nie poradzę ale trzymam kciuki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aurora82

Dobrze znam te noce przy cycku,też kilka takich zaliczyliśmy. Bałam się że synek się przyzwyczai, ale na szczęście bylo to sporadyczne, widac miał taką potrzebę. Wcześniej też desperacko próbowałam nauczyć smoka, ale trafiłam na artykuł o tym, że to nie pierś zastępuje smoka tylko na odwrót i że to całkiem naturalne i minie, więc postanowiłam się z tym pogodzić, ale koniecznie muszę nauczyć butelki bo za 2 miesiące wracam do pracy ( chyba). Mi też wszyscy dookoła dawali dobre rady jak postępować z małym a ja zawsze miałam tylko jedno pytanie - jak niby to zrobić? Nikt nie potrafi zrozumieć że z moim maluchem po prostu się nie da. A na siłę nie będę niczego robić, bo jestem absolutną przeciwniczką zostawiania dziecka by się wypłakało. Ja też myślałam że zacznę rozróżnić płacz synka, ale kiedy już wydaje mi się że go rozgryzłam, coś znowu idzie nie tak. Czasem to dołuje. Wiedziałam że nie będzie łatwo, ale to mnie przerasta. marti123 pisałaś ze po 3 miesiącach się poprawiło, ale z dnia na dzień czy stopniowo?Po trzecim czy już pod koniec drugiego? Z utęsknieniem czekamy na poprawę ale nie wiem na co się nastawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cutty_sark

Rowniez czekam na te magiczne trzy miesiące. Pamietajmy ze sa one okresem adaptacyjnym dla naszycj maluchow, niektorzy mówią, ze to taki czwarty trymestr ciąży ;) mysle ze dopiero po tym czasie nasze dzieci zaczną rozumiec ze po za brzuchem rowniez sa bezpieczne i dopiero stopniowo opanowujac rozne zmysly i badajac swiat usamodzileniaja sie a nam Mamom dają nieco wytchnienia. Zobaczymy jak będzie. Od znajomych slyszalam, ze owszem, trzy pierwsze miesiące sa najtrudniejsze, ale dopiero kiedy dziecko zacznie samodzielnie sie przemieszczać, tj. raczkowac, bedziemy mialy trochę bardziej wolne rece a maluch zamiast plakac chetniej pozna swoje otoczenie :) takze nalezy sie chyba zwyczajnie uzbroic w cierpliwość i pogodzic z tym ze mamy bardziej wrazliwe i wymagajace dzieci. Jest czasem okropnie trudno, ale mimo wszystko trzeba Malenstwu zapewnic duzo ciepla i milosci :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dam Wam do przemyslenia, moze wyprobowania. Moje pierwsze dziecko mialo okropne problemy z brzuszkiem. Moze caly cxas nie plakalal, ale nie schodził mi z rak przez dlugie miesiące. Wydawalo mi sie ze to po probiotyku - Bio Gaia - ale polozna powiedziala ze to niemozliwe, wiec dawalam mu go dalej tez kombinujac z dietą. ...
Przy drugim dziecku znow mi te Bio Gaie zalecono. Tym razem bylam ostrozna. Dalam raz i mialam dzien i nocje z glowy... dawalam 3 dni. 3 dni byly sttaszne. Odstawilam. Zrobilam przerwe. Pomyslalam ze znow spróbuję bo noze to byl zbieg okoliczności. Sprobowalam znow 2 dni i znow mala byla niespokojna i ewidentnie brzuszek ja bolał. Odstawilam, poczekalam az miesiac skonczy i spróbowałam ale z mniejsza ilością kropli i ponownie ten sam problem.
Moje dzieci ewidentnie źle reagują na probiotyki. Przy kp wcale nie trzeba koniecznie ich podawac, wiec obserwujcie i swoje dzieci. Wiem ze nie tylko moje tak reagowalo, bo kolezanko podobnie, wiec niektórym dzieciom musza one po prostu nie służyć.


http://www.suwaczki.com/tickers/uannxzkr1zq23rgd.png

http://www.suwaczki.com/tickers/43kthdge3hmnk8e8.png
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=42339

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aurora82

Mari dzięki za radę. My też używamy bio gai, z tym, że mój mały miał straszne problemy z brzuszkiem od początku, a stosujemy probiotyki dopiero miesiąc, dlatego nie podejrzewałam że to mogłoby szkodzić ale spróbuje odstawić bo już sama nie wiem skąd u niego tyle gazów. Dzidzia coraz starszy a nic się nie zmienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie dawalam probiotyku więc nie wiem jak to jest. Ogólnie dziecko książkowo kolki ma wieczorami czy w nocy. Jeśli ma je na okrągło to znaczy ze coś jest nie tak...uczulenie na mleko matki ? inna przyczyna ? warto poszukać na necie i zapyt lekarza. U nas poszło stopniowo od konca 2miesiąca z tym ze po 3 przeszlam calkiem na mm bo już mi się w cycach skończyło;) no i zaczęła smoka ciągnąć więc się uspokoiło :) tyle ze mała żywa,radosna i ruchliwa wiec jak zaczęła raczkowac a zaraz po chodzic to wcale nie mialam wolnych rąk...cały dzień z nią i za nią biegałam.Teraz np w 1sek wchodzi na parapet. Umycie butelki jest mega wyzwaniem. Urwis poprostu. Oprócz tego ze ma charakterek i lubi robic na przekór mamie np specjalnie ucieka jak chcę bluzkę założyć to jest ok :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja podobnie jak OlaFasola- tez lipcówka.. Nasza Wiktoria była najgłośniejsza juz na porodówce- pierwszy miesiąc poza momentami karmienia i spania z milionem przerw, był ciągły płacz. A właściwie ryk- cała czerwona i spocona. Myślałam, ze to kolki. Teraz juz wiem,ze to HNB.. Najgorzej jest przy próbach zasypiania. W ciagu dnia nie zasypia przy piersi, trzeba lulac podskakiwać, huśtać w nosidełku lub jeździć wózkiem po trawniku. Jak zaśnie na pół godziny to humor sie jej poprawia. Jeśli nie, to zgroza.. Nie mogę dać nikomu, bo nie są w stanie jej uspokoić. A wieczorami jeśli usunie przy piersi to sukces. Najgorzej jak ja cos obudzi np ktoś pójdzie do toalety- wtedy najedzona nie chce piersi i nie zaśnie, dopóki nie zgłodnieje- tym sposobem w połowie przypadków zasypia o 23. Budzi sie na jedzenie co dwie trzy godziny i o.. 5 koniec spania. O 6 juz marudzi i znów trzeba usypiać. Ciekawe kiedy to sie skończy, bo kręgosłup boli, płakać sie chce, jak koleżanki opowiadają, ze ich dzieci po jedzeniu śpią od 18-8 i jak płaczą to z głodu lub nudów.. Gdyby tylko potrafiła sama zasypiać.. Ale pociesza mnie fakt ze jest zdrowa a to wszystko przez charakter- mój M za młodu był taki sam, dlatego jest jedynakiem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Melduję się i ja z moim już "dużym " HNB :) życzę Wam wytrwałości, cierpliwości i energii w tej nielatwej sytuacji! I pociesze - tak,to mija :) ( U nas co prawda minęło, ale cały czas,tzn kiedy tylko może, jest mamusia i mamusia...).
Pamiętam, że mi już położna środowiskowa, która odwiedzała nas po porodzie, sugerowała HNB.Ale reszta otoczenia twierdziła raczej, że sobie nie radzę,że robię coś nie tak,że małemu coś dolega (choroba,kolka) itp. Ale powiem Wam,że ostatnio czytałam wywiad z jakimś naukowcem,który twierdził, że to my w obecnych czasach chcemy, by dzieci przesypialy całe noce, a w rzeczywistości jest to nienaturalne (nawet my dorośli budzimy się w nocy,choć tego w większości przypadków nie pamiętamy; dzieci mają do tego krótszy cykl snu,więc wybudzaja się częściej ). Może i ten tekst nie niweluje naszego zmęczenia, ale lekko mnie pociesza :)


https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie!
Oto obiecana przeze mnie historia mojego HNB:
W ciążę zaszłam za pierwszym podejściem. Ogólnie zawsze byłam antydzieciowa, ale uznałam, że jak nie teraz to kiedy i zdecydowaliśmy się na dziecko. Oboje z mężem mamy bardzo spokojne bezkonfliktowe usposobienie i właśnie takiego dziecka się spodziewałam. Oczami wyobraźni widzialam siebie z wózkiem chodzącą po parkach z koleżankami również mamami. Franek przyszedł na świat poprzez cc i w szpitalu byl bardzo spokojny wręcz ospały, aż się lekarze go czepiali. Wszystko się zmieniło kilka dni po wyjściu ze szpitala. Franek tylko jadł i spał a pomiędzy tymi czynnościami oczywiście się darł. Jak tylko widzialam, ze się budzi to miałam stres. Najgorsze jednak były wieczory... bezustanny ryk od 19 do 23... Kolki? Chyba tak. Zmieniliśmy mu mleko na apteczne, przetestowaliśmy przeróżne krople... Nic nie pomagało. Tylko płacz i płacz. I tak do ok. 2,5 miesiąca życia. Potem rzeczywiście kolki mineły, ale high need baby pozostało:)
Te pierwsze trzy miesiące rzeczywiście były najtrudniejsze, wylądowałam nawet u psychologa, bo nie radziłam sobie z emocjami i z tym, że nie cieszę się z macierzyństwa.
Za 4 dni Franek kończy 4 miesiące. Czy jest lepiej? Po części tak, bo zupełnie inaczej jest kiedy już widać, że dziecko nawiązuje z nami jakiś kontakt, uśmiecha się... To wynagradza dużo. Myślę, że jest też łatwiej, bo dużo lepiej go znam i szybciej odczytuję jego potrzeby. Jednak dalej jest bardzo absorbującym dzieckiem, wymagającym więcej.
Na spacery wychodzimy tylko na śpiocha, bo inaczej jest ryk. Kiedyś mogłam chodzić z nim nawet 2,5h i spa w najlepsze. Jak tylko się budził to ryk. Teraz już niestety śpi na spacerze 40 min. i się budzi. Na szczęscie od kilku dni nie ma przy tym wrzasku więc mamy jakiś krok do przodu i już można z nim na czuwaniu z jakieś pół godziny pospacerować.
Póki co średnie jest u niego zainteresowanie zabawkami więc cały czas ja albo mąż musimy koło niego skakać, wygłupiać się... Nie ma chwili dla siebie:) Ale mam nadzieję, że jeszcze mu się to zmieni z wiekiem.
Najgorszym naszym problemem, który prawdopodobnie jest pokłosiem kolek jest usypianie. Jak mam usypiać Franka to jestem cała nerwowa. Miał już kilka etapów: sam usypiał z kilka razy ale tylko w dzień, wózek, fotelik, ręce.... Na chwilę obecną usypia mi na rękach owinięty w otulacz, ale muszę skakać na piłce. A i tak wyrywa się, pręży, denerwuje, płacze. Od wczoraj do tego usypiania zaczęłam mu puszczać Mozarta dla dzieci i o dziwo odpływa spokojnie jak nigdy. Może to się sprawdzi na dłużej kto wie.. Marzę o tym, by potrafił sam zasypiać w łóżeczku. Nawet próbowałam go tego nauczyć metodą Tracy Hogg z opłakanym skutkiem - ryk cały dzień. Póki co mu daruję. Liczę na to, że jakoś sam do tego dojrzeje, albo zacznę go uczyć jak już nie będę w stanie go podnieść.. Z usypianiem wieczornym jest najgorzej. Zwykle chodzimy spać koło 22/23 :( Teoretycznie dziecko jest śpiące, ale ciężko mu zasnać, co chwilę się wybudza i taka zabawa co wieczór po pare godzin. Nie ma kiedy odpocząć, porozmawiać z mężem, pooglądać tv, położyć się... Nie wiem kiedy to spanie się unormuje;(
Ja też byłam HNB... więc ma to po mnie.
Najgorzej jak się słyszy historii matek, które mają "normalne" dzieciaki. Jak kiedyś mówiłam koleżance, że mój Franek jednego dnia darł się bez przerwy 6h to mi odpowiedziała, ze jej obecnie 10 miesięczne dziecko to może tyle przepłakało w sumie przez całe swoje życie... I te momenty są najgorsze kiedy porównuję moje dziecko do innych, wtedy się frustruję, ale ciężko mi się powstrzymać....
Tak to jest u nas:) Dla tych co czekają na magiczną granicę 3 mcy... Hmmm u nas jest lepiej, ale dalej ciężko:)


http://www.suwaczki.com/tickers/qb3cj44jtq7ddk90.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...