Skocz do zawartości
Forum

Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)


Rekomendowane odpowiedzi

Mój telefon robi co chce, brr...
I to piwo miało kiepskie składy. Później zrobiła się moda na małe lokalne browary, które produkowały piwo z dobrych składników.
I chyba dało to do myślenia dużym browarom bo oni też zaczęli produkować piwa dobrej jakości oczywiście oprócz tych nadal nędznych.
Dlatego uważam, że podejmując świadome wybory można wpłynąć na koncerny.
Widzę, że Bobovita stara się iść w dobrym kierunku.

Jeżeli chodzi o pokolenie naszych rodziców to może nie posiadali wiedzy ale mimo wszystko korzystali z produktów nieprzetworzonych.
Jedzenie miało proste składy. W wędlinach nie było substancji wodochłonnych a cukier był cukrem a nie jakąś dziwną substancją, której nie jestem w stanie czasem przeliterować.
Więc może było to jedzenie ciężkostrawne ale nie nafaszerowane chemią.

Zresztą jedzenie w Polsce było w miarę ok dopóki nie weszliśmy do uni. Wtedy zmieniły się przepisy min. dotyczące wędlin i poszło to wszystko w złym kierunku.
Do tego doszedł agresywny marketing min. Danona i uwierzyliśmy w to, że te produkty są zdrowe.

W sumie śmiesznie bo chwałę Bobovitę a to ten sam koncern co Danone.

Odnośnik do komentarza

Moja mama i mama mojego męża, również słodziły marchewkę, soliły zupki dla swoich dzieci - tak robili kiedyś wszyscy. Ale fakt, że jedzenie, którym nas wtedy karmiono było dużo lepszej jakości niż dziś. Ba, kiedyś (jak byłyśmy dziećmi) nie było czegoś takiego jak czipsy czy kolorowe E1234 napoje, czy inne frykasy, które jeszcze do niedawna były do kupienia w każdym sklepiku szkolnym. Może trochę przesadzam z tym, że nie było wcale.. było (początek lat 90.), ale to się dopiero zaczynało i takie śmieciowe jedzenie nie było jeszcze tak ogólnodostępne i popularne jak teraz. Dlatego takie okazjonalne dosładzanie, nie było czymś złym.
Podobnie z czytaniem etykiet. Nie było takiej potrzeby, klient wiedział, co kupuje. Mleko było mleko, mięso było mięso.
Patrząc na USA, które przez kilka dekad żywiło się takimi pokarmami wysoko-przetworzonymi, mamy świadomość jak fatalne w skutkach jest takie żywienie. Dlatego teraz nie tylko nie dosładza się marchewki.. ale nawet nie podaje bobaskowi takiej marchewki z pierwszego lepszego sklepu. I to jest smutne.

Odnośnik do komentarza

Fakt, kiedyś szynka była mięsem. Tylko kupić ją to był wyczyn. Jestem z pokolenia, kiedy kolekcjonowalo się "sreberka" od czekoladek, czy puszki po napojach, a w niektórych domach ustawialo się na wannie puste opakowania po zagranicznych kosmetykach dla stworzenia wrażenia"luksusu". Strasznie to było smutne. Banana pierwszego pamiętam, jak i ananasa jak matka mu je zza granicy przywiozła... Toć to chore bylo... Już wolę czytać etykiety i mieć wybór...
Fajniejsze natomiast było życie społeczne, nie było telefonów a życie towarzyskie kwitło:)
Ale chciałybyście prac pieluchy tetrowe? Narzekamy tu, ze pielucha nocy nie wytrzyma... Jak urodziła się moja siostra to pampersy były tylko w Pewexie i paczka kosztowała tyle co jedzenie na miesiąc...

Zawsze będzie coś za i przeciw.

żoo
Bobovita jak Nestle kaszki głównie ma słodkie. A jak idą w te lepszą stronę, to mogliby pomyśleć o takich jak ja - które kaszki bezmleczne potrzebują, a w tych z brązowej serii to bryndza, prawda? Znalazłam tylko waniliową (z waniliną, a jakże) ryżową, mannę i owsiankę. Dodaję przeciery owocowe, ale czasem potrzebuję bez, tak na szybko i wtedy albo kombinuję z owocami ze słoika albo syrop malinowy (cukier...) Herbapolu... Eeeee... Fakt, może lepsze to niż proszek owocowy. Przy moim kołchozie to czasami naprawdę nie mam dużo czasu na kombinacje. Nieraz robię trzy różne obiady... Dla nas. Dla dzieci i dla najmłodszego... I wtedy czuję się jak na łańcuchu w kuchni... To choć kaszka na śniadanie moglaby być jak najprostsza...

o148j44jsuj4r1nc.png

Odnośnik do komentarza

Wrz ja mieszkałam w bloku i teraz w sumie też hehe, ale nie o tym ja pamiętam jak babka rozwoziła mleko i śmietanę pod drzwi mieszkania i to w szklanych butelkach, a jeśli chodzi o marchewkę to przeważnie mam od teściowej lub ze straganu raz wyskoczyłam do sklepu typu lewiatan bo skończyła mi się a potrzebowałam i kupiłam jak zaczęłam ją obierać i ugryzłam to jeden wielki syf no i nie dałam dziecku i to jest smutne

Tak go prawda rodzice dosładzali, ale to jedzenie było całkiem inne mięso to mięso tak jak napisałyście szkoda, że jest tak wszystko zmodyfikowane

Ja często oglądałam program - wiem co jem" z Bosacką super sprawa

Ja doszłam do wniosku, ze moja Milena jest faktycznie głodna i dlatdgo tak się budzi w nocy wczoraj jadła malutko a często i lepsza noc była a wcześniej to jadła mało i rzadko no nic zobaczymy dziś

http://fajnamama.pl/suwaczki/6mr4ztx.png]Tekst linka[/url]

Odnośnik do komentarza

Peonia
Ja też bym chciała żeby z Bobovity albo innej firmy robili brązową serię też bezmleczną.
Ale jakieś światełko w tunelu widać bo to ich dość nowe produkty.
Nestle to już nawet nie sprawdzam po maltodekstrynie w kleiku obraziłam się...

U mnie w sklepie sprzedawali miśki haribo na sztuki, po 5 zł
A teraz cała paczka za 3 zł.
W sumie to śmiesznie się wspomina.

Odnośnik do komentarza

Moją mama wczoraj zrobiła pastę że śliwek, kakao i cukru (dała 1/3 tego co w przepisie). Pycha
Teraz chce spróbować wersji bezcukrowej.

Osobiście nie chcę robić krucjaty na cukier bo w sumie wszystko dla ludzi.
Chciałabym tylko aby cukier i pochodne był przez producentów żywności stosowany rozsądnie a nie łyżka cukru w 100 ml czegoś co się nazywa wodą smakową.
Teraz prawie nie jem słodyczy bo dla mnie wszystkie są przesłodzone.

Odnośnik do komentarza

Witam szanowne mamusie:)

U nas noc pod znakiem kataru i silą rzeczy bez imprezki się nie obyło:(

To mleko pod drzwiami to była niezła zabawa... Można było komuś podebrać albo choć upić troche...:) a tak poważnie to wtedy nadmiaru mleka robiliśmy w domu twaróg, dawno takiego nie jadłam.

Jagoda, niestety z powodu "ciężkiej choroby" (i mnie coś też rozkłada) odraczam o tydzień naszą ustawkę :(

o148j44jsuj4r1nc.png

Odnośnik do komentarza

Hej
My znowu po nocnym "imprezowaniu"
Odnosnie jedzenia- pamiętam jak jeszcze na studiach na laborkach badaliśmy składy produktów, to się np.okazywało że żaden wtedy dostępny ketchup ani chrzan w słoiku, nie nadaje się do spożycia. Mięso, z kolei było nastrzykiwane czymś czego nie dało się zindentyfikować ( taka super mieszanka), a po odwirowaniu nie dało się nawet wymyć probówek z tego cudu. Ogólnie pamiętam że soki z kartonów słabo też wychodziły.

Żoo
Robiąc powidła, też pokusiłam się o taką pastę, bez cukru właśnie. Całkiem ok wyszło, w przepisie porównywali to do nutelli, jak dla mnie to zupełnie inny smak.

Oligatorka
To samo wymyśliłam o jedzeniu Julki. Ona je w nocy co 3 godziny, to potem w dzień robi sobie dłuższą przerwę od jedzenia, czyli zje mniej niż powina, i w nocy znów jest głodna. Próbuję ją przestawiać, ale kiepsko idzie, bo przecież nie będę jej jedzenia wpychać na siłe...

Peonia
Czy Twój księciunio skusił się na mleczne kaszki ( na mm)?
Ja sobie porobiłam takie pseudo dżemiki bez cukru, i jak nie mam czasu bawić się ze sniadaniem to dorzucam ze dwie łyżki takich owocków do kaszy i mam z głowy.

http://fajnamama.pl/suwaczki/wlc5bpf.png
http://fajnamama.pl/suwaczki/uek4z02.png

Odnośnik do komentarza

Skakanka
chyba generalnie jedzenie teraz jest po prostu produktem masowy jakieś niezdrowe jest... Trudno tego uniknąć.

Ze starych czasów też pamiętam, jak rodzice z braku mięsa w sklepach kupowali raz na jakiś czas pół prosiaka na wsi... Zamrażarka stała więc u nich w sypialni (nie było gdzie...) bo gdzieś trzeba było go upchnąć po podzieleniu na porcje.

Mój młody a i owszem skusi sie na kaszke na mm. Ale nie mogę mu ich podawać, na razie wciąz ma reakcje alergiczne - czasem na próbe dodaję te na mm do kaszki bezmlecznej, bo raz mniej raz więcej ma tego zaczerwienienia na buzi.
Tak, dodaję też do zwykłych kaszek czy płatków jaglanych czy ryżowych przeciery owocowe.
Co prawda nie zrobię ich raczej sama na zapas (czasami tylko je robię, jak jakims cudem mam więcej czasu bo ktoś młodym sie zajmie), bo to już chyba w nocy bym musiała w tym moim kołchozie robić, albo zrezygnować np. z sikania, ale radzę sobie za pomocą gotowych słoiczków owocowych.
Jednak marzy mi sie taka szybka kaszka bez otwierania słoiczka nawet... Lenistwo takie... Może to trudno zrozumiec, ale jak wrócę do pracy to kazda minuta rano bedzie cenna... Jednak kaszka najszybciej w buzi znika, wiem, że w żłobku będzie śniadanie, ale tak z pustym brzuszkiem go nie chcę wozić :(

Dziś kulam sie z młodym w łózku to sobie do Was częściej piszę... Nikt mnie nie zmusi do roboty w tym stanie... Strajk!

o148j44jsuj4r1nc.png

Odnośnik do komentarza

Witam,

U nas w nocy też trzygodzinna "imprezka"
Wczoraj za to udało się wyjść na spacer i obyło się bez histerii. Może jakaś zmiana się szykuje?

Żoo,

Sprawdziłam zawartość białka w jogurciku Hippa i tam na 100g wypada 1,5g. Wychodzi ponad połowę mniej w stosunku do tego z Bakomy w którym tego białka jest 3,7g. Zasadniczo jest tak, że w diecie dzieci w naszym wieku tego białka nie może być wiecej niż 2,1g na kg masy ciała na dobę. Jak się do tego doda obiadki, mleko i inne cuda które podajemy w ciagu dnia, to łatwo tę wartość przekroczyć. Nadmiar białka w diecie dzieci również wpływa na rozwój predyspozycji do nadwagi i otyłości.

A jakie dobre piwo polecasz?

Peonia,

Ja pamietam jak zabieraliśmy te sreberka po czekoladzie. Później tata robił mi z nich koronę na głowe na zabawę choinkową w szkole☺

Odnośnik do komentarza

O tej jabłkowej nie wiedziałam.
Do tej pory kaszkek zbożowych używałam tylko bezsmakowych. Owoce wolę dodać albo z krzaka albo ze słoika.
Ale idzie jesień i kaszka jabłkowa się przyda.
Mnie też wizja poranków przeraża....
Niby jedno do ogarnięcia ale niestety ja długo do pracy dojeżdżam:(

Mleczno ryżowa z malinami, osobiście uwielbiam.

Odnośnik do komentarza

Kaisuis,
Wychodzi na to, że produkty Nestle podpadają na każdym kroku.
U nas Bakoma nie smakowała więc już zostałam przy jogurcie nadburzanskim.
A tam białka to tak jak pisałam jest znacznie mniej niż w bakomie.

Stwierdziłam, że nie dam się zwariować i nie będę latać z wagą. Mięsa do obiadu dostaje 10 g, do tego raz jogurt lub serek z owocami i kp i tyle. Przez 2 miesiące nie przytył ani grama więc myślę, że nie ma nadmiaru jedzenia. Wszystko spala na bierząco i z ludzika michelin zamienia się w chłopaczka:)))
Nerki myślę, że jakoś tą dietę przeżyją

Piwo to najczęściej pijak robione przez sąsiada.
A z przemysłowych to lubię okocim ciemne łagodne, albo właśnie jakieś małe browary.

Odnośnik do komentarza

żoo
ja z córką tez mleczno-ryzową malinową wcinamy, bardzo ją lubię... Mi jeszcze wchodzi manna owocowa, mleczna, też z Bobovity - była kupiona dla młodego, ale nie mógł jej jeśc, więc mam zjadła, bo zasmakowała :)

Nestle - nic z tego nie kupuję. Bojkotuję ich jako w miarę rozgarnięty konsument, bo miałam wrażenie, że durnia chca ze mnie robić.

Kaisuis
o, dobrze Cie widzieć, już chciałam Cię "wywołać do tablicy" :))
Oj, widze, ze córcia Cię wciąż nie oszczędza :(
ja młodego dziś rozgrzeszam, katar to w tym wieku straszna choroba jest :(

dziewczyny, oj ile ja sie od Was dowiaduję :) Chyba dotąd zyłam w lekkiej nieświadomości...
Nawet nie przyszło mi do głowy zastanawiac sie ile jest białka w diecie mojego dziecka, ani wazyć ile mięsa dostaje do posiłku, jakoś intuicyjnie do tego zawsze podchodziłam.

A na innym watku jedna z mam mi napisała, ze takimi zaczerwieniami po kaszce na mm to w sumie nie warto sie przejmować według alergologa, pod którego opieką jest jej dziecko.
Może rzeczywiście przesadzam? Przecież teraz młody nie wymiotuje ani nie ulewa, a zaczerwienienie schodzi po paru minutach.
Jak myslicie?

Hehhe, u nas gadulstwo sie rozwija. Zainteresowanie zabawkami jest na "ghe", "gu itp.
A na kota od jakiegoś czasu konsekwetnie woła "ko!".
Ale "mama" ani widu ani słychu... "Bababa" rządzi :)

o148j44jsuj4r1nc.png

Odnośnik do komentarza

Peonia,

Ja też intuicyjne podchodzę do karmienia Zoski. Wiadomo, że nie ma co przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę bo to się zazwyczaj źle kończy. Zwracam większą uwagę na to co i ile je, bo ona ma to nieszczęsne AZS.

Myślę, że jak Twojemu synkowi schodzi to zaczerwienienie, to raczej nie ma się czym przejmować. Mi pediatra mówiła, że z takich różnych alergii pokarmowych się wyrasta więc Twojemu też pewnie niebawem minie. A może po prostu jakieś inne mleko spróbuj. U nas tylko Enfamil, bo po innych suche plamy.

Żoo,

Zoska też ani nawet się nie szykuje do gadania. Jak staram się z nią ćwiczyć, to patrzy na mnie jak na wariatke.

Odnośnik do komentarza

Z tym spaniem u Zoski, to teściowa stwierdziła, że normalna sprawa. Wszystkie mamy u niej w pracy tak mają, tylko żadna o tym tak nie mowi ( czyt. nie narzeka)☺
Czyli tylko ja taka zła matka, której wszystko nie pasuje. A przecież trudy macierzyństwa powinnam znosić z uśmiechem na twarzy.

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...