Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Margeritka

Zajęcia adaptacyjne w przedszkolu

Rekomendowane odpowiedzi

W czwartek i piątek chodziłam z Olą na zajęcia adaptacyjne do naszego przedszkola, trwały 1,5 godziny, w tym czasie rodzice mieli spotkanie z dyrekcją, a dzieci zabawy w sali, poczęstunek, drugiego dnia zabawy na dworze, ja jestem zadowolona, mogłyśmy poznać przedszkole, zapytać o różne rzeczy. A jak jest w Waszych przedszkolach, są tego typu zajęcia? Zapraszam do podzielenia się swoimi wrażeniami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wspaniale że przedszkole się o to postarało - mało jest takich inicjatyw a warto by były bo to przecież dla rodziców i dzieci najlepsza okazja z zapoznaniem się z nowym miejscem i nowymi ludźmi


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z góry przepraszam za długość postu. Ale uważam, to za ważny temat.
W pierwszym przedszkolu mojego syna bało sporo takich inicjatyw. A przede wszystkim przez pierwszy tydzień można było zostać z dzieckiem lub "koczować" na korytarzu. Pozostawienie dziecka w obcym miejscu, z obcymi paniami nawet dla rodzica nie było łatwe.
Nie wszystkim to odpowiadała, bo są rodzice, którzy nie mogą sobie pozwolić na to, by natydzień wziąć wolne dla adaptacji dziecka w przedszkolu. Czasem to, że jeden rodzic jest, a drugiego nie ma powoduje, że te dzieci, które były "same" zaczynały wspominać swoich rodziców.
Ale muszę przyznać, że dzieci, z którymi rodzice zostawali bez problemu po tygodniu zostawali. Wiedziały, że rodzic je zostawia i na pewno wróci.
W drugim Przedszkolu były zajęcia adaptacyjne podczas wakacji. Nie załapaliśmy się, bo nas nie było. Od pierwszego września dzieci były zostawiane i rodzice wypraszani.
Ja byłam w przedszkolu pierwszego dnia, usprawiedliwić nieobecność syna. Miał przyjść za dwa dni...Ostatecznie nie posłałam go w pierwszym tygodniu, żeby nie słyszał tego płaczu dzieci, które po raz pierwszy poszły do przedszkola. To były niezwykłe dramaty. Byłam przerażona widząc dzieci zabierane rodzicom, drzwi zamykane na klucz, następnie ucieczki rodziców :/
Po tygodniu skończyły się płacze (te większe) synek na szczęście bez problemu się zaadaptował.
Zajęcia adaptacyjne są bardzo ważne zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.
Moja córa już pomału jest oswajana z przedszkolem. Zawsze towarzyszy mi podczas odbioru brata. Zabieram ją tam, gdy czytam dzieciom bajki. Potrafiła już zostać bez płaczu w sali beze mnie. Myślę, że przyszłym roku będę kontynuowała czytanie bajek w sali z Maleńką. Może od kolejnego września będzie gotowa by pójść do przedszkola...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przedszkolu młodej nie ma problemu, aby początkowo rodzice zostawali na sali z maluchami, jeśli sobie tego życzą. Można tez przychodzić z dzieckiem na plac zabaw nim rozpocznie swoja karierę przedszkolny. Przedszkole jest otwarte na współpracę z rodzicami i nastawione na dobro dziecka. Maluchy są noszone i przytulane przez ciocie. Poczatkujace przedszkolaki mają "taryfę ulgowa" i nie muszą brać udziału w zajęciach zorganizowanych jeśli nie chca, tych z dłuższym stażem tez nikt nie zmusza, ale one zazwyczaj chcą ☺.
Ja chodzilam z młoda półtora tygodnia. Pierwszego dnia byłam z nią cały czas, następnego wyszlam na chwile i codziennie ten czas rozstania wydluzalam. A późnej młoda się pochorowala. Myslalam, że będziemy zaczynać od poczatku, ale po chorobie została bez problemu.
W pierwszych tygodniach do drzwi po córkę wychodziła ciocia, a później mała juz sama gonila do koleżanek. Dodatkowo na poczatku zostawialam ją na pół dnia, powoli ten czas wydłużając.
Dzięki tym wszystkim zabiegom i podejściu pań w przedszkolu córka nigdy nie płakała przy rozstaniu. Za to podczas chorób, dłuższych weekendów i świąt dopytuje kiedy w końcu pójdzie do przedszkola. Zdarzało się tez, ze wysyłała mnie do domu kiedy po nią przyszłym, bo się świetnie bawiła i chciała dłużej zostać. Wiec jeśli nie miałam innych planów zasuwalam po młodą dwa razy


Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nikawa to bardzo ważne, co piszesz, dziękuję Ci za Twoją wypowiedź:) ja słyszałam o zamykaniu drzwi na klucz w żłobku, ale nie w przedszkolu, Marzena Twoje przedszkole widzę jest bardzo otwarte na rodziców i ich obecność w pierwszych dniach, przecież nie trzeba dużo, tylko około dwóch tygodni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas był zajęcia adaptacyjne o godz 16:00 i trwały godzinkę.Dzieci bawiły się albo ze sobą albo z rodzicami.Pani wychowawczyni ( świetna kobieta) nie tylko chciała pokazać dzieciom co je czeka od września ale także przekazać rodzicom jak z dziećmi rozmawiać, jak je przygotować i jak się zachowywać - bardzo ważne. Także, miałam miesiąc aby jako tako moją córkę przygotować do kolejnego Levelu w jej życiu:).Choć nie powiem samo przygotowanie jest ważne, ale we wrześniu i tak nie obyło się bez płaczu ( mojego również ;) ), koszmarów w nocy itp. Ale to jest do przejścia, początki nie są łatwe.Teraz córka będzie szła 3 rok do przedszkola , ma już swoje koleżanki więc jest łatwiej:).Ale za rok nas czeka wyprawa do ... szkoły!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja po zajęciach adaptacyjnych mam też takie odczucie, że to rodzice tak nie chcą "wypuścić" dziecka, czasem dziecko wymaga wsparcia od rodziców, ale czasem to było tak, że mama nie chciała odejść od dziecka...poza tym nie wiem, jak było u Was, ale mnie też przeraziło to, że rodzice cały czas rozpraszali dzieci, pani mówi, żeby słuchały, matki machają, albo co gorsze robią zdjęcia, jak weszłyśmy do sali, patrzę prawie wszyscy rodzice robią zdjęcia, więc idę zobaczyć, co się dzieje, a tu tylko dzieci siedzą razem na dywaniku...i większość rodziców co chwilę robiła zdjęcie swoim dzieciom...można jedno, dwa, a tu dziecko weszło do domku do zabawy, zdjęcie, dziecko siadło przy stoliku zdjęcie, dziecko tańczy z innymi, filmik...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Margeritka, dlatego ja nie zabieram aparatu ze sobą nawet na Akademie, bo później dostaję na płycie zdjęcia mojego syna od innych rodziców;)
Ludzie są chyba uzależnieni od pstrykania.
Zresztą nie wiem, jak Wasze dzieci, ale jak mój syn jeszcze w ubiegłym roku widział u nas aparat, to biegł, żeby zobaczyć zdjęcie. To niesamowicie rozprasza dzieci.
I zauważyłam, że częściej nadużywają aparatów rodzice jedynaków/ pierwszego dziecka. Później to im przechodzi. Zatem poniekąd są usprawiedliwieni. Nasz synek ma zdecydowanie więcej zdjęć z okresu niemowlęctwa niż córa :P
Ponadto rolą nauczyciela jest poproszenie rodziców o niefotografowanie. Ja nigdy nie pozwalałam podczas zajęć na robienie zdjęć, żeby dzieci nie rozpraszać. Rodzice, to rozumieli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aparat to miał dziadziuś, reszta robiła zdjęcia telefonami...panie pierwszego dnia nie zwracały na to uwagi, drugiego były już miejsca dla rodziców, krzesełka i było jakoś łatwiej zapanować nad tym wszytskim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziadziuś miał aparat kompaktowy czy lustrzankę??
te dzieciaki to czuły się pewnie jak gwiazdy filmowe
oj wiadomo że każdy wariuje na punkcie swojego dziecka ale kurcze są granice prawda ?


http://www.suwaczki.com/tickers/kjmn20mmu0okh9gs.png
http://www.suwaczki.com/tickers/9o2zvhpgkhvwrq18.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powiem Wam, że jak zobaczyłam, jak rodzice się zachowują i że to rodzice nie dają "odejść" dziecku, tylko albo zdjęcia albo żeby pomachało itd, to przestałam się dziwić, że we wrześniu dzieci idą do sali a rodzicie do domu i nie ma towarzyszenia, bo mądry rodzic wie, jak ma się zachować (odejść na bok, obserwować itd)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiadomo że rodzice chcą uwiecznić swoje pociechy w tak waznych chwilach ale prawdą jest to że niestety przesadzają i można na koniec dziecku fotkę strzelić a nie na każdym kroku bo i jak mają się zapoznać i pobawić razem


http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niektórzy rodzice pewnie przesadzali, ale też trzeba zrozumieć, że to dla wszystkich ważne przeżycie. Myślę też, że nauczycielki mogły zwrócić uwagę lub zaznaczyć wyraźne na poczatku zajęć, żeby nie robić zdjęć w trakcie zabawy.


Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hanka

My mieliśmy dni adaptacyjne na początku w naszym przedszkolu fun&play w Tarnowie i przyznam, że dzieci świetnie czuły się w nowym miejscu i towarzystwie, a świadomość obecności rodziców w ogóle im nie przeszkadzała. Generalnie ma to na celu oswojenie dziecka z nowym miejscem i u nas sprawdziło się super - chodzimy od września bez przerwy 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...