Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Roziczek

Simin - porodówka w Chorzowie

Rekomendowane odpowiedzi

Gość multimama

Na początku grudnia rodziłam tam blizniaki. Szpital do luksusowych nie należy, ale opieka jak w serialu. I nad matka i nad dziećmi. Polecam z całego serca!! O kazdej porze dnia i nocy zawsze z usmiechem!! Cierpliwe tłumaczenie, pełna informacja i pomoc w każdej potrzebie. Przez te kilka dni mozna bylo sie niemalże z personelem zaprzyjaznic;) Dodam że mam porównanie z 2 innymi szpitalami - w Rybniku i Żorach. SIMIN jest na prawdę wyjątkowy! !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość sonia009

Witam

Ja do porodu mam 6 tyg. i choć jestem dopiero po szkole rodzenia simin w Chorzowie to jestem spokojna o mój poród bo poznałam ludzi, którzy będą się mną oraz dzieckiem opiekować podczas pobytu w szpitalu. Na chwilę obecną mają zatrudnionych pięciu anestezjologów, zawsze ktoś jest i nie ma problemu ze znieczuleniem.
Z całego serca polecam, również się dowiedziałam, że podobno na wiosnę mają się przenosić do szpitala na karola miarki w chorzowie, lecz to wiadomo jak z tym jest może się troooochę opóźnić , a co do warunków to nie są najgorsze ale tu chodzi raczej o świetną opiekę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Arsenka

Byłam dziś w SIMIN na dniach otwartych i jestem pod wrażeniem :) jestem zdecydowana tam rodzić .. naprawdę podejście personelu do pacjenta jest świetne... Mają też bezpłatną szkołę rodzenia w innych szpitalach nie uświadczy się tego. Ma się wrażenie że pacjentka traktowana jest tam indywidualnie a nie jak kolejna ciężarna, która ma urodzić bez marudzenia i jak najszybciej opuścić placówkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Emilia

Witam, wszystkie piszecie o złych warunkach w Siminie. Ja się z tym nie zgadzam. Bo jeśli mówimy o samym budynku jako mórach to ok ale cała reszta jest bez zarzutów. Na salach nowiutkie wyposarzenie czyli łóżka ( bardzo wygodne ), szafki i nawet stołki. Sala porodowa również, oddział noworodkowy i wszystko co potrzebne dla rodzącej i po porodzie z najwyższej półki jeśli chodzi o jakość i wygodę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Arsenka

Zgadzam się że wyposażenie jest bardzo komfortowe ... budynek i wysokie ściany faktycznie nie sprawiają wrażenia przytulności ..ale dla mnie najważniejszy jest personel ;) jedyny minus to słyszałam że łazienka jest jedna na dwie sale na korytarzu... ogromna różnica jest jak jednak łazienka jest na sali.. zwłaszcza jak się ma chodzić bez majtek :/ no ale to mnie nie odstraszy od SIMIN i nie to jest najważniejsze .. po za tym warunki estetyczne pewnie się poprawią jak się przeniosą w inne miejsce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość BasiaP79

Witam, rodziłam w Siminie 3 dni temu:)
Rzeczywiście łazienka jest jedna na dwie sale, ale wchodzi się do niej z sali, więc to nie jest problem.
Serdecznie polecam ten szpital, cudowny personel, wszyscy mili i kompetentni, cierpliwi i nawet jedzenie smacznei dość dużo:)

Przede wszystkim wspaniała położna, wspaniała lekarka, dzieciątkiem też się dobrze zajęli.

To był mój trzeci poród, ale pierwszy, który wspominam bez traumy, jako coś pięknego. Polecam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasiul

Witam. W zeszłym roku miałam tam planowane cc. Co mnie urzekło? Kompetentni i zaangażowani w swoją prace lekarze i obecni w tym czasie stażyści. Empatyczne położne i pielęgniarki. Bardzo dbający o małe istoty zespół neonatologiczny. Czułam sie tam wraz z dzieckiem naprawdę dobrze "zaopiekowana". Gorąco polecam. Pacjentka z Dąbrowy Górniczej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleanor

Ja niestety nie mogę zgodzić się z pozytywnymi opiniami. Postaram się opisać w miarę krótko moje doświadczenia, chociaż nie wiem czy dam radę. Do szpitala zgłosiłam się 5 dni po terminie około godziny 15 z regularnymi i coraz częstszymi skurczami, które zaczęły się o 7 rano. Położna po zapisie ktg stwierdziła, że to skurcze przepowiadające mam wrócić do domu i wziąć nospe. Lekarz jednak postanowił zostawić mnie na obserwacji. I tak sobie leżałam i ciepiałam.....Koło 22 odeszły mi wody zgłosiłam to pielęgniarce, na co ona stwierdziła, że to nie wody bo nie jest zalane prześcieradło,tylko upławy a mnie się po prostu wydaje. Lekarz jednak potwierdził pęknięcie pęcherza płodowego. Koło godz 23 wylądowałam na porodówce. Anestezjolog próbował założyć zzo jakieś 4 razy po powrocie męża na sale padło stwierdzeniem " Chyba się udało". Ja jednak uważam nieco inaczej pierwsze 2 dawki leku w żaden sposób nie zadziałały. Dostałam kolejną uśmierzyły ból chociaż trochę na godzinę, później podpięli oksytocynę to był koszmar.....Poród nie postępował, dziecko nie chciało zejść do kanału rodnego.Lekarz prowadzący poród wezwał posiłki bo chyba sam już nie miał pomysłu. Zwlekali z cesarką zaczęło sie przepychanie małej z boku brzucha. Urodziłam w końcu po 16 godzinach. Dziecko poleżało na mnie może z 10 minut, pózniej trafiło do taty na kangurowanie. Może tylko dzięki temu żyje. Mąż prosił po kilku minutach o zbadanie dziecka bo dziwnie oddycha. Okazało się że mała ma bardzo słabą saturację. Powędrowała do inkubatora. Urodziła się z MAS zespołem aspiracji smółki, obustronnym zapaleniem płuc. Po 10 dniach wypisano nas do domu. Chociaż mnie wysyłali już od drugiego dnia po porodzie, bo zajmowałam potrzebne łóżko, na co się nie zgodziłam. Położna opryskliwa z chamskimi odzywkami, miała inne plany na tę noc, ja je niestety pokrzyżowałam. Zastępca ordynatora to bezczelny .....długo by wymieniać. Fakt większość personelu jest uprzejma ja niestety miałam pecha. Żadnej pomocy laktacyjnej również nie otrzymałam. To mama pomogła mi przy pierwszych karmieniach. Nie oczekiwałam specjalnego traktowania tylko odrobinę ludzkiej pomocy i życzliwości. Cały czas zastanawiam się nad pozwaniem szpitala o rażące uchybienia, które miały miejsce od samego początku do samego końca. Nikt nie jest w stanie powiedzieć mi jakie skutki neurologiczne dotkną moje obecnie względnie zdrowe dziecko......
Niestety nie udało się krótko. To i tak telegraficzny skrót.
Nie chciałam nikogo wystraszyć tylko uświadomić, że niestety nie jest tam tak kolorowo.
Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość BasiaP79

Potwierdzę, że i moje doświadczenie jest takie, że nie ma co za wcześnie jechać do szpiatala. Przy drugim dziecku też mnie zapewniali, że to skurcze przepowiadające, że zobaczymy się za dwa tygodnie, a ja jednak urodziłam po tych skurczach, choć większość porodu spędziłam sama w sali dla ciężarnych, nie rodzących (to było w innym szpitalu). A w siminie też stwierdzili, że przybyłam za wcześnie (choć skurcze regularne od ponad doby miałam).
Jest tam rzeczywiście przepełnienie, stąd być moze chęć "pozbycia się" mamy, aby zwolnić łózko, brawo dla Ciebie, że się nie dałaś wygonić, tylko zostałaś z dzieckiem.

Niestety z reguły lekarze, położne, postępują według schematów: podają oksytocynę, bo zbyt słabe skurcze według nich (a ja tam uważam, że wolę dłużej poczekać na rozwarcie, z bardziej znośnymi skurczami niż szybko, ale koszmarnie), czekają ze znieczuleniem, aby nie zahamować porodu ( a wiem z własnego doświadczenia, że u niektórych np u mnie, znieczulenie przyspiesza poród(!, pozwala się zrelaksować, odstresować).

Całą ciążę modliłam się o dobry poród, dobrą położną i dobrych lekarzy- u mnie poskutkowało:)

Tego życzę wszystkim mamom:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość megan33

Ja niestety nie polecam. Miałam w SIMINie CC poł roku temu. Warunki sanitarne poniżej wszelkiej krytyki, jedna łazienka na pokoje to jakieś nieporozumienie. Ordynator i jego zastępca to po prostu brak słów. Reszta personelu różnie, część bardzo miła i pomocna a część obrażona na cały świat. Anestezjolog który mnie znieczulał też porażka. Generalnie nie polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość rodziłam w simin

Rodziłam w SIMIN w maju 2014. Niestety moja opinia nie jest pozytywna. Największe zarzuty to chaos w prowadzeniu porodu i brak empatii. Ale po kolei...

Do szpitala zgłosiłam się po odejściu wód, przyjęła mnie sympatyczna młoda lekarka, p. Marta, zrobiła usg, prawidłowo oszacowała wagę dziecka itd. Przeszłam na salę porodową, podłączyli mnie pod ktg i było całkiem fajnie. Trafiłam na czołową położną szpitala, można powiedzieć, że "twarz", więc się ucieszyłam. Niestety po jakimś czasie przyjechała kobitka z 9cm rozwarcia, druga sala też była zajęta, więc ordynator zarządził, jako że miałam mniejszy postęp porodu, że mam ustąpić jej miejsca. Spakowałam się i wyszłam na korytarz, miałam mieć założone na ten czas e-ktg, którym szpital tak się chwali, ale położna zapomniała [chaos], ja też. Poród tamten zakończył się szybko i wróciłam na salę. W międzyczasie zaczęłam czuć pierwsze bóle i przestało być całkiem fajnie. Na nowo podpięto mnie pod ktg, ale tym razem źle, bo praktycznie przestało pokazywać jakiekolwiek skurcze, mimo że ja właśnie zaczęłam je czuć. Dodam, że jak już doszło do partych to ktg pokazywało nadal jakieś 40-60, więc kompletne bzdury i po prostu je odłączono jako niemiarodajne. Ale po kolei. Na podstawie marnych wskazań ktg ordynator zarządził oksytocynę. Wtedy zaczęło strasznie boleć, tak że musiałam krzyczeć. Było to ok. godziny 10-11. Zzo nie dostałam ze względy na słaby postęp rozwarcia. I tak sobie w zasadzie leżałam godzinami i wrzeszczałam, myślałam, że umrę i ani razu położna nie podeszła pocieszyć, czy pozytywnie zmobilizować. W tym czasie m.in. siedziała na fejsie albo wyszła gdzieś i wróciła z triumfalnym okrzykiem "naprawiłam zegar!". Około 13 urodziła dziewczyna z sąsiedniej sali, a ja się poryczałam, bo ból był nie do zniesienia, a postęp prawie żaden, w dodatku ktg pokazywało 18-30, więc totalna załamka. Gazu rozweselającego nie dostałam, bo akurat nie było. Na szczęście wtedy pojawił się postęp i padła decyzja o podaniu zzo. Ponieważ jednak byłam wymęczona już ponad 3-godzinnym rozdzierającym bólem i wrzaskiem, ledwo byłam w stanie utrzymać pion, więc dostałam od położnej i anestezjologa opierdol, że jak się nie uspokoję, to nie dostanę znieczulenia. Uff, udało się. Była to godzina ulgi, bo tyle trwał efekt i chociaż zadziałało tylko na jedną stronę, to jakoś udało mi się wyjść z tej maligny na chwilę i nawet byłam w stanie się ruszyć, żeby poskakać na piłce, bo wcześniej nie miałam po prostu siły z bólu. Po jakimś czasie znieczulenie przestało działać. Zaczęłam się drzeć, ale położna była przykuta do fejsa, więc musiałam jej specjalnie zwrócić uwagę, że mnie boli. Na to zapytała mnie "a kiedy była poprzednia dawka?". No kurde, człowiek w amoku nie czuje czasu, nie patrzy na zegarek. W każdym razie zzo podali, ale nie podziałało już wcale :( Więc wiłam się kolejne godziny w bólu, a położna ani razu nie powiedziała mi dobrego, ciepłego słowa. Ze dwa razy pocieszyła mnie neonatolog, to miałam ochotę po nogach ją całować, gdyby nie to, że z bólu nie mogłam się ruszyć. Urodziłam w końcu po 19tej, moje ciało było już tak obolałe, że chociaż zaproponowała mi rodzenie na czworaka, to ja nie byłam po prostu w stanie się ruszyć, więc rodziłam "klasycznie". W międzyczasie jeszcze mi powiedziała "my też już jesteśmy zmęczeni", "też chcielibyśmy już skończyć ten dzień" i parę innych, aż wpędziła mnie w takie poczucie winy, że jak urodziłam, to jeszcze ją przepraszałam, że tak długo... Cud, że to przeżyłam, najważniejszy cud, że dziecko urodziło się w 100% zdrowe, ale już nigdy, przenigdy, nie odważę się na poród sn.

Nacięcie zostało źle zszyte, chociaż o to nie mam dużych pretensji, bo odniosłam wrażenie, że lekarka się starała. Fakt faktem na bliźnie zrobił się polip i jeszcze 4 miesiące po porodzie krwawiłam z niej.

Nieprawda, że po porodzie dostaje się dziecko skóra do skóry na 2h. Dostałam dziecko na chwilę, trudno powiedzieć mi ile, 5 minut, może 15?, bo nie miałam poczucia czasu. W każdym razie potem je zabrano, mierzono, ważono przez co najmniej godzinę i dopiero po tym dostałam je już bez ograniczeń.

Trafiłam na okres przepełnienia szpitala i dostałam niskie łóżko, takie z którego nie da się sięgnąć po dziecko do tej "mydelniczki", a ja miałam zakaz pionizacji, więc na pierwszą noc musiałam oddać je na noworodki.

Na plus pielęgniarki z noworodków każdorazowo pytały o zgodę na podanie mm lub smoczka.

Na plus położna środowiskowa, nienachalna, bardzo sympatyczna, pomocna, kociara.

Na plus szkoła rodzenia, z której dowiedziałam się sporo, szczególnie o kp, więc nie miałam z tym żadnego problemu. Jednak dostępny na www plan zajęć nie był ściśle przestrzegany, parę tematów nie zostało poruszonych, więc tu małe rozczarowanie. Ale ogólnie fajnie. Acha, tylko sprawdzajcie daty ważności próbek, które tam rozdają, bo sporo było przeterminowanych. To dość niefajnie przy takim wrażliwym temacie.

Dla sprawiedliwości dodam, że leżałam na sali z dziewczyną, która urodziła bardzo szybko i była bardzo zadowolona.

Z drugiej strony inna dziewczyna, z którą leżałam na sali, dostała w dniu wypisu bardzo silnych bólów brzucha. Już byłam po lekarza, ale zanim przyszedł, to nawinęła się jakaś położna czy pielęgniarka, która jak ją zobaczyła, to opierdoliła od góry do dołu "to gdzie się wybierasz, skoro cię tak boli?!". No, tylko ona się właśnie przestała gdziekolwiek wybierać, jak ją zaczęło boleć, zresztą nawet ruszyć się nie mogła.

Proszę nie zadawać dodatkowych pytań, nie chcę wracać do tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gośćm

Witaj, piszesz żeby nie zadawać Ci pytań bo nie chcesz do tych przeżyć wracać, więc dlaczego prawie po roku czasu robisz taki wykład na forum. Przecież każdy wie, że poród boli. Ja swoje pierwsze dziecko rodziłam 18 godzin w innym szpitalu a drugie miesiąc temu w Simin i byłam zachwycona i dodam że też było przepełnienie i wszystkie babeczki na sali były bardzo zadowolone z personelu i wszyscy mówili o życzliwości i empatii połoznych i lekarzy ( z jednym wyjatkiem )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość megan6899

Widocznie zadowolone są te które nie mają porównania. Ja rodziłam pierwsze dziecko na Lubinowej w katowicach i tam było o niebo lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość arsenka

Łubinowa - Łubionową ale tam nie ma oddziału neonatologicznego .. a w SIMIN jest ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gośćm

A poza tym, na Łubinowej trzeba zapłacić żeby móc tam rodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marzenaa

Ja tez rodziłam na lubinowej w tym prywatnym szpitalu 3 lata temu.Teraz rodzilam w chorzowie bo tak reklamuja sie ze wszystko za darmo i maja lepszy oddzial noworodkowy,wiec sie skusilam.Porod nie najlepiej wspominam,dlugi i nikt za bardzo sie mna nie interesowal kiedy mialam bole.Warunki w szpitalu koszmarne.Niedawno dowiedzialam sie ze szpital nie ma wyzszej referencyjnosci -to chyba 2 jak mowia.To juz sama nie wiem co tam sie dzieje.Porownujac szpitale to teraz zaluje mojej decyzji ,bo moj pierwszy porod wspominam bardzo dobrze ,czego nie powiem o siminie.
Jestem szczesliwa bo mam juz dwoje dzieci i sa zdrowe a to najwazniejsze.Gdybym mialam rodzic jeszcze raz to napewno nie w Chorzowie a raczej w godnych warunkach na lubinowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Emilka

Witaj Marzenaa, nie wiem co masz na myśli pisząc że warunki w Simin są koszmarne. Mają wszystko nowe, łużka, szafki, na porodówce wszystko jest jednorazowe, nawet kocyki i czapeczki dla noworodka, żaden inny dzidziuś nie dostanie już raz używanego kocyka do osuszania. No, napewno nie mają na salach telewizorów ale za to podejście do pacjenta to pierwsza klasa. Ja czułam na każdym kroku profesjonalizm i empatię tak ze strony położnych jak i lekarzy. Anestezjolodzy pilnują żeby po cc albo porodzie nic nie bolało. Z usmiechem i zawsze jakimś miłym słowem wchodził na salę z zapytaniem czy wszystko u nas o k. Dwa słowa o młodych lekarzach, takich zaraz po studiach a jest ich kilku w Simin, są przesympatyczni i bardzo dobrze wykrztałceni co trzeba zaznaczyć ponieważ często się słyszy że jak młody to pewnie nic nie umie, aż miło kiedy oni prosili do badania, zawsze uśmiechnięci, pełni empatii i o wysokiej kulturze osobistej. Jestem dobrze po trzydziestce i to był mó trzeci poród, więc na takie rzeczy zwracam uwagę. Dwa dni na oddziale po porodzie to naprawdę niewiele, więc jakie warunki by nie były to nie to jest najważniejsze. Myślę, że jak my jesteśmy mili dla personelu to Oni tym bardziej się starają nam odwzajemnić sympatją i nie ma znaczenia w którym szpitalu rodzimy, wszędzie obowiązują te same zasady, a to działa w obie strony. Dobroć za dobroć, uśmiech za uśmiech. Moje pierwsze dziecko rodziłam w 1998 r, ( nie w Chorzowie ) porody rodzinne były nieosiągalne a podejście do pacjenta koszmarne a co do sprzętu to tragedia. Rada dla przygotowujących się do tej szczęśliwej chwili - nastawcie się pozytywnie, pomimo bólu uśmiechajcie się bo każdy kolejny skurcz przybliża Was do szczęśliwego finału.
Ja z największą przyjemnością mogę polecić Simin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jetaime

Marzenaa,
a ja jestem bardzo zadowolona, mury to nie wszystko, liczy się rodzinna atmosfera, której w SIMIN nie brakuje.
Tak jak Ty, w SIMIN rodziłam swoje drugie dziecko i - jeśli zdecydowałabym się na trzecie - rodziłabym po raz kolejny w SIMIN.
I nie chodzi o to by kogoś koniecznie nakłaniać do rodzenia tutaj czy tutaj, każdy ma swoje przekonania, niektórzy wolą mieć wypaśny pokój zamiast przyjazej atmosfery i już na to nikt nic nie poradzi. Za to ja z całą pewnością, z pełnym przekonaniem mogę polecić zarówno porodówkę w SIMIN jak i Szkołę Rodzenia.
Przede wszystkim nie nastawiajmy się źle! Wiadomo, że żadna z nas nie jest w stanie przewidzieć długości porodu i nie we wszystkich przypadkach da się czas przyśpieszyć, ważne żeby nasze dzieci były zdrowe i to chyba dla każdej z nas jest najważniejsze!
Pozdrawiam wszystkich lekarzy i świetne Położne!
JTM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od czasu do czasu tu zaglądam z czystego sentymentu, ponieważ rozpoczełam ten wątek o Simin. Przed porodem długo się zastanawiałam gdzie rodzić i wybrałam Simin. To był bardzo dobry wybór, a potwierdzeniem niech będzie takie zdażenie. Koleżanka jest również przed wyborem szpitala do porodu i w którąś niedzielę pojechałam z nią żeby jej pokazać szpital. Chodziło mi o to żeby wiedziała gdzie jest parking, gdzie izba przyjęć a gdzie sekretariat. Takie praktyczne informacje, bo potem w nerwach człowiek nie wie co robi. Więc przyszłyśmy na oddział i tak nieśmiało mówię położnej dzień dobry, pewna że mnie nikt nie pamięta, bo przeciez tyle kobiet się przewija a tu mnie wyściskały, wycałowały, byłam w szoku, bo to nawet nie była położna która odebrała mój poród i nie wiem czy mnię pamiętały czy tylko dlatego, że tam rodziłam ale to było naprawdę miłe. Koleżance pokazały porodówkę i udzieliły kilka praktycznych rad. Fakt, że akurat była cisza i przerwa w porodach więc miały chwilę czasu.
Ja wspominam bardzo miło chwile spędzone w Simin. Polecam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość klarissa

Cześć Dziewczyny!
Skoro wątek się toczy, to i ja się wypowiem w kwestii porodu. Ja i mój mąż, pewnie nie będę oryginalna, długo debatowaliśmy na temat wyboru odpowiedniego dla nas szpitala. Chcieliśmy, aby pierwszy poród przebiegł bezproblemowo, wiadomo najbardziej bałam się bólu. Odwiedziłam sporo szpitali, w każdym spotkałam się z różną, nazwijmy to, reakcją personelu na pacjenta. Gdy odwiedziłam już trzeci z kolei szpital, którym był Simin od razu wraz z mężem, jednogłośnie zdecydowaliśmy, że to tutaj urodzi się nasza pierwsza córeczka. Szpital, co tu dużo pisać, okazał się trafiony! Tyle się mówi o złym traktowaniu pacjenta, a w Simin zostaliśmy tak ciepło i rodzinnie przyjęci. Położne pierwsza klasa. I to prawda, że jest to szpital bez bólu!
Z całego serca polecam wszystkim, którzy rodzą po raz pierwszy czy oczekują kolejnego dziecka.
Nie będziecie zawiedzeni...
...A ja właśnie położyłam Marysię spać, nasz Kochany, prawie półroczny Aniołek, również dziękuje wszystkim za opiekę i pomoc w pierwszych dniach jego wspaniałej przygody jakim jest ŻYCIE!

Dobranoc ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość psotka77

Mój poród w Chorzowie wspominam niezbyt dobrze.Nie dlatego, że jest jedna łazienka na 4 łóżka ale dlatego, że traktowana byłam bardzo przedmiotowo. Podczas porodu miałam bardzo dużo niepotrzebnych bolesnych badań wewnętrznych zarówno przez położne jak i przez lekarzy.Położna obgadując mnie z anestezjologiem dziwiła się jak ja zaszłam w ciążę skoro bolą mnie te badania.Bez zgody miałam robione masaże szyjki macicy.To znieczulenie działa tylko 2 godziny, okres schodzenia dziecka do kanału rodnego i parcie nie są znieczulane. Wiele kobiet o tym nie wie i myśli,że bezboleśnie urodzą swoje dziecko.Więc gdy znieczulenie przestało działać ból był ogromy ( ciągle miałam oksytocynę podawaną)Żaden lekarz ze mną nie porozmawiał o moim stanie zdrowia ani o przebiegu porodu.Rozmawiał tylko z położną. Ona natomiast nic mi nie potrafiła wyjaśnić mimo moich pytań.Poród skończył się cesarką bo mimo całkowitego rozwarcia i sinych skurczy nie mogłam dziecka wydusić z siebie.Następnego dnia zostałam zaprowadzona goła przy innych pacjentkach pod prysznic gdzie podano mi zastrzyk po którym o mało nie przewróciłam się( w domu dowiedziałam się,że to heparyna którą podaje się na leżąco bo mogą wystąpić zawroty głowy) Już nie będę wspominać o tym jak przebito mi żyłę wenflonem i zrobił się obrzęk na całej ręce i o tym jak zatkał się cewnik i wyłam z bólu ani o tym,że drugiego dnia po operacji powiedziano mi,że mogę sobie paracetamol zażyć bo nic przeciwbólowego już nie dostanę.Uważam,że za dużo przyjmują pacjentek i stąd to "taśmowe" traktowanie. Oddział noworodkowy natomiast fantastyczny!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, mam pytanie odnosnie porodu rodzinnego. Jak to wyglada w simin i czy ojciec musi miec jakies ubrania lub badania? i czy podzas pobytu w szpitalu z dzidziusiem trzeba miec swoje ubranka czy tylko wyprawke do wyjscia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Malwinnna

Witam, w Simin do porodu rodzinnego ojciec nie musi mieć żadnych badań tylko czyste ciuchy do przebrania a dla dziecka do szpitala tylko pampersy i chusteczki nawilżone a ciuszki do wypisu. Wszystkich tych informacji dowiesz się na dniach otwartych w każdy czwartek o 14. Polecam byłam w ubiegły czwartek i było bardzo ciekawie, dużo przydatnych informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aniaaaa

Rodziłam w Simin w lutym tego roku. Słowa uznania dla Pana Ordynatora, który szybko podjął decyzję o cesarskim cięciu (duża waga płodu). Pobyt oraz zabieg udane: mam cudownego synka. Serdeczność, fachowość i uśmiech personelu odczułam na każdym kroku. Świetny anestezjolog (wesołek), miłe położne/pielęgniarki co chwilę pytające "jak się pani czuje" itp. Nowe łóżka, szafki -każde przedzielone parawanem co dodaje intymności pacjentkom. Naprawdę gdybym miała rodzić znowu to tylko tam. Każdy poród boli, ale liczy się traktowanie, uśmierzanie bólu, co właśnie tam jest na wysokim poziomie. Dziecko objęte fachową opieką od strony położnych i pediatry. Dziękuję personelowi Chorzowa za wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Malwinna

Aniaaaa, ucieszył mnię Twój wpis, ponieważ zdecydowałam już że będę rodzić w Simin, ale ciągle jeszcze śledzę to forum żeby się jak najwięcej dowiedzieć o tej porodówce. Co do anestezjologa to takie samo wrażenie odniosłam na dniu otwartym, bo miał prelekcję. Bardzo sympatyczny i miły. Oczywiście to jeden z wielu tam pracujących więc może trafiłaś na innego. Ciągle prowadzący powtarzali że najbardziej liczy się bezpieczeństwo matki i dziecka i Ty to potwierdziłaś, że tak jest. Zostało mi jeszcze trochę czasu do porodu ale z racji tego że mieszkam daleko nie mogę uczestniczyć w zajęciach szkoły rodzenia Simin, więc chcę jak najwięcej się dowiedzieć od kobiet które urodziły w Chorzowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...