Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Roziczek

Simin - porodówka w Chorzowie

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Magdacz72

Byłam na akcji prozdrowotnej w Gliwicach. Niestety nie załapałam się na usg ale pogadałam trochę z personelem i jeśli jest tak jak mówią to naprawdę warto tam rodzić. Pierwsze dziecko rodziłam cztery lata temu i nie chcę wracać do tych makabrycznych wspomnień, dlatego teraz zastanawiam się poważnie zanim wybiorę porodówkę. Nie ważny jest wystrój i budynek tylko personel i sprzęt. Przeczytałam kilka opinii o położnych z Siminu i są bardzo dobre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość cora

W ramach NFZ, wystarczy poczytać na necie ;-) Mnie bardziej interesuje jak traktowane są pacjentki, które zdecydują się tam rodzić, a nie miały wcześniej kontaktu z personelem szpitala (np. szkoła rodzenia, lekarz prowadzący ciążę). Ja chodzę do gina w innym mieście, szkołę rodzenia odpuszczam sobie, gdyż mamzajęcia z położną środowiskową, która porusza tematykę omawiana w szkole rodzenia. Zastanawia się nad porodem w simin, ale nie wiem czy nie będę tam traktowana jak intruz. Podzielcie się dziewczyny doświadczeniami :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwcowa

Ja chodzilam na zajęcia do szkoły rodzenia Simin i i zajęcia i panie położne świetne ;) na dni otwarte juz nie zdąże raczej ale i tak w trakcie jednych zajęć było zwiedzanie oddziału a na innych zajęciach położne odpowiadają na wszystkie pytania ;) co do strachu że się będzie intruzem to nie ma podstaw tak sadzić bo mimo że bardzo reklamuja siebie i ten szpital żeby do nich chodzić do szkoły rodzenia i ich położna środowiskowa wybrać - swoja droga świetna kobieta! - to dla nich priorytetem jest matka i dziecko wiec nieważne gdzie mieszkasz,jaka masz położna itd jeśli przyjedziesz do Simin to zajmą się toba jak księżniczka :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gościnna

Cieszę się, że są takie dobre opinie o tym szpitalu, poniewaž zdecydowaliśmy się na poród w Simin ale wciàż śledzę wpisy na ich temat. To moja pierwsza ciąża i bardzo się dnerwuję, więc mam nadzieję że to co piszecie o personelu to wszystko prawda. Wiem, że wszystko jest w ramach NFZ, pomimo, iż jest to szpital prywatny, ale czy nie płaci się za inne rzeczy związane z porodem? Np znieczulenie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie, ja już jestem po porodzie i oczywiście rodziłam w Simin. Naprawdę jest tak jak wszyscy mówią, cudowne położne, anestezjolodzy świetni, ginekolodzy również.Anestezjolog cały poród monitorował i zjawiał się jak tylko położna po niego zadzwoniła. Personel nie tylko miły i sympatyczny ale też bardzo doświadczony i profesjonalny a przy tym większość o dużej kulturze osobistej i poczuciu humoru. Zachęcam Was do porodu w Simin, jak również na głosowanie w konkursie Położna na Medal. Zgłoszone są z tego co wiem cztery położne z Simin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta956

Witam , termin porodu mam na 15 lipca, strasznie sie boje ;(
Mam pytanie czy rzeczywiście jest tak sympatycznie w szpitalu tak jak mówią ? Mam jeszcze jedno pytania czy o znieczulenie nie trzeba się prosić ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marta956,
Już to pisałam ale mogę jeszcze raz napisać, że jest naprawdę tak sympatycznie jak wszyscy mówią. Nic się nie martw, tylko zaufaj położnej, która będzie przy Tobie a w Siminie nie możesz trafić na złą położną. O znieczulenie nie musisz się prosić, sami pytają przy przyjęciu czy zgadzasz się na nie. Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marta956

Wielkie dzieki za odp. Ja juz z nerwow nie moge spac ;( .. Ale dodalas mi otuchy i mysle ze dam rade ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najważniejsze jest zaufać i współpracować z położnymi. One naprawdę mają dużą wiedzę i doświadczenie. Poza tym pozytywne nastawienie a wszystko będzie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mama lipiec

A ja uważam, że trochę się porwali z motyką na słońce. Przyjmują tyle pacjentek, że brakuje miejsca na porodówce (przez to ja np. nie dostałam zzo, bo mnie odesłali do sali aż ktoś inny skonczy rodzić, a później było za późno). Jedna ubikacja na dwie sale to też mało, szczególnie po lewatywie, kiedy jest tyle rodzących. Nie wszystkie położne są sympatyczne, p. Ania (z warkoczem ) nie należy do szczególnie miłych i sympatycznych. Kiedy już okazało się, że zzo nie dostanę, upomniałam się o gaz. Okazalo się, ze nie ma ustników. Masakra jakaś!
Już pomijam, że mieli tyle pacjentek, ze nie było czasu na rozmowę, wykąpanie bobasa czy cokolwiek innego. Na kąpiel moje dziecko zabrali po 24 dopiero. Jestem zadowolona, bo tam przyszło na świat moje dzieciątko, ale drugi raz tego szpitala bym nie wybrała i polecać go nie będę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zuz-anna

Ja teraz chodzę na zajęcia do szkoły rodzenia organizowanej przez Simin. Podoba mi się to, że za każdym razem zajęcia prowadzi inna osoba, dzięki czemu poznałam już 5 pań położnych, panią dr neonatolog i anestezjologa. Dlatego myślę, że warto chodzić na te zajęcia choćby po to, żeby poznać pracujących tam ludzi. Z tego co widzę, to personel ma przyjazne nastawienie wobec matek - według usłyszanych na zajęciach informacji nie narzucają oni poszczególnych zabiegów. Na przykład na takie rzeczy jak lewatywa, golenie czy nacięcie krocza kobieta może nie wyrazić zgody, a nacięcie nie jest zabiegiem standardowym ale wykonywanym tylko w razie konieczności. Poza tym kobieta nie jest przykuta do łóżka, ale może przybrać wygodną dla niej pozycję podczas rodzenia (oczywiście nie mam tu na myśli cięcia cesarskiego :)
Zajęcia w szkole rodzenia weryfikują też rewelacje, z którymi można się spotkać w internecie. Na przykład czytałam na jednej ze stron bardzo krytyczny artykuł na temat nacinania krocza. I rzeczywiście nie zawsze jest potrzeba żeby je robić. Jednak odmawianie takiego zabiegu, gdy jest on wskazany w danym przypadku - tylko na podstawie internetowej sugestii - uważam za głupotę. Rozmawiałam na ten temat z moim ginekologiem, który stwierdził, że owszem - kobieta może nie wyrazić zgody na nacięcie - ale jest duże ryzyko, że po takim porodzie jej krocze będzie tak ponaciągane, że później pomoże jej już tylko jakiś zabieg chirurgiczny z zakresu waginoplastyki.

Co do ilości pacjentek... w lipcu był szczyt urodzeń, więc mógł się zdarzyć nawał rodzących. Moim zdaniem to plus, że szpital nie jest wielkim molochem, bo podejście do pacjentki może być bardziej indywidualne.
Jako minus wskazałabym na wygląd szpitala... osobiście mi się nie bardzo podoba (wolałabym żeby był pięknie i nowocześnie wyremontowany), a jest taki sobie. Przy czym w bólach porodowych możliwe, że człowiek nie patrzy na ściany :)
Za to fotel/łóżko porodowe jest elektronicznie regulowane i można rodzić na nim zgodnie z grawitacją - wcale nie trzeba leżeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marcowa_mama

a czy któraś z Was płaciła za położną która była przy niej cały czas? Zastanawiam się czy skoro to jest taki super szpital i ludzie to trzeba jeszcze szukać dodatkowych "zabezpieczeń" dla własnego i dziecka bezpieczeństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc gosia

Zdecydowanie odradzam, to ze stary szpital na strzelcow, nazwal sie innaczej(wiadomo reklama...) to tak naprawde nie zmienilo sie tam nic od 20 lat. Ten sam personel, lekarze, polozne i styl +podejscie do czlowieka taki sam jak wtedy gdy rodzilam tam moja pierwsza corke,przy drugiej stwierdzilam ze wole urodzic w domu, urodzilam na ul. Piotra, co akurat bardzo pozytywnie wspominam, niestety tam juz jest zlikwidowane.Pisze dlatego iz na dzien dzisiejszy moja corka tam urodzila- jedno slowo koszmar.
Nie szata,czyli bilboard na wejsciu to zdobi,po prostu wczesny Gierek. Jedyny ich atut znieczulenie gratis, ktoremu jestem przeciw, ale to juz moje zdanie.Jezeli mam polecac to naprawde sa porodowki na miare 21 wieku, czysto, jasno, nowoczesnie i czlowieczo, gdzie nie ma pacjentki i plodu, tylko matka i dziecko, ale to juz raczej Katowice. Odradzam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Tosia

Nie zgadzam się. Ja pierwszy raz rodziłam osiem lat temu w Chorzowie i w czerwcu tego roku. W obu przypadkach bardzo dobrze wspominam personel tego szpitala. Teraz mają świetny sprzęt i najlepszych fachowców ale za pierwszym razem położne były tak samo ciepłe i miłe jak teraz. Na sali byłam z czterema mamami i wszystkie bardzo chwaliły, szczególnie położne i anestezjologów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zuz-anna

Rodziłam w SIMIN w Chorzowie kilka dni temu i mogę szczerze POLECIĆ ten szpital !!!
Byłam wobec tego szpitala sceptyczna, bo nasłuchałam się od znajomych opowieści typu: "A 20 lat temu, to w tym szpitalu było tak i siak..." Teraz wiem, że to głupota słuchać niezadowolonych mam rodzących lata temu. Czasy i standardy rodzenia się zmieniają (!)
Teraz każda kobieta może mieć znieczulenie zewnątrzoponowe i nie odczuwać bólu rodzenia. W tym szpitalu jest to obecnie standard i o nic nie trzeba się prosić - sami lekarze proponują to znieczulenie.

Jak już pisałam - chodziłam tam do szkoły rodzenia i personel zrobił wtedy na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chcę potwierdzić - po tym jak już leżałam pod ich opieką, że PERSONEL w tym szpitalu jest REWELACYJNY! Panie położne są bardzo pomocne, troskliwe, opiekuńcze, a dodatkowo po prostu sympatyczne i "z jajem".
A co z lekarzami? Ku mojemu zaskoczeniu (bo wyobrażałam sobie, że lekarze to grupa "ważniaków") położnicy są mili i sympatyczni. Na wizycie przyjdą i pożartują :) Ordynator przed cesarskim cięciem udzielił mi informacji dlaczego zalecają mi takie rozwiązanie, osobiście przypatrywał się mojej operacji, a później na wizytach interesował się moim stanem zdrowia.
Jestem bardzo zadowolona z operacji - blizny po cięciu praktycznie nie widać; fachowa robota, wszystko goi się bez problemu.

Dodatkowe plusy szpitala, to fachowy sprzęt na miejscu oraz oddział neonatologiczny zaraz przy porodówce. Dzięki temu mój wcześniaczek nie był wieziony gdzie indziej, ale został na tym samym oddziale co ja i miałam do niego prawie nieograniczony dostęp (oczywiście jak pozwolił mi na to stan zdrowia). Panie doktorki tam pracujące mają dar do opieki nad dziećmi i są bardzo empatyczne wobec matek.

Podsumowując, powtórzę za słowami innych pacjentek, które leżały na sali razem ze mną (a niektóre z nich specjalnie przyjechały z miejscowości oddalonych np. o 60 km): "Tu nie pracują ludzie, tu pracują anioły!" :) I ja się z nimi zgadzam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Tosia

Wiataj Zuz-anna, przeczytałam Twoją opinię o Siminie i w stu procentach się z nią zgadzam. Położne są naprawdę świetne ale chciałam jeszcze napisać o anestezjologach. Oni są naprawdę świetnymi fachowcami, po założeniu znieczulenia i przez cały czas trwania porodu przychodził na porodówkę i pytał jak idzie, przy tym ciągle żartował skutecznie rozładowywując atmosferę. Po porodzie również interesował się moim stanem zdrowia. Trzeba przyznać że wszyscy z personelu są świetni i tym pracują na dobrą opinię o Siminie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Emila

Witam, z dużą uwagą przeczytałam wszystkie wpisy o Siminie, ponieważ byłam na konferencji organizowanej przez Simin i byłam zaskoczona tym co prezentowali i jake mają zamiar wprowadzić standardy szwedzkie. Wiem, że jest to prywatny szpital i pewnie dlatego chcą wprowadzić te wszystkie innowacje bo w państwowym szpitalu na wszystko nie ma pieniędzy. Zapisując się na tą konferencję bałam się, że będą nudne przemówienia ale były bardzo ciekawe rozmowy a szczególnie z profesorem ze Szwecji. W listopadzie organizują też akcję z bezpłatnym usg 4d na którą też się wybieram i polecam wszystkim przyszłym mamom, ponieważ można się dużo dowiedzieć o ciąży porodzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Wiola

Witaj Emila, piszesz, że będzie organizowana akcja z bezpłatnym usg 4 d. A czy mogłabyś coś więcej napisać? Gdzie się to będzie odbywać? Dzięki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodziłam w Simin 22 września poprzez cc. Cięcie było zaplanowane, więc zgłosiłam się rano na oddział, a o 10 była już na świecie nasza kruszynka. Od samego początku opieka na wysokim poziomie. Znieczulenie podpajęczynówkowe podane bezboleśnie. Byłam przytomna cały czas, więc wiedziałam co się dzieje ze mną i maleństwem. Zaraz po powrocie na sale miałam maleństwo przy sobie na piersi i mogłam się cieszyć z partnerem naszym szczęściem. Obawiałam się bólu po cięciu i tu byłam zaskoczona tym, że co dwie godziny przychodziła do mnie osoba odpowiedzialna za leczenie bólu i podawała środki przeciwbólowe w zależności od stopnia nasilenia bólu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Emila

Witaj Gość Viola, przepraszam ale dawno mnię tu nie było. Akcja była 15 listopada w Katowicach w sklepie Smyk. Naprawdę warto się wybrać na takie akcje. Pomijając już to, że usg 4 d robiono za darmo a wykonywali je świetni i przesympatyczni lekarze z Siminu to dowiedziałam się wielu ważnych rzeczy dotyczących ciąży i porodu. Niestety nie chodzę do szkoły rodzenia więc wszystkie te wiadomości są dla mnie bardzo cenne. A poza tym przesympatyczny i profesjonalny personel z Siminu. Z tego co mówili to w grudniu nie będzie już żadnej akcji ale od stycznia będą raz w miesiącu w różnych miejscach. Trzeba kontrolować ich facebooka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mama Marty

Wspaniale się czyta te wyimaginowane opowieści jak to wspaniale jest w chorzowskim szpitalu. Ja rodziłam tam swoje pierwsze dziecko 2 miesiące temu. Moja Martusia była malutka 2800g ważyła- mimo tego, że masowałam krocze od 30 tygodnia ciąży tak mnie nacięto, że nie mogłam siedzieć przez ponad miesiąc. Znieczulenia nie dostałam, mimo że rodziłam prawie 14 godzin i prosiłam, że nie mogę już wytrzymać...Jak miałam 8cm położna przebiła wody i jeszcze mocniej mnie bolało! Nie wiem kto pisze te wspaniałe opinie, może personel z Chorzowa? Nikomu nie polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zuz-anna

Co jakiś czas wchodzę tu żeby zobaczyć opinie innych mam. Myślę, że nie ma nic zaskakującego w tym, że są też negatywne opinie, bo ideałów nie ma.
Wszystko zależy od tego na czym się skupimy. Jeżeli ja myślałabym tylko o tym, że pierwszego dnia po cesarce o północy kazali mi wstać i poczułam straszny ból (bo znieczulenie przestało działać), to pewnie bym stwierdziła, że cały szpital jest beznadziejny. Jednak pisząc opinię o jakiejś placówce należy obiektywnie podejść do sprawy. Zdarzają się jednostkowe przypadki, gdy ktoś jest mniej odporny na ból albo ma powikłania wynikające z jego stanu zdrowia i wtedy obwinia szpital.
W tym szpitalu codziennie jest co najmniej kilka porodów, co w skali roku daje setki a może i tysiące pacjentek i nie ma takiej możliwości aby każda rodziła bezboleśnie i w 5 minut :) Czasami po prostu ma się pecha.

Na przykład ja wcale nie planowałam, że będę miała cesarkę, tak wyszło. Ze względu na zagrożenie zdrowia i życia dziecka podjęto taką decyzję. Mogę być tylko wdzięczna mojemu ginekologowi (który również tam pracuje), że nie zbagatelizował tej sytuacji, ale zasugerował cesarkę (którą konsultował z kilkoma lekarzami i ordynatorem). Dzięki temu mam dzisiaj zdrowego dzidziusia, chociaż wcześniaczka.
Jak już pisałam - jestem zachwycona personelem i tym, że otwarto w tym szpitalu oddział dla wcześniaków - to jest szalenie ważne dla mam wcześniaków. Wystarczy tylko posłuchać jak wygląda sytuacja matek wcześniaków, gdy one leżą w szpitalu np. w Bytomiu, a ich dziecko trafia np. do Katowic - to rozłąka, która jest bardzo ciężkim przeżyciem i dla matki i dla dziecka. Ja cały czas miałam świadomość, że moje dziecko jest w tym samym budynku i że w każdej chwili mogę go zobaczyć (chociaż nie dostałam go na moją salę, bo na początku leżał w inkubatorze).

Oddział neonatologiczny dopiero się tam "rozkręca", a moje dziecko było jednym z pierwszych pacjentów. Najbardziej cenię to, że personel z tego oddziału kładzie nacisk na kontakt matki z dzieckiem. Ja tam przebywałam po kilka godzin dziennie, kangurowałam dziecko (przytulałam do ciała) leżąc na wygodnym fotelu, przynosiłam mu moje mleko i karmiłam go piersią.
Jest mnóstwo takich szpitali, gdzie rodzice mogą swoje dziecko obejrzeć tylko "przez szybkę" kilkanaście minut, albo gdy dostaną dziecko, to siedzą z nim na twardym krześle.
Ja na szczęście nie mam takich przeżyć i dlatego jeszcze raz polecam ten szpital.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość Tosia

Zgadzam się zuz-anna, ja też od czasu do czasu tutaj zaglądam. Mam porównanie, ponieważ moje pierwsze dziecko rodziłam 10 lat temu w Lublińcu. To niebo a ziemia, nie było dnia żebym nie płakała. Położnych jakby nie było, nie interesowały się tym co dzieje się na oddziale a kiedy na wizycie zgłasiłam, że się źle czuję to powiedziano mi, że po porodzie mam się źle czuć. Dopiero kiedy okazało się, że mam wysoką gorączkę to zaczeły coś robić i znowu dostałam ochrzan, że nic nie mówiłam. W Simin wszystko było inaczej, dziewczyny podczas porodu zwracały się do mnie prawie czule, jasne że nie można wszystkiego generalizować, były też sytuacje, że czekałam na zainteresowanie ale to jest szpital a nie spa i oprócz nas jest wiele innych pacjentek i różnych przypadków czsem bardo ciężkich, więc trzeba się liczyć z tym, że najpierw zajmią się tymi ciężkimi sytuacjami. Najważniejsze jest to, że mają bardzo dobre wyposażenie na noworadkach i tak jak pisała zuz-anna dziecko nawet jak jest w inkubatorze cały czas jest pod opieką rodziców. Dla mojego męża to był szok, że zabrano go z dzieckiem i pozwolono mu kangurować, bo przy poprzednim porodzie nie wpuszczono go nawet na porodówkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Justyna mama

Witam. Urodzilam w SIMiN drugiego synusia prawie rok temu.Rok po porodzie wciaz mam mile wspomnienia z porodu w przeciwienstwem do 1szego porodu w Tarn.Gorach gdzie caly porod pozostal trauma na cale zycie.W simin urodzilam z przyjemnoscia,zdecydowalam sie na znieczulenie zewnatrzoponowe jak tylko pojawily sie skurcze. Caly porod przebiegl na rozmowach o zyciu z mezem i polozna przy swiecach i muzyce Celin Dion. Ostatnia godz.byla bolesna ale do samego momentu porodu musialam miec czucie,pozniej pieknie i dokladnie mnie zszyto (maz tez jest zadowolony:).Kiepskie bylo tylko towarzystwo 2 pacjentek na sali, ktore wcinaly mc donaldsy od rana do nocy i biegaly na fajki a potem mialy wielkie pretensje do personelu szpitala i lekarzy ze maja powiklania i problemy. Nie pozwolily mi rowniez odpoczac po porodzie bo ciagle gledzily przez tel.,nawet noca. Nie byla to jednak wina personelu a tamte pacjentki z pewnoscia nie byly zadowolone ze szpitala,z zadnego innego tez by nie byly. Ja wspominam b.milo i polecam. Pozdrawiam personel!:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...