Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ulala1986

Małe cuda - Grudzień 2013 :)

Rekomendowane odpowiedzi

Na to wygląda ;)
U mnie dzis ktg wykazało mocne dość regularne skórcze....o dziwo dla mnie jic się nie dzieje. Czuję lekki dyskomfort jak przy miesiączce i na tyle. Nie mogą się za bardzo rozhulać bo mam cc. Tylko że miałam nadzieję na chociaż kilka dni...żeby jeszcze to mniejsze podjadło i wiadomo.
Zaraz idę na samolot i będzie decyzja.
A w ogóle dostałabym tu świra bez netu w komórce,od wczoraj jestem sama w.pokoju i czas dłuuugo leci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laura,a tv/gazet/książek tam nie ma? Ostatnio sama byłam w szpitalu i gdyby nie to,to ześwirowałabym,faktycznie...mimo że w tv nic nie ma,a z czytaniem miałam "problem" jeśli chodzi o wybór pozycji (co chwilę musiałam się przewracać,wstawać itp,a wiadomo,że człowiek teraz jest jak wieloryb ;)
Oby wszystko poszło po Twojej myśli i dzieciaczki urodziły się zdrowe,piękne i silne :)


https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest tv i książki ale sama wiesz....w tv nic....książkę ja chętnie ale ile można....w końcu przychodzi nuda. Ale zaczynam czerpać z niej satysfakcję bo pewnie następny raz jak mi się będzie nudzić to za jakieś kilka lat z tym moim domowym przedszkolem :o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.
Pewno mnie nie pamiętacie ale to ja zakładałam ten wątek 9miesiecy temu :)
Na poczatku chciałabym pogratulować wszytkim mamom dzieci i tym co jeszcze zostały życzyć szybkiego rozwiązania.

Moje dziewczyny planowe na 4 grudnia urodziły sie 19 listopada :)

Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość jusia

Witam,ja od początku byłam styczniowa bo z terminem 16.01.2014 a dzis o 15.10 zostalam mama Aleksandra 2460kg i 49cm zdrowy ma 10p. Pozdrawiam grudnioweczki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jeszcze w 3-paku :) ale skórcze rano miaĺam mocne dostałam jakieß leki i na razie leżę i liczę na każdy dzień dłużej....dla.tego malca co nie chce rosnąć uparciuszek. Zobaczymy...
Jusia gratuluje Aleksandra ;) a z jakieggo powodu tak się pospieszył?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniolmag jak super! W końcu masz swoją córeczkę przy sobie. Serdecznie gratuluję!! Tak coś przeczuwałam bo się nie odzywałaś. Może skrobniesz coś jak poszło, jak długo rodziłaś, naturalnie czy cesarka? Super, że na Święta będziecie już razem:)


http://fajnamama.pl/suwaczki/y7maxrg.png
http://fajnamama.pl/suwaczki/is8sqso.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie dziewczynki :)
Nasza nieobecnosc spowodowana byla pobytem w szpitalu.
Kacper urodzil sie 17.12 o 22.10. Trafilam do szpitala tego samego dnia co nas odeslali z kwitkiem. O 20.20bylismy w szpitalu, o 21.30 weszlismy na porodowke, a kacper pojawil sie przez porod silami natury o 22.10.
mial zoltaczke i bakterie i wyszlismy dopiero dzis, ale cieszymmy sie ze nasz maly skarb jest juz z nami ;)
Aniolmag gratuluje wielkoludka ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny moje gratulacje!!!! Super że macie już swoje skarbeczki i śwęta w domu.
Gaja i Kacper nie darowaliby sobie przegapić pierwszych świątecznych prezentów ;)

My nadal w trójpaku. Codziennie jest inna decyzja i już nie wiem co jest grane. Moja córcia ma dziś urodziny a ja w tym szpitalu ciągle mam ochotę płakać że nie ma mnie w domu. Dziś pojawiła się szansa że jutro mnie wypuszcza na święta. Okaże się po badaniu bo w środe miaĺam 3cm więc jak rozwarcie się zwiększyło to pewnie zostanę hmmmm. Nie wiem co jest lepiej.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas skurcze byly w sumie caly dziien, tak jak wam wtedy pisalam.
Pozniej cos sie uspokoilo i myslalam ze to jeszcze jednak nie czas, ale wieczorem jak usypialam corke, to zaczelam latac siku co chwilke i w koncu zobaczylam krew na papierze i od razu alarm (maz byl w pracy na 14) i do tesciow. Tesc zestresowany zawiozl mnie na IP. Tam oczywiscier badanie no i po nim pani doktor stwierdzila 3 rozwarcia i ze podlaczaja pod ktg sprawdzic czestotliwosc i wysokosc skurczy. Odlaczyli mnie, kazali sie przebrac i na porodowke. Weszlam na pierwsze pietro, zbadali mnie i rozwarcie na 8. Skurcze zajebiscie bolaly, ale jakos dalam rade przez to przejsc. Fazy 3 III mialam 5 minut -3 parte i kacper byl ze mna. Niestety mial duza glowke i mnie nacieli :( 4 szwy, ktore mi dzis dzieki bogu zdjeli - wszystko sie zagoilo i jest juz ok. Wiadomo, mam pewne trudnosci ze wstawaniem, ale poza tym jestok.


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jesli chodzi o bol - wiem ze kiedys wam juz to pisalam, ale jesli ktokolwiek mowi wam, ze w momencie dostania dzziecka wszystko przestaje bolec i o tym bolu sie zapomina - pic na wode... boli jak cholera.


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hejo kochane nie jestem na bieżąco ale jak tylko złapie oddech obiecuje ze nadrobię!
Oczywiście gratuluje tym co już zostały mamuśkami:)
No u mnie nie było tak kolorowo niestety. Trafiłam na porodówkę z podejrzeniem odpływu wód płodowych bo jak wam pisałam coś ze mnie chlusło. Niestety był to fałszywy alarm i jak mieli mnie wypuszczać zrobili mi usg i okazało się ze niby moja córcia waży od 4600-4800 więc od razu mnie jakoś tam pomierzyli i stwierdzili ze nie dam rady urodzić siłami natury. Próbowałam ale niestety mieli racje...
Mała jak się urodziła to były najpiękniejsze chwile w moim życiu nie mogłam przestać płakać. A mąż ciągle mi dziękował i nie przestawał małej całować:) Coś fajowego:)
Ale niestety mała miała problemy z oddychaniem przez nos przez tak zwaną sapkę. Także miała mocno obrzęknięty nosek, co spowodowało problemy z karmieniem. Dodatkowo ma małą przegrodę nosową i w 2 dobie wylądowała na intensywnej terapii. Najpierw mi ją zabrali w nocy (co mnie zdziwiło ze takie badania w nocy robią) na badanie słuchu-nie mogłam znieść jej płaczu i płakałam razem z nią pod gabinetem, później wzywali szybko lekarza w życiu nie byłam tak przerażona jak w tedy. A jak mi ją zabrali na intensywną terapie to była dla mnie taka trauma ze byłam na skraju załamania-chyba pomogły mi w tym hormony po porodzie. Na szczęście odzyskałam ją na następny dzień-lecz była cały czas pod opieką intensywnej terapii. Nie mogłam jej wypuścić z rąk, całowałam i płakałam na zmianę. Jak na złość tego dnia maż się schlał "na zdrowie córki" i nie mogłam na niego liczyć...Był po prostu nie przytomny. Teraz chyba dłuuuugo nie tknie alkoholu :) Ale się wam rozpisałam...
Ale najważniejsze ze z małą jest już wszystko dobrze tylko zalecają kontrolną wizytę u laryngologa. Ale co strachu się najadłam...
A ja czuje się... szkoda gadać pomińmy to :D
Ale jestem najszczęśliwszą mama na świecie:)!!!!!!:) Pozdrawiam Was kochane!!!


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wogzgl6oq.png]Tekst linka[/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniolmag aż się popłakałam tyle emocji szczęścia i strachu. Cieszę się że u Was wszystko już ok.
Dobrze zrozumiałam że poród zakończył się cięciem?
U kjie też planują cięcie w sumie chciałam le teraz boje się nieznanego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kacper wazyl 3920 i mierzyl 56cm, dostal 9/10pkt w skali Apgar - po porodzie byl siny. Zabrali go na noc do inkubatora, zrobili badania i oddali rano. Pozniej przyszly wyniki badan - okazalo sie ze maly ma zoltaczke, a wieczorem, ze ma jakas bakterie i dostawal antybiotyk az do wczoraj az w koncu nas wypuscili ;)
Maly obudzil sie 2razy w nocy, maz wolne ma w sumie do 20.01 od dzis od 13 wiec nie cgcialam go tak w nocy tez rozbudzac do pomicy przy malym .

monthly_2013_12/male-cuda-grudzien-2013_7357.jpg


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laura- powiem Ci ze strasznie też się bałam. Dostałam znieczulenie w kręgosłup - boli ale idzie wytrzymać i działa szybko. Więc byłam przytomna i widziałam i słyszałam wszystko. Nie przyjemnie było jak mi ją wyciagali bo czułam takie szarpanie, malutka była duża więc czułam jak się siłowali, niestety zrobili jej siniaka koło oczka ale juz ładnie wszystko schodzi. I dostała także 9/10 pkt z powodu ze długo sina była. Ale szybko doszła do siebie:)
2 razy spadło mi ciśnienie w tedy sie kiepsko poczułam i wymiotowałam, bolała mnie głowa ale dali mi 2 jednostki epinefryny na zwiekrzenie ciśnienia i było git:) Na sali operacyjnej byłam o 12,45 a o 13,05 mała była na świecie a o 13,30 byłam już wywieziona z sali. Nie mogłam się ruszać, bo to grozi powikłaniami i strasznym bólem głowy, przyznam się ze kilka razy uniosłam nieświadomie głowę do małej i na szczęście nic mi nie było:) Następnego dnia stawiali mnie na nogi super położne miałam które bardzo czule się mała i mną opiekowali w nocy. Ból jest ale do wytrzymania:)
Na sali operacyjnej radio włączone śmiechy żarty nawet mnie wciągali do rozmowy i też się śmiałam do lekarza ze jak już ma mnie pod nożem to ma mi zrobić plastykę brzucha...trochę odessać z pośladków:) więc zabawnie było, choć cholernie się bałam, ale jak widziałam małą nic innego nie było dla mnie ważne:) Także laura, wiadomo co natura to natura, ale jak nie ma innego wyjścia.... Też dasz rade!!:)
Ona- przesłodkiego masz synka:) i widzę ze też miałas przygody. Najważniejsze ze jesteście już w domciu:)
Kochane Wesołych Świąt!!!!
Nigdy ich nie lubiłam, ale dzięki Małej to będa najwspanialsze święta w moim życiu:)
A i jest teraz straszny wysyp maluszków:) Jak mnie wypisywali do domu mówili ze jest dziś aż 11 wypisów...Normalenie na tej porodówce jak na taśmie produkcyjnej:D
Pozdrawiam!!!!:)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wogzgl6oq.png]Tekst linka[/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszcie dziewczyny jak tam u was. Jak dajecie sobie rade z karmieniem i czym karmicie? Ja mam obawy ze moja mała je za duzo...ale położna która była u mnie mówi ze maluszek zje tyle ile potrzebuje ze mój je więcej bo jest duża i ze nadmiar i tak się jej uleje. Pewnie ma racje... ale pierwsze dziecko to człowiek świruje za bardzo:)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wogzgl6oq.png]Tekst linka[/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja karmie piersią, mały ze ssaniem radzi sobie super, owszem - zdarza sie ze go dokarmie mm ale to dlatego, ze on naprawde straszniee duzo je :D.
aniolmag bardzo dziekuje - Kacper jest mala wersją swojego taty :)
Mnie rwaly szwy, ale okazalo sie ze dlatego ze sie zagoily a w skorze byly dalej.Na szczescie juz po wszystkim, bo wyjeli wczoraj przed wyjsciem :)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój Wiktorek ma teraz takie fazy że je co godzinę. Ciągle chce na rączki do mamy. Kiedy mój mąż go weźmie to płacze. Cyce co i rusz puste.
Cieszę się że nawal minął. Cały tydzień cierpiała i do tego gorączka.
Blizna w jednym miejscu jakoś słabo się goi. Czerwona i opuchnieta. Mam nadzieję że to jakoś zejdzie, chociaż to już półtora tygodnia.. .
Życzę Wam wszystkim, i waszym piciechom, wszystkiego najlepszego na święta :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasz maly konczy dzis tydzien... smiesznie to brzmi ;)
Kacper je duzo, ale dlugo tez spi pozniej, bo po 4godziny to tak spokojnie :D wdal sie w tatusia ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, mój Staś przyszedł na świat 21.grudnia o 15.10 :)
O 2. w nocy obudziły mnie wody płodowe (grunt,że łóżko nie zalane,bo początkowo szło powoli ;), posiedzieliśmy ze 2 godziny od tego momentu w domu,sprawdziliśmy czy mamy wszystko i pojechaliśmy do szpitala.
Potem przyjęli mnie do szpitala,trochę formalności na izbie przyjęć; nie było już miejsca na porodówce,poza tym nie miałam jeszcze zbyt mocnych skurczy,więc zostałam na oddziale patologii ciąży,gdzie miałam czekać na akcję skurczową. Około 8.00 wpadł na oddział lekarz,zbadał mnie i powiedział,że tatuś może iść sobie do domu,bo wody odchodzą,ale widzi,że akcji porodowej jakiejś mocnej nie ma,a to może potrwać;więc z ciężkim sercem odesłałam chłopa do domu (ciężkie serce dlatego,że jakoś nie ufałam lekarzowi-stwierdził,że mogę urodzić dopiero następnego dnia,a ja jednak czułam już od zrobionego mi wcześniej ktg regularne skurcze). Położne z oddziału kazały mi zwracać uwagę na częstotliwość skurczy i dać im znać,kiedy będą takie co 5 minut.Więc kiedy miałam już takie co 7 minut,zadzwoniłam po tatusia,a sama starałam się robić wszystko,byle nie leżeć - bo wtedy bolało bardziej.U mnie obeszło się bez bóli krzyżowych,więc moje odczucia na temat bólu-nie było źle, trochę bardziej bolało niż podczas moich bolesnych miesiączek :)
Przy skurczach co 5 minut zbadali mnie kolejny raz,w międzyczasie dotarł mój narzeczony; lekarka stwierdziła,że mam rozwarcie na 8 cm (!) - czyli w sumie przegapiłam "kryzys 7go centymetra" :) i idziemy na blok porodowy (była około 14.00).Tam już rodziły 2 dziewczyny,oczywiście wielkie przerażenie jak usłyszałam ich krzyki,piski,jęki,deklaracje "umieram" itp. ... aż stanęły mi łzy w oczach,bo pomyślałam "oho,czyli będzie o wieeeele gorzej,skoro one tak cierpią..".Potem też prawie popłakałam się,będąc już w "boksie" obok tych dziewczyn,bo darły się jeszcze bardziej;obie bardziej zaawansowane w akcji porodowej (9 i 10 cm rozwarcia). Jako że było nas dużo na bloku,a personelu mało,to cieszyłam się,że jednak narzeczony będzie ze mną-przynajmniej było z kim pogadać :) jedna pani mnie pocieszała mówiąc,że jedna z tych cierpiących "umiera" już od 3ciego centymetra,a ja i tak jestem dzielna bardzo,bo w ogóle nie krzyczę - nie krzyczałam,bo skupiałam się na tym,żeby ładnie oddychać podczas skurczy (a naprawdę wtedy mnie mniej bolało;). Jako jedyna na tej sali też chodziłam sobie i coś ze sobą robiłam,a to dodatkowe "ułatwienie".Pani położna tylko powiedziała,że jeśli poczuję,że coś mi naciska już na dół/odczuję lekkie napieranie,mam powiedzieć i zobaczymy co się dzieje (bo do tego momentu chodziłam w ogóle w majtkach i z podkładem z powodu odpływających wód:).Poczułam to jak chodziłam sobie po sali i rzucałam się na ręce narzeczonego podczas skurczy - dobrze,że miał tyle siły i był wspaniale wykalibrowaną podporą do moich dziwnych pozycji,hehe :) przyszła położna,zaczęło się parcie i...nawet nie wiem jak to się stało,ale to był moment i Staś był już z nami ;) Słowo daję,myślałam,że mnie położna oszukuje i jeszcze sporo przede mną...starałam się przeć na każdym nadającym się do tego skurczu,co najmniej z 2-3 razy. Krew,pot i łzy,ale warto :)
Nie uniknęłam niestety cięcia krocza,poza tym jeszcze pękłam mimo wszystko w środku,ale nie przejmowałam się za bardzo bólem,bo mały już siedział obok na rączkach u taty :) niestety po przewiezieniu mnie na oddział noworodków okazało się,że ból krocza jest nie do wytrzymania-to był dopiero ból dla mnie :/ nie mogłam złapać oddechu,nie pomagała zwykła tabletka przeciwbólowa...wreszcie przyszła lekarka,która mnie zszywała i stwierdziła,że zrobił mi się paskudny krwiak...trafiłam z powrotem na blok porodowy,ściągnęli anestezjologa,dostałam ogólne znieczulenie,chirurg ładnie pozszywał kolejny raz po usunięciu tego paskudztwa.Co prawda kilka godzin dłużej niż innym zajęło mi "uruchomienie" się po porodzie,ale odpukać jest już w miarę ok,no i nie myśli się o tym za intensywnie,kiedy ma się taką kochaną kruszynkę :)

Także dziewczyny,jeśli któraś jest jeszcze przed i się boi-wiadomo,boleć będzie,choć każdy ma inny próg bólu i inaczej to odczuwa.Ale o wiele lepiej jest,kiedy słucha się rad położnych i nie panikuje się niepotrzebnie,bo to zabiera energię,której potrzeba naprawdę wiele :)

Powodzenia! :)


https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...