Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ulala1986

Małe cuda - Grudzień 2013 :)

Rekomendowane odpowiedzi

Emiśka na domiar wszystkiego nie skorzystałam nawet z "usług" znieczulenia i teraz też nie zamierzam ;) .
Też czekam codzień na jakieś info, że któraś się rozpakowała, a tu nic i nic ;)
Ale spokojnie - wszystkie się rozpakujemy :D .
Teraz na KTG jadę za tydzień w czwartek,
Wczoraj z mężem i córką wybraliśmy się na taki "rynek" i zapalali choinkę - ale dzieciaki miały frajdę!
Wiecie - Mikołaj, śnieżynki, bałwanki, prezenty - mamy świetnego burmistrza :) .
A dzieciaki ... aż piszczały z radości!
No dziewczyny - wsyztsko gotowe dla maluchów?
I jak wasi partnerzy? Bo do mojego męża zaczęło docierać, że dzielą nas już dni a nie miesiące do maleństwa w domu :)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w domu już apatia-jesteśmy tak zniecierpliwieni,że już jakbyśmy nie wierzyli,że kiedykolwiek urodzę... ;)
Ja nadal staram się oszczędzać,ale nie widzę problemu w jechaniu 15 km do miasta na małe zakupy :) właśnie z nich wróciłam,musiałam "spotkać Mikołaja",który miał prezent dla mojego chrześniaka :)


https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam :) nie było mnie przez kilka dni na forum ponieważ mój maluszek w poniedziałek rano zdecydował się na wyjście z brzuszka :) O siódmej rano odeszły mi wody a o 14:05 trzymałam moje maleństwo w ramionach :*|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bbeata- gratuluję! nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę, że możesz już tulić swoje maleństwo! Myślę, że każda z nas Ci zazdrości.
Jak znajdziesz chwilkę czasu koniecznie napisz jak to wszystko przebiegało, bo wiemy tylko, że szybko!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zajrzałam do was, żeby sprawdzić czy na Mikołajki, któreś maleństwo nie postanowiło zrobić prezentu rodzicom:D i proszę czytam, że w poniedziałek jedna z was rozpakowała prezencik:) ja już się nie mogę doczekać, gdy majóweczki będą czekały z niecierpliwością na pierwsze Majowe maleństwo:)

Dziewczyny wszystkim polecam zabrać do szpitala ubranka na 62 (moja ważyła 3740 i miała 57cm długości). Ktoś tu pisał, że nie zabiera bo nie potrzeba u nich w szpitalu. U mnie w szpitalu też nie wymagali, ale mnie osobiście tak denerwowały te ich stare ubrania z troczkami na plecach, że wolałam zabrać swojego bodziaka, mięciutkiego i rozpinanego na całej długości (i takie właśnie polecam. wszystko co ma wiązania lub napy na pleckach jest mało wygodne przy niemowlaku).

Trzymam kciuki ciężaróweczki!!I wszystkiego dobrego z okazji Mikołajek:P


http://fajnamama.pl/suwaczki/y7maxrg.png
http://fajnamama.pl/suwaczki/is8sqso.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No więc wstałam o siódmej rano i odeszły mi wody pojechaliśmy z narzeczonym do szpitala ( na szczęście nie zdążył wyjść do pracy ) po drodze w aucie dalej mi odchodziły wody więc dojechałam na porodówkę przemoknięta. Dostałam się na salę przedporodową bo miałam tylko 1cm rozwarcia i główka jeszcze była wysoko.Pani położna kazała mi skakać na piłce i wziąć prysznic koło 12 dostałam penicylinę i do pół godziny zaczęły się już coraz mocniejsze skurcze. Wiedziałam że poród musi boleć ale powiem Wam szczerze że nie wyobrażałam sobie że aż tak. Przy każdym skurczu taki ból w krzyżu że darłam się tam wniebogłosy.O godzinie mniej więcej 13:15 wzieli mnie już na sale porodową i o 14:05 moje maleństwo wyszło na świat. Mój narzeczony był przy porodzie i dzielnie wytrwał chociaż mówił że najgorsze było to że tak bardzo mnie bolało a on nie mógł w żadne sposób pomóc wtedy podobno miał chwilę zwątpienia czy da rade :) Maleństwo miało 2900 gramów i 55 cm dostał 10 punktów. Wczoraj wróciliśmy do domku i sobie odpoczywamy bo pobyt w szpitalu jest strasznie wycieńczający .Mały jest przesłodki i jak na razie daje mamie pospać:) dziś w nocy obudził się tylko trzy razy na karmienie i spowrotem do łóżeczka.Mnie jeszcze boli całe krocze no ale podobno jak ściągną mi szwy w poniedziałek to ma być dużo lepiej póki co biorę apap trzy razy dziennie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze to gratulację dla naszej pierwszej grudniówki !
Super, że masz już maleństwo przy sobie - ja jeszcze sobie poczekam na naszego szkraba - ale niech sobie tam siedzi jak mu dobrze i niech wychodzi bezboleśnie.
Co do bóli to słyszałam, że te z krzyża strasznie bolą - osobiście nie doświadczyłam krzyżowych i mam nadzieję, że ominie mnie to także teraz :D .
Boże ja to w ogóle poród pierwszy miałam lekki jak słyszę opowiadania innych matek - OBY NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bbeata- Właśnie się kiedyś zastanawiałam gdzie zniknęłaś:) I serdecznie gratuluje i strasznie CI zazdroszczę ze jesteś już po:) Jak będziesz miała chwile napisz na co zwracać uwagę, co byś zmieniła i takie tam takie wskazówki nam się przydadzą:)

No też byłam święcie przekonana ze u mnie się zaczeło dostałam skurczy na początek po 10 minut a później co 5 i 4 minuty przez ponad godzinę. Więc ruszyliśmy na porodówkę. I dostałam strasznych bóli jak na okres. No po zbadaniu okazało się ze jestem na 30 % i na opuszek, niestety mało tłumaczą i nie wiem dokładnie co to 30 % i ten opuszek:) No i skurcze się uspokoiły są nie regularne. Dziś po badaniu miałam już 50 % i dalej rozwarcie na 1 cm. Więc wypuścili mnie do domu.
Dziewczyny, tak się biedne kobitki tam darły ze byłam tak przerażona ze nie mogłam spać!!!! Straszne...Dziś rodziła kolejna i akurat był u mnie mój mąż ale on był dopiero przerażony jak słyszał jak babeczka się darła:) Ale później dźwięk płaczącego maluszka niesamowity:) Się śmiałam ze brzmią jak małe kaczuszki:)
Ale ten krzyk jak słyszałam na prawdę był strasznie przerażający i chodzą mi takie myśli czy może cesarka nie jest lepszym rozwiązaniem?:) Lekarz mówił ze jak dziecko waży 4,5 kilo to biorą na cesarkę moja już ma ponad 4.

Ale cieszę się ze chociaż jedna z nas się wykluła:) Pozdrawiam dziewczynki:)


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wogzgl6oq.png]Tekst linka[/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Wam szczerze że po porodzie stwierdziłam że jeżeli się zdecyduje na drugie dziecko to jedynie cesarka ale pozniej lezalam na sali z dwoma dziewczynami po cesarce i juz nie jestem tego taka pewna co mnie co prawda krocze boli po szyciu ale one to w pierwszy dzien nie umialy nawet bardzo chodzic. Co do krzyczenia to ja sie strasznie darlam bo mialam wrazenie ze jak krzycze to lepiej znosze te bole tylko moj narzeczony byl przerazony jak mnie slyszal:P Ogolnie atmosfera podczas porodu byla fajna trafilam na dosc sympatyczne polozne i pielegniarki. Trzymam kciuki za Was dziewczyny zebyscie tez juz niedlugo mialy swoje malenstwa na swiecie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BOŻE !
Czytam wasze posty i nie mogę uwierzyć! Ja pierwsze dziecko rodziłam naturalnie i w życiu za nic w świecie, chociaż by mi dopłacali nie chciałabym cesarki - chyba że byłoby jakieś zagrożenie życia lub zdrowia mojego albo dziecka - W ŻADNYM INNYM WYPADKU!
Nie ogarniam, ale spoko - dotrze to do was, jak za 2tygodnie będziecie mogły skakać i robić wszystko inne, a te po cesarce dopiero będą bezboleśnie siadać i wstawać :)
Poza tym sam fakt, że po porodzie naturalnym jak wszystko jest ok masz maleństwo przy sobie a po cesarce za przeproszeniem dupy podnieść nie możesz, a mocz oddajesz przez jakiś kabel do worka - cudowna perspektywa!


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny,nigdy nie rodziłam i możliwe,że nie wiem o czym mówię,ale wydaje mi się,że skoro natura to tak wymyśliła,to jednak to lepsze rozwiązanie niż cesarka...
Jakby cesarka była najlepszym rozwiązaniem,to pewnie miałybyśmy taki "zamek błyskawiczny" na brzuchach,hehe ;)

Dobrze,że któraś z nas już ma to za sobą-zaczynam powoli ponownie wierzyć,że kiedyś też się "rozpakuję" :))


https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

OnaM193
BOŻE !
Czytam wasze posty i nie mogę uwierzyć! Ja pierwsze dziecko rodziłam naturalnie i w życiu za nic w świecie, chociaż by mi dopłacali nie chciałabym cesarki - chyba że byłoby jakieś zagrożenie życia lub zdrowia mojego albo dziecka - W ŻADNYM INNYM WYPADKU!
Nie ogarniam, ale spoko - dotrze to do was, jak za 2tygodnie będziecie mogły skakać i robić wszystko inne, a te po cesarce dopiero będą bezboleśnie siadać i wstawać :)
Poza tym sam fakt, że po porodzie naturalnym jak wszystko jest ok masz maleństwo przy sobie a po cesarce za przeproszeniem dupy podnieść nie możesz, a mocz oddajesz przez jakiś kabel do worka - cudowna perspektywa!

Amen!
Podpisuje się pod tym rękami i nogami!
Może jesteśmy mądrzejsze, bo mamy poród za sobą, ale wyszlam z tego samego założenia, co napisała Ola-tak nas stworzyła natura i chciałam rodzic tylko sn...I nie zaluje.
Teraz tez tak chcę :)


http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr2n0akkmhqze2.png
Maciuś-ur.2.12.2011-2710g, 54cm
http://www.suwaczki.com/tickers/atdc2n0a68r5hfdc.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/047/0470729a0.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Ja generalnie też jestem za porodem naturalnym. Wiadomo, że co naturalne to lepsze. I od zawsze kobiety potrafiły same urodzić, natomiast chyba jeszcze nie było takiej która sama by sobie zrobiła CC.
Jednak jest też druga strona medalu.
Nie chcę nikogo straszyć, ale do końca to nie jest tak jak pisała madzialska, przynajmniej nie w każdym przypadku.
Ja pierwsze dziecko rodziłam naturalnie. Poród wywołany oksytocyną, nacięcie krocza miałam, Dziecko urodziło się 4kg, 60cm. ze złamaną kością w rączce. Ja popękałam aż do odbytu. 2 tygodnie w szpitalu, psiukanie czymśtam krocza, naświetlanie, jedzenie na stojąco lub leżąco. Po dwóch tygodniach jak wychodziliśmy do domu i się zapomniałam i dziuknęłam w samochodzie na siedzenie to myślałam, że żywcem do nieba pójdę.
Więc nie dam sobie też wmówić, że te kobiety, które miały cc mają tak źle.Wszystkie znajome po cc na drugi dzień, po 12 godzinach normalnie chodziły i siedziały.:-(((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy organizm, każdy poród jest inny, więc nie można uogólniać. Was na pewno to nie spotka. Nikomu nie życzę. Ale sama rodzić już się boję strasznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo wszystko uważam, że cc to jest operacja...

Aga, opowiadasz historię bardzo podobną do historii dziewczyny, z którą leżałam po porodzie...I tez miała na imię Aga.


http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr2n0akkmhqze2.png
Maciuś-ur.2.12.2011-2710g, 54cm
http://www.suwaczki.com/tickers/atdc2n0a68r5hfdc.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/047/0470729a0.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, ze też dużo zależy od tego jakie dziecko jest duże i jakie kobieta ma predyspozycje. Czy ma duży rozstaw bioder i tego typu rzeczy. Ja zdecydowanie wolałabym rodzić siłami natury, ale w momencie jak moja mała na ta chwilę waży już 4020? A w szpitalu ją mierzyli i wyszło im 4200? Także nie jestem przekonana co do metody porodu. Wolałabym naturalnie, ale jak mam tak strasznie popękać? Moja przyjaciółka już kilka godzin po cesarce mogła normalnie funkcjonować i na 2 dzień wyszła z szpitala. Choć moja bratowa dochodziła do siebie 3 tygodnie... Znam dobre i złe strony i na ta chwile nie umiałabym wybrać co jest lepsze. Choć jestem kawał baby:) Naprawdę nie mam pojęcia i przy tym rodzi się wielki niepokój. I coraz bardziej się boję!


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wogzgl6oq.png]Tekst linka[/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś nie było znieczuleń i kobiety tez rodziły dzieci NATURALNIE - nawet takie po 5 kg. Doskonałym przykładem jest moja babcia, która urodziła moją mamę drogami i siłami natury bez znieczulenia, bo przecież go nie było a mama ważyła 5.050 kg.
aniolmag już pisałam - nie zawsze waga szacowana jest wagą faktyczną - mojej znajomej dzień przed porodem na USG szacowali na 4.300 i że raczej cc bo szczuplutka, a urodziła córkę sn 3.870 więc plis laski nie trzymajcie się tak tych wymiarów - wystarczy, że milimetr mniej lub wię\ej złapią na USG i już ta waga się różni...
Agamama jesteśmy tu po to, żeby się wspierać a nie dołować i straszyć, szczególnie pierworódki - opisałaś swój poród ale aż taki bolesny i ciężki zdarza się jeden na 1000.
A co do dochodzenia do siebie po cc i po sn - nie mówcie mi, ze blizna po operacji zajmując się dzieckiem i próbując funkcjonować normalnie zagoi się szybciej niż przejdzie ból, czy rozpuszczą się szwy po porodzie naturalnym, bo w życiu w to nie uwierzę - rozetnij sobie brzuch na długość kilkunastu cm noś dziecko, karm i się nachylaj, siadaj i wstawaj bo tego nie unikniesz i powiedz mi raz jeszcze, że szybciej doszłaś do siebie ... Gratuluję pomysłowości.
Ja nie mówie, że poród nie boli - bo boli i jak ktoś wam powiedział, że zapominacie o tym bólu jak dostaniecie na ręce dziecko, to albo nie rodził, albo jest masochistą i lubi ból bo on wcale nie przechodzi tak łatwo i szybko. Ale im szybciej zaczniesz próbować wszystkiego tym lepiej dla ciebie - łatwiej do siebie dojdziesz.
Nie mówie, że się porodu nie boję, mimo, że wiem już co to znaczy rodzić - boję się, że będą komplikacje, że coś pójdzie nie tak ... tysiąc myśli, ale jednak matka natura takimi nas stworzyła - bo jesteśmy w stanie ten ból znieść.
aa i jeszcze jedno .. któraś z was pisała, że po cesarce znajoma czy bratowa wyszła na drugi dzień - w takim razie gratuluję mądrości lekarza - po cesarce w szpitalu matka powinna być conajmniej 3 pełne doby i to akurat wiem od pani Jeanette Kalyta (przyjmowała mój pierwszy poród) i od lekarza ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego u którego byłam ostatnio.


http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8da050ysdf.png]Tekst linka[/url]
http://s9.suwaczek.com/201201314965.png
3960g 56cm 10/10p.
http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7y385t43ab.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem zwolenniczką cesarskiego cięcia, ale znam i takie przypadki gdzie laski fajnie dochodziły do siebie. Może akurat to wyjątki nie wiem a ze moja przyjaciółka wyszła na 2 dzień po cesarce to może głupota lekarza, ja się na tym nie znam ona ani ja nie jesteśmy lekarzami.


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wogzgl6oq.png]Tekst linka[/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez jestem za porodem naturalnym i mam nadzieję że taki będę miała.
Dziś miałam znów ktg. Dalej nic się nie dzieje. Mój mały ma jeszcze parę dni na zastanowienie. Jak się nie namysli to w środę wywołują poród. Strasznie się boję!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Emiska- Będę trzymała kciuki żeby wszystko dobrze poszło:) Też się boje jak cholera:) Ale wiem ze kobieca natura jest twarda i damy radę!:) I życzę CI z całego serca żebyś trafiła na normalny personel bo to też ważne:) Będziesz rodziła sama czy z kimś?


http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzp07wogzgl6oq.png]Tekst linka[/url]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma co się spierać o cesarki-każda może mieć przecież własne zdanie i każda z nas mogłaby znieść ją inaczej;tak samo zresztą jak poród siłami natury.Każda z nas ma inny próg bólu-dla jednej będzie to trauma nie do opisania,a dla innej "normalna",fizjologiczna czynność...Osobiście jestem zdania,że skoro nie trzeba się ciąć,to po co to robić?Ja bym na przykład nie chciała,żeby mi wyrywali ząb tylko po to,żeby zobaczyć,czy był chory,skoro można było to sprawdzić inaczej..albo robić resekcję (ciąć dziąsło,krew się leje:/ ),żeby sprawdzić czy jest ok:) takie głupie porównanie,ale z tym mi się to kojarzy...Wiem,że są kobiety,które już na początku ciąży sobie załatwiają cesarkę;a ja boję się nawet wziąć znieczulenia u dentysty i dzielnie wytrzymuję nawet 3 godziny na fotelu dentystycznym hehe :)
Będzie dobrze,dziewczyny-nieważne,czy urodzimy siłami natury,czy przez cc :))

Co do cesarek-różnie to bywa ze wskazaniami co do wagi dziecka.OnaM193 dobrze napisała-nie ma się co kurczowo trzymać tej wagi,którą nam podaje lekarz podczas badania usg. Mojej kuzynce szacował na 3,6kg maks dzidzię,a młody miał 4,4kg podczas porodu, i jakoś nikt nie robił usg przed samym porodem,żeby sprawdzić czy się kwalifikuje na cc,czy jednak nie.I z tego co słyszałam od niej,kilka dni przed/po jej porodzie rodziły się też w tym szpitalu spore dzieciaczki (takie do 5 kg),wszystkie siłami natury,nie wszystkie kobiety były "przy kości",nie wszystkie miały "odpowiednie miednice" itp...

Każda z nas pewnie już nasłuchała się historii o porodach,mrożących krew w żyłach (ja do tej pory dzielnie,z uśmiechem na twarzy,ich słucham),ale...nie panikujmy mimo wszystko :) bo tych opowieści nie da się nawet ze sobą porównać,każda jest inna,tak jak inna jest kobieta,szpital,w którym rodziła,czasy,kiedy to było,czy inne warunki...

Ja tylko teraz się śmieję z opowieści i "rad" mojej babci: dzisiaj usłyszałam,że UDUSZĘ DZIECKO,bo zamiast siadać na krześle (które wydaje mi się za twarde do moich okresowych bóli kręgosłupa i miednicy),wolę sobie kucnąć :) ale babci nie przegadasz,ona wie,że "jakby zrobiła tak któremuś ze swoich 5ciorga dzieci,to one by się niechybnie podusiły i nie przekonuj jej,bo ona wie lepiej!" :) dodam,że moje kucanie wygląda jak kucanie zalecane w 1.fazie porodu... a,i jeszcze "mam rodzić na leżąco",bo "jakże to inaczej!inaczej nie da się urodzić,a jeszcze gorzej boleć będzie!" (babcia 5cioro swoich dzieci urodziła na leżąco i TAK MA BYĆ :). Szkoda,że mi nie każe w domu rodzić,choć sama rodziła,hehe :)

A Wy dziewczyny usłyszałyście jakieś "śmieszne" rady i przestrogi?? :)


https://www.suwaczki.com/tickers/qb3c3e5ewahdy8r5.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...