Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
gotika1

Jestem już zmęczona wychowywaniem i prowadzeniem domu...

Rekomendowane odpowiedzi

Helena zdaję sobie sprawę z tego, że młyn przy 2 małych dzieci jest konkretny. Ale jeśli istnieje pomiędzy nimi pewna różnica wieku, młodsze jest już troszkę podrośnięte - na tyle, żeby potrafić się bawić w miarę sensownie - to nawet jak się sobą zajmą na pół godziny to to dużo daje.
U mnie (zapewne nie tylko u mnie) jak Szymon miał 1,5 - 2.5 roku to zupełnie nie potrafił zająć się sobą. Też chodził za mną do kibla, też nie dał skorzystać z kompa (choć teraz tez z tym słabo ;) ). Całe szczęście, że nigdy się nie wspinał po meblach i niczego nie brał do buzi - choć tutaj zaoszczędził mi nerwów ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość IWA23

lutka
Helena zdaję sobie sprawę z tego, że młyn przy 2 małych dzieci jest konkretny. Ale jeśli istnieje pomiędzy nimi pewna różnica wieku, młodsze jest już troszkę podrośnięte - na tyle, żeby potrafić się bawić w miarę sensownie - to nawet jak się sobą zajmą na pół godziny to to dużo daje.
U mnie (zapewne nie tylko u mnie) jak Szymon miał 1,5 - 2.5 roku to zupełnie nie potrafił zająć się sobą. Też chodził za mną do kibla, też nie dał skorzystać z kompa (choć teraz tez z tym słabo ;) ). Całe szczęście, że nigdy się nie wspinał po meblach i niczego nie brał do buzi - choć tutaj zaoszczędził mi nerwów ;)

Tyle daje,że człowiek w tym czasie sprząta bądź gotuje itp
Ja mam mimo że między dziećmi spora różnica wolny czas jak jest mąż,mimo że chłopcy popilnują/pobawią się z córą to i tak trzeba doglądać nie mogę np iść się wykąpać na spokojnie bo oni nie mają wyobraźni nie zastanawiają się nad skutkami zabawy.Po za tym córa nie zawsze chce być z nim ma dni że tylko mama,w końcu to tylko dziecko:Oczko:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lutka
Gotika dziewczyny mają sporo racji, choc czasen mówią to w taki sposób, że :36_2_21:
w kazdym bądź razie, powoli, małymi krokami jakoś z tego marazmu musisz zacząć wychodzić, i dla siebie i dla swojego dziecka. Wiesz jak to działa, im bardziej nerwowa mama tym bardziej nerwowe dziecko, a wtedy to już można popaść w obłęd ;)
Sprawdź co się dzieje ciekawego w mieście, zapakuj plecak i w drogę. Dżemki dziecka - pewnie jeszcze je ma, nieco ograniczają długośc takiej wycieczki, no ale zawsze można nieco zmodyfikować plan dnia.

ujęłaś do w dokładnie taki sposób jaki pomyślałam, stąd zaraz posąd o moje ataki, no bo można komuś bardziej lub mniej łagodniej pomóc, dziewczyny od razu zawaliły z grubej rury nie bacząc na sentymenty, Ty lutka, postąpiłas łagodniej, a to już o wiele lepiej na sercu, bo jesli ktos załamany to jeszcze trzeba go dobijać, tak od razu?Po jednym moim poście, wypowiedzi?
a cóż za wnioski wyciagniete od razu, że takie ataki na mnie. Jak lawina.
Takie negatywne oceny wcale mi nie pomagają i tylko bardziej pogrążają, ale mocno podirytowana dostałam kopniaka, zabolało. Czy zadziała?Nie wiem, to zalezy, najpierw trzeba odnaleźc swoją drogę z depresji a to nie jest łatwe, bo gdy człowiek załamany to wiele rzeczy i sytuacji wydaje mu się bez wyjścia. A tu od razu najlepiej mnie oblać kubłem zimnej wody, bo po co mieć aspiracje i myśleć o większym zadowoleniu z życia kiedy dzieci w Afryce głodują?
jak mam tak tak myśleć to do niczego nie dojdę, bo co ja chcę od siebie i życia?
nie zdązyłam przeczytać wszystkich wypowiedzi, przepraszam, ze nie mogę się udzielać we własnym wątku, ale moje dziecko zajmuje mi 100% czasu, a kazde dziecko jest inne, co niektóre mamy wiedzieć zapomniały. Ale widzę, ze watek sam się pięknie rozwinął, boże zanim ja to ogarnę, teraz poczekam aż moja córa uśnie i poczytam jak nie padnę:)
Widzę, że watek zaczęłam dośc kontrowersyjnie, :)pozdrawiam wszystkie mamusie:)i dziękuję wszystkim za wypowiedzi.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IWA23
lutka
Helena zdaję sobie sprawę z tego, że młyn przy 2 małych dzieci jest konkretny. Ale jeśli istnieje pomiędzy nimi pewna różnica wieku, młodsze jest już troszkę podrośnięte - na tyle, żeby potrafić się bawić w miarę sensownie - to nawet jak się sobą zajmą na pół godziny to to dużo daje.
U mnie (zapewne nie tylko u mnie) jak Szymon miał 1,5 - 2.5 roku to zupełnie nie potrafił zająć się sobą. Też chodził za mną do kibla, też nie dał skorzystać z kompa (choć teraz tez z tym słabo ;) ). Całe szczęście, że nigdy się nie wspinał po meblach i niczego nie brał do buzi - choć tutaj zaoszczędził mi nerwów ;)


Tyle daje,że człowiek w tym czasie sprząta bądź gotuje itp

Ja mam mimo że między dziećmi spora różnica wolny czas jak jest mąż,mimo że chłopcy popilnują/pobawią się z córą to i tak trzeba doglądać nie mogę np iść się wykąpać na spokojnie bo oni nie mają wyobraźni nie zastanawiają się nad skutkami zabawy.Po za tym córa nie zawsze chce być z nim ma dni że tylko mama,w końcu to tylko dziecko:Oczko:

czasami chodzi właśnie o to, żeby spokojnie ugotować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Otka
to jak Gotika robi ZAKUPY odzieżowe, jak wszędzie ma daleko, czy chemię jak kupuje ?

przez internet-ciuchy, chemię i zakupy kupuje mi teściowa w mieście, bo pracuje ciągle, więc nie mam jak jej ustawić przy córci, bo sama pracuje.
Nie zdążę chyba na wszystkie pytania odpowiedzieć, jest ich tak dużo...przepraszam, jak mała uśnie może naklikam coś jak to wszyskto ogarnę, nadal się bawi nie śpi.
Mąż własnie teraz zajmuje się dzieckiem, ale ja mam pełne ręce roboty bo ogarniam dom po całym dniu noi chciałabym coś ugotować by jutro zjeśc coś gotowanego.
Wracając do ataków. Najbardziej wzburzyło mną to, ze tak niewiele napisałam o sobie o swojej sytuacji, a własciwie wogóle jedynie troche pomarudziłam.I posypały się jak z nieba ostre wypowiedzi o możliwościach jakie powinnam wykorzystać o tym, co powinnam zrobić.
Zaraz...chwileczkę, jak można opowiedzieć się o kimś kogo zupełnie się nie zna, a tym bardziej jego sytuacji. Stąd teraz nieporozumienia, bo nic o mnie nie wieci, jedynie, że trochę pomarudziłam.
A jak napisze żem sierotą, mam raka i do tego pies zdechł mi trzy dni temu?
ostre ale jakie prawdziwe prawda?
chciałam dac przykład jak można za szybko kogoś obrzucić błotem.
Nie użalam się nad sobą, myślałam, ze to prędzej zaostanie odebrane jako:"
spokojnie, to minie, tez tak mamy"
ale jutro znów jest dzień i żyje dalej, takie proste to przecież, po prostu chwilowa załamka.
To, że neguję swoją sytuację, nie znaczy, że z dzieckiem się nie bawię, ja tylko powiedziałam, że nie lubię, bo nie potrafię tak, jak to widzę u innych mam. A nie znaczy że tego nie robię jak sama umiem najlepiej, a pomyślcie co mogę robić z dzieckiem siedzac non stop?
no przecież że się bawię, są momenty, ze zwyczajnie mi sie już nie chce, no ilez można w pieska czy samoloty udawac?
a tu zaraz o rodzicielstwie i jakieś dygresje na temat wybrania roli bycia matką.
O boże zmiłuj. Chciałam to mam, kocham ponad życie nikomu bym nie oddała, ale czy to znaczy, że moje życie ma zaczynać się na samolociku a kończyć na praniu?
żadne inne aspiracje, tylko mam być zadowolona z tego co mam tak? to znaczy nie narzekac, nie broń bóg, tego nie wolno.
a chciałam jeszcze napisac o tym, ze moje możliwości to jedno a sprawa chęci dziecka to drugie, nie wiem czy zrozumiale napisałam, bo chodzi o to, że teściowa może zostać z dzieckiem czemu nie? ale druga kwestia to, ze mała nie raz nie chce i co?
tego mam nie brac pod uwagę? po prostu nie chce, to musiałabym ja na siłę zostawic i wyjść zatykając uszy od wrzasku i płaczu, a kto tak postępuje?
dlatego pisałam i tej swobodzie, bo nie raz możliwości są , coś by się wykombinowało i checi mam do tego, to nie jest tak, jak ktos już wcześniej nadmienił, ze więcej chęci, tu nie chodzi o chęci ale o możliwości, moje dziecko po prostu nie chce, więc mam na siłę?
A zostawić ją w przedszkolu?już teraz kiedy ma 2 latka? wydaje mi się, ze zapałakałaby się na śmierć. Serio, może nie jestem idealną matką, ale serce chyba skroiłoby mi się na cząstki...dlatego pisałam o braku możliwościach, to miałam na myśli.
na razie muszę lecieć, moje dziecko włazi mi na kolana, bede pisac jak tylko będę mogła, pozdrawiam wszystkie mamy


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że Twoje dziecko jest po prostu przyzwyczajone, że mama zawsze jest na wyciągnięcie ręki. Oczywiście nie twierdzę, że jest w tym coś złego, tylko po prostu konsekwencje tego są takie, jak opisałaś - nie da się do toalety wyjść (choć swoją drogą ja nigdy nie wpuszczałam Syna do toalety ze mną - jak był mniejszy wkładałam na chwilę do łóżeczka, a teraz stoi pod drzwiami i puka, a ja Mu "odpukuję"). I myślę, że tu trzeba zacząć. Na początek - jak przyjdzie teściowa bądź mąż - na kilka minut do drugiego pokoju, później wydłużać czas, żeby dziecko się przyzwyczaiło do takiej rozłąki. Jak już będą jakieś efekty, to na krótki samotny spacer. Małymi kroczkami dziecko przyzwyczai się do czasowej rozłąki i nie poczuje się odrzucone.


Upadł jej z kolan kłębek włóczki. Rozwijał się w pośpiechu i uciekał na oślep. Trzymała pocz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Otka
a w tym my niestety nie pomożemy :D tego sama musi chcieć

ale ja nigdzie nie napisałam że nie chcę!!!
rety, niech ktoś mi napisze, wskaże gdzie napisałam, że nie chcę zmiany?!!!
jezus, chcę, ale nie wiem o co biega. Ja piszę, że nie mam możliwości, chęci wielkie ale zero perspektyw na dzień dzisiejszy. Wiem, że to przejściowe, to minie, dziecko w końcu podrośnie i wszystko się zmieni, ale kurde nie piszcie że mam nie takie nastawienie itd bo wcale tak nie jest, już ja sama wiem najlepiej, nie oceniajcie pochopnie, błagam
żebym się zapienila i nie wiem jak chciała, na razie zyję na etapie przejściowym, wiem o tym, ale czasami wariuję, stąd mój wątek wogóle.
Chcieć chcę, ale na razie jestem taka trochę jak moje dziecko-uzależniona od kogoś i uziemiona tutaj. Pomarudze i mi przejdzie, jakoś musi, ale na Boga nie piszcie zapakuj dziecko na rower i wio przed siebie, bo tak może zrobić ktoś kto pod czapką ma jak najbardziej równo-chodzi mi o psychę.
Ja na razie mam chora psychę bo zdeprechowaną deko.
A najmniej napisałam o swoim dziecku, jakie ono jest wogóle. Dzieci są różne, a moja córa nawet chwilę nie chce się pobawić sama, jak ktos już napisał gdzieś, że dwulatek nie wymaga już 12 godzinnej opieki itd, nieprawda, może moje dziecko jest specjalne albo dziwne (przyjmę to bo dużo już moich bliskich stawialo oczy na zachowanie mojego dziecka, więc nic mnie nie zdziwi, przyzwyczajona jestem to tego typu reakcji)
ale wymaga ciągłej mojej uwagi, zabawa non stop ze mną, nawet bajki muszę oglądac razem z nią, siedzieć koło niej, sama nie posiedzi. Gotuję i gotowałam wiele razy znią na rękach, sikałam nawet w łazience z córką na rękach, nie myłam i nie raz nie myję nawet buzi jak wstanę, bo koło niej mam tyle zajęć, że nie jestem w stanie tego ogarnąć, a jak wyjdę zostawie ją samą to wrzeszczy, płacze i przychodzi do mnie ciągnie mnie za bluzkę, za nogę , włazi na mnie. Tak samo jest jak przyjdzie teściowa, ona siedzi z nią, tak, ale ja musze być razem z nimi, efekt? I tak nic nie zrobię, bo muszę być razem z nimi, jak wyjdę do kuchni, przylatuje sprawdzać czy jestem, i trochę pobawi się z nią ale sprawdza co chwila czy jestem, nie raz nie daje mi nic zrobić, bo płacze i wchodzi na mnie. Jest i teść z dzieckiem ale to czasami nawet jest bez sensu, bo latam koło nich dwoje i tak nie mam nic wolnego by nawet stanąć o dom ogarnąć, bo ciągle jestem od czegos odrywana, a to męczy i o tym zmęczeniu właśnie chciałam napisac tu na tym forum.
Dziwne jest to, ze córka zachowuje się zupełnie inaczej jak mnie nie ma przy niej, bawi się i jest mniej marudna, bo jak teście zabiorą ją nie raz na popołudnie do siebie to mam chwilę wytchnienia bo jestem sama, ale czasu zawsze mało dla siebie nic nie zostaje bo latam i sprzatam dom. To jedyna chwila. Nie zdążyłam wszystkiego opisać. Wynikły ostre dyskusje, ale wszystko to ma swój sens. Na razie zainspirował mnie tu ktoś kwestią założenia żłobka, serio wzięłam to pod uwagę, jutro dowiem się o możliwościach, kurde szkoda, że mam tak mało czasu.
odpowiem jeszcze ale najpierw musze wszystko przeczytać, piszę kawałkami, bo jak coś mi na myśl najdzie ważnego to musze napisac... pozdrawiam


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jbio
MOSIU ale to nie był pierwszy post, ale odpowiedzi na posty juz poniżej.
W pierwszym poście sprawa wyglądała inaczej.
Siedzę w domu i mam dość.
Jakby napisała od razu
kobiet mam chandrę, dołka czy jak to nazwać i potrzebuję pomocy , bo mam ochotę poużalać się nad sobą odpowiedzi mogłyby być inne.
Nie raz u nas na wątku, narzekamy i mówimy, uwaga dzisiaj mam marudera i jest inaczej...

No niestety tak wybrała i tak ma.
A ten bunt czemu w naszym kierunku? i dlaczego do nas wyrzuty.
Jeśli ma inne zdanie niech robi w/g niego i nie pyta o rady czy podpowiedzi.
Ojej, ale się narobiło...
po pierwsze odpisuję po kolei, jak czytam.
Po drugie nie prosiłam o rady ani podpowiedzi, tylko o wsparcie.
I wydaje mi się, ze kwestią sporną jest podejście do pewnych spraw a mianowicie do chandry. Ok, radzą sobie inne matki nawet jesli mają troje dzieci, ale to nie zmienia faktu, ze nie mają doła, tak, jak ja mam. Ja mam doła, nie użalam się nad sobą, a to różnica. I skończ już jbio z tym użalaniem bo to jakieś nietrafione zupelnie stwierdzenie.
Ja mam jedno i mam doła. Jejku i nie boję sie tego powiedziec przed mamami co mają troje, podziwiam naprawdę, ale mam doła i już. Co nie zmienia faktu, że nie kocham też sowjego dziecka, wybrałam, tak chciałam, świadomie, kocham, ale mam doła noi co z tego?
To już nie wolno?
Podejście do chandry też każdy ma inne, ktos tam napisał, nie wiem nie jestem w stanie opanowac wszystkich, ktoś napisał, że podchodzi do tego pół zartem pół serio, ze mówi od razu, ze ma chandrę czy coś w tym rodzaju i dalej jedzie, ze mną jest tez tak dalej jadę, ale mam inne podejście do chandry, każdy ma inne podejście.
Każdy inaczej to przechodzi czy ma jedno czy dwoje.
Tu nie ma znaczenia ile dzieci ale sam fakt, że każdy ma chandrę, którą też inaczej przechodzi, tylko tyle..i aż tyle..


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusia20112
czytam watek na bierzaco,ale postanowiłam sie nie udzielać
napisze tylko bejbelaczek i racuszek wielkie brawa za podejście,nastawienie i zorganizowanie

udowadniacie,ze mozna

bejbelaczek gratuluje kolejnej fasolki

znam kobiety tu z forum i nie tylko co maja własnie liczne poromstwo ,a czasem i chore dzieci wymagajace częstych wizyt lekarskich,pobytów w szpitalu...a słowa żalu od nich nie usłyszy się

ja sama tez mam za soba okresy "zmeczenia materiały"
ale jak sie chce to mozna wszystko
nadal to jest niejasne.
Ja mam jedno dziecko i mam doła.
Jola ma troje dzieci i ma doła.
Wiola nie ma dzieci i ma doła.
Nie wiem czy jasno się wyraziłam.
Tu nie chodzi o kwestię radzenia sobie, bo ktoś ma troje i sobie radzi ok, ale miewa doły?
ano miewa, bo to normalne, tylko jak się z nimi obchodzi to jest wazniejsze.
Może inaczej, w inny sposób niż ja i inaczej jest odbierany.
Ja radze sobie ( tak mi się wydaje)
tylko mam doła (tak w skrócie)
i mam dość...
czasami każdy ma dość czegoś. Jejku, to nie znaczy że sobie nie radzę, nie mylmy kwestii.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lutka
czasami chodzi właśnie o to, żeby spokojnie ugotować ;)

Lutka, serdeczne podziękowania dla Ciebie, bo jako jedyna tak dogłębnie zrozumiałaś mnie w każdej kwestii. Nie raz miałam wrażenie jakbym chciała dosłownie to samo powiedzieć,ale Ty to tak precyzyjnie umiałaś napisac.
Mam wrażenie, ze zwyczajnie, tak po prostu zrozumiałaś, że mam doła.
I to wszystko.
serdecznie dziękuję.
za tą zwyczajność i szczerość, kobiecość i charakter.
"Kobieta zmienną jest"... nasuwa mi się w myślach, zrozumiałaś, ze każda kobieta przechodzi różne etapy, ma prawo do rozdrażnienia , chwilowego zwątpienia, żalu...jakiegoś lekkiego obłędu. I za to Ci dziękuje.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeszcze chciałabym wiele napisać, co wiążę się z ta sytuacją i moim zagubieniem, ale nie mam czasu już, maż też chciałby opowiedzieć mi swój miniony dzień, ale napisze jeszcze więcej, ne tylko o przyzwyczajeniach, bo wydają mi się znacząco wpływają na człowieka.
Im póżniej dziecko tym trudniej się odzwyczaić od swobody. My póżno mieliśmy córę, długo byliśmy sami, niezależni a to też ma swój oddźwięk w postaci spornych emocji...


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eeee tam. Jakbyś miała wcześnie dziecko to narzekałabyś żeś "niewyszalana", że na disco byś chciała jak koleżanki etc.
Dziecko jest jeszcze małe więc mamy potrzebuje.
Spróbuj trochę ogarnąć dzień, poukładać sobie, coś zaplanować. Nawet jeśli mieszkasz w jakiejś miejscowości bez rozrywek, to w dobie samochodów, słoiczków i pieluch jednorazowych wyjść gdzieś z dzieckiem nie jest sprawą niemożliwą. Też mam "high need baby" (poczytaj co to za typ :))na stanie i są dni, kiedy mam dość, ale wszystko mija. Idzie wiosna, będzie więcej słońca, chandra minie :)
A tak poza tym, jeśli masz deprechę i czujesz, że nie potrafisz sobie sama z tym poradzić to możesz poszukać pomocy np. u psychologa czy w grupach wsparcia.


Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i jeszcze doszukałam się wypowiedzi że nie lubię się bawić z dzieckiem.
Wcale tak nie napisałam, przeszukałam wszystkie swoje posty, nigdzie tak nie napisałam.
Nie mylcie moich wypowiedzi.
Napisałam w pierwszym poście, że nie mam ochoty więcej, a to zupełnie co innego niżeli nie lubię, bo..

bo nie lubię to dla mnie coś czego nie chcę robić juz od jakiegoś czasu, a nie mam ochoty to dla mnie pojęcie chwilowej dysfunkcji....


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daj spokój, nie analizuj tak wszystkich wypowiedzi. Niektóre dziewczyny widocznie miały PMS to się wyżyły :wink:


Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marzen@
Eeee tam. Jakbyś miała wcześnie dziecko to narzekałabyś żeś "niewyszalana", że na disco byś chciała jak koleżanki etc.
Dziecko jest jeszcze małe więc mamy potrzebuje.
Spróbuj trochę ogarnąć dzień, poukładać sobie, coś zaplanować. Nawet jeśli mieszkasz w jakiejś miejscowości bez rozrywek, to w dobie samochodów, słoiczków i pieluch jednorazowych wyjść gdzieś z dzieckiem nie jest sprawą niemożliwą. Też mam "high need baby" (poczytaj co to za typ :))na stanie i są dni, kiedy mam dość, ale wszystko mija. Idzie wiosna, będzie więcej słońca, chandra minie :)
A tak poza tym, jeśli masz deprechę i czujesz, że nie potrafisz sobie sama z tym poradzić to możesz poszukać pomocy np. u psychologa czy w grupach wsparcia.

Dziwny ten odbiór wasz na mój dołek, naprawdę.
Ja nie napisałam, że wyjście jest sprawa niemożliwa i że jest aż tak źle że nic nie mogę zrobić, mam doła, radzę sobie, ale chciałam się z tym podzielić chciałam usłyszec od innych: wiemy mamy podobnie, nie przejmuj się" to wszystko...
a tu zaraz problem, bo świadome rodzicielstwo, bo użalanie, nie radzenie...
ech kobity kobity, pomyliłyście wszystko i zrobiłyście ze mnie uciemiężoną.
mam doła, a jak się ma doła to stawia się opór, chce sie wykrzyczeć coś, wyrzucić coś z siebie, pomarudzić, pogadać, podzielić się i zostawić coś za sobą jakiś kolejny etap.
Póki co nie jest tak, że nie umiem sobie radzić ze sobą-jeszcze nie jest (chyba)az tak źle, myślałam że babska pogaducha wyleczy moje bolączki, okazało się że jedynie użalam się nad sobą bo jestem złą matką, i wogole jak mogę marudzić? no jak?
a utworzenie wątku zawdzięczam tym o to artykułom, bo mnie natchnęły...
i dosłownie wszystko wygaje mi się takie bliskie, swojskie, tak jak w nim napisano tyle, że o watku myslałam, że podobnie będzie a tu bęc...
Macierzyństwo - mam już dość - Dzidziusiowo.pl

albo ten, jakże prawdziwe,przeczytajcie, zachęcam, bo zupełnie odzwierciadlają moje życie i w pełni jestem taka matka jaką opisują, czy zatem aby na pewno jestem z tym sama?odosobniona, czy jednak dotyka to także inne kobiety?

Czasem możesz mieć dość - Mama też człowiek - Rodzice - BabyOnline.pl


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam wrażenie, że w postach doszukujesz się drugiego dna, że wszyscy niby chcą ci dokopać i w takie tam. Gdzie ja ci napisałam, że jesteś złą matką, że się użalasz. Przecież napisałam, że ma wymagające dziecko i też bywają chwile zwątpienia. Co by nie napisać to jest źle. Nie piszę, że nie radzisz sobie z depresją, ale raz sama ciągle podkreslasz, że masz doła. Skoro sobie z tym sama radzisz to świetnie. Ech, szkoda gadać zresztą. Czytaj ze zrozumieniem proszę.


Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najbardziej odzwierciedla mnie teraz ten kawałek artykułu.
I czy to użalanie się nad sobą? jak piszą tutaj niektóre kobiety? to nie ma nic z tym wspólnego, przeczytajcie te artykuły a ten kawałek jest najbardziej dosadny:
"Łykałam leki uspokajające, żeby nie złościć się na dziecko”
„Odkąd Agatka stanęła na własnych nóżkach, płakała histerycznie, gdy wkładałam ją do kojca lub łóżeczka. Nie mogłam spokojnie ani ugotować obiadu, ani sprzątnąć, ani nawet wyjść do łazienki. Byłam stale na nią zła, bo zawsze chciała robić coś innego niż ja akurat miałam w planie. Tłumiłam tę złość, ale gdy już wybuchłam, to krzyczałam jak wariatka. Agatka przestraszona zaczynała płakać, a ja przytulałam ją i płakałam razem z nią. Z bezsilności i poczucia winy. Z zazdrością i wstydem patrzyłam, jak opiekunka świetnie bawi się z moim dzieckiem. Ja tak nie potrafiłam. Wcześniej czy później traciłam cierpliwość albo nudziły mnie zabawy lalkami i misiami. Martwiłam się, że coś jest ze mną nie tak, skoro nie potrafię wytrzymać z własnym dzieckiem. By się nie złościć, zaczęłam łykać tabletki uspokajające”.
Monika, mama dwuletniej Agatki
W naszej kulturze złość matki na dziecko jest zakazana. Tymczasem dziecko na różne sposoby może wyprowadzić rodziców z równowagi i jest to zupełnie naturalne. Podczas swojego rozwoju maluch przechodzi fazy mówienia „nie” i robienia wszystkiego na przekór, wystawia cierpliwość mamy i taty na próbę sprawdzając, na ile może sobie pozwolić. Wielu rodziców próbuje udawać, że wcale nie są tym zdenerwowani. Ale tłumienie złości przynosi fatalne skutki.
- Gdy blokujemy uczucia, to później wybuchamy w zupełnie nieodpowiednim momencie i wystarczy, że dziecko zbyt wolno sznuruje buciki, by wyprowadzić mamę z równowagi – mówi Beata Rosińska. – Choć to trudne, lepiej jest pozwolić sobie na przeżywanie uczuć na bieżąco, wtedy, kiedy się one pojawiają. Nie chodzi o to, by krzyczeć na dziecko, gdy jesteśmy zdenerwowani, ale by przyznać się do swojej złości.
Dla dziecka jest znacznie lepiej, gdy usłyszy od mamy: „Jestem teraz bardzo zdenerwowana. Daj mi przez chwilę odpocząć” niż wtedy, gdy mama zaprzecza złości, którą dziecko intuicyjnie wyczuwa. Nawet niemowlakowi, który niewiele rozumie, warto mówić głośno o takich uczuciach, ponieważ nazywanie emocji słowami często pomaga w ich opanowaniu. Możesz też zastosować starą metodę liczenia w myślach do dziesięciu albo wyjść do drugiego pokoju i tam uderzyć kilka razy w poduszkę. Dzięki temu nie wyżyjesz na Bogu ducha winnym maluchu".


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marzen@
Mam wrażenie, że w postach doszukujesz się drugiego dna. Gdzie ja ci napisałam, że jesteś złą matką, że się użalasz. Przecież napisałam, że ma wymagające dziecko i też bywają chwile zwątpienia. Ech, szkoda gadać. Czytaj ze zrozumieniem proszę.

Nie napisałam o Tobie marzen@ ale ogólnie pisałam, a przytoczyłam Twoją wypowiedż bo chodziło mi o wyjścia z domu, bo mogę wyjść, ale nie o to chodzi, to nie jest lekiem na całe zło, wiesz o co chodzi...
jeśli odebrałaś to do siebie to przepraszam, ale nie chciałam.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oki, chyba już śpiące obie jesteśmy :D To nam ciężko czytanie idzie :P
Idzie wiosna bedzie lepiej. masz jakis plac zabaw w pobliżu? Moja moglaby cały dzień na nim siedzieć i nie musze jej zabaw wtedy wymyslać. Zapisałam ja tez na zajecia dla maluchów - przez 1,5h się porządnie zmęczy i przez pół dnia jest spokój (o ja wyrodna matka) :D


Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koliberek
Myślę, że Twoje dziecko jest po prostu przyzwyczajone, że mama zawsze jest na wyciągnięcie ręki. Oczywiście nie twierdzę, że jest w tym coś złego, tylko po prostu konsekwencje tego są takie, jak opisałaś - nie da się do toalety wyjść (choć swoją drogą ja nigdy nie wpuszczałam Syna do toalety ze mną - jak był mniejszy wkładałam na chwilę do łóżeczka, a teraz stoi pod drzwiami i puka, a ja Mu "odpukuję"). I myślę, że tu trzeba zacząć. Na początek - jak przyjdzie teściowa bądź mąż - na kilka minut do drugiego pokoju, później wydłużać czas, żeby dziecko się przyzwyczaiło do takiej rozłąki. Jak już będą jakieś efekty, to na krótki samotny spacer. Małymi kroczkami dziecko przyzwyczai się do czasowej rozłąki i nie poczuje się odrzucone.

Dziękuję za Twoją wypowiedż, bo pięknie przedstawiłas sytuację w jakiej się znajduję, idealnie to okresliłaś, dokładnie tak jest, a to ma też duży wpływ na moją rozterkę.
Takie chwilowe rozłąki staram się wprowadzać, nawet pobawi się z teściami, ale zaraz przylatuje, sprawdza, czy jestem, ech mam czasem wrażenie, że to walka z wiatrakami.
Ale sam fakt, że masz podobnie nie czyni mnie dziwolągiem...


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marzen@
Oki, chyba już śpiące obie jesteśmy :D To nam ciężko czytanie idzie :P
Idzie wiosna bedzie lepiej. masz jakis plac zabaw w pobliżu? Moja moglaby cały dzień na nim siedzieć i nie musze jej zabaw wtedy wymyslać. Zapisałam ja tez na zajecia dla maluchów - przez 1,5h się porządnie zmęczy i przez pół dnia jest spokój (o ja wyrodna matka) :D

Nie chciałam naskoczyć, broń bóg, czy cos w ten dekiel...
może czasami takie sprawiam wrażenie, nie twierdze że nie, skorpionem jestem a wiem, że to trudne ale i mocne osobowosci. Moga czasem wiele zamętu zrobić, jestem tego świadoma i przyznaję się bez bicia.
Mam najbliższy plac zabaw 8km stąd, więc z buta odpada, trzeba jakimś mobilem.
U nas osiatnio taka zima była, ż nalezało przeczekać, bo jak wyjść, jak snieg tu był po pas.
A jak lepiej było z pogodą to wirusy i bałam się ją do ludzi by czegoś nie załapała.
a co to za zajęcia dla maluchów dokładnie?


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o jeszcze ten kawałek artykułu jest mi niezmiernie bliski:"
Czułam się jak niewolnica”
„Gdy urodził się Mateusz, obiecałam sobie, że dam mu wszystko, co najlepsze. Szybko jednak poczułam się jak w więzieniu. Mąż wychodził na 10 godzin do pracy, wszystkie koleżanki też pracowały, moi rodzice mieszkali w innym mieście. Byłam zupełnie sama. Nie miałam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać i komu mogłabym się wypłakać. Mateusz przestał mnie cieszyć, a stał się ciężarem. Miałam dość siedzenia z nim w domu, dość spacerów codziennie tą samą trasą, dość robienia ciągle tego samego, dość bycia mamą. Czułam się jak niewolnica, głupia i nieatrakcyjna. W dodatku z byle powodu wybuchałam złością na dziecko. Potem obwiniałam się, że jestem fatalną matką, skoro nie potrafię poświęcić mu kilku miesięcy swojego życia”.
Ewa, mama 13-miesięcznego Mateusza
Jeśli od wielu tygodni lub miesięcy żyjesz w osamotnieniu, spędzając całe dnie tylko z dzieckiem, nie obwiniaj się, że czasem masz już tego dość. Nie jesteś jedyna. Sheila Kitzinger, autorka książki „Rok po urodzeniu dziecka” odkryła, że najbardziej nieszczęśliwe czują się te kobiety, które pozostają sam na sam z dzieckiem przez osiem lub więcej godzin w ciągu dnia. Takie matki często przestają czerpać radość z kontaktów z dzieckiem, stają się apatyczne i drażliwe, tracą poczucie własnej wartości.
– W tradycyjnym rozumieniu roli matki, to my kobiety jesteśmy odpowiedzialne za opiekę nad dzieckiem, dobre relacje w rodzinie, porządek w domu – tłumaczy Agnieszka Czapczyńska. - Urodzenie dziecka zmienia dotychczasowe życie w nieoczekiwany dla wielu kobiet sposób. Zamknięte w czterech ścianach mieszkania, odizolowane od dotychczasowego życia i kontaktów ze światem zewnętrznym, pozbawione własnej przestrzeni zarówno w sensie emocjonalnym jak i często fizycznym, zaczynamy czuć się źle. Złość jest reakcją właśnie na tę sytuację.
Jeśli czujesz się źle, siedząc z maleństwem w domu, to nie oznacza, że jesteś złą matką. Może to być natomiast sygnał, że jesteś trochę zmęczona macierzyństwem, w którym brakuje miejsca i czasu na Twoje najbardziej podstawowe potrzeby. Być może wystarczy Ci pół godziny dziennie na spokojne poczytanie książki albo gorącą kąpiel w pianie. Możliwe jednak, że potrzebujesz, by odciążyć Cię na kilka godzin dziennie. Warto się o to postarać. Gdy zadbasz o siebie we właściwy sposób, odzyskasz spokój i poczucie własnej wartości, będziesz lepiej radzić sobie z własnymi emocjami i czerpać więcej radości z kontaktów z dzieckiem. To jest potrzebne Wam obojgu. "


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość curry

Wiesz, może rzeczywiście dziewczyny mają rację. Skontaktuj się z jakimś specjalistą. Nie zaszkodzi przecież, a może pomoże. Jeśli potrzebujesz wsparcia i pocieszenia (tak jak piszesz) to będzie to najlepsze rozwiązanie. A przy okazji wyjdziesz z domu. Żadna z nas może Cię nie zrozumieć i wesprzeć tak, jak tego potrzebujesz. Ja np. nie potrafię zrozumieć ale jakiś specjalista, czy grupa wsparcia to już inna sprawa. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gotika1 2 lata mieszkałam na wsi.Była tam i szkoła,przedszkole i świetlica dla dzieci.Był nawet kościół ,sklep spożywczy ,przystanek autobusowy i 2 restauracje;-). Piękno okolicy -park krajobrazowy zachęcał do częstych spacerów.... do momentu kiedy nie poznałam mieszkańców tejże wsi.Nie było wesoło.Wieś nie chętnie bratała się z "nowymi" ,zaglądali nam w okna,szykanowali ,obrażali.Mimo wszystko przetrzymaliśmy ten trudny czas-minął miesiąc,dwa,pół roku ludzie powoli zaczęli się do nas przekonywać.O dziwo poznaliśmy tam wspaniałych przyjaciół.I to głownie wśród osób dużo starszych o nas.
Dziewczyno nie podawaj się,nie przejmuj się ocenami innych -zawalcz trochę o siebie.
Zobacz ,jestem 8 lat w domu.Przez ten czas przechodziłam przez różne skrajne stany od wielkiej radości po przeszywający smutek i wiem,że można zrobić coś ze sobą tu i teraz.
Jeśli miałabym te 8 lat podsumować to przeżyłam je mocno inwestując w siebie,nabyłam wiele nowych umiejętności,których zazdroszczą mi znajomi a nawet mąż;-)Pracowałam też zdalnie przez 2 lata.Mam swoje hobby,swoje książki ,swój fitness,swoje koleżanki.Męża firma prosperuje tak dobrze dzięki ogromnemu mojemu zaangażowaniu.Zrobiłam wiele nawet tego nie zauważając.Córa ma w tej chwili 7 lat ,przez to,że większość czasu spędzała ze mną nadal jest ze mną mocno związana.Do dzisiaj ciągle jesteśmy razem i nawet do ubikacji wiecznie mi włazi bo akurat ma mi coś ważnego do powiedzenia;-))Zamień to co Cię denerwuje w pozytywy a sama zobaczysz ,że lepiej się poczujesz. Kiedy znajdziesz swój cel w życiu znajdzie się i czas -musi Ci po prostu na czymś bardzo zależeć.
Ktoś tu pisał o żłobku może to faktycznie to albo świetlica gdzie będziesz się mogła spotykać i z dziećmi i z mamami.Skoro nie macie gdzie wychodzić może to Ty właśnie stworzysz takie miejsce,nie potrafisz?Nie wierze.Wystarczy chcieć;-)


http://www.suwaczek.pl/cache/10d5365737.png
http://www.suwaczek.pl/cache/c544e242d6.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...