Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Redakcja

Konkurs: "Najszczęśliwsze dziecko w okolicy"

Rekomendowane odpowiedzi

Drogie Mamy i Drodzy Tatusiowie,

z przyjemnością zapraszamy Was do nowego konkursu "Najszczęśliwsze Dziecko w okolicy".

Do zdobycia 10 kompletów książek Harveya Karpa
Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy i Najszczęśliwsze Dziecko w okolicy

http://kontoredakcyjne.strefa.pl/najszczesliwszeksiazki.jpg


od Wydawnictwa Mamania

http://kontoredakcyjne.strefa.pl/LogoMamania.jpg

Żeby wygrać jeden z zestawów odpowiedz na pytanie:

Harvey Karp określa dzieci "małymi jaskiniowcami" - jak to rozumiesz?

Na odpowiedzi czekamy do 13 marca 2013r.
Wyniki konkursu: 15 marca 2013r.

Regulamin konkursu

Zapraszamy!

Redakcja

:36_2_53:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rozumiem to tak,że dzieciaki radzą sobie na tyle ile potrafią. Mali jaskiniowcy zawsze potrafili zrobić dobra minę do złej gry. Dzieciaki też to potrafią. Z niczego umieja coś wyczarować.


http://www.suwaczki.com/tickers/iv09cwa1v1xto926.png http://s2.pierwszezabki.pl/047/047115990.png?6319

http://www.suwaczki.com/tickers/82do3e5erczuow6f.png

http://s7.suwaczek.com/20090704650120.png

http://www.suwaczki.com/tickers/fdqgegz2l4bjz92z.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja to rozumiem następująco: dziecko na początku w nowej sytuacji działa instynktownie. Dopiero po wykonaniu kilka razy danej czynności, uczy się jakby schematu działania. Zupełnie jak jaskiniowcy ::):


http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlpx9irfiwi27s.png

http://www.suwaczki.com/tickers/km5shdgeaocg228v.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo spodobało mi się to porównanie i po części zgadzam się z nim, aczkolwiek ja rozumiem je dwojako.
Po pierwsze...dzieci pozostawione "same sobie" będą jak jaskiniowcy...nieporadne i prymitywne (ale w dobrym znaczeniu tego słowa). Dziecko musi (podobnie jak jaskiniowcy) mieć jakiś wzór, od kogoś muszą się uczyć i przejąć jakieś zachowania. Pozostawione "same sobie", nie uczone niczego będą nieudolne i będą bać się wszystkiego i wszystkich. Do wszystkiego będą dochodzić bardzo powoli.
Drugie oblicze "małych jaskiniowców" jest bardziej pozytywne. Dzieci samodzielnie dochodzą do niektórych rzeczy, uczą się metodą "prób i błędów", są bardzo (czasem nawet wyobraźnia rodziców tak daleko nie sięga) pomysłowe.
Myślę, że połączenie cech jaskiniowca z opieką i pomocą rodziców daje nam dziecko pewne siebie i takie, które w przyszłości będzie "góry przenosić":)

Bardzo przydała by mi się książka o szczęśliwym dziecku bo akurat mam "zbuntowanego jaskiniowca" w domu:)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

" mali jaskiniowcy" to chyba bardzo trafne określenie choć nigdy mi nie przyszło do głowy takie nazewnictwo. Ja rozumiem to w ten sposób, że od maleńkiego dzieci uczą się wszystkiego od podstaw po omacku, wszystkiego muszą dotknąć, pooglądać, polizać, skosztować. Nie są świadome i nie posiadają wiedzy co do czego służy i muszą uczyć się w sposób powiedzmy "prymitywny". I o ile maleństwu nic się nie wytłumaczy o tyle starsze dziecko pomimo tłumaczenia, pokazywania itd. musi i tak wszystkiego spróbować czy dotknąć:) A więc nauka trwa długie lata. Zgodnie z powiedzeniem: "jak sie nie przewrócisz to się nie nauczysz"
Zresztą z nami dorosłymi też tak jest, ze niejednokrotnie zachowujemy się jak jaskiniowcy.


http://www.suwaczek.pl/cache/a095acaade.png

http://www.suwaczek.pl/cache/613546dff1.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, coś w tym jest . Ja to rozumiem tak, że taki mały brzdąc jest faktycznie jak jaskiniowiec, nie kuma wszystkiego co i jaki nie jest zdolny zakumać. nie ma co więc wtłaczać mu do głowy wielu prawd, ale jasno i klarownie , zamiast prawić, ze nie można np wkładać do kontaktu palców , bo to i tamto, po prostu mówić nie wolno, tylko tyle. Prosty komunikat, na wywody będzie czas potem, jak jaskiniowiec kochany nieco dorośnie.Poza tym wg mnie- pozwalać na poznawanie świata wszystkimi zmysłami i całym sobą, jak dziecko samo wybiera-ma ochotę dotknąć, ok, polizać-ok, malować niekoniecznie pędzelkiem-ok itd, oczywiście nadzorować i być obok, ale pozwalać się brudzić, szaleć, wrzeszczeć i tupać, jeść rękoma ( bo przecież jaskiniowiec nie umie inaczej)W końcu kiedy ma się brudzić, kiedy pytać, kiedy poznawać i odkrywać? chyba nie na starość, prawda?.No i kochać, za wszystko i za nic.


http://fajnamama.pl/suwaczki/7zx85kc.pnghttp://emotikona.pl/gify/pic/10zyrafa.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądzę, iż autor mógł mieć na myśl zachowanie dzieci, które we wczesnym swoim okresie rozwojowym oparte bywa zwykle na instynktach i popędach dążących do jak najprostszego i najszybszego zaspokojenia swoich pragnień. Wynika to z braku socjalizacji i ukulturowienia, które to przychodzą z czasem. Tyle wielkich teorii. A na co dzień kiedy zobaczymy nasze dziecko rzucające się na ziemi i przewracające wszystkie przedmioty, które tylko znalazły się w jego zasięgu myślę, że dla wszystkich rodziców jasną staje się ta alegoria. Choć nasze dzieci często przysparzają nam kłopotów i nerwów swoim nadpobudliwym, nieobliczalnym zachowaniem to jednak chętnie wybaczmy im to, bo kochamy naszych małych jaskiniowców :)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Noworodek położony po porodzie na brzuchu mamy sam instynktownie potrafi dotrzeć do piersi mamy a tym samym zdobyć pokarm i tk samo jest z jaskiniowcami sami zdobywali pokarm. Dziecko uczy się, poznaje, bada jak mały jaskiniowiec sprawdza co jest dobre a co złe, co się nadaje a co nie.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecko-mały jaskiniowiec? Tak!- ponieważ każdy malec poznaje, uczy się świata od podstaw.Każdego dnia poznaje nowe przedmioty, czynności. Rozwija podstawowe słownictwa obejmujące nazwy przedmiotów codziennego użytku,jedzenia, ubrania itp.Uczy się kontaktów, komunikacji z innymi ludźmi. Dziecko poznaje świat tak jak każdy jaskiniowiec: jest zagubione, ale potrafi sobie poradzić w każdej nowej sytuacji:)Każda nowa poznana rzecz dla dziecka jest sukcesem i nowym odkryciem.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matka Natura jest najmądrzejszym doradcą na całym świecie. Nie bez powodu wyposażyła nas w instynkt, który najmocniej 'działa' u nas właśnie wtedy, gdy wszystkie inne bodźce zawodzą lub, jak w przypadku dzieci nie są jeszcze w pełni rozwinięte i ukształtowane. Myślę, że skoro tak jest i ten ogromny wewnętrzyny impuls często się w nas odzywa, to nie dzieje się to bez powodu.
Czy dzieci, to mali jaskiniowcy? W wielkim uproszczeniu być może sama bym je tak nazwała lecz dla mnie dzieci, to ISTOTY POSIADAJĄCE 6 ZMYSŁ- INSTYNKT.
Niejednokrotnie zachwycałam się zachowaniem mojego synka, jego wyczuciem w poznawaniu świata, rozwijającym się umysłem badacza. Od kiedy tylko się urodził polegał na nim, teraz moją rolą jest pomóc mu w okiełznaniu instynktów i włądzy nad nimi. Moim zdaniem, tego właśnie potrzebuje 'mały jaskiniowiec' -kontroli i pomocy w okiełznaniu samego siebie i otaczającego, go świata. Rolą rodzica i opiekuna jest nauczenie go życia w 'cywilizowanym' świcie.


http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dpcpxb1ea.png
http://www.suwaczki.com/tickers/dqprpx9itfxz7too.png
http://www.suwaczki.com/tickers/9ltfegz27v1ws8z4.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stwierdzenie, że dzieci to mali jaskiniowcy rozumiem na kilka sposobów.
Po pierwsze dziecko rodzi się bezbronne, niczego nie jest świadome i jedyne czym się kieruje to instynkt. To dzięki niemu, wie że jest głodne i że musi jakoś zdobyć pokarm. Umie ssać, a krzykiem dopomina się o jedzenie. Gdy jest głodne wyczuwa mleko mamy i umie się do niego dostać.
Nauka poznawania przedmiotów odbywa się przez dotyk, smak, wkładanie do buzi. W ten sposób dziecko tak jak jaskiniowiec poznaje świat. Pierwsze próby jedzenia czegoś innego niż mleko kończą się tym, że dziecko całe jest umorusane.
Dzieci nie umieją mówić. Pokazują i wydobywają z siebie różne dźwięki.
Dopiero dzięki nam dzieci uczą się mówić, jeść, czytać, pisać i zachowywać. Gdy są małe są jak jaskiniowcy- nieokiełznane:)


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Yvone

mały jaskiniowiec- owszem!

od początku rządzą nim instynkty. poznając świat próbuje wszystkiego w każdy z możliwych sposobów od wzroku przez dotyk kończąc na smakowaniu i wąchaniu. z każdej rzeczy potrafi zrobić dla siebie użytek.
Komunikuje się w sposób prawie obrazkowy, często na migi lub w sposób bardzo prosty- czegoś chce- płacze;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm... chyba jest dużo racji w tym stwierdzeniu::): Jestem szczęśliwą mamą 3 małych jaskiniowców:)

Mały jaskiniowiec nr 1 (obecnie Starszak), jako niemowlak z zamkniętymi oczkami znajdował drogę do mleczka:) nawet nie wiedziałam, w którym momencie w nocy go karmiłam;) wszystko co miał w rączkach ZAWSZE przechodziło badanie wszelkimi innymi dostępnymi zmysłami: powąchał , popatrzył, posmakował. A smakował długo i namiętnie :Oczko: :love:

Mały jaskiniowiec nr 2
(obecnie Maluch) dokładnie wie czego chce, nie wszystko powie, ale pokaże dokładnie;) a jak niedomyślana matka się nie domysli, to mamy awanturę:Oczko: :36_1_21: Na jego buzi widac dokładnie wszystkie uczucia ::): wszystkie :love:

Mały jaskiniowiec nr 3 siedzi cicho w swojej jaskini :hahaha:, nawet nie puka jeszcze;) Po cichutku, cierpliwie czeka na swój czas, żeby zasygnalizowac swoją obecność:love:


http://lbdf.lilypie.com/zF4dp1.png

http://lb2m.lilypie.com/rqmhp1.png http://lb4m.lilypie.com/Qkwup1.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam , że autor miał na myśli to, że małe dzieci potrafią dać sobie radę i przetrwać w naszym świecie tak jak jaskiniowcy.Sami dochodzą do wszystkiego metodą prób i błędów. Za to je kochamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez określenie "mali jaskiniowcy" rozumie odkrywanie świata przez dzieci, radzenie sobie w otaczających ich świecie na tyle na ile sami potrafią, na różne sposoby odkrywając je z czasem. Dziecko gdy jest małe nie potrafi korzystać z wielu rzeczy i radzi sobie "po swojemu" ze wszystkim. Gdy chce do czegoś "dojść" to próbuje w prosty sposób bez użycia różnych przedmiotów, technologii itp. - podobnie jak ludzie kiedyś, gdy nie mieli dostępu do takich rzeczy.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie określenie "mały jaskiniowiec" i dziecko łączy poznawanie świata, nauka życia, zdobywanie nowych umiejętności, uczenie się rzeczy, które są banalne dla nas dorosłych, nadawanie przedmiotom swoich nazw i przypisywanie im różnych funkcji tak jak się to działo tysiące lat wstecz, kiedy to człowiek był właśnie jaskiniowcem. Dziecko więc jest swego rodzaju "małym jaskiniowcem" - małym odkrywcą.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak jaskiniowcy małe dzieci maja własny język i wbrew pozorom są bardzo zaradne, lecz autor przede wszystkim zastosował takie porównanie gdyż podobnie jak jaskiniowcy dzieci wszystkiego stopniowo się uczą (chodzi o rozwój).
Mali jaskiniowcy uczą się myśleć - z początku nieujarzmione małpki dla których każda rzecz jest nowa, nie umiejące rozwiązywać najmniejszych problemów stopniowo rozwijają swoje umiejętności i zdolności manualne, poznają nowe smaki, uczą się raczkować - następstwem jest chodzenie.
Podobnie jak jaskiniowcy małymi dziećmi kieruje instynkt, dzięki czemu doskonale sobie radzi z zaspokajaniem własnych potrzeb podstawowych - w odróżnieniu do jaskiniowców nasze pociechy z początku potrzebują w niektórych sprawach pomocy rodzicielskiej, jednakże z upływem czasu sami próbują sobie radzić w każdej sytuacji. ;)

Możemy spojrzeć na to porównanie z innej perspektywy.
Określenie ''JASKINIOWCY'' kojarzą mi się z rozwojem i postępem w dziejach ludzkości.
Nasze pociechy również przyczynia się do rozwoju w wielu dziedzinach (np. technologii czy medycynie), są nadzieja dzięki której świat zmieni się na lepsze, wyrosną nowi wynalazcy - odkryją coś nowego jak niegdyś jaskiniowcy wynaleźli masę rzeczy których nie jesteśmy w stanie wymienić a świat nie mógł by bez nich funkcjonować.

Tak właśnie interpretuje stwierdzenie autora porównujących nasze maleństwa do ''małych jaskiniowców''.


KOCHAM CIE KRUSZYNKO CALYM SERDUSZKIEM !!

http://www.suwaczki.com/tickers/wnidupjyy9cpdtcw.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja mam takiego małego 2-letniego jaskinowca. Gryzie nas, rzuca jedzeniem, rozlewa picie, potem to z tej podłogi spożywa, czasem jak kot z miseczki bez użycia łyżki. Jak jest zły to czasen nawet warczy. Do mamy nikt się nie może przytulic, bo zaraz jest odciągany, odpychany czy poszarpany przez to nasze najmłodsze "zwierzątko". Z rna czasem udaje kotka, miauczy, każe się głaskać, przytula się, rozdaje buziaki. Ale wieczorem zwierz z niego wychodzi, szczeka, warczy i wyżej opisane.
Mama małego "jaskiniowca"


http://www.suwaczek.pl/cache/076e64a5fa.png
http://www.suwaczek.pl/cache/6ddfb68d8d.png
http://www.suwaczek.pl/cache/c228a006ea.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak patrzyłam dziś na moją córkę i dumałam co ją z jaskiniowcem łączy. Bo to, że jest mała to oczywiście bez dwóch zdań:) Myślałam o teraźniejszości i tych minionych miesiącach jakie spędziłyśmy wspólnie, a było ich już 30... (kto by pomyślał że czas biegnie aż tak szbko...).
Wnioski??? tak! zdecydowanie mały jaskiniowiec to trafne określenie.
Pierwszy miesiąc życia - czas gdy dziecko jeszcze nawet nie zdaje sobie sprawy ze swoich emocjonalnych potrzeb. Ważna jest sucha pupa i pełen, niebolący oczywiście brzuzek. Każdy komunikat do otaczającego świata to płacz. Choć my rodzice robimy co możemy, stajemy na głowie by maluszkowi dogodzić, zapewne zdarzają się sytuacje gdy zwyczajnie nie możemy mu sprostać. Noworodek posiada instynkt który prowadzi go na swój sposób do spełnienia tych fizjologicznych potrzeb.
Kolejne miesiące - kolejne komunikaty do świata... Płacz, już przeplatający się z gaworzeniem. Pierwsze gesty choć jeszcze nieświadome. Próbowanie otoczenia wszystkimi zmysłami, no bo przecież maluch musi sam sprawdzić czy jego ulubiony brązowy pluszowy miś nie ma przypadkiem jakieś ciekawego smaku... Zaczynamy etap nauki co dobre a co złe... co wolno a czego nie wolno. Bobas nie rozumie pewnych zakazów czy nakazów więc buntuje się z całych swych sił. Potrzeby fizjologiczne nadal bardzo ważne! Emocjonalne nieśmiało im dorównują...
Koło 2 r.ż. - Komunikujemy się coraz sprawniej, niezmiennie uczymy się zasad, na co dziecko odpowiada dość śmiałym buntem. Chce być niezależne! Nie zdaje sobie sprawy ze swoich słabości. Chce próbować i poznawać, nie poddaje się z byle powodu!
Dzien dzisiejszy - Potrzeby fizjologiczne niezmiennie ważne, ale jak wiemy tak już zostanie na zawsze. Wciąż bunt przeciw zakazom. Dla przykładu dzisiejszy z porannej drogi do żłobka gdy mama zabrania zbierania brudnych liści (niestety Laura nie rozumie że liście w marcu są już niezdatne do zbierania i "kolekcjonowania" a tylko brudzą i roznoszą wszelkie paskudztwa). Inny przykąłd?? O proszę!!! W porze obiadowej czekoladka zamiast obiadu... No bo przecież moja dwuipółlatka jeszcze nie rozumie, że jest różnica między "jedzenie" a "jedzenie". Efekt? Kolejny przynajmniej kilkuminutowy bunt. Mówienie, że czekolada po obiedzie, że "za chwilę" na nic się zdaje bo dla takiego małego dziecka liczy się "tu i teraz" a nie" zaraz, jutro, za tydzień".

Kocham mojego jaskiniownca przeogromnie i staram się pomagać jej w rozwoju. Wciąż ona nie rozumie swoich emocji, staram się więc rozwijać ją emocjonalnie i pomagać. Staram się uczyć rozmowy, argumentowania i poznawania otoczenia. To bowiem właśnie łączy ją z tym tytułowym jaskiniowcem z konkursu, to że są pewne rzeczy których nie zna, nie rozumie i nie potrafi. Że jeszcze nie do konca umie się komunikować z resztą spełeczeństwa.
Moje dziecko jest dla mnie najważniejszym człowiekiem, ale pracuję nad tym by była też nim dla siebie i innych, społecznie człowiekiem przez duże "c". By rozumiała świat jak na człowieka XXI wieku przystało :)


http://www.rodzice.pl/suwaczki/showticker/20278

Laura nr 1
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=71108

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mały jaskiniowiec- super określenie gdy przeczytałam temat konkursu przed oczami zobaczyłam moją 2 letnią córkę złoszczącą się tupiącą i pokazującą swoje "ja"gdy nie jest po jej myśli albo gdy coś jej nie wychodzi. Dzieci gdy się rodzą są kompletnie nieporadne i uzależnione od drugiej osoby uczą się wszystkiego i poznają świat tak jak przed laty jaskiniowcy,odkrywali nowe to możliwości świata i możliwość robienia różnych rzeczy z prostych przedmiotów.Dzieci też są takimi małymi jaskiniowcami kierowane przez dorosłych osobników uczą się do czego co służy i jakie ma zastosowanie. Tak sobie myślę... Nasze dzieci i nas za parę lat mogą nazwać jaskiniowcami tylko nie małymi a starymi :) gdy w schowanych głęboko kartonach znajdą film na VHS albo kasete magnetofonową w dzisiejszym świecie internetu, tabletów iPodów i smartfonów za kilka lat to dzieci Nas będą prowadzić przez świat multimediów i nowości na świecie....:lup::hahaha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mali jaskiniowcy jakże to trafne określenie dla małych dzieci. Oczywiście instynkt ma tutaj ogromne znaczenie. Ja uważam, że określenie "mali jaskiniowcy" jest trafne ponieważ dziecko samo dochodzi do wszystkiego, najlepiej się uczy metodą prób i błędów. Jaskiniowcy nie mieli się od kogo uczyć. Sami próbowali różnych metod aby wybrać najlepszą.
Kiedy dziecko je posiłek - wcale nie potrzebuje do niego sztućców - ma przecież swoje zwinne łapki. Jest głodne - je posiłek, jest zmęczone - śpi, chce się bawić - robi to, potrzebuje się przytulić - wskakuje się na kolana,Zaspokaja swoje potrzeby, które wyczuwa bez zastanawiania się czy tak wypada, czy tak trzeba. Tak jak jaskiniowcy słucha tylko swojego ciała i swoich potrzeb i zaspokaja je tak jak mu dyktuje serce i rozum.


http://www.suwaczki.com/tickers/nzjdgywl5lopj6o9.png
http://www.suwaczki.com/tickers/iv092n0azzw9lniu.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mali jaskiniowcy dlatego,iż dzieci odkrywaja świat od podstaw aż do doskonałości.Żeby nauczyć sie jeść sztućcami jedzą rękoma i innymi przyborami ,które maja w zasięgu.No i najważniejsze jest to,że poznaja świat poprzez dotyk.Szczególnie chłopcy,mali odkrywcy którzy potrafią zdemolować nasz domek ;)łomotanie zabawkami to już chyba norma.
Dzieciaki szczególnie akcentują swoje potrzeby,szczególnie maluchy.Jak jaskiniowcy daja głośny i wyraźny znak,że pora coś zrobić.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...