Skocz do zawartości
Forum

Konkurs "Czytanki- snów kolorowanki"


Redakcja

Rekomendowane odpowiedzi


Konkurs "Czytanki- snów kolorowanki"

Lubicie czytać Waszym Pociechom? Jeśli tak, uruchomcie Waszą wyobraźnię i napiszcie bajkę na dobranoc. Temat i długość dowolne. Nagrodzimy 5 najciekawszych bajek.

Do wygrania 5 zestawów książek od Wydawnictwa Debit, a w każdym: "Martusia chce mieć pieska", "Martusia przeprowadza się", "Hurra, idę do szkoły!"

http://kontoredakcyjne.strefa.pl/Martusia-chce%20miec%20pieska.jpg
http://kontoredakcyjne.strefa.pl/Martusia%20przeprowadza%20sie.jpg
http://kontoredakcyjne.strefa.pl/ide%20do%20szkoly.jpg

Regulamin konkursu

Konkurs trwa od 18 do 25 maja 2012 roku. Wyniki opublikujemy 28 maja 2012 roku.

Życzymy powodzenia:)
Redakcja

Odnośnik do komentarza

Kochani nastaję noc, i cisza na mieście. Więc zasiądźmy cicho i ułóżmy się w łóżeczkach, a ja wam opowiem bajkę. Taką nie długą, ale nie krótką też. Abyście smacznie dziś w swych łóżeczkach usnęli.
Lecimy na księżyc, a może i dalej, dlaczego nie. Podróże kształcą i uczą was. Więc moi kochani wsiadamy na pokład, i odliczamy 3, 2, 1 start. Lecimy wysoko, nas naszymi domami, nad chmurami. Jesteśmy dzielnymi kosmonautami. I lecimy wśród gwiazd. Zwiedzamy dziś piękne planety, i oglądamy je z bliska. Widzicie kochani jak blisko Księżyca jesteśmy...

Ciii śpimy...

http://kasiulekkochany.blogspot.com/
https://www.askgfk.com/reg/?x=3ff209391f25bf53fec73e5eb7c43b65&srcid=253
http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/16417c78.gif
http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/bf8b6de6.gif

http://www.mleczaki.bejbej.pl/mleczaki/428_20120206_085839.png

Odnośnik do komentarza

Śmiechotek to chłopiec, może niegrzeczny, może nie usłuchany a może po prostu zagubiony? Chłopiec Śmiechotek początkowo lubił chodzić do szkoły, bawić się w niej, chętnie rano wstawał do czasu... Pewnego ranka mama budzi chłopca a tu... Śmiechotek złości się i krzyczy ja nie chcę iść do szkoły! Zaskoczona i zdziwiona mama nie poznaje swojego synka, zawsze lubił chodzić do szkoły i bawić się w swojej klasie 0. Wnikliwa mama zaczęła podpytywać chłopca dlaczego nie chce pójść do szkoły, początkowo Śmiechotek nie był rozmowny z mamą, ale po chwili zaczął......Wiesz mamo dzieci nie bardzo chcą się ze mną bawić - dlaczego pyta mama - no wiesz bo ja trochę rozrabiam, czasem kogoś popchnę innym razem uderzę a jeszcze innym nie mogę usiedzieć w ławce przez co przeszkadzam i dzieciom i pani nauczycielce. Mama wie że chłopiec ma te kłopoty od początki i pani w szkole też o nich wie, więc postanawia coś wymyślić i wymyśliła - Wiesz Śmiechotku ty lubisz robić zaskakujące rzeczy więc może zamiast w szkole być niegrzecznym i dokuczać innym może zrób coś miłego dla innych dzieci i pani a na pewno spotka cię nagroda. Chłopiec był bardzo zaciekawiony propozycją mamy i zainteresowaniem i w skupieniu słuchał co mówi do niego. Pomagaj we wszystkim dzieciom i pani, staraj się ty dawać przykład i to ty bądz grzeczny, nie dokuczaj, nie popychaj innych a zobaczysz że dzieci to docenią i ciebie też czymś zaskoczą. Śmiechotek dopytwał to co mogą zrobić, no nie wiem może przyjęcie niespodziankę? Naprawdę - wiesz nie wiem ale chyba było by miło. Chłopiec następnego dnia postanowił tak zrobić jak mówiła mama był grzeczny, wszystkim pomagał, każdy aż dziwił się ze zmiany chłopca - pani wychowawczyni - stawiała go jako wzór dobrego zachowania, chłopiec był bardzo dumny z siebie aż pewnego dnia......doczekał się. Rano przyszedł do szkoły, wchodzi do klasy i.... wszystkie dzieci wyskakują i mówią mu niespodzianka, chłopiec bardzo się zdziwił i był bardzo zadowolony że tak się stało. Sala była przybrana balonikami a wszystkie dzieci gratulowały mu wytrwałości, gdyż wiedziały ile pracy musiał włożyć w swoje zachowanie Śmiechotek.(Chłopiec był nadpobudliwy i to było nie lada praca) Od tego czasu chłopiec zawsze bardzo się starał zachowywać poprawnie a inne dzieci pomagały mu być grzecznym, i już nigdy nie dokuczały, zaakceptowały go takim jakim jest.

Bajka z kolekcji opowiadanek dla mojego synka sama zawsze coś wymyślam bo mamy kłopoty z nadpobudliwością i nadruchliwością i tego typu opowiastki hamują go w szkole.Dla Wiktorka----kocham cię

http://www.suwaczek.pl/cache/064b516086.png

http://suwaczki.waszslub.pl/img-2002100501301330.png

http://www.suwaczek.pl/cache/61861b91da.png

http://www.suwaczek.pl/cache/9585693ef9.png

Odnośnik do komentarza

Stary Pan Kaktus uwielbiał wspominać wspaniały Serwis Herbaciany, w którym dominował piękny Imbryk. W tym Imbryku wszystko było piękne, ucho, nos dumnie wyprostowany i kształt. Dumny Imbryk czuł się jak król, kiedy służąca wnosiła go na tacy. To on zajmował pierwsze miejsce, był ważniejszy nawet od cukiernicy...jednak starał się ukryć swoją wadę, pękniętą przykrywkę. W końcu każdy ma jaką wadę. Pewnego dnia służąca pośliznęła się i rozbiła imbryk z herbatą, dumny nos odpałd, a uch złamało się...dla Imbryka to był koniec. Służąca chciała go wyrzucić, ale Pani Domu poleciła skleić go i wsadzić do niego wrzos. To były przepiękne, małe, fioletowe kwiaty. Imbryk znalazł się na specjalnym okrągłym stoliku w salonie, tam przy nim Pani czytała o książętach, wielkiej miłości, wylewała potoki łez. Imbryk zbierał jej wspomnienia. Z czasem przeminął wrzos, do Imbryka wsadzono kolorowe kwiaty, które był prawdziwą ozdobą salonu, Pani zaczęła się więcej uśmiechać. Niestety dzieci podczas zabawy zrzuciły Imbryk. Biedak rozpadł się na dwa kawałki i trafił do śmienika, a leżąć wśród resztek szkła, wiele wspominał. Przede wszystkim to, jak stał się naczyniem dla pięknych kwiatów. Uznał, że to był najszczęśliwszy okres w jego życiu. Dobrej nocy!

Odnośnik do komentarza

Chociaż w naszym małym mieszkaniu nie brakuje książek, a wszystkie półki niemalże uginają się od ich nadmiaru to Pola ( 3 lata) nieustannie twierdzi, że mamy ich za mało. Dlatego też przed snem prosi mnie często o opowiedzenie nowej, jeszcze nie znanej jej historii.A że ostatnio fascynują ją pociągi to ułożyłam dla niej, zakończoną morałem, bajkę o tych, ogromnych interesujących maszynach:

,, Karol,Bronek i Kasia już od kilku dni nie mogli doczekac się przybycia nowego kolegi.,,-Ciekawe jaki On jest?"-zastanawiała się Kasia.,,-Spokojnie,już jutro wszystkiego się dowiemy...A teraz lepiej już kładźmy się spać,bo zaśpimy i całe przygotowania pójdą na marne..."-odrzekł rozsądny jak zwykle Bronek .,,-Masz rację Bronek.Dobranoc."-powiedziała Kasia,głośno westchnęła i zamknęła jakże zmęczone już oczy.Po chwili w Torowisku słychać już było ciche pochrapywanie...
Nazajutrz, Karol, Bronek i Kasia obudzili się w niezwykle radosnych nastrojach.,,-Dzień dobry ciuchcie!Czy wszystko już gotowe na przybycie nowego kolegi?"-zapytała wesołym głosem Megi.,,-Dzień dobry Megi!Tak,już wszystko przygotowane"-odparł z dumą w głosie Karol.Po chwili cała trójka udała się na peron, na którym miało odbyć się przyjęcie z okazji przybycia nowej lokomotywy.Na miejscu byli już wszyscy mieszkańcy Torowiska:Żaneta,Karolcia,Donek,Stary Piotruś,Michał,a nawet Azor.Pochłonięci rozmową na temat nowego kolegi nawet nie usłyszeli sygnału nadjeżdżającego pociągu...Nagle ich oczom ukazał się niesamowity widok...Piękne,lśniące w słońcu złote wagony...Ogromne pozłacane zegary...Ich nowy kolega przyćmił swym blaskiem nawet nieśmiało wyglądające zza chmur słońce...Wszyscy zamilkli na jego widok...-,,Witajcie.Mam na imię Aleksander i jestem najpiękniejszą i najszybszą ciuchcią, jaką do tej pory udało się Wam spotkać.I zapewniam Was,że piękniejszego i szybszego pociągu już nigdy nie zobaczycie..."-jego duma i pycha były silniejsze niż podmuch pędzącego pociągu.,,-A teraz wybaczcie.Muszę odpocząć..."-rzekł na koniec i odjechał.Wszyscy mieszkańcy Torowiska byli niezwykle rozczarowani.Myśleli bowiem,że ich nowy kolega zamieni z nimi choć parę zdań;będzie chciał ich poznać...To dla niego od wielu tygodni przygotowywali te wszystkie dekoracje na które On i tak nawet nie spojrzał...Było im naprawdę przykro...Bez słowa wrócili do swoich obowiązków.
Aleksander mieszkał już w Torowisku ponad tydzień.Mimo to,nadal nie chciał nawiązywać kontaktów z pozostałymi mieszkańcami.Czuł się bowiem od nich dużo lepszy...Pewnego dnia, jak co rano, udał się do Kamieniołomów.Uparł się, że tym razem przewiezie całą partię kamieni. podczas jednego transportu.Nie chciał słuchać rad starszych doświadczonych kolegów.,,-Nikt nie będzie mi mówił co mam robić!"-rzekł gniewnie.,,-Ja sam najlepiej wiem,co jest dla mnie najlepsze!"-dodał i ruszył gwałtownie w kierunku stacji.
Karol,Bronek i Kasia, wypełnili już dzisiaj wszystkie swoje obowiązki.,,-Jestem wykończony..."-powiedział Bronek.,,-Ja też,ale na ściganie zawsze znajdę siłę...Wygra ten, kto pierwszy dojedzie do Kamieniołomów..."-odparł Karol przyśpieszając.Bronek i Kasia pognały za Karolem.Nagle ich oczom ukazał się przerażający widok:Aleksander leżał obok torów w całości pokryty kamieniami.,,-Szybko!Musimy mu pomóc!Kasiu zawiadom resztę!A ty Bronek pomóż mi postawić Go na koła"-zawołał z przejęciem w głosie Karol.Z pomocą mieszkańców Torowiska Aleksander bardzo szybko wrócił do zdrowia.Gdy opuszczał warsztat Michała rzekł zawstydzony:,,-Bardzo Wam wszystkim dziękuję...Nie poradziłbym sobie bez Waszej pomocy...Bardzo Was wszystkich przepraszam...Byłem w stosunku do Was taki niesprawiedliwy...".,,-Już dobrze Aleksandrze.Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.Ale na przyszłość pamiętaj,że najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie..."-odparł Karol.
Od tej pory Aleksander zmienił się nie do poznania.Już nie czuł się od nikogo lepszy.Wiedział bowiem,że otaczają go sami przyjaciele...".

Odnośnik do komentarza

Za górami, za lasami w czasach gdy wszystko było możliwe, istniała tajemnicza kraina zwana "miastem zaginionych". Kraina ta była kolorowa, ludzie wyglądali na szczęśliwych, lecz tylko na pozór. W rzeczywistości, w tej krainie działo się coś dziwnego. Nikt tajemnicy nie chciał ujawnić, nie mogła ona wyjść na jaw, gdyż mogłaby zaważyć na interesach. Krainę tę od wielu lat odwiedzali marynarze, kupcy i handlowcy z całego świata. Lecz ten, kto przyjechał do tej krainy już nigdy jej nie opuścił. Zaginął bez śladu z nieznanych przyczyn. O tej mrocznej tajemnicy wiedzieli tylko miejscowi, robiąc wszystko aby ta informacja nie wyszła poza bramy miasta.
Pewnego razu młodzieniec o imieniu Carlos przybył do "miasta zaginionych" wraz ze swoim ojcem marynarzem. Dotarli z Kolumbii przywożąc orientalne przyprawy i wysokiej jakości jedwabne tkaniny.Interes przybyszów rozwijał się w szybkim tempie. Carlos postanowił zwiedzić miasto, zaś ojciec pozostał na statku by handlować. Gdy chłopak wrócił już na statek ojca nie było. Carlos szukał go wszędzie, lecz nigdzie go nie znalazł. Usiadł na bramie miasta i zaczął płakać. Słysząc jego płacz podeszła do niego nieznajoma dziewczyna o imieniu Ariadna. Carlos opowiedział dziewczynie o wszystkim co się przydarzyło. Ariadna zaoferowała mu pomoc. Szli wzdłuż morza. Zatrzymali się na pobliskim moście. Chłopakowi wpadł do morza woreczek z monetami. Kilka kropli wody spadło na dziewczynę.W jednej chwili Carlos zauważył, że z Ariadną dzieje się coś dziwnego. Zamiast nóg miała rybi ogon. Po czym szybko wskoczyła do wody. Z wielkim zdziwieniem patrzył jak dziewczyna- syrena znika wśród fal. Po chwili syrena wypłynęła i wyjaśniła wszystko chłopakowi.
Gdy była małą dziewczynką płynęła wraz z całą załogą i swoim ojcem do "miasta zaginionych". Gdy ze statku było widać już ląd zła ośmiornica Scylia rozbiła statek. Wszyscy zginęli. Ariadna jako jedyna ocalała i dopłynęła do brzegu, lecz zła Scylia rzuciła na nią klątwę, by zemścić się za to że ojciec dziewczyny złapał jej syna w sieci. Od tamtej ośmiornica zatapia wszystkie statki, które płyną do "miasta zaginionych" a marynarze giną bez śladu. Na Ariadnę rzuciła klątwę, przez którą jeśli choćby jedna kropla słonej wody spadnie na dziewczynę, stanie się syreną i już na zawsze będzie żyła w podwodnym świecie.
Carlos przerażony tą opowieścią poprosił Ariadnę, aby poszukała na dnie morza zaginionych statków a w zamian on pomoże dziewczynie zwyciężyć nad złą Scylią.
Syrena do zachodu słońca szukała zatopionych statków i marynarzy. Dotarła do wrót królestwa złej ośmiornicy, gdzie w zimnych lochach zauważyła marynarzy. Syrenka opowiedziała co zobaczyła Carlosowi. Chłopak postanowił wyruszyć w podwodne głębiny wraz z Ariadną. Dopłynęli do siedziby Scylii. Po kryjomu dostali się do lochów, gdzie młodzieniec zobaczył swego ojca. Wypuścili marynarzy a złą ośmiornicę zamknęli i podali jej truciznę, po której zamieniła się w pianę morską. Ariadna poczuła, że opada na dno, gdyż zamiast ogona miała już nogi. Zły czar prysł. Wszyscy szczęśliwie dopłynęli do brzegu. Zaginieni marynarze po wielu latach powrócili do domów, gdzie nadal czekały na nich rodziny.Od tej pory już żaden marynarz nie zaginął. Interesy zagraniczne się rozwijały, a mieszkańcy nie musieli już udawać ludzi szczęśliwych, gdyż byli już szczęśliwi. Carlos wraz z ojcem i Ariadną powrócili do Kolumbii, gdzie odbyło się huczne wesele młodych.
Ariadna i Carlos żyli długo i szczęśliwie.

Odnośnik do komentarza

Pewnego razu Kamilek wybrał się do lasu na spacer. Nagle usłyszał "huhuhu, huhuhu". Spojrzał w górę a na drzewie siedziała sowa. Kamilek przywitał się z nią i zapytał: "Cześć sowo, pobawimy się?", a sowa odpowiedziała: "oczywiście, tylko w co?, może w chowanego?" Kamilek ucieszył się i powiedział, że bardzo lubi tą zabawę. Sowa powiedziała, że się schowa a on będzie jej szukać. Więc sowa się schowała a Kamilek zaczął liczyć "1, 2, 3, 4,5 ,6 ,7 ,8 ,9 10, idę". Kamilek szukał za drzewem, za krzakami i w rowie, ale nigdzie nie było sowy, więc usiadł pod drzewem zaczął płakać. Gdy sowa usłyszała, jak Kamilek płacze, szybko do niego przyleciała i zapytała: "Kamilku dlaczego płaczesz, co się stało?" a Kamilek na to (płacząc) "bo ja nigdzie nie mogłem Cię znaleźć". Sowa powiedziała że schowała się na drzewie i że ma już nie płakać. Zaproponowała też Kamilkowi że ma się schować a ona będzie go szukać. Więc Kamilek się schował a sowa w tym czasie liczyła: "1, 2, 3, 4, 5, 6, 7,8 ,9 , 10 idę". Sowa szukała za drzewem, za krzakami i w rowie ale nigdzie Kamilka nie było więc szukała dalej. Kamilek nagle zaczął płakać. Sowa usłyszała go i zobaczyła że siedzi na drzewie, więc do niego poleciała i zapytała: "Kamilku co się stało, dlaczego znowu płaczesz?" a Kamilek na to (płacząc): "bo wszedłem na drzewo i nie mogę zejść, boję sie ze spadnę". Sowa powiedziała mu, że musi kłaść nóżki tam gdzie kładł je, jak wchodził na drzewo i pomogła Kamilkowi zejść. Kamilek powiedział sowie (cały czas szlochając) że nie chce się juz bawić w chowanego. Sowa zaproponowała zabawę z ganianego. Kamilek się ucieszył. Kamilek zaczął uciekać a sowa go bardzo szybko złapała, więc dała mu kolejną szansę ale znów szybko go złapała. Kamilek po chwili zaczął płakać. Sowa zapytała go dlaczego tym razem płacze a on jej odpowiedział (płacząc) :"Bo ja nie potrafię tak szybko biegać, bo mam króciutkie nóżki a ty tak szybko latasz i szybko mnie łapiesz" , sowa pocieszała Kamilka i powiedziała że teraz sie zamienią i to sowa bedzie uciekać a Kamilek będzie ją gonił. Sowa zaczęła uciekać a Kamilek biegł za nią ale niestety sowa tak szybko leciała że Kamilek nie dał rady jej złapać. Stanął i zaczął płakać. Gdy sowa usłyszała go to przyleciała i zapytała: "Kamilku co się z Tobą dzieje, znowu płaczesz, dlaczego?" a Kamilek na to (płacząć) :"bo Ty tak szybko latasz a ja nie nadążąm za tobą , to niesprawiedliwe, ja już nie chce sie bawić w ganianego." Sowa przytuliła Kamilka i powiedziała :" wiesz, robi się już ciemno i chyba musisz wracać do domu, rodzice napewno na ciebie czekają z kolacją. Nastepnym razem jak przyjdziesz to pobawimy się w coś innego. Kamilek uśmiechnął się, pożegnał i pobiegł wesoły do domu. W domu mamusia i tatuś czekali na niego z kolacją. Kamilek zjadł, umył się, zrobił siusiu i poszedł spać. A przyśniło mu się że spotkał się z sową i bardzo długo się z nią bawił i ani razu nie płakał...

Odnośnik do komentarza

Bajka którą kiedyś napisałam dla mojej siostrzenicy :)

Kobieta Próżna

Na krętej ulicy Bezimiennej stał piękny, wysoki dom. Mieszkała w nim Kobieta Próżna, mogła mieć wszystko co sobie tylko zamarzyła, najpiękniejsze meble, najdroższą biżuterię, co tylko chciała. Całe dnie spędzała przed lustrem by być piękniejszą niż była naprawdę. Układała włosy, godzinami poprawiała makijaż, stroiła się w najpiękniejsze suknie. Jednak nigdy nie była zadowolona i ciągle patrzała na siebie ze smutkiem.

- Ach jaka jestem brzydka- szepnęła- Boże spraw żebym była piękna!

Ale nic nie pomogło, okropne lustro zawsze pokazywało to samo. I tak jej upływały dnie w smutku i niezadowoleniu. W życiu się jednak różnie układa, Kobieta Próżna straciła wszystko. Musiała opuścić zadbany dom na krętej ulicy Bezimiennej. Zabrała ze sobą tylko przepiękne stroje i biżuterię. Wyruszyła w drogę bez celu, nie miała dokąd iść więc szła przed siebie. Wędrowała w przepięknej sukni, podnosiła jej skraj wysoko lecz i tak szybko się zakurzyła, zniszczyła. Próżna Kobieta pochyliła tylko ze smutkiem głowę i wędrowała dalej. Spotkała na swej drodze starca, trząsł się z zimna i patrzył w dal niewidzącymi oczyma. Usłyszał kroki i zawołał:

- Proszę pomóż mi, zgubiłem się i nie mogę trafić do domu.

Próżna kobieta ulitowała się nad starcem, oddała mu swój piękny płaszcz i odnalazła jego drogę.

I szła dalej przed siebie z delikatnym uśmiechem, szczęśliwa że mogła pomóc. Na drodze zauważyła małą dziewczynkę zanoszącą się płaczem. Była bardzo biedna i głodna, jej mama była chora i nie miała pieniędzy na leki ani nawet na jedzenie. Próżna Kobieta bez słowa wręczyła małej swoją piękną biżuterię i uśmiechnęła się, szczęśliwa, że mogła pomóc. Szła dalej i dalej przed siebie, aż rozpadły się jej piękne buciki. Ze smutkiem zawołała:

- Ach Boże dlaczego mnie to spotkało!

Nagle ujrzała przed sobą anioła:

- Chciałaś być piękna, prosiłaś o to Boga, a On cię wysłuchał.

- Jak to? Teraz już na pewno nie wyglądam ładnie, mam zniszczoną suknię, potargane włosy, nie mam nic!

- Masz piękną duszę!

Weronika Jakub i Ania moje słoneczka!

Odnośnik do komentarza

TAJEMNICA LEŚNEJ JASKINI

Była piękna słoneczna pogoda, więc miś zwany Kornel postanowił zaproponować piknik w pobliskim lasku. Wszyscy przyjaciele się zgodzili i zdecydowali, że spotykają się za pół godziny pod wielkim rozłożystym dębem na skraju lasy. Rozeszli się do domów po wszystkie przydatne rzeczy. Gdy już wszyscy się spotkali okazało się, że dziewczynka Kamilka przyniosła swój kocyk, żeby mieli na czym siedzieć. Julka zabrała swój flet, żeby grać przyjaciołom. Żabka Marlenka przygotowała smakowite jedzenie. Żuczek Michaś przyniósł picie, a Kornel przyniósł piłkę do zabawy. Wszyscy przyjaciele usiedli na kocyku i zajadali się smakołykami, gdy trochę pojedli Kornel zaproponował zabawę piłką. Kamilka, Julka i Kornel stanęli w kółeczku i odbijali do siebie piłkę. Reszta przyjaciół siedziała na kocyku i rozmawiała na jakieś poważne tematy. Gdy zagadka odbiła piłkę do Konela on nie złapał jej i piłka potoczyła się w głąb lasu, miś poszedł za nią a dziewczynki pobiegły za nim. Szybko się okazało, że piłka wpadła do jaskini. Miś trochę się wystraszył, ale wszedł za nią. Zrobił trzy kroki i wpadł do wielkiej dziury, ale nic mu się nie stało tylko zjechał po wyżłobionym zboczu. Zdążył wstać i się otrzepać i za nim pojawiły się dziewczynki. Wszyscy razem postanowili wołać pomocy, ale nikt ich nie słyszał, więc poszli w głąb jaskini szukając wyjścia. Szli i szli i nagle zobaczyli, że znajduje się tam jakaś wioska obwarowana grubym murem, zapukali do bram i otworzył im elf. Poprosili go o pomoc w wydostaniu się z jaskini, ale on powiedział, że najpierw muszą się zobaczyć z ich królem i on podejmie decyzję. Miś i dziewczynki nie miały wyjścia więc poszli na widzenie z królem elfów. Gdy dotarli na miejsce król już się domyślał o co będą prosić i powiedział, że pokaże im wyjście jak mu pomogą pokonać olbrzyma. Był to elf dwa razy większy od nich, który często przychodził pod ich bramy, a oni bojąc się atakowali go i rzucali mu jedzenie, żeby tylko sobie poszedł. Przyjaciele zgodzili się pomóc elfom, poczekali do rana aż olbrzym przyszedł i mimo strachu wyszli do niego. Kornel poprosił olbrzyma o rozmowę i ten się zgodził. Miś zapytał go dlaczego nachodzi mieszkańców wioski i ich straszy. Olbrzym opowiedział mu, że jest tu sam i chciałby mieć przyjaciół, ale gdy przychodzi porozmawiać z mieszkańcami wioski to oni go atakują i rzucają w niego jedzeniem. Powiedział mu też, że on nie potrzebuje jedzenia bo ma swój ogródek i mógłby się dzielić z mieszkańcami. Miś poprosił, żeby olbrzym zaczekał i poszedł do króla. Wytłumaczył władcy cel wizyt olbrzyma i poprosił, żeby z nim poszedł to się przekona. Król po naradzie zgodził się, ale w towarzystwie swoich dwóch najdzielniejszych rycerzy. Poszli wszyscy do olbrzyma, który zdążył już zaprzyjaźnić się z dziewczynkami. Król porozmawiał z olbrzymem, który okazał się bardzo sympatyczny i postanowili zburzyć mur i zostać przyjaciółmi. Król, olbrzym i mieszkańcy wioski podziękowali Kornelowi, Kamilce i Julce i pokazali im wyjście. Przyjaciele szybko pobiegli do pozostałych na kocu, okazało się, że oni w tym czasie zasnęli, więc ich obudzili, a w drodze do domu opowiedzieli im historię, która im się przydarzyła.
Morał z tej bajki taki, że zanim kogoś ocenimy to go poznajmy i porozmawiajmy z nim.
A teraz dobranoc.

:16_12_7:

Odnośnik do komentarza

Bajeczka o dziewczynce co nie lubiła warzyw.
Dawno, dawno temu za górami, za lasami, mieszkała sobie w chatce pod laskiem mała dziewczynka.Kochała swoich rodziców-rolników, kochała zwierzątka i ptaszki, kochała las, jeziorko i pola.Niestety jednej rzeczy bardzo, ale to bardzo nie lubiła.Nie lubiła jeść warzyw.Na nic prośby matuli, na nic prośby tatusia, za nic dziewczynka nie wzięła do ust nawet plasterka marchewki. Zwierzątka, kwiczały, muczały, szczekały, na swój sposób do zdrowego żywienia dziewczynkę zachęcały.Lecz na nic się zdały prośby, błagania, nic nie zdołało przekonać dziewczynki do warzyw jedzenia.I tak z dnia na dzień słabła mała biedaczka, brakowało jej sił, witamin, włoski zaczęły wypadać, łamać się paznokietki, nie miała już ochoty na zabawę ani nawet na rysowanie kwiatuszków w swym ulubionym zeszycie.Pewnego dnia dziewczynka rankiem z łóżka wstała, spojrzała w lusterko i ach! ani się w tym zwierciadełku nie poznała! z gęstej czuprynki zostały byle kosmyki, skóra szara, oczka smutne, coś zmieniła się okrutnie.Zwierzątka dziewczynkę odwiedziły lecz jej nie poznały, nie chciały się z nią bawić, nawet nie muczały, nie kwiczały ni szczekały.Smutną się mała panienka zrobiła i mamę zaraz prosi, żeby jej dała lekarstwo na tę chorobę jej straszną, bo odbicia w lusterku nie znosi.A mądra mamusia, wnet lekarstwo dobre stworzyła, rosołek na włoszczyźnie swej córce prędko uwarzyła.Karmiła ją tym rosołkiem tydzień cały, ba! nawet z okładem! Wnet odrosły włoski, paznokcie, siły wróciły, zwierzątka znów dziewczynkę poznały i na nowo polubiły.Odtąd dziewczynka nauczona złą swoja przygodą je ze smakiem zieleninę, nie wzgardzi nawet czerwoną rzodkiewką.Wie że zdrowe odżywianie daje siły i urodę, tak więc jedzcie dzieci warzywka na zdrowie, uczcie się zdrowych nawyków dopóki jesteście młode!

Odnośnik do komentarza

Dawno, dawno temu, a właściwie nie tak bardzo dawno, miała miejsce pewna historia. Nie było to za 7 morzami, górami i lasami, ani na dworze króla, cesarza czy faraona.
Historia ta miała miejsce w bardzo bogatym domu w Polsce. Jej bohaterką była piękna, szmaciana, duża lalka i 7 letnia dziewczynka. Zbliżały się urodziny wspomnianej dziewczynki, jedynaczki. Rodzice zajęci pracą, nie mieli czasu dla swojego dziecka. Dziewczynką zajmowały się coraz to nowe nianie i opiekunki. Nie miała ona czasu na zabawy z rówieśnikami, bo przecież nie wypada się bawić z biednymi dziećmi. Poza tym dziewczynka miała masę zajęć po lekcjach-oczywiście w prywatnej najdroższej szkole. Lekcje tenisa, balet i lekcje hiszpańskiego pochłonęły ją bez reszty. Każde urodziny Laury, bo tak miała na imię to była impreza tylko dla dzieci wpływowych rodziców, tzw. kinder party. Oczywiście masa prezentów, najdroższe sukienki i zabawki. Wynajęci animatorzy, grill i orkiestra -tak co roku wyglądało urodzinowe przyjęcie małej Laury. Kiedy nadszedł czas wręczania prezentów mała solenizantka łapczywie rozrywała kolorowe pakunki. Wtedy natknęła na prezent, który wprawił ją w zakłopotanie i dziwny grymas pojawił się na jej twarzy. Zaczęła płakać i tupać nogami, gdy z pudełka wyjrzała duża szmaciana lalka. Prezent podarowała jej niania Helena, która przecież nie mogła pokazać się na urodzinach podopiecznej bez prezentu. Kiedy kupiła lalkę ukryła ją głęboko w szafie aż do czasu imprezy urodzinowej Laury.Bała się, że jej córka zobaczy lalkę i będzie chciała taką samą. A jej przecież nie stać na kupno nowych zabawek z mizernej pensji, którą dostaje za opiekę nad Laurą 3 razy w tygodniu.
Zrobiło się zamieszanie z powodu płaczu Laury, rodzice nie wiedzieli co się stało.
-Mamo co to za lalka?Taka jakaś szmaciana i nie płacze, nie śpiewa i nie tańczy i nie mówi mojego imienia...
Wśród najdroższych lalek barbi i innych była właśnie ta szmaciana lalka. Jednak rozpieszczona dziewczynka nie była ucieszona z prezentu. Gorzej- lalka od razu wylądowała w koszu. Smutny był los nietrafionych prezentów- zabawek w tym domu. Nad niedolą pięknej szmacianki ulitowała się Helena zabierając ją wieczorem do domu. Wytarła ją z resztek tortu i posadziła na łóżku Ani-swojej córki. Rano z pokoju dziewczynki rozległ się płacz i wybiegła uradowana. Mamusiu jaki piękny prezent. Skąd wiedziałaś, że chciałam taką lalkę? Jest wspaniała, miękka i taka piękna. Od dziś będzie moją najlepszą przyjaciółką.

Odnośnik do komentarza

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i rzekami był sobie dwór. Dwór Króla Pączka. Ten oto monarcha miał prześliczną córkę, niestety po śmierci mamy, dziewczynka cały czas była smutna. Król postanowił że przeprowadzi konkurs na rozśmieszenie ukochanej córki. Który z młodzieńców sprawi że dziewczynka, znów będzie zadowolona, pojmie ją za żonę. Do królestwa przyjeżdżało wielu młodych śmiałków, przywozili królewnie Pączkowej różnego rodzaju zabawki, suknie, klaunów ale nic z tych rzeczy dziewczynkę nie cieszyło. Obok zamku, żył sobie biedny chłopiec Rogalik:) Mieszkał w domu sam, gdyż jego rodzice dawno zmarli, postanowił że spróbuję pocieszyć królewnę. Trzeba dodać że ten to Rogalik, był znakomitym ogrodnikiem, potrafił wychodować z maleńkiego ziarenka, piękną roślinę. Następnego dnia, udał się Rogalik na dwór Króla Pączka. Inni śmiałkowie, kpili z biednego chłopca, mówiąc co taki jak on ma do zaoferowania królewnie. Jednak on mocno w ręce ściskał jakąś maleńką sadzonkę, na czubku której znajdował się mały, czerwony pączek. Nie zważając na kpiny, Rogalik udał się do królewny. Poprosił ją aby na chwilkę wyszła na dwór, bo chce jej coś dać w prezencie. Gdy królewna wyszła, Rogalik wykopał mały dołek i włożył do niego sadzonkę roślinki, powiedział do królewny: - Droga Królewno, to jest sadzonka róży, jeśli będziesz się nią dobrze opiekować, wypuści tylko dla ciebie piękny kwiat, który będzie cieszył twoje oczy- po czym Rogalik oddalił się do swojego domu. I od tej pory królewna codziennie doglądała swojej róży, podlewała, ochraniała przed nadmiernym słońcem. Po kilku dniach...róża zakwitła. Królewna aż klasnęła w rączki z uciechy i ze szczerym uśmiechem kazała przywołać do siebie Rogalika. Król zdumiony radością córki, posłał po młodzieńca. Gdy Rogalik nadszedł, królewna zarzuciła ręce na jego szyję i z radością zgodziła się zostać jego żoną, pod warunkiem że w całym królestwie, Rogalik posadzi wiele róż. Oczywiście chłopak zgodził się prędko :11_6_206:
Po kilku latach, Rogalik odkrył że z płatków róż, można tworzyć pyszny dżem różany który jak dzisiaj wiemy, dzięki Rogalikowi, mamy w pączkach :36_2_53:

:love_pack:

Odnośnik do komentarza

FILUŚ BOHATER

Czyli opowieść o wielkiej miłości psa do ludzi

W pewnym małym miasteczku mieszkała bardzo kochająca się rodzina mająca dwoje ślicznych dzieci Patryka i Klarę. Cała rodziną lubili zwierzęta, opiekowali się nimi i troszczyli. Dokarmiali zimą i dbali o to, aby żadne zwierzątko nie spało na mrozie, tylko na ciepłym posłaniu przez kominkiem. W niedziele podczas rodzinnego spaceru po lesie odnaleźli małego chudego i chorego pieska. Gdy tylko go ujrzeli szybko pojechali do pobliskiego weterynarza, aby pomógł pieskowi. Piesek prędko powrócił do zdrowia i został czworonożnym ulubieńcem całej rodziny. Małego kundelka nazwali Filuś i stał się najlepszym kompanem dziecięcych zabaw. Któregoś dnia troje przyjaciół wybrało się na spacer do lasu. Bawili się radośnie i biegali po leśnych ścieżkach, lecz w pewnym momencie na ich drodze stanął groźny wilk, który zamierzał skrzywdzić przyjaciół. Filuś zaczął bronić dzieci, które szybko uciekły do domu. Patryk i Klara pobiegli po tatę, który wyruszył na pomoc pieskowi. Na drodze zauważył czworonożnego wybawiciela swoich dzieci który był pogryziony i poraniony. Wziął go na ręce i szybko udał się do domu. Wraz z żoną opatrzyli ranę Filusia, a dzieci przybiegły, mocno przytuliły pieska i razem powiedziały - „ Kochamy Cię piesku!” , a Filuś odpowiedział im radosnym kręceniem ogonka.

Odnośnik do komentarza

Mój synek nie ma cierpliwości do bajek, więc układam dla Niego kołysanki. Oto jedna z nich:

Śpij kochany, śpij maleńki
Ja zaśpiewam Ci piosenkę
W swojej budzie śpi już burek
Drzemią już na grzędach kury
Kotek zwinął się w kłębuszek
Zaraz zaśnie mały Mruczek
Ptaszki śpią w zaciszu budki
Pod grzybkami krasnoludki
Na półeczce misie Twoje
I korniki w drewna słojach
Śpią aniołki na obłoku
Drzewa, kwiatki, wszystko wokół
Właśnie zasnęło słoneczko
Więc i Ty śpij mój Syneczku

Odnośnik do komentarza

Nasz Filipek upodobał sobie tą bajeczkę kołysankę.

Spijże śpij
Spijże stul oczka maluśki śpią już pszczółki i śpią muszki,
zajączek też śpi na łące tam gdzie kwiaty są pachnące.
Stokroteczka płatki zwija i zasypia nawet żmija,
żuczek w sianku także mości będzie spał, nie chce dziś gości.
Wiewióreczka w dziupli drzemie i mróweczek całe plemię,
śpią w kopcu wypoczywają dużo pracy z rana mają.
Słowik już nie śpiewa śpi, gołąb swym głosem nie brzmi,
wszyscy nawet jaskółeczka utuliła do gniazdeczka.
Zatem śpij gdyż śpi słoneczko już wypiłeś przed snem mleczko,
już gwiazdki z nieba zerkają sny dla Ciebie piękne mają.

Odnośnik do komentarza

SPOTKANIE Z BAJKĄ

Była raz Kruszynka mała,
Mama Paulcią ją wołała…
Czy Wy wiecie, czy nie wiecie,
W bajek żyła sobie świecie.
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256547612/in/photostream/lightbox/

O przygodzie wciąż marzyła,
Domku ładem się znudziła.
W główce miała morze myśli,
Czy przygoda jej się przyśni?
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256599476/in/photostream/lightbox/

Hej, popatrzcie! Czy to ona?
W kącie przytulona?
Dzisiaj gwiazdą jest teatru,
Ciepłem słońca, szumem wiatru.
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256627090/in/photostream/lightbox/

Nagle… ludzi pełna hala,
Spiker głośno ją zachwala!
Wokół piękne chearleaderki,
W środku Paula – aplauz wielki.
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256671736/in/photostream/lightbox/

Mało dziecku ciągle było,
O biegunie zamarzyło.
Czule tuli się do pieska,
Wymarzony ten koleżka!
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256696090/in/photostream/lightbox/

Prosto z zimna w wody fale,
Rekin zerka nań zuchwale.
Cud – syrenka, nie dziwota,
Z bajki jakby ta Istota…
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256716274/in/photostream/lightbox/

Bajka kusi, bajka wciąga,
Paulci Miki się przygląda.
W niej znalazła przyjaciela,
Który troszkę onieśmiela.
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256734570/in/photostream/lightbox/

Dalej zatem, ku kwiatuszkom,
Małym ptaszkom, dobrym wróżkom.
Jedna z nich różdżką ruszyła,
W pszczółkę Nianię zamieniła.
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256749812/in/photostream/lightbox/

Z kwiatka w kwiatek, ku zieleni,
Może w nocy znów się zmieni?
Zmruż już oczka, śpij kochana,
Bajek księga przeczytana.
http://www.flickr.com/photos/78239946@N07/7256764134/in/photostream

Odnośnik do komentarza

ZAGUBIONY LIST DO ŚW. MIKOŁAJA

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia.
Za oknem panował straszliwy mróz, wiatr szarpał konarami drzew.
Tylko beztroskie płatki śniegu wirowały w najlepsze rozbijając się o okienne szyby małego domu stojącego zupełnie na uboczu.
Właśnie tam, przy oknie ze spłaszczonym nosem siedział mały zajączek Rafi, oglądał całe to przedstawienie w wielkim skupieniu. Wydawać by się mogło, że panująca zawierucha pochłania go całkowicie, ale tylko mama, która obok zagniatała ciasto na świąteczny makaron dobrze znała powód zadumania synka.

Dzisiejszy dzień był dla zajączka wyjątkowy...

Rafi przebudził się pełen zapału, to właśnie dziś popędzi na pocztę do Mysiej Norki, aby tam Pan Ogryzek mógł odebrać od niego list.. ważny list .. niezwykły.. bo do samego Świętego Mikołaja.
Bardzo długo i starannie przepisywał drżącą łapką swoje tęsknoty i pragnienia, skrywane na dnie małego serduszka.
„ To musi się stać.. to musi się stać właśnie tej wigilii.” - szeptał rozgorączkowany.
Krople atramentu niebezpiecznie kołysały się na gęsim piórze, gdy Rafi potrząsał z roztargnieniem głową. Jeszcze chwila i list będzie gotowy.
„Mamooo – zawołał radośnie zakładając kurtkę – poczekaj na mnie z obiadem, wychodzę wysłać list.”
„Oczywiście kochanie – odpowiedziała mama – tylko ubierz się ciepło, na dworze wieje silny wiatr, nie chciałabym abyś kolację wigilijną zjadł chory w łóżku.”
Ale Rafi już nie słyszał słów mamy, wybiegł właśnie na ścieżkę, gdy potężny podmuch wiatru zepchnął króliczka pod same drzwi.
„Ojej - pomyślał króliczek – lepiej było zostać w domu.”
Nagle przed jego oczami pojawiła się postać tak bardzo znana, tyle razy oglądana w marzeniach i ciepłych wspomnieniach.
Podniesiony na duchu Rafi otrzepał się z lepkiego śniegu by krok za krokiem stawiać opór szalejącej wichurze.
Smagany wiatrem nie pamiętał jak długo szedł, w końcu Mysia Norka była tuż za jagodowym zagajnikiem, ale jemu wydawało się, że przeszedł cały las. Z trudem otworzył przymknięte oczy i zauważył światła poczty Pana Ogryzka.
„ Uff, jeszcze tylko kilka metrów „ westchnął zmęczony króliczek.
Zacisnął mocniej kieszeń, do której włożył list i pobiegł do drzwi.
W środku przyjemne ciepło ogrzało króliczy pyszczek i skostniałe paluszki. Pan Ogryzek zdumiony nieoczekiwanym klientem zapytał:
„A co to za ważna sprawa nie pozwoliła ci przeczekać zamieci? Przecież ledwie cię widać spod tego śniegu – zaśmiał się Pan Ogryzek.
„ Muszę wysłać dziś list do Świętego Mikołaja w bardzo ważnej sprawie” odpowiedział przejęty Rafi, szukając koperty w kieszeni.
Coś jednak się nie zgadzało..
„ Może to przez rękawiczki – pomyślał Rafi” i zdjął je z paluszków. Nie, to nie to..
„ O rety, zgubiłem mój list, zgubiłem list do Św. Mikołaja!!! – zawołał z rozpaczą Rafi”. Do oczu napłynęły ogromne łzy, serce wzbierał szloch..
„ Poczekaj króliczku – powiedział wzruszony Pan Ogryzek – może kiedy pójdziesz z powrotem znajdziesz list, może wypadł ci niedaleko, albo pędzony wiatrem łopocze gdzieś na gałęzi.”
Niestety Rafi wątpił w to, ale podziękował Panu Ogryzkowi i ruszył w powrotną drogę do domu. Tak jak się spodziewał nigdzie nie znalazł listu, nie pomogło też to, że wiatr trochę się uspokoił, jakby przestraszony swoim zachowaniem.
„ To przez ciebie!!!! – krzyczał Rafi – to ty wyrwałeś mój list i porzuciłeś jak nic nie warty kawałek papieru.. ale ja włożyłem w to całe swoje serce, to w nim zapisane jest moje życie, moje wspomnienia … Co teraz będzie, co teraz będzie ????– rozpaczał.„

„ Ehh.. - westchnęła mama króliczka, bowiem żadne zapewnienia nie pomogły przywrócić świątecznej atmosfery w domu.
Za kilka minut zasiądą do wspólnej wigilii. Powrócą wspomnienia, żal i poczucie pustki... jak wtedy wytłumaczyć króliczkowi, że jego tata nie wróci już wyprawy na którą udał się w poszukiwaniu lepszego życia.
Nagle słychać poruszenie, to od strony drzwi dobiegają groźne pomruki. Rafi z mamą z przestrachem schowali się za drzwiami spiżarki i tam w napięciu czekają co się wydarzy. Podmuch zimnego powietrza sygnalizuje, że nieproszony gość wdarł się do domu. Niestety Rafi był za mały aby widzieć przez dziurkę od klucza, dlatego też wbrew przestrodze mamy uchylił drzwi. To co zobaczył wprawiło go w ogromne zdumienie. Na samym środku pokoju stał nie kto inny jak jego tata, może troszkę bardziej zaniedbany, ale o rety, przecież to on!!
Rafi pędem wystartował zza drzwi w objęcia ukochanego ojca.
„Tatusiu, tak okropnie za tobą tęskniłem!!!! wysłałem list do Świętego Mikołaja aby pozwolił ci wrócić do nas, ale niestety zgubiłem go w tym wietrze i zupełnie straciłem nadzieję. Ale ty jesteś, wróciłeś..!!!”
„ Czy to o ten list ci chodzi?? -zapytał tata wręczając króliczkowi znajomą kopertę – wiatr porzucił go na jagodowym zagajniku, ciernie poszarpały kopertę, ale ja poznałem twoje pismo i przeczytałem go. Teraz możesz powiedzieć śmiało, że jestem Twoim gwiazdkowym prezentem”
„Och, tato – westchnął Rafi wtulając się w miękkie futerko – to najpiękniejszy prezent na świecie. Podarowałeś mi wszystko co potrzebne jest do życia. „
Wtuleni tak w siebie nie zauważyli, że ktoś szczerze uśmiecha się za oknem. Zadowolony, że chociaż list nie dotarł w jego ręce to jednak magia czarów potrafiła zdziałać cuda, wystarczyło tylko uwierzyć.

Odnośnik do komentarza

BYŁ SOBIE RAZ pluszowy Miś.

Zamieszkał w lesie sobie dziś.

Pewnego razu, gdy w lesie ściemniało,

Miś szukał schronienia, gdyż strasznie padało.

Spojrzał na drzewo i ujrzał pszczół chatkę.

Z daleka zobaczył Królową Matkę.

Cóz Misiu, moknąć przyjdzie Tobie.

- Psoty nam czynisz, więc Ci nie pomogę.

- Pszczoło, moja złota, już będę grzeczny,

pada deszcz, bardzo dom jest mi konieczny.

Zlitowała się Pszczółka, choć Miś to wróg,

pozwoliła przekroczyć swego ula próg.

Miś zdziwiony dziękował jej szczerze,

choć miód go nęcił, nie zjadł go, uwierzcie.

Gospodyni doceniła jego wysiłek

i zaproponowała z miodem pyszny posiłek.

Miś długo dziękował zajadając miodek,

Dobrze być grzecznym - myślał wylizując spodek.

Odtąd Miś i Pszczoła zostali przyjaciółmi,

z czego oboje byli bardzo dumni.

Odnośnik do komentarza

Był piekny poranek, kiedy mała dziewczynka imieniem Luna wybrała się ze swoim kotkiem na rejs łódką po jeziorze. Kot straciwszy zainteresowanie rybami, uciął sobie drzemkę. Dziewczynka zaś zarzucała wędkę to tu, to tam i nagle w coś zahaczyła. Wielki LATAWIEC! Haczyk nie chciał się oderwać, ciągnęła z całej siły, aż łódka zaczęła nabierać prędkości. Nagle poczuła, że unosi się nad łódką, nad wodą, nad drzewami. W oddali widziała miauczącego kota, który był uwięziony na wodnej łódce. A ona leciała smugana wiatrem i słońcem. Przelatujące gęsi witały ją skrzekotem. Coś nią zatrzęsło i zakołysało, zachmurzyło się i zaczął kropić deszcz, a szybowiec zaczął nagle opadać. Dziewczynka zataczała kręgi i ujrzała wielkie pole, które miało być jej pasem lądowania. O rany! - Pomyślała. Zamknęła oczy i ku zdumieniu wylądowała... na wielkim drzewie. Zdała sobie sprawę, że jest w wielkim lesie, a każde drzewo połączone jest ze sobą linowymi pomostami, zupełnie jakby ktoś tu mieszkał. Chodziła od drzewa do drzewa, aż znalazła drewaniną chatkę. Zajrzała do środka i ujrzała ni to człowieka ni to zwierzę, która patrzyło na nią z zaciekawianiem. Luna chciała coś powiedzieć, lecz ta istota ją uprzedziła, zajrzała szybko do jakiejś księgi i pokazała Lunie stonę na której widniała sama Luna i wyglądała jak żywa, był tam nawet jej kot! To była bajka, która była już przez kogoś zilustrowana! Nagle ludzik zagwizdał i zjawiło się pełno robotników, którzy zbudowali dziewczynce nowy latawiec. Zaprowadzili ją na wysokie drzewo i pozwolili sfrunąć z wiatrem.
Gdy Luna leciała do domu, uświadomiła sobie, że ma przy sobie księgę, ale inną, z pustymi stronicami. Miała tytuł - "Powrót do zaczarowanego lasu". Wiedziała już, że to zapowiedź kolejnej przygody i to ona sama będzie jej autorką:)

Odnośnik do komentarza

"Czar baju baj..."

Śpij i pięknie śnij!
Może przyśni Ci się lala, może dom?
Pochłonięta przez czar nocy,
Spotkasz się z nią...
Grzywka, włosy bezwładnie twarz otulające,
Oczka zamknięte- snu szukające.
Dwie rączki- czar chwytające.

Śpij i pięknie śnij...!
Może spotkasz Smerfy, może Gumisie?
Rankiem się przebudzisz, a nawet o świcie.
Będziesz radosna wypoczęta, szczęśliwa, że
Nowy dzień przygód dla Ciebie Natalko się zaczyna:)

Dobranoc:-*

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wqdf9h6h5a8v5m.png
http://www.suwaczek.pl/cache/48cbd44327.png

Odnośnik do komentarza

DOBRANOCNA BAJECZKA

Hen daleko,gdzieś na skraju lasu,pod wielkim,rozłożystym niebem mieszkała rodzina króliczków.Była mama,tata i mały króliczek Poluś,który od zawsze bał się ciemności,nie lubił spać w ciemnym pokoju,ani wychodzić na dwór po zmroku.Mama każdego wieczoru zostawiała mu zapaloną lampkę,która świeciła całą noc ale niewiele to pomagało,bo mały króliczek nadal się bał,że z tej strasznej ciemności wyłoni się jakiś okropny potwór.Pewnej nocy,leżąc już w łóżku Poluś wyszeptał:"Chciałbym już przestać bać się ciemności". W ten sposób chciał sobie dodać otuchy i pozbyć się strachu.Nagle usłyszał śpiewaną cicho piosenkę:"Nie bój się króliczku mały
Gwiazdki w nocy będą cię pilnowały
Teraz już zamykaj oczka
szybko minie ciemna nocka"
Króliczek wstał ze swojego łóżeczka i podszedł do okna.Spojrzał w niebo,a na niebie błyszczało tysiące,a może milion gwiazd.
"To znaczy,że te wszystkie gwiazdki mnie pilnują?"-rozmyślał Poluś.
"Jak pięknie wygląda niebo nocą"-zachwycał się króliczek.
Po chwili oczka zaczęły mu się zamykać i niepostrzeżenie zasnął.Następnego wieczoru,gdy mama jak co wieczór chciała zapalić lampkę,Poluś rzekł:
-Mamo już jej nie potrzebuje.
-Jak to?-zapytała zdziwiona mama
-Nie potrzebuje jej,bo już się nie boję,bo od teraz gwiazdki pilnują mnie w nocy-odpowiedział zadowolony króliczek.
Mama pocałowała go w czoło,zgasiła lampkę i wyszła z pokoju,a Poluś wyszeptał:"Dziękuje wam gwiazdki" i zamknął senne oczka.

Odnośnik do komentarza

Jakaś mała Kropka kolorowego koloru
Mieszkała sobie w ogromnym balonie
Gdzie panowała cudowna atmosfera
Samo szczęście pomieszane z radością
Uśmiechem i zabawą - co dzień -
Przez całe dziewięć miesięcy.
Ten stan ducha udzielał się Kropce
Od wielkiej Kropy z balonem i miłego Kropa
Dwie duże Kropy wspaniale się rozumiały
O Kropkę jak mogły dbały
Dokarmiały , Kropce śpiewały
Wszystko co mogły opowiadały.
Spacer dużej Kropki to cudowne bujanie
Kropeczka w balonie to uwielbiała
Za swe kropkowe rączki się trzymała
Kropkowymi nóżkami wierzgała
Aż w końcu Kropko-Świat zobaczyć chciała
Wygodnie się układała
Przedostać się Tam chciała
Udało sie Jej raz dwa trzy
I tak teraz trzy Kropki - duże z małą
Mieszkają, cieszą się i bardzo się kochają!

Odnośnik do komentarza

Już noc się zbliża i czas iść spać,
Już pasikonik przestaje grać ,
Śpij mój koteczku malutki,
Niech Ci się przyśnią trzy krasnoludki,
Wesołe ,śmieszne i kochane,
Przez Ciebie uwielbiane.
ta opowiastka jest dla Ciebie,
byś się poczuł jak w niebie,
By Ci było bajecznie i tak miło ,
By cudowna kraina się przyśniła,
Pełna dobroci, miłości i kwiatów,
Karuzel, baloników i cukrowej waty.
Niech Ci spełni o czym tylko marzysz,
tu wszystko się może wydarzyć.
Zamknij oczka swoje znużone,
Snem bezpiecznym i kolorowym ukojone,
Pamiętaj zawsze że Cię kochamy,
Przez mamę i tatusia jesteś uwielbiany
już światła gasną , idziemy spać
Mamuś jest z Tobą nie musisz się bać.
Wezmę Cię za małą rączkę twą,
Razem przemierzymy drogę długą,
Udaj się maluszku do świata bajkowego,
Pięknego , kolorowego i cudownego.
Co wieczór tęsknisz do tej bajkowej krainy,
Tam wszyscy mają szczęśliwe miny.
w zaczarowanej Krainie
Czas dużo wolniej każdemu płynie.
Spij już aniołku,

Odnośnik do komentarza

Zestawy książek od Wydawnictwa Debit otrzymują:


  1. ddziunnia
  2. sylwiaxx16
  3. lilithbb
  4. czarna2318
  5. onlyme30
  6. Dziękujemy za wszystkie posty, a nagrodzonym gratulujemy.

    Nie zapomnijcie przesłać swoich danych oraz nicku na adres: konkursy@parenting.pl Maile prosimy zatytułować: Konkurs „Czytanki- snów kolorowanki”.

    Z pozdrowieniami
    Redakacja

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...