Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
karolina86

Ciąża zaraz po poronieniu

Rekomendowane odpowiedzi

Szczesliwa 79
Witaj. Ja tez mieszkam w UK i doskonale Cie rozumiem. Przezywalam to samo co Ty od 5 tyg ciazy. Tez caly czas krwawilam i tutaj nikt sie tym nie przejmowal :-(
Skonczylo sie tak ze w 18 tyg ciazy czyli 3 dni temu poronilam :-(
Jest mi ciezko bo nie wiem jak zyc dalej...


malenstwa kochane (18tc) -19.03.2014 :-( #(8tc) - 15.12.2014 :-( # (14tc) - 06.09.2015 ;-( #(12tc) - 31.08.2016 ;-( # (10tc) - 24.02.2017 :-(
Jak Bóg może patrzeć na tyle cierpienia???;-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

witajcie dziewczyny...szczęśliwa, dobrze, że lada chwila znajdziesz się u lekarza..szkoda, że tam u Was uznają ciąże dopiero od 3 m-ca bo czasem jest tak że trzeba temu pomóc, bo jest za mało hormonu, lub 10 innych rzeczy...Dlatego poradź się tutaj w pl jakiejś mądrej głowy :)
--------------------------
beti, bardzo mi przykro z Twojego powodu, wiem co czujesz..:( jeśli możesz i chcesz, powiedz jak to wszystko "odbywa się" w UK? i co mówią lekarze o następnych staraniach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie dziewczyny! Szkoda, że nas jest aż tyle :( przykro mi z tego powodu :(
ja też jestem ciekawa co mówią w UK na temat dalszych starań, ile czekać itp. Ale powiem wam że przeraża mnie to co piszecie, że do 3-go m-ca nic nie robią... wielokrotnie takie ciąże się ratuje, w sensie, że ląduje się z krwawieniem w szpiyalu, ale później jest ok, bo w porę podaną np. luteinę czy inne leczenie...a tu odsyłają was z kwitkiem. Zwariowałabym chyba. A co w ogóle w przypadku poronienia zatrzymanego? Ja tak miałam. Jeden incydent z bardzo delikatnym plamieniem, później spokój, nawet lekarze sądzili, że wszystko jest ok. Do czasu aż nie zrobili usg. I wtedy na drugi dzień czyszczenie. A jak bym była w UK to pewnie nawet bym nie wiedziała, że poroniłam...szok!

Ja właśnie przemyślałam sobie swoją sytuację, bo szukałam info czy trzeba być na czczo do badania progesteronu i poczytałam sobie w ogóle o nim. Chyba ta moja pani Doktor wie co robi... nawet fakt, że kazała mi zrobić jutro a nie we wtorek czy w środę...doczytałam, że bada się progesteron w 7-8 dniu po owulacji (miałam ją w niedzielę lub poniedziałek). I myślę, że to celowe działanie, bo jak się okaże że wyniki kiepskie to od razu w razie nie dostania @ zaleci mi luteinę np., więc chyba nie mogę narzekać na jej zachowanie.

Ps. wczoraj nad moim domem leciały 2 bociany. zrobiły kółko nad działką i domem i dopiero poleciały dalej... liczę, że to dobry znak! ale dlaczego 2?! :D


http://fajnamama.pl/suwaczki/qwgkxkm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie dziewczyny.
Zycze Wam wszystkim I sobie zeby nasze marzenia o malenstwu sie spelnily.
Moja historia z ciaza zaczela sie pieknie. Plany I w wigilie 2013r wiadomosc dla mojego ukochanego ze zostanie tatusiem. Byl najszczesliwszym czlowiekiem pod sloncem tak jak ja. W 5 tyg zaczelam krwawic I oczywiscie tutaj w uk stwierdzili ze tak sie zdarza. Jedynie co zrobili to usg I powiedzieli ze wszystko jest ok. Krwawilam przez tydzien potem ustalo. Ale w 8 tyg to samo I w szpitalu ta sama wiad ze wszystko ok I na tyle. W 13 tyg znowu krwawienie usg I stwierdzili ze jest duza przeziernosc karkowa 8.2mm. Zrobili amniopunkcje I czekalismy na wynik ktory nie wykryl wad genetycznych. W 17 tyg okazalo sie ze moje malenstwo juz sie nie rusza :'( przezylam najgorsze chwile w swoim zyciu :'( kochalam swojego skarba, porozumiewal sie ze mna gdy przykladalam reke do brzucha on sie poruszal :'( nie potrafie dalej zyc...nie radze sobie psychicznie. W srode urodzilam 18 tyg malenstwo ktore sie nie ruszalo i nie plakalo :'( zawineli je w serwete i wlozyli do miski...tak sie przywitalam z malenstwem i odrazu pozegnalam....a ja caly czas czekam az zadzwoni ktos do mnie I powie zebym przyjechala po dzidzie bo juz jest zdrowe I moge odebrac ;'( matko ja oszalam chyba, bo wierze w to ze malenstwo do mnie wroci :'(
Czekamy na wyniki sekcji zwlok I chyba to mnie przekonuje o tym ze dzieciatko do nas wroci. A moze zwariowalam a o tym nie wiem....


malenstwa kochane (18tc) -19.03.2014 :-( #(8tc) - 15.12.2014 :-( # (14tc) - 06.09.2015 ;-( #(12tc) - 31.08.2016 ;-( # (10tc) - 24.02.2017 :-(
Jak Bóg może patrzeć na tyle cierpienia???;-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

beti bardzo mi przykro :( to bardzo smutna historia i nie dziwie się, że jesteś w rozsypce. 18 tc to naprawdę kawał czasu...Musisz się wypłakać i wysmucić...i nie poddawać się tylko jak wrócisz trochę do formy psychicznej starać się ponownie. Ja wierze, że Bóg wynagradza takie smutne historie i da Ci się cieszyć malutkim serdeleczkiem :(
--------------------------
PaniWalewska, czyli bliźniaki jak nic :))
Jeśli chodzi o te badania, to może faktycznie my po prostu reagujemy nerwowo, bo to kosztuje czas, a my nie chcemy go marnować tylko brać się "do roboty" :), ale jeśli to nie koliduje z Twoimi staraniami to jasne, że warto...i właśnie dlatego mnie to szokuje tak jak Ciebie, że w UK ciąże uznają dopiero od 3 m-ca;/ a niektóre dzieczyny w pl już na początku dostają na podtrzymanie duphaston czy luteinę...i w ok 6/7 tygodniu jest już pierwsze USG!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Dorota28

Witam, ja wczoraj miałam zabieg łyżeczkowania. Straciłam ciąże w 9tc:( lekarz powiedział, że za miesiąc powinnam dostać @ i jeśli na kontroli (za 2tyg) szystko będzie dobrze to po tej właśnie @ możemy się znowu starać o maluszka. Powiedział też, że czekanie 3 @ jest bezcelowe, no chyba że kobieta psychicznie nie radzi sobie z sytuacją. Dodał, że najlepszym lekarstwem na ból po poronieniu-ten psychiczny-jest po prostu kolejna ciąża i oby się nie poddawać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

Dorota, nie chcę Cię zniechęcać, bo każda z nas jest inna, ale powiem tylko, że czasem wydaje nam się, że to najlepsze lekarstwo, a gdy zajdziesz w ciąże to zaczynasz panikować i jesteś przerażona, że sytuacja się powtórzy, a takie nerwy i zamartwianie może bardzo zaszkodzić dziecku. Więc przemyśl tylko czy na pewno dasz radę psychicznie i czy nie popadniesz w paranoje. Jeśli wiesz, że to dźwigniesz i dostałaś zielone światło...to bierz się do pracy i staraj się o malucha :) Ja też miałam zabieg w 9tc i już po 2 tygodniach znów chciałam zajść, ale nie odważyłabym się, bo lekarz kazał czekać...3-m-ce. nie wiem czy nie zdecyduje się teraz ( po2 m-cach) ale wiem, że gdybym zaszła od razu umarłabym ze strachu, że przeze mnie coś się zaraz stanie temu dziecku:( Także zależy jakie masz podejście i czy wiesz, że dasz radę :) jeśli tak to trzymam kciuki i głowa do góry :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja będąc u zakaźniczki w związku z przebytą jakiś rok temu toxoplazmozą usłyszałam, że powinnam się wstrzymać rok, a co najmniej 6 m-cy!!! myślałam, że padnę jak to usłyszałam, zwłaszcza, że psychicznie sobie poradziłam nieźle i w miarę szybko.
A z innej beczki...: nie ma to jak dostać @ po 21 dniach od ostatniej @... zwłaszcza jak się na nią wcale nie czeka...
Jeszcze się łudziłam rano, że może to plamienie implantacyjne, ale plamienia to wcale nie przypomina, normalna @ tylko, że 2-3 dni za wcześnie... szkoda.
Ale nie poddajemy się! :)


http://fajnamama.pl/suwaczki/qwgkxkm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

PaniWalewska, no szkoda, ale nic straconego następnym razem się uda :P A kto wie, może to jednak jest plamienie implantacyjne?:D może jeszcze będziesz zaskoczona, ale nie rób sobie nadziei, lepiej się miło rozczarować niż niemiło...a co do czekania, to ja też bym oszalała jakbym miała czekać pół roku...o nie nie nie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Dziewczyny...
Jak rozmawialam ze swoja lekarka tutaj w uk pytajac czy moge starac sie o dzieciatko I kiedy to powiedziala ze nie ma zadnych przeciwskazan. Jak bede tylko gotowa....jezeli przestane krwawic, nic nie bedzie mnie bolalo I kiedy poczuje ze juz czas to spokojnie mozemy sie starac. Przypomne ze nie mialam lyzeczkowania, czyszcze sie sama . Dzisiaj mija tydzien odkad urodzilam swoje martwe malenstwo I fizycznie jest coraz lepiej, juz bardzo malo krwawie....ale z psychika gorzej :-( unikam ludzi I tylko placze...nie wiem jak dlugo to potrwa...juz mnie wszystko boli....cala ja jestem obolala :'( strasznie sie czuje. Czy u Was bylo podobnie?? Czy to ja sfiksowalam....


malenstwa kochane (18tc) -19.03.2014 :-( #(8tc) - 15.12.2014 :-( # (14tc) - 06.09.2015 ;-( #(12tc) - 31.08.2016 ;-( # (10tc) - 24.02.2017 :-(
Jak Bóg może patrzeć na tyle cierpienia???;-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć dziewczyny:) Cieszę się, że dotarłam na forum, które jest aktywne oraz, że są osoby z UK. Ja mieszkam w Niemczech i tutaj są takie same zasady jak w UK. Moja historia jest długa, ale nie będę tutaj jej opisywać. Najważniejsze. Chyba jestem najstarsza..... mam 40 lat. Mam 21 letnią córkę i 2.5 letniego syna. Obie ciąże to cud. Pierwszą ciążę poroniłam, potem podtrzymanie. Przez 17 lat nie mogłam zajść w ciążę, potem synuś, na podtrzymaniu. Jak w lutym tego roku zrobiłam test i był pozytywny przeżyłam szok... Teraz najważniejsze: poszłam do lekarza, opowiedziałam całą historię ciąż a on nic.... Dodam, że teraz mieszkam w Niemczech. Powiedział: być albo nie być.....Nie miało dla niego znaczenia, że mówiłam mu, że mam niewydolność ciałka żółtego.... nic nie zrobił. Poszłam do innego lekarza.... jednak było już za późno, zabrakło 4 dni/ Gdybym dostała leki to dzidzia moja by żyła. Gdybym była w Polsce....dzidzia by żyła....a tak.... szkoda słów. brakuje mi możliwości porozmawiania, bo.....jest mi ciężko. Wiem, że mam już swój wiek, ale mimo to chciałabym mieć jeszcze dziecko. Piszecie, że ciężko wam patrzeć na kobiety w ciąży, że one mogą i będą matkami.....
Wiecie.... w czasie kiedy dowiedziałam się, że moja dzidzia nie żyje, dowiedziałam się również, że moja córcia jest w ciąży. Nie wyobrażacie sobie jakie to ciężkie doświadczenie.... z jednej strony mojego dzieciątka już nie ma a z drugiej ciąża mojej córci. Ona idzie na idzie sprawdzić czy serduszko bije a ja w tym samym dniu.... czy wszystko ok po łyżeczkowaniu. Nie jestem w stanie określić jak się czuję. Strach o mojego wnuka a także żałoba po dziecku.... przecież nie mogę nie patrzeć na moją córkę. Kocham ją nad życie i mojego wnuka też...... i jak ma się do tego to..... jak po poronieniu postrzegamy kobiety w ciąży..... obłęd.... ciężko mi to wszystko ogarnąć. Jak pisałam chaotycznie to przepraszam.... ale widocznie mój umysł też jest w stanie chaosu.
Mam nadzieję, że będę mogła z kim pogadać.... ciężko mi.... och.... jak ciężko.
Trzymam kciuki za wasze starania...... bardzo
pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

beti, tydzień to bardzo mało...daj sobie trochę czasu...jasne, że wszystkie obrazki z dziećmi są w tym czasie dobijające:( jeszcze teraz jest ten facebook i wszyscy sobie robią fotki dzidzi i mimowolnie się to widzi :(
--------------
gusia, ja nie wiem co Ty z tym wiekiem...masz pragnienie dziecka..i dobrze, przecież to nic złego, że masz 40 lat, mam wrażenie, że Ty się tego wstydzisz...daj spokój, każda z nas ma prawo do dzieci, i biorąc jeszcze pod uwagę ile na nie czekałaś nikt nie ma prawa Cię oceniać! Wiesz..ja to już tu pisałam, że nie rozumiem tych lekarzy zagranicznych, i właśnie potwierdziły się moje słowa, że w pierwszych tygodniach można dziecku pomóc...przeczytaj sobie moją wypowiedź do "szczęśliwej"...Przykro mi z powodu Twojego maluszka, ale jeśli masz jeszcze siłę psychiczną i bardzo pragniesz dziecka, to zregeneruj się i spróbuj jeszcze raz
pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość beti29

Hej dziewczyny
Gusia nie jestes tu najstarsza ..ja jestem w Twoim wieku I oddam wszystko zeby znowu byc w ciazy. Stracilam swoj skarb 19 marca czyli dokladnie 11 dni temu I wydaje mi sie ze to pragnienie bycia w ciazy jest jeszcze mocniejsze niz kiedy nie bylam w ciazy. Po poronieniu chyba wpadlam jakas obsesje.
Tak dziewczyny probuje odczekac troche ale mysle o tym co godzine....
Dzwonilam do polskiej lekarki I powiedziala mi ze jezeli przestane krwawic, nie bedzie nic bolalo I nie bedzie goraczki to dobrze gdyby zrobili mi usg. Tutaj w uk to niestety nie doprosze sie I bede musiala poleciec do pl. I mowila rowniez ze teraz moja macica jest przygotowana do ciazy ...jest ukrwiona po bylej ciazy I ona osobiscie nie widzi potrzeby czekania dluzej bo moze byc za pozno...kazdy lekarz mowi inaczej....ja chyba poslucham swojego ciala ...
Jak mi sie cokolwiek uda to oczywiscie sie podziele z Wamj tymi wiadomosciami.....dziewczyny trzymajcie sie cieplo I zycze Wam z calego serca jeszcze w tym roku duuuuzych brzuszkow....I sobie rowniez.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć dziewczyny:)
Trochę mnie nie było ... praca itd. Same to znacie:)
Beti fajnie, że jesteśmy w tym samym wieku.... razem raźniej:)
Byłam w piątek na kontroli. Wszystko ok... i macica i jajniki. Rozmawiałam z Panią doktor, kiedy mogę starać się o dziecko. Powiedziała, że generalnie powinno się odczekać 2 @. A ja do niej....ale mi się spieszy.... czy aby na pewno dwie? A ona się uśmiechnęła i powiedziała, że jak będę teraz po zabiegu miała normalną @, bez niespodzianek to mogę po niej zabrać się do pracy.
Wiecie.... ta myśl, że będę się starać o dzidzię ułatwia mi pogodzenie się z poronieniem.
Chociaż nie raz łapię się na tym, że liczę w którym tygodniu bym teraz była, czy byłoby już widać itd....

Trzymajcie się:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gusia, to liczenie, w którym by się było tygodniu, to jest norma jakaś. Ja mam tak samo. Miałam termin na 7 lipca. Straciłam mojego Skarbka w 9 tygodniu. Jak mam gorszy dzień to wpadam w jakieś płacze, że jaki bym już miała duży brzuszek i w ogóle... Tak to niestety jest. Jeszcze chwilę po zabiegu zaglądałam na forum dla lipcówek, bo zapisałam się jak tylko wróciłam z potwierdzonym usg, że jestem w ciąży, ale odkąd dziewczyny piszą że będą mieć chłopca albo dziewczynkę to już tam nie zaglądam, bo żal serce ściska...
Na prawdę boję się co będzie jak ten 7 lipca nadejdzie, a ja nie będę jeszcze w kolejnej ciąży. Ta myśl, że miałam bym swoje dziecko w ramionach... no i się spłakałam właśnie :(
trzymam za Was wszystkie kciuki! mam nadzieję, że już niebawem przeniesiemy się na jakieś wspólne forum dla grudniówek lub styczniówek i będziemy tam narzekać na nasze mdłości, zachcianki i przechwalać się brzuszkami.
ściskam :*


http://fajnamama.pl/suwaczki/qwgkxkm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hwj Dziewczyny.
Gusia ..Pani Walewska fajnie ze z tym liczeniem nie jestem sama. Codziennie sprawdzam na internecie jaki mialabym brzuszek teraz I jaka duza dzidzia bylaby juz. Nadal nie moge ogladac reklam w tv kiedy kobieta jest w ciazy lub karmi malenstwo bo pekam I lzy znowu ciekna jak grochy :-(
Tak macie racje....niedlugo zapiszemy sie na nowe forum moze dla stycznioweczek :-) ale bym chciala....teraz mam tylko to jedno marzenie ....
Trzymajcie sie dziewczyny dzielnie I czekam na dobre wiadomosci od Was bo one zawsze dodaja skrzydel...


malenstwa kochane (18tc) -19.03.2014 :-( #(8tc) - 15.12.2014 :-( # (14tc) - 06.09.2015 ;-( #(12tc) - 31.08.2016 ;-( # (10tc) - 24.02.2017 :-(
Jak Bóg może patrzeć na tyle cierpienia???;-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

a ja dziewczyny, byłam dzisiaj na kontroli u gin, iiiiii...dostałam zielone światło...powiedziała żeby "brać się do roboty"...więc nie będę dziś tracić czasu :)
Jestem przekonana, że nam wszystkim się uda...i że założymy sobie nowy wątek już niebawem:) pozdrawiam Was..
A co do tych rozmyślań..ja nawet wczoraj mężowi mówiłam, że miałabym już teraz brzuszek i wiedzielibyśmy może płeć dziecka :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aguskadzidziuska

Witam, ja stracilam synka w 23 tygodniu. Urodzilam i mialam lyzeczkowanie. Lekarz kazal nam czekac poczatkowo caly rok ale jak zaczelam mu narzekac, ze stralismy sie poprzednio o dziecko 1,5 roku to poszedl na kompromis i kazal czekac pol roku. Dla mnie to tez duzo i wcale mnie to nie pocieszylo. Od porodu minelo 6 tugodni a my z mezem mamy juz za soba 2 wspolzycia bez zabezpieczenia. Z jednej strony boje sie ale z drugiej pragne zeby cos teraz z tego wyszlo .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

Aguskadzidziuska, przykro mi z powodu Twojej straty ;/ mnie lekarz kazał czekać 3 miesiące, ale nie wytrzymała i podjęliśmy próbę po 2, teraz czekam na efekty i dwie krechy...łudzę się, że je tam za tydzień zobaczę...Mam nadzieję, że i Tobie się uda..pochwal się dobrą nowiną :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Aguskadzisziuska

Tez chcialabym zobaczyc dwie kreski ale tak bardzo boje sie co bedzie dalej. Nasz Julek mial wade wrodzona w pistaci braku nerek i pecherza moczowego. Ciaza przebiegala wzorowo i nagle na usg w 22 tyg okazalo sie ze nadz swiat runal i dziecko ma zerowe szanse na przezycie czy to w brzuszku czy poza nim. Nastepna ciaza to dopiero bedzie strach. Ale tak bardzo chce...szukalam na WAszym forum chociaz jednej szybkiej ciazy zaraz po poronieniu czy porodzie przedwczesnym, ktora zakonczyla sie szczesliwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

Aguskadzisziuska, ja już przeczytałam tyle forów i tyle postów, że naprawdę jest wiele przypadków, które zrobiły tak jak Ty...i mają teraz zdrowe dzieciątka....niestety są też te mniej wesołe historie, ale to nie zależy od nas...tak mi się wydaje, że natura wszystkim kieruje i jak ma być dobrze, to będzie...a strach pozostanie już do końca ciąży w każdej z nas...niestety...:( ale życzę powodzenia i dobrego nastawienia w głowie...a wszystko będzie dobrze..:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej..ja stracilam dzidzie w 12tc. Majac ,35 lat myslalam ze juz nie zechce ale wtedy przyjaciolka urodzila synka i ruszylo mnie. Nie myslalsm ze szybko zajde. Ale juz w 1cyklu. Tak sie cieszylam a dzieci( syn 13 bliz. 9)jeszcze bardziej ale 18 marca poronilam. Myslalam zemnie to nie dotknie niedotyczy a jednak. W szpitalu okropnie mnie potraktowano. Placz dzieci szok. Myslalam ze odzaleje. Teraz ciezko trudno sie pogodzic. Mysli syraszne. Ale gdzies w srodku czy sprobowac jedzcze raz?! Nie wiem .. jestem po lyzeczkowaniu czekac czy juz probowac..tak mi smutno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość migdałka

asik.w, (*) dla Twojego maleństwa...przykro mi, że i Ciebie to spotkało...ja też nie sądziłam, że ten temat mnie dotyczy...a jednak..:( Nie poddawaj się i próbuj dalej...tylko doprowadź swoją psychikę do takiego stanu, żebyś przy kolejnej ciąży podołała i poradziła sobie z emocjami...dzieci to prawdziwy cud i warto o nie walczyć...zazdroszczę Ci, że już masz swoje pociechy, ale duża rodzina to prawdziwa radość :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość zara222

hej kochanE!mnie rowniez spotkala ta tragedia...dwa tygodnie temu przeszlam zabieg lyzeczkowania..W 12 tc podczas usg okazalo sie, ze serduszko przestało bic...:(:(:(..a ciaza nie rozwijala sie juz od 9tc...
Te dwa tygodnie to jakis koszmar...ryczalam jak glupia...teraz jest juz lepiej i powoli skupiam sie na kolejnych staraniach...i mysle ze po pierwszej miesiaczce jak bedzie wszytsko ok to bedziemy probowac...w przyszlym tygodniu wizyta u lekarza..zobaczymy czy zleci jakies badania...do tej pory zrobiłam toxo, cytomegali i przeciwciala antyfosfolipidowy(tego ostatniego wyniku jeszcze nie ma reszta badan ok)..ma jeszcze do zrobienia badanie moczu..no i po 1 miesiaczce badania hormonów..bo teraz to i tak bedzie zaburzone wszytsko....a Wy jakie badania robilyscie???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

migdalka..dziekuje..za slowa otuchy..ja dziekuje bogu ze dzieci mam...ale strata dzidziusia tak boli..najgorsze ze czuje sie oszukana przez lekarza ktoremu ufalam ..dobrze ze mam kochajacego meza ktory mnie wspiera...a dzieci moje wciaz powtarzaja jak mnie kochaja...a takbardzo sie balam ze oni nie zrozumieja tego co sie stalo...a slowa starszego synka..mamus to nie twoja wina masz nas kochamy cie...to dodalo mi sil...sa momenty ze lepiej ale nie potrafie sie przemoc wyjsc ...chyba sprobuje ...migdalka...masz racje trzeba najpierew uporac sie z psychika...pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...