Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
karolina86

Ciąża zaraz po poronieniu

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć dziewczyny. Przyszłam się pokaż, u nas w miarę ok (trochę kolek, bólu brzuszka, nosimy nadal poduszkę frejki). Kasia rośnie jak na drożdżach. Na samym cycusiu. Śpi z mamusią w łóżku 😉. Daje popalić o uwielbia się nosić (chusta pomaga). 

Nie poddawajcie się. Wam też się uda!

IMG_20200726_230504.jpg


05.04.2007 Córeczka
12.04.2011 Synuś
21.06.2019 Maleństwo (10tc)
ug378u69i9ykgykq.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mario1

Patunia,jaka śliczna ❤️Dziewczyny uda się napewno kiedyś .Ja tez odpuściłam zajęłam się sobą ,przeszłam na diete ,zaczęłam rowerem jeździć i zaskoczyło 😍Psychika tez ma duży wpływ ale jak tu nie myśleć .Trzymam kciuki staraczki za was

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Cudak88

Dziewczyny, bardzo Wam DZIĘKUJĘ za wszystkie porady! Niesamowicie mi się przydały i przynajmniej bardziej mogłam się do tego przygotować.

Napiszę może jak to wyglądało i może komuś to też co pomoże. 
1. Rejestracja, podpisywanie zgód na narkozę w przypadku zabiegu czy zwykłe RODO, tam też otrzymałam swój numerek.

2. Sprawdzanie czy na pewno ciąża obumarła przez lekarza. :(((

3. Podpisywanie dokumentów wyrażające zgodę na przyjęcie na oddział i w razie czego na zabieg łyżeczkowania (napisałam tam, że tylko w razie konieczności decyduję się na ten zabieg, bo chciałam, żeby to odbyło się farmakologicznie).

4. Przyjęcie na oddział, swoje łóżko i swoja sala + zestaw dokumentów. Prośba o przebranie się w koszulę - ja koszuli nie miałam i bardzo żałowałam, bo faktycznie było by łatwiej, tak jak pisałyście.

5. Gabinet lekarza, podanie tabletek dopochwowo - ja dostałam dwie. Poza bólem psychicznym i rozdartym sercem nie bolało mnie nic fizycznie. Nawet mówić nie mogłam od tego płaczu tylko na wszystko zgadzałam się skinieniem głowy. Nie wiedziałam, kiedy mam mieć majtki na sobie, a kiedy nie. Wtedy warto było je mieć, bo po tabletkach do majtek dano mi wielką podpaskę. Dodam, że powiedziano mi, żeby po tabletkach nie korzystać z ubikacji przez 2 godz. Po podaniu tabletek miałam rozmowę z psychologiem.

6. Po 3 godzinach się zaczęło. Ciągle wtedy jeszcze chciałam przejść przez to tylko z "pomocą" tabletek. Zaczęły się też bóle. Poproszono mnie, aby pójść do toalety i sprawdzić co się dzieje. Poszłam tam i COŚ ze mnie "wypadło" (złapałam to) i wtedy już tylko wyłam w głos. Przybiegły pielęgniarki. To co wypadło zabrano. A mi powiedzieli, że jestem gotowa i, że już czas na zabieg, jeśli tego chcę. Po tym incydencie miałam już strasznie dość. Dość tego, że tyle czasu staraliśmy się o dziecko. Dość tego, że nie dane mi było zobaczyć nawet bijącego serca. Dość tego, że przez prawie 2 tygodnie chodziłam z obumarłą ciążą i mimo, że nie powinnam się łudzić to do samego końca miałam szczątki nadziei, że stanie się cud. Dość wszystkiego. Chciałam jak najszybciej być po zabiegu, na który się zgodziłam. Z resztą lekarza powiedzieli mi, że małe są szanse, że w prawie 9 tygodniu samo się oczyści tylko za pomocą tabletek. To samo powiedziała mi dziewczyna na mojej sali, która 8 lat wcześniej straciła ciążę w 7 tyg. (teraz ma dwie córki zdrowe). 

7. Zabieg odbył się pod narkozą i tam też można było przyjść w majtkach i po prostu trzeba je było zdjąć przed samym zabiegiem. Podobno trwał jakieś 10 min. Tam również wyłam i nie byli mnie w stanie uspokoić.

8. Po zabiegu długo leżałam podłączona do maszyny, która badała mi ciśnienie, które ciągle spadało. Chciałam tylko iść do domu. Bolał mnie brzuch, więc dano mi paracetamol (kroplówka). 

9. W między czasie pobrano mi krew, żeby ją zbadać (mam RH-) i przygotować odpowiedni zastrzyk, którzy dostałam w pupę ok. 3 godz. po zabiegu (tak jak Nurkowanie zalecała).

10. Po ok. 3 godzinach od zabiegu pozwolono mi zjeść i wypić. Kolacja była trochę później, więc dobrze, że miałam swoje jedzenie i wodę.

10. O 21 dostałam wypis.

11. Przez 5 dni mam brać antybiotyki, żeby nie doszło do żadnego zakażenia + tabletki osłonne. W szpitalu mówili, że po zabiegu można odczekać 2/3 miesiące - ale ja z tego forum wiem, że raczej większość zaczyna starania od razu po pierwszym okresie. Obecnie krwawię trzeci dzień, ale tak bardziej "okresowo".

12. Za 4-6 tygodni mam się zgłosić po odbiór wyników histopatologicznych.

13. I mam zgłosić się też do własnego ginekologa, aby sprawdził wszystko.

Napisałam to wszystko, bo ja sama szukałam takich informacji przed zabiegiem, kiedy człowiek będąc tam W TAKIEJ SYTUACJI nawet logicznie nie myśli. Przez większość pobytu płakałam i nie mogłam tego powstrzymać. Natomiast miałam wielkie szczęście, bo na każdym etapie w tym dniu miałam do czynienia z życzliwymi ludźmi, którzy mnie pocieszali, dosłownie głaskali po twarzy, mówili, że wszystko będzie dobrze i się ułoży. Przy usypianiu trzymano mnie nawet za rękę. Nikt nie powiedział mi, że przesadzam, tylko każdy bardzo współczuł. Rozmawiali też są, tłumaczyli, że to nie jest moja wina, że to się zdarza bardzo często. I, że czasami pierwszą ciążę organizm traktuje jak "intruza", dlatego tak często zdarza się, że kolejna ciąża po poronieniu jest zdrowa, bo organizm po prostu już wie co się dzieje. Naprawdę, ci ludzie tam, pozwolili mi przez to przejść z jakąś tam godnością. Chociaż dzielna to ja nie byłam w ogóle. Jestem wdzięczna też moim Bliskim za wsparcie jakie otrzymałam, choć jest to i będzie mój osobisty koszmar. Teraz chcę pracować jeszcze więcej, żeby o tym nie myśleć i skupić się na czymś innym. Mam nadzieję, że szybko wrócę do formy i do codzienności. I, że jak następnym razem będę w tym szpitalu to w innym charakterze, np. kobiety czekającej na narodziny dziecka. W dniu zabiegu zamknęłam jakiś rozdział swojego życia. I to było konieczne, żeby móc ruszyć dalej z nadzieją na lepsze dni.

Cieszę się, że w tej całej okropnej sytuacji - trafiłam tutaj, że czytam i widzę, że wiele historii pięknie się kończy (a właściwie zaczyna na nowo), że można się po tym podnieść i znaleźć w sobie mnóstwo siły w walce o marzenia o macierzyństwie. Dziękuję Wam bardzo, zostanę tutaj i teraz jak już wydusiłam z siebie to co miałam wydusić (dotyczące zabiegu) to zajmę się czytaniem tego co u Was słychać i jak sobie radzicie. DZIĘKUJĘ!!!!
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mario1

Cudak,jesteś dzielna przytulam cię .Okropne co musiałaś przejść i inne dziewczyny a na dalszym etapie to juz wogole sobie tego nie wyobrażam co przechodziły dziewczyny 😞Ja nie musiałam iść do szpitala bo samo w domu się oczyściło tez przeżyłam to bardzo .....dobrze że mąż był akurat ze mną .Jak leżałam przed cc cięciem w szpitalu to widziałam dwie dziewczyny jak to przechodziły .Pokoj miała na przeciw mojego one biedne na zabieg a my obok z brzuszkami .Nie powinno tak być ,powinien być pokój gdzieś osobno zrobiony tak mi było ich szkoda ze masakra 😭Co one musiały przezywać widząc spacerujące z brzuszkami na korytarzu .Polozna dała im tabletki i za godzinę było juz słychać płacz i krzyk na pokoju ,masakra nie życzę nikomu .Tobie kochana życzę teraz spokoju i wyciszenia bo tego teraz potrzebujesz .Musisz przejść przez to i myśleć pozytywnie bo uda się napewno .Ja jestem przykładem po długiej walce doczekałam się mimo wieku (42 lata) Ciagle nie wierze ze mam Bruna i ze się udało a jednak ❤️Trzymam kciuki i pozdrawiam 😘

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Cudak88

Niecierpliwa - ja starając się długo o ciążę też co miesiąc byłam rozczarowana, płakałam i zawsze w jakiś sposób się załamywałam. Mi wtedy pomogło mierzenie temperatury. Kupiliśmy sobie też witaminy i oboje je przyjmowaliśmy. Trudno jest odpuścić na zawołanie i ja tak na pewno wtedy nie umiałam 😞

Nasze witaminy:
- Babystart FertilWoman Plus - dla mnie
- Inofolic Combi - dla mnie
- Babystart FertilMan Plus - dla Partnera
- piliśmy też codziennie siemię lniane i ja do połowy cyklu od rana jedną łyżkę oleju z wiosłka przyjmowałam 

Zaczęliśmy w maju korzystać z suplemtentacji i na początku czerwca w tym cyklu zaszłam w ciążę - ale tak jak pisałam wyżej, ja mierzyłam temperaturę i dokładnie wiedzieliśmy kiedy była owulacja, a tabletki może trochę pomogły, w każdym razie zakupiliśmy je znowu, choć ja na chwilę obecną jeszcze nie jestem w stanie podjąć decyzji, kiedy będę gotowa na kolejne próby (oczywiście po tym jak w ogóle dostanę pierwszy okres po zabiegu). Strasznie przeraża mnie, że musiałabym przejść przez to wszystko jeszcze raz. 😞

Margo - bardzo współczuję i wiem dokładnie co czujesz! Mam nadzieję, że trafisz na dobrych ludzi, którzy się zaopiekują Tobą! I wyjdziesz z tego jeszcze silniejsza, mimo, że ciężko w to uwierzyć na ten moment, bo sama jestem na takim etapie. ale należy patrzeć na dziewczyny tutaj, którym się udało!

Mario1 - dziękuję Ci bardzo! Jesteś przykładem, że wszystko może się udać! I dobrze wiedzieć, że masz swojego ukochanego Bruna! Faktycznie ja byłam na sali z dwoma osobami, które miały inne zabiegi, a po korytarzu chodziły dziewczyny z brzuszkami i mimo tego, że jestem osobą, którą raduje szczęście innych to czułam uścisk w żołądku myśląc, że ja się tego nie doczekam w tej ciąży, która już się skończyła 😞

Jusia - cieszę się, że przyszła @! ❤️ Trzymam mocno za Ciebie kciuki i dziękuję za każdą radę przed moim zabiegiem! 

Ola - będę mocno dopingowała starania! I cieszę się bardzo, że masz w domu już swojego 2.5 latka, który na pewno daje Ci dużo radości! 🙂

Patunia87 - czy Ty też miałaś zabieg? Po jakim czasie od poronienia udało Ci się zajść w ciążę? Każda iskierka nadziei jest na wagę złota!

Bubu - to wspaniała informacja, że są dwie kreseczki, wszystko musi być dobrze, nawet mimo strachu!!!

Aga88 - mam nadzieję, że za rok będę w Twojej sytuacji! Każda historia, w której po poronieniu jest zdrowa ciąża to dla osób, które teraz są w nieciekawej sytuacji - wielka nadzieja na przyszłość...

Nurkowanie - w szpitalu czytałam to co pisałaś (miałam print screeny), dziękuję bardzo! Kiedy idzie się na taki zabieg i nic się nie wie to każda informacja jest niezwykle istotna, żeby jakkolwiek się tam odnaleźć.

Szczerscia09/Niewiadoma - bardzo, bardzo Ci gratuluję i cieszę się Twoją ciążą! 🙂 staraliście się od po pierwszym okresie od zabiegu?

Nadzieja666 - doskonale wiem co czułaś i co przeżywałaś! Miód na serce słyszeć, że masz 3 miesięcznego Maluszka. Bardzo dużo Dziewczyn tutaj ma swoje dzieci już lub jest w ciąży! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Nurkowanie

Cudaku dzielna jestes bardzo, dobrze ze nie krylas sie z emocjami, niech świat wie jak to jest!! za długo był to temat tabu. Bardzo przezylam Twoj opis, wszystko wrocilo. Za drugim razem jak lezalam to spotkalam dziewczyne tez z tym samym, ona to bagatelizowala smiala sie i bardzo duzo gadala, wiedziałam ze to jest objaw szoku i paniki, ze tak sobie z tym radzi. Tuz przed zabiegiem i po nim jednak wpadla w ogromna rozpacz, powiedziala ze to do niej dociera co sie stalo, balam sie ze cos sobie zrobi. Dlatego nie warto trzymac emocji bo ten wulkan wybuchnie i rozerwie , zaloba troszke trwa i zwykle mysl o kolejnej ciazy jest pewnym pocieszeniem, nie ma reguly. Uwazam, ze lepiej poczekac troche , zeby sie zagoilo, ale nie za dlugo. O tyle masz spokoj, ze chociaz tego konfliktu nie musisz sie obawiac. Masz 6 tyg na zrobienie badan immunologicznych, jeslibys chciala, ktore moga Ci cos wyjasnic. Nie pamietam juz ktore to dokladnie sa, ale na poronilam.pl chyba bylo napisane. Teraz odczujesz ogromne wrazenie pustki, postaraj sie nie zostawac sama, masz wstawac i na przekor wszystkiemu łykac witaminy, tak jak ja to zrobilam po pierwszym poronieniu, potem po roku zaszlam, stracilam, ale nadal to robie, bo nie wiemy co bedzie za pol roku i jesli jest cien szansy trzeba pomoc. Mozesz zadzwonic do szpitala i spytac, gdzie lezy dziecko jesli nie robicie sami to bedzie w zbiorowym grobie z innymi dziecmi z poronien. Moje tak leza i rzadko bo nie mam psychicznie sily, ale czasem je odwiedzam bo nie potrafie np. siąść inaczej do Wigilii. Warto miec przynajmniej taką możliwość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szczęściara 09

Cudak tak ale na zasadzie uprawiamy seks bo mamy ochotę. Akurat mieliśmy rocznicę. Kompletnie się nie spodziewałam że się uda. Nawet nie zaobserwowałam sluzu płodnego. W drugim cyklu po zabiegu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pam
3 godziny temu, Gość Cudak88 napisał:

Dziewczyny, bardzo Wam DZIĘKUJĘ za wszystkie porady! Niesamowicie mi się przydały i przynajmniej bardziej mogłam się do tego przygotować.

Napiszę może jak to wyglądało i może komuś to też co pomoże. 
1. Rejestracja, podpisywanie zgód na narkozę w przypadku zabiegu czy zwykłe RODO, tam też otrzymałam swój numerek.

2. Sprawdzanie czy na pewno ciąża obumarła przez lekarza. :(((

3. Podpisywanie dokumentów wyrażające zgodę na przyjęcie na oddział i w razie czego na zabieg łyżeczkowania (napisałam tam, że tylko w razie konieczności decyduję się na ten zabieg, bo chciałam, żeby to odbyło się farmakologicznie).

4. Przyjęcie na oddział, swoje łóżko i swoja sala + zestaw dokumentów. Prośba o przebranie się w koszulę - ja koszuli nie miałam i bardzo żałowałam, bo faktycznie było by łatwiej, tak jak pisałyście.

5. Gabinet lekarza, podanie tabletek dopochwowo - ja dostałam dwie. Poza bólem psychicznym i rozdartym sercem nie bolało mnie nic fizycznie. Nawet mówić nie mogłam od tego płaczu tylko na wszystko zgadzałam się skinieniem głowy. Nie wiedziałam, kiedy mam mieć majtki na sobie, a kiedy nie. Wtedy warto było je mieć, bo po tabletkach do majtek dano mi wielką podpaskę. Dodam, że powiedziano mi, żeby po tabletkach nie korzystać z ubikacji przez 2 godz. Po podaniu tabletek miałam rozmowę z psychologiem.

6. Po 3 godzinach się zaczęło. Ciągle wtedy jeszcze chciałam przejść przez to tylko z "pomocą" tabletek. Zaczęły się też bóle. Poproszono mnie, aby pójść do toalety i sprawdzić co się dzieje. Poszłam tam i COŚ ze mnie "wypadło" (złapałam to) i wtedy już tylko wyłam w głos. Przybiegły pielęgniarki. To co wypadło zabrano. A mi powiedzieli, że jestem gotowa i, że już czas na zabieg, jeśli tego chcę. Po tym incydencie miałam już strasznie dość. Dość tego, że tyle czasu staraliśmy się o dziecko. Dość tego, że nie dane mi było zobaczyć nawet bijącego serca. Dość tego, że przez prawie 2 tygodnie chodziłam z obumarłą ciążą i mimo, że nie powinnam się łudzić to do samego końca miałam szczątki nadziei, że stanie się cud. Dość wszystkiego. Chciałam jak najszybciej być po zabiegu, na który się zgodziłam. Z resztą lekarza powiedzieli mi, że małe są szanse, że w prawie 9 tygodniu samo się oczyści tylko za pomocą tabletek. To samo powiedziała mi dziewczyna na mojej sali, która 8 lat wcześniej straciła ciążę w 7 tyg. (teraz ma dwie córki zdrowe). 

7. Zabieg odbył się pod narkozą i tam też można było przyjść w majtkach i po prostu trzeba je było zdjąć przed samym zabiegiem. Podobno trwał jakieś 10 min. Tam również wyłam i nie byli mnie w stanie uspokoić.

8. Po zabiegu długo leżałam podłączona do maszyny, która badała mi ciśnienie, które ciągle spadało. Chciałam tylko iść do domu. Bolał mnie brzuch, więc dano mi paracetamol (kroplówka). 

9. W między czasie pobrano mi krew, żeby ją zbadać (mam RH-) i przygotować odpowiedni zastrzyk, którzy dostałam w pupę ok. 3 godz. po zabiegu (tak jak Nurkowanie zalecała).

10. Po ok. 3 godzinach od zabiegu pozwolono mi zjeść i wypić. Kolacja była trochę później, więc dobrze, że miałam swoje jedzenie i wodę.

10. O 21 dostałam wypis.

11. Przez 5 dni mam brać antybiotyki, żeby nie doszło do żadnego zakażenia + tabletki osłonne. W szpitalu mówili, że po zabiegu można odczekać 2/3 miesiące - ale ja z tego forum wiem, że raczej większość zaczyna starania od razu po pierwszym okresie. Obecnie krwawię trzeci dzień, ale tak bardziej "okresowo".

12. Za 4-6 tygodni mam się zgłosić po odbiór wyników histopatologicznych.

13. I mam zgłosić się też do własnego ginekologa, aby sprawdził wszystko.

Napisałam to wszystko, bo ja sama szukałam takich informacji przed zabiegiem, kiedy człowiek będąc tam W TAKIEJ SYTUACJI nawet logicznie nie myśli. Przez większość pobytu płakałam i nie mogłam tego powstrzymać. Natomiast miałam wielkie szczęście, bo na każdym etapie w tym dniu miałam do czynienia z życzliwymi ludźmi, którzy mnie pocieszali, dosłownie głaskali po twarzy, mówili, że wszystko będzie dobrze i się ułoży. Przy usypianiu trzymano mnie nawet za rękę. Nikt nie powiedział mi, że przesadzam, tylko każdy bardzo współczuł. Rozmawiali też są, tłumaczyli, że to nie jest moja wina, że to się zdarza bardzo często. I, że czasami pierwszą ciążę organizm traktuje jak "intruza", dlatego tak często zdarza się, że kolejna ciąża po poronieniu jest zdrowa, bo organizm po prostu już wie co się dzieje. Naprawdę, ci ludzie tam, pozwolili mi przez to przejść z jakąś tam godnością. Chociaż dzielna to ja nie byłam w ogóle. Jestem wdzięczna też moim Bliskim za wsparcie jakie otrzymałam, choć jest to i będzie mój osobisty koszmar. Teraz chcę pracować jeszcze więcej, żeby o tym nie myśleć i skupić się na czymś innym. Mam nadzieję, że szybko wrócę do formy i do codzienności. I, że jak następnym razem będę w tym szpitalu to w innym charakterze, np. kobiety czekającej na narodziny dziecka. W dniu zabiegu zamknęłam jakiś rozdział swojego życia. I to było konieczne, żeby móc ruszyć dalej z nadzieją na lepsze dni.

Cieszę się, że w tej całej okropnej sytuacji - trafiłam tutaj, że czytam i widzę, że wiele historii pięknie się kończy (a właściwie zaczyna na nowo), że można się po tym podnieść i znaleźć w sobie mnóstwo siły w walce o marzenia o macierzyństwie. Dziękuję Wam bardzo, zostanę tutaj i teraz jak już wydusiłam z siebie to co miałam wydusić (dotyczące zabiegu) to zajmę się czytaniem tego co u Was słychać i jak sobie radzicie. DZIĘKUJĘ!!!!
 

Bardzo współczuję 😞 płaczemy razem z Tobą. Trzymaj się 😞

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślałam, że dziś będę miała wszystko już za sobą... Wyobrażacie sobie, że odesłali mnie do domu, bo nie było miejsc na oddziale...? Tzn były, ale na salach kilkuosobowych, ale stwierdzili, że nie mogą mnie narażać na leżenie z ciężarnymi... To w sumie ładnie się zachowali.. Miałam dziś szczęście, że trafiłam na pielęgniarkę oddziałową, bardzo ciepła i miła osoba, pomimo, że już raz przez to przechodziłam, wszystko mi wytlumaczyla, powiedziała, że we wszystkim pomoże, być może, że obejdzie się bez zabiegu. Szpital wszystko zabezpieczy do badania. Teraz pytanie do Was dziewczyny, które przechodziły etap badań genetycznych, jakąś sprawdzoną, godną polecenia klinikę genetyczna polecacie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Cudak88
17 minut temu, Margo787 napisał:

Myślałam, że dziś będę miała wszystko już za sobą... Wyobrażacie sobie, że odesłali mnie do domu, bo nie było miejsc na oddziale...? Tzn były, ale na salach kilkuosobowych, ale stwierdzili, że nie mogą mnie narażać na leżenie z ciężarnymi... To w sumie ładnie się zachowali.. Miałam dziś szczęście, że trafiłam na pielęgniarkę oddziałową, bardzo ciepła i miła osoba, pomimo, że już raz przez to przechodziłam, wszystko mi wytlumaczyla, powiedziała, że we wszystkim pomoże, być może, że obejdzie się bez zabiegu. Szpital wszystko zabezpieczy do badania. Teraz pytanie do Was dziewczyny, które przechodziły etap badań genetycznych, jakąś sprawdzoną, godną polecenia klinikę genetyczna polecacie? 

Margo, czy dobrze widziałam, że ciąża jest powyżej 8 tygodnia? Bardzo mocno Cię wspieram, bo ja byłam w szpitalu dokładnie w tym samym momencie (w ostatni pt.). Pewnie dadzą Ci tabletki i jeśli nastawisz się, że spędzisz tam noc to może będziesz w stanie wytrzymać to i spróbować wyczyścić się (co za okropne sformułowanie) tylko za pomocą tabletek. Ja nastawiłam się, że chcę po prostu być w domu jak najszybciej i jak usłyszałam, że będę musiała zostać na noc i jeszcze rano być może i tak dojdzie do zabiegu, jeśli tabletki nie dadzą rady to po prostu poddałam się, bo już miałam tak dość (a do tego doszło to co stało się w toalecie). Ale mam nadzieję, że Ty będziesz silniejsza!!! Mi w szpitalu mówili, że to ma być moja decyzja. Potem dowiedziałam się, że jest tam też dziewczyna w 5 tygodniu i, że ona nie zgadza się na zabieg. Pytałam potem pielęgniarkę czy dobrze zrobiłam, że jednak doszło u mnie do łyżeczkowania, skoro tamta dziewczyna daje radę bez tego, a ona mi powiedziała, że u tamtej pani poronienie zaczęło się w domu i jej ciąża jest znacznie młodsza niż moja i dlatego ona ma szansę, żeby nie mieć zabiegu, a przy 8 tygodniu raczej bez zabiegu może być już ciężko. Ale to pewnie nie reguła. Ze mną na sali była dziewczyna, która 8 lat wcześniej straciła ciążę i ona mówiła, że zanim dotarła do szpitala to już bardzo krwawiła, ale i tak okazało się, że musi mieć łyżeczkowanie. 😞

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Cudak88

Nurkowanie - znowu dziękuję za radę! Czy taki zestaw badań genetycznych jest jakiś szaleni drogi? I czy warto skonsultować to z lekarzem czy zrobić może na własną rękę wszystko? Wcześniej o tym nie myślałam, ale może warto by było...?

 

Mario i Pam - dziękuję za wsparcie! ❤️

Szczesciara - dziękuję za odpowiedź, drugi cykl po zabiegu brzmi jak marzenie!

 

Dziewczyny, a długo krwawiłyście po zabiegu łyżeczkowania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Szczęściara 09

Cudak nie długo i niewiele. Może z 2 dni podpaska a tak to tylko wkładka. Bo plamiłam dosyć długo. Nawet nie tyle plamiłam co śluz był podbarwiony. 

Za to po tabletkach po prostu krwotok. I pierwszy okres to samo. Byłam przerażona bo mnie zalewało. 4 dni nie funkcjonowałam poza domem i łazienka przy pierwszym @

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pikey

Patunia- cudna ta Twoja pannica 😀

Szukam kogos kto mi za szydelku albo drutach zrobi kocyk dla malej, bo sama zdolna nie jestem niestety 😥

 

Moze kolezanki sasiadka, zobaczymy 🤔

 

Margo- dziewczyny, okropne to wszystko, ale dobrze ze nie bylas w jednym miejscu z ciezarnymi, naprawde. Jak Mario napisala- powinny byc oddzielne sale.

U mnie tu mialam nie tylko oddzielna sale, ale wogole wejscie, oddzielone wszystko od reszty, nawet mala kuchenke oddzielna maja, z lodowka, czajnikiem, tosterem... 

Troche czlowieczenstwa tylko potrzeba, jak ta oddzialowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak mi przykro dziewczyny 😞 gdygdy czytam Wasze historie to i mnie sie wszystko przypomina 😞 ale trzeba byc cierpliwym, będzie lepiej 


atdci09ke8x812kv.png
9.07.2018-7tc 😞
18.01.2019-15tc 😞

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niecierpliwa

Margo- testDNA - polecam. Umawiasz kuriera, szybki wynik, rozmowa z genetykiem i omówienie wyników.

Ja jestem zadowolona 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niecierpliwa

Czytam ostatnie wpisy i rycze bo wszystko mi się przypomina.

Ja odpuszczam na jakiś czas. Postaram sie wyłączyć głowę. Bez testów, bez sprawdzania owulacji. Sex z czystej przyjemności. Co ma byc to bedzie. Ale serio teraz, z tą @ stracilam resztki tlącej sie nadziei. 

Mam dosc. Teraz z mężem skupimy się na sobie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Patunia87

Cudak88 ja miałam zabieg. Po 3 tygodniach od zabiegu dostałam zielone światło. Lekarz powiedział żeby się starać od razu. Jako że to była moja 3 ciąża. Dwie pierwsze bez problemowe, ten dzidziuś miał wadę wrodzoną. Brzuszek się nie zasklepił. Po zabiegu miałam długie cykle po ok. 36 dni. Zaczęłam robić testy owulacyjne i owulację miałam 22 dnia cyklu. Udało mi się zajść w ciążę po 3 miesiącach od zabiegu. 

Pikev napisz mi na priv może uda mi się zrobić kocyk dla Ciebie. Tylko to może potrwać kilka tygodni. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pikey

Patunia- dzieki Kochana 🥰

Tylko nie wiem jak tu na tym nowym forum sie na pryw pisze 😥

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Nurkowanie

Cudaku wejdz na poronilam.pl i wpisz badania po poronieniu. Te 6 tyg jest na czesc z immunologii. 

Genetyczne..

Mutacje mthfr i trombofilii na testdna najtaniej, ja robilam w diagnostyce cale pakiporo ...planowanie ciazy, ryzyko poronien, hormonalne, tarczycowe, itd. Jest drozej, ale mialam tam tez inne badania wliczone, ale np. Pai1 jest tam oddzielnie i akurat to mi wyszlo😣 Do mutacji wystarczy testdna. Koszt tam ok.400 zl.

Innym genetycznym jest kariotyp 2 partnerow razem ok.800 zl. 

Warto ana1 i nk. BialkoC, S, przeciwciala kilkarodzajow, jest tego od groma.

Generalnie to takie badania, ktore daja nam jakie 5% wiedzy o tym co sie stalo. 

I przede wszystkim plemniki zbadac skoro bylo pornienie zatrzymane i nie krwawilas, najpierw zwykle badanie ogolne ok.150 zl.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Nurkowanie

Jak ktoś jest z trojmiasta czy ma blisko to moge podpowiedziec, gdzie niektore idzie zrobic taniej i sa nawet bardziej wiarygodne niz z popularnych laboratoriów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pikev musisz być zalogowana. Nacisnąć na podpis nad moją wiadomością jak nie mam gość tylko zalogowana piszę i tam jest wiadomość. Ja nie mogę do Ciebie wysłać bo jesteś jako gość


05.04.2007 Córeczka
12.04.2011 Synuś
21.06.2019 Maleństwo (10tc)
ug378u69i9ykgykq.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Cudak88
16 minut temu, Gość Nurkowanie napisał:

Cudaku wejdz na poronilam.pl i wpisz badania po poronieniu. Te 6 tyg jest na czesc z immunologii. 

Genetyczne..

Mutacje mthfr i trombofilii na testdna najtaniej, ja robilam w diagnostyce cale pakiporo ...planowanie ciazy, ryzyko poronien, hormonalne, tarczycowe, itd. Jest drozej, ale mialam tam tez inne badania wliczone, ale np. Pai1 jest tam oddzielnie i akurat to mi wyszlo😣 Do mutacji wystarczy testdna. Koszt tam ok.400 zl.

Innym genetycznym jest kariotyp 2 partnerow razem ok.800 zl. 

Warto ana1 i nk. BialkoC, S, przeciwciala kilkarodzajow, jest tego od groma.

Generalnie to takie badania, ktore daja nam jakie 5% wiedzy o tym co sie stalo. 

I przede wszystkim plemniki zbadac skoro bylo pornienie zatrzymane i nie krwawilas, najpierw zwykle badanie ogolne ok.150 zl.  

Przyjrzę się temu wszystkiemu i zdecydujemy co dalej. Dziękuję!!!

Plemniki były zbadane w pierwszej kolejności już wcześniej i tutaj na szczęście brak problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Nurkowanie

Lekarz za ok.3 tyg po odebraniu histopato czy nie bylo zasnuadu, od razu usg czy ok po zabiego, zanioslabym tarczycowe i prolaktyny do konsultacji wtedy.

Inne wizyty po zrobieniu badan, wtedy on cos bedzie wiedzial. I jesli cos wyjdzie podpowiemy czy wolac o heparyne i sterydy, ktore sa na recepte.

Genetyk jak wyjdzie nierawidlowy kariotyp, mutacje on zignoruje, lepiej hematolog wtedy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jusia

Cudak88 bardzo się cieszę, że w tej okropnej sytuacji miałaś jakąś wiedzę co się będzie działo i na co się przygotować bo jest to bardzo pomocne. Przy pierwszej stracie kobiety błądzą jak dziecko we mgle bo nie wiedzą jakie mają prawa. 

Teraz musisz oswoić się z myślą, że zostałaś w środeczku sama chociaż masz przy sobie kochające osoby 😍 i nas 🙂

Mocno Cię przytulam 🥰 trzymaj się 🙂 teraz pochłoną Twój czas badania, czekanie na wyniki i kolejne badania a to zleci szybko. Teraz oby dojść do siebie 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...