Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
karolina86

Ciąża zaraz po poronieniu

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Nurkowanie

Soniamalutka nie po to tyle wycierpiałaś. Mnie troche ściska, ale też jest mi ciepło na sercu, że może mnie nie wyszło, ale Tobie się udało i z tego się cieszę. Może co innego ktoś komu przyszło to łatwo, wtedy jest poczucie jeszcze niesprawiedliwości, ale Wasze oglądam, a jak dzień jest zły to po prostu przewinę, aż się na powrót w głowie poukłada, czasami jestem nawet ciekawa jakby moje wyglądało, jakie duże nóżki by miało.

Moja psinka jeszcze zipie, dostała surowice, mialam taka mysl czy sie przyzwyczaje do psa jako jakiegos zamiennika, przeciez nie da sie porownac psa z dzieckiem, ale jej choroba wzbudzila we mnie mase energii, to nie to samo jak z dzieckiem, ale czuje sie potrzebna, wydalam juz 2 tys. na jej leczenie, nie moge doczekac sie tel z kliniki bo nie moge jej odwiedzac, jest odizolowana przez wirusa. Male to gófienko 750 g,ale moze odwrocic mysli powiem Wam, ze powinnam byla wczesniej to zrobic. Gorzej jak mi padnie, wtedy nie moge przez 2 lata wprowadzic do domu szczeniaka. Niby to na ludzi nie wplywa, ale psi tyfus mutuje i ja nie wiem czy dzis z ta wiedza bym puscila dzieciaka tam laza psy. W 1 g kalu psa jest miliard wirusow, kilka mcy utrzymuje sie na powierzchni. Moja jesli wyzdrowieje zakaz spacerow lub sprzatanie po niej i polanie tego domestosem. Swiat sie zmienia z tymi wirusami, ale to tez pokazuje ze szczepienia to jest podstawa, oczywiscie w razie mutacji dostosowac termin, ale robic. 

Pikev zaraz sprawdze.

Fiolka one czuja, ze Ty sie przejmujesz ich slowami, sorry ale karmisz trolle. Wszystkowiedzace panie uwielbiaja jak maja wplyw na reakcje ludzi. 

Jak nie da rady ograniczyc kontaktu poczytaj o technikach radzenia sobie z toksycznymi ludzmi. Moga miec swoje zdanie owszem, moze gdzies tez przesadzamy, ale wywracanie oczami, dyskredytujacy ton glosu swiadczy, ze maja zrobic to co im napisalas. Czasem z takimi ludzmi tak trzeba, natomiast uwazaj zeby i tego nie wykorzystaly przeciw Tobie. Czasem po prostu spojrz na nie od stop do glow z wyrazem politowania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niewiadoma

Fiolka dokładnie olej to. Ludzie są wredni. Podziwiam bo ja bym do takich nawet buzi nie otwierała, po co się silić na rozmowę. 

Zmartwiona świetnie, gratulacje 🙂 może dołączysz do nas lutowych mamuś? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jusia
23 godziny temu, Gość Aga19m napisał:

Dziewczyny właśnie się zalamalam. Mija miesiąc od łyżeczkowania a dowiaduje się że moja koleżanka w ciąży. Wszystko wróciło. Łzy lecą jak grochy. 

Wiem co czujesz. Mam to samo gdy pomyślę o mojej siostrze ciotecznej, która wpadła i będzie rodzic za 5 miesięcy. 

Soniamalutka- ja obecnie omijam z daleka kobiety w ciąży a jak na osiedlu widzę korowody matek z wózkami łzy same napływają mi do oczu. 

Basiaczek- jesteś mega dzielna. Bardzo się cieszę że operacja przebiegła pomyślnie. Teraz wiadomo jest ból fizyczny, niedługo przyjdzie ból psychiczny. Jestem w szoku że możecie się starać po 2 miesiącach. Spodziewałam się że rekonwalescencja potrwa bardzo długo. Ale to wspaniałe bo tak krótki czas daje siłę i nadzieje. 🥰🥰🥰

W przyszłym tygodniu mam wizytę u psychiatry ( po zwolnienie) no nie wyobrażam sobie żebym mogła wrócić do pracy (do miejsca rozrywki dla dzieci). A na koniec lipca wizyta u gina po łyżeczkowaniu-nie mogę się doczekać. 

Spadł na nas (mnie i Męża) jakiś zły omen. Mieszkamy w nowym bloku i od poczatku był problem w piwnicy z wilgocią. Myśleliśmy że po różnych środkach to minie i na zimę minęło na pół roku. Więc zrobiłam tam składzik na rzeczy dla dziecka. Wczoraj mąż przychodzi rano z piwnicy i mówi że wszystko zagrzybione. 

 Krzesełka do karmienia, nosidełko, fotelik samochodowy, zabawki, mata edukacyjną. Wszystko na śmietnik poszło. Tak jakby ten zasrany los chciał mi dać do zrozumienia że mam zapomnieć, że mam nie myśleć i dać sobie spokój z dzieckiem. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bubu
W dniu 10/7/2020 o 1:04 PM, Gość Aga19m napisał:

Dziewczyny właśnie się zalamalam. Mija miesiąc od łyżeczkowania a dowiaduje się że moja koleżanka w ciąży. Wszystko wróciło. Łzy lecą jak grochy. 

Kochana ciężki czas przed Tobą.. jeśli chodzi o ciążę koleżanki. U mnie ta sama sytuacja. Również miesiąc po poronieniu dowiedziałam się że jest w ciąży. Ona jest już na połówce a uwierz że nie spotkałam się z nią ani razu. Nie potrafię. Gdy pomyślę to zły same napływają do oczu. Z tym jest mi chyba najciężej.. 

 

A ja dziewczyny cofnelam się na przypadkowa stronę grupy gdzie Bożka zobaczyła dwie kreski a później jak ten mały cud pięknie rósł. Miło że teraz wstawiasz te zdjęcia naprawdę daje to pozytywnego kopa że może i nam kiedyś się uda szczęśliwie zostać rodzicami 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, BOŻKA2408 napisał:

Sandavilla mam z kinderkrafta, długo szukałam a chciałam wygodny dla małego i do składania do samochodu.Jestem zadowolona.Pikey no zleciało strasznie,niedługo mamy imprezę .

Cruiser? My taki mamy. I też szary . Narazie dwa tyg go używamy....I narazie jest dla mnie super.  Zobaczymy jak będzie później. 


spacer.png
https://lbyf.lilypie.com/5gulp2.png
https://lbyf.lilypie.com/uITfp2.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bożka 2408

Bubu pomimo przeciwności a już 44 lata mam i mi się udało. Wierzę że Wam wszystkim się uda,każdy zasługuje na to szczęście.Trzymam kciuki za Was wszystkie Kochane moje.Teraz mniej czasu ale zaglądam regularnie i kibicuję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bożka 2408

GośćJusiaja byłam pół roku na chorobowym od psychiatry po porinieniu, do tego trafiłam na super lekarza który mnie wysłuchał, nie brałam żadnych leków...Dużo mi to dało, skupilam się na badaniach ,znalazłam super lekarza,i to był czas na przygotowanie się do ciąży...Wróciłam do pracy i po  2 tygodniach na L4 bo ciąża...Także pamiętaj teraz Ty jesteś najważniejsza i wykorzystaj ten czas ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pikey no żebyś wiedziała 😁 wkręciłam się na maksa w te pieluszki. Na grupie wielopieluchowej znalazłam taką śmieszna fotkę, idealnie do tego pasuje 😆 a powiedz mi, wkłady też na Ali kupujesz? 


Aniołek 09.01.2019 12 tydz.
Aniołek 24.07.2019 8 tydz.

2nn33e3k6sila981.png

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pikey

Fiolka- tez jak czytalam i ogladalam YouTube'a to widzialam ze naprawde mozna w kolekcjonerstwo popasc z tymi pieluchami 😂

I do tego co sie nowe wzorki pojawiaja to sie tez kupuje hihihi

Ja przez eBay kupilam wszystko, bo za granica, ale te wklady bambusowe to w wiekszosci takie same wszedzie.

 

Ja z tych minimalistycznych, posluchalam kolegi z pracy co ma 4 dzieci, ze jak pierwsze mialo sie rodzic to wszystko kupili, co tylko sie dalo, a z reszta juz byli madrzejsi 🤣

 

Wiec my na przyklad nie kupowalusmy wanienki, bo duzo miejsca zajmuje, tylko w pierwsze 3-4 razy w miseczce, bo i tak jej calej nie moczylismy na raz,a potem pod prysznic. Maz ja trzymal bo wiekszy jest a Krysi nic nie przeszkadzalo.  Potem juz ja ja mylam sama, a maz tylko ja odbiera i suszy, zaklada pieluche etc. Tez to dla nich taki fajny czas,, rytual. Niesamowita to wygoda, gdyby mi nie powiedzial ze tak mozna to napewno sama bym nie wpadla. Oni tak robili z 3 dzieci 😀

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Tojaka1

Z tymi dziećmi to tak jak piszecie. Z pierwszym się wariuje niesamowicie. Jest nawet taki kawał, jak pierwsze dziecko połknie monetę to pędem do szpitala, ja drugie no to trudno, z kupcia wyjdzie a jak trzecie to niestety musi z kieszonkowego oddać. U nas to jest prawda. Czekamy na czwarte i córki krzyczą, żebyśmy jakieś śpiochy mu kupili a nie robili jaja, że w różowym będzie. Po 3 córkach różowego mam we wszystkich odcieniach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kami_86

Hej dziewczyny jak się czuję nie myślę o ciąży o stracie też nie o dziwo dobrze znioslam info o kuzynce ze jest w ciąży choć zarzekala się że nie chce mieć w ogóle dzieci ale nie zazdroszczę jej bo jako nastolatka miała wycietego jajnika więc mniejsze szanse na starcie na zajcie więc jak zmieniła zdanie i im się udało to super bardziej mam lęk taki w środku żeby się tak nie cieszyli bo różnie może być i nie życzę źle ale patrzę ze swojej perspektywy... 

Jedyne kłócimy się bardzo z moim M zawsze się ostro klocilismy i intensywnie godzilismy ale teraz jestem już tym zmęczona on się czepia o najdrobniejsze pierdoly a mnie ponoszą szybciej niż normalnie nerwy i się dre mam już tego dość - zaraz po poronieniu jak wyszłam ze szpitala pow ze może poronilam bo się klocimy bez przerwy ja pow to na pewno nie zaslogujemy na to drugie dziecko bo skoro się kłócimy i albo ja to wydalam z domu albo on się postanawia wyprowadzić to po co drugie dziecko ma cierpieć... 

Więc psychicznie nie jest dobrze nie odebrałam jeszcze histo i nie byłam na wizycie u gin nie biorę leków i przestałam pilnować diety bo po co... Nie chce mi sie bo po co... do fryzjera w końcu poszlam od lutego i myślałam że mnie bardziej ucieszy ale nie...

A co do zwierzątka to po pierwszym poronieniu szukałam kota i wiercilam M dziurę w brzuchu i w końcu go kupilismy tez chcialam przelać te uczucia a właściwie okazało się że jak to kupowalismy to już bylam w kolejnej ciąży no ale niestety nie wyszło i super ze mamy tego kota bo można się wyglaskac jak siedzę sama w domu

Miałam robić badania ale nie wiem jakie i nie wiem czy jest sens pewnie nie znajdą powodu potraktują to jako przypadek lub ta tarczyce a ja boję się że poronie 3 raz bo przecież bralam leki na te tarczyce 

W szpitalu przed wypisem zastępca ordynatora pytał mnie czy na pewno dobrze okres zapisałam ja mówię że tak A on że jakie w ogóle miałam czy obfite ja mówię że nie normalne jak przez całe życie do tej pory i nie wiem o co mu chodziło co tam zobaczyli podczas tego lyzeczkowania czego mi nie pow i co jest grane i przy przyjmowaniu robili mi krzepliwosc a za pierwszym poronienie nie było takiego badan luz tylko bete czy maleje a teraz w ogóle mi bety nie robili ani nie chcieli wyników tylko z usg ale o co chodziło z tymi okresami??

Dalej pol dnia leżę w łóżku i nic mi się nie chce a drugie pół działam z córka zakupy zajęcia z mażoretek itp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mario Bruno jaki kawaler już  pięknie rośnie 😉

Soniamalutka już raczkuje?? Bardzo szybko, mój synuś zaczął dopiero w 7msc raczkowac i ładnie siadać  😜 ale każde dziecko jest inne i różnie się rozwija, śliczna panna z córci  😉

Bożka jak to szybko zleciało, już prawie rok ma synuś, super chłopak 😉 dobrze że grzeczny mój synuś to domator i nawet krótkie wyjazdy to był dramat bo nie w swoim domku 🙂

Fiolka zazdroszczę Ci determinacji z tymi pieluchami, ja pójdę na łatwiznę znowu i pampersy chce używać 🙂 lekarze coś Ci mówią na temat porodu?? Mi wszyscy doradzają drugie cc, gin mówi że nie będzie mi robił problemów. Termin mam na wrzesień i wszyscy wróżą drugą fale koronawirusa i nawet położna ostatnio mnie namawiała na cc żebym jak najkrócej w szpitalu była 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pikey ja na ebay nie kupowałam nic nigdy. Nawet nie wiem, czy bym umiała albo czy się da do PL. No a na aliexpress są Chinki - dziewczyny mówiły, że są sztywniejsze i szersze w kroku, więc nie nadają się dla noworodków. I na zdjęciach faktycznie te dzieci wyglądają w tych Chinach jak takie bidy. 

Kk24 ten ginekolog z Wrocławia powiedział że dobrze by było gdybym wcześniej była położona do szpitala, że on by dał skierowanie, ale że podobno szpitale nie są chętne do przyjmowania. Co do cesarki to powiedział, że czasami trzeba, więc nie wykluczył. A ten, który jest tu na miejscu nie jest za tym by szybciej rozwiązać ciążę. Że będziemy monitorować i jeśli będzie taka potrzeba to weźmie mnie na oddział szybciej. Co do cesarki to zrobi jeśli Mały będzie miał wagę ok. 4400 i więcej. Ale tak naprawdę to nie ma tak, że wiem, kiedy mam iść do szpitala, że będzie SN lub CC. A powiem szczerze, że chciałam SN, ale patrząc na wagę mojego Klocuszka to boję się, że coś się stanie w trakcie. Że albo się zablokuje, albo się poddusi albo jakieś złamania np. barku czy uszkodzenia główki. Boję się, że tyle przeciwności, dwie straty za mną, ta ciąża też do łatwych nie należy i na koniec miałoby się coś stać tylko dlatego, że lekarze nie będą chcieli zrobić cesarki. Przeraża mnie ta myśl. A z drugiej strony nie chciałam cesarki że względu na dwa przebyte zabiegi łyżeczkowania. Podobno jest większe ryzyko, że po łyżeczkowaniach i cesarce są mniejsze szanse na kolejną ciążę. 


Aniołek 09.01.2019 12 tydz.
Aniołek 24.07.2019 8 tydz.

2nn33e3k6sila981.png

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Basiaczek

Beta spadła już o ponad 2000. 

Jusia nie pamiętam czy pisałam 2 miesiące czy 2 miesiączki. Ale w moim przypadku chodziło o 2 miesiączki co może dać nawet ok. 4 miesiące przerwy. 

Ech dla mnie każdy miesiąc to dużo. Nie mam dużych nadziei bo tak ciężko jest mi zajść w ciążę.... 2 razy sie udało w odstępach 6 mc przy naprawdę intensywnych, monitorowanych i wspomaganych wiesiołkiem i dietą staraniach. I za każdym razem kończyło się przed 3 miesiącem w szpitalu. Teraz 4 miesiące przerwy plus 6 mc starań..  bo tyle średnio muszę się nagimastykować żeby coś kolwiek zaskoczyło. Plus jeszcze jak zaskoczy strach, bo nigdy nie było dobrze po zakreskowaniu. Nie wiem. Czasami się zastanawiam czy będzie mi dane kiedyś zostać mamą. Starać się na pewno nigdy nie przestanę. Do menopauzy będę walczyć, ale całkowicie straciłam entuzjazm. Takich się naoglądałam i nasłuchałam przypadków w szpitalu przez te 2 tygodnie, że bardzo się boję.

Myślałam że już doszłam do siebie. Ale dziś znów zaczęłam czytać o tym wszystkim i drążyć temat dlaczego tak się mogło stać. Nie mogę znaleźć odpowiedzi na to pytanie. A tak bardzo mnie to męczy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niewiadoma

Basiaczek dużo sił dla Ciebie. To będzie wracac. A może będzie dobrze, dwie miesiączki za dwa miesiące i szybko zajdziesz. Możesz być w ciąży za 3 miesiace. Myśl pozytywnie. To podobno ważne. 

 

Ja zaraz zwariuje. Wtorek już tak blisko i będzie wszystko jasne. Albo pięknie albo nie. Zaczynam totalnie świrować. Nie mogę myśleć o niczym innym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pikey

Fiolka- a ile masz tych pieluch? Bo napisalas ze masz kilka rodzajow, 

Ja nie chcialam sobie dodatkowo dokladac do juz i tak bardzo nowej syt jaka jest dzidzius w domu, wiec pierwsze 3 tyg uzywalismy jednorazowek. Krysia byla malutka ( 3kg) wiec i nawet w tych jednorazowych byla mala, ale jak sie ogarnelam ze wszystkim to przeszlismy calkiem na te wielorazowe.

Ja bym sugerowala, zebys zobaczyla najpierw co Tobie sie bardziej sprawdzi, niektore moga Ci wogole nie pasowac, i wtedy dokupisz wiecej takich jakie beda najlepsze dla Ciebie i Witusia.

Chyba ze bardzo nie chcesz jednorazowych na poczatku. Niektore kobiety zabieraja te wielorazowe juz do szpitala. Ja sie zdecydowalam zeby zaczac od 3 tyg.

Co do wielkosci, to ja jestem zadowolona, zrobie jutro zdjecie, to wstawie, tylko zakladam' nocna' pieluche ok 10 wieczor, do mniej wiecej 5 -6 rano ( w zaleznosci jak spimy) i ona ma dwa wklady, jeden na plasko, drugi skladam na pol ( dla dziewczynki w czesci srodkowej, dla chlopca na gorze pieluchy) zeby wieksza absorbcja byla. I ta jest spora, ale tez jej nie przeszkadza, a Krysia nadal z tych mniejszych (25centyl obecnie)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pikey na początek nocki chce zacząć od jedno - już kupiłam takie bardziej eko z bambusem. Nie mam dużo tych pieluch na NB. Kupowałam i NB i miniOS jak wzór mi się spodobał to będą na później. Z noworodka mam 6 szt. AIO czyli tych całościowych, 4 otulacze PUL, 1 gatki pul, no i szyją mi się 4 gatki wełniane. Akurat one jak się nie sprawdzą jako pieluszkowe to wykorzystam je jako spodenki. Do otulaczy mam kilka wkładów z burtami na mleczne kupki, ze 4 formowanki i kilka tetr. Tetrę na pewno muszę dokupić bo podobno jej najwięcej schodzi. 


Aniołek 09.01.2019 12 tydz.
Aniołek 24.07.2019 8 tydz.

2nn33e3k6sila981.png

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ola

Witajcie dziewczyny,

jestem tu nowa, choć od 2 tygodni czytam to forum. Ja też dostałam od losu takiego kopniaka, że czasami zastanawiam się, co i kiedy (w poprzednim życiu?) zrobiłam źle, że teraz tak mam pod górkę...

Mam już synka, urodził się w styczniu 2018 r. Ciąża książkowa, dziecko zdrowe. Męczyły mnie tylko straszne nudności, przy porodzie wymęczyły bóle krzyżowe (ze 100 razy gorsze od skurczy), ale generalnie ciąża mi służyła. Stwierdziłam nawet, że jestem stworzona do rodzenia dzieci ;) Poza tym sama jestem jedynaczką i zawsze mówiłam, że chciałabym mieć co najmniej 2 dzieci, żeby miały siebie i nigdy nie były same jak ja.

W drugą ciążę zaszłam jesienią 2018 r. Znów nudności, ale dało się żyć. W 20 tygodniu tę ciążę straciłam. Przyczyna genetyczna. Musiałam moje dziecko urodzić :( Leżałam na oddziale ginekologicznym, na sali z paniami z problemami na jajnikach, zawinięta w pampersy, dostawałam tabsy na wywołanie skurczy, rozwarcia i porodu (że to tak ujmę). I tak oto musiałam urodzić dziecko, które wypadło w pieluchę... Trauma... Po prostu trauma... O mojej kondycji psychicznej po tym wszystkim nawet nie będę pisać.

W kolejną ciążę chciałam zajść od razu po wyjściu ze szpitala... Smutek, ból, pytania o to dlaczego ja nie opuszczały mnie długo. Z mężem starania podjęliśmy w wakacje. Mijały kolejne miesiące i kolejne łzy w łazience, gdy zakładałam podpaskę :( Im bardziej chciałam, tym bardziej nie wychodziło.

Nastała pandemia. Stwierdziliśmy z mężem, że nie jest to najlepszy czas na ciążę, bo czasy niepewne i niewiadomo co będzie dalej, jak się to wszystko potoczy. Odłożyliśmy starania na inny czas. Drugi miesiąc kwarantanny, a my zaliczyliśmy spektakularną wpadkę :) Właśnie wtedy, jak nie chciałam zajść w ciążę, to się tak pięknie udało :) Byłam taka szczęśliwa, mogłam góry przenosić. Napisałam do mojej gin, która prowadziła moje dwie ciąże, że znowu się spotkamy z tego powodu. Radość mnie rozpierała. Ciąża o terapeutycznej mocy... W 6 tygodniu wszystko ok, a w 10 na badaniu usg serduszko nie biło od dwóch tygodni... Szok i załamanie, dlaczego znowu? Nawet sama gin powiedziała, że los nas nie oszczędza, wyściskała mnie (tak zwyczajnie, po ludzku, współczująco) i wypisała skierowanie do szpitala. Przez dwie doby znowu tabsy na wywołanie poronienia, ale nic nie dały. Dostałam zalecenie od położnych, że idąc do kibelka, mam podkładać ligninę pod siebie i "łapać" w to zarodek! Czyli moje dziecko miałam łapać na jakiś papier... Ze strachu jak najrzadziej chodziłam do łazienki, bo nie potrafiłam sobie wyobrazić, że w moich skrzepach mam gmerać i szukać "czegoś innego". Kolejna trauma... W poniedziałek, 29.06 wylądowałam finalnie na stole operacyjnym na łyżeczkowaniu. Jedyne co, to pięknie tam pachniało kwiatami. Nie wiem czy to perfumy anestezjolog, czy jakiś odświeżacz, ale zapach przepiękny. I jak mnie usypiali, to w radiu, które głośno grało, leciał akurat Phil Collins z piosenką "Another day in paradise". Tak sobie pomyślałam wtedy że jak usypiać, to przynajmniej z przytupem... Ale wiecie co, jak sobie analizowałam te ostatnie 2 tygodnie ciąży, to organizm dawał mi sygnały, że coś jest nie tak :/ Dostałam nudności, ale takich innych, bardzo "głębokich", że myślałam, że wypluję pół siebie. Nigdy tak nie miałam. Mój biust przestał być twardy, a wręcz piersi lekko zwiotczały. Do tego ja przestałam się cieszyć z ciąży. Bardziej jednak wtedy myślałam, że może to strach, że znowu coś nie tak z genami, ale do głowy by mi nie przyszło, że serduszko może już nie bić. I miałam śluz. Niby w ciąży to normalne, że on też się pojawia, ale ten był jakiś taki dla mnie zaskakujący. Te wszystkie fakty oczywiście dotarły do mnie po diagnozie od pani ginekolog, gdy w szpitalu miałam czas na przemyślenia. Wtedy mi się to wszystko złożyło w całość, ale gdy człowiek się nie spodziewa takiego obrotu spraw, to nawet nie zwraca uwagi na takie rzeczy.

Dziś mijają już prawie 2 tygodnie od tego wszystkiego. Jestem załamana, mam huśtawki nastroju i dość dużo płaczę. Nie rozumiem, czemu ja? Jeden z lepszych lekarzy w dużym mieście, witaminy, zwolnienie, odpoczynek i po co? I jak na złość mieszkamy na takim osiedlu, gdzie jest pełno rodzin z dziećmi (też tymi najmniejszymi, ledwo urodzonymi, dumnie pchanymi w wózkach) i kobiet w ciąży. Więc codziennie widzę jakąś brzuchatkę, której zazdroszczę jak 150... Nie rozumiem, czemu np. patole piją, nie dbają o siebie i rodzą zdrowe dzieci, które potem biją i słychać o tym w tv, a ja tak bardzo chcę mieć dzidziusia, jestem w stanie zapewnić mu z mężem i braciszkiem dobre warunki, miłość, życie w kochającej rodzinie i nie mogę tego mieć...

Z mężem nie rozmawiamy o tym co było. Nikt nie chce ze mną rozmawiać, a ja tak po prostu potrzebowałam to z siebie wyrzucić. Przepraszam za taki długi post, ale wiem, że Wy dziewczyny mnie zrozumiecie... Ktoś tu parę stron wcześniej napisał, że jakiś pan pisał, że przeczytał całe to forum i wszystkie dziewczyny tu piszące zostały w końcu mamami. Może forum ma jakąś specjalną moc? :) Może na mnie w końcu też zadziała? Bardzo bym chciała zostać jeszcze raz mamą, mam nadzieję, że się uda, mimo ogromnego strachu o przebieg ciąży. Chociaż czasami myślę, że teraz dobra passa mi się w życiu odwróciła. Ciąża była też wybawieniem od problemów z pracą. A teraz nie wiem co robić, odchodzić-nie odchodzić. Jak odejdę, to w ciążę szybko nie zajdę. Ale może z drugiej strony to czas na regenerację ciała, przestawienie głowy na inne tory... Ale ja bym chciała już, jak najszybciej... Wszystko jest nie tak i życie jest tak cholernie niesprawiedliwe... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jusia

Ola- jakbym czytała o sobie. U mnie za 2 dni miną 3 tyg od łyżeczkowania. Mam te same myśli co Ty. Też zadaję sobie te same pytania. Też mam żal o to że patola może mieć a mnie się nie udało (pierwsza planowana ciąża). Też o siebie dbalam, kwas foliowy od stycznia. Tak jak Ty zauważyłam zmiany (mniejsze mdłości i mniejszy ból piersi) ale nie wiązałam tego z tym, że serduszko przestało bić a ciąża przestała się rozwijać. I dopiero po fakcie skleiłam to wszystko w całość. 

Mi nikt nie powiedział bym łapała płód w cokolwiek. Na 99% spłynął rurami... bo po zabiegu nie było jakiejkolwiek oczywistej tkanki płodu w tym co ze mnie wyciągnęli. Nawet w Medycynie Sądowej przy określaniu płci mają problem ze znalezieniem kosmowki, ale dopiero w środę się dowiem odbierając "orzeczenie" czy jak tam się ten dokument nazywa. 

Ty przynajmniej masz już jedno szczęście w domu ktory ukoi Twoje smutki🥰. Ja nie mam nawet psa. 

W sumie też stwierdziłam, że chcąc zrobić sobie badania na wszystko po poronieniu nie wiem od czego zacząć. (tak tak wiem że od wizyty u ginekologa ale mam wrażenie że to pochłonie tyle czasu, czekanie na wizyty a potem na wyniki, że nie skupię się na kolejnej ciąży a będę się tylko odbijać tym poronieniem). 

Oczywiście przy Twojej kolejnej stracie zalecane jest zrobienie wszelkich badań "poporonnych". Bo może coś się dzieje w organizmie i należy podjąć leczenie. 

Wierzę mocno że dla każdej z nas zapisane są kolejne ciąże. Tylko to może jeszcze nie czas. Moja siostra też mi dobrze ostatnio wytłumaczyła, że przy podziale komórek, przy tworzeniu się zarodka itp w każdej chwili może pójść coś nie tak. Jeden mały błąd przy podziale i już ciąża spisana na straty albo obarczona wadami i chorobami. Więc zdrowa ciąża i zdrowe dzoecko to prawdziwy cud nad cudami. ❤️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mario1

Fiolka,to przykre że nie masz wsparcia w najbliższych .Mama,sióstra to najbliższe mi osoby i nie wyobrażam sobie żeby u mnie tak było ,zawsze mogę na nie liczyć i jesteśmy bardzo zżyte.Ale są różne relacje i nie mamy wpływu na to.Kochana ty najlepiej wiesz co dla ciebie najlepsze i dobrze im powiedziałaś .Basiaczek przytulam cię kochana ,będzie dobrze 😍Nowe dziewczyny trzymajcie się ,będzie dobrze tylko trzeba trochę czasu .Soniamalutka śliczna ta córcia ❤️do schrupania .MamoJulianka co u was jak synuś ?Patunia,Okropny ból ,reszta dziewczyn co u was

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, tak na marginesie to Mika (chyba taki miała tu nick) w tym tygidniu urodziła. Widziałam na fb zdjęcie maluszka 🙂


Aniołek 09.01.2019 12 tydz.
Aniołek 24.07.2019 8 tydz.

2nn33e3k6sila981.png

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fiolka tak mi się właśnie kojarzyło że ktoś jeszcze przed nami jest w kolejce 😉

Mika jeśli jeszcze tu zaglądasz to gratuluję i życzę wam wszystkiego dobrego 😉

Agati a ty jak się czujesz??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Niecierpliwa

Jusia, Ola- jesteśmy z Wami:** 

Niewiadoma- będzie dobrze! 

Ja ostatnio mam doła... dobrze że zaraz idę na urlop. Dziś byłabym w połowie drogi- w 20 tygodniu. Pozostała pustka i ból. Jest ciężko chociaż każdego dnia mówię sobie: dasz radę! Jeszcze chwilę I też będziesz mama. Wlasnie jestem w okolicy owulacji po 2 miesiączce po lyzeczkowaniu. Że względu na to że fizycznie jest wszystko okej gin dał zielone swiatlo- tak bardzo czekałam na ta owulacje.  Plan był prosty- działamy! I wiecie co, boję się zbliżenia. Boję się że zajde w ciążę. Boję się że coś pojdzie nie tak. Że to się powtórzy. Kurde tak się zablokowałam ze sama siebie nie poznaje. Mam ochote rzucić pracę ale Ola tak jak ty wiąże się to z przelozeniem planów w przyszłośc.  A tego nie chce. Chyba. Nie wiem czego chce.

Można czegoś pragnąć z całego serca i jednocześnie tak się bać? 

W środku walczę. Walczę sama ze sobą. Każdego dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...