Skocz do zawartości
Forum

Malutkie skarby luty 2011


Rekomendowane odpowiedzi

Wyglada na to, że u Solange już po wszystkim, super! z gratulacjami poczekam aż się odezwie świeżo upieczona (styczniowa?) mamusia :)

Amelko, uważam podobnie jak Jomira, że lepiej się skonsultować z lekarzem. Na tym etapie wszystko już możliwe-obrzęki też, ale masz jeszcze troche do terminu i lepiej wiedzieć co się dzieje.

A ja wróciłam z KTG, z moim maluchem wszystko w porządeczku, ruchliwy się zrobił podczas zapisu, i generalnie chyba nie lubi jak mama plackiem leży :Oczko:
zła wiadomość jest taka, że nie ma mojego lekarza do końca tygodnia :Szok:
jakieś sprawy rodzinne. Przekazał wszelkie informacje na temat pacjentek "na ostatnich nogach" koleżance po fachu, a sam wraca w poniedziałek.
Czyli do niedzieli nogi zaciskam i nie rodzę-mowy nie ma!
Kolejny zapis KTG mam w czwartek, następny równo za tydzień. W przyszłą środę termin i jak mały się nie ruszy to już codziennie.
11ego wizyta i decyzja, kiedy do szpitala..no kurde do 11ego to ja chcę już urodzić, jakoś nie chciałabym mieć wywoływanego porodu.
Na zapisie widać jakieś małe skurczyki, ale nawet ich nie czuję..

http://lb1f.lilypie.com/wIEXp2.png

Odnośnik do komentarza

Wy tak na to KTG chodzicie a ja jeszcze nie miałam ani jednego. Wprawdzie mój gin. powiedział, że gdyby coś mnie niepokoiło to mogę w każdej chwili pojechać do szpitala i tam mi bez problemu zrobią ale na razie nic mnie nie niepokoi :) Co Wy o tym sądzicie powinnam sobie tak zapobiegawczo pojechać?

Co do Solagne to chyba urodziła CC bo inaczej już byłaby w domu. Grunt, że malutka jest już na świecie :)

http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mm0d9c5lwg.png
http://s2.pierwszezabki.pl/040/040184990.png?2793
http://www.suwaczki.com/tickers/dxomkrhmudxjirct.png

Odnośnik do komentarza

Pretko, na Twoje pytanie odpowiem tak: z tego co wiem, to regularnie na KTG się chodzi pod sam koniec ciąży, a po wyznaczonym terminie to już chyba codziennie.
Ja na KTG chodzę co tydzień od 35 tc w ramach wizyt- taki wymysł doktorka. On raczej z gatunku tych "przezorny zawsze ubezpieczony" i tak mi nakazał. Sprzęt ma w swojej przychodni, więc nie jest to takie kłopotliwe, bo przychodzę i jest badanie. Oczywiście mam powiedziane że gdyby się coś działo, to w każdej chwili można podjechać. Jest to jakaś wygoda, bo gdybym miała w ramach NFZ jeździć na przykład do szpitala co chwilę na ten zapis i czekać w kolejkach to nie byłoby tak miło...

Jeżeli wszystko jest dobrze, czujesz ruchy, nic cię nie niepokoi, to nie denerwuj się tym, że jeszcze nie chodzisz na to KTG. Jeżeli termin minie, to wtedy na pewno już ci zalecą.

http://lb1f.lilypie.com/wIEXp2.png

Odnośnik do komentarza

Pretka ja tez nie mialam KTG i lekarz nic mi o nim nie mowil, ide w piatek na wizyte to sie dopytam.

Narazie nie umiem sie z nim skontaktowac w sprawie moich obrzekow, siedze z nogami w gorze tak mi dobrze.

Jomira trzymam kciuki za Ciebie i mala jutro, i zazdroszcze ze juz bedzecie razem:)

http://www.suwaczki.com/tickers/qb3c9vvj3lh6rgxr.png
http://dzidziusiowo.pl/zabki/img5-110_qwertyuiopasdfghf_5_Zosta%B3y+jeszcze+_pi%B1teczki+%3A%29.jpg

17.06.2010 - dwie kreseczki
25.06.2010 - 5 tydz - pierwsze USG
28.07.2010 - drugie USG widzialam Twoje serduszko
1.10.2010 - 19 tydz - pierwszy kopniaczek
5.10.2010 - jesteś chlopcem

26.02.2011 przyszedł na świat mój Synuś:)

Odnośnik do komentarza

Pretka
Jomiro super, że chcesz się podjąć zadania :) oto dane na dziś:

Madzia1314 - 20.01 córka Wiktoria
Didianka- 27.01. córka Joasia
Justynka1984-27.01.synek Juliusz

aa i jeszcze Agrafka ale muszę poszukać

kochanie - male sprostowanie!! Joasia - 26.01 - nie wiem co ten suwaczek pokazuje :) musze go potem zmienic!!
Solange - gratulacje - czekam na reszte rozpakowan... papapa

http://suwaczki.maluchy.pl/li-12696.png
http://www.suwaczek.pl/cache/ee7d08d77b.png

Odnośnik do komentarza

Didianko - juz lece poprawiac.

Amelko - nogi w gorze jak najbardziej. Generalnie mowi sie, ze opuchlizne mamy prawo miec wieczorem, grunt zeby jej nie bylo rano jak jestesmy wypoczete. Mnie bardziej niepokoi to, ze podejrzewasz, ze woda sie zatrzymuje. Aczkolwiek trzeba tez wziac pod uwage, ze jak nie mialo sie nawyku picia duzej ilosci wody, to na poczatku organizm ja wydala prawie od razu, a pozniej niejako uczy sie nia gospodarowac.

Co do ktg - nie mialam zadnego i jakos dojechalismy do konca (no, moge tak powiedziec, bo do terminowego konca w koncu zostalo nam 5 dni).
Tak wiec, jak wszystko w porzadku, to po co latac?

Serdecznie dziekuje za zyczonka.
Przed pojsciem spac, wpadne sie z Wami pozegnac.

http://s2.pierwszezabki.pl/041/0414929a0.png?9507

http://www.suwaczki.com/tickers/km5stv73l6r9nxfg.png

Odnośnik do komentarza

Dziewczyny, coś dzisiaj padnięta jestem i chyba pójdę szybciutko spać :Śpiący:

Miłego wieczoru Wam życzę. Nie przejmować się tym,że nie chodzicie na KTG. Każdy lekarz ma inne wymysły i tyle w temacie.

Jomira, Tobie życzę szczęśliwego rozwiązania, duuużo zdrowia dla Ciebie i Mai, i wszystkiego dobrego dla całej Waszej rodziny. Emocje Was czekają niesamowite. TRZYMAM KCIUKI! i czekam na wieści.
Bocian już do Was startuje :36_1_66:

::):::):::):::):::):::):

http://lb1f.lilypie.com/wIEXp2.png

Odnośnik do komentarza

cześc dziewczyny
my juz w domku w wersji pojedyńczej.
Julek urodził się 27 stycznia o 10.30 poprzez ciecie, powodem tak szybkiego rozwiazania było rozchodzenie sie starej blizny i jak sie okazalo rano 27 juz mialam lekkie skurcze( wyszły na ktg) i pojawilo sie rozwarcie wiec nawet nie chcieli czekac.
znieczulenie mialam do kregosłupa. Juleczek jak sie urodził wazył 2680 gram i mierzył 51 cm. obwód główki 34 cm.
w skali apgar dosstał 8,8,9,10
karmie piersia mam taki nawał pokarmu ze az chce mi je rozsadzic, ale najwazniejsze ze Julek chce ciagnac cyca wiec jestesmy na dobrej drodze....

http://www.suwaczek.pl/cache/d255cd5670.png
http://www.suwaczek.pl/cache/44b3c68a54.png

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny!
Dzwonila Solange hehe... zapomniala telefonu!!!!
Porod dluuugi, bo jak pamietacie dostala pierwszyszych skurczy z soboty na niedziele, a urodzila w poniedzialek o 4.27 (o ile dobrze zapamietalam). Byla strasznie dzielna, urodzila silami natury, a reszte niech ma radosc sama opisac.

Cudowne rece poloznej okazaly sie bezbledne - wymacala 3300, a malutka miala 3260 g i 51 cm.

Wszystko u nich dobrze, cyckuja!!!

Jutro uda nam sie zobaczyc - prawdopodobnie sie wymienimy :)

Jezeli chodzi o mnie to serdecznie dziekuje za wszystkie zyczenia. Damy znac.
Aha... jezeli rece mojej poloznej byly rownie cudowne jak tej co macala Solange, to Maja powinna byc cos okolo 3800, a nie powyzej 4000, ale to sie okaze jutro.

http://s2.pierwszezabki.pl/041/0414929a0.png?9507

http://www.suwaczki.com/tickers/km5stv73l6r9nxfg.png

Odnośnik do komentarza

Jomira trzymaj się i życzę jutro powodzenia ::):

Solange pogratuluję jak już sama napisze, ale cieszę się że wszystko jest ok :)

Amelka faktycznie powinnaś to skonsultować z lekarzem, ja też trochę spuchłam, ale nie tak bardzo i chodzę normalnie siku. Daj znać co ci powiedział. A robiłaś może ostatnio badanie moczu? Może masz białko w moczu...

justynka gratuluję i jak znajdziesz chwilę to wklej zdjęcie małego :)

A co do KTG to ja też jeszcze nigdy nie miałam, jedyne co mi robi na każdej wizycie, to bada tętno małego

http://www.suwaczki.com/tickers/n59yj44jlsp2ouzt.png

http://www.suwaczki.com/tickers/hchy90bv7rq07qzo.png

Odnośnik do komentarza

Jomiro zaciskam kciuki niech lepiej te wymacane 3800 będzie a nie 4 kg

Solange gratulujemy jeszcz raz :)

A ja znowu mam depresję. Bo ciągle chora, baaaa bardziej chora niż wczoraj. Do bólu zatok doszedł ból węzłów chłonnych które są strasznie spuchniętę. Jutro mam internistę i ginekologa.

Właśnie napisał mi mój pan doktor maila że są moje wyniki posiewu. Wkkkkkk........ jestem na maxa bo są bardzo złe(ziarniaki i pałeczki patogenne i to w dodatku dość duży wzrost, grzybów i drożdzy również, do tego wysokie PH, brakiem pożytecznej flory bakteryjnej). Cytologia III grupa !!!

Ja chyba dostanę zawału. Już coś czuję że jutro dostanę skierowanie na natychmiastowe CC, a mąż musi w czwartek do Wawy jechać. Młodego najwyżej do teściów dam.
Z tego wszystkiego młody w brzuchu mało ruchliwy i głupia wyczytałam że przy tylu infekcjach może dojśc do niedotlenienia, zielonych wód itd.

Ja sobie chyba nie wybaczę jak młodemu się coś stanie. Całą ciąże pod okiem świetnych specjalistów z prywatnym pakietem, badaniami itd. Dbaniem o siebie i takie historie na końcówce :36_2_58:

http://lb1f.lilypie.com/TikiPic.php/dllnjUk.jpghttp://lb1f.lilypie.com/dllnp2.png

http://lb5f.lilypie.com/TikiPic.php/7AfV.jpghttp://lb5f.lilypie.com/7AfVp2.png

http://s3.suwaczek.com/20071207580114.png

Odnośnik do komentarza

Witaminkaa glowa do gory!!! koniecznie zglos sie do lekarza i ustalcie co dalej, mozliwe ze podejmie decyzje o natychmiastowym CC, ale jesli tak bedzie dla malego lepiej to chyba by bylo najlepsze rozwiazanie, zwlaszcza ze to koncowka ciazy ... wierze ze wszystko dobrze sie skonczy!! Trzymam za was kciuki!! A jak maly pojdzie do tesciow to chyba niezle? Choc penie wolalabys sama sie nim zajac i miec go w domu :) ... wspolczuje, ze te wszystkie swinstwa sie ciebie czepiaja :(
u mnie tez po badaniu posiewu na ostatniej wizycie wyszly jakies drozdzaki, jak moja dok stwierdzila, ze to po luteinie czesto tak sie dzieje, dostalam globulki i bralam je przez 6 dni, wydawalo mi sie ze jak sa jakies infekcje to sa dziwne uplawy i np jakis inny zapach, zwlaszcza przy drozdzakach a tu nic nie bylo ... no ale najwazniejsze ze juz powinno byc to wyleczone ...

solange ojjj dlugi mialas porod, rzeczywiscie dzielna z Ciebie babka!!! :) Najwazniejsze ze wszystko dobrze sie skonczylo :) i czekam z niecierpliwoscia na wiescie od Ciebie co i jak :)

Jomira i Mafinka POWODZENIA jutro!!!!! :) i czekamy z niecierpliwoscia na wiesci :) tylko nie zapomnijcie telefonu!! :D

Amelka tez wydaje mi sie ze powinnas skonsultowac te obrzeki z lekarzem, pewnie wszystko dobrze, ale lepiej dmuchac na zimne :)

Justynka GRATULUJE!!!

http://www.suwaczki.com/tickers/ug37uay3gg5o6l6p.png

http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnt5od5gzr69r7.png

Odnośnik do komentarza

Witaminko, wiem, że łatwo się pisze, ale jak dałaś radę do tej pory, a przecież lekko nie było, to dasz radę i w końcówce. Na węzły chłonne (miałam trochę problem w I trymestrze) polecono mi maść bursztynową, bo dosyć mocno rozgrzewa a nie zaszkodzi na pewno. Trzymaj się dzielnie i nie zamartwiaj na zapas! Z antybiotykami to rozumiem Cię doskonale, ja też przerobiłam w tej ciąży tyle, że szkoda wymieniać nawet. Będzie dobrze, jesteś pod dobrą opieką, a Twój lekarz na pewno Cię z tymi wszystkimi problemami nie zostawi! Może rzeczywiście cc szybciej?

Amelko, z tą opuchlizną to ja bym też zapytała lekarza. Niby sama w sobie nie jest groźna, jak wyniki ok, ale jednak lepiej sprawdzić niż gdybać.

Co do ktg ja miałam robione w szpitalu codziennie i dzisiaj na wizycie. Nie muszę na razie robić więcej, bo skurcze sprzed trzech tyg. ładnie się wyciszyły a do daty porodu sporo czasu.
A po wizycie ok, szyjka byle jaka ale zamknięta, Mały przyczajony niziutko. Poza nieregularnymi skurczami co jakiś czas i lekkim bólem brzucha (ale to już chyba waga robi swoje) nie mam żadnych dolegliwości, więc może Mały posiedzi jeszcze troszkę? Lekarz uznał, że po tym fałszywym alarmie ostatnio to już nawet przenoszenia ciąży się spodziewa, chociaż na to szanse są bliskie zeru :)
Oczywiście na ktg moje Maleństwo dostało szału i zwiewało co chwilę, aż mi było głupio, bo aparatura pikała, szumiała i w ogóle. Ależ on tego nie lubi :)

http://www.suwaczki.com/tickers/34bw3e3k7r4fm8jr.png

http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr3e5e6mum018d.png

Odnośnik do komentarza
Gość solange63

Siema wzystkim mamusiom i przyszłym mamusiom/
:smile_move:
U moich ksieżniczek wszystko ok. Przepraszam z góry za nieobecność mojej żonki ale ostatnie dni spedziliśmy w szpitalu.

:lup:

Przygody były niesamowite. Oto jak było:
W sobote przygotowywalismy sie na przyjazd rodzinki ( wielkie sprzątania, zakupy itp.) W koncu koło godziny 18.00 w sobotę pojawili sie nasi goscie , rozpakowaliśmy sie, pogadaliśmy i poszliśmy spać do wyrka koło godziny 00.00a nawet pużniej ( już nie pamietam tyle sie wydarzyło). Zostałem obudzony około godz.2.00 nad ranem( czyli 2 godziny snu)- skurcze, co robić.... poczekalismy....rozmawialiśmy...... W końcu uznaliśmy że zadzwonimy do szpitala....a tu niespodzianka- nie idzie się dodzwonić.
Pomyśleliśmy że maja przerwę albo mają inny numer na nocna zmianę. Znależliśmy nr na nockę zadzwonilismy....połczenie zakończone....zpowrotem poprzedni nr...to samo.......
:lup:
W końcu puścilismy strzałkę na swoje numery- to samo-sieć nie działa( a mamy w tej samejsieci- niezły pech.........a kurat teraz awaria komunikacji......). No to bieg do budki telefonicznj. Pani mówi ze mamy poczekać na regularne skurcze i jakbyśmy przyjechali teraz to byłoby za wczesnie. Ok.Czekamy.
Cała noc nieprzespana na rozmowach...bla..bla..bla..bla...blablaa...aż zasnęliśmy na parę minut ............nagle budzimy sie o 9.00 i nowe skurcze .... czekamy
Dzwonimy znowu...Mówią że skurcze maja być co 5 minut, a u nas co 10 co 4 co,3 co 3 .....co 15,co 10, co 4 ,co 4..........rozkręcaja się i znowu tak jakoś dziwnie.....................W końcu dzwonimy że przyjedziemy. Małe badania i jesteśmy o 15:00 we własnym pokoiku z pierwszą lekarką. Po jakimś czasie mówi nam , że kończy zmianę i będziemy mieli inną...
Pogadaliśmy sobie a ze skórczami coraz mocniej........

..............................Tą część zostawię dla mojej żonki

Działo sie naprawdę wiele, czały czas bylismy razem choć przyznam że zasypiałem na małe pięciominutówki przez około 2 godziny.....

Pisać jest naprawdę dużo, nigdy nie przeżyliśmy razem takich chwil. Widziałem jak moja ukochana cierpi.... wykorzystaliśmy wszelkie metody.... dziesiątki zastrzyków wszystkie rodzaje gazów ...... a to wszystko dlatego, że mala się nie okręcila i chciala wyjść czólkiem zamiast tyłem głowy (albo na odwrót).
Cały poród trwał około 28 godzin z czego ok (16 w szpitalu). Przygód naprawdę jak nigdy. Cały czas siedziałem i pocieszalem moją kochana patrząc jej w oczy i widząc jak cierpi...proszącą o cesarke.....................................................
Wiedziałem jednak,ze nigdy by się na to nie zgodziła gdyby była w pełni przytomna.
Było tyle zastrzyków , że sam bym tyle nigdy nie przyjąl.

-----------------------------------------------------------------------------------

W końcu o 05.30 pojawila się.
Pytani lekarki którego nie zapomne nigdy - Rafał czy widzisz juz główkę?

Tyle cierpień i nieprzespanych godzin ale warto bylo......male problemy z oddychaniem i podróż z małą na badania żeby wszystko było ok.

I tak pojawiła się na świecie nasza mała księzniczka...mały ślinioczek i piskloczek ( a płacze naprawde słodziutko). Urodzila się 310111- fajna data :36_1_11:

Na razie moje dziewczynki siedza w szpitalu a ja jestem u nich codziennie.
Wiem że ból był nie do zniesienia - widziałem to oczach mojej ukochanej- ale na pytanie:

Co ty na to? Nigdy więcej dzieci?.....Warto było?..........................................

Odpowiedż jest tylko jedna---------- ----------oczywiście, że wart bylo----------------

Nieważne jak długo i jak bardzo boli ...widok tego malego stworka w tych smiesznych ciuszkach od razu poprawia humor. Co z tego, że płacze i robi strzały z kupy jak dopiero zostala przebrana w świeża pieluszkę ( nie mówiąc o moim pierwszym- spoko ja ja przebiore.....Nie wiedzialem co zrobić gdy byłem sam w pokoju do zmieniania pieluch- ale jakąs inna mama pomogła mi i nie ubrałem pieluch XXL na moja malutka pupcie)

Ale co tam opowiadać........ jej słodki ryjek można ogladac bez przerwy. Duży łepek, małe ustka , mały nosek i te łapki......i te mruczenie podczas snu.....mru, mru , mru.....

Wiem, że boli podczas karmienia , ale malutka jak się doczepi do cycucha to nie chce się odczepić.

No i jest taka słodziutka.:36_1_11:

Niedługo odbiore obydwie to się wszystkiego dowiecie. Nikogo nie chcemy straszyć naszym pobytem w szpitalu, który był dłuższy niż się spodziewaliśmy , ale mogę z obydwóch panienek byc dumny...... mała mamusiai mała córusia....

Wszystkim życzymy powodzenia i z góry mówię że widok " tego czegoś" co tak długo kopało w brzuchu wart jest czasu i cierpień przeżytych w szpitalu. Same zobaczycie.

Odnośnik do komentarza

Rafał, dziękujemy za relację i gratulujemy :36_1_21: Martwiłyśmy się troszkę o Twoje Księżniczki, bo dłuuugo nie było od Was żadnych wieści. A opis wrażeń na prawdę niesamowity! Solange jest na prawdę dzielna!
Życzę dużo zdrówka dla Dziewczyn i szybkiego powrotu do domciu :)) Jeszcze raz wielkie gratulacje!!!

http://www.suwaczki.com/tickers/34bw3e3k7r4fm8jr.png

http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr3e5e6mum018d.png

Odnośnik do komentarza

Karim, co szpital to obyczaj :) Ja wczoraj pytałam o męża przy porodzie i u nas po prostu musi się stawić i już. Ważne, żeby nie jechać ze skurczami rzadziej niż co 10 minut, bo wtedy męża odeślą do domu i lekarz sam zadzwoni po niego, jak uzna, że już czas. Ale przy cc nie może być obecny, obojętnie jakie znieczulenie.

Joasiu, fajnie, że się odezwałaś. Tak się zastanawiałam ostatnio, czy u Ciebie może już, skoro wcześniej miałaś skurcze :)

A u mnie marnie przespana nocka. Pomęczę się teraz, posprzątam trochę to może dośpię przed południem. Korzystając z tego, że jeszcze mogę :)

http://www.suwaczki.com/tickers/34bw3e3k7r4fm8jr.png

http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr3e5e6mum018d.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...