Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
meren_ree

Mąż non stop w pracy, ja sama z dziećmi

Rekomendowane odpowiedzi

Mam problem - mąż pracuje w firmie gdzie chyba wszyscy przychodzą do pracy nawet jak mają wolny dzień (praca siedem dni w tygodniu), przed inwentaryzacją praca od rana do późnych godzin wieczornych (nie płatnych).dziś praca na noc i do tego od rana do pracy. Nie wytrzymuję już życia w samotności. Mam dzieci i wiem, że on też chciałby spędzać z nimi czas wolny...którego nie ma. Wszystko robię sama,np. jak jest kiepska pogoda to musze kombinowac jak zakupy zrobić, wszystko z dzieciakami. Nawet ich rozwój nie cieszy tak jakby to było przeżywać z mężem te wszystkie chwile. Nie umiem sobie radzić z tą sytuacją. Zamiast dobrego słowa, mam do niego żal, że go nie ma. Wiem, że jak on się zbuntuje wśród tych lizusów, karierowiczów to go wywalą, a znaleźć pracę ciężko.
Wściekła jestem na ludzi, tzw. singli i lizusów, którzy nie mając swojego życia, topią smutki w pracy, pokazując prezesom, ze można poświęcic się pracy.A gdzie w tym wszystkim rodzina???


http://www.suwaczki.com/tickers/j36rs8fwbku9m72j.png

http://www.suwaczki.com/tickers/f2wl3e5eglm4pteq.png

http://www.suwaczki.com/tickers/atdc3e5er8ue6lm4.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety żyjemy w czasach gdzie rodzina jest luksusem. Pamiętam jak w pierwszej pracy zażądano ode mnie zapewnienia że w najbliższym czasie nie będę mieć dzieci. Począwszy od ciąży człowiek jest narażony na nieprzyjemne komentarze kolegów i przełożonych. Potem jak są dzieci jest coraz gorzej, wiem bo sama nie szczędziłam uwag i nie rozumiałam osób posiadających dzieci dopóki nie urodziłam własnych. Zresztą w urzędach oraz przychodniach i szpitalach też nie jest lekko.
Bardzo ci współczuję chociaż podejrzewam że mój post raczej nie wsparł cię na duchu ale taka jest gorzka prawda. Chciałoby się coś zrobić ale trzeba pilnować miejsca pracy.
Pozdrawiam


http://lbym.lilypie.com/zW7Gp2.pnghttp://lb3m.lilypie.com/epfRp2.png
28.04.2007 12 tgc

11.05.2005 26 tgc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i do tego zamiast go wpierać to się wkurzam...on się stara zapewnić nam byt, a ja co?czuję się taka bezużyteczna. On potrafi wszystko w domu zrobić od remontu po obiad i jeszcze w pracy go doceniają. Czuję się takim nędznym dodatkiem do niego. Ehh zaczynam się użalać, skończę. dobranoc.


http://www.suwaczki.com/tickers/j36rs8fwbku9m72j.png

http://www.suwaczki.com/tickers/f2wl3e5eglm4pteq.png

http://www.suwaczki.com/tickers/atdc3e5er8ue6lm4.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie bądź dla siebie zbyt ostra, zajmujesz się dziećmi, mężem, domem, nie masz czasu dla siebie, traktuj siebie tak jakby to była twoja praca, w końcu nie siedzisz z założonymi rękami i całymi dniami nie zajmujesz się wgapianiem w tv lub plotkami.
masz prawo czuć frustrację i nie chodzi o to by nie dawać jej wyrazu, pewnie gdybyś pracowała zawodowo byłoby ci łatwiej znieść sytuację ale z kolei co to za dzieciństwo bez rodziców...
u nas co prawda nie ma aż tak tragicznej sytuacji jak u ciebie ale mój mąż wraca dopiero na kąpiel synka i też nie raz miałam tego dość bo cały dzień siedzę sama w domu a teraz w ciąży totalnie nie ma się jak ruszyć do miasta, wtedy sobie myślę o kobietach których mężowie jeżdżą na saksy zagranicę i tygodniami lub miesiącami ich nie ma, to dopiero jest dramat


http://lbym.lilypie.com/zW7Gp2.pnghttp://lb3m.lilypie.com/epfRp2.png
28.04.2007 12 tgc

11.05.2005 26 tgc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maren ree pomysl sobie że Twojemu mezowi tak samo cięzko jest spedzac tyle godzin w pracy jak Tobie siedziec cały dzien samejz dzieciakami. niestety tu mozemy miec tylko pretensje do systemu panujacego w panstwie jakim zyjemy:kiepsko:Jest cięzko i kazda z nas to wie. Ciesz sie z tego że Twoj mąz jest odpowiedzialnym facetem chcącym zapewnic Wam jak najlepszy byt i tym sie mozesz pocieszyc. Zdecydowanie gorzej by bylo gdyby tej pracy nie miał:Oczko:
Musisz uzbroic sie w cierpliwość, poczekasz jeszcze troche az najmlodsze dziecko troche sie usamodzielni i sama mozesz iśc do pracy, do ludzi:Oczko:


http://www.suwaczek.pl/cache/41ec268854.pnghttp://parenting.pl/galeria/data/500/thumbs/201106123809.jpg
http://www.suwaczek.pl/cache/4a7b5ffe5d.png
www.sunriseband.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ida

meren_ree- czucie się bezużyteczną to naprawdę ostatnia rzecz na którą zasługujesz...Ja siedziałam w domu przez pierwszy rok tylko z jednym dzieciątkiem i była to naprawdę najtrudniejsza "praca" jaką kiedykolwiek wykonywałam (chociaż też najpiękniejsza :) i do tego najbardziej odpowiedzialna. Nie wyobrazam sobie jak dajesz sobie radę z trójką i jestem pełna podziwu. I nie podchodź do tego w ten sposób, że to tylko Twój mąż zarabia, a Ty jesteś pasożytem- wyobrażasz sobie ile by go to kosztowało gdyby był sam i musiał wynająć opiekunkę do trojki dzieci ??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

meren_ree wiem ze to co napisze moze nie jest super ale uwazam ze maz powinien poszukac innej pracy - jezeli takie tam panuja zasady to bedzie to trwalo a wy bedziecie sie coraz bardziej oddalac od siebie

pieniadze to nei wszystko - co z tego ze stac nas np na wakacje skoro nie mozemy ich spedzic wspolnie

dodatkowo dochodzi zal i wscieklosc a tp tylko burzy zwiazek...

walczcie o siebie - poszukajcie innego stanowiska

pozdrawiam


Kinga : 06.03.2006 rok ( 3760g i 55 cm )
Grześ : 29.06.2011 rok ( 3750g i 56 cm )
Sonia : 16.10.2012 rok ( 3860g i 54 cm )
http://emotikona.pl/gify/pic/11wir.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku podziwiam Ciebie :)

Miałam podobną sytuację do Ciebie a nawet gozej na początku bo maż jak urodził się starszy syn zaczął pracę jako kierowca ciężarówki i nie było go w domu po 1tydz, 2 tyg wracał czasami na 8h na jeden dzień max na dwa i znowu w trasę... Faktem mieszkamy z rodzicami moimi, zajmujemy dwa oddzielne piętra dużego domu, ale oni pracują obydwoje, najczęściej i tak sama byłam z Młodym.
Gdy zaszłam w końcu w ciążę drugą i gdy Mała się urodziła tysiąc wątpliwości mnie zaczęło nachodzić i wspólnie podjeliśmy decyzję o zmianie jego pracy. Kasa mniejsza, ale jest ok, wraca do domu każdego dnia, co chwila dwa dni wolne, albo weekend. Radzę niech spróbuje poszukać, bo co to za życie tak niby razem a osobno a tym bardziej gdy dzieci takie małe...

Nie mówimy, że mąż nie wróci do starej pracy, ale na razie przegapił rozwój syna i widzę jaka radośc mu sprawia codzienna opieka i możliwośc patrzenia na rozwój Małej...


Maja 13 lipiec 2009 i Filip 13 pi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

meren_ree
Mam problem - mąż pracuje w firmie gdzie chyba wszyscy przychodzą do pracy nawet jak mają wolny dzień (praca siedem dni w tygodniu), przed inwentaryzacją praca od rana do późnych godzin wieczornych (nie płatnych).dziś praca na noc i do tego od rana do pracy. Nie wytrzymuję już życia w samotności. Mam dzieci i wiem, że on też chciałby spędzać z nimi czas wolny...którego nie ma. Wszystko robię sama,np. jak jest kiepska pogoda to musze kombinowac jak zakupy zrobić, wszystko z dzieciakami. Nawet ich rozwój nie cieszy tak jakby to było przeżywać z mężem te wszystkie chwile. Nie umiem sobie radzić z tą sytuacją. Zamiast dobrego słowa, mam do niego żal, że go nie ma. Wiem, że jak on się zbuntuje wśród tych lizusów, karierowiczów to go wywalą, a znaleźć pracę ciężko.
Wściekła jestem na ludzi, tzw. singli i lizusów, którzy nie mając swojego życia, topią smutki w pracy, pokazując prezesom, ze można poświęcic się pracy.A gdzie w tym wszystkim rodzina???

witaj,ja tez siedze sama,maz pracuje od pierwszego,do tej pory byl zawsze z nami,mam 3,5roczna corke.trafilo sie,ze zostajemy same np od ptk do poniedz.niby niewiele,ale nie mam prawka,nie mam tu nikogo bliskiego(rodzina 500km odemnie)i wariuje tu,teraz mala chorowala to nawet nie moglismy wyjsc,godziny ciagna sie w nieskonczonosc,moze ktos jest w podobnym polozeniu i sie do mnie odezwie


http://www.suwaczki.com/tickers/km5sgu1r4iwonw4w.png
http://www.suwaczki.com/tickers/bfarbtfa841ikfyh.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Yvone

hej dziewczyny.
ja też z tych co z dzieckiem w domu, a mąż praca od 8 do 18. na szczęście weekendy ma wolne.
meren_ree wiem, ze jest ciężko i czasami deprecha bierze, przechodziłam przez to, ale wiem z własnego doświadczenia, że pretensje, dąsy przynoszę odwrotny skutek niż ten który chciałybyśmy tym osiągnąć, czyli,że on zmieni podejście i proporcje czasu i zaangażowania się odwrócą na korzyść rodziny. Ja odpuściłam, przy spokojnych rozmowach mówiłam, że wdzięczna jestem , że tak ciężko pracuje, że wiem,że jest zmęczony, ale i że tęsknimy za nim, że doceniam, ze mimo tego stara się poświęcać czas i mnie i dziecku- choć często z tym bywało kiepsko. a on nagle zaczął się sam zmieniać. zaproponował, ze to on będzie usypiał małą, chętniej się z nią bawi, nasze stosunki się znacznie poprawiły.
U nas sytuacja taka, że na zmianę pracy sobie pozwolić nie może, nie wiem jak jest u Was, ale uważam, że pracę należy szanować, bo teraz ciężko o pracę.
ja jestem wdzięczna mężowi, ze ciężko pracuje, bo dzięki temu ja mogę siedzieć w domu i opiekować się naszym dzieckiem, a nie pracować i nie widzieć jak rozwija się moje dziecko.
a i też nie patrz na siebie tak krytycznie, bycie mamą i gospodynią domową to naprawdę ciężka praca, etat 24/24 przez cały rok!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

meren_ree
Mam problem - mąż pracuje w firmie gdzie chyba wszyscy przychodzą do pracy nawet jak mają wolny dzień (praca siedem dni w tygodniu), przed inwentaryzacją praca od rana do późnych godzin wieczornych (nie płatnych).dziś praca na noc i do tego od rana do pracy. Nie wytrzymuję już życia w samotności. Mam dzieci i wiem, że on też chciałby spędzać z nimi czas wolny...którego nie ma. Wszystko robię sama,np. jak jest kiepska pogoda to musze kombinowac jak zakupy zrobić, wszystko z dzieciakami. Nawet ich rozwój nie cieszy tak jakby to było przeżywać z mężem te wszystkie chwile. Nie umiem sobie radzić z tą sytuacją. Zamiast dobrego słowa, mam do niego żal, że go nie ma. Wiem, że jak on się zbuntuje wśród tych lizusów, karierowiczów to go wywalą, a znaleźć pracę ciężko.
Wściekła jestem na ludzi, tzw. singli i lizusów, którzy nie mając swojego życia, topią smutki w pracy, pokazując prezesom, ze można poświęcic się pracy.A gdzie w tym wszystkim rodzina???

Teraz tak sobie myślę ,że w tej chwili oddałabym wszystko żeby mój A bywał chociaż na noc! A tak? mam go w domu w ciągu roku może z pół roku jak dobrze pójdzie :(
Niestety polskie realia ,kredyty na głowie a pensje takie że człowiek nie wie czy na życie starczy a gdzie reszta????

Mam dokładnie takie same odczucia jak Ty! zamiast jego wspierać ,opieprzam ,krzyczę - co ja mam za życie? itd . A jemu też jest ciężko i to gorzej niż mi. Ja mam dzieci 24h/dobę on co 7-8 tyg :( ze starszakiem przez tel porozmawia ,ale albo jeden albo drugi od razu płaczę i na tym kończą rozmowę ,młodszego tylko na zdjęciach widzi przez ten czas. Omija go wszystko! wiadomo jak niemowlak się szybko zmienia ,jak rośnie.

Mój ma też "chorą" firmę ,bo te 1,5 miesiąca jest za granicą wraca powiedzmy na 2 tyg ,ale w tym czasie musi jeździć do firmy tu w pl! to ile my się sobą nacieszymy?

Ja doły łapie praktycznie codziennie. I tak jak piszesz wszędzie sama z dziećmi ,bo dziadki pracują i nie ma szans na zostawienie chociaż jednego żeby z drugim np do lekarza podskoczyć. Mieszkam w swojej miejscowości od roku i każdy już tu mnie zna :) Bo ja zawsze z dzieckiem u boku i to wszędzie :) czy to sklep, kościół, lekarz czy henna u kosmetyczki :) i myślę ,że ja już po prostu przyzwyczaiłam sie do takiego życia, że zawsze trzeba kombinować ze wszystkim. Do większego sklepu jak jadę na zakupy to ten duży wózek tylko na dzieci starcza, jeden siedzi a w koszu nosidło także mały koszyk w rękę i tam pakuję resztę ,często na dwa razy bo rąk nie starcza :Padnięty: przy okazji powiedziałam o swoich "stanach" (sypiam 3-4h na dobę jak jest lepsza nocka bo ząbki idą i nocami moje dzieci aktywne) to chciała mi przepisać jakieś depresanty! nie skorzystałam i rozważam wizyte u psychologa ,ale tylko dlatego żeby nie złapać deprechy. Ciągle jakaś zamulona jestem, nie dospana, wymemlana ... ja muszę gdzieś jeździć ,ruszyć się bo jak w domu się zasiedzę to kaplica :/

A z drugiej strony często słyszę ,że takie życie to nie życie ,że nasze małżeństwo nie przetrwa ,że on sobie kogoś znajdzie ,albo ja... Nic bardziej mylnego! My pomimo ,że osobno ,ale codziennie ze sobą rozmawiamy, piszemy na gg... smysy ślemy z - kocham cię! ; myślę o Tobie! itd to bardzo nam pomaga. I czekamy na siebie z utęsknieniem ,nasza pierwsza nocka po przyjeździe to taka jak przy naszym pierwszym razie :D oj cuuudne są jego powroty ,ale pożegnania tragiczne bo płaczemy całą trójką :(

Niestety dom mamy do wykończenia i do póki ja nie pójdę do pracy to wyjazdy muszą być. A jak tu iść do pracy skoro dziecko nie dostaję się do przedszkola :( Masakra jest dla mnie tej kraj!


http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziabdol

witaj,ja tez siedze sama,maz pracuje od pierwszego,do tej pory byl zawsze z nami,mam 3,5roczna corke.trafilo sie,ze zostajemy same np od ptk do poniedz.niby niewiele,ale nie mam prawka,nie mam tu nikogo bliskiego(rodzina 500km odemnie)i wariuje tu,teraz mala chorowala to nawet nie moglismy wyjsc,godziny ciagna sie w nieskonczonosc,moze ktos jest w podobnym polozeniu i sie do mnie odezwie

Najgorsze właśnie jak w pobliżu nie ma nikogo bliskiego :(
Ja sobie nie wyobrażam nie mieć prawka :( ładuję dzieciaki, wsiadam i jadę czy to zakupy, lekarz, kawa u koleżanki ...
I pamiętam jak jeszcze tylko Alan był, chory na antybiotyku to usypiałam go i pędem leciałam do apteki żeby nie ciągać chorego dziecka w mrozy...


http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się mogę domyślać jak Wam ciężko bo sama mam podobnie - mój M, kierowca zawodowy, a co za tym idzie jest gościem w domu...

Kurcze ile razy się złościłam z tego powodu, no ale co zrobić - takie życie.
Chyba trzeba nauczyć się z tym żyć - choć nie raz dopadną nas dni gorsze np związane z chorobą dziecka, przykre i samotne noce, gdzie człowiek myśli że chciał by po prostu się przytulić...

No i tak jak rorita pisze - ludzkie komentarze nie ułatwiają sprawy, choć staram się je olewać i nic sobie nie robić, ale bywają strasznie upierdliwe.
Bo ileż razy można słuchać o tirówkach, zdradach itp.

Mój M gdyby chciał mnie zdradzić to zrobił by to równie dobrze tu na miejscu i nie musiał wcale by nigdzie wyjeżdżać...


syn - 18.06.2010
córka - 07.02.2013

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość iszmaona

amda

No i tak jak rorita pisze - ludzkie komentarze nie ułatwiają sprawy, choć staram się je olewać i nic sobie nie robić, ale bywają strasznie upierdliwe.
Bo ileż razy można słuchać o tirówkach, zdradach itp.

Mój M gdyby chciał mnie zdradzić to zrobił by to równie dobrze tu na miejscu i nie musiał wcale by nigdzie wyjeżdżać...

Dziewczyny ale nie możecie pozwalać komuś na takie bezczelne mieszanie w głowach! To nie od pomyślenia, żeby ludzie mieli tyle tupetu! Od razu musicie się bronić, twardo postawić granicę, bo i bez takich "żartów" jest Wam wystarczająco ciężko.

Amda następnym razem powiedz takiej cioci dobrej radzie: Kochana, najciemniej pod latarnią.
A co? Niech zacznie jej pracować główka ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Yvone

iszmaona

Dziewczyny ale nie możecie pozwalać komuś na takie bezczelne mieszanie w głowach! To nie od pomyślenia, żeby ludzie mieli tyle tupetu! Od razu musicie się bronić, twardo postawić granicę, bo i bez takich "żartów" jest Wam wystarczająco ciężko.
Amda następnym razem powiedz takiej cioci dobrej radzie: Kochana, najciemniej pod latarnią.
A co? Niech zacznie jej pracować główka ;)

iszmaona uważaj znowu;P dobrze powiedziane!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość iszmaona

Yvone mdleję z wrażenia:o_noo: :D

Nie można pozwolić wchodzić sobie na głowę, bo to zbyt trudne, osobiste tematy, żeby ktoś tak wpływał źle na Wasze emocje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Yvone

no ja też jestem w szoku.. może nie będziesz o mnie tak źle myśleć;)

ja też uważam, ze życie nasze to nasze a nikomu nic do tego. nie można pozwolić, żeby ktoś swoim gadaniem zburzył nasz spokój , bo ludzie gadają, bo lubią gadać i gadać będą. sprawia im to przyjemność jak mogą komuś innemu pseudodobre rady dawać i dogryzać.
Trzeba bronić swojego!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JA w takich momentach mówię ,że bardziej sobie nie wierzę niż jemu :D

Mój A jakk tam jest to kumpel nie jeden mu mówił ,że "taka" kobita na pewno sobie kogoś przygrucha :whistle: ale mówią to najczęściej ci którzy zostali zdradzeni a jest ich sporo u A w firmie :whistle:


http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Mamuśki! Jestem tu na forum nowa i się przyłączę. Mój mąż pracuje w policji i w służbie jest na każde zawołaniebo pracyje w takim a nie innym wydziale. Nie dawno mieliśmy urodziny Babci 75te i dwa dni przed zdarzenie przez które męża nie było 3 dni w domu. Nic nie można zaplanować, nie można liczyć że dzieci zawiezie do przedszkola czy odwiezie bo jak coś się stanie to klapa. Chciałam wrócić do pracy bo od 3 lat w domu, na wsi, bez sąsiadów, bez drugiego samochodu, a do miasta 5 km i autobusy nie jeżdżą. Chłopaki 3 latka i 1,5 roku. O żłobku można zapomnieć jedynie prywatny, ale wtedy to wydatek około 1400 zł. Do pracy w Wawie nie wrócę bo nie byłoby mnie w domu po 12-13 godzin dziennie. Więc dzieci byłby sierotami, a w okolicy jak dostanę 1500 zł do ręki to sukces.... więc siedzę na bezludziu i czasem już płaczę z samotności bo ja do tego nieprzyzwyczajona.
Ale współczuję tym Kobietkom, których mężowie wyjeżdżają na dłużej i same ze wszystkim zostają!!! Podziwiam!!!
A najbardziej jeszcze mnie wkurza umniejszanie kobietom siedzącym w domu... że nic nie potrafią, że nic nie robią... i najgorsze, że teraz w tv jak mówią o tym to dają do zrozumienia, że najlepsza matka to matka pracująca!!! Aż człowieka szlag trafia!
JA stawierdziłam, że kobieta która idzie do pracy po macieżyńskim nie może powiedzieć, że wychowała dziecko...bo nie wie wielu rzeczy i wielu nie przeżyje ze swoim dzieckiem! I mogą się na mnie obrażać, ale zdania nie zmienię!Wiem, że wiele kobiet nie ma wyjścia, ale prawda jest taka, że pracując nie ma się w pełni udziału w wychowywaniu własnego dziecka.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Yvone

Pszczola27

A najbardziej jeszcze mnie wkurza umniejszanie kobietom siedzącym w domu... że nic nie potrafią, że nic nie robią... i najgorsze, że teraz w tv jak mówią o tym to dają do zrozumienia, że najlepsza matka to matka pracująca!!! Aż człowieka szlag trafia!
JA stawierdziłam, że kobieta która idzie do pracy po macieżyńskim nie może powiedzieć, że wychowała dziecko...bo nie wie wielu rzeczy i wielu nie przeżyje ze swoim dzieckiem! I mogą się na mnie obrażać, ale zdania nie zmienię!Wiem, że wiele kobiet nie ma wyjścia, ale prawda jest taka, że pracując nie ma się w pełni udziału w wychowywaniu własnego dziecka.

Witajcie:)

Pszczola mnie też strasznie wkurza ostatnio ta nagonka, ze mama wraca do pracy itd, a Ty która siedzisz w domu to jesteś nic nie warta, bo się nie rozwijasz, bo nie dbasz o siebie, bo idziesz na łatwiznę, bo jesteś leniwa i pracować się nie chce... wrrrr:/
Ale tak jak piszesz, nie wszystko mogą sobie pozwolić na nie pracowanie, a niektóre mamy chcą pracować, bo to jest im potrzebne dla tzw.zdrowia psychicznego. żadna z mam nie jest gorsza. pamiętajmy , że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. więc każdy indywidualnie rozpatruje co jest dla niego dobre:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yvone
Pszczola27

A najbardziej jeszcze mnie wkurza umniejszanie kobietom siedzącym w domu... że nic nie potrafią, że nic nie robią... i najgorsze, że teraz w tv jak mówią o tym to dają do zrozumienia, że najlepsza matka to matka pracująca!!! Aż człowieka szlag trafia!
JA stawierdziłam, że kobieta która idzie do pracy po macieżyńskim nie może powiedzieć, że wychowała dziecko...bo nie wie wielu rzeczy i wielu nie przeżyje ze swoim dzieckiem! I mogą się na mnie obrażać, ale zdania nie zmienię!Wiem, że wiele kobiet nie ma wyjścia, ale prawda jest taka, że pracując nie ma się w pełni udziału w wychowywaniu własnego dziecka.

Witajcie:)

Pszczola mnie też strasznie wkurza ostatnio ta nagonka, ze mama wraca do pracy itd, a Ty która siedzisz w domu to jesteś nic nie warta, bo się nie rozwijasz, bo nie dbasz o siebie, bo idziesz na łatwiznę, bo jesteś leniwa i pracować się nie chce... wrrrr:/
Ale tak jak piszesz, nie wszystko mogą sobie pozwolić na nie pracowanie, a niektóre mamy chcą pracować, bo to jest im potrzebne dla tzw.zdrowia psychicznego. żadna z mam nie jest gorsza. pamiętajmy , że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. więc każdy indywidualnie rozpatruje co jest dla niego dobre:)

dokładnie mam takie zdanie jak Wy
nie po to starałam się o dziecko by po 6 miesiącach je umieścić w żłobku,lub płacić obcej osobie za opiekę,owszem są sytuacje ,że trzeba ze względów finansowych wrócić do pracy,a strasznie mnie denerwuje stwierdzenie,że kobieta która z wyboru siedzi w domu z dzieckiem -to dla tego ,że nie ma lepszych perspektyw,że jest mniej wartościowa

te wszystkie kampanie mama wraca do pracy -to wielka ściema ,szczególnie jak chodzi o aktorki i celebrytki
te to mają pracę,szkoda,że sie nie mówi,że owszem ona wraca do pracy,ale dziecko ma opiekunkę,najczęściej jest w pobliżu planu zdjęciowego

uważam,że kobiety które siedzą w domu są niedoceniane,nie zauważa się ich wkładu w to co robia


Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Yvone

agusia20112

uważam,że kobiety które siedzą w domu są niedoceniane,nie zauważa się ich wkładu w to co robia

ot dokładnie to.
Skoro wspiera się mamy, które chcą wracać do pracy, dlaczego nie wspiera się mam , które chcą wychowywać swoje dzieci i zajmować się domem? przecież to tez jest ciężka praca.
Ja tak myślałam co z pracą , bo jak zachodziłam w ciążę pracy nie miałam. ale z mężem tak się zastanawialiśmy i stwierdziliśmy, że nie ma sensu, bo jeśli znajdę jakimś cudem ciekawą ofertę pracy to zarobię tyle, ze oddam to niani, bo na żłobek szans nie ma:/
bez sensu żebym szła do pracy tylko po to, żeby zarobić na to, żeby zapłacić komuś aby patrzył jak rozwija się moje dziecko.
Cieszę się się, że nie muszę pracować. kocham być mamą, żoną i gospodynią domową i wcale nie uważam, ze jestem w czymś gorsza od mamy, która pracuje zawodowo. mnie praca zawodowa nie jest potrzebna do szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość iszmaona

Pszczola27

JA stawierdziłam, że kobieta która idzie do pracy po macieżyńskim nie może powiedzieć, że wychowała dziecko...bo nie wie wielu rzeczy i wielu nie przeżyje ze swoim dzieckiem! I mogą się na mnie obrażać, ale zdania nie zmienię!Wiem, że wiele kobiet nie ma wyjścia, ale prawda jest taka, że pracując nie ma się w pełni udziału w wychowywaniu własnego dziecka.

Nie mam zamiaru się obrażać ;) ale nie widze nic złego w jak to napisałaś: nie braniu pełnego udziału w wychowaniu dziecka ;), zwłaszcza gdy matka powracająca z pracy jest pełna zapału i chęci do spędzania czasu z dzieckiem a nie zła i sfrustrowana siedzeniem w domu. A i dziecko więcej skorzysta na kontakcie z kimś innym niż przez 24 godziny na dobę z mamą, że o samej mamie nie wspomnę. Kto powiedział, że dziecko musi miec mamę 24 h/d? - ok, zalezy jak małe dziecko. Ale zakałdam, ze nie rozmawiamy o maleństwach.
Jako matka pracująca wiem, ze wyjście z domu jest dla każdej kobiety szalenie istotne. Kontakt z ludźmi, oderwanie sie od spraw domowych, od zbuntowanych dzieci, od sprzątania, gotowania itp. I wiem jak trudna i wyczerpująca psychicznie jest praca w domu.

Oczywiście w życiu jak to w życiu, jedna woli pracowac w domu, inna zawodowo, jeszcze inna nie ma wyjscia i choć chce to nie pracuje.Kazda robi jak uważa, a zarzucanie pracującym, że mają niepełny udział w wychowaniu dziecka uważam (przepraszam) za śmieszne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każda z Was ma rację :)

JA siedzę w domu już 4 rok ... W między czasie studia robiłam ,pracowałam w rodzinnej firmie ale to tylko kilka h tyg i z tym luksusem ,że z dzieckiem u boku (innej opcji nie było) .

Ja chce wrócić do pracy ,bo nie chce żeby mąż całe życie wyjeżdżał. Powiedzieliśmy sobie ,że jak ja wróce do pracy to on poszuka czegoś na miejscu.

Ja mam pomoc ,ale tylko week jeśli bym chciała ,wtedy dziadki mają wolne. A ta pomoc w ty zawsze bardziej potrzebna czy lekarz czy coś do załatwienia w urzędzie.

U mnie na wsi w której mieszkamy od roku przedszkole jest jedno i dostanie się tu graniczy z cudem. Zostają placówki prywatne gdzie są dwie i żłobek i przedszkole ale za dwójkę moją 1600 trzeba zapłacić :whistle: do miast mam 30km także opłata za opiekę + paliwo to już ponad 2 tys! także nie kalkuluję się. I tak sobie myślę ,że chyba dopiero czegoś poszukam jak starszy pójdzie do szkoły za 2 lata wtedy małego do przedszkola nawet prywatnego ALE w najmłodszych klasach dzieci ok 12 są już w domu także też trzeba będzie kogoś zatrudnić do odbioru dziecka albo pozostawić w świetlicy na kilka dobrych godzin :( Przerąbane ja to zazdroszczę mamkom ,które mają pomoc ze strony swoich mam, teściowych... Dla mnie to luksus, dziecko siedzi ze "swoim " a Ty możesz pracować


http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...