Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kathi26

Klinika Arciszewskich w Białymstoku

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem mama 9 miesiecznej dziewczynki i jestem bardzo zadowolona z opieki jaka otrzymalam ja i moja coreczka w Klinice Arciszewskich w Białymstoku :) Ktos moze powiedziec, zaplacilas to jasne ze beda mili itd :) moze, ale dla mnie najwazniejsze jest bezpieczenstwo i b. dobry personel w trakcie porodu i po :) a opieke mialam rewelacyjna!! Pani dr Młodzianowska - Kosel to bardzo dobry sepcjalista :) bylam pod jej opieka przez cala ciaze, zawsze mila i profesjonalna .... jesli chodzi o porod opieka jak wczesniej napisalam same +++++++. Wiemy jak jest w szpitalach, ja lezalam wczesniej na patologii ciazy, nie mowie ze wszystkie pielegbiarki, ale to co widzialam jak sie zachowywaly niektore to wola o pomste do nieba!!! Wiec wole zaplacic i miec b. dobra opieke anizeli isc do szpitala i zeby co niektorzy zajmowali sie mna i dzieckiem na odwal sie !!
Jeszcze raz polecam ta klinike :)


http://www.suwaczki.com/tickers/ug37uay3gg5o6l6p.png

http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnt5od5gzr69r7.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja następne swoje dziecko na pewno będę rodziła prywatnie jeszcze nie wiem czy parkowa czy na Zamenhofa. jestem mamą 3,5 miesięcznego chłopca rodziłam w PSK i mało co a doszło by do tragedii, 12 godzin trzymali mnie na porodówce nie chcieli dać znieczulenia bo nie bylo rozwarcia tylko same skurcze w końcu jak się doblagalam to po 7 godz w końcu mnie znieczulili i dopiero wtedy rozwarcie się pojawiło, przez cała noc nikt się mną nie interesował przez 3 godziny zanikało tętno dziecka mimo to nic nie zrobili gdy miałam skurcze i chciałam rodzić mówili, że to jeszcze nie czas kazali mi rodzić gdy już skurcze ustały, bez wód polodowych bo odeszły mi 12 godzin wcześniej po prosu znieczulica już nie chcę bluzgać.... dziecko utknęło w kanale i skur.... pociągnęli synka próżno ciągiem, Kacper urodził sie z zamartwica ponieważ był okręcony pępowiną i za długo tętno zanikało był podduszony, krwiakiem na główce i dużym guzem kostnym w miejscu gdzie przyłożyli próżno ciąg obojczyk również mu złamali moje znajome w identycznych sytuacjach odrazu miały cesarkę a tak ja się męczyłam 12 godzin i mało co mi dzieciaczka nie zmarnowali nigdy więcej PSK w Białymstoku i reszcie też to radzę chyba ,że chcecie mieć takie wspomnienia jak ja poza tym na połogu nikt się również nie zajął ani mną ani dzieckiem, wszystkie matki które leżały ze mną na sali podzielały moje zdanie


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również rodziłam na zamenhoffa i w październiku ponownie sie tam wybieram.Wole zapłacić i wiedzieć ze mi i dziecku nic się nie stanie a w razie czego(odpukać) będzie szybko wyjęte, i przewiezione na oddział noworodkowy w inkubatorze.
Pierwsza ciążę podobnie jak obecna prowadzi dr.Lipski i nie mogę narzekać.Poród miałam wywoływany bo był po czasie i jak sie okazało ze dziecko utknęło w kanale rodnym to od razu była zrobiona cc i mały jest zdrowy.
@ tygodnie późnej również w tej klinice i również lekarzem prowadzącym był dr Lipski rodziła moja znajoma.Niestety były komplikacje .Przyjechała tylko na ktg a gdy się okazało ze odkleiło się łożysko natychmiast została podjęta decyzja o cc.Dziecko od razu zostało przewiezione do szpitala i tylko dzięki temu ze urodziło sie prywatnie to w szpitalu podjęte było od razu odpowiednie działania..Dziecko teraz jest zdrowe i nic mu nie dolega.Na tym samym oddziale leżało dziecko urodzone z tym samym problemem i niestety dlatego ze lekarz ze szpitala nie dostała koperty nie było robione nic juz od kilku dni.
W czasie ciąży najbardziej się tego obawiałam ze jeśli coś będzie nie tak to i tak trafimy do szpitala ale teraz już wiem że dziecku będzie zapewniona najszybsza opieka.

Jeszcze jedna zaletą rodzenia prywatnie jest to że kobieta po porodzie może odpocząć co nie jest możliwe w szpitalu państwowym.
Wszystkie zabiegi wykonywane sa w pokojach przy matkach, położne uczą je jak kąpać i dbać o dziecko a w nocy jeśli matka ma takie życzenie to dziecko jest od niej zabierane i przynoszone tylko na karmienie by mogła wypaczać Jeśli tego nie chce dziecko pozostaje przy niej cały czas.


http://s1.suwaczek.com/201010044880.png
http://s10.suwaczek.com/200710011778.png
http://s5.suwaczek.com/200406122338.png
www.bijo.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkab31

ja co prawda nie miałam okazji rodzić w w/w klinice,ale od 5 lat jestem pacjentką dr.Lipskiego.bardzo go sobie chwalę jako lekarza prowadzącego moje 2 ciąże.
teraz jeśli finanse pozwolą zamierzamy rodzić razem z panem doktorem :) dużo różnych opinii słyszałam na temat dr.Lipskiego ale wg mnie najważniejsze jest zaufanie pacjentki do lekarza,które dr w ciągu tych 5 lat ze mną zbudował i dałabym mu się pociąć w ciemno :)
pozdrawiam przyszłe mamusie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej!
Dziewczyny a jak to wygląda od strony technicznej: muszę być pacjentką w tej klinice? jeśli tak to czy przez całą ciążę czy pod koniec mogę się zapisać do kliniki i przyjechać na poród?
Mieszkam 80 km od Białegostoku ale chciałabym urodzić w ww klinice, tylko nie mam za bardzo czasu żeby na badania i usg jeździć do Białego. Jestem dopiero w 3 miesiącu ciąży.


http://www.suwaczki.com/tickers/ganndqk35bkx2l1x.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkab31

Gabrysia nie musisz być pacjentką kliniki,ale fajnie by było gdybyś poszła na parę wizyt aby zapoznać się z lekarzem i nabrać do niego zaufania .moja koleżanka tydzień temu urodziła tam synka,mówiła,że poród był wspaniały a opieka poporodowa na wysokim poziomie.niestety porody w klinice do tanich nie należą,ale na pewno warto.jeśli chcesz za tydzień mam tam wizytę to mogę się wypytać :)
a skąd w ogóle jesteś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aga jestem z Grajewa i nadal nie mogę zdecydować się na szpital. Pieniądze nie maja znaczenia, ważne żebym nie miała z dzidzią jakichś przykrych wspomnień z tego pięknego momentu. Boję się jedynie tego że w grudniu pogoda jest różna a do Białego 80 km. Jeszcze się zastanowię ale dzięki za pomoc. A ty skąd?


http://www.suwaczki.com/tickers/ganndqk35bkx2l1x.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkab31

Gabrysia ja z białego :) do kliniki w zimę mam 20min teraz w lato 7min,no 13 z czerwonymi światłami,to dla mnie krótka trasa.a z Grajewa to rzeczywiście kawał drogi.a u was nie ma dobrych szpitali?
w klinice cc to koszt ok.2500zł opieka fantastyczna poród bez nerwów w miłej przyjaznej atmosferze
a ty przypadkiem nie grudniówka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam w klinice, wrażenia pozytywne. A termin mam na przeło mie grudnia i stycznia ale raczej grudnióweczka:) u nas też są dobrzy lekarze ale ze sprzętem kiepsko i siłą rzeczy ich diagnozy są mniej dokładne. Pozdrawiam


http://www.suwaczki.com/tickers/ganndqk35bkx2l1x.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agnieszkab31

w klinice cc to koszt ok.2500zł opieka fantastyczna poród bez nerwów w miłej przyjaznej atmosferze

A skąd wiesz że taka cena?Ja ostatnio na wizycie pytałam to Powiedziano mi ze poród cc kosztuje 1700 zł.


http://s1.suwaczek.com/201010044880.png
http://s10.suwaczek.com/200710011778.png
http://s5.suwaczek.com/200406122338.png
www.bijo.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gabrysia84
Aga jestem z Grajewa i nadal nie mogę zdecydować się na szpital. Pieniądze nie maja znaczenia, ważne żebym nie miała z dzidzią jakichś przykrych wspomnień z tego pięknego momentu. Boję się jedynie tego że w grudniu pogoda jest różna a do Białego 80 km. Jeszcze się zastanowię ale dzięki za pomoc. A ty skąd?

Ze mna na sali po poprzednim porodzie leżała dziewczyna z Suwałk.Zdązyła dojechać.Moja koleżanka jest z Wysokiego Mazowieckiego i już 2 razy też zdążyła dojechać by urodzić w tej klinice.


http://s1.suwaczek.com/201010044880.png
http://s10.suwaczek.com/200710011778.png
http://s5.suwaczek.com/200406122338.png
www.bijo.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodziłam na Zamenhofa 3 lata temu i jestem zadowolona, sam poród i pobyt wspominam bardzo dobrze. 2 moje koleżanki rodziły zaraz miesiąc i 2 miesiące po mnie i też nie mogą nic zarzucić klinice. Czysto, przyjemnie, bardzo miła i kompetentna opieka. Zmęczone porodem mamy na pewno mogą przez pobyt częściowo zregenerować swoje siły, bo położne same pytają czy zająć się dzieckiem, żeby mama mogła pospać.
Zdecydowanie polecam.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha, zapomniałam dopisać...Najbezpieczniej być pacjentką kliniki, przynajmniej przez ostatnie miesiące. Wtedy nie spotka przyszłej mamy niespodzianka że z braku miejsc przyjmowane są najpierw pacjentki kliniki.
Jeśli podczas porodu traficie na anestezjologa Marka Skibę (byłam w jego rękach 2 razy), to na pewno będzie dodatkowo wesoło, dzięki czemu cały strach przed przeżyciem odejdzie w zapomnienie.


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkab31

blankad
agnieszkab31

w klinice cc to koszt ok.2500zł opieka fantastyczna poród bez nerwów w miłej przyjaznej atmosferze

A skąd wiesz że taka cena?Ja ostatnio na wizycie pytałam to Powiedziano mi ze poród cc kosztuje 1700 zł.

dostałam na kartce wypiske do kliniki co potrzebne dla rodzącej,prawa jej przysługujące i tam znajdował się wpis o cenach(rok temu)
teraz zrezygnowałam z porodu w tej klinice na rzecz psk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość inso

Chciałam się wypowiedzieć na temat USG 3d/4d w 20 tygodniu ciąży ( połówkowe ). Wybrałam się specjalnie na to USG z Mężem i Córka, żeby mogli zobaczyć ze mną Maluszka. Lekarz na wizycie pomierzył narządy w 2d w przeciągu 15minut, po czym powiedział, że zdjęcia ładnego nie będzie bo Dziecko zasłoniło ręką cala twarz, włączył na dosłownie 1 minutę USG 3d/4d i na tym koniec, zapytał jeszcze czy są pytania bo to ostatnia szansa, spieszyło się gdzieś ? na tym skończyło się nasze rodzinne USG, bez zdjęcia, tylko z pomiarem niektórych narządów i bez USG w 3d/4d na które byliśmy nastawieni. Nie polecam robić tam takiego USG, za takie USG powinni albo wziąć jak już połowę pieniędzy albo zaprosić na jeszcze jedno USG w 3d/4d w tej cenie która zapłaciłam !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mała zosia i ja

Apel do przyszłych mam!
Dziewczyny, chciałabym podzielić się z Wami swoimi bardzo negatywnymi doświadczeniami z porodu w Poliklinice Arciszewskich, a przez to ostrzec te, które planują tam rodzić! Opiszę swoją historię ze szczegółami, chociaż wiem, że jest nieco przydługa. Nie dało się krótko, bo jedno wydarzenie wynika z drugiego. Wierzę, że te najbardziej zainteresowane z Was dotrwają do końca i same wyciągną wnioski. Byłam już bliska odpuszczenia sobie, bowiem dużo czasu minęło od mojego porodu i wiele się zmieniło. Ja jednak wciąż pamiętam traumę, którą tam przeżyłam.
Otóż zaszłam w nieplanowaną ciążę i przeżyłam szok! Nie byłam nastolatką, miałam stałego partnera, ale dla mnie nie był to dobry czas na dziecko. Umówiłam się do pierwszego wolnego lekarza w poliklinice, w nadziei, że wykluczy jednak ciążę. Trafiłam do Karwowskiego (nie nazwę go nigdy doktorem!). Od samego początku ignorował mojego męża - nie podał mu reki, nie zaprosił, aby usiadł, aż wreszcie w ogóle go wyprosił i przystąpił do badania. Ku mojemu przerażeniu potwierdził ciążę! Uwierzcie, było widać ze źle zniosłam tą wiadomość. Nie dałam rady wręcz ustać na nogach. A Karwowski z wielkim uśmiechem na twarzy patrząc jak próbuję się ubrać (nawet nie udawał że nie patrzy), rzucił pytanie: „Co pierwszy raz to pani popełniła?”. Żart był nie na miejscu, zmroził mnie, ale jakoś to przemilczałam, bo miałam większe zmartwienie.
Kiedy już przyjęłam do wiadomości że mój stan się zmienił, zebrałam siły i podpytałam koleżanki o innych lekarzy. Poleciły mi dr. Nowaka i jego wybrałam do prowadzenia ciąży. Okazał się bardzo miłym i kompetentnym lekarzem. Myślę, że zrozumiał, w jakiej jestem sytuacji i jego podejście do mnie dodawało mi otuchy. Nabrałam nadziei, że poród w poliklinice przy jego opiece odbędzie się bezproblemowo. Został poinformowany o wszystkich moich chorobach i dolegliwościach. Pomimo ciąży bez powikłań, ale za to przez problemy z biodrem, cukrzycą i depresją została podjęta decyzja o cc.
Jedna z wizyt kontrolnych wypadła w sobotę i nie było dr Nowaka. Musiałam pójść na badanie do lekarza dyżurującego. Traf chciał, że był to Karwowski! Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że mnie pamięta. Już na starcie zapytał urażonym tonem: „Co, nie spodobałem się na pierwszej wizycie?!” Następnie zbadał mnie tak boleśnie, jak żaden lekarz do tej pory (staram się nie myśleć nawet, że złośliwie) i odpowiadał na moje pytania tak, jakby był obrażony. Wróciłam do domu z kolejnym postanowieniem - nigdy więcej Karwowski!
Termin cc miałam wyznaczony na godzinę 12.00 w piątek, ale moja córka nie chciała czekać i o godzinie 3 nad ranem pojawiły się skurcze porodowe. O 4.00 zadzwoniłam do kliniki, aby poinformować, że zaczęłam rodzić. Pani, która ze mną rozmawiała powiedziała, że skoro mam skurcze, co 12 minut to nie musze jeszcze jechać. Ja jednak i tak wyruszyłam, ponieważ mam spory kawałek do Białegostoku. Powiedziałam też pani w recepcji, że musze mieć cc, a ona na to, że poinformuje mojego lekarza, i abym sobie tym głowy nie zawracała.
Zajechaliśmy o 4.40. W trakcie drogi bardzo nasiliły się skurcze, bałam się że nie dojadę. Miałam je co 2 min, okropnie silne. Pani dyżurująca, z którą rozmawiałam przez telefon zaprowadziła mnie do pokoju sypialnianego i poprosiła o położenie się do łóżka, podpięła KTG i wyszła. Miałam skurcz za skurczem, ból nie do opisania, ale jakoś trwałam licząc, że zaraz przyjdzie dr. Nowak i przewiozą mnie na cc.
Pani z recepcji wróciła po mniej więcej 20 minutach (właśnie miałam skurcz). Zerknęła na KTG i stwierdziła, że jeszcze nie rodzę, bo aparatura nie wykazuje żadnych skurczy. Ten wynik był dla niej bardziej wiarygodny niż to co ja czuję i widzi mój mąż, który cały czas był ze mną. Wychodząc z pokoju rzuciała, że dr Nowak będzie dopiero o 7.00, bo o tej godzinie zaczyna pracę. Okazało się, że nawet go nie poinformowała. Po chwili przyniosła mi dokumenty do wypełnienia. Ja już nie byłam w stanie odpowiadać na jej pytania, prosiłam tylko o znieczulenie. Mój mąż zajął się dokumentami, a ja kiedy chwilami łapałam oddech, zgłosiłam że miewam ataki hiperwentylacji, co pani niestety zignorowała. No i stało się! Z bólu i stresu dostałam hiperwentylacji. Wpadłam w panikę, zerwałam pasy od aparatury. Nie dość ze skórcze były już praktycznie ciągłe, z kręgosłupa i nie czułam swoich nóg to w dodatku bałam się, że uduszę się wraz z dzieckiem. Dopiero jak do tej „mądrej” pani dotarło co się ze mną dzieje postanowiła wezwać lekarza dyżurującego i położną. Dopiero teraz, prawie po godzinie pobytu w klinice zostałam zbadana. Okazało się ze mam juz 8 cm rozwarcia. I dopiero teraz uwierzyli, że rodzę! Oczywiście lekarzem dyżurującym był nie kto inny tylko Karwowski! Jego widok mnie dobił, znowu zaczęłam się hiperwentylować. Karwowski tylko burknął, abym się uspokoiła!
Nikt tak naprawdę nie kwapił się mi pomóc. Mój mąż musiał wyjść, bo w pokoju zrobiło się za ciasno, zaczął się schodzić personel. Musiałam sobie poradzić sama. Próbowałam złapać oddech, aby moje dziecko się nie udusiło i ja razem z nim. Po drugim ataku straciłam na chwile świadomość, nie na długo, bo ból mnie ocknął. Błagałam o znieczulenie. Bez skutku. Za to Karwowskiego najbardziej w takiej sytuacji intrygowała kwestia papierkowa. Padło pytanie:„Czy pani zaświadczenie o cc jest prawdziwe czy fałszywe? Nie mamy drugiego lekarza do asysty, a porodówki są zajęte. Będzie pani rodzić tu w tym łóżku i to bez znieczulenia, bo już za późno”.
To był dla mnie szok! I w tym momencie odeszły mi wody i zaczęła się ostatnia faza porodu. Personel wpadł w popłoch. Położna chyba chciała dodać mi sił, ale jej się to nie udało. Traciłam, co chwile świadomość nie byłam w stanie nawet poprosić, aby zawołali mojego męża. Usłyszałam jak lekarz kazał komuś znosić sprzęt do porodu, jakies inne pośpiesznie wypowiadane zdania i w tym momencie już wiedziałam, że nie doczekam cc. Czułam się tak okropnie, po prostu byłam pewna, że umieram. Prześladowało mnie uczucie, że nie dotrwam do końca, że nie ma przy mnie męża, nie zdążyłam się z nim pożegnać i że nie zobaczę dziecka! To było straszne! Potem zobaczyłam, że ktoś wbiegł do pokoju. To był dr. Nowak. Spojrzał na mnie i od razu kazał wieść na cc. Później od męża dowiedziałam się że to było o godzinie 6.15. Prawdopodobnie dopiero kiedy zorientowali się, że faktycznie rodzę to dopiero wezwali mojego lekarza. Czekali do ostatniej chwili, pomimo ryzyka.
Tego co było dalej prawie nie pamiętam. Jakieś strzępy świadomości. Zapamiętałam tylko zapłakaną twarz mojego męża (cały czas stał za drzwiami i nie wiedział, co się dzieje). Wtedy pomyślałam, że ostatni raz go widzę. W windzie dotarł do mnie głos położnej, która mówiła, abym nie parła, bo wyjdzie główka i nie będą mnie mogli ciąć. Następnie pamiętam czyjeś ręce, trzymające mnie chyba do znieczulenia i głos, który mi mówił, że za 3 minuty przestanie bolec. Następna świadoma chwila to był ogromny ból przy pierwszym cieciu, (chyba nie odczekali tych 3 minut), ale przynajmniej wiedziałam ze żyję. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam dziecko na moich piersiach. Córeczka urodziła się o 6.35.
Uważam ze podczas mojego porodu nastąpiło wielkie zaniedbanie ze strony personelu polikliniki. Mam do nich ogromny żal że nikt mnie nie zbadał, zaraz jak do nich przyjechałam, że nie uwierzono mi że rodzę, że o mały włos nie urodziłam naturalnie pomimo że miałam zdecydowane przrciwskazania. I przede wszystkim miałam nadzieje, że urodzę na porodówce, a nie w pokoju. Przez ignorancję personelu tej kliniki przeżyłam tyle bólu i strachu, że miałam myśli o umieraniu. Przez ich nieodpowiedzialne działania doprowadzili do tego, iż nie byłam w stanie przytomnie zobaczyć i poczuć moją córeczkę. Nie pamiętam pierwszych chwil spędzonych z nią. To nie tak miało być! Jak do tej pory było to najgorsze przeżycie jakie mnie dotąd spotkało. Dobrze, że w nagrodę dostałam cudowne dziecko.
A co do samego Karwowskiego to uważam że nie powinien być lekarzem, a już na pewno nie powinien zajmować się kobietami w ciąży. Może nie wszystkie mamy taki sam próg wrażliwości, ale na pewno wszystkie chcemy być traktowane po człowieczemu i z godnością. Pomimo, że potem spędziłam w klinice dwa dni wśród ładnych tapet i z telewizorem, zjadłam hotelowe śniadanie i obiad (zresztą zapłaciłam za to 2300!) to sama nigdy więcej już z niego nie skorzystam i nikomu go nie polecę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mazuriana

W klinice Arciszewskich miałam wykonywany zabieg wycięcia jajników. Zostałam poinformowana o możliwości krwawienia i bólu, jednak, gdy ból nie ustępował w ciągu 2 tygodni od zabiegu stawiłam się na wizycie kontrolnej. Lekarz "pomacał" i stwierdził "po zabiegu musi boleć". Nie wysilił się nawet, żeby wykonać USG, lub inne badanie. Z ogromnymi bólami pojechałam do Niemiec, gdzie na całe szczęście zostałam uratowana. Okazało się, że miałam SEPSĘ!!!! W międzyczasie rozgoryczony mąż zadzwonił do kliniki, nazwymyślał i powiedział, że złoży pozew. Gdy zjawiłam się w klinice okazało się, że mojej dokumentacji medycznej NIE MA, wyparowała!!! NIE POLECAM KAŻDEMU, KTO CENI SWOJE ŻYCIE

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Arciszewscy

Rodziłam w Poliklinice Arciszewscy pierwsze dziecko byłam zadowolona z opieki lekarza prowadzącego oraz personelu tam pracującego, dlatego wróciłam, żeby poprowadzić drugą ciąże w Poliklinice i urodzić drugie dziecko, niestety tym razem spotkałam się z dużym rozczarowaniem. Nie dość że kwota opieki poporodowej dużo się zwiększyła to jakoś usług znacznie spadła zamiast zostać na takim samym poziomie lub się zwiększyć. Opieka lekarza prowadzącego nadal pozostała na dobrym poziomie lecz o personelu medycznym zajmującym się mną po porodzie (cesarskie cięcie) oraz o pielęgniarkach i położnych do dziecka tego napisać nie mogę, oczywiście nie mam tu na myśli całego personelu Polikliniki. Wszystko było robione z „łaską”, strach było o coś poprosić gdyż Panie albo spojrzały na Ciebie odpowiednio i wszystkiego się odechciewało albo udzielały nie stosowanych rad i komentarzy. Co innego było mówione a co innego robiły. Byłam poinformowana że będę otrzymywała informacje na temat swój co jest i będzie wykonywane oraz na temat mojego dziecka po co i na jakie zabiegi jest zabierane tego się nie dowiadywałam. Jak zapytałam to otrzymałam małostkową odpowiedz. Panie przynosiły tylko dokumenty do podpisu, np. że udzieliły instruktażu jak karmić piersią jak dbać o kikut pępowinowy, oczywiście nikt na ten temat słowa nie powiedział tylko dał dokumenty do podpisu. Nie wspomnę też karygodnej sytuacji która miała miejsce podczas cesarskiego cięcia. Lekarz anestezjolog wręcz krzyczał darł się na mnie że nie może się wkuć, jakoś przy pierwszej cesarce nie było problemów ze znieczuleniem. Po kolejne jak można oddychać podczas porodu w takiej grubej maseczce a po kolejne to się w głowie nie mieści żeby moje dziecko podczas cesarskiego ciecia miało rozcięto główkę skalpelem oraz na kolejny dzień podczas badania przez lekarza pediatrę, zostało stwierdzone że ma siniaki na klatce piersiowej i z tyłu na plecach że tak było siłą wyciągane z brzucha. Serce się kraja. Ja po to przyszłam rodzić do prywatnej kliniki żeby takie sytuacje nie miały miejsca. Nawet nikt nie raczy mnie za nie przeprosić. I jedna osoba PANI ELŻBIETA DOMURAT minęła się z powołaniem, nie powinna być położną teksty: „co z Pani za matka ze nie potrafi swojego dziecka uspokoić”, albo „pytałam czy nie chce Pani tabletki przeciwbólowej, a teraz Pani chce ja nie mam tylko Pani pod opieką, proszę się zdecydować” (w woli wyjaśnienia nie prosiłam o leki przeciwbólowe jak nie było potrzeby ale po 4 godzinach odezwał się silny ból i poprosiłam o podanie, to była wręcz obudzona”, albo „co z Pani za księżniczka” i było ich znacznie więcej. Pani komentowała też koleżankę na Sali, że np. nie umie przystawić dziecka do piersi, albo że jak ona mogła tyle przytyć podczas ciąży…
Powiem tak do tej pory polecałam Poliklinikę Arciszewskich wszystkim znajomym i rodzinie od tego momentu nie będę polecać tylko ostrzegać przed tym co mogą tam zastać. Nigdy więcej nie będę korzystać z Państwa usług. Zażenowana i rozczarowana pacjentka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...