Szpitale

Szpital w Katowicach-Łubinowa

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Poród sierpień 2016

~Poród sierpień 2016

Łubinowa a INTYMNOŚĆ!
Witajcie rodziłam kilka dni temu na Łubinowej. Wybrałam ten szpital ponieważ wiele obiecywano, szczególnie w sprawach intymności przy porodzie. A teraz zastana rzeczywistość. W karcie przebiegu porodu zaznaczyłam że nie życzę sobie studentów i personel prosiłam ograniczyć do niezbędnego. Pani położna nawet nie wzięła kartki do ręki. Po pierwszych skurczach zgłosiło się na sali dwie studentki. Kiedy rodziłam poza nimi była cała armia z panem pediatrą na czele. Rodziłam z mężem więc pediatra z wlepionymi oczami w krocze powodował, że sytuacja komfortowa nie była. Podsumowując intymność w tej placówce jest na poziomie przeciętnego szpitala miejskiego. NIGDY WIĘCEJ

~Różowy_Kordonek

~Różowy_Kordonek

Witajcie :)

Zastanwiam się nad porodem na Łubinowej, czytam bardzo dużo pozytywnych komentarzy. Rozwiejcie proszę moje wątpliwości, czy poród sn jest bezpłatny w ramach NFZ? Wg cennika poród wyceniono na 5000 zł - to dotyczy osób nieubezpieczonych? Chcąc tam rodzić nie poniosę żadnych kosztów? Czy trzeba prowadzić ciążę u lekarza pracującego tam w szpitalu, czy mogę kontynuować wizyty u siebie (nie jestem z Katowic) a w szpitalu zjawić się dopiero w dniu porodu? Przyjmą mnie bez kręcenia nosem czy trzeba mieć skierowanie? Bardzo liczę na Waszą pomoc, bo chciałabym już coś zdecydować póki jest na to czas :)

~beti97

~beti97

Hej dziewczyny, macie do polecenia fajny szpital oprócz Łubinowej (nie przekonuje mnie niestety)? Nie musi być koniecznie placówka ze szkołą rodzenia, gdyż jestem już na kursie w internetowej prenalen, wiec sie obejdzie. Najlepiej miejsce, gdzie są super położne, bo jeszcze nie wybrałam swojej. Będę wdzieczna za info

~siwo

~siwo wpis edytowany

NIE POLECAM TEGO SZPITALA! Przyjmowała mnie niemiła, nieprzyjemna lekarka. W zasadzie nie wiem co ona tam robiła, ponieważ w ogóle nie nadaje się do tej pracy. Na akcję porodową sama czekałam w sali przedporodowej od 2 w nocy do 8 rano. Później zdecydowano za mnie, że zostanie zrobiona próba podania oksytocyny. Podano całą, wywołując poród na siłę. Podczas podawania oksytocyny nikt się mną nie interesował. Położna przyszła pod koniec i stwierdziła, że nie potrafię przeć i poszła gdzieś. Wróciła po 10 min. i zrobiono mi nacięcie krocza. Ponacinano mnie jak wieprza, a później jak wieprza mnie z szyto. Po 3 dniach (bo dziecko miało żółtaczkę, tak byłoby po 2 dniach) wypisano mnie z gorączką do domu - wpisując na wypisie, że wychodzę w stanie ogólnym bardzo dobrym. Kłamstwa w wypisach. Okazało się, że ''sprzedali'' mi gronkowca. Karetka, powrót na odział. 4 dni antybiotykoterapi, powrót do domu i dalsza walka z bakterią gronkowca. Z wierzchu szpital niby ok, a w środku totalny syf. Jedna babka z noworodków - gruba, czarna - wredne babsko. Ogólnie zero pomocy przy przystawianiu dziecka do piersi, chyba, że się poszło sprosić. Ogólnie ten szpital to jakaś straszna masakra. Przyjmują masowo pacjentki do porodów, a później pozbywają się ich jak najszybciej bo brakuje łóżek. Fabryka dzieci. Miałam wrażenie, że robią same cesarskie cięcia. Mało kto rodził siłami natury. Studentki mówiły, że nigdy nie widziały porodu siłami natury. NIKOMU NIE POLECAM TEGO SZPITALA.

~siwo

~siwo

NIE POLECAM TEGO SZPITALA! Przyjmowała mnie niemiła, nieprzyjemna lekarka. W zasadzie nie wiem co ona tam robiła, ponieważ w ogóle nie nadaje się do tej pracy. Na akcję porodową sama czekałam w sali przedporodowej od 2 w nocy do 8 rano. Później zdecydowano za mnie, że zostanie zrobiona próba podania oksytocyny. Podano całą, wywołując poród na siłę. Podczas podawania oksytocyny nikt się mną nie interesował. Położna przyszła pod koniec i stwierdziła, że nie potrafię przeć i poszła gdzieś. Wróciła po 10 min. i zrobiono mi nacięcie krocza. Ponacinano mnie jak wieprza, a później jak wieprza mnie z szyto. Po 3 dniach (bo dziecko miało żółtaczkę, tak byłoby po 2 dniach) wypisano mnie z gorączką do domu - wpisując na wypisie, że wychodzę w stanie ogólnym bardzo dobrym. Kłamstwa w wypisach. Okazało się, że ''sprzedali'' mi gronkowca. Karetka, powrót na odział. 4 dni antybiotykoterapi, powrót do domu i dalsza walka z bakterią gronkowca. Z wierzchu szpital niby ok, a w środku totalny syf. Jedna babka z noworodków - niska, czarna, pulchna - bardzo wredna, niepomocna. Ogólnie zero pomocy przy przystawianiu dziecka do piersi, chyba, że się poszło sprosić. Ogólnie ten szpital to jakaś straszna masakra. Przyjmują masowo pacjentki do porodów, a później pozbywają się ich jak najszybciej bo brakuje łóżek. Fabryka dzieci. Miałam wrażenie, że robią same cesarskie cięcia. Mało kto rodził siłami natury. Studentki mówiły, że nigdy nie widziały porodu siłami natury. NIKOMU NIE POLECAM TEGO SZPITALA.

pena89

pena89

Rodziła któraś ostatnio w tym szpitalu ? Jak to teraz wygląda? Jest szansa na poród w wannie czy to raczej trzeba mieć szczęście by sala z wanną była wolna ?

--

Marzenia są po by je spełniać

https://www.suwaczki.com/tickers/klz9df9ht2s696uo.png

49667 pena89 Kobieta, 30 lat, Katowice
pena89

pena89

W sobotę rodzilam na Lubinowej i mogę szczerze polecić ten szpital. Od przyjęcia do opuszczenia szpitala czułam się dopieszczona. Wszyscy bardzo mili i pomocni. Wprawdzie nie udało mi się urodzić do wody jak planowałam ale cały poród bardzo dobrze wspominam. Położna tak mnie kierowała że udało się urodzić bez nacięcia krocza. Może to też jest ważna informacja że jedzonko też mieli pyszne w formie cateringu. W nocy po kilka razy ktoś przychodził pytać czy dobrze się czuje czy czegoś nie potrzebuje i czy radzę sobie z dzidzia. Szczerze polecam ten szpital. Na pewno kolejne dziecko będę chciała tam rodzić :-)

--

Marzenia są po by je spełniać

https://www.suwaczki.com/tickers/klz9df9ht2s696uo.png

49667 pena89 Kobieta, 30 lat, Katowice