Szpitale

Szpital w Nowej Soli

Odpowiedzi znajdują się poniżej

mag349

mag349

Pasia, ja rodziłam pierwsze dziecko prawi 4 lata temu i teraz drugie też mam zamiar tam rodzić. Co prawda nie jestem z Nowej Soli, ale moje ciąże prowadzi lekarz pracujący w tamtejszym szpitalu.
Przed poprzednim porodem leżałam na patolgii półtora tygodnia. Sama słyszałam różne opinie o tym szpitalu, ale ja osobiście byłam bardzo zadowolona. Faktycznie, położne i pielęgniarki były bardzo fajne i fachowe, dzięki jednej z nich moja ciąża została rozwiązana kiedy trzeba i synek urodził się zdrowiutki.Na lekarzy też trafiałam świetnych. Pan doktor który mnie ciął (niestety nie pamiętam nazwiska) do końca mojego pobytu zaglądał do nas codziennie i kontrolował co się dzieje. Sam wygląd oddziału także zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Polecam :)

--

http://www.suwaczki.com/tickers/xnw43e3kvkqf183y.png

http://www.suwaczek.pl/cache/8352800cb8.png

6964 mag349 Kobieta, 35 lat, dolny śląsk
mag349

mag349

Aaa, dopiero dopatrzyłam, że Twoja córcia już na świecie :)
Ale mam nadzieję, że moja opinia przyda się także innym dziewczynom :)

--

http://www.suwaczki.com/tickers/xnw43e3kvkqf183y.png

http://www.suwaczek.pl/cache/8352800cb8.png

6964 mag349 Kobieta, 35 lat, dolny śląsk
~Margarettt

~Margarettt

Wątek już trochę stary jednak myślę, że znajdą się osoby, które będą szukały odpowiedzi czy warto rodzić w Nowej Soli.. niestety nie polecam tego szpitala, za pierwszym razem byłam otoczona wspaniałą opieką, lecz przy drugim porodzie zostałam pozostawiona sama sobie. Poród rozpoczął się w nocy i byłam jedyną rodzącą na porodówce, na nocce były 2 położne. Jedna pani spała,a druga nie miała ochoty wykonywać swoich obowiązków; zostałam położona na łóżku i podpięta pod KTG, kilkukrotnie prosiłam o możliwość wstania i skorzystania ze sprzętów, które w moim przypadku łagodziły napięcie; niestety niejednokrotnie słyszałam, że to zły moment i że muszę jeszcze mieć wykonywany zapis KTG; najgorzej wspominam jednak chwile w których dostawałam silnych drgawek między skurczami, niestety położna zamiast mnie uspokoić to kpiła, że przecież chyba nie dostałam padaczki... poród na szczęście trwał krótko, na tyle krótko, że nie zbadał mnie lekarz, bo nie został wezwany, zobaczył mnie dopiero w momencie kiedy dziecko było już na świecie; boję się do dziś, bo położna podczas badania zapewniała mnie że dziecko jeszcze się nie urodzi "a co mysli Pani, że to tak hop siup" ja tym czasem czułam, coś zupełnie innego, doszło do tego że pokłóciłam się z mężem, bo on upierał się, że to położna jest specjalistką i dokładnie wie co mówi. Odmówiono mi również ze skorzystania z najlepiej wyposażonej sali, jak później się okazało na tej sali ktoś właśnie spał, bo było dokładnie slychac jego chrapanie... Prosiłam o konsultacje z lekarzem, bo nie odeszły mi wody i rodziłam tak do konca, niestety mam zerwane mięśnie i do dziś odczuwam przykre dolegliwości z tym związane. Bardzo pragnęłam mieć troje dzieci, ale po tych przeżyciach nie zdecyduje się na kolejną pociechę, dodam że po porodzie przechodziłam silne załamanie, czulam się jak gdyby mi coś odebrano. Chociaz minął już rok emocje nadal są silne i jak o tym myślę to trudno uwierzyć, że to wszytko wydarzyło się w tak wspaniałym szpitalu, bo pierwszy poród miałam wspaniały. Chciałabym, zby każda kobieta ktora w najbliższym czasie będzie rodzić w Nowej Soli była świadoma swoich praw i twardo się o nie upominała, ja nie byłam przygotowana na walkę i bojowe nastawienie...
Mam nadzieję, że dr R.Zawrotniak przeczyta ową opinie i wyciągnie wszelkie konsekwencje wobec personelu, jednocześnie dziękuję Panu za profesjonalizm i wspaniałe podejście do przyszłych mam

~n.atali.a

~n.atali.a

Witam, rodziłam w Nowosolskim szpitalu we wrześniu.Poród przebiegał początkowo dobrze. Po 7 godzinach bóli ,tracenia przytomności ,błagałam o cesarskie cięcie na co położne mówiły ,że `to nie jest koncert życzeń`, następnych 4 godzin porodu zupełnie nie pamiętam . Położne są zupełnie znieczulone na kobiety rodzące. Po 11 godzinach ogromnego bólu,dr Bajon zakazał mi przeć - nagle zorientowano się,że dziecko ma owiniętą klatkę piersiową pępowiną... uśpiono mnie ,wyciągnięto ze mnie dziecko ,które wcześniej zdrowe urodziło się w zamartwicy.... zero informacji dla męża który umierał ze strachu za drzwiami.... dziecko nie miało fachowej opieki ... dzięki BOGI,że mój synek żyje i dopiero po 8 tygodniach strachu po prześciu wielu badań okazało się,że synek jest zdrowy... Jeżeli chodzi o opiekę położnych ? TRAGEDIA. zostałam pozostawiona samej sobie... nie dość ,że pocięto mnie jak`świniaka` to położna chlusnęła we mnie wodą( było to mycie po cesarce i wczęsniejszych 12 godzinach porodu naturalnego)...prosząc o wodę do picia jedna z połżnych latała mi wrzątku i patrzyła jak się parzę ! . Nikt z personelu nie pokazał mi jak się obchodzić z maleńkim dzieckiem. Dziecko dali mi do pokoju na noc mimo ,że nie byłam na to gotowa ,złaszcza ,że nawet nie mogłam wstać z łóżka. Zupełna znieczulica ! Nikt się nie interesował losem moim ani dziecka.Do tego jeszcze komentarze wrednych położnych!.Jestem bardzo zawiedziona i przerażona tym co się dzieje w tym szpitalu. Zawsze pragnęłam mieć dwoje -troje dzieci... na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie wyobrazić sobie porodu.. Na porodówce jedna z położnych powiedziała mi ,że `najpierw się myśli , później się robi`,wcześniej prosiłam o lawatywę ,której ostatecznie mi nie zrobiono , i stało się `zrobiłam kupę` , co bardzo nie symatycznie skomentowano. Jeżeli chodzi o lekarzy.. Jest jedna pani doktor młoda kręcone ,czarne włosy. Strasznie nie miła , nie przejmująca się ropiejącą raną po cięciu... dr Zawrotniak ?Człowiek ,który nie jest na odpowiednim stanowisku...obojętny ,przez 4 dni dalszego pobytu w szpitalu , 3 razy był na obchodzie wieczornym i ani razu nie zapytał się o mój stan zdrowia. Dziękuje DR MARKOWI BAJONOWI ,który uratował moje dziecko. On jako jedyny zapytał się o stan zdrowia mojego dziecka ,interesował się do samego końca mną i dzieckiem. CZŁOWIEK ANIOŁ , będę modlić się o jego ręce, bo tak naprawdę nim on pracuje..wspaniały człowiek.

~izabellllllla

~izabellllllla

Witam nie polecam tego szpitala przeżyłam tam koszmar tydzień leżała na patologii pielęgniarki jak za karę jestem osobą chorą na epilepsia i pielęgniarki zapomniały przynosić lek po tygodniu trafiłam na porodowke z koleżanką. Ktura leżała zemna na patologii trafiłysmy o 9rano razem przebito nam wody równocześnie dostałysmy kroplowke ona urodziła o 13 a ja o 21 sek w tym że jej Ciocia i Mama to pielęgniarki i położne i znajomości zrobiły to że tak szybko urodziła umnie koszmar dopiero się rozpoczynał umnie dziecko było wysoko łącznie z macica problem był od początku bo mała niechcicała się obniżyć o 17krzyczałam z koszmarnego bulu o 19zaczęłam przec lecz mała nie szła więc lekaz w pad na pomysł na zabieg vakum pruznociag i nie potrafił zrobić raz a porządnie próbował 5razy kołomnie stało 11osób gotowych juz na cesarke a lekarz robi szóste podejście i wkacu się udaje dziś mija dwa tygodnie po porodzie ja muszę odwiedzić chirurga i neurologa ze z dziecka główka jest wpozadku po porodzie każda pielęgniarka mówiła o tym bo tego typu zabiegów prawie nie robią po porodzie odwiedziły mnie położne i usłyszałam że są wszoku że zabieg wykonano bo powinni zrobić cesarke zapomniałam dodać ze miałam już wody zielone a lekarz do którego chodziłam cała ciąże udawał że mnie nie zna nie polecam tej porodowki przeżyłam tam koszmar

~Alicja_15

~Alicja_15

Również nie polecam ten szpital...Ogólnie pobyt mogę określić jak "chybił trafił", czyli w zależności kto ma zmianę.
Od samego początku byłam źle potraktowana przez lekarza. Później te wredne położne z oddziału...Porażka! Teksty typu "komfort się skończył" itp to normalne. Parę razy trafiłam na świetnych położnych. Między innymi jestem bardzo wdzięczna Pani Annie! Cudowna kobieta.
Co do remontów i super warunków, może u kogoś i było super, a ja miałam łazienkę na 2 pokoje, która jest beznadziejna jeśli chodzi o dziewczynach po operacji i zabiegach.
Oddział noworodków jest w porządku, nie ma co narzekać.
Reszta niestety nie zachęca by wrócić tam z powrotem...

~Emi_la

~Emi_la

Koszmar, dramat !! cos strasznego, położne okropne .. !! Trafilam do szpitala w nocy na szczęscie na swietnego doktora Bajona ! jeden normalny człowiek ! Z powodu ułozenia miednicowego mialam cesarskie cięcie wszystko było super urodziłam piękna córecze, do momentu ... gdy trafiłam na oddzial polozniczy.. zaczął sie horror po 12 godz pani polożna przyszla z informacja o tym ze czas wstac i wyszla.. zostalam skazana sama na siebie ..!!
prosząc o pomoc zostałam skrzyczana ze nie ma czasu.. i przyniosla mi balkonik.. ( w tym czasie by zdążyła mi 5 razy pomóc wstac ale najwyraźniej lepiej robic problem ) w tych 12 godzinach polozna zajrzała tylko raz z srodkami przeciwbólowymi zadnego zainteresowania wizyty sa od 14 do 19 wiec od rana sama musialam sobie radzic nie wspominajac ze jedzenia nie dostalam przez caly dzien( 12 h po cesarce + caly dzien ), myslalam ze tak ma bym okazalo sie ze o mnie zapomniano .. ale najgorsze zaczelo sie gdy dostalam dziecko .. nikt mi nie powiedzial ze dziecko moze miec problem z ssaniem z powodu krotkiego wezidelka .. dziecko po prostu nie moglo jesc z piersi ale nikogo to nie obchodzilo doszlo mi zapalenia , nawal mleczny, postój pokarmu jeszcze córcia nie mogla ciagnac polozne nie chcialy dawac butelki kazaly karmic piersia i koniec z czego popadlam w depresje nie dalam rady karmic dziecko moglo byc przy piersi cala noc i co przysnelo budzilo sie z krzykiem bo glodne .. nawet smoczka nie moglo zassac , polozne z noworodkow robily wyrzuty ze jestem nieodpowiedzialna ze tyle pokarmu i jak moge nie chciec karmic co ze mnie za matka , zabieram dziecku to co najlepsze, egoistka !! chodzily wszystko komentowaly, zmieszaly mnie z błotem... koszmar trwał niestety piec dni ... po wyjsciu ze szpitala okazalo sie wlasnie ze dzidzia ma bardzo krotkie wezidelko plus plaskie brodawki co uniemozliwialo karmienia. Niestety czlowiek jest mądry po szkodzie teraz oczywiscie inaczej bym to rozegrala ale to wszystko w nerwach .. NIKOMU NIE POLEZAM wrecz przestrzegam przed tym szpitalem !! pare miesiecy leczylam sie na depresje a tak bardzo pragnelam tego dziecka .. teraz wszystko sie normuje ale w pamieci zawsze to zostanie .. żałuje ze do gazety z tym nie poszlam bo po rozmowach z wielu ludźmi okazało sie ze nie tylko ja mialam z nimi problem !! zero opieki zero wyrozumialosci ! bezlitosność masakra, po takim przeżyciu nie wiem czy sie zdecyduje na drugie dziecko tak naprawde co tam przeżyłam to nie do opisania ( jeszcze tylko dodam ze na obchodzie była badzo nie mila położna a ja juz bylam w takim stanie ze caly czas płakałam.. wraz z dzieckiem ktore bylo glodne a mądre panie nie chcialy mi dawac butelki nie wiadomo jak prosząc .. sie z lekarzem nabijała prosto w twarz)

~rozczarowana

~rozczarowana

W 40tyg ciąży trafiłam na patologię lezalam tam tydzien na ten oddział nie mogę narzekać położne były fajne :)
podczas porodu był doktor bajon którego serdecznie pozdrawiam uważam ze to super lekarz była również położna która nie wiem jak się nazywa ale taka wymalowana blondyna która wydawała się właśnie taka wymalowana pinda ale okazała się bardzo pomocna..
Ale jak już po porodzie trafiłam na noworodki to.. jakiś koszmar!!! Kobiety które tam pracują wgl się do tego nie nadają! Dzieci placzace w inkubatorach mogą płakać cały dzień one mają to gdzieś!! Okropne baby niestety z nazwiska nie wymienię... A mogłam zapisywać ich nazwiska żeby teraz je wypisać... są tam 3panie które pomagały i widać ze się nadają do tego zawodu.. nigdy więcej nie będę tam rodzic! Odradzam wszystkim.
Jedynie co było ok to doktorzy i tu pozdrawiam dwie panie blondynki -pediatrow A szczególnie ta Panią w krótszych włosach super lekarz!!
Więc na zakończenie odradzam wszystkim rodzic w tym szpitalu ponieważ opieka po porodzie jest fatalna.

karolina1991

karolina1991

Witam, czy ktoś może rodził w Nowej Soli ze znieczuleniem ZZO i chce podzielić się doświadczeniami? Zastanawiam się nad wyborem tego szpitala.

56477 karolina1991 Kobieta, 26 lat, Zielona Góra
~Jww

~Jww

Nie polecam tego szpitala. Lekarze ok ale położne zachowują się tak, jakby pracowały tam za karę! Wszystko zależy od ich nastroju. Na noworodkach nie pomagają młodym mamom, są zdane same na siebie. Karmienie piersią to obsesja położnych a nie każda matka ma przecież pokarm. Nie wiem po co przy przyjęciu do szpitala wybiera się sposób znieczulenia?! Nikt na to nie patrzy... Odradzam ten szpital! Aż boję się pomyśleć jaka opieka jest w tych szpitalach które mają gorszą opinie