Szpitale

Simin - porodówka w Chorzowie

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Gość Tosia

~Gość Tosia

Wiataj Zuz-anna, przeczytałam Twoją opinię o Siminie i w stu procentach się z nią zgadzam. Położne są naprawdę świetne ale chciałam jeszcze napisać o anestezjologach. Oni są naprawdę świetnymi fachowcami, po założeniu znieczulenia i przez cały czas trwania porodu przychodził na porodówkę i pytał jak idzie, przy tym ciągle żartował skutecznie rozładowywując atmosferę. Po porodzie również interesował się moim stanem zdrowia. Trzeba przyznać że wszyscy z personelu są świetni i tym pracują na dobrą opinię o Siminie.

~Gość Emila

~Gość Emila

Witam, z dużą uwagą przeczytałam wszystkie wpisy o Siminie, ponieważ byłam na konferencji organizowanej przez Simin i byłam zaskoczona tym co prezentowali i jake mają zamiar wprowadzić standardy szwedzkie. Wiem, że jest to prywatny szpital i pewnie dlatego chcą wprowadzić te wszystkie innowacje bo w państwowym szpitalu na wszystko nie ma pieniędzy. Zapisując się na tą konferencję bałam się, że będą nudne przemówienia ale były bardzo ciekawe rozmowy a szczególnie z profesorem ze Szwecji. W listopadzie organizują też akcję z bezpłatnym usg 4d na którą też się wybieram i polecam wszystkim przyszłym mamom, ponieważ można się dużo dowiedzieć o ciąży porodzie.

~Gość Wiola

~Gość Wiola

Witaj Emila, piszesz, że będzie organizowana akcja z bezpłatnym usg 4 d. A czy mogłabyś coś więcej napisać? Gdzie się to będzie odbywać? Dzięki

AgulaA

AgulaA

Rodziłam w Simin 22 września poprzez cc. Cięcie było zaplanowane, więc zgłosiłam się rano na oddział, a o 10 była już na świecie nasza kruszynka. Od samego początku opieka na wysokim poziomie. Znieczulenie podpajęczynówkowe podane bezboleśnie. Byłam przytomna cały czas, więc wiedziałam co się dzieje ze mną i maleństwem. Zaraz po powrocie na sale miałam maleństwo przy sobie na piersi i mogłam się cieszyć z partnerem naszym szczęściem. Obawiałam się bólu po cięciu i tu byłam zaskoczona tym, że co dwie godziny przychodziła do mnie osoba odpowiedzialna za leczenie bólu i podawała środki przeciwbólowe w zależności od stopnia nasilenia bólu.

38538 agulaa Kobieta, 40 lat, Chorzów
~Gość Emila

~Gość Emila

Witaj Gość Viola, przepraszam ale dawno mnię tu nie było. Akcja była 15 listopada w Katowicach w sklepie Smyk. Naprawdę warto się wybrać na takie akcje. Pomijając już to, że usg 4 d robiono za darmo a wykonywali je świetni i przesympatyczni lekarze z Siminu to dowiedziałam się wielu ważnych rzeczy dotyczących ciąży i porodu. Niestety nie chodzę do szkoły rodzenia więc wszystkie te wiadomości są dla mnie bardzo cenne. A poza tym przesympatyczny i profesjonalny personel z Siminu. Z tego co mówili to w grudniu nie będzie już żadnej akcji ale od stycznia będą raz w miesiącu w różnych miejscach. Trzeba kontrolować ich facebooka.

~mama Marty

~mama Marty

Wspaniale się czyta te wyimaginowane opowieści jak to wspaniale jest w chorzowskim szpitalu. Ja rodziłam tam swoje pierwsze dziecko 2 miesiące temu. Moja Martusia była malutka 2800g ważyła- mimo tego, że masowałam krocze od 30 tygodnia ciąży tak mnie nacięto, że nie mogłam siedzieć przez ponad miesiąc. Znieczulenia nie dostałam, mimo że rodziłam prawie 14 godzin i prosiłam, że nie mogę już wytrzymać...Jak miałam 8cm położna przebiła wody i jeszcze mocniej mnie bolało! Nie wiem kto pisze te wspaniałe opinie, może personel z Chorzowa? Nikomu nie polecam.

~zuz-anna

~zuz-anna

Co jakiś czas wchodzę tu żeby zobaczyć opinie innych mam. Myślę, że nie ma nic zaskakującego w tym, że są też negatywne opinie, bo ideałów nie ma.
Wszystko zależy od tego na czym się skupimy. Jeżeli ja myślałabym tylko o tym, że pierwszego dnia po cesarce o północy kazali mi wstać i poczułam straszny ból (bo znieczulenie przestało działać), to pewnie bym stwierdziła, że cały szpital jest beznadziejny. Jednak pisząc opinię o jakiejś placówce należy obiektywnie podejść do sprawy. Zdarzają się jednostkowe przypadki, gdy ktoś jest mniej odporny na ból albo ma powikłania wynikające z jego stanu zdrowia i wtedy obwinia szpital.
W tym szpitalu codziennie jest co najmniej kilka porodów, co w skali roku daje setki a może i tysiące pacjentek i nie ma takiej możliwości aby każda rodziła bezboleśnie i w 5 minut :) Czasami po prostu ma się pecha.

Na przykład ja wcale nie planowałam, że będę miała cesarkę, tak wyszło. Ze względu na zagrożenie zdrowia i życia dziecka podjęto taką decyzję. Mogę być tylko wdzięczna mojemu ginekologowi (który również tam pracuje), że nie zbagatelizował tej sytuacji, ale zasugerował cesarkę (którą konsultował z kilkoma lekarzami i ordynatorem). Dzięki temu mam dzisiaj zdrowego dzidziusia, chociaż wcześniaczka.
Jak już pisałam - jestem zachwycona personelem i tym, że otwarto w tym szpitalu oddział dla wcześniaków - to jest szalenie ważne dla mam wcześniaków. Wystarczy tylko posłuchać jak wygląda sytuacja matek wcześniaków, gdy one leżą w szpitalu np. w Bytomiu, a ich dziecko trafia np. do Katowic - to rozłąka, która jest bardzo ciężkim przeżyciem i dla matki i dla dziecka. Ja cały czas miałam świadomość, że moje dziecko jest w tym samym budynku i że w każdej chwili mogę go zobaczyć (chociaż nie dostałam go na moją salę, bo na początku leżał w inkubatorze).

Oddział neonatologiczny dopiero się tam "rozkręca", a moje dziecko było jednym z pierwszych pacjentów. Najbardziej cenię to, że personel z tego oddziału kładzie nacisk na kontakt matki z dzieckiem. Ja tam przebywałam po kilka godzin dziennie, kangurowałam dziecko (przytulałam do ciała) leżąc na wygodnym fotelu, przynosiłam mu moje mleko i karmiłam go piersią.
Jest mnóstwo takich szpitali, gdzie rodzice mogą swoje dziecko obejrzeć tylko "przez szybkę" kilkanaście minut, albo gdy dostaną dziecko, to siedzą z nim na twardym krześle.
Ja na szczęście nie mam takich przeżyć i dlatego jeszcze raz polecam ten szpital.

~Gość Tosia

~Gość Tosia

Zgadzam się zuz-anna, ja też od czasu do czasu tutaj zaglądam. Mam porównanie, ponieważ moje pierwsze dziecko rodziłam 10 lat temu w Lublińcu. To niebo a ziemia, nie było dnia żebym nie płakała. Położnych jakby nie było, nie interesowały się tym co dzieje się na oddziale a kiedy na wizycie zgłasiłam, że się źle czuję to powiedziano mi, że po porodzie mam się źle czuć. Dopiero kiedy okazało się, że mam wysoką gorączkę to zaczeły coś robić i znowu dostałam ochrzan, że nic nie mówiłam. W Simin wszystko było inaczej, dziewczyny podczas porodu zwracały się do mnie prawie czule, jasne że nie można wszystkiego generalizować, były też sytuacje, że czekałam na zainteresowanie ale to jest szpital a nie spa i oprócz nas jest wiele innych pacjentek i różnych przypadków czsem bardo ciężkich, więc trzeba się liczyć z tym, że najpierw zajmią się tymi ciężkimi sytuacjami. Najważniejsze jest to, że mają bardzo dobre wyposażenie na noworadkach i tak jak pisała zuz-anna dziecko nawet jak jest w inkubatorze cały czas jest pod opieką rodziców. Dla mojego męża to był szok, że zabrano go z dzieckiem i pozwolono mu kangurować, bo przy poprzednim porodzie nie wpuszczono go nawet na porodówkę.

~Justyna mama

~Justyna mama

Witam. Urodzilam w SIMiN drugiego synusia prawie rok temu.Rok po porodzie wciaz mam mile wspomnienia z porodu w przeciwienstwem do 1szego porodu w Tarn.Gorach gdzie caly porod pozostal trauma na cale zycie.W simin urodzilam z przyjemnoscia,zdecydowalam sie na znieczulenie zewnatrzoponowe jak tylko pojawily sie skurcze. Caly porod przebiegl na rozmowach o zyciu z mezem i polozna przy swiecach i muzyce Celin Dion. Ostatnia godz.byla bolesna ale do samego momentu porodu musialam miec czucie,pozniej pieknie i dokladnie mnie zszyto (maz tez jest zadowolony:).Kiepskie bylo tylko towarzystwo 2 pacjentek na sali, ktore wcinaly mc donaldsy od rana do nocy i biegaly na fajki a potem mialy wielkie pretensje do personelu szpitala i lekarzy ze maja powiklania i problemy. Nie pozwolily mi rowniez odpoczac po porodzie bo ciagle gledzily przez tel.,nawet noca. Nie byla to jednak wina personelu a tamte pacjentki z pewnoscia nie byly zadowolone ze szpitala,z zadnego innego tez by nie byly. Ja wspominam b.milo i polecam. Pozdrawiam personel!:)

~multimama

~multimama

Na początku grudnia rodziłam tam blizniaki. Szpital do luksusowych nie należy, ale opieka jak w serialu. I nad matka i nad dziećmi. Polecam z całego serca!! O kazdej porze dnia i nocy zawsze z usmiechem!! Cierpliwe tłumaczenie, pełna informacja i pomoc w każdej potrzebie. Przez te kilka dni mozna bylo sie niemalże z personelem zaprzyjaznic;) Dodam że mam porównanie z 2 innymi szpitalami - w Rybniku i Żorach. SIMIN jest na prawdę wyjątkowy! !