Szpitale

Simin - porodówka w Chorzowie

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Marta956

~Marta956

Witam , termin porodu mam na 15 lipca, strasznie sie boje ;(
Mam pytanie czy rzeczywiście jest tak sympatycznie w szpitalu tak jak mówią ? Mam jeszcze jedno pytania czy o znieczulenie nie trzeba się prosić ?

Roziczek

Roziczek

Marta956,
Już to pisałam ale mogę jeszcze raz napisać, że jest naprawdę tak sympatycznie jak wszyscy mówią. Nic się nie martw, tylko zaufaj położnej, która będzie przy Tobie a w Siminie nie możesz trafić na złą położną. O znieczulenie nie musisz się prosić, sami pytają przy przyjęciu czy zgadzasz się na nie. Powodzenia

34790 roziczek Kobieta, 37 lat, Świętochłowice
~marta956

~marta956

Wielkie dzieki za odp. Ja juz z nerwow nie moge spac ;( .. Ale dodalas mi otuchy i mysle ze dam rade ;)

Roziczek

Roziczek

Najważniejsze jest zaufać i współpracować z położnymi. One naprawdę mają dużą wiedzę i doświadczenie. Poza tym pozytywne nastawienie a wszystko będzie dobrze.

34790 roziczek Kobieta, 37 lat, Świętochłowice
~mama lipiec

~mama lipiec

A ja uważam, że trochę się porwali z motyką na słońce. Przyjmują tyle pacjentek, że brakuje miejsca na porodówce (przez to ja np. nie dostałam zzo, bo mnie odesłali do sali aż ktoś inny skonczy rodzić, a później było za późno). Jedna ubikacja na dwie sale to też mało, szczególnie po lewatywie, kiedy jest tyle rodzących. Nie wszystkie położne są sympatyczne, p. Ania (z warkoczem ) nie należy do szczególnie miłych i sympatycznych. Kiedy już okazało się, że zzo nie dostanę, upomniałam się o gaz. Okazalo się, ze nie ma ustników. Masakra jakaś!
Już pomijam, że mieli tyle pacjentek, ze nie było czasu na rozmowę, wykąpanie bobasa czy cokolwiek innego. Na kąpiel moje dziecko zabrali po 24 dopiero. Jestem zadowolona, bo tam przyszło na świat moje dzieciątko, ale drugi raz tego szpitala bym nie wybrała i polecać go nie będę!

~zuz-anna

~zuz-anna

Ja teraz chodzę na zajęcia do szkoły rodzenia organizowanej przez Simin. Podoba mi się to, że za każdym razem zajęcia prowadzi inna osoba, dzięki czemu poznałam już 5 pań położnych, panią dr neonatolog i anestezjologa. Dlatego myślę, że warto chodzić na te zajęcia choćby po to, żeby poznać pracujących tam ludzi. Z tego co widzę, to personel ma przyjazne nastawienie wobec matek - według usłyszanych na zajęciach informacji nie narzucają oni poszczególnych zabiegów. Na przykład na takie rzeczy jak lewatywa, golenie czy nacięcie krocza kobieta może nie wyrazić zgody, a nacięcie nie jest zabiegiem standardowym ale wykonywanym tylko w razie konieczności. Poza tym kobieta nie jest przykuta do łóżka, ale może przybrać wygodną dla niej pozycję podczas rodzenia (oczywiście nie mam tu na myśli cięcia cesarskiego :)
Zajęcia w szkole rodzenia weryfikują też rewelacje, z którymi można się spotkać w internecie. Na przykład czytałam na jednej ze stron bardzo krytyczny artykuł na temat nacinania krocza. I rzeczywiście nie zawsze jest potrzeba żeby je robić. Jednak odmawianie takiego zabiegu, gdy jest on wskazany w danym przypadku - tylko na podstawie internetowej sugestii - uważam za głupotę. Rozmawiałam na ten temat z moim ginekologiem, który stwierdził, że owszem - kobieta może nie wyrazić zgody na nacięcie - ale jest duże ryzyko, że po takim porodzie jej krocze będzie tak ponaciągane, że później pomoże jej już tylko jakiś zabieg chirurgiczny z zakresu waginoplastyki.

Co do ilości pacjentek... w lipcu był szczyt urodzeń, więc mógł się zdarzyć nawał rodzących. Moim zdaniem to plus, że szpital nie jest wielkim molochem, bo podejście do pacjentki może być bardziej indywidualne.
Jako minus wskazałabym na wygląd szpitala... osobiście mi się nie bardzo podoba (wolałabym żeby był pięknie i nowocześnie wyremontowany), a jest taki sobie. Przy czym w bólach porodowych możliwe, że człowiek nie patrzy na ściany :)
Za to fotel/łóżko porodowe jest elektronicznie regulowane i można rodzić na nim zgodnie z grawitacją - wcale nie trzeba leżeć.

~marcowa_mama

~marcowa_mama

a czy któraś z Was płaciła za położną która była przy niej cały czas? Zastanawiam się czy skoro to jest taki super szpital i ludzie to trzeba jeszcze szukać dodatkowych "zabezpieczeń" dla własnego i dziecka bezpieczeństwa.

~Gosc gosia

~Gosc gosia

Zdecydowanie odradzam, to ze stary szpital na strzelcow, nazwal sie innaczej(wiadomo reklama...) to tak naprawde nie zmienilo sie tam nic od 20 lat. Ten sam personel, lekarze, polozne i styl +podejscie do czlowieka taki sam jak wtedy gdy rodzilam tam moja pierwsza corke,przy drugiej stwierdzilam ze wole urodzic w domu, urodzilam na ul. Piotra, co akurat bardzo pozytywnie wspominam, niestety tam juz jest zlikwidowane.Pisze dlatego iz na dzien dzisiejszy moja corka tam urodzila- jedno slowo koszmar.
Nie szata,czyli bilboard na wejsciu to zdobi,po prostu wczesny Gierek. Jedyny ich atut znieczulenie gratis, ktoremu jestem przeciw, ale to juz moje zdanie.Jezeli mam polecac to naprawde sa porodowki na miare 21 wieku, czysto, jasno, nowoczesnie i czlowieczo, gdzie nie ma pacjentki i plodu, tylko matka i dziecko, ale to juz raczej Katowice. Odradzam.

~Gość Tosia

~Gość Tosia

Nie zgadzam się. Ja pierwszy raz rodziłam osiem lat temu w Chorzowie i w czerwcu tego roku. W obu przypadkach bardzo dobrze wspominam personel tego szpitala. Teraz mają świetny sprzęt i najlepszych fachowców ale za pierwszym razem położne były tak samo ciepłe i miłe jak teraz. Na sali byłam z czterema mamami i wszystkie bardzo chwaliły, szczególnie położne i anestezjologów.

~zuz-anna

~zuz-anna

Rodziłam w SIMIN w Chorzowie kilka dni temu i mogę szczerze POLECIĆ ten szpital !!!
Byłam wobec tego szpitala sceptyczna, bo nasłuchałam się od znajomych opowieści typu: "A 20 lat temu, to w tym szpitalu było tak i siak..." Teraz wiem, że to głupota słuchać niezadowolonych mam rodzących lata temu. Czasy i standardy rodzenia się zmieniają (!)
Teraz każda kobieta może mieć znieczulenie zewnątrzoponowe i nie odczuwać bólu rodzenia. W tym szpitalu jest to obecnie standard i o nic nie trzeba się prosić - sami lekarze proponują to znieczulenie.

Jak już pisałam - chodziłam tam do szkoły rodzenia i personel zrobił wtedy na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chcę potwierdzić - po tym jak już leżałam pod ich opieką, że PERSONEL w tym szpitalu jest REWELACYJNY! Panie położne są bardzo pomocne, troskliwe, opiekuńcze, a dodatkowo po prostu sympatyczne i "z jajem".
A co z lekarzami? Ku mojemu zaskoczeniu (bo wyobrażałam sobie, że lekarze to grupa "ważniaków") położnicy są mili i sympatyczni. Na wizycie przyjdą i pożartują :) Ordynator przed cesarskim cięciem udzielił mi informacji dlaczego zalecają mi takie rozwiązanie, osobiście przypatrywał się mojej operacji, a później na wizytach interesował się moim stanem zdrowia.
Jestem bardzo zadowolona z operacji - blizny po cięciu praktycznie nie widać; fachowa robota, wszystko goi się bez problemu.

Dodatkowe plusy szpitala, to fachowy sprzęt na miejscu oraz oddział neonatologiczny zaraz przy porodówce. Dzięki temu mój wcześniaczek nie był wieziony gdzie indziej, ale został na tym samym oddziale co ja i miałam do niego prawie nieograniczony dostęp (oczywiście jak pozwolił mi na to stan zdrowia). Panie doktorki tam pracujące mają dar do opieki nad dziećmi i są bardzo empatyczne wobec matek.

Podsumowując, powtórzę za słowami innych pacjentek, które leżały na sali razem ze mną (a niektóre z nich specjalnie przyjechały z miejscowości oddalonych np. o 60 km): "Tu nie pracują ludzie, tu pracują anioły!" :) I ja się z nimi zgadzam.