Rehabilitacja dzieci

Opóźnione siadanie, raczkowanie, rehabilitacja i rola rodziców

villanelle

villanelle wpis edytowany

Witam!
Postanowiłam napisać do Pani, ponieważ jestem zdezorientowana i rozdarta. Od paru tygodni jeździmy z córeczką (prawie 10mc) na rehabilitację. Są to zajęcia ruchowe podczas których ma się nauczyć siadać i raczkować. Podczas konsultacji poprzedzających rehabilitację stwierdzono (choć trudno to nazwać jakimkolwiek oficjalnym stwierdzeniem) obniżone napięcie. Córeczka początkowo leżąc na brzuchu podpierała ciężar ciała zamiast na rączkach na klatce piersiowej. Nie siadała samodzielnie i nie próbowała podkulać nóżek do raczkowania. Z tego powodu trafiliśmy na ćwiczenia.

Przez pierwsze wizyty córeczka po paru, parunastu minutach płakała. Rehabilitantka z którą ćwiczyła doskonale sobie radziła z opanowaniem tych emocji. Dla mnie jako mamy zrozumiałe jest, że bywało różnie - raz mniej raz więcej płaczu, ale był to płacz, który dla mnie jako mamy nie był sygnałem niepokojącym. Z ręką na sercu mimo płaczów mogłabym tej Pani przyznać medal za podejście. Podczas ćwiczeń szybko nauczyła się samodzielnie siadać, lepiej pełzać i podkulać nóżki do raczkowania. Niestety po przerwie spowodowanej chorobą córeczki przypadła nam na ćwiczeniach inna Pani rehabilitantka, ponieważ w ośrodku jest to kwestia losowa. Wydaje mi się, że przy tak małych dzieciach i ich rehabilitacji istotny jest fakt, iż z poprzednią Panią córeczka już się poznała i nie jest to dla niej nowa osoba, co ułatwia dalsze ćwiczenia. Nie to jednak zaczęło mnie najbardziej niepokoić. Podczas ćwiczeń z nową Panią córeczka płacze, ale ten płacz zamienia się w końcu w histerię i zachodzenie się. Wówczas Pani oddaje córeczkę w moje ręce, żeby się uspokoiła. Ma przy tym minę, jakby to była moja wina, że mam takie dziecko, a do tego jest wzdycha znacząco. Po takie rehabilitacji córeczka zaczyna momentalnie płakać już w momencie położenia jej w celu np. ubrania czy przewinięcia. Zasypia po ćwiczeniach, a przez sen czas od czasu szlocha jak po długim i wyczerpującym płaczu. Niestety nie wiem jak mogę pomóc, ponieważ córeczka jest w takim wieku, że jak mnie tylko widzi to od razu chce do mamy. Silnie objawia lęk przed separacją nawet w domu. Jestem wyrozumiała w kwestii płaczu swojego dziecka, jednak w tym przypadku nie potrafię pohamować obaw jakie we mnie budzi sposób w jaki rehabilitacja jest przeprowadzana. Nie potrafię znieść myśli o następnych zajęciach, choć nie jestem osobą nadwrażliwą i wcześniejsze zajęcia nie budziły we mnie takich emocji. Czy są jakieś granice, kiedy korzyści z tych ćwiczeń będą przewyższać stan emocjonalny dziecka po rehabilitacji?

Druga sprawa - nieco inna. Proszę mnie uświadomić co to są termożele. Co zajęcia podpisuję rehabilitantce kartę z tabelką in blanco. Dziś zauważyłam, że w wierszach powyżej z poprzednich ćwiczeń córeczka na wpisane termożele. Co to takiego? Pytam, ponieważ córeczka ma tylko ćwiczenia ruchowe nic poza tym.

Czy są jakieś ćwiczenia, które możemy wykonywać w domu z dzieckiem, żeby je oswoić do tych na zajęciach? W ośrodku powiedziano nam, że rodzice kategorycznie nie mogą ćwiczyć ani pomagać dziecku w domu, że od tego jest rehabilitacja. Trochę mi się w to nie chce wierzyć...

Z góry dziękuję za pomoc.

--

http://lb1f.lilypie.com/fgOAp2.png
http://lbyf.lilypie.com/ys5vp2.pnghttp://davf.daisypath.com/BPo8p2.png

2236 villanelle Kobieta, 33 lata, Przeworsk

Odpowiedzi znajdują się poniżej

magDAB

magDAB

Odpowiedź eksperta

Witam!
To może tak od końca: termożele to są okłady – takie „paczuszki” wypełnione specjalnym żelem, który może być stosowany jako okład ciepły lub zimny (w zależności od potrzeby).
Co do ćwiczeń: moim zdaniem rzeczywiście od ćwiczeń jest terapeuta i rehabilitacja. Ale to nie znaczy, że rodzice nie mogą nic robić z dzieckiem w domu – wręcz przeciwnie: rodzice są bardzo ważnym elementem terapii, powinni współpracować z terapeutą i pewne działania wręcz powinni podejmować w domu – oczywiście na miarę ich możliwości i umiejętności. Muszą tylko wiedzieć, co i jak robić, żeby dziecku pomóc. Dobrze by było, gdyby pracujący z dzieckiem terapeuta poinstruował rodziców, co robić. I właściwie to mogę Pani poradzić: proszę domagać się instruktażu od terapeuty. Bo przez internet, bez obejrzenia dziecka „na żywo” nie bardzo jestem w stanie zaproponować odpowiednie działania tak, żeby przyniosły one korzyść.
Co do rehabilitacji... Nie jest dobrze, że prowadzenie rehabilitacji budzi w Pani obawy. Bo z Pani opisu wynika, że podejście obecnej terapeutki do dziecka (a każdy terapeuta ma podejście trochę inne – swoje – do pacjenta), nie wpływa korzystnie na terapię i jej efekty. A może to jest kwestia przerwy w zajęciach i dla tego tak dziecko reaguje? W zasadzie najlepszym rozwiązaniem byłby powrót do poprzedniej terapeutki. Mam nadzieję, że pomimo protestów dziecka pewne korzyści terapia przyniesie – bo właściwie to jest głównym kryterium skuteczności i efektywności zajęć. Dobrze by było poobserwować dziecko – czy po terapii są jakieś pozytywne zmiany w jego aktywności, np. nowe umiejętności. MB

130 magdab Kobieta, 17 lat, Szczecin
nietoperek86

nietoperek86

Mój syn też ma obniżone napięcie mięśniowe, obecnie ma 17 miesięcy a rehabilitujemy go od 2 miesiąca życia. Też mamy różnych terapeutów i do niektórych potrzeba więcej czasu, albo zmiany godziny. Ostatnio przez tydzień ćwiczyliśmy od 9, a gdy zaczęliśmy przychodzić na 8 syn przestał tak lamentować. Jednak wszyscy nasi rehabilitanci powtarzają, iż ćwiczenia w domu są najważniejsze bo trwają przez cały dzień. Dzieje się tak, gdyż wszystko ma znaczenie: prawidłowe trzymanie, przewijanie, przebywanie na brzuszku, ćwiczenia na piłce, wałku. Od siebie mogę poradzić zapisanie dziecka na zajęcia w basenie, chociaż na kilka godzin, a później - jak będziecie wiedzieli jak ćwiczyć w wodzie - możecie chodzić sami, bo ćwiczenia w domu i na basenie to ma być zabawa.

38750 nietoperek86 Kobieta, 31 lat, Bydgoszcz
villanelle

villanelle

Krótko po odpowiedzi Eksperta wzięłam sprawy w swoje ręce. Zaczęłam wykonywać tylko te najprostsze ćwiczenia co na rehabilitacji tylko bez płaczu i histerii. I po krótkim czasie córeczka zaczęła sama pięknie raczkować, a po 3 tygodniach samodzielnie wstawać. Teraz zasuwa jak mała torpeda. To dowód na to, że jednak rola rodziców jest ważna.

Za to podejście ośrodka w Jarosławiu uważam za naganne. Czterokrotnie odwołana rehabilitacja z powodu urlopów rehabilitantek. Rozumiem, że mają wtedy mniejszą kadrę, ale żeby przez miesiąc przekładać termin, gdy dziecko ma wypisane drukowanymi literami PILNE, to tego nie rozumiem.

--

http://lb1f.lilypie.com/fgOAp2.png
http://lbyf.lilypie.com/ys5vp2.pnghttp://davf.daisypath.com/BPo8p2.png

2236 villanelle Kobieta, 33 lata, Przeworsk
bart865

bart865

Masz rację, że rola rodziców jest tu ważna. Cieszę się, że rehabilitacja Twojej córeczki przynosi efekty i przebiega spokojniej. Co do ośrodka w Jarosławiu to dzięki za informacje - dobrze wiedzieć. Ciekawe co to za ośrodek...

40635 bart865 Mężczyzna, 31 lat, Szczecin
~Gdańsk rehabilitacja

~Gdańsk rehabilitacja

polecam bardzo www.strony.tylkodlaciebie.co.pl/wpis,846,rehabilitacja-rostar-pl-rehabilitacja-gdansk.html