Psycholog

Toksyczni rodzice ?

~Patiszon

~Patiszon

Witam .
Mam problem z rodzicami. Przez całe życie wydawało mi się, że mam idealna rodzinę. Kochających rodziców, którzy zrobiłby dla mnie wszystko . Tyle, że wiecznie żyłam w strachu i kompleksach .
Od dziecka nie lubiłam wychodzić, bałam się kontaktów z innymi ludzkimi i tego czy mnie polubia.
Po jakimś czasie zauważyłam, że we własnym domu nikt nie liczył się z nim zdaniem. Remont pokoju ? Oj Ale rodzice wybierają wszystko, łącznie z kolorem. 18 urodzony? Ok, ale to rodzice wybierają lokaj, gości i wszystko inne , albo impreza się nie odbędzie:) w sumie na swoich 18 urodzinach miałam jedną koleżankę:) I grono znajomych rodziców .
W między czasie od ojca dowiedziałam się że napewno nie zdam matury. A jak umówiłam się z chłopakiem na randkę w wielku 16 lat nazwał mnie dz... (zaniechalam randek na jakiś czas ) Później w wieku 18 lat poznałam chłopaka, który dziś jest już moim mężem. Każde wyjście do niego kończyło się wyzwiskami. Plus nigdy nie mogłam zostać u niego do rana ;) zawsze musiałam być w domu. Nie mówiąc już o tym że nawet w czasie randek musiałam się meldowac.

Poszłam na studia telefony od 2 do 4 razy dziennie po 30 minut to norma. Plus przyjazdy na weeknd do domu. Jak przyjechałam na weeknd musiałam siedzieć tylko z rodzicami bo zaczynał się płacz i lament . Ze do. Jak hotel traktuje . Ze dziwcyznje nie wypada tak późno wychodzić itp.
"Dzięki "ojcu zdałam prawo jazdy. 5 razy podchodzilam . Wiecznie zestresowana do dzisiaj mimo tego że jestem dobrym kierowcą przy ojcu nie chce kierować..
Wyjechałam za granice . Telefony są codziennie co jadłam czy już wstałam.co tak długo śpię ( w weeknd O 9) co będę robić itd. Po 2 godzinnej rozmowie. Potrafią zadzwonić znowu:) kiedy wyjechałam na weekend pisząc co chwilę sms potrafili i tak zadzwonić.
Mam ochotę wyrzucić telefon przez okno. Mimo to że mieszkam w innym państwie czuje się kontrolowana . Wiecznie traktują mnie jak dziecko. Chociaż sama się utrzymuje. Każda próba rozmowy kończy się wręcz wyzwiskami i tekstem "patrz przez Ciebie mama placze / tato "
Nie mam już do nich siły.. co powinnam zrobić żeby mieć trochę luzu? Żeby. Mogła żyć tak jak chce

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Patiszon

~Patiszon

Dodam, że rodzice nie mieli podstaw żeby wyzywac mnie od dz.. ponieważ miałam tylko jednego partnera, który jest moim mężem.. Nie wspominając o tym, że to była istna batalia, żebym mogła się z nim spotkać i związać.
Do dzisiaj próbują na mnie wpływać, A jak się nie uda to płacz i "Czemu to robisz rodzica " Plus wypominanie.
Co chwilę słyszę "Czemu tak daleko wyjechałas " dlaczego nas zostawiłaś i kiedy wrócisz. Jak wracam do Polski to najlepiej żebym spała w domu z nimi i z nimi. Się nie widywala ... Nie mam już siły

~Margonautka

~Margonautka

Czy jesteś jedynym dzieckiem swoich rodziców? A może "późnym" dzieckiem?
Mam koleżankę, którą matka miała w wieku 40 lat, a jej ojciec był jeszcze starszy i teraz - sama jako 40-latka - moja koleżanka trzyma się kurczowo matki, nie mając własnego życia. Ty miałaś odwagę wyrwać się z domu na studia i założyć własną rodzinę. Moja koleżanka nie... Jesteś więc górą.

Niepokoją mnie pewne reakcje Twojego ojca - wmawianie własnemu dziecku, że czegoś nie osiągnie albo nazywanie go rozpustnym, bo ma chłopaka / dziewczynę to niepokojące zachowania - to jakaś destrukcja.

Faktycznie - to wieczne kontrolowanie dorosłej już osoby wykracza grubo poza zdrowy rozsądek. Wyłącz telefon, załatw sobie drugi numer do kontaktu z innymi i zapanuj nad kontaktami z rodzicami. Włączaj numer, który znają kiedy Ty chcesz zadzwonić. Podczas rozmów - niezależnie, co usłyszysz i jakim tonem, staraj się zachować spokój. Jeśli padną zbyt ostre, krzywdzące słowa lub jakieś inne stwierdzenie nie na miejscu, powiedz że musisz kończyć i że zadzwonisz jutro, czy pojutrze i koniecznie wypełnij tę obietnicę - zawsze możesz wcześniej skończyć rozmowę.

Sama mam mamę, która nie zdaje sobie sprawy, że często proponowane przez nią rozwiązania nie sprawdziłyby się w dzisiejszych czasach, bo świat się zmienił od czasów jej młodości. Kiedy nie korzystam z jej rad, bywa obraza i ciche godziny - zawsze tak było.

Dlatego zdaję sobie sprawę, że uświadamianie rodzicom, że dorosły człowiek ma prawo do swojego życia, decyzji, a nawet błędów bywa zadaniem trudnym. Oni mają swoje wyobrażenie o życiu i swoich relacjach z innymi, w tym i swoimi dziećmi i trudno je zmienić albo spowodować akceptację, czy choć tolerancję dla innego stanu rzeczy.

A szantaże emocjonalne typu: "jak nas / mnie kochasz, to...", "ktoś przez Ciebie płacze" są mega nie w porządku wobec szantażowanej osoby. Dla mnie to niedopuszczalne.

Twoi rodzice mogą się już nie zmienić, ale teraz to Ty musisz narzucić pewne reguły. Zacznij od ego, że to Ty decydujesz, kiedy się z rodzicami kontaktujesz.

Stwierdzenie, że traktujesz dom rodzinny jak hotel też jest nie na miejscu, jeśli utrzymujesz się sama i masz gdzie mieszkać - może przez jakiś czas nie odwiedzaj rodziców? Jeśli teraz przyjeżdżasz raz na miesiąc, rozciągnij ten czas na raz na dwa miesiące?

Po prostu - małymi kroczkami przejmuj kontrolę przynajmniej nad częstotliwością kontaktów.