Psycholog

Poprawne relacje rodziców

gosc123

gosc123

witam,
mam Nadzieje ze to odpowiedni watek i uzyskam tu choćby ukierunkowanie w pomocy rozwiązania problemu.
Jestem ojcem 1,5 rocznego malucha. Problem dotyczy relacji z jego mama.
Poznaliśmy się pól roku przed poczęciem małego. Kilkanaście spotkań, jedna wspólnanoc i spore jej konsekwencje. Byłem wówczas w związku małżeńskim (w jego końcowej fazie) ona świeżo po rozstaniu. O ciąży wiedziałem już w pierwszym tygodniu jej trwania.
Od początku moje stanowisko było takie, ze decyzję o tym co będzie dalej podejmuje przyszła mama. Powiedziałem że nie stworzymy związku. Zobowiązałem się że gdy mały się urodzi i testy DNA wykażą, że jest to moje dziecko pomogę finansowo w wychowaniu (co miesiąc wysyłam 600pln + pomoc od dziadków. kwota wyjściowa jaką zaproponowała była 1000!!!, argumentowana przez mamę małego, że "przecież ja mam kredyt do spłacenia"). W miarę możliwości będę również uczestniczył w wychowaniu dziecka (celowo używam sformułowania " w miarę" ponieważ mieszkam kilkadziesiąt km od miejsca zamieszkania małego i niedługo mogę mieszkać np kilkaset km).
Relacja przypomina sinusoidę. Są momenty - normalne ale i okropne anomalie. Ustaliliśmy (tak mi się przynajmniej wydawało), że w początkowym okresie będę poświęcał małemu 1 popołudnie w tygodniu (pewnie powiecie, że to mało ale jest to kompromis pogodzenia życia zawodowego i osobistego z życiem małego brzdąca). Gdy podrośnie będę zabierał go na weekendy, czy popołudnia, oraz gdy będą ku temu okazje. W między czasie pomagałem mamie małego np przy drobnych pracach w mieszkaniu, przy samochodzie etc - zaznaczam, że nie byliśmy w związku i było to tylko moje poczucie, że ... powinienem. Gdy tylko dziadkowie pojawiali się u mnie (są 4 razy w roku bo mieszkają daleko) zabierałem ich oboje tak, żeby mały łapał i z nimi kontakt.
relacje z małym są ok, gdy mama wychodzi spędzamy fajnie czas, gdy wraca nie zwraca na nią uwagi jest tak zaabsorbowany zabawą :). jestem w stanie samodzielnie się nim zająć podczas jej nieobecności - jednak każdorazowo gdy np mówię, że było ok, że mały przy przewijaniu byl bardzo spokojny (przy niej wije się jak wąż), spotykam się z negatywną reakcją np: "no tak ty jesteś doskonały", gdy wspominam o tym że za jakiś czas chciałbym go zabierać do siebie - zachowania są zróżnicowane od: "na razie sobie nie wyobrażam tego do" poprzez "za jakiś czas" do "... co ty sobie myślisz, że ja go odchowam a ty go za rączkę zabierzesz jak będzie miał 5 lat!!"
Niestety ostatnio sytuacja pogorszyła się dramatycznie. Mama małego zażądała, żebym zostawał jeszcze piątkowy wieczór - bo musi odpocząć, wyjść na dyskotekę, odreagować. Jest to dla mnie zrozumiałe, niestety nie jestem w stanie w chwili obecnej poświęcić 2 wieczorów ( a właściwie nocy) w tygodniu ( wychodzę z domu o 7 a wracam po 21). Zaproponowałem, że owszem mogę zostawać w piątek - przecież musi odpocząć, ale nie dam rady być w innym dniu. Wywiązała się straszna awantura.
Podobnie sytuacja ma się z kontaktem telefonicznym. Co kilka dni dopytuję się co tam słychać, jednak później z jej strony i tak otrzymuję zarzuty, że nie kontaktuję się wcale!! Ostatnio na pytanie o zdrowie małego ... otrzymałem odpowiedź "daruj sobie"
Zależy mi na kontakcie z małym oraz jego kontakcie z dziadkami - chociaż nie tak miała wyglądać moja relacja z dzieckiem i nie ta kobieta miała być jego matką.
Jak wypracować poprawną relację, żeby nie męczyć się i co najważniejsze, żeby mały na tym nie ucierpiał??

--

27615 gosc123 Kobieta, 0 lat

Odpowiedzi znajdują się poniżej

psycholog Adriana

psycholog Adriana

Witam,
warto, zeby Pan uswiadamial mamie dziecka, zeby nie komentowala i nie klocila sie z Panem przy nim, dla dobra malucha. Dzieci kochaja oboje rodzicow i to im bardzo szkodzi. Jego mama moze byc rzeczywiscie przemeczona i rozczarowana samotnym macierzynstwem, jeden wieczor w tyg to malo i ona moze byc sfrustrowana. Ale kazda mama dla dobra dziecka zrobi wszystko, wiec moze pan smialo przypominac jej ze kocha pan dziecko i zeby powstrzymala sie przy nim od zlych komentarzy na pana temat i zeby dla jego dobra probowala ukladac z panem dobra relacje.
Powodzenia!

--

18257 psycholog-adriana Kobieta, 0 lat
gosc123

gosc123

Dziękuję za odpowiedź. Każdorazowo nawet w odpowiedzi na agresję, staram się mówić że liczy się tylko mały, upominam ją również, że nie powinniśmy kłócić się przy nim. Ona sama widzi, że mały dobrze czuje się ze mną i że ja również czerpię z tego faktu radość.
Niestety gdy mówię o "przytykach" Ona ich nie zauważa - wypiera się nawet, że coś takiego mówiła.
Trzeba uzbroić się w cierpliwość i myśleć o małym a nie o konfliktach.

--

27615 gosc123 Kobieta, 0 lat
~bbbbb

~bbbbb

Kobiety robią się wredne gdy są przemęczone.
Nie tylko Pan wiódł inne życie przed waszym jednorazowym kontaktem. A teraz to ona ponosi w całości jego trudy ( oprócz tych całych 600zł i 1 dnia w tygodniu). Chce Pan naturalnej a nie wymuszonej poprawy relacji? Proszę ZDECYDOWANIE więcej uczestniczyć w życiu dziecka (ni e- matki - skoro sobie Pani nie życzy..) to sytuacja sama się poprawi. Dziecko to nie zabawka do pokazywania dziadkom, na którą ma sie czas albo nie...
KONSEKWENCJE.