-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Kinqa
-
Monica ojeeeeeej duża ta Twoja Emily zoska noo spóźniłaś się o 5 minutek jakoś a Filipek śliczny była wczoraj położna i powiedziała, że mogę jeść w miarę wszystko ,ale z umiarem po prostu... szczególnie muszę jeść rzeczy, które zawierają żelazo najlepiej no i mała przybrała na wadze ma 4260 g :)) więc mój głodomorek przybiera a wczoraj był pierwszy spacerek mała oczywiście protestowała jeśli chodzi o ubieranie w kombinezon ... :)) ale jak się włożyło do wózeczka to od razu cisza i jak się wyjeżdżało z domku zasnęła... przez cały spacerek spała kochana no i chciałam się pochwalić, że połóg dobrze znoszę... ale przed chwilą mnie brzuch zaczął boleć jak na okres ... :( macica się jeszcze obkurcza chyba?
-
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
laniniaHej hej! Mam chwilkę, moja mała ostatnio tylko jeeeee i śpiiiiiii. zasypia mi kamiennym snem przy cycu przez co karmienie trwa mega dłuuugo, w nocy już sama zasypiam na fotelu, a jak ją odłożę do łóżeczka, to zaraz marudzi że chce jeść! Głodomór jeden Kinia wychodzisz już na spacerek?? ja chętnie też bym już poszła, tylko pogoda u mnie do dupy- deszcz pada i wiatrzycho U mnie tak samo jak u Ciebie... je i śpi, a szczególnie zasypia przy cysiu i karmienie czasem się wydłuża do 3 h a jak odłożę do łóżeczka to marudzi na rączki chce i blisko cysia... taka mała przylepa no wychodzę na spacerki już położna powiedziała, że można... no i że jeść mogę raczej wszystko, ale z umiarem, szczególnie wszystko to co ma żelazo... -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
goska79dziekujemy:) byla wlasnie polozna... dlatego zniknelam... nie uwierzycie nie wiem ile moje dziecko ma cm....??? podali mi tylko kg 3130 musze ja zmierzyc...jak bede kapac!! kurcze co za kraj ..sprawdzilam wszystkie papiery ze szpitala i jej karteczke... nic nie ma na temat cm:( gratulacje kochana... :)) mi zmierzyli małą więc to chyba zależy od szpitala... nie mam pojęcia nawet tą miarkę mam co nią mierzyli chciałam się Wam pochwalić, że połóg przechodzę bardzo fajnie i w ogóle, ale przed chwilą brzuch mnie zaczął boleć jak na okres... kurcze macica się jeszcze obkurcza? wczoraj byliśmy na pierwszym spacerku z Nelcią i mówię Wam - jakby dziecka nie było protestowała jak się ubierało ją w kombinezonik i czapeczkę a jak włożyłam do wózeczka i wyjechaliśmy z domu to zasnęła ... i spała do powrotu -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
hejjj marcóweczki, wybaczcie ale czasu jakoś nie ma ale podczytuję Was pokażę Wam parę zdjęć w dniu wyjścia ze szpitala mojej kruszynki mała na razie śpi, ale jak się obudzi idziemy na pierwszy spacerek była położna, mała przybrała na wadze ma 4260g i wszystko ok miłego dnia marcóweczki trzymam kciuki za brzuchatki, żebyście jak najszybciej trzymały w ramionkach swoje maleństwa -
lamponinko nie spuszczam małej z oka :)) jak jest w tym bujaczku , wszystko gra ja ją tak układam, żeby leżała i nóżki tak troszkę do góry i jest ok a słyszałam o tym, że dziecko się udusiło w chuście - to to miałaś na myśli ?? załączam parę zdjęć w dniu wyjścia ze szpitala mojej kruszynki mała na razie śpi, ale jak się obudzi idziemy na pierwszy spacerek była położna, mała przybrała na wadze ma 4260g i wszystko ok
-
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
AguniaNocka nam minęla super,nawet się wyspalam. Niunio zjadl kolo 22 to spał prawie do pierwszej,potem godzinkę jadl,zasnąl po 2 i spal do 6 rano!!! :) Nakarmilam go i polulkaliśmy do 8.30 więc super jest. Ogólnie czuje się dobrze,tylko jeszcze jestem obolala i szew mnie ciągnie. Do tego ból kegoslupa i chodzę zgarbiona. Ale to po zastrzyku w kręgoslup więc powinno minąć na dniach.Buziolki dla Wszystkich i Gratulacje dla Gosi !!!!!!! śliczny Kacperek noo rozumiem Cię doskonale, jeśli chdzoi o szwy, które ciągną w dół i zgarbionym chodzić ale mi to już przeszło na szczęście w miarę możliwości gorzej było na początku, szczególnie, że miałam narkozę , a później kaszel przez to i nie dało się NIE kaszlnąć, a jak się kaszlnęło to brzucho cały rwał łączę się z Tobą w bólu -
Kasia1983 boziu wielkie gratulacje!!!!!!! jaka Maja jest śliczna
-
mi mała marudziła strasznie cały dzień... bardzo blisko mnie chce być :)) kochana od 16 śpi... już 50 minut, mam nadzieję, że troszeńkę jeszcze pośpi, bo mało spała od 7 godziny, co chwilę się budziła i jej spanie było 30minutowe, 1,5 h a czasem nawet 5 minut i płakała na rączki chciała ;) no i dostałam pocztówkę z gratulacjami ze szkoły od nauczycielki i od uczniów z podpisami :)) wiecie aż mi łezka w oku się zakręciła...
-
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
Wiadomość od goski79 : Czesc, dzisiaj o 12:12 urodziła się OLIVKA! Wszystko poszło w miarę ok, mała cała i zdrowa! Ja pozszywana , ale szczęśliwa! Pozdrów wszystkie laski na forum! I ucałuj KORNELKE! Wielkie GRATULACJE KOCHANA!!!!!!!!!!!! Olivciu , witaj na świecie -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
Redberry heehe ona broi tylko jak mojej mamy nie ma :P a przy mamie mojej udaje grzeczną -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
Redberrykingusia1991Redberry chyba wolałam z brzuchem się czołgać niż nieprzespane noce mieć Ty chyb masz pamięć jak rybka-3 sekundowa.. nie pamiętasz już jak nam tu marudziłaś, ze chcesz sie juz brzucha pozbyć??? zaraz ci lanie wstawimy! no racja sklerozę to ja mam - i to galopującą ciężko mi było... ale z jednej strony dziwnie tak nie czuć ruchów w brzuszku -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
stysiapysiakingusia1991Redberry chyba wolałam z brzuchem się czołgać niż nieprzespane noce mieć ale z jednej strony czasem jak się na nią zapatrzę to wzroku nie mogę oderwać Wszystkie tak mamy lub bedziemy miały ... no na pewno, życzę Wam ,żebyście szybciutko się rozwiązywały i chodziły tak niewyspane jak ja - ale ja złośliwa jestem hyhy żartuję oczywiście :))) chociaż moja mama mówi, że Kornela to na prawdę spokojne dziecko i anioł... ja nie zauważyłam -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
qmpeela Raczej by nie wysmiali! Jesli opuchlizna nie schodzi po nocy to wcale to nie jest fizjologiczne! Nie znam się na tym szczerze mówiąc, no ale jak zancia chce to może na IP jechać, może coś jej poradzą :} ehhhhh -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
Redberry chyba wolałam z brzuchem się czołgać niż nieprzespane noce mieć ale z jednej strony czasem jak się na nią zapatrzę to wzroku nie mogę oderwać -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
zancia1907O ranyyyy julek jak mi nogi muchną okropnieeeeeeeee, aż nie wierzę w to co widzę, jakie banie. Czy z taką dolegliwością się jedzie na izbę przyjęć????? hahah no z taką dolegliwością to by Cię raczej wyśmiali ja to dopiero wyglądam... łydy mam tak spuchnięte, że koszmar wyglądam jak hipcior... gorzej niż w ciąży -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
Redberry załączam małej zdjęcie jak ziewa w bujaczkuale śliczna, zazdroszczę Ci, że masz kruszka przy sobie! wiem, wiem, zazdrość to brzydkie uczucie, a fe! Ty lepiej nie marudź... ja nie pamiętam kiedy ostatni raz wyspana byłam po prostu tragedia... chciałabym być na Twoim miejscu, chociażbym sobie pośpiochała z 2 dni -
Hej dziewczynki porannie właśnie mała mi usnęła, ale marudziła 2 h :) czekam na położną właśnie , ale coś jej nie widać załączam małej zdjęcie jak ziewa w bujaczku Marqe ja bym się skusiła ale nie wiem czy mogę
-
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
Hej dziewczynki porannie właśnie mała mi usnęła, ale marudziła 2 h :) czekam na położną właśnie , ale coś jej nie widać załączam małej zdjęcie jak ziewa w bujaczku -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
a u Nas :) pierwsza kąpiel zaliczona... jak na rybę zodiakalną przystało - jak się włożyło do wody to się spodobało małej i cisza jak makiem zasiał... tylko było troszkę krzyku przy rozbieraniu i przy wyjmowaniu z wanienki nie lubi być golutka oczywiście mama mi pokazała , bo ja to zielona jeśli chodziło o kąpiel , ale teraz wszystko już wiem co i jak no i dziadek kamerował pierwszą kąpiel Kornelci więc pamiątka jest uwieczniona mała po tych przeżyciach poszła spaćku :))) zmykam... dobrej nocki ;) -
margaretka współczuję sytuacji... po prostu musi ktoś nim potrząsnąć albo nie wiem ehhhhhh ... trzymaj się kochana, dajesz radę z dwójką dzieciaczków, jesteś wielka :) a u Nas :) pierwsza kąpiel zaliczona... jak na rybę zodiakalną przystało - jak się włożyło do wody to się spodobało małej i cisza jak makiem zasiał... tylko było troszkę krzyku przy rozbieraniu i przy wyjmowaniu z wanienki nie lubi być golutka oczywiście mama mi pokazała , bo ja to zielona jeśli chodziło o kąpiel , ale teraz wszystko już wiem co i jak no i dziadek kamerował pierwszą kąpiel Kornelci więc pamiątka jest uwieczniona mała po tych przeżyciach poszła spaćku :))) zmykam... dobrej nocki ;)
-
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
qmpeela ja z jednej strony chciałam sn urodzić i to bardzo... nie myślałam, że będę miała cc - to było daleko hen hen gdzieś w mojej podświadomości, że jednak tak może się zdarzyć ja tam nie narzekam, bardzo fajny szpital i położne bardzo miłe z porodu teraz się śmieję a mówiłam, że nie będę się śmiać heheh -
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
goska79super wiesci od niezapominajkikingusiu dzieki za relacje.. kurcze wiec boli jak szlak w skali 1 do 10 ile?? a i jak mozesz napisz mi czy boli od poczatku do konca tak samo czy z uplywem czasu bol byl wiekszy-oczywiscie do momentu jak dostalas epidrual nie wystraszylas mnie bo wiem ze bedzie bolalao ale ciekawa jestem jak? czyli jak sie do nich dzwoni to oni mowia kiedy jechac do szpitala ? mi mowila polozna ze skurcze maja byc 1co 5 min te skurcze hmm jak pierwsze łapią to pikuś w porównaniu do tych, które stają się częstsze i mocniejsze... ale najlepiej sobie do wanny napuścić wody i posiedzieć - ulga jest, ale na chwilkę ale pocieszam... noo boli, ale się szybko zapomina kochana ten ból :)) a w skali od 1 do 10 to sama nie wiem nie chcę Was brzuchatki wszystkie straszyć ale epidural warto wziąć na prawdę polecam Ci Gosiu... nie po prostu kazali zadzwonić uprzedzić , ale już chcieli słać po mnie karetkę qmpeelaa hehe no to widzę, że już jedna wystraszona ale ja powtarzałam sobie w trakcie porodu, że MUSZĘ urodzić - wyjścia innego nie mam!:) -
Ulka 31Kingusia no to nieźle się namęczyłaś, współczuję bólu skurczy a skąd wiedzieli, ze za dwie godziny urodzisz jeśli się nie zgodzisz na cesarkę? nie, po prostu mi dali wybór, że czy chce jeszcze poczekać z 2 godzinki może by się coś ruszyło... ale wątpię, nawet jakbym poczekała te 2 h to by się skończyło to cesarką
-
Szczęśliwe Marcowe Mamy 2010... :)
Kinqa odpowiedział(a) na stysiapysia temat w Uczniowie, Nastolatki
Więc tak mój PORÓD: mam nadzieję, że brzuchatek nie wystraszę hehehe napisałam Wam wtedy na forum, że jadę do szpitala, bo mam co 10 minut skurcze i mi odpadł czop śluzowy... a więc pojechaliśmy do szpitala , zbadali mnie , miałam rozwarcie na 2 cm tylko i skurcze ciągle tak samo odesłali mnie do domku i kazali przyjechać jak będą 4 skurcze na 10 minut ... a więc w domu jęczałam, krzyczałam chodziłam w tą i z powrotem - Marek mojej mamy mierzył co ile skurcze występują... było już po 1 w nocy jakoś chyba i miałam 3-4 skurcze na 10 minut jakoś co 3 minuty albo 2,5 minuty i w końcu M. mojej mamy zadzwonił do szpitala bo kazali jak coś poinformować - a oni chcieli wysyłać po mnie karetkę ale pojechaliśmy autem z powrotem do szpitala... jęczałam w samochodzie ciągle myślałam, że nie wytrzymam... skurcze to najgorsza rzecz jaka może być ;/ weszliśmy do szpitala szłam na porodówkę jęcząc i krzycząc w niebogłosy:) no i w końcu dali mi ten gaz i sobie wciągałam ale to na krótko pomagało i mnie otumaniało tylko... myślałam, że nie wyrobię z bólu, na początku miałam rozwarcie na 4-5 cm , skurcze się nasilały ciągle a ja krzyczałam, przyszła polska położna :) bardzo miła - Kasia , wszyscy mieli dość moich krzyków i ta Kasia położna się śmiała ze mnie, że polki są twarde i tutaj bez znieczuleń rodzą ,a tu przyjeżdża taka Kinga i krzyczy i jęczy :P i że cały szpital zaraz obudzę i że jak mnie boli to żebym gaz wciągała, ale on pomagał tylko na chwilkę i mówię do Kasi, że "BOLI" a ona "co ty myślałaś, że poród nie boli ? ;) " i krzyczałam dalej a ona powiedziała, że zaraz mi buźke taśmą zaklei... i w końcu się spytali czy chcę epidural , ja się zgodziłam , bo na prawdę wyjścia już nie miałam tak bolało ... no i zaczęły się schody , przyszła anestezjolog i kazali mi się nie ruszać nachylić się w pozycji siedzącej i żeby mi strzykawke wbiła w kręgosłup, a ja się wierciłam z bólu i nie mogła mi wbić i Kasia mówi do mnie, żebym się nie ruszała, bo mi wbije anestezjolog źle w jakieś nerwy i będę kaleką do końca życia więc wzięłam się w garść, Kasia mi dała poduszkę, żebym sobie gryzła i zacisnęłam zęby i się nie ruszałam... podali mi epidural i w końcu ulga ... mówię Wam jak ręką odjął, żadnych skurczy nie czułam - odetchnęłam momentalnie no i w końcu czekaliśmy do 13 po południu następnego dnia aż się rozwarcie zrobi, ale zrobiło mi się tylko na 7 cm i w dodatku mała była główką w dół, ale zadartą głowę miała, zamiast bródką do szyi... no i w końcu spytali się mnie czy chcę cesarkę czy jeszcze poczekać z 2 godzinki , bo nawet kroplówka z oksytocyną mi nie pomagała - czułam jakby mała zamiast w dół to mi wpychała się w żebra po tej kroplówce... no i podpisałam w końcu zgodę na cesarskę i pojechaliśmy na salę operacyjną, tam już dali mi znieczulenie, żebym nie czuła bólu , tylko uprzedzali, że będę czuć,że coś się dzieje i że mi wyjmują małą, ale ja po prostu nie wyrabiałam i jakoś mi te znieczulenie nie podchodziło dobrze to mi nałożyli maskę z narkozą ,żebym zasnęła... no i w końcu wyjęli małą, rozdarła się i mi ją pokazali , a później nie pamiętam, bo zasnęłam znowu... był przy mnie cały czas Marek mojej mamy , gdyby nie on to nie wiem jakbym sobie dała radę... przeciął pępowine i wszystko widział i fotografował z czego jestem bardzo wdzięczna :) i szczęśliwa, bo mam niezłą pamiątkę... no i zszyli mnie, przewieźli na salę pooperacyjną (nic z tego nie pamiętam) i zaczęli mnie wybudzać(też nie pamiętam) ponoć na wszystkie strony odganiałam rękoma i nogami wszystkich biłam nie chciałam się wybudzić no i w końcu wybudziłam się, położna przystawiła mi małą do piersi... cudowne uczucie;) napiszę Wam ogólnie, że straciłam 3 litry krwi i mi później podłączali krew i jechałam na samej kroplówce... głodówka niezła... jeszcze po narkozie miałam kaszel ciągle i to tak bolało kaszleć nie mogłam, bo tak mnie rana rwała :( ale wszystko się skończyło dobrze, malusia jest jak na razie grzeczna (tfu, tfu ,żeby nie zapeszyć) :))) i nie wyobrażam bez niej sobie życia... -
Więc tak mój PORÓD: wkońcu się zebrałam,żeby napisać napisałam Wam wtedy na forum, że jadę do szpitala, bo mam co 10 minut skurcze i mi odpadł czop śluzowy... a więc pojechaliśmy do szpitala , zbadali mnie , miałam rozwarcie na 2 cm tylko i skurcze ciągle tak samo odesłali mnie do domku i kazali przyjechać jak będą 4 skurcze na 10 minut ... a więc w domu jęczałam, krzyczałam chodziłam w tą i z powrotem - Marek mojej mamy mierzył co ile skurcze występują... było już po 1 w nocy jakoś chyba i miałam 3-4 skurcze na 10 minut jakoś co 3 minuty albo 2,5 minuty i w końcu M. mojej mamy zadzwonił do szpitala bo kazali jak coś poinformować - a oni chcieli wysyłać po mnie karetkę ale pojechaliśmy autem z powrotem do szpitala... jęczałam w samochodzie ciągle myślałam, że nie wytrzymam... skurcze to najgorsza rzecz jaka może być ;/ weszliśmy do szpitala szłam na porodówkę jęcząc i krzycząc w niebogłosy:) no i w końcu dali mi ten gaz i sobie wciągałam ale to na krótko pomagało i mnie otumaniało tylko... myślałam, że nie wyrobię z bólu, na początku miałam rozwarcie na 4-5 cm , skurcze się nasilały ciągle a ja krzyczałam, przyszła polska położna :) bardzo miła - Kasia , wszyscy mieli dość moich krzyków i ta Kasia położna się śmiała ze mnie, że polki są twarde i tutaj bez znieczuleń rodzą ,a tu przyjeżdża taka Kinga i krzyczy i jęczy :P i że cały szpital zaraz obudzę i że jak mnie boli to żebym gaz wciągała, ale on pomagał tylko na chwilkę i mówię do Kasi, że "BOLI" a ona "co ty myślałaś, że poród nie boli ? ;) " i krzyczałam dalej a ona powiedziała, że zaraz mi buźke taśmą zaklei... i w końcu się spytali czy chcę epidural , ja się zgodziłam , bo na prawdę wyjścia już nie miałam tak bolało ... no i zaczęły się schody , przyszła anestezjolog i kazali mi się nie ruszać nachylić się w pozycji siedzącej i żeby mi strzykawke wbiła w kręgosłup, a ja się wierciłam z bólu i nie mogła mi wbić i Kasia mówi do mnie, żebym się nie ruszała, bo mi wbije anestezjolog źle w jakieś nerwy i będę kaleką do końca życia więc wzięłam się w garść, Kasia mi dała poduszkę, żebym sobie gryzła i zacisnęłam zęby i się nie ruszałam... podali mi epidural i w końcu ulga ... mówię Wam jak ręką odjął, żadnych skurczy nie czułam - odetchnęłam momentalnie no i w końcu czekaliśmy do 13 po południu następnego dnia aż się rozwarcie zrobi, ale zrobiło mi się tylko na 7 cm i w dodatku mała była główką w dół, ale zadartą głowę miała, zamiast bródką do szyi... no i w końcu spytali się mnie czy chcę cesarkę czy jeszcze poczekać z 2 godzinki , bo nawet kroplówka z oksytocyną mi nie pomagała - czułam jakby mała zamiast w dół to mi wpychała się w żebra po tej kroplówce... no i podpisałam w końcu zgodę na cesarskę i pojechaliśmy na salę operacyjną, tam już dali mi znieczulenie, żebym nie czuła bólu , tylko uprzedzali, że będę czuć,że coś się dzieje i że mi wyjmują małą, ale ja po prostu nie wyrabiałam i jakoś mi te znieczulenie nie podchodziło dobrze to mi nałożyli maskę z narkozą ,żebym zasnęła... no i w końcu wyjęli małą, rozdarła się i mi ją pokazali , a później nie pamiętam, bo zasnęłam znowu... był przy mnie cały czas Marek mojej mamy , gdyby nie on to nie wiem jakbym sobie dała radę... przeciął pępowine i wszystko widział i fotografował z czego jestem bardzo wdzięczna :) i szczęśliwa, bo mam niezłą pamiątkę... no i zszyli mnie, przewieźli na salę pooperacyjną (nic z tego nie pamiętam) i zaczęli mnie wybudzać(też nie pamiętam) ponoć na wszystkie strony odganiałam rękoma i nogami wszystkich biłam nie chciałam się wybudzić no i w końcu wybudziłam się, położna przystawiła mi małą do piersi... cudowne uczucie;) napiszę Wam ogólnie, że straciłam 3 litry krwi i mi później podłączali krew i jechałam na samej kroplówce... głodówka niezła... jeszcze po narkozie miałam kaszel ciągle i to tak bolało kaszleć nie mogłam, bo tak mnie rana rwała :( ale wszystko się skończyło dobrze, malusia jest jak na razie grzeczna (tfu, tfu ,żeby nie zapeszyć) :))) i nie wyobrażam bez niej sobie życia...