Pozostali eksperci

Integracja sensoryczna

Odpowiedzi znajdują się poniżej

anna_b

anna_b

Dziękuję bardzo za odpowiedź.

Syn nie miał nigdy problemów ze ślinieniem się.
Nie wydaje mi się również, żeby wargi czy język były obrzęknięte.
Jego twarz wygląda normalnie, nie ma przerostu tkanki, wady zgryzu też nie.

Chyba bardziej porównałabym to do... obgryzania paznokci...? Może z "nudów" albo gdy stresuje się przy oglądaniu bajki? :)

Jeśli raczej wyklucza Pan problem z SI to do jakiego innego specjalisty mogłabym się zwrócić?
Do psychologa...?

Oczywiście pójdę za Pana radą i przestanę wymagać obietnic w tym kierunku. Najwidoczniej jest to odruch niezależny, niekontrolowany więc po co obiecywać...?

--

http://www.suwaczek.pl/cache/6c5ef68ebf.png

http://s5.suwaczek.com/200901251762.png

2539 anna-b-1 Kobieta, 34 lata, PL
si-poznan

si-poznan

Ja tutaj nie wykluczam ani nie potwierdzam. Bez zobaczenia dziecka to niemożliwe :(

Jednak faktem jest, że nie spotkałem dziecka w mojej praktyce zawodowej z zaburzeniami sensorycznymi w zakresie zmysłu dotyku i propriocepcji w obrębie buzi z wyraźną poprawną wymową.
Mogę to przyrównać w uproszczeniu do znieczulenia u stomatologa. Po zastrzyku raczej trudno jest nas zrozumieć. :) (wtedy to nasz mózg wysyła dobre impulsy do mięśni, ale one nie działają, bo praca ich jest upośledzona)

Ale…

Spotkałem też takie dzieci, które miały malutką wadę wymowy (nikomu niepodpadającą) a jadły wybiórczo (sensoryczne niejadki).
Taki mały człowiek potrafi się specjalnie przygryźć, bo nie znosi ‘smrodu banana’. Na widok krwi w buzi dziecka mamusia pozwala nie jeść podanego jedzenia.
Mały inteligentny człowiek przygryzał po to żeby nie jeść.

Jednemu banan pachnie i smakuje. Dla drugiego ten przepyszny banan jest nieprzyjemny w dotyku jak jakiś glut a śmierdzi, że aż mdli. Nie wystarczy powiedzieć: "jedz kochanie to naprawdę jest dobre."

Domyślam się, że dla niektórych takie coś brzmi jak z ‘kosmosu’, ale takie rzeczy się zdarzają.

Spotkałem też takie dziecko, które ‘uzależnione’ było od smaku swojej krwi i całego procesu gojenia się rany w buzi (tak myślę). Skorelowane było to czasowo z wypadaniem pierwszych mleczaków, ale z czasem ujawniło się celowe rozcinanie/rozrywanie paznokciem dziąsła – wtedy trafili do mnie zaniepokojeni rodzice po poradę. Terapia smakowa i czuciowa pomogła.

Proponuję obserwować, w jakich sytuacjach syn Pani się przygryza. Można użyć kamery, bo jak będziemy się tak patrzeć i patrzeć na dziecko to nic taki malec nam nie pokaże. Wyczuje, że coś jest nie tak i będzie się ‘pilnować’.

Obgryzanie paznokci można ‘oduczyć’ przeznaczonym do tego lakierem do paznokci, chociaż nie na wszystkie dzieci to działa (wystarczy zaburzony zmysł smaku żeby ta metoda była nieskuteczna).

Może żucie gumy dla syna byłoby terapeutyczne?! Rzucie by odrywało jego uwagę od przygryzania policzków i języka.

Proszę obserwować dziecko, kiedy to robi i w jakich sytuacjach. I pytać wszystkich pracujących ludzi z dziećmi. Może ktoś już miał podobne doświadczenia, ja przytoczyłem swoje z doświadczeń zawodowych. Mnie osobiście ciekawiłoby, co na to logopeda? A konkretnie jak jego mięśnie artykulacyjne działają.
Ponieważ: ...Jama ustna jest zasadniczą częścią obwodowego narządu mowy. Jest miejscem wytwarzania mowy artykułowanej, ale także początkowym odcinkiem drogi pokarmowej, oraz częścią drogi oddechowej i miejscem zlokalizowania receptorów smakowych oraz licznych receptorów dotykowych i proprioceptywnych...

pozdrawiam serdecznie

--

___________________________________________
Wojciech Kozłowski
Moja strona o SI dla rodziców i terapeutów www.si-poznan.pl
www.terapiazmyslow.pl

28887 si-poznan Mężczyzna, 48 lat, Tarnowo Podgórne
ankar1

ankar1

Witam.
Mój syn we wrzesniu zeszlego roku skonczyl 6 lat.
Kiedy skonczyl 3 lata zdiagnozowano u niego dyspraksje. Jakis czas pozniej zaczeto okreslac ja mianem "ciezka dyspraksja".
Zastanawiam sie czy jego problemy zwiazane z tym zaburzeniem maja wplyw równiez na nietrzymanie moczu.
Niestety w dalszym ciagu na noc zakladamy pampersa. Prawie kazdego dnia zdaza sie wypadek, czasem tez w szkole.
Dodam ze syn nie czuje (?) /nie reaguje na to ze ma mokre spodnie.
Ostatnio lekarz stwierdzil, ze wynika to z niedojrzalosci psychicznej syna i w dalszym ciagu mamy kontynuowac "trening".
Nie ukrywam ze wolalabym znalesc latwiejsze, szybsze rozwiazanie....ale pewnie jak wszystko w tym zaburzeniu, rowniez i to nie bedzie latwe.

--

30798 ankar1 Kobieta, 37 lat, UK
si-poznan

si-poznan

Sześcioletniemu dziecku z jak to określiła Pani z ‘ciężką dyspraksją’ – może towarzyszyć naprawdę wiele przypadłości, o czym zapewne Pani wie.

Moczenie się może mieć podłoże zarówno psychiczne jak fizyczne. Dzieci z dyspraksją książkowo mają niska samoocenę, co wcale budujące nie jest, mają dużo kompleksów wynikających z ich odmienności. Budowanie w nich poczucia własnej wartości naprawdę jest bardzo terapeutyczne.

Jeśli syn Pani ma zaburzenia czucia – to może faktycznie nie czuje dyskomfortu jak popuści. Zmysł dotyku ‘nie czuje’, więc do czasu, kiedy nie zauważy (zmysł wzroku) to syn nie wie, że się posiusiał.

W praktyce jednym z moich pytaniach podczas diagnoz jest pytanie: Czy dziecko moczy się w nocy? Widzę często zmieszanie rodziców a ja nie szukam ‘psychicznych’ problemów u dziecka tylko sensorycznych.
Dużo dzieci z przetrwałym odruchem Galanta ma moczenia nocne, które są wywołane przez odruch Pulgara Marxa. Nawet doszukano się powiązania problemów z uchem środkowym a rdzeniowym odruchem Galanta. Zaobserwowano nawet , że częściową przyczyną powiązania istniejącego między niedrożnością ucha i nosa a moczeniem nocnym jest wpływ niedrożności na oddychanie (utrudnienie oddychania podczas infekcji).
Wynikająca z choroby niska drożność przyczynia się do bezdechu sennego a ten zakłóca sen i może ograniczać fizjologiczną autoregulację organizmu i zaburzać procesy samowzbudzenia, co kończy się kałużą w łóżku.

Reasumując mamy tutaj biologiczny związek między niedrożnością górnych dróg oddechowych a moczeniem nocnym.

Dzieci, które mam w terapii często podczas przebiegu zajęć ‘zapominają’ o tym, że jest takie coś jak potrzeba wyjścia do łazienki. Zdarza się, że przypominają sobie o tym jak już jest za późno. Dlatego jednym z moich pytań podczas zajęć, gdy widzę, że zachowuje się jakoś inaczej (rusza pupą, wierci się, przeskakuje z nogi na nogę itp…) pytam: Chcesz siku?! Często takie pytanie pomaga i ratuje przez ‘katastrofą’. Wychodzimy z zajęć na siusiu i wracamy potem do przerwanego zadania.

Na pewno jest Pani pod opieka specjalistów – proszę im zaufać, a synkowi dawać jak największe wsparcie i rozwijać ‘jego mocne strony’ – aby czuł się ‘lepszy od innych’. Wzmacnianie samooceny swojego dziecka i rozwijanie talentów to klucz do sukcesu dla rodziców dzieci z rozwojowymi zaburzeniami koordynacji (małych dyspraktyków).

(zakładam, że syn jest w terapii SI, ma ułożona dietę sensoryczną a w przedszkolu/szkole wymagania nauczyciela są dostosowane do jego zaburzenia)

--

___________________________________________
Wojciech Kozłowski
Moja strona o SI dla rodziców i terapeutów www.si-poznan.pl
www.terapiazmyslow.pl

28887 si-poznan Mężczyzna, 48 lat, Tarnowo Podgórne
ankar1

ankar1

Bardzo dziekuje za odpowiedz.

Moj Szesciolatek na szczescie jeszcze nie zauwaza swojej odmiennosci, poniewaz jego rozwoj psychiczny jest na poziomie 2-latka.
Niestety rozwoj psychiczny idzie w parze z ruchowym :-(

Mieszkamy w Szkocji wiec nie moge liczyc tu na terapie SI.
Jednak ze strony szkoly mamy pelne wsparcie. Syn ma indywidualnego nauczyciela/opiekuna, ma indywidualny plan nauczania i oceniany jest za wlasne postepy.
Nauczyciele dostaja wskazowki od fizjoterapeuty, terapeuty zajeciowego, logopedy i nauczycieli ze szkoly specjalnej, ktorzy maja wieksze doswiadczenie.

W temacie nietrzymania moczu, moge wiec byc pewna, ze to wina wiotkosci miesni, nie czucia i do tego syn ma ADD wiec nawet trudno jest mu sie na siusianiu skoncentrowac w toalecie. Czesto wychodzi z niej niedoczekawszy sie oproznienia pecherza a za 5 minut spodnie sa mokre.

Czy wedlug Pana warto jest zainwestowac czas i pieniadze w intensywna terapie SI trwajaca zaledwie max 3 tyg (podczas pobytu na urlopie w Pl) ???
Oczywicie w miare mozliwosci i umiejetnosci kontynuowalabym terapie w domu.

--

30798 ankar1 Kobieta, 37 lat, UK
si-poznan

si-poznan

Mam wrażenie, że syn Pani jest obstawiony specjalistami, którzy może nie pracują metodą SI, ale na pewno dają pełne wsparcie wykonując inne formy terapii. Wykształcenie ich wskazuje, że mają pojęcie o problemach sensorycznych.
Są różne metody/sposoby stymulacji sensorycznej (SI w sumie jest metodą wspomagającą/wspierająca rozwój dziecka). Wymienieni przez Panią terapeuci używają innych narzędzi chociażby głębokiego masażu albo innych technik stymulujących percepcję ciała.

Nie znam pojęcia intensywna terapia - terapia ma swoje zasady i jest dostosowana do potrzeb dziecka. Co za dużo to niezdrowo. Istnieje takie coś jak 'przepalenie sensoryczne’.

Gwarantuję jednak, że przez 3 tygodnie można spokojnie być przyuczonym jak pracować z dzieckiem w domu. Rozwiązać swoje dylematy, skonfrontować dotychczasowe działania z metodą SI. Spojrzeć na dziecko inaczej rozumiejąc jego potrzeby, tak aby nie popełniać błedów wychowawczych.

--

___________________________________________
Wojciech Kozłowski
Moja strona o SI dla rodziców i terapeutów www.si-poznan.pl
www.terapiazmyslow.pl

28887 si-poznan Mężczyzna, 48 lat, Tarnowo Podgórne
ankar1

ankar1

Niestety Syn nie ma często bezpośredniego kontaktu ze specjalistami. Polega to bardziej na obserwowaniu dziecka od czasu do czasu i dawaniu mi i szkole wskazówek.
Ale ja absolutnie nie narzekam, jestem wdzięczna losowi za to co mam :-)

Sama staram się pracować z moimi dziećmi.
Kilka dni temu (po klikaniu tutaj) oświeciło mnie, że powinnam może bardziej stymulować dolne partie ciała żeby bardziej je uwrażliwić. Ostatnio bardziej skupialiśmy się na dłoniach ze względu na ogromne trudności manualne ( pisanie, cięcie..........).
Wczoraj dzieci kápały się w kiślu i żelowych kuleczkach, które uwielbiamy i wszystkim polecamy :-)
Za chwilę będziemy bawić się i robić masazyki przy pomocy ryżu , kaszy, grochu i fasoli.

Czekam na dłuższe wakacje i szczoteczki. Chcę spróbować masażu Wilbarger'a.
A podczas urlopu w Polsce postaram się o kilka zajęć SI i potraktuję je jako instrukatarz dla mnie i dobra zabawe dla dziecka.

Dziékujé i pozdrawiam.

--

30798 ankar1 Kobieta, 37 lat, UK
tysia

tysia

Ankar 1 i Sonka chciałabym Was zapytać czy Wasze dzieci urodziły się zdrowe? tzn czy były jakieś problemy w trakcie ciąży, porodu? kiedy i jak zauważyłyście że coś jest nie tak?

Pytam bo jak czytam "historie" jakie opisujecie to mam wrażenie że czytam o sobie z dziecięcych lat i zastanawiam się dlaczego nikt u mnie w rodzinie nie zwrócił uwagi na moją "inność" i czy to możliwe że mam obecnie normalne życie mimo wcześniejszych problemów

--

5335 tysia Kobieta, 38 lat, szwecja
ankar1

ankar1

Jeśli mi tu wolno, to zapraszam rodziców do zerknięcia na moj blog.
dyspraksja - nasze życie

Nie wiele piszę o Dyspraksji bo nie jestem specjalistką, ale zamieszczam na blogu pomysły zabaw, ktore rozwijają nasze dzieci :-)

Anna

--

30798 ankar1 Kobieta, 37 lat, UK
AnnaTer

AnnaTer

Dzień dobry,
jestem mamą 3-letniego chłopca. Od pewnego czasu (kilka miesięcy) obserwujemy u syna wzmagającą się niechęć do dotyku obcej osoby lub osoby, z którą rzadko się widujemy. Każde dotknięcie takiej osoby (nawet lekkie) powoduje u syna napięcie, czasem głośny sprzeciw, praktycznie zawsze uderzenie (klapnięcie) swoją ręką w miejsce dotknięte. Istnieje kilka osób, którym syn pozwala na kontakt fizyczny: jesteśmy my rodzice, dziadkowie (i ci rzadko widywani i ci, z którymi przebywa często), ulubione dwie, może trzy ciocie i wujkowe, ulubiony ksiądz, pani pediatra - przy czym zdarzają się sytuacje, np. gdy synek jest niezadowolony lub zły, że nawet moje czy męża dotknięcie powoduje dużą złość i bicie samego siebie.
Większy problem niż z dorosłymi jest z dziećmi - generalnie syn unika kontaktu z innymi dziećmi z wyjątkiem kilku z nich (wybrane kuzynostwo i kolega - jest tych dzieci dosłownie kilka, wszystkie są raczej spokojnie, komunikatywne i nie narzucają się swoją obecnością). Zdecydowanie otwarcie syn mówi o niechęci do kontaktu i dotykania przez inne osoby np. "małe" dzieci (tym określeniem opowiada o dzieciach, które faktycznie są młodsze, nie potrafią mówić, dotykiem nawiązują kontakt - zabierając zabawki bez mówienia, popychając w zabawie itp). Dodam, że syn wcześnie zaczął mówić i świadomie opowiadać o tym co czuje, co lubi, czego nie lubi (na pewno z rzeczy istotnych - od małego nie lubi głośnych dźwieków - tzn np. głośnego odkurzacza, głośnej suszarki, natomiast generalnie uwielbia muzykę i potrafi wysłyszeć bardzo delikatne różne dźwięki, takie których my rodzice czasem nie zauważymy pośród innych ), czego się boi co go raduje (mniej więcej jak miał 2 latka). Nie ma żadnych problemów manualnych (bardzo szybko np. nauczył się zapinać guziki w swoich koszulach, ładnie trzyma kredki, lubi zabawy plasteliną etc.), problemów z pamięcią, wykonuje polecenia.
Niedługo synek rozpocznie edukację przedszkolną - boję się, że jego lęki przed kontaktem z innymi dziećmi mogą się nasilić - bardzo chciałabym mu pomóc już teraz przezwyciężać tę niechęć lub znaleźć sposób na "wyciszanie" samoagresji (złagodzenie jej). Czy problem opisany przeze mnie może mieć związek z zaburzeniami integracji sensorycznej (nadwrażliwość?) i czy warto podjąć jak najszybszy kontakt z terapeutą SI czy też psychologiem?
Dziękuję z góry za pomoc. Anna

--

31394 annater Kobieta, 0 lat, Rokietnica