Poronienie

Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

ally79

ally79

nie umiem jeszcze dodawać podziękowań...ale dziękuję Moni27 za otuchę :(

Jesteśmy po sekcji zwłok Ksawerusia nie wykazały nic oprócz tego, że anatomicznie był zdrowym dzieckiem. Nadal szukamy przyczyn....... niestety po omacku szykuję się na wizyty u lekarzy zobaczymy co powiedzą.

Też szukam znaków od mojego Aniołka, czekam na sny, czekam na promyki od niego...........

--

15464 ally79 Kobieta, 0 lat, Kraków
moni27

moni27

Witaj Ally

Jak się czujesz? U nas sekcja tez nie wykazała nic... Niestety:(

Synuś jest przy Tobie, napewno tylko musisz pozwolić na to, żeby te znaki dostrzec...

Pisz jak najczęściej, to pomaga...

Życzę Ci duzo siły i nadzieji, że wszystko sie ułoży...

P.S. Dziękować mozesz po 20-tym poście

--

http://lagm.lilypie.com/MiF3p1.png http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=52006
(*)(*)(*) 25. 12.2008 40 tc

4237 moni27 Kobieta, 37 lat, Ostrów Wielkopolski
ally79

ally79

ciągle staram się pozbierać, moim ulubionym miejscem jest cmentarz, możę to wyda się dziwne ale tam pomimo że płaczę to czuję się bliżej mojego synka, mogę tam siedzieć i nawet nie wiem kiedy czas tam tak szybko leci..... zawsze jednak kiedy widzę mojego synka to umiem się do niego uśmiechnąć, umiem i chcę, zaraz po tym mam doła i płaczę, że jego nie ma przy mnie, ale cieszę się że wogóle był, że JEST.

Niestety najwększy jest ból, że pomimo że z mężem tak bardzo się staraliśmy o dzidziusia, tak bardzo pragnęliśmy, tak bardzo każdego dnia baliśmy się i tak bardzo byliśmy szczęśliwi .... to okazało się, że Ksaweruś zaraził się bakterię klebsiella pneumoniae w szpitalu....... i u niego to ona spowodowała niewydolności a następnie śmierć mojego synka i to jest niewybaczalne, że szpitale są tak bardzo nieostrożni przy dezynfekowaniu oddziałów neonatologicznych i że dochodzi do tak strasznych rzeczy.........
Pierwszą wizytę u lekarza mam 24.06 bardzo się boję ale zniecierpliwością czekam co mi lekarze na wszystkie badania, moje wyniki, Ksawerusia wypis, sekcję zwłok co oni no to wszystko powiedzą, co mi zalecą.........

Chciałabym aby minął już chociaż rok, strata po dziecku zawsze jest i będzie ogromna i nigdy tego nie można zapomnieć, chwil ze swoim dzieckie mnie chce się zapomnieć, chociaż powodują płacz, rozgoryczenie to jednak każdą minutę po minucie chce się pamiętać....... nasze dzieci zawsze nimi już będą i ja wiem, że z każdym dniem, pomimo że jest w niebie, bardziej GO kocham, bardziej tęsknię............i bardziej uświadamia mi że chcę mieć dzieci, pomimo strachu, bólu, łez...nadal chcę czuć jak we mnie rośnie, kopie, rodzi się i mieć Go przy sobie, a Ksaweruś i jego wcześniejsza siostra bądź brat (niestety nie znamy płci naszej pierwszej pociechy) będą mieć rodzeństwo, bo to będą wszystkie moje ukochane dzieci, NA ZAWSZE ...........

--

15464 ally79 Kobieta, 0 lat, Kraków
moni27

moni27

Ally kochana ja doskonale pamiętam jak moj synus odszedł chciałam byc ciągle przy Nim, kiedy tylko mogłam byłam na cmentarzu i tak jak Ty marzyłam , żeby był przy mnie i zeby tak bardzo nie bolało, żeby czas plynął szybciej, ból by troszkę zmalał... I tak minęło 18 miesięcy bólu, tęsknoty... Dziś ze względu na upływ czasu jest łatwiej, usmiecham się, mogę powiedzieć ze jestem szczęśliwa, bo trzeba żyć dalej, ale mam w sercu wielką ranę i myślę, że jedyną szansą na to, aby zaczęła się goić jest dzieciątko, nowe, które nigdy nie zastapi mi Kubusia, ale będzie naszym dzieckiem, które kocham nad zycie... Ale czas pokarze... Dziś w sumie nie mam wielkich marzeń, przyjmuje życie takim , jakie jest...

--

http://lagm.lilypie.com/MiF3p1.png http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=52006
(*)(*)(*) 25. 12.2008 40 tc

4237 moni27 Kobieta, 37 lat, Ostrów Wielkopolski
moni27

moni27

Wiesz dziś byłam u lekarza i siedzac w poczekalni słyszałam rozmowę dwóch kobiet, jedna z nich opowiadala o swojej wnuczce chorej na białaczke, o tym jak ona biedna cierpi i własciwie przed nimi najbliższe 7 lat strachu o życie dziewczyny... zaczęłam się zastanawiać nad tym co by bylo, gdyby nasze dzieci były chore i sie tak męczyły? Może dla nich lepiej , że są Aniołkami i nie cierpią? Jeszcze chwilę rozmawiały i usłyszałam kolejną smutną wiadomość - ta sama kobieta również została Aniołkową mamę - pochowała swojego 22 - letniego syna... Pamiętam , że tak na mnie spojrzała, miałam wrażenie, ze chce mi dowalić tekst typu : dziewczyno co Ty wiesz o życiu???? Siedzisz sobie, słuchasz... A ja miałam ochotę wykrzyczeć, że znam ten ból rozdzierający serce, że ta rana nadal krwawi...
Jest nas bardzo wiele Aniołkowych mam, tych dużych i małych, ale to zawsze nasze dzieci niezaleznie od wieku, cierpimy tak samo...

Jak byś miala możliwość ściągnij sobie film "Nostalgia Anioła" - piękny, z przesłaniem dla Aniołkowych rodziców...

--

http://lagm.lilypie.com/MiF3p1.png http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=52006
(*)(*)(*) 25. 12.2008 40 tc

4237 moni27 Kobieta, 37 lat, Ostrów Wielkopolski
ally79

ally79

Moni27 bardzo CI za wszystko dziękuję, za to że jesteś i mi odpisujesz .... to naprawdę dużo dla mnie znaczy....

jedno jest pewne życie jest bardzo trudne i bardzo często niesprawiedliwe, marzenia.... ja nadal mam marzenia odkąd pamiętam to samo .... chciałabym być mamą, chciałabym aby każda kobieta, które chce nią zostać aby miała taką szansę........ bo to naprawdę jest cudowne uczucie, widzieć jak dzieci się uśmiechają, biegają, przytulają, płaczą i nas kochają....

Wiem też, że jeżeli mój Synek miałby cierpieć to tego bym nie przeżyła, jego ból bolał by mnie 100 kroć bardziej.... jak już wiedziałam, że mój Ksaweruś umiera pozwoliłam mu odejść ... podziękowałam mu za jego życie i powiedziałam mu, że jeżeli chce to ja się zgadzam aby szedł do Aniołków - wiedziałam, że to kwestia minut i nie chciałam aby dłużej cierpiał... uważam, że tak zrobiłaby każda matka kochająca nad życie swoje dziecko .... ja czułam, że Ksaweruś tylko czeka aż pozwolę mu odejść, on czekał aby to była nasza decyzja on zrobił wszystko żeby być z nami jak najdłużej i za to jestem MU bardzo wdzięczna więc chciałam dla niego zrobić wszystko żeby nie cierpiał dłużej wycałowałam go, podziękowałam za wszystko i pozwoliłam aby usnął, usnął za zawsze .... ja dla Niego skłonna byłam i nadal jestem zrobić wszystko ....... tak samo jak zawsze wszystko zrobię dla każdego dziecka zwłaszcza swojego.....tak samo jak każda matka to zrobi dla swojego dziecka.......

najserdeczniej ściskam wszystkie mamy....

--

15464 ally79 Kobieta, 0 lat, Kraków
moni27

moni27

ally79
Moni27 bardzo CI za wszystko dziękuję, za to że jesteś i mi odpisujesz .... to naprawdę dużo dla mnie znaczy....

jedno jest pewne życie jest bardzo trudne i bardzo często niesprawiedliwe, marzenia.... ja nadal mam marzenia odkąd pamiętam to samo .... chciałabym być mamą, chciałabym aby każda kobieta, które chce nią zostać aby miała taką szansę........ bo to naprawdę jest cudowne uczucie, widzieć jak dzieci się uśmiechają, biegają, przytulają, płaczą i nas kochają....

Wiem też, że jeżeli mój Synek miałby cierpieć to tego bym nie przeżyła, jego ból bolał by mnie 100 kroć bardziej.... jak już wiedziałam, że mój Ksaweruś umiera pozwoliłam mu odejść ... podziękowałam mu za jego życie i powiedziałam mu, że jeżeli chce to ja się zgadzam aby szedł do Aniołków - wiedziałam, że to kwestia minut i nie chciałam aby dłużej cierpiał... uważam, że tak zrobiłaby każda matka kochająca nad życie swoje dziecko .... ja czułam, że Ksaweruś tylko czeka aż pozwolę mu odejść, on czekał aby to była nasza decyzja on zrobił wszystko żeby być z nami jak najdłużej i za to jestem MU bardzo wdzięczna więc chciałam dla niego zrobić wszystko żeby nie cierpiał dłużej wycałowałam go, podziękowałam za wszystko i pozwoliłam aby usnął, usnął za zawsze .... ja dla Niego skłonna byłam i nadal jestem zrobić wszystko ....... tak samo jak zawsze wszystko zrobię dla każdego dziecka zwłaszcza swojego.....tak samo jak każda matka to zrobi dla swojego dziecka.......

najserdeczniej ściskam wszystkie mamy....

Ally nie musisz dziękować, to mój obowiązek... Znam ten ból i mnie też dziewczyny pomagały... Juz samo to, ze mialam gdzie wyrzucić swól ból bardzo duzo mi dawało. Po jakimś czasie poczułam sie "lżejsza".

Moim największym marzeniem rownież było dziecko- częściowo spełnionym, bo byłam w ciąży , urodziłam, jestem mamą... tylko nie mogę sie swoim dzieckiem opiekować.... Ale kocham Go tak samo jakby żył...

Życzę siły, a dla Aniołków (*)(*)(*)

--

http://lagm.lilypie.com/MiF3p1.png http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=52006
(*)(*)(*) 25. 12.2008 40 tc

4237 moni27 Kobieta, 37 lat, Ostrów Wielkopolski
ally79

ally79

własnie ta możliwość wyrzucenia z siebie bólu powoduje, że człowiek próbuje się podnieść i że czasem są dni, w których pojawia się chociaż na chwilę uśmiech, nadzieja...

24.06 mam pierwszą wizytę u lekarzy, jestem ciekawa co mi powiedzą, wybieram się do 4 ginekologów - patologów ciąży i chcę aby na podstawie moich badań i leczenia Ksawerusia spróbowali wytłumaczyć mi co się stało, idę do czterech bo być może któryś z nich powie coś innego od pozostałych, być może przez przypadek ale że coś się dowiem...
Wiem, że muszę zrobić dużo badań, aby zapobiec jeśli to możliwe podobnej sytuacji, być może te badania nic nie dadzą, nic nie zmienią ale muszę mieć i nadzieję i pewność, że staram się zrobić wszystko dla moich dzieci, wszystkich dzieci...
Bardzo się boję, tego co będzie, tego co mogę się dowiedzieć, że to będą złe wiadomości odbierające mi tę nadzieję, która mi jeszcze została..... chciałabym mieć pewność, że chociaż trafię na dobrego lekarza, to że mojemu synkowi już nikt nie pomoże wiem, wiem że nikt mi go już żywego nie zwróci, ON jest ze mną chociaż to że jest ze mną jako Aniołek mi nie wystarcza, ile razy o myślę o Nim to same łzy mi się leją, to się nie zmieni zawsze będzie bolało.... ale mam nadzieję, że lekarze dadzą mi nadzieję, że uda mi się znowu być mamą..... bardzo bym chciała... pozostaje mi tylko czekać, czekać i mieć nadzieję........

--

15464 ally79 Kobieta, 0 lat, Kraków
Oleńka

Oleńka

Jakie to staraszne....nie mogę sobie wyobrazić Waszego bólu::(:
Strasznie mi przykro,że Wasz synek odszedł...jak wielka to niesprawiedliwość...
Życzę duzo siły i dobrych dusz wokól Was...
Dla Aniołka [*]

4135 olenka Kobieta, 32 lata, Warszawa
Madz_aM

Madz_aM

Najgorsze co może się przytrafić kobiecie to utrata ukochanego dziecka ja się jeszcze nie podniosłam po tym wszystkim. Obwiniam sie za to co sie stalo, bo na poczatku ta ciaza byla dla mnie zaskoczeniem.. Byłam i jestem bardzo młoda. Nigdy bym nie pomyślała że wieść o dziecku może zmienić cały świat. Na poczatku byłam załamana, nawet mówiłam że go nie chce. A kiedy nerwy i stres a przede wszystkim przerażenie minelo, zaczełam sie cieszyć że bede miała część siebie i mojego partnera już na całe zycie. Kiedy tego strasznego dnia stala się najgorsza rzecz w moim zyciu. Straciłam moja kruszynke w 10 tygodniu ciazy. Ale chcę sie starać o kolejne dziecko. Tylko nie wiem kiedy .. Mam duze obawy .. Po prostu sie boje ;(

--

'On ma to światło w swoich oczach. <3<br />
http://s9.suwaczek.com/201106111762.png

http://s1.suwaczek.com/200704083238.png

15670 madz-am Kobieta, 0 lat