Skocz do zawartości
Forum

Jak radzić sobie po śmierci dziecka?


dysiak

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie ponownie..
Po 11 miesiącach od śmierci mojej córeczki, która zmarła w 33 t.c...znalazłam przyczynę śmierci, tak banalna której nikt nie podejrzewał , bo nie miałam wcześniej poronien..Mam Trombofilie..Napiszę tylko że gdybym sama nie doczekała i nie szukała to lekarze nic mi nie pomogli , nawet Pani hematolog..na ostatniej wizycie powiedziała że trzeba się będzie uzbroić w cierpliwość...ja przez stronę testdna.pl zrobiłam test za 330 zł na 6 różnych mutacji w tym MTHRV..I V Leiden..I 3 Z nich wyszły mi pozytywnie...aż trudno uwierzyć że straciłam tak wiele za tak niewiele...pisze to żeby te mamusie które nie znalazły odpowiedzi na śmierć swoich dzieci zrobiły sobie ten test i naprawdę dużo się wyjaśni...dziś wiem jak postępować jeśli Bóg da jeszcze kiedyś dzidziusia...A lekarze mówią tylko proszę się starać o kolejne, A historia przecież lubi się powtarzać..

Odnośnik do komentarza

Zmarła nagle, we mnie.Przestalam czuć ruchy dziecka.Pojechalam to skontrolować i okazało się że już nie żyła. Więc urodziła się martwa..Smutne że wszędzie pisze , że jeżeli urodziła martwe dziecko to jest wskazane zrobić badanie na Trombofilie, A mi żaden lekarz tego nie chciał zlecić...nawet nie nakierowal. Trombofilia wrodzona jest chorobą genetyczną, i nie wyjdzie w żadnym innym badaniu tylko w badaniu DNA. To trzeba leczyć bo inaczej może dojść do zatoru,.trzeba brać leki rozzedzajace krew, takie jak Acard...oprócz tego suplementacja odpowiednim kwasem foliowym...bo organizm nie przyjmuje tego normalnego...I specjalne witaminy B..Podczas mojej ciąży musiało dojść do takiego mikrozakrzepu i skrzep krwi poleciał dalej blokując normalny przepływ krwi do dziecka i po wszystkim...Takiego mikrozakrzepu nic nie wykryje...żadna aparatura...
Doszłam do tego po 10 miesiącach i oswiecilam moją Panią Hematolog.

Odnośnik do komentarza
Gość Stracilam synka

Aha. No właśnie niby człowiek chodzi do lekarza a samemu musi robic badania, i szukać dlaczego tak sie stalo. No u mnie niestety nie mam przyczyny dlaczego moj syn nie zyje. Ja urodzilam zdrowego syna ktory zmarl nagle po 20godzinach nie wiadomo dlaczego. Tez duzo badan sama robilam.ale niestety nic nie wyszlo

Odnośnik do komentarza

A genetyczne zrobiłaś?Ja uważam że jak tak szybko dzieci umierają po porodzie to bardzo prawdopodobne że to też niestety nieszczęsne geny, które bezobjawowo wyniszczaja...W mojej rodzinie wszyscy mają zdrowe dzieci....Moja corcia też była zdrowa ale niestety martwa...sekcja nie wykazała żadnych wad.A jak ty się trzymasz?

Odnośnik do komentarza

To straszne ile krzywd wyrządza ta choroba. U mnie sprowadziła do odklejenia się łożyska kilka godzin po odpłynięciu wód ale jak jeszcze nie było skurczy... Oczywiście dowiedziałam się o niej po fakcie, jak moja gin kazała zrobić badania i wybrać się do hematologa. Megi, Straciłam synka.. musimy jakoś po mały próbować robić krok na przód. U mnie minął rok i jest trudno. Może kiedyś.

10.11.2015 Kropek 6 tc.
25.06.2017 Oluś, ur. w 39 tc., żył 2godz.39min. Nasze serca odeszły razem z Tobą Skarbie

10.06.2019 Lila:
Odnośnik do komentarza

No to witaj w klubie...Ja próbuje żyć...cóż życie z dziurą w sercu też jest możliwe, tak jak życie bez nogi czy bez ręki..jest inne ale jest.Chodze do pracy, żyje jak wszyscy inni ..Ale tam w środku ciągle czegoś brak i taki żal, chodź i tak już jest znacznie lżej. Pytanie dlaczego Ja..A dlaczego nie Ja?Śmierć towarzyszy człowiekowi od zawsze...tylko czasy są inne.

Odnośnik do komentarza

Witam drogie mamy.
Ja w końcu po 4 miesiącach dowiedziałam się jaka jest przyczyna śmierci mojego Antosia. Okazało się, że mój ginekolog nie zauważył infekcji dróg moczowych i nerki, która przerodziła się w infekcję wewnątrz maciczną, która doprowadziła do przedwczesnego odklejenia się łożyska. Mój synek umarł wewnątrz mnie na chwilę przed dostaniem przeze mnie skurczy porodowych. Powiedzcie mi jak ginekolog z wieloletnim stażem może doprowadzić do takiego zaniedbania? Jak mógł zlekceważyć objawy chodź o nich wspominałam? Zwłaszcza że dostał wypis ze szpitala w którym byłam w listopadzie, właśnie przez tą infekcję.

Zabrałeś nam o Boże Dziecinę kochaną i żyć każesz z krwawą w sercu raną
Antoś 38tc 13.04.2018 [*]

Odnośnik do komentarza
Gość Stracilam synka

Tak grnetyczne tez robilam ja i maz tez nic nie wyszlo. Niestety nikt nie umie mi wytlumaczyc dlaczego tak sie stalo i chybs to jest najgorsze, ta niewiedza. Trzymac sie jakos trzeba ale to nie to samo.zycie. Chodzę do pracy udaje ze jest dorze, ale ciagle jest smutek i zal. Ciagle mysle co by bylo gdyby moj syn zyl. I tez caly czas zadaje sobie pytanie dlaczego mnie to spotkalo. Przeciez moje dziecko mialo by wszytko czego pragnie. A teraz tylko zostalo chodzenie na cmentarz i placz jak nikt nie widzi. MamaAniolkaAntosia. Przykre to jest ze tak sie lekarz zachowal. Kazda z nas pewnie stara sie wierzyc lekarzowi, ale znales naprawde dobrego lekarza geaniczy z cudem

Odnośnik do komentarza

Nie zawsze można się z tym pogodzić, pierwsze miesiące i lata są najgorsze i najtrudniejsze. Zastanawiamy się nad tym czy moglibyśmy zrobić coś więcej...Jednak z czasem uczucia stają sie mniej intensywne. Trzeba sie w koncu nauczyć znowu żyć.Dla męża oraz dla pozostałych dzieci. Ktoś nas na tym świecie w końcu potrzebuje....

Mi osobiście bardzo pomogły sesje psychoterapii indywidualnej.Jeśli szukałybyście dobrego psychologa z Warszawy,mogę polecić http://strefamysli.pl/psychoterapia-indywidualna/

Odnośnik do komentarza

Od 13 miesięcy jest tak samo. Każdego dnia nic tylko ból i rozpacz, która nie ma końca. Nawet nie wiem po co to pisze bo to przecież już niczego nie zmieni. Na wszystko za późno.

Dziewczyny od dwóch miesięcy co noc czytam tę stronę .Mnie spotkało to samo co Was.22 .10,2017 w 24 tc nagle podskoczyło mi ciśnienie na ponad 200 w szpitalu byłam 3 dni na lekach ale nie pomogły lekarze zdiagnozowali ostry stan przed rzucawkowego i zrobili mi cc, moja córcia Natalka urodziła się z 8 pkt i zmarła po trzech dniach. Od tamtej pory j

Odnośnik do komentarza
Gość VStaconeNadzieje

Jola a może warto udać się do psychologa? Wiadomo, że ból będzie zawsze ale trzeba się uporać z tymi emocjami.. U mnie minie za chwilę 11 miesięcy, ale staram się żyć dalej.. Śmieje się, cieszę, i tęsknię ale staram się sobie radzić..

Odnośnik do komentarza

Jolu, idź szukaj pomocy. Masz męża, partnera, jego nie boli, jak Ciebie widzi, w takim stanie? Są psycholodzy przy hospicjach dla dzieci na przykład, oni wiedzą, z czym mają do czynienia, rozumieją. Poszukaj rodziców wokół siebie o podobnych doświadczeniach, spotykają się różnych miejscach, przy hospicjach, przy kościołach (to nie jest tylko dla wierzących), mów do nich, wyrzucaj to z siebie, pisz, nie zamykaj tego w sobie.

Odnośnik do komentarza

Witam, nie wiem czy jeszcze ktos tu jest...nie wiem czy jest sens pisania ale czuje,ze musze, ze moze bedzie lzej...
W 23tyg ciazy urodzilam synka, nic tego wczesniej nie zapowiadalo,albo ja cos przeoczylam
Mam juz jednego wspanialego synka ale chcialam dac mu rodzenstwo, niestety jego malenki synek zyl niecale 6 dni :( a ja nie rozumiem nic, nie potrafie tego pojac...
Pomyslalam,ze moze rozmowy z kims, kto przezyl to co ja chociaz troche pomoga
Pozdrawiam serdecznie wszystkie placzace mamy

Odnośnik do komentarza

Jesteśmy tu i wszystkie jesteśmy z Tobą. Wszystkie stracilysmy nasze najukochansze dzieci ale bardzo się od siebie różnimy. Część jakoś sobie radzi,uwaza że z czasem jest lepiej i potrafi żyć bez własnego dziecka a inne są całkowicie załamane i mimo upływu czasu to się nie zmienia. Dziś 15miesiecy po śmierci mojej córeczki wiem,że to zależy od wrażliwości, jedne jesteśmy bardziej wrażliwe a inne mniej. Dla mnie po śmierci Natalki świat sie skończył a życie zmieniło w ból i rozpacz których nie potrafię znieść i tak jest każdego dnia, każdego dnia od nowa. Nie potrafię bez niej żyć i wiem, że nigdy nie będę potrafiła. Bardzo mi przykro że Twój synek nie żyje. Każdego dnia myślę o wszystkich rodzicach zwłaszcza matkach, które cierpią tak samo jak ja. Wiem, że Cię nie pocieszylam , ale coś takiego dla nas nie istnieje.

Dziewczyny od dwóch miesięcy co noc czytam tę stronę .Mnie spotkało to samo co Was.22 .10,2017 w 24 tc nagle podskoczyło mi ciśnienie na ponad 200 w szpitalu byłam 3 dni na lekach ale nie pomogły lekarze zdiagnozowali ostry stan przed rzucawkowego i zrobili mi cc, moja córcia Natalka urodziła się z 8 pkt i zmarła po trzech dniach. Od tamtej pory j

Odnośnik do komentarza

Jola12... Rowniez bardzo wspolczuje straty:( tego bolu i pustki nie da sie opisac slowami...
Ja jeszcze nie wiem co moglo byc przyczyna przedwczesnego porodu
14 lutego bedzie pogrzeb mojego Synka...bardzo boje sie tego dnia, ze serce peknie mi juz calkowicie :(
Bardzo chcialabym sie jakos z tym pogodzic, oswoic...wiem, ze nie mozna tak zyc- trzeba wrocic do zycia, kochac swojego Aniolka i zyc z ta pustka w sercu...
Czytalam Twoje posty i widze ze pomimo uplywu czasu Twoj bol nie maleje...prosze postaraj sie zawalczyc, pozwol sobie wytchnienie..
Ja rowniez jestem w rozsypce- z calego serca chce wierzyc w to, ze moj Aniolek jest szczesliwy tam, gdzie jest ,a ja naucze sie kochac Go bez rozpaczy, wspominac te krotkie chwile, ktore dal nam los- nie tak to mialo byc ale nic juz tego nie zmieni...
Pozdrawiam serdecznie

Odnośnik do komentarza

To jest tragiczne i ponad ludzkie siły. Ja do dziś nie wiem jak przeżyłam pogrzeb naszej córeczki. Był pochmurny dzień, liście spadały z drzew a ja szłam z szytym brzuchem, ale nie czułam bólu tylko z każdym moim krokiem taki straszny huk w głowie i wydawało mi się że ziemia usuwa mi się spod nóg. Czasem myślę, że gdybym była młodsza to może z czasem jakoś bym wyszła z tej rozpaczy. Wcześniej uczyłam w szkole średniej gdzie jest ponad 1000 uczniów, uwielbialam młodzież a oni mnie. Teraz poszłam sprzątać i to w miejsce gdzie nie ma ludzi. Uciekam przed rodziną, znajomymi, małymi dziećmi w sklepie i na ulicy. Nie potrafię przejść obok malutkiego dziecka a zwłaszcza dziewczynki, to ponad moje siły. Wiem, że niektóre dziewczyny potrafiły wrócić do pracy do żłobka czy przedszkola. Więc poprostu są albo psychicznie silniejsze albo mniej wrażliwe. Byłam ostatnio u psychiatry bo do teraz biorę leki i powiedział mi, że u niektórych matek ten ból i rozpacz nie znikają nigdy. I, że nie każdy potrafi się podnieść. Dla mnie nie ma na tym świecie już nic co mogłoby mi dać jakąkolwiek siłę do życia. Każdy dzień jest straszny, obydwoje z mężem jesteśmy wspomnieniem siebie z przeszłości. Musimy wstać do pracy a później siedzimy w domu w którym jest tak okropnie smutno i strasznie, nawet jak zdarzy nam się uśmiechnąć i zazartowac to w tym się taki nieopisany smutek

Dziewczyny od dwóch miesięcy co noc czytam tę stronę .Mnie spotkało to samo co Was.22 .10,2017 w 24 tc nagle podskoczyło mi ciśnienie na ponad 200 w szpitalu byłam 3 dni na lekach ale nie pomogły lekarze zdiagnozowali ostry stan przed rzucawkowego i zrobili mi cc, moja córcia Natalka urodziła się z 8 pkt i zmarła po trzech dniach. Od tamtej pory j

Odnośnik do komentarza

To ja am33, zalogowalam sie na podobnym forum, wiec lepiej uzywac jednej nazwy
Jolu, tak bardzo mi przykro,ze Twoj bol nie maleje mimo uplywu czasu.. Dobrze jednak , ze szukasz pomocy- mam nadzieje, ze znajdziesz ukojenie, zycze Ci tego z calego serca...
Gdy czytalam to co przezywalas podczas pogrzebu to tak jak bym widziala siebie tego wieczora gdy zadzwonil tel ze szpitala- kazali przyjechac bo z naszym synkiem bylo bardzo zle.. Czas doslownie stanal w miejscu, nie wiem jak dojechalismy do szpitala, gdy szlam z parkingu to czulam, ze plyne nad ziemia i ten straszny huk w glowie i ktorym mowilas, jakbym slyszala w niej bicie wlasnego serca...na drugi dzien musielismy pozegnac sie z synkiem:(
Jutro pogrzeb...rozdrapanie ran...doslownie odchodze od zmyslow i prosze mojego Aniolka o sile...
Sandawilla, dziekuje
A Ciebie Jolu sciskam serdecznie...

23.11.2016 synek :)
29.12.1018 -04.01.2019 synek Aniolek (23tc)

Odnośnik do komentarza

Sandawilla ❤
Wczoraj czulam spokuj dzis znowu kryzys...wiem, ze to jeszcze potrwa, musze poprostu sie wygadac....
Bylismy na zakupach, zwyczajnych jak zawsze a w mojej glowie w ciazy pojawialy sie obrazy z niedalekiej przeszlosci- jak robilismy te same zwykle zakupy z Gabrysiem w moim brzuchu...bylismy tez w malym sklepiku, ostatni raz bylam tam jeszcze z brzuchem i usmiechnieta ekspedientka pytala ktory to tydz, czy bedzie chlopiec czy dziewczynka...dzis nie bylo juz pytan, nie bylo brzucha, ktory bylby juz ogromny :(
Po powrocie do domu poplakalam sie i powiedzialam mezowi, ze chce Go spowrotem, przytulic mnie tylko, bo co innego mial zrobic :(
Codziennie musze przyzwyczajac sie do mysli, ze mojego Synka juz tu nie ma- ani w moim brzuchu ani w szpitalnym inkunatorze. .. nie ma Go i nigdy juz nie bedzie :( musze przyzwyczaic sie do mysli, ze jest Aniolkiem, ktorego bardzo kocham, za ktorym tesknie kazdego dnia, codziennie czuje pustke w sercu...
Musialam tu to wylac, rodzina mnie wspiera jak moze, znajomi rowniez...ale dla nich nasz Synek odszedl juz dawno, wrocili do swojego zycia, pozegnali Go wczoraj razem z nami i wrocili do zycia...ja jeszcze nie potrafie....
Bo to przeciez w moim brzuchu powinien jeszcze byc, to ja Go rodzilam ze swiadomoscia, ze za chwile moge Go stracic, to w moich ramionach jego malenke serduszko zabilo ostatni, ...to ja kapalam jego malenkie, martwe juz cialko....to moje serce pekalo na widok malej bialej trumienki I to moje usta wyszeptaly wczoraj ciche "pa Synku..." to ja musialam zostawic Go tam, choc jedyne czego pragnelam to mocno Go utulic :(
Teraz musze nauczyc sie zyc na nowo...bez Synka I wszystkim co bylo z Nim zwiazane...
Wczoraj powiedzialam do meza, ze Gabrys nauczyl mnie zupelnie innej milosci...to bardzo trudna milosc- inna niz miala byc, przyszlo mi kochac malego Aniolka...tulic go, kolysac I calowac do snu w zupelnie innym wymiarze...to bardzo trudne I bolesne ale wierze, ze moj Synek jest ze mna pomimo tego, ze fizycznie nie mamy kontaktu...
Juz mi troche lzej...zycze kazdej mamie by zaznala spokoju po stracie...

23.11.2016 synek :)
29.12.1018 -04.01.2019 synek Aniolek (23tc)

Odnośnik do komentarza

Moj Boże. ...:-( to takie trudne...AM35 kochana ...Twój chłopczyk jest przy Was ... patrzy na Was z nieba. ...ja w to wierze ....i tak jest. ..to był Aniołek do zadań specjalnych. Ich dusze są doskonale, są po to aby pojawić się na chwile i wrócić znów do Nieba. ..a my ... musimy to zaakceptować i czekać na kolejne spotkanie. Kochana pisz...ile tego potrzebujesz

spacer.png
https://lbyf.lilypie.com/5gulp2.png
https://lbyf.lilypie.com/uITfp2.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...