Poronienie

Poroniłam, nie umiem sobie radzic z bólem

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Koliberek

Koliberek

Natalia nie dość, że do mnie nikt nie przyszedł, to jeszcze niektórzy lekarze wykazali się taką bezdusznością i brakiem jakiegokolwiek taktu, że aż mi się ciśnienie podnosi, jak sobie o tym przypomnę. Np. jeden z nich, kiedy płakałam, jak robił mi kolejne USG, powiedział, że mam nie płakać, bo przecież to nie było dziecko, tylko zlepek komórek i to przesada nazywać "TO" dzieckiem. Oczywiście jedyne, co osiągnął to moja niepohamowana histeria, bo tak bardzo mnie to zabolało, że miałam ochotę go spoliczkować. ZERO wyrozumiałości, współczucia, ciepłego słowa. Wiem, że oni w szpitalu mają wiele takich przypadków, ale dla mnie to jest osobista tragedia, więc tak po prostu, po ludzku mogliby to uszanować. A jeśli nie stać ich na miłe słowo, to mogą się w ogóle nie odzywać...
Tak swoją drogą, to ciekawa jestem, czy to też byłby "zlepek komórek" gdyby chodziło o jego żonę czy siostrę...

Inny lekarz wyprosił moje (wtedy czternastomiesięczne) dziecko, bo powiedział, że jest źródłem zarazków i nie może przebywać w szpitalu w ogóle nie licząc się z tym, że Jego obecność może być dla mnie sporym wsparciem w trudnej chwili. Dodam, że poprzedniego dnia obecność Malucha nikogo nie raziła, dostał nawet porcję szpitalnej zupy, ale wtedy dyżur miała kobieta...

Nikt nie przyszedł spytać jak się czuję, czy czegoś potrzebuję. Nikt nie powiedział, gdzie mogę szukać pomocy.

Ula kochana, jestem z Tobą. Mocno trzymam kciuki, żeby ta cholerna beta już spadła i żeby niedługo zaczęła na nowo rosnąć, żeby Cię doprowadzić do szczęśliwego finału.

--

http://www.maram.sklepna5.pl/
http://s5.suwaczek.com/201107275570.png
Upadł jej z kolan kłębek włóczki. Rozwijał się w pośpiechu i uciekał na oślep. Trzymała pocz

30238 koliberek Kobieta, 29 lat, Kraków
Natalia2512

Natalia2512

Koliberek, ja w szpitalu starałam się nie płakać i nie okazywać tego co czuję. Byłam tak zestresowana całą sytuacją że chyba działał mój system obronny czy cos. Dopiero w nocy mogłam sobie popłakac do poduszki. Co nie zmienia faktu że ktos powinien z nami rozmawiać o tym. Na szpitalnym korytarzu spotkałam dziewczyne która poroniła i tak bardzo płakała ze byłam przerażona że nikt jej nie pomógł. Taka pomoc powinna być dostępna 24 h na dobę. Mi pielęgniarki pytały się czy czegos mi nie trzeba ale to bardziej ze względów fizycznych niż psychicznych. Takie dziewczyny nie powinny być zostawiane same sobie!!!

--

30538 natalia2512 Kobieta, 0 lat, Poznań
anya0203

anya0203

10.01.2013 urodzilam martwego synka w 24 tc ;((((((((((

moje serce dalej krwawi !!!!!!!!!!!!
:((((((((((
a do tego doszedł nawał pokarmu :((((

i również w szpitalu nikt mi nie zaoferował pomocy ??
nikt nie zapytał czy czegoś nie potrzebuję??
kilka dni temu dzwoniła do mnie położna bo ma przyjechać na wizytę i pytała czy chcę psychologa.............odpowiedziałam że nie.e.....ale teraz chyba sie zdecyduje .....
mąż nie rozmawia ze mną na ten temat............jakby nic sie nie stało ;((
reszta osób równiez !!!

dobrze,ze tu trafiłam............moze wygadanie sie troszkę pomoże???
NIGDY NIE ZAPOMNĘ !!! ale moze przez wygadanie się troszkę złagodzę ból ??

-----------------------------------------
Bartosz [*]10.01.2013 24 tc. :angel1:

--

Bartosz

24+4, 10.01.2013r.:angel_star:

Nie płacz kochana Mamo.......

30527 anya0203 Kobieta, 35 lat, Bartniki
Natalia2512

Natalia2512

Anya,bardzo mi przykro z powodu Twojej tragedii!!
Porozmawiaj z psychologiem jeżeli Tobie położna to zaoferowała. na pewno Ci nie zaszkodzi a być może bardzo pomoże. Co do męża to mój też zachowywał się po moim poronieniu jakby się nic nie stało..nawet gorzej niż źle bym powiedziała. Ale ja tylko płakałam i miałam do niego o wszystko pretensję. Dopiero teraz po paru dniach dotarło do niego co ja czuje. Musiałam wyjechać do mamy i rozstać się z nim na jakis czas żeby zrozumiał. Ty jednak nie czekaj na to tylko powiedz mu szczerze wprost co czujesz i czego oczekujesz. Płacz ile masz sił przecież masz do tego prawo, czas leczy rany podobno ale musi go troche upłynąć. Wiem co czujesz i sciskam Cię mocno!!!!!

--

30538 natalia2512 Kobieta, 0 lat, Poznań
Nietoperek84

Nietoperek84

Anya moje kondolencje :( Nie ma slow, które moglyby pocieszyć, czy dodać otuchy, ale 3mam kciuki kochana żebyś piradzila sobie z przejściem tej zaloby i żebyś miala wsparcie!
Tyle nas jest,to takie smutne,ale przekonalam sie ze to forum dziala jak miód na serce i można znaleźć tu tyle zrozumienia ile nie daloby mi pol świata zewnętrznego!
Dziewczyny czuje ze będzie dobrze i jeszcze każda z nas zajdzie w ciążę i szczęśliwie ja donosi!!

--

:angel_star:10.01.13

8 t.c.
Nadzieja jest jak cukier w herbacie. Jeżeli nawet jest jej mało to i tak wszystko osłodzi.
:heart:
30444 nietoperek84 Kobieta, 0 lat, lubuskie
Aniołek23

Aniołek23

Hej! dołączam do grupy. w piątek trafiłam do szpitala a w niedziele poroniłam mojego kochanego Aniołeczka, był to 9 tc. Strata boli ale wiemy z mężem że dzidzia była chora bo nawet nie widzieliśmy jego serduszka. Może dzięki temu jest mi łatwiej trochę. No i duże wsparcie od strony męża który też to bardzo przeżywa ale mogę mu się wypłakać kiedy tylko chce i powiedzieć jak się czyje z tym wszystkim, reszta oczywiście nie rozumie bo pierwszym zdaniem które słyszę to" jeszcze będziecie mieć zdrowe dzieci, nie przejmuj się" no tak wiem o tym ale tego już nie będzie!!!!!!!!wracam szybko do pracy bo już w piątek mam nadzieje że zajęcie sprawi ze oderwę się od ciągłego myślenia o tym ze już w brzuszku nie ma Fasolki i szybciej zleci mi czas do kwietnia bo wtedy chcemy zacząć znów się starać o drugie dzieciątko. I to nie jest tak ze chcemy o wszystkim zapomnieć mając nowe dziecko bo tych wydarzeń( pierwsze II kreski na teście, pierwsze usg, przekazanie nowiny najbliższym)się nie da wymazać z pamięci ale można się z tym pogodzić i dać Aniołkowi spokojnie odejść by czuwał nad nami:****A list Aniołka do Mamy którejś z poprzedniczek doskonale to odzwierciedla.
Tęsknimy Aniołku[*]

30579 aniolek23 Kobieta, 29 lat, Mrągowo, war-maz
Spełniona Mamuśka

Spełniona Mamuśka

Tak, będą! I przyjdzie lepsze! Straciłam Maleństwo w 13 tc, kolejną ciążę CAŁĄ przeleżałam - taki miałam nakaz od ginekolog. Wartało, choć było ciężko, tym bardziej po traumie wcześniejszej ciąży. Uśpiłam niedawno dwa nasze skarby - po poronieniu człowiek jeszcze bardziej je ceni!

--

29596 spelniona-mamuska Kobieta, 0 lat
Nietoperek84

Nietoperek84

Aniolek23 bardzo mi przykro ze i Ciebie to dotkenlo!! Nie jest to latwe i jeszcze jakiś czas będzie bolalo! Dobrze ze masz wsparcie. A niewątpliwie powrót do pracy na pewno pozwoli Ci latwiej przez to przejść. Mnie tez to spotkalo raptem kilkanaście dni temu i uwierz,ze nie marzę o niczym innym jak o kolejnych II a o moim aniolku którego nie nosze juz pod sercem zawsze będę pamiętać! 3maj się!!

--

:angel_star:10.01.13

8 t.c.
Nadzieja jest jak cukier w herbacie. Jeżeli nawet jest jej mało to i tak wszystko osłodzi.
:heart:
30444 nietoperek84 Kobieta, 0 lat, lubuskie
AJUSIA

AJUSIA

Światełko dla Twojego Aniołka

  • . Bóg doświadcza bólem tylko osoby, które potrafią sobie z nim poradzić. Boleć bedzie zawsze, ale pamiętaj, że Twój Aniołek biega po chmurkach z naszymi Aniołkami.
  • Trzymaj się
    Mama aniołka(2007) i 3 ziemskich dzieciaczków

    --

    30490 ajusia Kobieta, 0 lat
    Vanill_a

    Vanill_a

    Czytalam kilka postow lezac i placzac....w ciagu ostatnich 4 miesiecy stracilam moje 2 fasolki, pierwsza w 6t.c. druga w ten piatek w 9t.....po pierwszej w miare szybko sie pozbieralam...choc bylo to szokiem bo nie wiedzialam co sie dzieje z moim cialem ale mialam duze wsparcie mojego partnera, ktory byl ze mna w szpitalu...Jak zobaczylam dwie kreski na tescie po raz kolejny nie umialam sie cieszyc...balam sie...uczucia doiero przyszly jak uslyszalam bicie serca....Teraz w piatek przylecialam do Polski na egzaminy (na stale mieszkam w Anglii) i zle sie oczulam, zadzwonilam do kliniki we Wroclawiu gdzie nalezalam i pojechalam...juz nie bilo serce mojego dziecka...nikt mi nie umial powiedziec czemu..."wada genetyczna, tak sie zdarza, za miesiac Pani moze znowu zajsc w ciaze"-dla mnie to nie wytlumaczenie...na dodatek lekarz powiedzial, ze nie wiadomo kiedy zaczne krwawic...Wrocilam do domu, moj partner przylecial secjalnie zeby byc ze mna bo przysiegam nie chcialo mi sie i nie chce zyc...zaczelam krwawic nastenego dnia...najgorsze jest to, ze wiedziala co mnie czeka krok po kroku...I chyba nikt kto tego choc raz nie przezyl nie rozumie...pisze ten post bo moze ktos mi pomoze zrozumiec, da nadzieje albo podpowie jak przez to przejsc....dwa razy to za duzo...raz to za duzo...w ogole to jest bez sensu, tak nie powinno byc...

    --

    30727 vanill-a Kobieta, 0 lat