Poronienie

Poroniłam, nie umiem sobie radzic z bólem

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Gośka_aaa

Gośka_aaa

marzena1666
Dziewczyny jak się czułyście po łyżeczkowaniu macicy bo ja miałam krwawienie przez 1 dzień teraz nic zupełnie czasem lekkie plamienie , a lekarz mówił że krwawienie powinno być do 2 tygodni martwię się że ze mną coś nie tak,

jestem 6 dni po zabiegu boje się ze mnie zle wyczyścili 14 stycznia idę do ginekologa wtedy też odbiorę badanie histopatologiczne

mam strasznego doła, patrzę na ostatnie zdjęcie USG tak gdzie biło jeszcze serduszko...a potem kolejne gdzie dzidzia już nie żyła, czuje bol, strasznie płaczę jak pomyślę o dziecku ...

mam taki żal , smutek tak strasznie cierpię nie wiem co ze sobą zrobić.
Wiem że dla mnie najlepszym lekarstwem bedzie następna ciaża ale boje się ze cieżko mi bedzie w nią zajść, Mam tyłozgiecie macicy i tak się zastanawiam moze przez to to poronienie

wiem ze jak znowu bedę w ciaży bedę się strasznie bała ze sytuacjA się powtórzy.

Zabieg miałam o 20.30 a lekko krwawiłam tylko przez kilka godzin,także spokojnie na pewno u Ciebie jest wszystko w porządku. Radziłabym Ci wyrzucić wszystko co Ci się kojarzy z Twoim maleństwem.Wiem,że ciężko jest podjąć taką decyzję,ale ja tak zrobiłam i czułam się troszeczkę lepiej ,bo dopóki patrzyłam na usg to nikt nie mógł mnie powstrzymać od płaczu . Spróbuj zajść w kolejną ciążę,bo ja wierzę,że wcale ciężko nie będzie:) A obawę i strach będziesz czuła cały czas niestety,ale Trzymam kciuki i wiem,że będzie dobrze

--

30397 goska-aaa Kobieta, 0 lat, Tomaszów Lubelski
marzena1666

marzena1666

Dziękuję gosiu oby tak było jak tylko dostanę okres i powróci normalny cykl bedę się starać.
Przesyłam wam wiersz może komuś pomoże mi trochę lepiej jak go czytam, a dostałam go od kolezanki z tego forum

"Kochana mamo...
...wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć.
Ale ja jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kiedy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami
zastanawiałem się, jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym opowiadałaś, gładząc się po brzuchu wieczorami... kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos, chłonąłem każde
słowo ,każdą informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie zasypiałaś...marzyłem.
Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne miejsca i Ciebie, jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu
było po dziesięć palców, i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny.
Chyba nie - pomyślałem ; bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny..
pomarszczony...no i po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści.
"To nie może być prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz, prosisz i błagasz..
A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś
poczuła, że ja tu jestem i Cię kocham.
Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
A potem nadszedł ten straszny dzień.
Zobaczyłem, że ktoś świeci mi po oczach, straszne światło wpadło w głąb Ciebie.
I nagłe wszystko zrobiło się czarne.
A mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na rękach, ale to nie byłaś Ty.
A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko
wokoło mnie zalewał błękit we wszystkich odcieniach.
Byłem ten sam, mały pomarszczony, z
dziesięcioma palcami u rąk.
Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk.
Witaj ; powiedział i uśmiechnął się do mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem.
On wtedy opowiedział mi wszystko. Że nie każde
dziecko trafia do swoich rodziców.
Że to nie ma związku z tym jak bardzo mnie chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć się żyć bez siebie.
I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo.
Płakałem tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze.
Mam tu wielu przyjaciół, wiele zabawy i radości.
Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy
starszym ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich rodziny, mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie.
Możesz być ze mnie dumna, mamo.
Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko
robimy sobie psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel, wytłumaczył mi że nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście.
Czasem tylko wolno mi pojawić się w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi
nie działają tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał mnie na ziemię.
Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem.
Wiedziałem że to Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś.
Powtarzałaś że bardzo cierpisz...tęsknisz...
Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i
powiedział że musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz żyć, bo wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów.
Bo są gdzieś dzieci którym musisz pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą która powoduje teraz Twój wielki ból.
Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy i ostatni.
Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham
i wiem że to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można.
Każda Twoja łza powoduje, że moje skrzydełka znikają.
Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę.
Tu na górze istnieję dzięki Tobie i Twoim myślom o mnie.
Ale tylko tym dobrym myślom.
Mamo uśmiechaj się częściej.
Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna chwila.
Dzięki Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym.
Nie smuć się bo smutek powoduje, że znikam.
Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy Tobie.
Kocham Cię mamo..."

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w4sqrjjg7djrpmjx.png

29999 marzena1666 Kobieta, 31 lat, rzeszów
Gośka_aaa

Gośka_aaa

Marzena 1666 : Ja nawet nie czekałam na cykl tylko od razu zaczęliśmy starania o drugiego dzidziusia,bo inaczej bym zwariowała.Ale każda kobieta jest inna i jedna może od razu się starać,a druga potrzebuje czasu,ale wierzę ,że tym razem Ci się uda. Wiersz jest śliczny.Czytając go łzy same napływają do oczu...

--

30397 goska-aaa Kobieta, 0 lat, Tomaszów Lubelski
Nietoperek84

Nietoperek84

Hej dziewczyny,
Z niektórymi juz się znam,a z racji szukanego w google przeze mnie tematu 'jak sobie poradzić z poronieniem' trafilam na ten wątek - forum które juz znam.
Być może wydam się nudna, tak jak pisala jedna z dziewczyn na początku forum 'jestem jedna z tysiąca' ale nie potrafię się pozbierać ;( Dzień zaczynam często dość we solo, np. Dziś wybralam się z narzyczonym do Ikeii,pokupowalam świeczki etc.bo urzadzamy nowe mieszkanie. Byla chwila kiedy nie myslalam,bylo Milo i wesolo a teraz?! Chcialabym zniknąć, zasnąć i obudzić się jak juz będzie dobrze, cofnąć czas! Ale się nie da;( Jest tak ciężko,czuje się taka samotna,nie wiem co robić żeby zacząć funkcjonować normalnie ;( Carly czas myślę co by bylo gdyby aniolek dalej byli pod moim serduszkiem. Dziewczyny napiszcie jak Wy sobie radzicie/radzilyscie! Mam wrażenie ze krzycze ale nikt mnie nie slyszy ;(

--

:angel_star:10.01.13

8 t.c.
Nadzieja jest jak cukier w herbacie. Jeżeli nawet jest jej mało to i tak wszystko osłodzi.
:heart:
30444 nietoperek84 Kobieta, 0 lat, lubuskie
Świeżak

Świeżak

Nietoperku nie można się od razu po takim wydarzeniu pozbierać, trzeba po prostu swoje odczekać, wypłakać, ale jakiś cierń zawsze zostanie.
Fakt, jesteś jedną z tysiąca, ale to właśnie oznacza, że nie jesteś sama. Ja przeszłam przez to samo piekło i jestem z Tobą :Kiss of love:
Nie jesteś nudna, pisz kiedy chcesz, wyrzucaj to z siebie kiedy tylko Ci to leży na sercu. My tu rozumiemy co to znaczy.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/65vq786iklsvuww1.png
http://www.suwaczki.com/tickers/cb7w43r8253bs8l9.png
09.11.2012 :angel_star:Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie .

28648 swiezak Kobieta, 38 lat, Szczecin
Ulala1986

Ulala1986

Nietoperek84
Hej dziewczyny,
Z niektórymi juz się znam,a z racji szukanego w google przeze mnie tematu 'jak sobie poradzić z poronieniem' trafilam na ten wątek - forum które juz znam.
Być może wydam się nudna, tak jak pisala jedna z dziewczyn na początku forum 'jestem jedna z tysiąca' ale nie potrafię się pozbierać ;( Dzień zaczynam często dość we solo, np. Dziś wybralam się z narzyczonym do Ikeii,pokupowalam świeczki etc.bo urzadzamy nowe mieszkanie. Byla chwila kiedy nie myslalam,bylo Milo i wesolo a teraz?! Chcialabym zniknąć, zasnąć i obudzić się jak juz będzie dobrze, cofnąć czas! Ale się nie da;( Jest tak ciężko,czuje się taka samotna,nie wiem co robić żeby zacząć funkcjonować normalnie ;( Carly czas myślę co by bylo gdyby aniolek dalej byli pod moim serduszkiem. Dziewczyny napiszcie jak Wy sobie radzicie/radzilyscie! Mam wrażenie ze krzycze ale nikt mnie nie slyszy ;(

Nietoperek ja mam nawrót mojego załamania po poronieniu. za długo muszę czekać żeby znowu zacząć się starać i to mnie dobija. po 1 poronieniu szybko się podniosłam bo mogłam praktycznie działać od razu a teraz mam związane ręce i to mnie dobija.
mam problemy z zasypianiem a jak juz zasnę to mogłabym spać do wieczora...nic mi się nie chce....nie sprzątam...nie gotuje...nie chce mi się....
we wtorek kolejne badania krwi i sie okaże czy dostanę dawkę nadziei czy kolejnego kopa w dupe......

--

http://www.suwaczki.com/tickers/klz935f7a06ffu6i.png http://blizniaczecuda.blogspot.co.uk :angel_star: 01.08.12

:angel_star: 04.10.12 [*] http://dzieckomojadroga.blogspot.co.uk/<</li>a>
29114 ulala1986 Kobieta, 33 lata, sercem PL, ciałem Uk...
Świeżak

Świeżak

Ulcia serduszko, trzymam kciuki.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/65vq786iklsvuww1.png
http://www.suwaczki.com/tickers/cb7w43r8253bs8l9.png
09.11.2012 :angel_star:Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie .

28648 swiezak Kobieta, 38 lat, Szczecin
Nietoperek84

Nietoperek84

Ulala1986
Nietoperek84
Hej dziewczyny,
Z niektórymi juz się znam,a z racji szukanego w google przeze mnie tematu 'jak sobie poradzić z poronieniem' trafilam na ten wątek - forum które juz znam.
Być może wydam się nudna, tak jak pisala jedna z dziewczyn na początku forum 'jestem jedna z tysiąca' ale nie potrafię się pozbierać ;( Dzień zaczynam często dość we solo, np. Dziś wybralam się z narzyczonym do Ikeii,pokupowalam świeczki etc.bo urzadzamy nowe mieszkanie. Byla chwila kiedy nie myslalam,bylo Milo i wesolo a teraz?! Chcialabym zniknąć, zasnąć i obudzić się jak juz będzie dobrze, cofnąć czas! Ale się nie da;( Jest tak ciężko,czuje się taka samotna,nie wiem co robić żeby zacząć funkcjonować normalnie ;( Carly czas myślę co by bylo gdyby aniolek dalej byli pod moim serduszkiem. Dziewczyny napiszcie jak Wy sobie radzicie/radzilyscie! Mam wrażenie ze krzycze ale nikt mnie nie slyszy ;(

Nietoperek ja mam nawrót mojego załamania po poronieniu. za długo muszę czekać żeby znowu zacząć się starać i to mnie dobija. po 1 poronieniu szybko się podniosłam bo mogłam praktycznie działać od razu a teraz mam związane ręce i to mnie dobija.
mam problemy z zasypianiem a jak juz zasnę to mogłabym spać do wieczora...nic mi się nie chce....nie sprzątam...nie gotuje...nie chce mi się....
we wtorek kolejne badania krwi i sie okaże czy dostanę dawkę nadziei czy kolejnego kopa w dupe......

Ula kochana 3mam za Ciebie,za nas kciuki! Prócz pragnienia tego, żeby bol minal, to co marzy mi się jeszcze bardziej,to znow zobaczyć II. Przykro mi ze tak się dzieje i wierze,ze kolejna próba uda się na 6!! Jutro IDE do giną, ciekawe co mi powie. Informacja która najbardziej mnie interesuje to kiedy mogę starać się kolejny raz.
Siedze teraz w domu na l4. Póki co tez nie mam najmniejszej ochoty wynurzac się z domu. Wychodze jak już muszę, póki co najlepiej czuje się w domu. Ehhhh czemu życie wystawia nas na takie próby?!?

--

:angel_star:10.01.13

8 t.c.
Nadzieja jest jak cukier w herbacie. Jeżeli nawet jest jej mało to i tak wszystko osłodzi.
:heart:
30444 nietoperek84 Kobieta, 0 lat, lubuskie
Natalia2512

Natalia2512

Hej kochana!! Dokładnie wiem co przeżywasz bo sama pare dni temu wyszłam ze szpitala po poronieniu. Też sobie nie radze do tego wszystkiego problemy z facetem który zupełnie mnie nie rozumiał. Też mi się nic nie chce, jem na siłę, usmiecham się czasem żeby wszyscy mysleli że nie jest tak zle. Lecz w sercu ogromny ból nie do pokonania. Jestesmy jedne z tysiąca lecz to nasza osobista tragedia i takie argumenty nie docieraja do nas. Ja postanowiłam pójsć do specialisy, psychologa. mój partner powiedział że pójdzie razem ze mną - czyli może w końcu cos zrozumiał. Wypłacz się masz prawo do tego , do tego żeby czuć się smutną i nieszczęsliwą.
Do tego dziewczyny chciałam poruszyć jeszcze wątek opieki psychologa w szpitalu. Po mimo to że ja miałam bardzo dobrą opiekę pielęgniarek i lekarzy to żaden psycholog do mnie nie przyszedł. A wiem że pracują tam tacy ponieważ Pani psycholog przyszła do babki która miała robiony zabieg usuwania mięsniaków i zaproponowała jej rozmowę!! A do żadnej z nas która była na oddziale z poronieniem nikt nie przyszedł.

--

30538 natalia2512 Kobieta, 0 lat, Poznań