O wszystkim

Jakie macie kredyty i czy zarabiacie?

~liprek

~liprek

chcę się zorientowac, czy rzeczywiście kredyt to taki kosmos, jakoś ludzie maja i żyją...
Zarabiam 2800 na ręke, czy to nie jest za mało żeby samemu splacac kredyt ok.15-200 tys? max 20 lat

Odpowiedzi znajdują się poniżej

marzen@

marzen@

A jaka rata? Pewnie w granicach 800-1100 zł? Domyslam się, że miałby to być kredyt na mieszkanie. Lekko na pewno nie będzie. Policz sobie jakie masz koszty życia, ile potrzebujesz na jedzenie, ubrania, koszty mieszkania (czynsz, opłaty) lekarzy, wakacje, dojazdy do pracy, przyjemności. Masz kogoś na utrzymaniu? Jakieś inne kredyty? Perspektywy awansu, zmiany pracy na lepiej płatną, dorobienia? Odłożoną tzw. poduszkę finansową (na wypadek utraty pracy, choroby)?
Trudno określic czy to mało, czy nie mało. Myślę, że da się, ale na pewno będzie to życie z kartką i ołówkiem w ręku, planowaniem każdego wydatku. No i na pewno łatwiej będzie z ratą 700-800 zł niż 1100.

--

Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

26646 marzen Kobieta, 11 lat, gdzieś daleko stąd...
~enerma

~enerma

To zalezy z jaką ratą.... Niby z jednej srony jest to duże obciążenie finansowe. Z drugiej strony wynajem będzie Cie kosztował tyle samo albo nawet więcej. Po 20 latach natomiast w przypadku wynajmowanego mieszkanie nie masz nic Sama właśnie dlatego zdecydowałam się na kupno na kredyt ( z tym, że brałam jedynie 90 tys. bo miała spore oszczędności zarobione za granicą).
Sugerowałabym zorientować się w temacie tutaj:
http://www.forum-kredytowe.pl/f133/
Może znajdziesz więcej informacji.

es_ze

es_ze

2800 na rękę to za mało na ciągnięcie się na kredyt. Obecnie są niskie stopy procentowe ale czuć, ze inflacja będzie co najmniej na poziomie 5%. Każdy kredyt jest dawany stopa inflacji plus marża banku. Obecnie może i pociągniesz kredyt, zakładając, że rata będzie na poziomie 1tyś miesięcznie, ale już w następnym roku niekoniecznie, bo może zrobić się z tego 1300zł a koszty życia też się zwiększą.

Druga rzecz: kupno mieszkania to nie jest problem, ale co Ci po gołych ścianach? Nawet jak kupisz wyposażone, to i tak od czasu do czasu trzeba coś wymienić, naprawić, dokupić.

Nie porywałabym się na taki kredyt.

--

J. 08.2002, K. 08.2014, o matko ;)

42705 es-ze Kobieta, 38 lat, już nie Kraków
Dziubala

Dziubala

Liprek, 2800 zł na rękę, to całkiem ok wynagrodzenie, by wziąć kredyt. Ja bym go zaciągnęła, bo jak nie teraz to kiedy? Potem możesz nie mieć umowy o pracę czy takich zarobków na papierze i się żałuje, że się go wcześniej nie wzięło. Kredyt teraz spłacać będziesz sam, ale za jakiś czas pewnie z kimś się zwiążesz i zamieszkasz, wtedy we dwoje łatwiej będzie z opłatami :)
Natomiast ja bym się zastanowiła czy nie lepiej wziąć kredyt na dłuższy czas, by mieć niższą ratę, a najwyżej potem (za kilka lat) nadpłacić sobie kredyt czy renegocjować krótszy okres spłaty kredytu :)
Powodzenia :)

--

http://lb3m.lilypie.com/dOwNp2.png http://lbym.lilypie.com/HDfWp2.png http://lbym.lilypie.com/TCSQp2.png

39 dziubala Kobieta, 9 lat, Kraków
es_ze

es_ze

Dziubala a jak później nie będzie miał umowy o prace to z czego spłaci kredyt?

--

J. 08.2002, K. 08.2014, o matko ;)

42705 es-ze Kobieta, 38 lat, już nie Kraków
marzen@

marzen@

Jesli mieszkanie bedzie w sensownej lokalizacji to można je zawsze sprzedać. Można podnająć komuś jeden pokój lub wyprowadzić się do rodziców a mieszkanie wynająć itd
Mieszkanie to nie muszą być gołe ściany i beton. Na rynku wtórnym sporo jest ofert mieszkań umeblowanych lub częściowo umeblowanych. Wiadomo, że to pod gust kogoś innego, ale mieszkać się da, a potem pomału samemu wymieniać meble na takie, które się podobają.
W ogóle trudno coś konkretnego doradzić bo autor/ka wątku podał/a za mało danych i się ulotnił/a

--

Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

26646 marzen Kobieta, 11 lat, gdzieś daleko stąd...
Dziubala

Dziubala

es_ze
Dziubala a jak później nie będzie miał umowy o prace to z czego spłaci kredyt?

Wiesz co, gdyby każdy patrzył na to, że potem może nie mieć umowy o pracę, to nikt by kredytu nigdy nie wziął ;)
Kredyt właśnie trzeba brać wtedy, gdy ma się umowę o pracę na czas nieokreślony z wynagrodzeniem, które dostaje się na rękę, bo często jest tak, że najniższa jest na papierze, a reszta "pod stołem".
Jak ta osoba, o którą się martwisz straci pracę, to inną na pewno znajdzie, a niekoniecznie będzie to umowa o pracę, może będzie to np. umowa zlecenia czy o dzieło. Dla banku nie jest to istotne, jaką kto ma potem umowę podpisaną, ważne jest tylko to, by klient kredyt regularnie spłacał.

--

http://lb3m.lilypie.com/dOwNp2.png http://lbym.lilypie.com/HDfWp2.png http://lbym.lilypie.com/TCSQp2.png

39 dziubala Kobieta, 9 lat, Kraków
es_ze

es_ze

Dziubala: Serio, myślisz, że wszyscy dostają "pod stołem"? I serio myślisz, że jak ktoś straci pracę, to sobie cos znajdzie, i po prostu jak gdyby nigdy nic będzie to tak dużo, żeby spłacać ratę kredytu?

A Ty masz jakiś kredyt hipoteczny?

--

J. 08.2002, K. 08.2014, o matko ;)

42705 es-ze Kobieta, 38 lat, już nie Kraków
Dziubala

Dziubala

Es_ze, nie tylko myślę, ale wiem, że są takie osoby, które tylko część wypłaty mają na papierze (najczęściej najniższą krajową), a resztę wypłaty dostają "pod stołem". Było tak 15 lat temu i jest tak też teraz. I nie pisałam, że wszyscy tak mają, tylko, że często się to zdarza. Ja sama też miałam takie "doświadczenie" z 1 pensją w 2 częściach.
Jak się straci jedną pracę, to zawsze szuka się kolejnej, bo trzeba rachunki płacić, mieć na życie itd. i nigdy nie ma gwarancji, że następna praca będzie płatna tak samo, bądź lepiej, ale gdyby każdy na to patrzył i się tego obawiał, to tak jak Ci wyżej pisałam, nikt by nigdy kredytu nie wziął.
A ja tak, mam kredyt hipoteczny. Już drugi w życiu.

--

http://lb3m.lilypie.com/dOwNp2.png http://lbym.lilypie.com/HDfWp2.png http://lbym.lilypie.com/TCSQp2.png

39 dziubala Kobieta, 9 lat, Kraków
es_ze

es_ze

Widocznie jestem nieżyciowa, ale dla mnie byłoby to za duże ryzyko. Ja jestem tak wychowana, że nie potrafię się zadłużać, jeśli nie mam jakiejś większej pewności, ze to spłacę. Dla mnie sytuacja pod tytułem "pół pensji pod stołem" jest nieakceptowalna, i mało tego, w tak niestabilnych warunkach nie myślałabym na siłę o stabilizacji i kupnie mieszkania.

--

J. 08.2002, K. 08.2014, o matko ;)

42705 es-ze Kobieta, 38 lat, już nie Kraków