Noworodki i niemowlaki

Lipcowe maluszki 2018

Odpowiedzi znajdują się poniżej

nindziowaMama

nindziowaMama

Hej chwilę niepisalam bo do domu wróciliśmy i ciężko się przyzwyczaić. Mały pierwsze dni nie pozwalał mi się oddalić od siebie. Wieczorem zasypiał przy mnie bo inaczej był płacz. Któraś pisała o ospie ponoć małe dzieci lżej przechodzą.
Zani co do mleka to Staś od dwóch tygodni.przesypia całe noce a wcześniej dawałam.mu po 180 w nocy. Jak nie wypije mleka od razu wylewam bo.moj ksieciunio tylko ciepłe jeśli przestygnie nie tknie tak samo jak zrobię za zimne będzie płakał ale nie wypije. Ja niestety podaje sok z wodą bo samej wody się nie chciał chwycić. Mam swój jabłkowy i dodaje troszkę do wody. Dziś zaczął już raczkować sam i.kombimuje że wstawaniem. Tyle że on to bardziej czerwcowy jest więc już 9 miesiąc mi leci

--

http://www.suwaczki.com/tickers/km5suay3euz439m5.png

44005 nindziowamama Kobieta, 32 lata, D
Zani2407

Zani2407

Paulina_1982
Ja może powiem coś kontrowersyjnego ale ja nie wylewam tylko sobie stoi nawet 3 godziny do następnego karmienia.
Robiłam tak od początku i młody nie miał żadnych sensacji z tego powodu.

Oczywiście się nasluchalam że to źle, że dużo ryzykuje i ogólnie to się nie znam.


Jak w szpitalu jak mi dawali mm to pozwolili podawać do 3h tylko właśnie mój też lubi ciepłe i nie wiem może po prostu zostawić w podgrzewaczu?

--

https://www.suwaczek.pl/cache/b5f3309fd5.pnghttps://www.suwaczek.pl/cache/c3c879ebfe.png

56824 zani2407 Kobieta, 29 lat, Lublin
ooska

ooska

Zani nie wiem jak u Was, ale jak byłam w szpitalu to nam dawali takie gotowe mm płynne z plastikowych buteleczek - ono może stać do 3 godzin. Jeśli robi się mleko z proszku, to oficjalnie może stać do 1 godziny. Ja nie trzymam dłużej, bo mały zwykle wypija wszystko lub większość, wcześniej trzymałam w podgrzewaczu lub wkładałam tam po jakiejś chwili, ale też zwykle nie dłużej niż 1 godzinę.

Współczuję awantury z teściem, takie rodzinne dylematy dokładają jeszcze niepotrzebnie napięcia, którego i tak jest wystarczająco przy takich maluchach.

58579 ooska Kobieta, 108 lat, Gdańsk
LusiaM

LusiaM

Zani współczuję i rozumiem Cię doskonale, ja za swoimi tesciami też nie przepadam mówiąc baaardzo delikatnie..
Nie mogę się na niczym skupić.. byłam dziś w klinice na badaniach.. nic nie stoi na przeszkodzie żeby w następnym cyklu przystąpić znów do inv.. nie dociera to jeszcze do mnie..

58294 lusiam Kobieta, 33 lata, Lomza
Roksi1

Roksi1

Zani współczuję teścia, nie rozumiem takiego podejścia do dorosłych dzieci, przecież wiadomo, że rodzic już nie ma wpływu i mów jedynie akceptowac i cieszyc się z kontaktów...
Ja na szczęście nie mogę narzekać na teściow, rozumieją, że mieszkany na górze, ale robimy po swojemu i się nie wtracaja. Jedyne co to kwestia wychowania, teść miał pracę wyjazdowa, raz na 2 tyg był w domu i jak wracał to słuchał teściowej we wszystkim. I ona tak nauczyła teścia, męża i szwagra, że mogą robić tylko to, co ona powie, że trzeba. Np potrafiła się czepiać, że jak sprzątali to schowali coś nie tam, gdzie ona akurat teraz chciała. I to skutkuje tym, że mój mąż jest pomocny w domu, ale ja muszę wydawać polecenia. Jak zostawię w pośpiechu miotle kuchni, to on jej nei ruszy sam z siebie choćby miała tak trzy dni stać. Jak powiem, żeby pozmywal to zrobi, ale nie schowa otwartego mleka do lodowki. Jak mieszkaliśmy sami to jeszcze jakoś mniej tak robił, ale odkąd postanowiliśmy 5 lat temu się wprowadzić tutaj to jakby mu te nawyki wróciły. A mnie to ostatnio tak męczy, muszę myśleć za siebie i jeszcze za niego. Moi rodzice funkcjonują jak partnerzy, a teściowa nauczyła, zs to kobieta rządzi w domu, a mnie ta rola męczy

60946 roksi1 Kobieta, 28 lat, R
Roksi1

Roksi1

I to nie tyczy się tylkp porządku, bo jedziemy do kościoła, to mąż czeka aż powiem, gdzie ma nas zawieść. A potem ja mam na głowie więcej odpowiedzialności, ostatnio mi się z tego wszystkiego godziny pomieszaly i pojechaliśmy nie tam gdzie trzeba. Niby najważniejsze decyzje podejmujemy razem, jak była dyskusja nad imieniem dla Małej albo nawet wyjazdu na wczasy to on potrafi powiedzieć co mu się bardziej podoba, a co mniej, ale ostatecznie to ja muszę zdecydować. I niby spoko, ale gorzej jak ja sama nie wiem, w przypadku imienia byłam rozdarta miedzy dwoma i za nic nie umiałam zdecydować, jak ja chciałam żeby mąż powiedział będzie tak i tak. Tsk ich teściowa wychowała, że żaden z nich nie potrafi takich jak to się mówi, męskich decyzji podejmować. A ja ostatnio jestem zmęczona, zagoniona, niedospana i chciałabym cześć tej odpowiedzialności przekazać na niego, ale zapomnij

60946 roksi1 Kobieta, 28 lat, R
Zani2407

Zani2407

Roksi1
I to nie tyczy się tylkp porządku, bo jedziemy do kościoła, to mąż czeka aż powiem, gdzie ma nas zawieść. A potem ja mam na głowie więcej odpowiedzialności, ostatnio mi się z tego wszystkiego godziny pomieszaly i pojechaliśmy nie tam gdzie trzeba. Niby najważniejsze decyzje podejmujemy razem, jak była dyskusja nad imieniem dla Małej albo nawet wyjazdu na wczasy to on potrafi powiedzieć co mu się bardziej podoba, a co mniej, ale ostatecznie to ja muszę zdecydować. I niby spoko, ale gorzej jak ja sama nie wiem, w przypadku imienia byłam rozdarta miedzy dwoma i za nic nie umiałam zdecydować, jak ja chciałam żeby mąż powiedział będzie tak i tak. Tsk ich teściowa wychowała, że żaden z nich nie potrafi takich jak to się mówi, męskich decyzji podejmować. A ja ostatnio jestem zmęczona, zagoniona, niedospana i chciałabym cześć tej odpowiedzialności przekazać na niego, ale zapomnij
Roksi no taka wyuczona bierność też nie jest fajna ale mężczyźni często tak mają:/ ja też nie lubię kiedy mąż każe mi decydować wolę jak jakoś razem decydujemy czuje wtedy że konsekwencje i odpowiedzialność jest po mojej stronie wtedy.
Mój teść jest taki odkad pamiętam to świnia i w dodatku szowinista nie wiem jak teściowa z nim tyle przeżyła.

Lusia to kiedy planujecie nowego członka rodziny?:)

--

https://www.suwaczek.pl/cache/b5f3309fd5.pnghttps://www.suwaczek.pl/cache/c3c879ebfe.png

56824 zani2407 Kobieta, 29 lat, Lublin
Roksi1

Roksi1

Nindziowamama super, że już raczkuje, u nas Mała na razie pełza coraz szybciej i coraz częściej jestna czworaka i wygląda jakby kombinowała jak to zrobić żeby iść do przodu. I już sobie wolę nie wyobrażac jak to będzie jak zacznie raczkowac, bo przy samym pelzaniu wszędzie wlezie, wszystko chce dotknac, najlepiej to czego nie powinna. Płyty pod telewizorem już zastąpiąne pluszakami. I muszę być blisko, najlepiej na podłodze, bo inaczej pretensje. A już jak widzi, że ja daje do kojca to płacz. Ale już muszę, bo nawet jak chce do kuchni iść, to jak się tylko obraca la to na tyle powoli, że zdążyłam zawsze podejść zanim dosiegla mebli. A teraz jak pełza to juz za szybko, wczoraj nie zdążyłam dobiec i uderzyła się w stół.

60946 roksi1 Kobieta, 28 lat, R
Roksi1

Roksi1

A i jeszvze muszę się pochwalić, dzisiaj Mała dostała w miseczce takie małe miękkie kawałki dyni i zjadła bardzo dużo. Nawet mąż był w szoku, że to jest ten nasz niejadek heh

60946 roksi1 Kobieta, 28 lat, R
Paulina_1982

Paulina_1982

A nasz Jasiek właśnie ma jakiś słabszy apetyt. Już kolejny dzień omija jeden posiłek.
2.00 - mleczko
6.30 - kaszka
9.30 - owocowy słoiczek lub jogurt (ostatnio woli nasz jogurt Jogobella niż słoiczki czy owoce)
13.00 - słoiczek zupka
16.30 - tu był drugi słoiczek a teraz zjada może 1/3
19.00 - kaszka

60789 paulina-1982 Kobieta, 37 lat, Brw