Nasz dom, nasza przestrzeń i nasze zwierzęta

kociaki i dzieci

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Yvone

~Yvone

witajcie!
u nas niestety zle.. dziś uśpiliśmy naszego Frugusia... jak ochłonę napisze wiecej.:(
Pozdrawiam

~Arisa

~Arisa

Yvone
witajcie!
u nas niestety zle.. dziś uśpiliśmy naszego Frugusia... jak ochłonę napisze wiecej.:(
Pozdrawiam

Współczuje...:frown::frown:

~Yvone

~Yvone

trochę sie ogarnęlam, ale dalej nie ogarniam tego co sie wydarzyło. mam wrażenie, zę to tylko zły sen i zaraz isę obudzę. ale niestety to prawda. Koty nasze tak jak zawsze zostały w domu same na święta i jak wróciliśy w poniedziałek wieczorkiem było dziwnie. pomyśleliśmy, ze trochę sa przestraszone, bo długo nas nie było, a moze trochę obrażone. Carmen siedziała w umywalce i syczała na Fruga. pomyśleliśmy, ze może pozarły sie o jedzenie. i niby wszystko ok. były jakieś ospałe , ale zaczęły się zachowywac w miarę normalnie. położyliśy siespać i dobrz epo północy Carmen zaczęła miałczeć. to tak jak zawsze jka jest niedopieszczona po naszym powrocie. mąż wyszedł do niej żeby ją wygłaskać i w tym momencie Frugo nagle zerwał się, ze swojego legowiska, napuszył się zrobił grzbiet, zaczął sieślinić i przewrócił sienagle w łazience i dostasł drgawek. maż woła do mnie, ze Frugo zdycha. wyleciałam, owinęłam do w ręcznik i przestał sietrżaść. wyglądało to okropnie. spaliśy z nim całą noc. wszystko wydawało sie być ok. zaczął sięnawet rano bawić i nagle znów dostał takiego ataku. więc nie było na co czekac i pojechaliśy do weta. pobrali mu krew na badania, dali relanium i wlewki doodbytnicze gdyby ataki sie powtórzyły. wróciliśmy do domu i ataki wciąż występowały, średnio co 4 godziny. może były ciut lżejsze, trwały krótko, ale były. mieliśy następnego dnia wieczorem pojechać do weta po wyniki, ale pojechaliśy w południe, bo ataki wciaz były i nie chcieliśmy czekać. okazało sie, zę z wyników to okaz zdrowia, wiec przyczyną drgawek jest problem neurologiczny. padaczka. dostał leki i miało być lepiej, leki miały wyciszyć drgawki, relanium miało uspokoic miał pospać, żeby zregenerować siły. wczoraj miał 7 ataków, a dziś od północy do 11 mimo leków miął już8!!!więc zadzwoniłam do weterynarza, kazała przjecheać. kot nikł w oczach. był ospały przez te leki wyciszające, nie miał siły chodzić, ale rzy ataku miał tyle siły, ze sobie w tylnych łapach powyrywał wszystkie pazury. pojechaliśy i dowiedzieliśy się, ze w takim bądź razie przyczyną najprawdopodomniej jest jakiś guz, który daje ucisk na mózg i skoro takie dawki leków nie poskutkowały on w końcu wpoadnie w permamentny atak i serce mu nie wytrzyma. musieliśy podjąc deczję o uśpieniu go. byliśmy z nim do ostatniego oddechu i ostatniego uderzenia serca. straszne doświadczenie.. zawsze się śmiałam,z ę to nasze pierwsze dziecko. był z nami od 18 października 2009 roku, miał wtedy może z 5 tygodni. najwspanialszy kot na świecie. nie umiem sobie naszego domu bez niego wyobrazić... a boli jak cholera. jak na razie nie umiem sobie z tym poradzić.
Dzięuję za wsparcie!pozdrawiam

marietta80

marietta80

Yvone
trochę sie ogarnęlam, ale dalej nie ogarniam tego co sie wydarzyło. mam wrażenie, zę to tylko zły sen i zaraz isę obudzę. ale niestety to prawda. Koty nasze tak jak zawsze zostały w domu same na święta i jak wróciliśy w poniedziałek wieczorkiem było dziwnie. pomyśleliśmy, ze trochę sa przestraszone, bo długo nas nie było, a moze trochę obrażone. Carmen siedziała w umywalce i syczała na Fruga. pomyśleliśmy, ze może pozarły sie o jedzenie. i niby wszystko ok. były jakieś ospałe , ale zaczęły się zachowywac w miarę normalnie. położyliśy siespać i dobrz epo północy Carmen zaczęła miałczeć. to tak jak zawsze jka jest niedopieszczona po naszym powrocie. mąż wyszedł do niej żeby ją wygłaskać i w tym momencie Frugo nagle zerwał się, ze swojego legowiska, napuszył się zrobił grzbiet, zaczął sieślinić i przewrócił sienagle w łazience i dostasł drgawek. maż woła do mnie, ze Frugo zdycha. wyleciałam, owinęłam do w ręcznik i przestał sietrżaść. wyglądało to okropnie. spaliśy z nim całą noc. wszystko wydawało sie być ok. zaczął sięnawet rano bawić i nagle znów dostał takiego ataku. więc nie było na co czekac i pojechaliśy do weta. pobrali mu krew na badania, dali relanium i wlewki doodbytnicze gdyby ataki sie powtórzyły. wróciliśmy do domu i ataki wciąż występowały, średnio co 4 godziny. może były ciut lżejsze, trwały krótko, ale były. mieliśy następnego dnia wieczorem pojechać do weta po wyniki, ale pojechaliśy w południe, bo ataki wciaz były i nie chcieliśmy czekać. okazało sie, zę z wyników to okaz zdrowia, wiec przyczyną drgawek jest problem neurologiczny. padaczka. dostał leki i miało być lepiej, leki miały wyciszyć drgawki, relanium miało uspokoic miał pospać, żeby zregenerować siły. wczoraj miał 7 ataków, a dziś od północy do 11 mimo leków miął już8!!!więc zadzwoniłam do weterynarza, kazała przjecheać. kot nikł w oczach. był ospały przez te leki wyciszające, nie miał siły chodzić, ale rzy ataku miał tyle siły, ze sobie w tylnych łapach powyrywał wszystkie pazury. pojechaliśy i dowiedzieliśy się, ze w takim bądź razie przyczyną najprawdopodomniej jest jakiś guz, który daje ucisk na mózg i skoro takie dawki leków nie poskutkowały on w końcu wpoadnie w permamentny atak i serce mu nie wytrzyma. musieliśy podjąc deczję o uśpieniu go. byliśmy z nim do ostatniego oddechu i ostatniego uderzenia serca. straszne doświadczenie.. zawsze się śmiałam,z ę to nasze pierwsze dziecko. był z nami od 18 października 2009 roku, miał wtedy może z 5 tygodni. najwspanialszy kot na świecie. nie umiem sobie naszego domu bez niego wyobrazić... a boli jak cholera. jak na razie nie umiem sobie z tym poradzić.
Dzięuję za wsparcie!pozdrawiam

naprawdę z całego serca współczuję i jestem z Tobą !
sama mam dwa koty...i nie wyobrażam sobie co bym bez nich zrobiła...
trzymaj się dzielnie !

27985 marietta80 Kobieta, 39 lat, Warszawa
marzen@

marzen@

Yvone serdecznie Ci współczuję, nic wam Fruga nie zastąpi, ale zawsze będzie w waszych sercach :Płacz:

--

Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

26646 marzen Kobieta, 13 lat, gdzieś daleko stąd...
aniutka86

aniutka86

Yvone współczuję Ci bardzo, i wiem co czujesz... kilka lat temu musiałam uśpić kotkę która była ze mną 4 lata, czarna perska kotka z bursztynowymi oczkami, najukochańszy kot jaki kiedykolwiek miałam. Stało się to z winy weterynarza- przez 4 lata uparcie na ruję dawała tabletki, mówiłam, żeby ją wysterylizować, ale ona mówiła, że skoro kotka nie wychodzi z domu tabletki wystarczą- młoda byłam i głupia,uwierzyłam jej. Wszystko było w porządku, aż pewnego dnia, z kotki zaczęła normalnie sączyć się ropa- okazało się, że przez te 4 lata w jej macicy zbierała się ropa, ona tak miauczała, miała takie wielkie pytające oczy , nie rozumiała co się dzieje, pękła jej macica, żadnych szans na ratunek, została uśpiona, ale ten jej wzrok błagający,pytający,pozostanie w mojej pamięci na zawsze.
Bardzo Ci współczuję, i rozumiem jak to boli, mnie boli do dziś.
Teraz jak wiecie mam wspaniałego kota, jest wykastrowany i jak sobie pomyślę, że jemu mogłoby się coś stać... niektórzy mówią, że głupia jestem, ale kocham go.
Trzymaj się kochana, dużo siły Ci życzę, bo wiem , że ten ból pozostanie na długo

--

http://suwaczki.maluchy.pl/li-46061.png

7189 aniutka86 Kobieta, 33 lata, Legionowo
marzen@

marzen@

Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku

http://www.fantastyczny-prezent.pl/images/nowy-rok.JPG

--

Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

26646 marzen Kobieta, 13 lat, gdzieś daleko stąd...