Maluchy

Absurdalna sytuacja w sali zabaw dla dzieci w centrum handlowym

~Anton9

~Anton9

Niedawno wróciłem z synkiem (6 lat) z galerii handlowej. Jak zobaczył salę zabaw to uparł się, żeby się tam pobawić. No to zostawiłem go na niewiele ponad godzinę. Było tylko dwoje dzieci, więc ryzyko kłótni o zabawki stosunkowo niewielkie ;)
Jakież było moje przerażenie gdy wróciłem po niego, a sala zamknięta i nikogo w środku! Była godzina 20:50, a sala czynna do 21:00. Myślałem że dostanę zawału, nie wiedziałem co zrobić. Po chwili przychodzi dziewczyna opiekunka z synem za rączkę. Przerażony pytam co się stało? Ona spokojnie odpowiada jakby nic się stało - poszliśmy do łazienki. Ja już uspokojony - okej, dziękuję. Zapłaciłem i wyszedłem z dzieckiem.
W drodze powrotnej pytam syna czemu musiał tak szybko do łazienki, jak chwilę przed wejściem do tej sali byliśmy w toalecie. A on z całą stanowczością: -wcale nie musiałem!
Ja nie odpuszczam i dopytuję: -to po co byłeś w łazience?
Synek na to: -jak inne dzieci już poszły to pani powiedziała, że zaraz się posiusia jak nie pójdzie do ubikacji i mnie zabrała ze sobą.
Ja pytam dalej co wtedy robił, a on mówi, że był też w kabinie tylko pani kazała stać tyłem i nie patrzeć. A jak wyszliśmy i pani myła ręce to tacy panowie się śmiali.
Jak to panowie?! (Byłem przekonany że poszła do damskiej). Mały uświadamia mnie: -byliśmy w tej najbliżej co chodzą panowie, bo pani trudno było iść i szła bardzo wolno.

Nie wiem, co ja mam o tym wszystkim myśleć, czy powinienem się tym martwić.
Jak mogła w ogóle ta dziewczyna coś takiego zrobić?
Dlaczego nie zaczekała do godziny zamknięcia -21:00, albo chociaż te parę minut aż odbiorę dziecko?
Czy nie naruszyła procedur?
Może mały podglądał ją przez palce i widział to czego nie powinien? Boję się, że pozostanie mu to w pamięci. Chyba już nigdy nie zostawię dziecka w takiej sali zabaw.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Cruze

~Cruze

Przepraszam najmocniej,ale o tej godzinie to synek powinien być w łóżku a nie centrum handlowym,pozdrawiam

~Anton9

~Anton9

~Cruze
Przepraszam najmocniej,ale o tej godzinie to synek powinien być w łóżku a nie centrum handlowym,pozdrawiam

Przepraszam najmocniej, ale czasem bywają sytuacje wyjątkowe, że aby jak najszybciej kupić co niezbędne i wrócić do domu, to warto zająć dziecko czymś innym niż bieganie między alejkami w hipermarkecie. Poza tym tak się składa, że mały spał dziś aż do 11:00 :) , więc nie był jeszcze taki zmęczony.

kalae

kalae

Jak szła wolno tzn że już ja pęcherz bolał, a że nie mogła zostawić dziecka samego to poszła z nim. Trochę nie miała wyjścia. Poszła do męskiej, ze względu na syna. Sądzę że czekała na pana ile mogła, ale dopadła ja fizjologia. Nie wiedziała też kiedy pan przyjdzie. Jakby syn widział pana to pewnie by zaczekała jeszcze tą chwilę. Wydaje mi się że to kwestia organizacji takiej sali, nie powinna być jedna osoba.
Ale sytuacja dziwna i w sumie nie wiem co doradzić.

60313 kalae Kobieta, 108 lat, K
~Anton9

~Anton9

Co to znaczy "dopadła ją fizjologia"?
I jeszcze, "że nie wiedziała kiedy pan przyjdzie" - przecież musiałem przyjść w ciągu najbliższych 10 minut skoro była 20:50, a o 21:00 zamykają.

marzen@

marzen@

Normalnie. Kobieta pewnie sama jedna od kilku godzin. Nie mogła już wytrzymać. Zdarza się. To raczej nie jej wina a właścicieli, że słabo organizują pracę. Nie zostawiła dziecka bez opieki, wiec w czym problem? Zastanawia mnie tylko co to za sala. W moim mieście w każdej kulkowni jest toaleta dla dzieci w środku (nie trzeba opuszczać terenu sali zabaw) i w takiej sytuacji pracownik mógłby z niej skorzystać.
Natomiast nie rozumiem problemu, że dziecko mogło coś zobaczyć? To znaczy co? Widok sikającej kobiety to taka trauma? Bez przesady. Zabrała dzieciaka do kabiny, bo bała się żeby gdzieś nie poszedł albo ktoś go nie zaczepil. To raczej dobrze o niej świadczy. Przecież nic mu nie zrobiła, kazała się odwrócić i nie patrzeć.

--

Z. 2011, J. 2014

Przepraszam za brak polskich liter - mam stara klawiature i alt mi nie zawsze działa

26646 marzen Kobieta, 13 lat, gdzieś daleko stąd...