Maluchy

2,5 latek nie chce jeść nic poza mlekiem i chrupkami

Ania_87

Ania_87

Witam, chciałabym podpytać, czy któraś z mam ma lub miała problem ze swoim dzieckiem w kwestii jedzenia. Mój 2,5 letni syn zupełnie nie chce jeść zupek, dań obiadowych i kanapek (jeśli coś już weźmie do buzi to od razu wypluwa albo nawet wymiotuje). Pediatra twierdzi, że to jego ''widzimisię'' i po prostu ma swoje ulubione przysmaki, którymi są chrupki kukurydziane i paluszki. Już nie mam pomysłów na to, jak go do przekonać do jedzenia. Może któraś mam wspomoże doświadczeniem :)

42259 ania-87 Kobieta, 31 lat, Końskie

Odpowiedzi znajdują się poniżej

nikawa

nikawa

Od jakiego czasu jest taki "wybredny"? Od zawsze? Czy od niedawna?
Czy pediatra zlecil jakieś badania przed podaniem diagnozy?
Badaniae moczu, krwi, usg jamy brzusznej...itp?

35628 nikawa Kobieta, 33 lata, P
Ania_87

Ania_87

Do 7-8 m-ca jadł zupki i deserki (Gerber). Potem sporadycznie zjadł ziemniaczka, makaron, mięsko. Ale mniej więcej od 12 m-ca niestety nie chce nic. Miał badania moczu, kału, krwi. Pediatra mówił, że wszystko jest ok. Chodzimy do alergologa, ale póki co żadnych konkretnych badań mu tu nie zlecono. Nie ma mowy, żeby ugryzł chleba,bułki, a już możemy zapomnieć w ogóle o jakiejś wędlinie. Dziwi mnie to bardzo, bo ze starszą córką takich problemów nie miałam. A syn, nawet nie próbując, mówi od razu --- ''nie ciem, to mi jeś niedoble''. Próbowałam ''na siłę'' posmarować mu usteczka jabłkiem,bananem,żeby choć poczuł smak, to kończyło się wymiotami.
Mikuś urodził się duży (4900), przez co ogólnie jest większy niż dzieci w jego wieku. I każdy mówi-''I tak dobrze wygląda''.
Może faktycznie panikuję niepotrzebnie,ale według mnie powinien już jeść mnóstwo innych rzeczy. A niestety tak nie jest...

42259 ania-87 Kobieta, 31 lat, Końskie
nikawa

nikawa wpis edytowany

To jeszcze dla pewności można by mu zrobić usg jamy brzusznej. Jeżeli wszystko w porządku, to obawiam się, że taka jego uroda. Choć nie brzmi to pocieszająco. Znam mamy, które walczą z takimi niejadkami. Lekko nie mają, bo wciąż się martwą i ganiają za nimi z bułkami itp.
Na siłe nie da się na karmić, widziałam takie próby. Nie da się. Tylko niepotrzebnie stresuje się matka i dziecko.
Gdy Ty jesz, staraj się kłaść coś przed nim (makaron zwykle dzieci lubią rączkami wkładać sobie do buźki...mówisz, że Twój nie...nie pddawaj się...zrób, postaw i daj mu chwilę).
Możesz się również umówić z dietetykiem. Mam koleżankę, do której zgłaszają się rodzice takich niejadków. Ale musi być pewność, że jest zdrowy.

35628 nikawa Kobieta, 33 lata, P
Ania_87

Ania_87

Ehhh...żeby ta cierpliwość była taka łatwa... próbowalismy już chyba wszystkiego-wspólne jedzenie, przekładanie jedzenia do talerzy-zabawek (Mikuś lubi pichcić kuchni siostry i nas karmić zupkami z klocków,więc myślałam,że może to jest dobra droga), robienie kolorowych kanapek (buźki,statki,domki). Nic nie działa. Nawet pić nie chce nic poza zwykłą wodą. Jak poczuje posmak soku czy herbatki to też wypluwa.Pytałam kiedyś pediatrę o usg, ale twierdził, że skoro wyniki są ok to po co dziecko stresować. Mam nadzieję,że się kiedyś przełamie. Też słyszałam od mam,że mają problemy z niejadkami,ale przeważnie taki niejadek je malutko,ale coś jednak je.

42259 ania-87 Kobieta, 31 lat, Końskie
nikawa

nikawa

A widzisz, a koleżanki synek miał dobre wyniki, ale na usg dostał skierowanie, i coś tam nie grało...
I okazało się, że to musiało być od dłuższego czasu. Dziecku podano właściwy antybiotyk i już jest ok. Miał ostatnio ponowne USG i właściwie w ciągu dwóch tygodni wszystko wróciło do normy. Z jedzeniem jeszcze szału nie ma. Ale drożdżówkę zjada.

Znam naprawdę bardzo dużo zdrowych dzieci, które nie jedzą.
Nie wiadomo dlaczego. Sąsiadki córa zaczęła jeść, jak poszła do 4klasy SP. Znam chłopca, który ma 12 lat i wciąż wszystko w buzi chomikuje. Bułkę je przez godzinę...
Nie jest lekko. Ale bądź dzielna ;)
Akurat, to że pije wodę, to raczej na korzyść ;)
Może spróbuj z tym Dietetykiem.

35628 nikawa Kobieta, 33 lata, P
Ania_87

Ania_87

No tak...ale jak już pisałaś do dietetyka można się wybrać,ale trzeba mieć pewność,że dziecko jest zdrowe. A ja niestety tej pewności nie mam :(
O skierowania na badania trzeba lekarzy prosić, a jak już się poprosi to lekarz mówi,że to zbędne. Albo pozostają badania prywatne, bo nawet te ze skierowaniem mają tak odległe terminy,że to jakaś masakra.

42259 ania-87 Kobieta, 31 lat, Końskie
nikawa

nikawa

Ale Twoje dziecko przybiera na wadze? Rośnie? Nie choruje? Skoro lekarze mają pewność...
Ja bym zaryzykowała z tą opcją dietetyk. Może poszukaj porad od tego typu specjalisty w necie.
Może Cię w końcu ktoś uspokoi ;)
Koleżanka dietetyk kiedyś mi napomknęła o tym, że w okolicach 2 r.ż. dzieci chcą jeść tylko to, co im znane ;) ale nie wiem, ile to trwa.
Też bym się martwiła. Ja mam dzieci przed, którymi zamykam lodówkę na kłódkę (ma blokadę)... Ani w tak, jak u Ciebie, ani tak, jak u mnie, nie jest dobrze ;)

35628 nikawa Kobieta, 33 lata, P
Ania_87

Ania_87

Tak, przybiera na wadze, rośnie. Wcześniej często chorował, teraz rzadziej (często łapał infekcje). Moje obawy biorą się stąd ,że mały nie chce poznawać nowych smaków. Wszystko jest ''beeeee'' nawet widziane tylko oczami. Chciałabym wiedzieć, czy TO jest normalne. Raczej ktoś mówi, że mu coś nie smakuje po spróbowaniu czegoś, a mój syn ''robi badanie jedzenia wzrokiem'' i już twierdzi, że to niedobre...
Muszę chyba faktycznie pogadać z jakimś dietetykiem.
Dziekuję za odpowiedzi :)

42259 ania-87 Kobieta, 31 lat, Końskie
nikawa

nikawa

Wiesz, to ja Ci się przyznam, że nie próbowałam nigdy sushi, żab i ślimakow, z założenia wyszłam, że to wszystko jest bleeee i nie próbuję. A przecież ludzie sie tym zajadają. W dzieciństwie nie jadłam szpinaku. Teraz go pożeram. Pamiętam, jak nim rzucałam o ścianę. Mama zrezygnowała. Przestała go robić. Od niedawna dopuściłam w mojej kuchni ilości śladowe czosnku...
Akurat to, że nieznane czasem nas odstrasza to normalne ;) choć przyznaję, jest to dziwne.
Mojej koleżanki synek, który miał apetyt, jak Teoje dziecko, zaczął tracić na wadze. I dlatego zlecili mu USG. Okazało się , że miał jakąś egzotyczną chorobę...nawet nie powtórzę nazwy...
Ale Twoj syn piszesz, że przybiera prawidłowo. Probuj mu coś podstawiać pod nos. Ale włosów sobie nie wyrywaj.
Dziś moja córa zjadła płatki. Później pogardziła jajem, chciała swoje mleko. A po nim chwyciła chrupkę...od razu pomyślałam o Tobie ;) gdybyś jednak dowiedziała czegoś od specjalistów żywienia, to daj znać. Fajnie, żeby cokolwiek młody gryzł, bo to dobre ćwiczenie dla języka, podniebienia, przełyku... Służy mowie i wymowie.

35628 nikawa Kobieta, 33 lata, P
adasaga3

adasaga3

My mamy znajomą lekarkę która twierdzi że dzieci nie samobójcy -nie zagłodzą się na śmierć. :-) I że niejadków tak naprawdę wychowują rodzice.

Po pierwsze należało by wyeliminować z diety dziecka te przekąski które tak lubi-paluszki, chrupki, to po prostu bezwartościowe zapychacze. Nie dziwię się że dziecko które się ich naje nie ma potem ochoty na nic innego. A wie, że kiedy zgłodnieje i nic innego nie zje mama znów mu je poda z obawy że synek się zagłodzi, myśląc sobie "lepiej żeby to zjadł niż w ogóle nic".

Po drugie (rada dietetyka) należy przez jakiś czas (co najmniej tydzień) skrupulatnie notować co i o której godzinie dziecko zjada. Np.rano o 9.00 ćwierć bułki maślanej i pół kubka kakao, o 10.30- 12 chrupek, szklanka wody, o 13.00 kilka łyżek zupy itd. Często okazuje się (po analizie takiego np.tygodniowego jadłospisu) że dzieci wcale tak mało nie jedzą jak się rodzicom wydaje.

Po trzecie -jak jest z jedzeniem owoców? Dziecko które jada ich zbyt dużo, np. przed południem 2 banany nie będzie miało zbyt wielkiej ochoty na obiad.

Po czwarte konsekwencja- jeśli dziecko nie chce śniadania można zostawić na stole na talerzyku kanapkę i powiedzieć "jak będziesz głodny to sobie weź" lub schować wszystko do lodówki i powiedzieć żeby syn powiedział kiedy zgłodnieje to mu podasz kanapkę. W tym czasie nie podawać żadnych paluszków, słodyczy itp. Nie należy co 5 minut pytać dziecko czy jest głodne, ale można po godzinie, dwóch przypomnieć że kanapka czeka. Jeśli nie zawoła że jest głodne i samo nie sięgnie po kanapkę w południe podać obiad. Jeśli nie zje zrobić to samo co ze śniadaniem. Znów nic (oprócz picia oczywiście) nie podawać do jedzenia. To samo z kolacją, zasiadacie wszyscy razem do posiłku, dziecko powinno być wówczas już bardzo głodne i coś zjeść. Jeśli nie czekamy do następnego dnia i powtarzamy całą procedurę. Dietetyk mojej bratowej (miała małego niejadka) twierdzi że nie ma takiego dziecka które nie zjadłoby jakiegoś posiłku już następnego dnia takiej "diety". Oczywiście nie można się spodziewać że dziecko zje tyle co słoń ale ważne by coś w ogóle zjadło z talerza. Niech samo sobie wybierze czy ma ochotę na kanapkę która leży na stole czy na sałatkę czy na pokrojone w słupki warzywa. Sama widziałam na własne oczy jak bratanek który znów miał "dzień poszczenia" w porze kolacji nawet za brokuły się chwycił i jeszcze chlebka z kiełbaską wołał. :-)

Bardzo ważne jest by nie robić zbędnego "szumu" koło jedzenia. Jest posiłek, siadamy przy stole i jemy, kto nie ma apetytu-jego sprawa, po zjedzeniu odchodzimy od stołu do swoich spraw. Nie zachęcamy, nie wpychamy jedzenia na siłę, przy stole powinna panować miła atmosfera, dziecko ma obserwować rodziców, którzy sami chętnie jedzą. Ważny jest tu dobry przykład, tata wybierający marchewkę z rosołu dobrym przykładem nie jest. :-) Przynajmniej na początku powinno się gotować posiłki które większość ludzi (a przede wszystkim dzieci) zjada ze smakiem, niekoniecznie ma być to grochówka czy flaczki.
Są dzieci które grymaszą, odmawiają jedzenia bo domagają się w ten sposób uwagi rodziców, widzą jak bardzo rodzice się nimi wtedy interesują, jak wszystko się wokół nich kręci. 2,5 latka można tez wciągnąć do pomocy przy robieniu posiłków, może kłaść na kanapki plasterki szynki, układać na talerzykach plasterki ogórków, papryki, myć w misce warzywa itp. Dzieci które same coś przygotowują chętniej to później zjadają, a nawet przy samym przygotowaniu posiłku już coś skosztują.

39504 adasaga3 Kobieta, 38 lat, Racibórz