Maluchy

Język dwulatka

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Margeritka

Margeritka

ale też w życiu codziennym czy to nie jest tak, że to jak zachowuje się rodzic wobec dziecka, jakie postawy przyjmuje, nie ma dla dziecka skutków psychologicznych? ja jak myślę, o dzieciach mi znanych i jak widzę, że rodzice z nimi nie rozmwiają i nie tłumaczą im, tylko zabraniają, to wiem, że niektórym, rodzicom pewne informacje z tej książki na pewno by się przydały

ja nie uważam, że ta książka jest idealna i porady z niej najlepsze w świecie i że bez niej nie wychowa się dziecka, ale uważam, że ma swoje dobre strony i dla tych paru można ją przeczytać :D

27583 margeritka Kobieta, 33 lata, Lublin
~curry

~curry

Margeritka
ale też w życiu codziennym czy to nie jest tak, że to jak zachowuje się rodzic wobec dziecka, jakie postawy przyjmuje, nie ma dla dziecka skutków psychologicznych? ja jak myślę, o dzieciach mi znanych i jak widzę, że rodzice z nimi nie rozmwiają i nie tłumaczą im, tylko zabraniają, to wiem, że niektórym, rodzicom pewne informacje z tej książki na pewno by się przydały

ja nie uważam, że ta książka jest idealna i porady z niej najlepsze w świecie i że bez niej nie wychowa się dziecka, ale uważam, że ma swoje dobre strony i dla tych paru można ją przeczytać :D

Oczywiście, że rodzice mają wpływ. Jednak co innego naturalny wpływ rodziców, a co innego sztuczny wpływ książki. Ale wiesz co... wydaje mi się, że część rodziców albo przyjmie dość bezkrytycznie to co jest napisane w książce albo w ogóle nic z niej nie wyciągnie. Ale na takiej zasadzie jak piszesz to można każdy poradnik opisać. Z każdego COŚ można wyciągnąć tylko trzeba wiedzieć co. No ale skąd taki rodzic ma wiedzieć co jest ok, a co nie? Czym się kieruje? Intuicją? I jaką ma pewność, że go ta intuicja nie zawodzi? Ale oczywiście dobre strony można znaleźć. Jak we wszystkim. Jak dla mnie na pewno można znaleźć coś lepszego niż ten poradnik, nadal jestem nieprzekonana.

Margeritka

Margeritka

curry
Margeritka
ale też w życiu codziennym czy to nie jest tak, że to jak zachowuje się rodzic wobec dziecka, jakie postawy przyjmuje, nie ma dla dziecka skutków psychologicznych? ja jak myślę, o dzieciach mi znanych i jak widzę, że rodzice z nimi nie rozmwiają i nie tłumaczą im, tylko zabraniają, to wiem, że niektórym, rodzicom pewne informacje z tej książki na pewno by się przydały

ja nie uważam, że ta książka jest idealna i porady z niej najlepsze w świecie i że bez niej nie wychowa się dziecka, ale uważam, że ma swoje dobre strony i dla tych paru można ją przeczytać :D

Oczywiście, że rodzice mają wpływ. Jednak co innego naturalny wpływ rodziców, a co innego sztuczny wpływ książki. Ale wiesz co... wydaje mi się, że część rodziców albo przyjmie dość bezkrytycznie to co jest napisane w książce albo w ogóle nic z niej nie wyciągnie. Ale na takiej zasadzie jak piszesz to można każdy poradnik opisać. Z każdego COŚ można wyciągnąć tylko trzeba wiedzieć co. No ale skąd taki rodzic ma wiedzieć co jest ok, a co nie? Czym się kieruje? Intuicją? I jaką ma pewność, że go ta intuicja nie zawodzi? Ale oczywiście dobre strony można znaleźć. Jak we wszystkim. Jak dla mnie na pewno można znaleźć coś lepszego niż ten poradnik, nadal jestem nieprzekonana.

ale ja Cię nie przekonuję:D

27583 margeritka Kobieta, 33 lata, Lublin
~curry

~curry

Margeritka
curry
Margeritka
ale też w życiu codziennym czy to nie jest tak, że to jak zachowuje się rodzic wobec dziecka, jakie postawy przyjmuje, nie ma dla dziecka skutków psychologicznych? ja jak myślę, o dzieciach mi znanych i jak widzę, że rodzice z nimi nie rozmwiają i nie tłumaczą im, tylko zabraniają, to wiem, że niektórym, rodzicom pewne informacje z tej książki na pewno by się przydały

ja nie uważam, że ta książka jest idealna i porady z niej najlepsze w świecie i że bez niej nie wychowa się dziecka, ale uważam, że ma swoje dobre strony i dla tych paru można ją przeczytać :D

Oczywiście, że rodzice mają wpływ. Jednak co innego naturalny wpływ rodziców, a co innego sztuczny wpływ książki. Ale wiesz co... wydaje mi się, że część rodziców albo przyjmie dość bezkrytycznie to co jest napisane w książce albo w ogóle nic z niej nie wyciągnie. Ale na takiej zasadzie jak piszesz to można każdy poradnik opisać. Z każdego COŚ można wyciągnąć tylko trzeba wiedzieć co. No ale skąd taki rodzic ma wiedzieć co jest ok, a co nie? Czym się kieruje? Intuicją? I jaką ma pewność, że go ta intuicja nie zawodzi? Ale oczywiście dobre strony można znaleźć. Jak we wszystkim. Jak dla mnie na pewno można znaleźć coś lepszego niż ten poradnik, nadal jestem nieprzekonana.

ale ja Cię nie przekonuję:D

Ja wiem. Nie przekonana przez Ciebie do książki. Tylko ogólnie.

Margeritka

Margeritka

to już jak tak ogólnie :D to ja mam jeszcze pytanie, często w różnych poradnikach dla rodziców mowa jest o usypianiu dziecka i podawane są metody usypiania (dla mnie są one wbrew moim poglądom, jak metoda, że wsadzasz dziecko do łóżeczka i wychodzisz z pokoju i wracasz co jakiś czas i znów wychodzisz), ale mam znajomych, którzy potwierdzają skuteczność tych metod, a autorka Języka dwulatka mówi, że dziecko samodzielnie zasypia w łóżeczku i przesypia całą noc, jeśli jest tego nauczone, ze samodzielnie to nie przychodzi - co na to wszystko psychologia, jakie są skutki nauki samodzielnego usypiania dziecka i czy rzeczywiście taki moment samodzielnego spania nie przychodzi naturalnie?

27583 margeritka Kobieta, 33 lata, Lublin
arleta1984

arleta1984

hmmm. ja uwazam, ze z niczym nie wolno przesadzac. co prawda po czasie myslalam, ze te starania, zeby ziecko spalo same są przesadzone, jednak...dzisiaj wizę rezultaty. nasze dziecko spi samo w nocy. nie ma problemu z tym, ze do nas sie wtula, jak juz rano i dla zabawy. a u znajomych jest wprost odwrotnie. nie wiem, od czego to zalezy. nam jednak to pasuje, ze jest jak jest.

29310 arleta1984 Kobieta, 35 lat, Bydgoszcz
Daffodil

Daffodil

Margeritka
to już jak tak ogólnie :D to ja mam jeszcze pytanie, często w różnych poradnikach dla rodziców mowa jest o usypianiu dziecka i podawane są metody usypiania (dla mnie są one wbrew moim poglądom, jak metoda, że wsadzasz dziecko do łóżeczka i wychodzisz z pokoju i wracasz co jakiś czas i znów wychodzisz), ale mam znajomych, którzy potwierdzają skuteczność tych metod, a autorka Języka dwulatka mówi, że dziecko samodzielnie zasypia w łóżeczku i przesypia całą noc, jeśli jest tego nauczone, ze samodzielnie to nie przychodzi - co na to wszystko psychologia, jakie są skutki nauki samodzielnego usypiania dziecka i czy rzeczywiście taki moment samodzielnego spania nie przychodzi naturalnie?

Marg nie doradzę, bo u nas Kuba od początku zasypiał w łóżeczku. Do tego go przyzwyczailiśmy od samego początku, w sumie już od powrotu ze szpitala i traktował to jako coś najnormalniejszego w świecie.
Oczywiście zdarzały się takie dni czy to przy chorobie czy wychodzeniu zębów, kiedy to jego zasypianie wyglądało inaczej, ale to były incydenty.
Metod na wypłakanie się nie popieram, ja po prostu mam za miękkie serce, żeby niemowlaka zostawić, ale nie twierdzę, że są złe, po prostu nie są dla mnie :)

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
~IWA23

~IWA23

Margeritka
to już jak tak ogólnie :D to ja mam jeszcze pytanie, często w różnych poradnikach dla rodziców mowa jest o usypianiu dziecka i podawane są metody usypiania (dla mnie są one wbrew moim poglądom, jak metoda, że wsadzasz dziecko do łóżeczka i wychodzisz z pokoju i wracasz co jakiś czas i znów wychodzisz), ale mam znajomych, którzy potwierdzają skuteczność tych metod, a autorka Języka dwulatka mówi, że dziecko samodzielnie zasypia w łóżeczku i przesypia całą noc, jeśli jest tego nauczone, ze samodzielnie to nie przychodzi - co na to wszystko psychologia, jakie są skutki nauki samodzielnego usypiania dziecka i czy rzeczywiście taki moment samodzielnego spania nie przychodzi naturalnie?

Marg moja Hania do póki była na piersi spała ze mną,jak tylko odstawiłam nocne karmienie to zaczęła przesypiać noce,na początku budziła się 1/2 razy dałam pić i szła dalej spac,potem jakoś sama jak zasęła co prawda nie sama w łóżeczku,tylko na moim łóżku a ja leżałam obok potem przenosiłam do łóżeczka i tam spąła/śpi bez pobudki do rana.
A z samodzielny zasypianiem ostatnio praktykowałyśmy,kładłam ją o określonej godz do łóżeczka ja siadałam obok i jej nuciłam a ona zasypiała,wydaje mi się że już była w miarę gotowa aby ją tak usypiać.

Daffodil

Daffodil

I jeszcze przyznam, że zaciekawiło mnie to, że sporo piszecie o psychologii. Absolutnie nie umniejszam jej wartości, nie o to mi chodzi. Ale czy to na pewno jest tak, że jak ktoś nie jest psychologiem z wykształcenia, to już nie jest w stanie nic sensownego na temat wychowania dziecka powiedzieć? Czy każda kobieta planująca ciążę powinna wcześniej 5-letnie studia magisterskie z dziedziny psychologii kończyć? A instynkt? A doświadczenia z poprzednimi dziećmi? Bo mam wrażenie, że główny zarzut do pani Hogg jest taki, że jest tylko położną i widać braki w jej wiedzy...
Jest wiele kobiet, które twierdzi, że jej książki pozwoliły im się trochę ogarnąć i odnaleźć w macierzyństwie i chyba o to chodzi, nawet jeśli nie jest to do końca poparte wiedzą psychologiczną, takie jest moje zdanie :)

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
~curry

~curry

Margeritka
to już jak tak ogólnie :D to ja mam jeszcze pytanie, często w różnych poradnikach dla rodziców mowa jest o usypianiu dziecka i podawane są metody usypiania (dla mnie są one wbrew moim poglądom, jak metoda, że wsadzasz dziecko do łóżeczka i wychodzisz z pokoju i wracasz co jakiś czas i znów wychodzisz), ale mam znajomych, którzy potwierdzają skuteczność tych metod, a autorka Języka dwulatka mówi, że dziecko samodzielnie zasypia w łóżeczku i przesypia całą noc, jeśli jest tego nauczone, ze samodzielnie to nie przychodzi - co na to wszystko psychologia, jakie są skutki nauki samodzielnego usypiania dziecka i czy rzeczywiście taki moment samodzielnego spania nie przychodzi naturalnie?

Margeritka, żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie to trzeba by baaaaaardzo dużo pisać :wink: Dużo zależy od rodzica, dziecka, danej metody.

Ale ogólnie (bardzo ogólnie :wink:)
Nauka samodzielnego zasypiania niemowląt może wywołać (ale nie musi) efekt tzw. "wyuczonej bezradności" (jest to sformułowanie psychologiczne więc nie należy go traktować zupełnie dosłownie).
Polega to na tym - wiki "W psychologii termin oznaczający utrwalenie przekonań o braku związku przyczynowego między własnym działaniem (reakcją), a jego konsekwencjami (wzmocnieniem)."
Naturalne dla dziecka jest bycie przy rodzicu 24h. Jeśli dziecko nie otrzymuje odpowiednich wzmocnień, bodźców, odpowiedniej dawki bliskości to uczy się poprzez reakcje rodziców, że świat jest "zły", że nie pomoże, że rodzic nie reaguje na jego potrzeby. Zaburza to poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, blokuje to rozwój osobowości i naraża dziecko na spory stres, z którym nie umie ono sobie poradzić. I teraz wszystko zależy od nasilenia tych naszych nauk zasypiania. Metoda wypłakania robi duże szkody w psychice. A nawet ogromne. Inne metody - tutaj w zależności od podejścia rodziców. Generalnie jeśli dziecko ma potrzebę bycia przy rodzicu, a my je uczymy, że i tak przy nim nie będzie (niezależnie od metody) to chcąc nie chcąc jego podstawowe potrzeby nie są spełniane. To konsekwencje musi mieć. Jakie oprócz opisanych? Dużo zależy od dziecka.

Polecam mini artykuł
przytul mnie mamo - O nauce samodzielnego zasypiania

Czy samodzielne zasypianie przychodzi naturalnie? Tak, ale nie w wieku niemowlęcym. Po prostu dziecko do tego dojrzewa i nie widzę powodu aby je popędzać dla swojej (a jakże, bo z jakiego innego powodu) wygody.