Konkursy

Konkurs "Karmienie piersią jest dla mnie..."

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~Mama ALBERTA

~Mama ALBERTA

OGROMNYM WYZWANIEM, FASCYNUJĄCYM PRZEŻYCIEM I NIEPRZERSPANYMI NOCAMI:)

~Gosia mama Tymka

~Gosia mama Tymka

Karmienie piersią było dla mnie niełatwym wyzwaniem, którego się podjęłam. Zawsze podziwiałam mamy,które nie miały z tym problemów i był to dla nich piękny czas. Moje początki były trudne, jednak wiedziałam, że jeśli przetrwam trudny czas, dam mojemu dziecku to co najlepszego mogę dać. Tymek ma już 11 miesięcy, a ja nadal karmię piersią. Nie czuję potrzeby odstwiania malucha, bo udało nam się nawiązać super więź i jestem z siebie dumna, że dałam rade. Zaglądałam,że wytrzymam może 4 mies,a już tyle czasu się karmimy i cieszymy z tego

arlettax

arlettax

Karmienie piersią jest dla mnie niepowtarzalnym momentem bliskości z moim dzieckiem, przeznaczonym tylko dla mnie i mojego dziecka. Natura tak ukształtowała nas matki, że możemy tego cudu doświadczyć, a wystarczy naprawdę mocno chcieć. Na początku wiadomo, jest dość ciężko, gdy piersi obolałe, sutki pokrwawione a maluszek ogromnie głodny. Z miłości można wszystko, przetrwać dzielnie kryzys i patrzeć optymistycznie w przyszłość. Jest to okres czasu, który już nigdy więcej się nie powtórzy, bo przy kolejnym dziecku jest inaczej. Ja jestem zakochana w naszym karmieniu – trwamy tak ponad 4 miesiące i oby jak najdłużej.

42206 arlettax Kobieta, 35 lat, Rumia
~TosiaZosia

~TosiaZosia

"Karmienie piersią jest dla mnie..." jednym z najpiękniejszych i najcenniejszych doznań w życiu matki. Nigdy nie zapomnę pierwszego razu na który czekałam 4 tygodnie w obawie, że się nie uda. Moje bliźniaczki były w inkubatorach karmione moim pokarmem przez sondę i buteleczkę. Po nocach z budzikiem siedziałam i odciągałam pokarm aby utrzymać laktację. Wiele osób mówiło mi, że nie załapią już piersi.

Pierwszy raz udało się jeszcze w szpitalu jak córeczki osiągnęły wagę 1800g i wyszyły z inkubatorów do łóżeczek. Wzięłam wtedy Antoninkę na rączki a ona odwróciła swoją małą główkę w stronę moich piersi ! Nie wiem skąd wiedziała, że tam jest mleczko. Usiadłam więc i przerażona a zarazem podekscytowana pierwszy raz podałam pierś a ona od razu zrozumiała o co chodzi... niesamowite uczucie jak poczułam to ssanie. Zupełnie inaczej niż laktator który był moim jedynym przyjacielem przez 30 dni...

Dziś mamy 10 miesięcy i nadal ssiemy cycusia, bo karmienie piersią to jedna z najcenniejszych rzeczy jakie mama może podarować swemu narodzonemu dziecku...

tua79

tua79

karmienie piersią było dla mnie ...doświadczeniem które nie zapomnę do końca życia chodź trwało zaledwie 65 dni!! bo z przyczyn medycznych musiało być przerwane. Decydował lekarz , chodź do dziś żałuje że go posłuchałam , ale wówczas ta decyzja wydawała się słuszna. Dziś wiem że lekarz się pomylił ...ale czasu się nie cofnie . Te 65 dni !! były cudowne , niezapominanie ..i ulotne :(

36412 tua79 Kobieta, 40 lat, ZGIERZ
citrie

citrie

Karmienie piersią jest dla mnie uśmiechem mojego dziecka, słodkim odgłosem cichego cmokania i obezwładniającym zapachem bobasowego ciała! To wielka siła i magia kobiecego ciała. Źródło pozytywnej energii i czas kiedy szeptam do uszka Zosi różne magiczne zaklęcia. Przytulam usta do małego uszka i opowiadam o miłości, szczęściu i spełnianiu marzeń. Sącze do jej wnętrza poczucie pewności siebie i tego, że każdego dnia (teraz i kiedyś) może wszystko! I mam cichutką nadzieję, że śni wtedy o krainie mlekiem i miodem płynącej, o zabawie na trawie i miękkim futrze ukochanego kota :)

49370 citrie Kobieta, 27 lat, Wrocław
słodkabe

słodkabe

czymś wspaniałym - magiczną chwilą która poświęcam swojemu dziecku by ono za pomocą swoich drobnych usteczek nakarmiło swój brzuszek, nie czuło już głodu i rosło w zdrowiu. To moment kiedy moja determinacja i cierpliwość przechodzi wszelkie granice, przebija góry i ląduje na ciepłym nosku mojego maluszka, który jak to niemowlę je i odpoczywa..

48853 slodkabe Kobieta, 29 lat, Koscierzyna
perfumyfm2

perfumyfm2

.Choć czasem jest ciężko i w oczach masz łzy, to uśmiech dziecka wynagradza wszystko Ci. Matczyna pierś jest lekiem na wszystko co złe, więc karm dziecko piersią i nie poddawaj się! Nawały, zastoje, gorączki i bóle znikają prędko, gdy szkrab obejmie Twą pierś czule. Bliskość małych ust na skórze brodawki jest czymś wyjątkowym dla każdej matki. Wszystko co potrzebujesz dała Ci matka natura, więc skorzystaj z tego i karm na całego. Jeśli jednak nie możesz i masz wątpliwości, to mleko modyfikowane też ma cenne właściwości. Jest ich ciut mniej niż w naszych cycuszkach, ale jakoś wykarmić trzeba każdego maluszka. Zawalczyć jednak warto o każdą krople naturalnego mleka, bo dla dziecka bliskość z Twoją piersią to największa uciecha. Czuje Twój zapach, bliskość i dotyk-matki pierś działa jak najlepszy narkotyk! <3<br /> Naprawdę warto karmić piersią, nie odbierajmy naszym maluszkom tego, co najlepsze dla nich. Walczmy o pokarm i nie traćmy wiary ducha :)

46196 perfumyfm2 Kobieta, 35 lat, Szczytno
justa1122

justa1122

karmienie piersią było dla mnie najlepsza rzeczą, jaką mogłam podarować swojemu dziecku zaraz po narodzinach. dzięki karmieniu piersią mogłam dać mojemu maleństwu wszystko nie tylko zdrowy pokarm ale także zapewnić mu bliskość i uczucie bezpieczeństwa. podczas karmienia mieliśmy zawsze chwile tylko dla siebie. mam 3 już sporawych brzdąców i każdego karmiłam piersią do 1 roku życia, teraz spodziewam się bliźniąt i nie wyobrażam sobie abym nie karmiła ich piersią, chociaż będzie to wyzwanie:). zawsze po porodzie miałam poczucie odpowiedzialności za moje maleństwo i myśl że tylko ja mogę mu przekazać najlepszy pokarm w postaci mojego mleka dlatego nigdy nie brałam pod uwagę karmienia butelką. a tak na koniec uważam że jest wygodniej karmić piersią zwłaszcza w nocy kiedy trzeba byłoby wstać i robić mleko w butelce:)

52602 justa1122 Kobieta, 32 lata, tuczno
Artan

Artan

Karmienie piersią było i jest dla mnie naturalną konsekwencją przyjścia na świat moich dzieci. Choć poczatki nie były łatwe. Dominowała wówczas samotność we dwoje z maluszkiem, ból, uczucie wyobcowania, nieznajomości swego organizmu, chaos myśli, ludzie chętni do pomocy ale kompletnie nie mający pojęcia jakie emocje targają mną od wewnątrz, spełnione marzenie o pełnym biuście i maślany wzrok męża, zmagania z obsługą laktatora, który warczy nieprzyjaźnie, sylikonowe, na okrągło wyparzane osłonki mające przynieść ukojenie pogryzionym przez maleńką istotkę sutkom, tony kremu na brodawkach, wkładki laktacyjne wypychające stanik jak u amerykańskiej nastolatki, ręce położnej gniotącej piersi i sprawdzającej wypływ mleka, gimnastyka z dzieckiem i poduszkami w celu szukania najdogodniejszej pozycji do karmienia, potrzeba bliskości, czułości, zapachy, melodia przełykania mleka, mruczenie zadowolenia i powolny miarowy rytm serca i oddechu śpiącej blisko córeczki, wreszcie nieodparta chęć by możliwość karmienia piersią trwała bez końca. I tak córeczke udało mi się karmic przez 9 miesięcy a od dwóch tygodni przezżywam ten stan od nowa z synkiem. Za drugim razem jest już o wiele łatwiej. Bo to jak jazda na rowerze – tego się nie zapomina. Dałam córce część siebie, to samo chcę ofiarować synkowi i szczerze wierzę że mi się uda :-).

40704 artan Kobieta, 40 lat, Bialystok