Konkursy

Konkurs "Karmienie piersią jest dla mnie..."

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~marzena244

~marzena244

Najpiękniejszymi chwilami których nie zapomnę nigdy . Karmiłam 2 i pół roku i mój syn jest zdrowym chłopcem

justi2406

justi2406

Karmienie piersią było dla mnie wspaniałym doświadczeniem i mogłam spełnić się jako mama w 100%. Bliskość tak małej istoty przy piersi mamy to szczęście które bardzo dobrze wspominam i na zawsze zostanie w mej pamięci.

43241 justi2406 Kobieta, 37 lat, Rzeszów
kejti1234

kejti1234

"Karmienie piersią było dla mnie chwilą pełną miłości,
pełną wzruszenia a przy tym wielkiej radości.
Patrząc w córki piękne, duże oczęta,
czułam jak serce z miłości mi pęka.
Czułam się mamą,kobietą spełnioną,
dumną,wyjątkowa i wyróżnioną.
Dziękowałam Bogu w każdą chwileczkę,
że mogłam sama wykarmić córeczkę.
Za to,że ten dar był mi dany,
tak ważny dla mnie i wyczekany.
Dziś gdy córka już sama je swymi rączkami,
codziennie tęsknię za tamtymi chwilami.
Pamiętać będę zawsze i chętnie wspominać,
o tych cudownych z córeczką chwilach."

52528 kejti1234 Kobieta, 33 lata, Przemyśl
monabarga

monabarga

Karmienie piersią jest dla mnie bardzo ważne a zwłaszcza dla moich dzieci. Z pierwszym moim dzieckiem gdy zaczęłam karmić nie było mi łatwo, bo po prostu dobrze nie umiałam, wydawało mi się, że wszystko robie ok ale niestety synek dobrze nie przybierał na wadze i niestety musiał być dokarmiany mlekiem sztucznym. Oprócz tego wszystkiego syn upodobał sobie prawą pierś. I nie było tak pięknie i kolorowo, bo brodawke miałam bardzo pogryzioną, że nawet krwawiła a ja ze łzami w oczach podawałam tą poranioną pierś bo lewej wcale nie chciał. A raz w nocy jak zwymiotował mi krwią to tak się przestraszyłam, ze rano do lekarza pojechałam, a Pani doktor wypisuje skierowanie do szpitala…a ja tak na koniec mówie ze mam poranioną brodawke i czy to może od tego? A pani doktor podarła skierowanie i powiedziała, że powinna zadać pytanie o brodawke jako pierwsze. Lecz pomimo różnych niedogodności poddać się nie chciałam c i nabyłam laktator i odciągałam co trzy godziny z lewej piersi a czasem pobudzałam dodatkowo prawą pierś abym miała jak najwięcej pokarmu i faktycznie jego było coraz więcej, że po trzech miesiącach przeszłam całkowicie na moje mleko. Z tym , że z prawej piersi i z butelki (mleko z lewej piersi). Byłam tak zawzieta, że odciągałam również w nocy bo przecież wtedy mleko jest najtłustsze. Bardzo mi zależało aby moje kochane dziecko miało najwięcej wartości z mojego mleka. Przy drugim dziecku, córeczce stwierdziłam, że nie dam rady już tak ciągnąć w razie problemów….ale na szczęście takich problemów nie było. Córcie karmiłam 19 miesiecy. I teraz po dłuższej przerwie mam kolejną pociechę również córunie, która jest największym ssakiem z trójki dzieci, ma obecnie 8 miesiecy i planuje karmić do wiosny…a jak będzie to zobaczymy Także karmienie piersią jest dla mnie bardzo wygodne, nie musze i nie musiałam wstawać w nocy, w każdej chwili gdy dziecko płakało i różne sposoby zawodziły to pierś zawsze uratowała, była i jest wspaniałym uspokajaczem. Ważne jest, że mleko mamy ma wszystkie najważniejsze wartości odżywcze, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka. Można też powiedzieć, że córcia próbuje różne smaki mleka w zależności co zjem, a jem wszystko, nawet niby alergiczne pokarmy i na szczęście nic nie jest mojej córuni. Kolejnym argumentem dlaczego kocham karmić jest to że mam z dziećmi cudowną wieź mama i baby. Tylko my jak w jakiejś magicznej krainie!!! To wielkie szczęście, ze mogę karmić piersią, bardzo się ciesze i po prostu to kocham bo kocham swoje dzieci najmocniej na świecie!!!!

  • konkurs-karmienie-piersia-jest-dla-mnie_49825.jpg
--

http://www.suwaczek.pl/cache/c26b8b8a35.png

http://www.suwaczek.pl/cache/7883a985c6.png

12490 monabarga Kobieta, 41 lat, Lubelskie
camis

camis

Zagadką. Jestem w końcowym etapie ciąży i już niedługo sama sama rozpocznę karmienie piersią. Przeczytałam stosy książek, stosy artykułów, wysłuchałam miliony dobrych rad koleżanek, a mimo to ten temat cały czas mnie zastanawia. Wszyscy mówią, że karmienie piersią to najbardziej naturalna czynność pod słońcem, w końcu organizm kobiety sam się do niego przygotowuje. Że tworzy się wtedy między kobietą, a jej dzieckiem najmocniejsza więź, jaka może połączyć 2 osoby. A co jeżeli ta więź się nie pojawi? Co jeżeli karmienie piersią będzie kojarzyło się tylko z bólem, uszkodzoną skórą? Co jeżeli wszystkie te miłe i cudowne rzeczy nie pojawią się i nie sprawdzą się w moim przypadku? Nie wiem, czy tylko ja, zastanawiam się nad tym, czy każda kobieta w ciąży miała chwile niepewności. Ale karmienie piersią to dla mnie wielka zagadka, którą już niedługo sama odkryję.

49864 camis Kobieta, 33 lata, Kołobrzeg
~pytlowa

~pytlowa

Jest WSZYSTKIM co moge dać mojemu maleństwu!Jeśli chciałabym dac mu miłość , poczucie bezpieczeństwa i rodzinne ciepło- tó również sprowadza się do jakże bogatego mleka mamy:).Już na sali poporodowej i oddziale położniczym mówiono nam, że wszystko co możemy zrobić teraz dla naszych dzieci, jest zapewnienie im naszego pokarmu- który jest idealny pod każdym względem.

Sayuri

Sayuri

Karmienie piersią jest dla mnie najwspanialszą przygodą w życiu. Od początku wiedziałam, że chcę karmić jak najdłużej, więc zaparłam się i nawet pomimo początkowych trudności karmię już półtora roku i wciąż nie widać końca. Jest to dla mnie rzecz naturalna, ponieważ jako matka chcę dać swojemu dziecku wszystko co najlepsze. Wiele osób mówiło mi "po co tak długo karmisz?", "dlaczego tak się męczysz?", ale dla mnie są to najwspanialsze momenty na świecie, ponieważ są tylko moje i syna i nikt nie ma z nim takiej więzi jak ja w momencie gdy go karmię. W tych chwilach odczuwam niesamowitą bliskość, więź i obustronną miłość. Nigdy nie zamieniłabym się na "butelkę", ponieważ wiem, że straciłabym wspaniałe wspomnienia przepełnione przytulaniem oraz fizyczną i duchową bliskością. Mam nadzieję, że przed nami jeszcze wiele miesięcy karmienia piersią, chociaż ze smutkiem zdaję sobie sprawę, że syn pewnego dnia rozstanie się z piersią na dobre.

45270 sayuri Kobieta, 27 lat, Szczecinek
agf

agf

Karmienie piersią jest dla mnie ... naturalne. Choć przy pierwszym dziecku na początku, po kilku dniach prób zaczęłam odnosić wręcz przeciwne wrażenie :/
Z góry zakładałam, że będę karmić piersią, bo to naturalna kolej rzeczy, bo chcę dać dziecku wszystko, co mogę, bo tyle mówi się o plusach mleka matki. Jednak najpierw wcale mi nie szło. W domu po pierwszej nocy mąż jechał do nocnej apteki po mleko modyfikowane, bo mały nie chciał ciągnąć, a coś jeść musiał.Ja nie chciałam zaprzepaścić szansy, więc kupiłam zwykły ręczny laktator by utrzymać laktację. Piersi miałam w strupkach, chyba każda mama na początku to przeżywa. Bolało potwornie, ale ze łzami w oczach stwierdziłam, że się nie poddam. Mąż wychodził z pokoju, bo jak ściągałam to strupki pękały, krew leciała, ja z bólu musiałam zapierać się nogami o szafę... I tak tydzień czasu ściągałam, karmiłam z butelki tym ściągniętym i dokarmiałam mm. W końcu pomogła mi położna środowiskowa - kazała użyć kapturków. I pomogło - synek miał za co załapać i rozpoczęliśmy karmienie tylko piersią. Nie powiem, było to uciążliwe. Co 2 godziny karmiłam, karmienia trwały nawet po 60 minut. Byłam uwiązana, nie mogłam się wyrwać, odpocząć. Na początku miałam dość, karmienie nie okazało się być tak wspaniałe jak to opisują czy jak to widać na obrazkach, gdzie jest radosna mama i wtulone w nią maleństwo... Jednak obiecywałam sobie, że dam radę, postaram się, oby tylko pokarmić synka choć 3 miesiące. Potem udało zgrać i zaczęłam te chwile odczuwać jako przyjemność, postanowiłam, że będę karmić do 6 miesięcy. Jednak w okolicach 5 miesiąca synek zaczął przy karmieniu się wiercić, odpychać, płakać. Szukając przyczyny zwiedziłam gabinety pediatry, neurologa, poradni laktacyjnej. Tak się zaparłam! W końcu musiałam się pogodzić z tym, że on po prostu z sobie tylko znanych przyczyn czasem nie chce. I tak przez 1,5 miesiąca karmiony był mieszanie przy czym przez kilka tygodni ja miałam mega depresję. Każde danie mu butelki z mm to był mój płacz, nerwy, nieraz chyba z tego stresu leciała mi krew z nosa. I nie chodziło tylko o jego dobro, o to, że tyle mówi się o tym, że mleko matki jest najlepsze. Nie. W którymś momencie zaczęło chodzić o mnie. Czułam z synkiem taką więź, uczucie towarzyszące mi podczas karmienia było tak niesamowite, że płakałam na samą myśl o tym, że on nie chce i że zaraz się to skończy. Stopniowo synek cyckał coraz mniej, aż w końcu każde karmienie kończyło się mm. Po 6 miesiącu dopadło mnie jakieś zatrucie, przez 3 dni brałam silne leki i musiałam zdecydować co dalej. Pomyślałam, że może to zrządzenie losu, może to okazja by karmienie zakończyć. Bo przecież kiedyś trzeba będzie przestać i może być jeszcze trudniej. I tak się skończyła nasza przygoda z karmieniem. I tak sobie teraz myślę, że jestem szczęśliwa, że w ogóle było mi to dane, bo niejedna kobieta karmić nie może. A to, co mogłam zrobiłam, dałam synkowi wszystko i nie mogę mieć wyrzutów, że mogłam zrobić coś więcej. I chyba to jest najważniejsze - żeby matka się dobrze czuła, nie wyrzucała sobie nic, nie miała wyrzutów sumienia, które popsułyby te niezapomniane chwile z dzieckiem.

Pamiętam ile nerwów kosztowało mnie karmienie piersią. Zarówno na początku jak i na końcu. W drugiej ciąży miałam nadzieję, że uda mi się karmić moje dziecko, jak tylko długo będzie mi dane. Miałam nadzieję, że może jakoś uda się to 6 miesięcy, ale nic nie zakładałam.

Teraz córeczka ma 11,5 miesiąca, a ja jestem od 2 tygodni na etapie delikatnego odstawienia. Początki znów nie były łatwe, choć całkiem inne, do 6 miesięcy się spinałam, a później jakoś samo tak się potoczyło, że udało się karmić 2 razy dłużej. Później miałam przestać, ale czułam, że to ja jeszcze nie dojrzałam by to zakończyć. Teraz dieta córci jest już mocno rozwinięta, a ja czuję, że to już ten moment, gdy naszą przygodę pora zakończyć. Z lekkim żalem, nie powiem, łezka czasem się w oku zakręci, ale przecież kiedyś musi to nastąpić, prawda ;) Karmienie piersią to wspaniała, choć czasem niełatwa, przygoda, której każdej kobiecie, jeśli tylko ma życzenie, z całego serca życzę.

--

16939 agf Kobieta, 38 lat, Łódź
~Artystkamp

~Artystkamp

...czasem myślę o tym, że dla większości karmienie piersią jest czymś naturalnym, oczywistym - darem Boga danym ssakom. Jest czymś najlepszym, co mogą dać swojemu dziecku...
A dla mnie jest tęsknotą, która czasem szlochem wyrwie się z piersi... i tak dziwnie miażdży serce...
Jest bezradnym poczuciem niespełnienia... jakimś niewysłowionym żalem....
Ciesz się Matko, która przy piersi trzymasz Dziecko. Oddychaj Kobieto tą chwilą, bo to cud...

ONA...urodziła się zbyt wcześnie. Nie ważyła nawet 700 gram. Przez miesiąc igly i rurki dawały jej pokarm. Później ssala już mleko... z butelki. Nigdy nie poczuła jak to jest wtulić się w matczyną pierś... nie poczuła tego ciepła, spokoju, ukojenia...

ON...syn matki, która w ciąży zachorowała na raka piersi. Urodził się silny i zdrowy. Matka musiała podjąć dalsze leczenie. Pokarm, który naturalnie pojawił się w piersiach trzeba było hormonalnie zniszczyć... A ON nigdy nie poczuł jak to jest.... butelka od pierwszych chwil była jego ukojeniem...
To moja historia i moich dzieci...
Nigdy nie poczułam tej magii. Nie przeżyłam tej wyjątkowej chwili... Nigdy, nawet przez minutę...

Kiedy spotykam przypadkowo kobietę, która tak naturalnie karmi gdzieś na ławce, czy przy kawiarnianym stoliku swoje dziecko zawsze się uśmiecham... to takie piękne...
Wracam do domu i kiedy każdy już śpi wracam myślami do napotkanej karmiącej matki i czuję wszechogarniający żal ...
gryzę ręce z bólu i tęsknoty za czymś, co nigdy już się nie zdarzy....

~Gretab

~Gretab

Karmienie piersią było dla mnie... niestety przejściem przez ból, brak pokarmu, smutek i presję... Karmiłam, ile mogłam. Chciałam. Starałam się, ale pokarmu było coraz mniej i mniej. Brakowało wsparcia i mimo ciągłego przystawiania dziecka do piersi, bliskości i wspólnych starań, dziecko nie najadało się. Karmienie mieszane było rozwiązaniem. Trzymałam się tak przez 7 miesięcy. Myślę, że to i tak długo, biorąc pod uwagę niedobory pokarmu...