Konkursy

Konkurs: "Najszczęśliwsze dziecko w okolicy"

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avalka

avalka

Tak patrzyłam dziś na moją córkę i dumałam co ją z jaskiniowcem łączy. Bo to, że jest mała to oczywiście bez dwóch zdań:) Myślałam o teraźniejszości i tych minionych miesiącach jakie spędziłyśmy wspólnie, a było ich już 30... (kto by pomyślał że czas biegnie aż tak szbko...).
Wnioski??? tak! zdecydowanie mały jaskiniowiec to trafne określenie.
Pierwszy miesiąc życia - czas gdy dziecko jeszcze nawet nie zdaje sobie sprawy ze swoich emocjonalnych potrzeb. Ważna jest sucha pupa i pełen, niebolący oczywiście brzuzek. Każdy komunikat do otaczającego świata to płacz. Choć my rodzice robimy co możemy, stajemy na głowie by maluszkowi dogodzić, zapewne zdarzają się sytuacje gdy zwyczajnie nie możemy mu sprostać. Noworodek posiada instynkt który prowadzi go na swój sposób do spełnienia tych fizjologicznych potrzeb.
Kolejne miesiące - kolejne komunikaty do świata... Płacz, już przeplatający się z gaworzeniem. Pierwsze gesty choć jeszcze nieświadome. Próbowanie otoczenia wszystkimi zmysłami, no bo przecież maluch musi sam sprawdzić czy jego ulubiony brązowy pluszowy miś nie ma przypadkiem jakieś ciekawego smaku... Zaczynamy etap nauki co dobre a co złe... co wolno a czego nie wolno. Bobas nie rozumie pewnych zakazów czy nakazów więc buntuje się z całych swych sił. Potrzeby fizjologiczne nadal bardzo ważne! Emocjonalne nieśmiało im dorównują...
Koło 2 r.ż. - Komunikujemy się coraz sprawniej, niezmiennie uczymy się zasad, na co dziecko odpowiada dość śmiałym buntem. Chce być niezależne! Nie zdaje sobie sprawy ze swoich słabości. Chce próbować i poznawać, nie poddaje się z byle powodu!
Dzien dzisiejszy - Potrzeby fizjologiczne niezmiennie ważne, ale jak wiemy tak już zostanie na zawsze. Wciąż bunt przeciw zakazom. Dla przykładu dzisiejszy z porannej drogi do żłobka gdy mama zabrania zbierania brudnych liści (niestety Laura nie rozumie że liście w marcu są już niezdatne do zbierania i "kolekcjonowania" a tylko brudzą i roznoszą wszelkie paskudztwa). Inny przykąłd?? O proszę!!! W porze obiadowej czekoladka zamiast obiadu... No bo przecież moja dwuipółlatka jeszcze nie rozumie, że jest różnica między "jedzenie" a "jedzenie". Efekt? Kolejny przynajmniej kilkuminutowy bunt. Mówienie, że czekolada po obiedzie, że "za chwilę" na nic się zdaje bo dla takiego małego dziecka liczy się "tu i teraz" a nie" zaraz, jutro, za tydzień".

Kocham mojego jaskiniownca przeogromnie i staram się pomagać jej w rozwoju. Wciąż ona nie rozumie swoich emocji, staram się więc rozwijać ją emocjonalnie i pomagać. Staram się uczyć rozmowy, argumentowania i poznawania otoczenia. To bowiem właśnie łączy ją z tym tytułowym jaskiniowcem z konkursu, to że są pewne rzeczy których nie zna, nie rozumie i nie potrafi. Że jeszcze nie do konca umie się komunikować z resztą spełeczeństwa.
Moje dziecko jest dla mnie najważniejszym człowiekiem, ale pracuję nad tym by była też nim dla siebie i innych, społecznie człowiekiem przez duże "c". By rozumiała świat jak na człowieka XXI wieku przystało :)

--

http://www.rodzice.pl/suwaczki/showticker/20278

Laura nr 1
http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=71108

11499 avalka Kobieta, 33 lata, Poznań
Agnisia

Agnisia

Mały jaskiniowiec- super określenie gdy przeczytałam temat konkursu przed oczami zobaczyłam moją 2 letnią córkę złoszczącą się tupiącą i pokazującą swoje "ja"gdy nie jest po jej myśli albo gdy coś jej nie wychodzi. Dzieci gdy się rodzą są kompletnie nieporadne i uzależnione od drugiej osoby uczą się wszystkiego i poznają świat tak jak przed laty jaskiniowcy,odkrywali nowe to możliwości świata i możliwość robienia różnych rzeczy z prostych przedmiotów.Dzieci też są takimi małymi jaskiniowcami kierowane przez dorosłych osobników uczą się do czego co służy i jakie ma zastosowanie. Tak sobie myślę... Nasze dzieci i nas za parę lat mogą nazwać jaskiniowcami tylko nie małymi a starymi :) gdy w schowanych głęboko kartonach znajdą film na VHS albo kasete magnetofonową w dzisiejszym świecie internetu, tabletów iPodów i smartfonów za kilka lat to dzieci Nas będą prowadzić przez świat multimediów i nowości na świecie....:lup::hahaha:

--


http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/40891.png

26645 agnisia Kobieta, 30 lat, Poznań
cudaczek

cudaczek

Mali jaskiniowcy jakże to trafne określenie dla małych dzieci. Oczywiście instynkt ma tutaj ogromne znaczenie. Ja uważam, że określenie "mali jaskiniowcy" jest trafne ponieważ dziecko samo dochodzi do wszystkiego, najlepiej się uczy metodą prób i błędów. Jaskiniowcy nie mieli się od kogo uczyć. Sami próbowali różnych metod aby wybrać najlepszą.
Kiedy dziecko je posiłek - wcale nie potrzebuje do niego sztućców - ma przecież swoje zwinne łapki. Jest głodne - je posiłek, jest zmęczone - śpi, chce się bawić - robi to, potrzebuje się przytulić - wskakuje się na kolana,Zaspokaja swoje potrzeby, które wyczuwa bez zastanawiania się czy tak wypada, czy tak trzeba. Tak jak jaskiniowcy słucha tylko swojego ciała i swoich potrzeb i zaspokaja je tak jak mu dyktuje serce i rozum.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/nzjdgywl5lopj6o9.png
http://www.suwaczki.com/tickers/iv092n0azzw9lniu.png

21366 cudaczek Kobieta, 37 lat, Warszawa
aspodlasie

aspodlasie

Mali jaskiniowcy dlatego,iż dzieci odkrywaja świat od podstaw aż do doskonałości.Żeby nauczyć sie jeść sztućcami jedzą rękoma i innymi przyborami ,które maja w zasięgu.No i najważniejsze jest to,że poznaja świat poprzez dotyk.Szczególnie chłopcy,mali odkrywcy którzy potrafią zdemolować nasz domek ;)łomotanie zabawkami to już chyba norma.
Dzieciaki szczególnie akcentują swoje potrzeby,szczególnie maluchy.Jak jaskiniowcy daja głośny i wyraźny znak,że pora coś zrobić.

--

30087 aspodlasie Kobieta, 33 lata, pomorskie
onlyme30

onlyme30

"Mali jaskiniowcy" - to pojęcie oznacza dla mnie tę część życia dzieci, kiedy to są nieporadne i wykonują pewne czynności w bardzo błachy i prosty sposób. Robą coś machinalnie, tak jak podpowiada im intuicja i pozwalają ich możliwości. Nie przywiązują uwagi czy tak powinno być, bo dla nich jest naturalne i normalne to co robią.
To naprawdę jaskiniowcy, bo odkrywają dopiero świat w którym przyszło im żyć, są wszystkiego ciekawi i badają go według swoich dziecięcych i nad wyraz prostych miar.
Są niczym niedoświadczone małe dzikuski, które z pomocą innych uczą się i rozwijają, zaczynając od prostych rzeczy, póki nie dojdą do doskonałości i wyszlifują w sobie zdobyte umiejętności.

--

10590 onlyme30 Kobieta, 40 lat, Gryfów Śląski
agasam9

agasam9

moim zdaniem dziecko to mały jaskiniowiec, bo to taki mały odkrywca, którego wszystko interesuje, chowa w dziwnych miejscach przeróżne drobiazgi, lubi chodzić boso, buduje namioty z wszystkiego co znajdzie pod ręką

--

12822 agasam9 Kobieta, 35 lat, Szamotuły
roksiaaa

roksiaaa

Małego jaskiniowca mam i nikomu go nie dam - z takim stwierdzeniem spotkałam się po raz pierwszy ale to prawda. Tak jak nasz dawny przodek wychodzi z jaskini pełnej miłości i maminego ciepła. w chwili urodzin wychodzi na świat pełny obaw i przede wszystkim zimna - w porównaniu do ogniska maminego serduszka . Przez pierwsze miesiąc życia chłonie to co było poza jaskinią - wszystkie dźwięki i obrazy są dla niego nie znane. Prawdziwi jaskiniowcy z przed tysięcy lat też rozpoczynali tak swoje wyjście z jaskini. Po kilku miesiącach życia zaczynają wydawać dziwne dźwięki .Prawie, że identyczne do tych , którymi posługiwaliśmy się kilka tysięcy lat temu, czyli te ochy , achy. Kolejnym etapem ewolucji jaka następuje u maluszków - nauka siedzenia - to kolejny krok w rewolucji małego brzdąca. Wielki dzień dla niego a także dla rasowego jaskiniowca. Kolejnym etapem jest akceptacja rzeczy lub nieznajomej osoby. Zanim to zaakceptuje podchodzi ostrożnie jak na polowanie na mamuta lub słonia. Bądź co bądź czasem samo ucieka w popłochu. Nauka jedzenia jest bez żadnych zasad , palcami , nogami czasem nawet całym ciałem co przypomina mi sceny z malowideł lub filmów ""jaskiniowych". 0 etykiety. Urządza również polowania , a to na telefon mamy , a to na chrupka lub zabawkę . Po 1 mln lat dla malucha a dla nas po 1 roku zaczyna uczyć się chodzić. Z małej małpki biegającej na czworakach staje się małym wykształconym ssakiem z butlą mleka i misiem w ręku. Jego ewolucja się oczywiście nie kończy. Wtedy zaczyna ns nowo poznawać świat - z całkiem innego punktu. Jego horyzont się poszerza - umie sięgnąć to co jest wyżej już bez pomocy dzidy czy maminej rączki. Z małej zastraszonej istoty staje się łowczym - jego zwierzyną staje się butla mleka ewentualnie maminy cycuś . Dźwięki jak mowa naszych miłych jaskiniowych przodków staję się bardziej zrozumiała - sylaby stają się wyrazami a wyrazy zdaniami...

Jak nasz jaskiniowy przodek musiał poczekać bardzo wiele lat , nawet tysięcy tak natura udoskonaliła swe dzieło teraz. Naszym "jaskiniowymi ludkom " zabiera to rok , może dwa.

--

29232 roksiaaa Kobieta, 27 lat, święte
agf

agf

No a czyż tak nie jest? Przecież maluszki to mali jaskiniowcy jak nic! Sami odkrywają świat, doszukują się, kopią głębiej i głębiej. Mają swój własny język sobie tylko zrozumiały. Jedzenie to dla nich odkrywanie smaków, ale i babranie się rączkami, rozrywanie na strzępy... Czasem coś upolują, np. zgarną starego chrupka spod kanapy ;)

--

16939 agf Kobieta, 38 lat, Łódź
annakoz

annakoz

Duży jaskiniowiec zna się już na swoim fachu bo nie jedną jaskinię już przemierzył, a taki malutki wkraczając w życie dopiero je poznaje.Robiąc pierwsze kroki rozgląda się- bada teren , wydając pierwsze dźwięki zaznacza swoją obecność a także przywołuje " Dużego Jaskiniowca" :),kolejnym zaawansowanym krokiem są malowidła na ścianach -każdy rodzic je dobrze zna :).By dobrze poznać ową jaskinię ( życie) potrzebuje latarki i innego sprzętu ( pomocnej dłoni mamy i taty) by sie za bardzo nie potykać.Choć oczywiście zdarzy mu się otrzeć o niejeden kamień.A nam jako kochającym rodzicom nie pozostaje nic innego jak tylko opatrywać te rany :)

--

31122 annakoz Kobieta, 0 lat