Kącik zadumy

Dlaczego zycie jest takie niesprawiedliwe??!!

Sweethope

Sweethope

ehhhh...tak sobie mysle...jednego dnia rozmawiasz z pewna osoba, a na nastepny dzien juz jej nie ma....na swiecie...nie wiem czy to zycie, los czy BOG kaze nam pzrechodzic przez ciezkie chwile...Moja ciocia , ktora jest tak dobra i wewnetrznie piekna osoba tyle sie w zyciu nacierpiala...zmarl jej maz na raka,drugi sie rozchorowal na to samo...ona sama przez 10 lat walczyla z rakiem i przegywa walke...dlaczego?????od kilku dni lezy w szpitalu...jest mi tak bardzo przykro...ida Swieta i nie moge przestac o niej myslec....
staram sie to sobie jakos tlumaczyc, ze moze Bóg ma zwiazane z nia jakies plany...dlatego ja zabiera...tak piekna dobra dusze....:Płacz::Płacz::Płacz::Smutny::(

--

"Szczęście zdobywa się pod warunkiem, ze się go nie pragnie zdobyć."
http://ticker.7910.org/an1cA9uFiA00010Nzc3MTE3ZHwwMDAwMTExZGF8S3NpZWNpdW5pbyBNQXRp.gif http://s2.pierwszezabki.pl/003/0030799a0.png?9880 http://www.mateuszeks.dzieciaczek.pl/<--nowe zdjęcia^^ :)

191 sweethope Kobieta, 0 lat, szczecin

Odpowiedzi znajdują się poniżej

gosiai

gosiai

Sweethope
ehhhh...tak sobie mysle...jednego dnia rozmawiasz z pewna osoba, a na nastepny dzien juz jej nie ma....na swiecie...nie wiem czy to zycie, los czy BOG kaze nam pzrechodzic przez ciezkie chwile...Moja ciocia , ktora jest tak dobra i wewnetrznie piekna osoba tyle sie w zyciu nacierpiala...zmarl jej maz na raka,drugi sie rozchorowal na to samo...ona sama przez 10 lat walczyla z rakiem i przegywa walke...dlaczego?????od kilku dni lezy w szpitalu...jest mi tak bardzo przykro...ida Swieta i nie moge przestac o niej myslec....
staram sie to sobie jakos tlumaczyc, ze moze Bóg ma zwiazane z nia jakies plany...dlatego ja zabiera...tak piekna dobra dusze....:Płacz::Płacz::Płacz::Smutny::(

swetko TRZYMAJ SIE TAKIE JEST TO ZYCIE ZABIERA NAM KOCHANE OSOBY!!!!

--

http://suwaczki.maluchy.pl/li-53060.png

BARTEK NASZ PIERWORODNY SYNEK 06.05.98-18.08.03 ALL (ostra białaczka limfoblastyczna)

132 gosiai Kobieta, 43 lata, Szczecin
monikouette

monikouette

no, ja zawsze slyszalam, ze zlego diabel nie chce i dlatego dobre dusze odchodza....
ale i tak zadne to pocieszenie....
wrecz przeciwnie bo jak tak dalej pojdzie sami na tym swiecie zostaniemy.....
bo tak jak mowi Ann, rozum krzyczy.... u mnie tak wlasnie jest... nie mam niczego co mi rownowazy takie myslenie, juz zwatpilam w to ze Ktos gdzies ma dla nas jakis plan...

--

http://www.szipszop.pl/tickers/20667.gif
http://www.szipszop.pl/tickers/13408.gif

moj BLOG

83 monikouette Kobieta, 42 lata, Tours- Francja
taduhepa

taduhepa

codziennie sie zastanawiam kto jest odpowiedzialny za to ze tracimy tak bliskie nam osoby i tak wspaniale, czy to los czy Bog? czy moze to jest jakas kara za grzechy, czy to jakis plan Boga a moze jeszcze cos innego o czym nie mam pojecia. Dwa lata temu zmarla moja mama na raka, kobieta anioł, potem dziadek mojego meza, a pare dni temu moj chrzesniak Oskarek majac dopiero 1,5 roczku. moje uczucia juz troszke ostygly chociaz zal i tesknata w sercu zostala jezeli chodzi o moja mame, ale czym zawinil malutki dzieciaczek? przeciez ta duszyczka jest czysta od grzechu wiec dlaczego musial zostawic swoja mamusie? mowi sie ze zostaje wierzyc, ale w co wierzyc ze jest mu tam lepiej? przeciez najlepiej opiekowala sie nim jego wlasna matka,wierzyc ze tak mialo byc? ze musial przecyc 2 operacje serduszka i umrzec.wierzyc ze dal swojej mamie najwieksze szczescie na swiecie? DAL ale dlaczego tylko na te 17 miesiecy? chyba sie nigdy z tym niepogodze i nigdy niezrozumiem dlaczego tak jest...

Sweethope przykro mi ze twoja ciocie to spotkalo, bo nikt niezasluguje na ta chorobe i nikomu jej niezycze. trzymaj sie i wierze ze ciocia wygra walke z ta choroba i moze te swieta beda jeszcze ciezkie dla was ale kolejne napewno spedzicie razem w domku,juz niewracajac do tych dni

--

http://ticker.7910.org/an1cA6C0g410010Mzg3bGR8NjcyOTE1MGRhfE5hc3phIGPzcmNpYSBtYQ.gif
http://ticker.7910.org/as1cF1_0g410010NTFqfDAwMDE1OWR8TmFzeiBzeW5layBtYQ.gif

34 taduhepa Kobieta, 35 lat, Warszawka
Ardhara

Ardhara

Ja podchodze do tego inaczej - odchodzenie bliskich nam osób zazwyczaj jest dla nich końcem bólu i cierpienia , idą tam gdzie ( w zależności od naszej wiary ) wydaje sie ze będzie lepiej , ze skończy sie cierpienie fizyczne a i często psychiczne.

Mój tata miał kolege ( współpracował z nim ) , w ciągu kilku dni okazało sie że ma on raka i przerzuty,powstał obrzęk muzgu... po 4 dniach odszedł zostawiając rodzine i dopiero co narodzoną wnuczkę. Ale dzieki temu przestał cierpieć a rodina bardziej się zespoliła.

Może i to jest powód takich przypadków - zespolenie ludzi którzy na codzień na siebie warczą i myślą tylko o zawiści

Może to nauka dla innych że życie jest ulotne i nalezy patrzeć na wszystko a nie tylko na własny czubek nosa - bo nie wokół tego kręci się świat.

Śmierć bliskich jest bardzo bolesna i zawsze rodzi pytania "dlaczego?" , "co zrobiłem/łam nie tak " ale w rzeczywistości uważam że to impuls do zmiany naszego życia , do przeanalizowania swoich poczynań i palnów abyśmy na łożu śmierci nie musieli powiedzieć - nie zrobiłem/łam tylu rzeczy czy też - żałuje tego jak żyłam/łem.

To na tyle odemnie :)

--

Kinga : 06.03.2006 rok ( 3760g i 55 cm )
Grześ : 29.06.2011 rok ( 3750g i 56 cm )
Sonia : 16.10.2012 rok ( 3860g i 54 cm )
http://emotikona.pl/gify/pic/11wir.gif

136 ardhara Kobieta, 32 lata
pysia20

pysia20

Nefretete jestem ciocią aniołka Kubusia(*) zmarł mając dwa latka w wielkich cierpieniach na nowotwór 11.07.07 roku wiesz myślałam że bedzie ciężko się z tym pogodzić teraz jakoś czas leci nie jest tak samo czasami dopada tęsknota ból żal. Strach o mame niunia był ogromny ale zadziwiła nas wszystkich jest twarda wie że nie może nic ze sobą zrobić bo wtedy już nigdy Kubunia nie spotka musi czekać i żyć żeby w ostatniej godzinie swojego życia niunio po nią wyszedł i zabrał ją ze sobą. Wierze w Boga wierze ze ma w tym jakiś cel czy rozumiem? pewnie że nie ! Jak to się mówi czas leczy rany bardzo potrzebne jest w takich chwilach wsparcie rodziny wiec bądz przy mamie Oskarka jeśli możesz nie musisz z nią rozmawiać jeśli się boisz wystarczy że bedziesz i nigdy nie zapomnisz że jest taki aniołek i że kiedyś istniał. ja do tej pory nie wiem jak rozmawiać z mamą Kubusia staram się nie ranic ale rozmawiamy o Kubusiu zawsze jest z nami. A dlaczego to się dzieje? NIe wiem! NIe rozumiem.
sweethope mam nadzieje że ciocia da rade. A może ona już nie chce dawać rade może chce iść już do męża? MOże wyda wam się to głupie ale znam kilka młodych dziewczyn które straciły mężów i wolały by być już przy nich czasami miłość jest tak wielka ze nie potrafi żyć rozdzielona. Męża babcia żyła 24 lata bez męża nie znalazła drugiego i całe to swoje życie powtarzała że chce już do niego że ma dosyć że cierpi na tym świecie bez niego.Ból nie minął

--

397 pysia20 Kobieta, 31 lat, Sokołów Podlaski
asica

asica

Moja ukochana babcia odeszła 4,5 roku temu...Bardzo cierpiała przez ostatnie 10 lat życia, może i więcej...Niewydolność nerek, co drugi dzień dializa, co drugi dzień wymazany z życia...pod koniec męczarnia...któregoś dnia nie wróciła już ze szpitala, dopadł ją zawał, po kilku dniach odeszła...Zawsze cicha w swym bólu, nawet nikomu nie poskarżyła się na swoje cierpienie, zawsze wierząca , do końca ...Jedyna osoba, która trzymała naszą rodzinę w zgodzie ...Kobieta Anioł...dla mnie Ktoś więcej niż Babcia, niż moja mama...Nie zasłużyła sobie na tyle bólu i cierpienia :(
i podpisuję się pod tym, co napisała Moniq

monikouette
...jak tak dalej pojdzie sami na tym swiecie zostaniemy.....
bo tak jak mowi Ann, rozum krzyczy.... u mnie tak wlasnie jest... nie mam niczego co mi rownowazy takie myslenie, juz zwatpilam w to ze Ktos gdzies ma dla nas jakis plan...

Ja zostałam sama...rodzina okazała się jednym wielkim zakłamanym pospólstwem, Jej śmierć nie zbliżyła nas do siebie...jedyna Mądra Osoba, która trzymała nas w kupie odeszła i wraz z nią odeszło jakieś ogniwo spajające naszą rodzinę...zrodziła się jedna wielka nienawiść...z...zazdrości...o wszystko i o nic...Chociaż mieszkamy w tym samym mieście, to Nikodema moi rodzice widzieli ostatni raz jak miał 10 miesięcy, wyrządzili mi wiele nieuzasadnionego bólu psychicznego, wiele krzywdy...za nic w sumie :(

Więc napiszę, że pomimo wielu prób naprawy stosunków z rodziną, ze względu na ciężkie życie i męczącą chorobę mojej Babci, na wszelkie niezawinione cierpienia dorosłych i dzieci, na wszelkie bestialstwo na świecie- NIE WIERZĘ W NIC...

--

Dumny zerówkowicz
http://lbym.lilypie.com/3iudp1.png

" Kobieta bardziej kocha dziecko niż męża. Bo dziecko jest na pewno jej, a m

203 asica Kobieta, 37 lat, P
Sweethope

Sweethope

asica

...rodzina okazała się jednym wielkim zakłamanym pospólstwem,

Rozumie cie doskonale...Ta ciocia to dla mnie wiecej niz rodzina...dla mojej mamy tez {to byla jedyna osoba , ktora przychodzila do mojej mamy do szpitala, oprocz mnie , jak byla powaznie chora} dlatego tak bardzo ciezko mi pogodzic sie z mysla , ze mi jej zabraknie...a przede wszystkim zabraknie przyjaciolki mojej mamie
A z rodzina kochana to wychodzi sie dobrze na fotografiach...jesli sie wychodzi...juz sie o tym przekonalam nie raz , zarowno z mojej str jak i rodziny ze str mojego meza...takze na prawde cale zycie jestesmy same

--

"Szczęście zdobywa się pod warunkiem, ze się go nie pragnie zdobyć."
http://ticker.7910.org/an1cA9uFiA00010Nzc3MTE3ZHwwMDAwMTExZGF8S3NpZWNpdW5pbyBNQXRp.gif http://s2.pierwszezabki.pl/003/0030799a0.png?9880 http://www.mateuszeks.dzieciaczek.pl/<--nowe zdjęcia^^ :)

191 sweethope Kobieta, 0 lat, szczecin
monikouette

monikouette

oj, no widze, ze Wy rowniez potwierdzacie co sama tez przezylam...
z ta rodzina....

ja tez stracilam moja babcie, wlasnie minely dwa lata...
mieszkalam juz we Francji i brat do mnie zadzwonil z taka smutna nowina... to bylo w sobote w poludnie. w niedziele juz lecialam do domu, nad niczym sie nie zastanawialam, kasy na bilet nie mialam, zapozyczylam bo nie mialam w przewidywaniach taich wydatkow..

pogrzeb byl w poniedzialek.... byla prawie cala rodzina... taka rodzina co wlasnie wychodzi dobrze na obrazku, taka co spojona wlasnie byla dzieki babci. kuzynow dwoch moich, co prawie nigdy nie przyjezdzali do babci, a po drodze codziennie z pracy mieli....
i po pogrzebie tak ze mna rozmawiali jakbysmy sie wczoraj widzieli i jakby znaliu babcie najlepiej na swiecie.... nie moglam pojac tej ich glupoty..
a do tego ich mama, a corka babci, nie przyjechala na pogrzeb. nawet majac na uwadze okolicznosci, nigdy jej tego nie wybaczylam. pracowala wtedy za granica w niemczech, synalkowie ja powiadomili wczesniej ode mnie ale ona zdecydowala ze nie przyjedzie...
nigdy tego nie zrozumialam.... i zostalo mi to na sercu... bo ja w sumie tez moglam nie przyjechac ale to mi sie po prostu nie miescilo w glowie zeby tak zrobic!!! i mimo ze moj dyrektor sie baaardzo wsciekl ze mnie nie ma, to jednak zrozumial i nawet nie musialam odrabiac tego dnia nieobecnosci...

sorki, ze sie tak wygadalam ale nigdy tego nie strawilam i do tej pory mnie to gryzie...

a odkad babcia zmarla, cala rodzina sie rozsypala i juz sie nikt z nikim nie widuje....

--

http://www.szipszop.pl/tickers/20667.gif
http://www.szipszop.pl/tickers/13408.gif

moj BLOG

83 monikouette Kobieta, 42 lata, Tours- Francja