Kącik dla Tatusiów

Poród

bbbbbb21

bbbbbb21 wpis edytowany

Witam moja żona za niedługo rodzi i chce żebym był obecny przy porodzie. Ja mam mieszane uczucia co do tego. Nie wiem czy sobie poradzę. Prosze o wasze opinie.

39824 bbbbbb21 Mężczyzna, 34 lata, katowice

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Ulla

Ulla

Myślę, że strach ma wielkie oczy. Spokojnie powiedz o swoich obawach swojej żonie, porozmawiajcie, przejdźcie się razem do szpitala byś lepiej wiedział jak co wygląda. Mój m. był mi potrzebny by kontrolować mój oddech, dane z tętna dziecka. Był przy mnie i to było pomocne a potem przy dziecku.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 37 lat, Jaworzno
Margeritka

Margeritka

to dobrze, że żona chce mieć Cię blisko przy sobie w tym czasie, jeśli boisz się asystowania, to może warto pomyśleć o szkole rodzenia lub przyśpieszonym kursie rodzenia, położna opowie Ci, jakie są zadania dla taty w tym czasie, zobaczysz salę porodową i będziesz wiedział, co masz robić, a czego nie

--

http://www.rodzicenaczasie.pl/ http://www.suwaczki.com/tickers/3i49vcqgt21lddp7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/3i49df9h7fbnc5wv.png

27583 margeritka Kobieta, 31 lat, Lublin
Angus9

Angus9

Polecam bycie przy porodzie. Niezapomniane doznania. Ja byłem zachwycony.

39871 angus9 Mężczyzna, 27 lat, rybnik
kuchnaii

kuchnaii

Spokojnie powiedz o swoich obawach swojej żonie, porozmawiajcie, przejdźcie się razem do szpitala byś lepiej wiedział jak co wygląda. Mój m. był mi potrzebny by kontrolować mój oddech, dane z tętna dziecka. Był przy mnie i to było pomocne a potem przy dziecku.??

______________
GUL

43946 kuchnaii Mężczyzna, 32 lata, Pakistan
pilirun

pilirun

Zachowuj się jak mężczyzna. Skoro Cię potrzebuje, to tam po prostu bądź

40338 pilirun Mężczyzna, 29 lat, Kluczborg
Krokiet

Krokiet

Byłem i absolutnie nie żałuję. Wzruszenie niesamowite.
Faktycznie jednak część nie wytrzymuje w trakcie (np. mdleje) lub ma później blokady psychiczne - do impotencji włącznie. Ważne byś był świadom po co tam idziesz (stanowić wsparcie) i że to nie jest sielanka. Musisz wiedzieć jak przebiega poród (do haseł "nacinanie krocza" czy "rodzenie kupy" włącznie), oraz jaką rolę pełnisz. Moja żona do pewnego momentu martwiła się o... mnie - że może się źle tam czuję i to ją blokowało. Ja też nie wiedziałem jak najbardziej jej pomóc. Jak wyjaśniliśmy sobie wszystko - było OK. Niestety w kluczowym momencie mnie nie było, bo były komplikacje (próba vacum, ostatecznie kleszcze) i lekarz poprosił, żebym wyszedł a i ja nie chciałem przeszkadzać personelowi. To oczekiwanie było mimo wszystko stresujące, choć wiedziałem o tych wszystkich procedurach. Jak tylko jednak synek się dał z siebie głos - znowu wszedłem. Miał wydłużoną główkę, ale tu znowu edukacja pomagała - wiedziałem, że tak może być przy vacuum. Akurat u syna to był efekt długiego porodu. Byłem więc spokojny.
I najważniejsze - tak szczęśliwej żon y nie widziałem nigdy!!! Po tak ciężkim de facto porodzie w oczach było samo szczęście :) i troska o syna. Żadnego narzekania, marudzenia - tylko uśmiech. Dopiero później - pod wpływem rozmów z innymi kobietami (?) - mówiła jakie to było straszne.
Dlatego jeżeli żona chce i ktoś się czuje na siłach - powinien przy tym być :)

45474 krokiet Mężczyzna, 47 lat, średnia
Krokiet

Krokiet

Seba_76
O masakra ja bym nie dał rady. Gratuluje :)

Tak sądzisz, czy jesteś pewien? Z mojego doświadczenia wiem, że wiele rzeczy wydaje się nam niemożliwymi, a potem okazuje się, że dajemy radę :) Zresztą co tu dużo filozofować - ludzie się rodzą nie od wczoraj ;) Kiedyś było im dużo trudniej. Codziennie w Polsce jest tysiąc porodów. Zdecydowana większość udana :) Nie ma się czego bać :) Nastawienie - |tysiąc kobiet z sukcesem rodzi. Pewnie z 500 mężczyzn im towarzyszy. Ja też dam radę"

Jeszcze raz podkreślam - najważniejsze jest być świadomym. Szkoła rodzenia czy podręcznik dla "zielonego" tatusia to podstawa. Ja mimo że przeszedłem już to, teraz i tak wybieram się z żoną do szkoły rodzenia. W końcu wiele mogło się zmienić z podejściu (np. kwestie znieczulenia).

45474 krokiet Mężczyzna, 47 lat, średnia