Skocz do zawartości
Forum

Plamienie zamiast okresu, czy ktoś miał na początku ciąży?


Rekomendowane odpowiedzi

witajcie.

nie ładnie może z mojej strony, że się nie przywitałam, ale właśnie szykuje się do pracy i nie bardzo mam czas już na poszukiwanie takiego wątku. z góry więc Was przepraszam i witam wszystkie tutaj...

mój problem... kurcze. piszę do Was, bo nie wiem co robić. mieszkam w UK. z dala od moich przyjaciół i rodziny. jakiś czas temu zaczeliśmy rozmawiać o dzieku. najpierw mnie ten fakt strasznie ucieszył. sama myśl o posiadaniu dziecka napawała mnie szczęściem. mam psa, którego niewymówienie kocham. i każdy kto mnie zna śmieje się, że traktuje go jak swoje dziecko. że już powinnam pomyśleć o takim dziecku na dwóch nóżkach. i właśnie zaczęłam o nim myśleć. mój parnter jest ode mnie starszy o kilka lat i odkąd się właściwie znamy chce mieć dziecko. chce mieć je ze mną, więc na moją wiadomość ucieszył się bardzo i tym samym przestał się zabezpieczać. ja się z tego śmiałam, żartowałam, ale teraz... strasznie sie boje!!!!! tak się boje, że jednak mogę być w ciąży, że nie mogę o niczym innym myśleć ;(

mam bardzo nieregularne cykle. srednio co 25 dni. ale przewaznie od 25 do 30 dni. wynika to z tego, że mam nadwagę. a takową mam bo od zawsze miałam problemy z regularną miesiączką i krzepliwością krwi i od 16 roku życia co 2 lata dostawałam hormony. ostatnie odstawiłam w październiku, bo głowa mnie po nich tak bolała, że na oczy nic nie widziałam... i właśnie te moje nieregularne cykle... od tygodnia bolała mnie głlowa, brzuch, plecy i było mi niedorze - to są zwykłe objawy przed miesiączką u mnie. do tego doszło zmęczenie. nie mogłam się podnieść z łóżka. pies mnie zmuszał do porannego spaceru, bo przed 9 nie mogłam wstać (spałam po 9-10 godzin). a jak nie byłam w pracy to czasem zdarzało się, że położyłam się w ciągu dnia na godzinę jeszcze. wszystko zwaliłam na pogodę za oknem i fakt, że ostatnio pracuje za dużo. od 14 do 22 fizycznie jako kontroler produkcji. a od 10 do 13 umyslowo jako redaktor + po 10h w każdą sobotę i niedziele. myślałam więc, że to przemęczenie zwykłe... jednak potem doszedł ból piersi i zaczęłam spodziewać się okresu, bo zawsze po tym objawie następuje krawienie. i tym razem też tak było. w niedziele miałam jechać na basen, jak co tydzień, ale dostałam plamienia, więc zostałam w łóżku. całą niedziele spędziłam w łóżku i odpoczywałam pewna, że w poniedziałek krew mnie zaleje (zawsze mam 2 dni plamienia przed właściwym okresem). ale nic z tego... dzisiaj mija 5 dzień, plamienia są nadal. wczoraj nawet były silniejsze, a dzisiaj tylko rano. nic mnie już nie boli. czuje się wręcz świetnie. nie czuję zmęczenia. ale to plamienie mnie niepokoi... podejrzewam, że mogę być w ciąży. chociaż to też może tylko zmęczenie... wiem, że muszę zrobić test i już napisałam do TŻ żeby go kupił jak będzie wracał z pracy (bo jak ja skończę to wszyskie apteki bedą pozamykane). ale piekielnie sie boje, że to jednak może być ciąża! czy to nromalne?

p.s.
przepraszam, że tak dużo i tak chaotycznie ale nerwy mam neisamowite!

"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem"

Odnośnik do komentarza

ufff. testu nie zdążyłam zrobić. dzisiaj rano pies mnie obudził po 8.20 (znowu mam kłopot, żeby wstać) i tak mnie wszystko bolało, że ledwo z tego łóżka wyszłam. okazało się, że ten spóźniony (a właściwie to nie, bo pisałam że mam nieregularne miesiączki i tym razem zmieściła się w zakresie do 30 dni) okres w końcu przybrał normalną formę. mimo wszystko to 6 dniowe plamienie przed okresem, notoryczne zmęczenie i boląca głowa nie dają mi spokoju... jak tylko okres się skończy umówię się na wizytę do lekarza... czytałam gdzieś że takie problemy może wywoływać zwykły brak magnezu w ograniźmie. przez problemy z przepliwością krwi często jako nastolatka zapadałam w anemię. i później też miewałam problemy z żelazem, magnezem i czerwonymi krwinkami ogólnie. czy uważacie, że ten problem może być spowodowany m.in. niedoborami w moim ograniźmie? przepracowaniem itd.?

jeśli zaś chodzi o dzieciątko... odetchnęłam dzisiaj z ulgą. wczoraj cały dzień myślałam o ciąży, o nowym członku naszej rodziny i doszłam do wniosku, że jednak wstrzymam się z tą decyzją jeszcze. niech ona dojrzeje we mnie jeszcze... powiedziałam o tym TŻ-towi po powrocie z pracy. zadowolony nie jest. ale przyjął to jakoś nadwyraz spokojnie. czeka nas jeszcze rozmowa na ten temat jak w końcu spotkamy się we własnym mieszkaniu na dłużej niż poł godziny w ciągu dnia (tak pracujemy... ).

a skoro już tu jestem to może przyłączę się do Was? co prawda matką nie jestem i wychowanie znam jedynie z teorii, ale jednak... ;)

pzdr.
M.

"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem"

Odnośnik do komentarza

macie racje. muszę zrobić badania krwi, bo niestety ale zaniedbałam to ostatnio strasznie. od jakiegoś czasu mieszkam za granicą (najpierw IT teraz UK) i na nic nie mam czasu. najpierw kończyłam studia, więc zajęta byłam nauką, później krótki pobyt w PL bo mój tato miał wypadek i znowu zajmowałam się nim i nie miałam nawet czasu pójść do dentysty. teraz wiecznie pracuje, od 9 do 13 w domu i od 14 do 22 poza domem... ale za 2 tyg. troche mniej bedę miała pracy i postaram się w końcu udać do lekarza... pewnie to wszystko wina zmęczenia, tzn. przemęczenia... tak myślę.

Margeritka zapewne moja dieta nie jest odpowiednia ;/ choć staram się od jakiegoś czasu kontrolować to co jem. ale ze względu na moją pracę często dzień zaczynam po prostu od kubka zielonej herbaty z cytryna i jakiejś szybkiej przekąski typu jogurt, jakieś ciastko z jabłkami albo coś czekoladowego (ok. 9 rano). potem zasiadam do pracy i ok. 12 zjem coś gotowanego przed wyjściem do pracy (zazwyczaj szykuje obiadki dla mojego TZ-ta na kilka dni z góry). potem o godz. 17.30 w pracy mam przerwę na kolacje, więc zjem jakąś kanapkę, czasem zupę, popije herbatą i to wszystko co jem w ciągu całego dnia. w pracy wypijam ok. 2 litrów wody albo jakieś napoje izotoniczne - szczególnie teraz jak mam dużo pracy i potrzebuje siły by te 7,5 godziny jakoś przetrwać... w weekendy też wcale nie jest lepiej, bo sobota to dzień organizacyjny, sprzątanie, zakupy, pranie i inne takie i przeważnie zamiast obiadu jemy coś na mieście, a wiadomo, że to jedzenie niezbyt zdrowe - nawet jeśli to nie fast food.

stąd też ciąża w tym momencie to raczej nie jest dobry pomysł, bo mój organizm zrujnowałaby chyba do końca. ciągle sobie mówię, że jeszcze chwile i zwolnie, zadbam o siebie i w ogóle zmienie tryb życia. i tak udało mi się już w tej napięty grafik wcisnąć ćwiczenia 3 razy w tyg. po 30-40 minut i 1,5h basenu w każdą niedziele.

3majcie kciuki, żeby mi wystarczyło samozaparcia teraz!

"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem"

Odnośnik do komentarza

Ulla
znajdź czas dla siebie byś o siebie zadbał i przebadała się

Tak. Masz rację. Wiem, że muszę. Tylko póki jeszcze nie jest źle to wciąż odkładam to na potem. Jak już będę miała więcej czasu... Ale zapowiada się u mnie w firmie przestój na ok. 2 tygodnie, więc będę w niej spędzać mniej czasu. Pisać też już nie będę dużo, bo wakacje się zbliżają i wszelkie redagowanie naukowych tekstów i pomocy dla studentów nikomu nie będzie potrzebne aż do września... Także wezmę się za siebie. Urlop mam już zaplanowany na sierpień. Wybieram się na kilka dni do PL. Moi panowie zostają w UK, a ja lecę naładować akumulatory z przyjaciółmi. Spotkam się z całą trójką i będziemy przez 4 dni tylko imprezować i wypoczywać.

"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem"

Odnośnik do komentarza

Hej,
Ostatni raz u ginekologa byłam miesiąc temu. Robione miałam badanie jajników i usg dopochwowe. Okres spóźniał mi się 2tyg, ale ciążę lekarz wykluczył i podał mi luteinę na wywołanie miesiączki. Pigułki odstawiłam pół roku temu, od tamtej pory miałam nieregularne cykle.
Teraz jestem w 22 dniu cyklu, plamię od 6 dni, od 2 dość intensywnie. Jest to podobne do okresu, ale jednak słabsze. Co to może być?

Odnośnik do komentarza

Witam, powinnam dostac @ 17 lipca, dzis 18 lipca od rana mam skape brazowawe plamienia, przy tym zadnego bolu brzucha, kregoslupa, bola mnie tylko troche piersi i czuje ze sa gorace. Mierzac dzis temp w pochwie, pokazalo 37 i 2. Od 3 miesiecy staramy sie z mezem o dziecko, kochamy sie codziennie, robilam test w srode i niestety negatywny

Odnośnik do komentarza
Gość sloneczko92

Hej.
Widze ze nie jestem sama... Tez 17.07 powinnam dostac okres a od tego dnia mam caly czas brazowe plamienia... Dzis w nocy nie moglam spac, czulam jakis dyskomfort i jak wstalam to zobaczylam ze do plamien dolaczylo troche krwi i bol podbrzusza z lewej str aczkolwiek troche innaczej niz co miesac :/. Testy wykonalam dwa 17.07 i 18.07 -negatywne.
A jak u Ciebie?Mam nadzieje ze @ sie noe rozkrecila :)

Odnośnik do komentarza

Witam mam podobnie. 20 -go lipca miałam dostać okres a tu nic. Jurku się cieszyłam i w czwartek pobiegła po test ciazowy ale dwa wyszły negatywnie po godzinie dostałam brązowego plamienia i i dziwny ból brzucha w sumie tylko jeden jajnika mnie bolał. Dzisiaj jest juz piątek i plamienie jest raz brązowe raz czerwone a jak się Mylam to z pochwy wyleciał brązowy skrzep. Czy ktoś wie co to może być?

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...