Dziś pytanie - dziś odpowiedź

Przedszkole - czas mierzony od momentu wejścia do szatni czy na salę?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Daffodil

Daffodil

cisowianka
A tak poza tym to chyba powinni informować rodziców o takich rzeczach z góry.

A to już inna sprawa...
Może założyli, że to jest dla wszystkich oczywiste.
Tak jak ja założyłam, że oczywisty jest mój punkt widzenia :hahaha: Dlatego nawet się nie zainteresowałam tematem :lup:

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
Ulla

Ulla

kochana dla mnie to jakieś dziwne bo dopóki rodzic jest z dzieckiem to on sprawuje nad nim opiekę, ja bym z miłą chęcią poszła do dyrekcji i poprosiła o rozporządzenie wg którego takie ustalenia są ustanowienia, bo wiadome jest że istnieje czas na rozebranie się i ubranie, w takim razie jak wychodzisz z dzieckiem z przedszkola a ono ma jakiś problem, płacze, ma zły dzień i ubieranie trwa dłużej to co masz dziecko pod pachą wynieść poza drzwi zimą bo czas ci się skończył - to jakieś chore ja bym się jednak dopytała bo dzieci do nie pociąg czy autobus, może dłużej spać, odpoczywać czy nawet jeść i co przewiesz na chama mu te czynności tylko dlatego że dziecko ma już wyjść i czas się kończy

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 39 lat, Jaworzno
Daffodil

Daffodil

Ulla ja się z Tobą zgadzam w 100%, tylko przyznam, że moim celem nie jest to, żeby zamieszanie w tej sprawie robić w przedszkolu :whistle:
Ustalenia ustaleniami, ale dla mnie ważne jest to, że nikt się ich ściśle nie trzyma i tych dodatkowych godzin nie dopisuje. Nie chciałabym doprowadzić do sytuacji, że sprawę rozdmucham i panie dostaną przykaz z góry, żeby zapisywać czas dokładny co do minuty :)
Podejrzewam, że żaden rodzic by mi za to nie podziękował :)
Ten temat założyłam tak bardziej z ciekawości, bo zaintrygowało mnie to czy tylko u nas w ten sposób to funkcjonuje czy we wszystkich przedszkolach.

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
Anya

Anya

Daff a powiedz jak to jest-Pani stoi razem z Wami w szatni i czeka aż wyjdziecie licząc przy tym czas?
Dla mnie takie naliczanie jest niedorzeczne. U nas dodatkowe godziny są liczone po 13-tej do momentu odebrania dziecka z sali przez rodzica.

--

Nie ma dla mnie większego szczęścia niż świadomość, że moje dzieci s

1599 anya Kobieta, 113 lat, ...
Daffodil

Daffodil

Anya nie nie, nikt nad nami nie stoi i nikt nic nie liczy :)
Tak jak napisałam w pierwszym poście o tym jak to teoretycznie powinno u nas wyglądać, dowiedziałam się tylko dlatego, że przez tydzień ferii była na zastępstwie pani z poza przedszkola (nie wiem czy pracuje w innym przedszkolu czy nie pracuje nigdzie, a przychodzi tylko na zastępstwa). Ona była rano i bardzo skrupulatnie zapisywała czas. Za wejście do przedszkola o 6.50 zamiast o 7 codziennie mamy doliczoną godzinę...
Wszystkie pozostałe panie mają podejście bardziej ludzkie i nikt niczego nie zapisuje i nie kontroluje, aczkolwiek oficjalne stanowisko jest takie, że powinno to być odnotowane.
Mocno mnie to zaskoczyło, więc stąd ten wątek :)

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
Anya

Anya

Daffodil
Anya nie nie, nikt nad nami nie stoi i nikt nic nie liczy :)
Tak jak napisałam w pierwszym poście o tym jak to teoretycznie powinno u nas wyglądać, dowiedziałam się tylko dlatego, że przez tydzień ferii była na zastępstwie pani z poza przedszkola (nie wiem czy pracuje w innym przedszkolu czy nie pracuje nigdzie, a przychodzi tylko na zastępstwa). Ona była rano i bardzo skrupulatnie zapisywała czas. Za wejście do przedszkola o 6.50 zamiast o 7 codziennie mamy doliczoną godzinę...
Wszystkie pozostałe panie mają podejście bardziej ludzkie i nikt niczego nie zapisuje i nie kontroluje, aczkolwiek oficjalne stanowisko jest takie, że powinno to być odnotowane.
Mocno mnie to zaskoczyło, więc stąd ten wątek :)

No ja rozumiem :) taki żarcik z tym pilnowaniem-no bo jak rozliczać co do minuty to do minuty ;)
a na poważnie-dla mnie to paranoja... mimo wszystko dobrze, że przedszkole podchodzi do tego z większą rezerwą a tamta Pani zapewne minęła się z powołaniem-praca w skarbówce byłaby dla niej bardziej odpowiednia i ekscytująca ;)

--

Nie ma dla mnie większego szczęścia niż świadomość, że moje dzieci s

1599 anya Kobieta, 113 lat, ...
agusia20112

agusia20112

mi sie nasuwa jeszcze jedno skojarzenie
to nawet nie wolno pogadać z inna mama czy wychowawczynią ,bo to wszystko liczone do czasu przebywania -troche to chore
to za wywiadówki tez sie bedzie płacić
na zdrowy rozum czas przebywania w placówce powinien sie kończyć razem z zajęciami(z opuszczaniem sali)

--

Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

6120 agusia20112 Kobieta, 41 lat, szklarska poreba
Ulla

Ulla

rozumiem kochana trochę mnie ta sytuacja zirytowała ale w sumie to ja nie wiem jak młodemu to naliczają a co do pani na zastępstwie to faktycznie nie ten dział pracy - takich skrupulatnych to do urzędu

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 39 lat, Jaworzno
Daffodil

Daffodil

Agusia pogadać można, ale ta rozmowa będzia bardzo kosztowna :hahaha:

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
~IWA23

~IWA23

Daff u mnie w p-kolu jak wprowadzili te naliczanie h to mój syn był w zerówce i jak panie to pilnowały to było naliczne od momętu wejścia na sale i wyjścia z sali,ale po kilku m-cach zamontowali u nas czytnik kart aby panie nie musiały patrzeć kto o której przychodzi tylko na spokojnie zajęły się dziećmi.Każdy rodzic miał karte i wchodząc do p-kola zaraz za drzwiami był czytnik i on naliczał od kliknięcia więc na ogół rodzice wchodzili szli rozebrać dziecko zaprowadzili na sale i wychodząc dopiero odczytywali karte,popołudniu zaś na odwrót najpierw odczytywali kartę a potem szli po dziecko i ubierali,robili to tak aby nie były liczone h spędzone w szatni na przebieraniu.