Dziś pytanie - dziś odpowiedź

Zakaz odwiedzin na sali poporodowej

Odpowiedzi znajdują się poniżej

arleta1984

arleta1984

dziwne te przepisy. Niby mówią, że tak wszystko przystosowane dla mam z dzieckiem, a w praktyce...jak widać różnie...bardzo różnie.

29310 arleta1984 Kobieta, 35 lat, Bydgoszcz
Ardhara

Ardhara

w 2006 miałam wykupioną jedynkę poporodową - mąż mógł być ze mną 24h/dobę. Odwiedzili mnie moi rodzice dodatkowo.

w 2011 trafiłam na dwójkę poporodową - normalne godziny odwiedzin ( 9-19 albo 20 )

w tym roku byłam na sali 4 osobowej - odwiedziny też normalnie od 9 do 20 chyba.

Nie uważam aby zakaz przebywania męża był dobry - ja osobiście mam traumę szpitalną i siedząc tam sama mam ochotę uciec jak stoję.... dostaję tam deprechy a nie raz opryskliwy personel jeszcze to pogłębiał.... tylko obecność męża trzymała mnie tam :/

Co do odwiedzin pozostałej rodziny - jestem na NIE. Nie raz widziałam jak przyłaziły po 4-5 osób, zachowując się jak bydło, gapiąc na karmiące czy te, które leżały pozszywane jak by 1 raz kobietę widzieli a nie wspomnę o rżeniu, głupich tekstach wykrzyczanych aby cały oddział słyszał wielkie mądrości - horror...


Jestem tylko za wpuszczaniem ojców dziecka - wystarczy zamontować parawany między łóżkami i miejsce siedzące dla ojca dziecka aby był spokój... a wypraszać tych co nie potrafią uszanować ciszy.

--

Kinga : 06.03.2006 rok ( 3760g i 55 cm )
Grześ : 29.06.2011 rok ( 3750g i 56 cm )
Sonia : 16.10.2012 rok ( 3860g i 54 cm )
http://emotikona.pl/gify/pic/11wir.gif

136 ardhara Kobieta, 34 lata
paczanga

paczanga

Ardhara
w 2006 miałam wykupioną jedynkę poporodową - mąż mógł być ze mną 24h/dobę. Odwiedzili mnie moi rodzice dodatkowo.

w 2011 trafiłam na dwójkę poporodową - normalne godziny odwiedzin ( 9-19 albo 20 )

w tym roku byłam na sali 4 osobowej - odwiedziny też normalnie od 9 do 20 chyba.

Nie uważam aby zakaz przebywania męża był dobry - ja osobiście mam traumę szpitalną i siedząc tam sama mam ochotę uciec jak stoję.... dostaję tam deprechy a nie raz opryskliwy personel jeszcze to pogłębiał.... tylko obecność męża trzymała mnie tam :/

Co do odwiedzin pozostałej rodziny - jestem na NIE. Nie raz widziałam jak przyłaziły po 4-5 osób, zachowując się jak bydło, gapiąc na karmiące czy te, które leżały pozszywane jak by 1 raz kobietę widzieli a nie wspomnę o rżeniu, głupich tekstach wykrzyczanych aby cały oddział słyszał wielkie mądrości - horror...


Jestem tylko za wpuszczaniem ojców dziecka - wystarczy zamontować parawany między łóżkami i miejsce siedzące dla ojca dziecka aby był spokój... a wypraszać tych co nie potrafią uszanować ciszy.

:36_1_11::36_1_11::36_1_11::36_1_11: popieram
może wpuszczać po prostu jedną osobe do jednej kobity.
moja koleżnka leżała na 2os. choć tamta rodząca (poczwórna mama) pomogła jej zacząć karmić (pewnie bez niej by się nie udalo) to przychodziło do niej dużo kolegów i ona mówi jak ja mam wstać czuję że już cała koszula czerwona (leje się ze mnie jak z prosiaka) a tu 3 facetów obok:36_2_39::36_2_39:

15608 paczanga Kobieta, 30 lat, dziki wschód BP
ma-mmi

ma-mmi

Dyszke wstecz odwiedzajacy mogli przychodzic non stop.
Tym razem rodzac-nie.,a wyglada u nas to tak.
Maz jest przez caly czas z toba przed w trakcie i po porodzie.
My wykupilismy sobie pokoj rodzinny co za tym idzie 2 doby maz byl z nami i w sumie tylko te dwie doby bylismy w szpitalu bo wypuscili nas do domu. 1godz. Maja dziadkowie na odwiedziny pozastali jesli chca moga sie ze moga sie z nami spotkac na dole ( jest kafejka) bez udzialu dziecka.
Natomiast gdyby nie pokoj rodzinny to pokoje sa dwuosobowe i odwiedziny tak samo godzina dla dziadkow, maz moze siedziec ile chce.
Podsumowujac ja jestem za tym by nie bylo odwiedzin oprocz meza..
To moze jeszcze cos dopisze... Poniewaz nawal porodow spowodowal iz akurat w dniu w ktorym my wychodzilismy z tego wlasnie pokoju zrobili normalny dwuosobowy i w miedzyczasie przywiezli dziewczyne z malutkim dzieciem. Jakas godzine pozniej przyjechal jej maz z dwojka swoich dzieci z pierwszego zwiazku... Ona biedna wykonczona tu malenka non stop jej kwilila, a co nas najbardziej zajechalo te dzieciaki byly zasmarkane i kaszlace nosz cholera jasna rozumiem ze tatus chce pokazac malenstwo ale kurcze dwa dni by go niezbawily.
No ale my bylismy na wyskoku tak wiec nawet przez wglad na dziewczyne siedzielismy sobie na korytarzu popijajac kawke:36_2_25:

--

Trzy serca, jeden rytm
Kjære Gud, hvis du ikke kan gjøre meg tynn....
så vær så snill å gjør mine venner tykkere
:na:

27410 ma-mmi Kobieta, 40 lat, kraina snow
Ludka82

Ludka82

No i właśnie o to mi chodzi, by chociaż ojciec dziecka mógł wejść w ciągu dnia kiedy chce, w końcu to też jego dziecko. A obecność tatusia może być przydatna nie tylko w celu "przynieś-podaj-przypilnuj" ( przecież kobiety różnie przechodzą poród ), ale i jako wsparcie psychiczne...
Ja mam taką sama awersję do szpitali jak Ardhara. Byłam teraz tylko dobę na patologii ( odwiedziny były między 10 a 19 ) i już po paru godzinach szlag mnie trafiał, choć na personel złego słowa powiedzieć nie mogę...

Natomiast osobiście jestem przeciwna pielgrzymkom rodziny i przyjaciół. Raz, że jestem zmęczona, dwa wygląda się jak się wygląda, a trzy: skoro nie widujemy się na co dzień codziennie, to i teraz dadzą radę wytrzymać te trzy dni...

--

Mikołajek, ur. 9.12.2012, godz. 17.00, 4470g, 57cm
http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bi09kf7314tic.png

Milenka, ur. 26.08.2002, godz. 6.50, 4870g, 64cm
http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bio4pcufyfugw.png

28651 ludka82 Kobieta, 37 lat, Wola k/Pszczyny
Daffodil

Daffodil

U mnie było tak, że odwiedziny były dozwolone, nie było ograniczeń. Na szczęście miałyśmy z Anią, z którą leżałam na sali poporodowej podobne spojrzenie na sprawę i pielgrzymek do naszej sali nie było. Ze mną przez większość czasu był mąż, z nią mama (mąż miał pracę wyjazdową i od razu po porodzie się ewakuował). Do mnie oprócz tego raz na 1,5 godziny przyjechali rodzice, do Ani brat z dziewczyną. Wszystko w rozsądnych granicach :)
Nie wyobrażam sobie, że mąż nie mógłby wejść na salę. Już nawet nie chodzi mi o fizyczne dolegliwości, bo mimo że byłam po cesarce, to w tej kwestii pomocy nie potrzebowałam, ale u mnie z psychiką było kiepsko. Ciężki poród, kiepski stan dziecka itp, gdybym została sama, to podejrzewam, że usiadłabym w kącie i płakała :)

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
Glitter

Glitter

zgadzam się z Wami Dziewczyny-po porodzie Tatuś dziecka jest mile widziany, nikt więcej. przy Miłoszu najpierw leżałam na sali 3-gdzie tak jak do mnie-tylko mąż przychodził. potem mnie przenieśli niestety do dwójki gdzie leżałam z dziwną panienką która miała 12 h odwiedziny męża + mamy + taty + wujka + chrześnicy + brata. nie mogłam na sali z tą grupą wysiedzieć...

--

http://lpmf.lilypie.com/Jsnbp1.png
http://lpmf.lilypie.com/MOF7p1.png
http://davf.daisypath.com/X2iYp1.png

29580 glitter Kobieta, 0 lat, Małopolska
Margeritka

Margeritka

u mnie w szpitalu była specjalna sala odwiedzin, gdzie jechało się z dzieckiem, na salę nie wchodziła rodzina i myślę, że to było dobre rozwiązanie, jednak nie oszukujmy się, ktoś z rodziny powinien być przy młodej matce, zwłaszcza po cc, bo nie jest to łatwy czas, a personel szpitalny ma dużo pracy i nie pomagają za dużo przy dzieciach, a dla kobiety po porodzie siłami natury i po cięciu w pierwszych dniach połogu taka pomoc jest niezbędna! jedna osoba z rodziny powinna mieć możliwosć bycia przy położnicy cały czas

27583 margeritka Kobieta, 33 lata, Lublin
Amity

Amity

U mnie było tak. Nie było ograniczeń, ale ja jestem za tym aby TYLKO mąż miał wstęp. Dlaczego? Leżałam po porodzie na sali z dziewczyną do której już drugiego dnia poza mężem, przyjechała rodzina, przyjaciele. W sumie całe dnie przesiadywali w naszej sali, ze mnie się lało, mała w nocy prawie nie sypiała a ja marzyłam aby w ciągu dnia jak śpi odpocząć. Do tego lało się ze mnie tak, że po drzemce 3 godzinnej musiałam się przebrać a średnio było jak. Rozumiem radość bliskich nam ludzi, ale myślę że należy szanować potrzebę intymności innych.

--

29621 amity Kobieta, 0 lat, Warszawa
Patka25

Patka25

Z epidemią się nie wygra, raz po wypadku mojejprzyjaciłki chciałam ją odwiedzić i d=gdyby się nie wymknęła, zmarnowane byłyby 2 godziny jazdy.

--

tutaj

30108 patka25 Kobieta, 0 lat