9 miesięcy, ciąża

Ciąża po poronieniu i strach...

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Angelika0402

Angelika0402

Nie ma Co się stresować pójdę w środę to się zobaczy. Najważniejsze aby było wszystko wporzadku ze mną. To najważniejsze.

61849 angelika0402 Kobieta, 30 lat, Gdzieś daleko
Katarzyna90

Katarzyna90

Angelika0402 czemu w środę? To i tak dobrze że już w środę... O tym, że moje dzieciątko nie żyje dowiedziałam się w zeszłym tygodniu w czwartek (31.01) lekarz od razu powiedział żeby jechać do szpitala. Niestety nie mogłam w czwartek więc pojechałam w piątek rano. Po zmarnowanych 2 godzinach na izbie przyjęć poinformowano mnie że nie mam wyników betaHCG robionych w odstępie 48 godzin i bez tego i tak nikt mnie na oddział nie przyjmie... Kazano mi zrobić badania i wrócić w poniedziałek. Pojechałam dziś z wynikami i myślę że gdyby nie interwencja znajomej z innego oddziału to bym jeszcze czekała i czekała na zabieg... Straszne dno. Od 2,5 tygodnia mój maluszek się nie rozwija a ja nadal mam go w sobie.
Nie wiem kto wymyślił ten system ale na pewno była to kompletnie bezduszna osoba, która nie ma pojęcia co czuje kobieta znajdująca się w takiej sytuacji.

61865 katarzyna90 Kobieta, 29 lat, Gdynia
Angelika0402

Angelika0402

Katarzyna90.. Jakaś paranoja z tymi szpitalami. Ja miałam skierowanie a nie miałam wyniku robionego wogole beta hcg. I od razu mnie przyjęli to jakiś wymysl. Jedź do innego szpitala. Ja nosiłam 2 tygodnie i na cito musiałam do szpitala. Zapytałam swojej gin czy mogę jechać jutro to odpowiedziała że nie. Ze mam jechać dziś i to jak najszybciej... Jadę w środę do swojej gin bo już dawno byłam u niej zapisana i nie chciałam odwoływać. Już po 1 wizycie zapisałem się na kolejną tak jak mi kazała moja lekarz.

61849 angelika0402 Kobieta, 30 lat, Gdzieś daleko
Angela1991

Angela1991

U mnie na wizycie jak ginekolog stwierdził , że ciąża obumarła ( nawet nie powiedział w którym tygodniu) zaraz wypisał skierowanie na drugi dzień do szpitala bez żadnych wyników kazał tylko się przygotować że tam zostanę. No i niestety tak tez było w szpitalu pobrali mi krew , i czekałam na usg aby drugi lekarz potwierdził obumarcie zarodka. Przez 3 dni byłam faszerowana 2 razy dziennie tabletkami na wywołanie poronienia.

61674 angela1991 Kobieta, 28 lat, Karpicko
Angela1991

Angela1991

Katarzyna 90 a na wcześniejszych wizytach było potwierdzone , że serduszko biło ? Bo w moim przypadku na pierwszej wizycie było za wcześnie a na drugiej wizycie po 5 tygodniach zarodek był niemalże takiej samej wielkości jak na poczatku.

61674 angela1991 Kobieta, 28 lat, Karpicko
Katarzyna90

Katarzyna90

Podobno umówienie takiego zabiegu w szpitalu do którego trafiłam może się przedłużać nawet do kilku tygodni... Nie wiem czy to prawda, wiem to z nieoficjalnych źródeł. Ja mam dostać w środę rano globulki, a potem łyżeczkowanie i prawdopodobnie tego samego dnia puszczą mnie do domu...
Angela1991 tak, w 7 tc wszystko było ok. Serduszko było, wielkość zarodka taka jaka być powinna. Ja się bardzo dobrze czulam, nic mi nie dolegało do około 20 stycznia jak zaczęłam mieć biegunki. Nic nie mogłam zjeść bo od razu do toalety biegłam. Zresztą do dziś tak jest tylko nie z taką częstotliwością... To mnie zaniepokoiło i umówiłam się na USG, w pracy tego samego dnia dostałam plamienia i już wiedziałam że coś jest nie tak. Lekarz potwierdził że serduszka nie ma, a rozwój zarodka stanął na 9 tc a powinien być już 11...
Straszne jest to co nas spotyka. Najgorzej że nie wiadomo co się stało. Cały czas się zastanawiam co zrobiłam źle.
W tym wszystkim co piszecie cieszę się że Wy miałyście w miarę sprawnie przeprowadzone zabiegi i nikt nie kazał Wam zbyt długo czekać na kolejne bolesne przeżycia.

61865 katarzyna90 Kobieta, 29 lat, Gdynia
Angela1991

Angela1991

Katarzyna90 Przerażajace jest to. Ja miałam żal do całego świata nawet do tego zarodka że walczyć o życie nie chciało , ale wyjść ze mnie tez nie chce. Przecież to jest straszne , co czuje kobieta , jak można w takiej sytuacji tak długo czekać. Przecież to wszystko odbija się na naszej psychice!

61674 angela1991 Kobieta, 28 lat, Karpicko
Angelika0402

Angelika0402

Jak to mówią każdy szpital ma swój obyczaj. Dla mnie to jest nie do pomyślenia abym chodziła z dzieckiem które zmarło w moim brzuchu. Zwariowalabym chyba. A 2 sprawa to to że może coś Ci się stać niechce straszyć ale ciałko zacznie się rozkładać. Przepraszam że tak pisze nie powinnam ale zagraża to dla twojego życia..

61849 angelika0402 Kobieta, 30 lat, Gdzieś daleko
~AdriannaA

~AdriannaA wpis edytowany

Witajcie kochane!
Aż się łezka w oku kręci czytając te wpisy..:( Sama przeżywałam utratę mojego maluszka dwa razy, wiem co czujecie. Długo zwlekałam zanim zajrzałam na to forum. Po drugiej stracie rozsypałam się zupełnie, obwiniałam się za wszystko i trwało to dobry rok. Kolejne próby zajścia w ciąże były bezskuteczne. Siostra z mężem wyciągnęli mnie na siłę do psychologa, abym psychicznie poczuła się lepiej, nabrała sił. Ja pochodzę z Łodzi, trafiłam do Pani Agnieszki Pawlak z Poradni Salomon, która jest psychoterapeutą. Uwierzcie, to była najlepsza rzecz jaką mogłam dla siebie zrobić, nie pamiętam kiedy ostatnio czułam taki spokój. Dziś jestem szczęśliwą mamą rocznej Zuzi. Pamiętajcie kochane, że nasza psychika wpływa na wiele procesów w naszym organizmie, jeśli ona szwankuje sypie się wszystko. Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam cieplutko!

Sandawilla

Sandawilla

W moim szpitalu sam lekarz zasugerował mi, że najlepiej jak najszybciej położyć się do szpitala i wywołać poronienie, niż chodzić i czekac na to że samo się rozwinie...Dał mi wybor oczywiście , ale sugerował ze dla spokoju psychicznego tak jest lapiej...bo chodzenie ze świadomością ,że się ma w sobie martwy płód nie wpywa korzystnie. Miał rację...

Adrianna to piękna i wzruszająca historia którą naisało samo życie...Gratuluję córeczki

--

14.02.2008 - Pierwszy Synuś ☺
28.01.2012 - Drugi Synuś ☺
21.01.2019 - Aniołek ( 9 tc)

61577 sandawilla Kobieta, 37 lat, Białystok