9 miesięcy, ciąża

Tokofobia - paniczny lęk przed porodem

Cotca

Cotca

Hej. Jestem teraz w 34 tygodniu ciąży i mam duży problem. Jako dziecko przeszłam operację serca i przez całe życie słyszałam, że albo nie będę mogła zajść w ciążę w ogóle, albo że na bank będzie ona zakończona cesarskim cięciem. Po tej operacji zostały mi blizny nie tylko na ciele, ale i psychice- pamiętam bardzo wiele bólu, cierpienia i bezsilności, przedmiotowego traktowania przez lekarzy itd. Strasznie boję się nawet pobierania krwi czy ukłucia w palec do pomiaru glukozy, jeśli się na takie coś nie przygotuję psychicznie przez kilka dni to po prostu "odlatuję". Póki nie poznałam mojego partnera o ciąży nawet nie myślałam, nie interesowały mnie też historie koleżanek, nie ciągnęło mnie do łapania za brzuszki, roztkliwiania się nad noworodkami itd. Poród naturalny zawsze jawił mi się jako największy koszmar. Zdecydowałam się na ciążę ze względu na to jak mój narzeczony mówił o przyszłości, którą chciałby mieć- my razem, co najmniej dwoje dzieci, dom, rodzina... Postanowiłam wziąć się w garść i odrzucić moje lęki, szczególnie że byłam przekonana, że skoro zawsze mi powtarzano, że będę mieć cesarkę, to nie ma innej opcji. Niestety zaczęły się pojawiać komplikacje- mój gin stwierdził, że on wskazań do cesarki nie widzi, skierował mnie do kardiologa który również ocenił, że nie wymagam cc. Tymczasem zdecydowałam się na ciążę tylko dlatego, że od zawsze "byłam pewna" cesarki. Co najśmieszniejsze, wszyscy inni lekarze traktują cc u mnie jako oczywistą oczywistość, tylko że nie są to osoby decyzyjne w moim konkretnym przypadku... Jestem teraz sparaliżowana strachem, przerażona, bezradna, targają mną najgorsze emocje o jakie bym się nie posądzała (samobójstwo przed pójściem do szpitala lub zagrożenie na oddziale, że się zabiję jeśli będą mnie zmuszać do sn). Okropnie się z tym czuję, nie chcę tak myśleć ale nie jestem w stanie nic na to poradzić. Porodu naturalnego sobie nie wyobrażam, boję się bólu, komplikacji, utraty kontroli, lekceważenia przez personel, a przede wszystkim wątpię żebym dała radę takiemu wysiłkowi z moim chorym sercem i słabą wydolnością. Jestem też na 99,9% przekonana, że po traumatycznym porodzie odrzuciłabym dziecko, popadła w depresję poporodową. Z resztą nawet teraz, w prawie 35 tc, nie jestem w stanie identyfikować się z dzieckiem które noszę, przez paniczny strach i niepewność co do porodu :(. To dziewczynka, ma już imię, mnóstwo pięknych ubranek i sprzętów, narzeczony ciągle mówi jak to nie może się doczekać naszej córuni, a ja... Jestem sparaliżowana i skoncentrowana na strachu czy uda mi się "wywalczyć" cesarkę, skoro "oczywisty" kardiolog nie widzi wskazań :(. Wcześniej leczyłam się na depresję, po której została "tylko" nerwica lękowa, z racji ciąży nie biorę leków i staram się trzymać, jednak ta sytuacja z cc totalnie mnie rozwaliła psychicznie i wiem, że jeżeli mnie skrzywdzą przy porodzie, to mogę się z tego już nie podnieść... Mój gin zna mnie 15 lat i coś tam przebąkiwał, że nikt nie będzie mnie zmuszał do sn skoro tego nie chcę, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić znając nasze realia. Myślicie, że jako lekarz który zna mnie tyle lat i dobrze wie jaki ze mnie wrażliwiec, może mi wystawić jakieś zaświadczenie i zostanie ono uwzględnione w szpitalu? Do psychiatry śmiało mogę iść, tylko czy na jednej wizycie zostanę potraktowana poważnie? I czy szpital potraktuje poważnie zaświadczenie od psychiatry? Końcówka ciąży, a ja zamiast oczekiwać z radością bobasa myślę o śmierci, ogarnia mnie panika, ciągle płaczę ;(. Bardzo kocham narzeczonego, chcę stworzyć z nim rodzinę, ale tak jak mówiłam- trauma jaką przeżyłabym w szpitalu na pewno by mnie zniszczyła, czyli nas również... Nie chciałabym też, żeby przykrości porodu odbiły się kiedyś na dziecku, mama zawsze mi powtarzała że miała ze mną m.in ciężki poród i może dlatego nie najlepiej było między nami, wciąż mnie te słowa bolą i nie chciałabym skrzywdzić nimi dziecka tak chcianego i wyczekiwanego, jakim jest moje, nie chcę być oschłą matką która patrzy na dziecko przez pryzmat horroru jaki zafundowali jej lekarze... Nie chcę też skrzywdzić partnera, który kocha mnie nad życie, kocha też nasze dziecko, od dawna nazywa ją córunią, zachwyca się ciuszkami... A ja, matka, jestem zupełnie poza tym, omotana przerażającą perspektywą zmuszenia mnie do porodu sn ;(. Wydaje mi się, że ten strach jest naprawdę skrajny i może stanowić zagrożenie życia i mojego, i dziecka. Ech... ;(

--

http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlr0ggvt61.png
http://www.suwaczki.com/tickers/bfarxzdvno02eycm.png

41729 cotca Kobieta, 36 lat, Kielce

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Blacky

Blacky

Skoro się boisz igieł i zabiegów, to cesarka nie koniecznie jest najlepszym wyjściem. Ale skoro to siedzi w Twojej głowie, to po prostu załatw ją sobie i cześć. Mnóstwo kobiet tak robi. Zapłać lekarzowi za skierowanie na cc albo najlepiej ordynatorowi na jakimś oddziale położniczym. To zupełnie nieetyczne, ale skoro jesteś w takim stanie, to chyba nie warto się długo zastanawiać. A w szpitalu możesz zażądać cesarki - zacząć krzyczeć, że bardzo Cię boli, symulować omdlenia. Dziwi mnie, że myślisz o tak skrajnych rzeczach, jak samobójstwo, a nie podjelas dosyć powszechnych i oczywistych kroków. Uspokoj się i leć do lekarza prywatnie załatwić sprawę. Może być psychiatra, okulista, ortopeda, ginekolog, kardiolog. Mnóstwo możliwości.

--

Adam 01.07.2014
Łucja 05.05.2016

49641 blacky Kobieta, 32 lata, Warszawa
charlotte

charlotte

Bardzo Ci wspolczuje tego co przechodzisz, zdaje sobie sprawe z tego, ze czasem najtrudniejszym przeciwnikiem jestesmy dla siebie my sami i to co nam siedzi w glowie. Poradze Ci tak, wybierz sie do swojego prowadzacego lekarza i wytlumacz mu na czym sprawa stoi, jesli zna cie tyle lat to nie powinno byc problemu, umow sie z nim na konkretny termin cc. Jesli bedziesz widziala, ze jest nie do konca przekonany udaj sie prywatnie do psychiatry, jemu opowiedz o sytuacji, popros o wypisanie wskazania do cc, mysle ze w kazdym szpitalu powinni je uwzglednic. Pomysl, tez o szpitalu w ktorym chcesz rodzic byc moze skorzystaj z pomyslu Blacky, wybierz taki szpital, gdzie bedziesz mogla zaplacic ordynatorowi za cesarke. Przede wszystkim zacznij dzialac, nie siedz w domu i sie nid zamartwiaj co bedzie. Mysle, ze samo juz dzialanie podniesie cie troche na duchu. Dwa, sprobuj skupic sie na pozytywnych rzeczach, np, swoim fantastycznym narzeczonym. Uwierz, ze nie kazdy facet jara sie cuszkami, mebelkami i mamusinym brzusiem, masz naprawde szczescie z takim mezczyzna. Dodatkowo jego nastawienie do sprawy pozwala wyciagnac wniosek, ze na pewno nie pozostawi Cie samej sobie w razie ewentualnej depresji czy baby bluesa. Moze sprobuj tez porozmawiac z nim o swoich obawach, nie ma nic gorszego, niz duszenie w sobie zlych emocji. No i trzy, zacznij sie psychicznie przygotowywac do cesarki, ktora sama tez nie jest zbyt przyjemna, rowniez jak porod sn wiaze sie z bolem przede wszystkim dluzszym niz po porodzie sn i tez wiele zalezy od podejscia lekarzy i pielegniarek, postaraj sie miec wszystko obgadane i zaplanowane z lekarzami i pielegniarkami, jak bedzie trzeba placic to plac, mysle, ze nie ma innego sposobu jak przygotowanie sobie odpowiedniego gruntu. Trzymam mocno za Ciebie kciuki ;) powodzenia

50099 charlotte Kobieta, 29 lat, Wrocław
Cotca

Cotca

Napisałam, że byłam u kardiologa, jestem po operacji serca i nie rozumiem dlaczego miałabym sobie coś "załatwiać" za pieniądze skoro mój stan zdrowia nie jest wyimaginowany, tylko poparty teczką dokumentacji medycznej. Nigdy bym się nie spodziewała że w mojej sytuacji będzie jakiś problem z cc, zawsze mi powtarzano że to oczywistość i względy bezpieczeństwa. Okulista i ortopeda odpadają, bo nie mam żadnych schorzeń z tym związanych, a co do ginekologów to byłam u trzech pracujących w dwóch szpitalach (prywatnie) i odesłali mnie z kwitkiem gdy powiedziałam że jestem po operacji. Na oddziale owszem, mogę zacząć histeryzować i próbować wymuszać, ale nie tak sobie wyobrażałam mój poród, zwłaszcza że tak jak mówiłam, odkąd pamiętam wszyscy mnie zawsze uspokajali, że w moim przypadku nikt nie będzie ryzykował, że to raczej z przeforsowaniem sn mogłabym mieć problemy... Wychodzi na to, że u nas lekarze są tak chciwi, że nawet są skłonni ryzykować życie osoby chorej i jej dziecka jeśli nie zapłaci :( . "Pocieszam się" tylko tym, że w razie gdyby coś mi się stało, to mam świstek od kardiologa że jego zdaniem nie ma potrzeby cc mimo, że miałam poważną operację, i moja rodzina na pewno tego nie zostawi, nie będzie że coś ukryłam itd... Czasu i sił mam coraz mniej, a tu sytuacja zamiast się klarować- komplikuje ;(

--

http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlr0ggvt61.png
http://www.suwaczki.com/tickers/bfarxzdvno02eycm.png

41729 cotca Kobieta, 36 lat, Kielce
Cotca

Cotca

Charlotte- dzięki. Mój lekarz prowadzący dobrze wie jak się sprawa ma, na ostatniej wizycie powiedział coś takiego, że "nikt pani nie będzie zmuszał do sn, bo pani tego nie chce". Trudno mi zrozumieć co miał na myśli, przecież mnie wyśmieją w szpitalu jak powiem, że po prostu nie chcę rodzić naturalnie. Do tego mówił, że w przypadku gdy dziecku nic nie zagraża nie wypisuje się skierowania z konkretnym terminem cc, tylko czeka na skurcze i dopiero stawia do szpitala celem cesarki, tak jak w przypadku sn- również tego nie rozumiem, a co w razie gdyby akcja się zaczęła w nocy, święto, zaszła za daleko itd? Wiem, że wszystko siedzi w mojej głowie, ale niestety jeżeli chodzi o procedury medyczne jestem strasznie słaba, zbyt wiele przeszłam pod tym względem od najmłodszych lat i dlatego nie umiem wziąć się w garść i myśleć pozytywnie o porodzie, który zawsze napawał mnie ogromnym przerażeniem. Dodatkowo bardzo się boję przedmiotowego traktowania przez personel, a to jak wiadomo ma miejsce bardzo często. Nie jest to strach bezpodstawny, bo gdy poszłam prywatnie do jednej z lekarek pracujących w szpitalu (w którym notabene początkowo bardzo chciałam rodzić) usłyszałam m.in., że jak trafię na oddział to nie będę miała nic do powiedzenia, na pytanie o kontakt skóra do skóry dostałam odpowiedź że dziecko dostanę kiedy im się będzie podobało, ale na pewno nieprędko, z jej słów wynikało że jakieś tam standardy opieki okołoporodowej to oni mają w poważaniu... Makabra! I jak tu się nie bać? Zazdroszczę dziewczynom, które mają wyznaczony termin, idą na spokojnie do szpitala i nie muszą się tak stresować. Co dopłacenia, to przede wszystkim nie jestem osobą majętną, nie jestem przygotowana na tego rodzaju wydatek, szczególnie że cały czas żyłam w przekonaniu, że cc to u mnie oczywistość, że lekarze nie będą nawet myśleli o ryzykowaniu zmuszania osoby z chorym sercem do rodzenia sn :(.
Co do narzeczonego, to naprawdę jest wspaniały i jest mi strasznie źle, że to wszystko musi się odbijać także na nim, też jest w szoku że nagle występują tego rodzaju problemy. Także z jego powodu bardzo bym chciała, żeby to wszystko odbyło się bez żadnych niepotrzebnych komplikacji, na dziecko zdecydowałam się ze względu na niego i na nas jako parę, rodzinę- sama nigdy nie czułam chęci bycia matką. Nie chciałabym go obciążać chorobami emocjonalnymi, jakich mogę się nabawić w wyniku traumatycznych przeżyć związanych z porodem, chcę mu przysporzyć szczęścia w postaci wymarzonej rodziny a nie problemów. On dobrze wie jak się boję, staram się mówić o pewnych rzeczach jak najspokojniej ale to jest trudne, szczególnie że w ciąży nie mogę brać żadnych leków na uspokojenie (mam nerwicę lękową) i czasami po prostu wpadam w histerię :(. Bardzo zazdroszczę kobietom z radością oczekującym na pojawienie się dziecka, ja jestem tak omotana przerażeniem i niepewnością, że momentami nie tylko się nie cieszę, ale mam naprawdę złe myśli... Do psychiatry pójdę, mam tylko obawy czy zaświadczenie od niego zostanie potraktowane poważnie w szpitalu. Również u takiego lekarza nic symulować nie muszę, chociaż przykład "oczywistego" kardiologa, który wydał szokującą dla mnie diagnozę, nie napawa mnie optymizmem...

--

http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlr0ggvt61.png
http://www.suwaczki.com/tickers/bfarxzdvno02eycm.png

41729 cotca Kobieta, 36 lat, Kielce
Blacky

Blacky

Nikt Cię nie zmusi do niczego. Na wszystko muszą mieć Twoją pisemną zgodę w dokumentacji szpitala. Cesarskie rzadko się teraz umawia - czeka się na akcję, żeby była pewność, że dziecko jest donoszone i gotowe do wyjścia. Nie chcesz, to nie płać. Ale z skoro z Twojej pierwszej wiadomości wynika, że myślisz o samobójstwie, to opcja z zaplaceniem nie powinna być brana pod uwagę. Nie wiem jakiej innej porady oczekujesz - chcesz mieć cc, to załatw skierowanie. To naprawdę nie jest dziś duży problem. Skoro masz całą teczkę dokumentów to w czym w ogóle problem? Bierzesz ją, załatwisz skierowanie i idziesz z tym i z tym do szpitala. Nie nakręcaj się niepotrzebnie.

W święta i noce też się rodzi i robi cesarki w trybie pilnym, przecież nikt nie da dziecku czy matce umrzeć, bo jest sobota. Wybierz najlepiej szpital położniczy i bedziesz miała pewność, że zawsze specjalista jest na miejscu. Po cc raczej rzadko jest kontakt z matką skóra go skóry, czasem tata może kangurować. I pamiętaj, że nie jest to zabieg w znieczuleniu ogólnym.

--

Adam 01.07.2014
Łucja 05.05.2016

49641 blacky Kobieta, 32 lata, Warszawa
Cotca

Cotca

Co do płacenia, to (pomijając fakt, że po prostu mi się nie przelewa) przede wszystkim jestem oburzona, że miałabym wykładać kasę pod stołem za coś, co mówiąc kolokwialnie "należy mi się" i jest rozsądnym wyjściem dla mojego i dziecka bezpieczeństwa. Jestem po operacji serca, mam orzeczenie o trwałej niepełnosprawności z tego tytułu, rentę, moja wydolność jest słaba i bardzo szybko się męczę, po wysiłku zawsze mam kłucia w sercu i bóle w plecach po lewej stronie utrzymujące się czasem kilka dni. Moja teczka dokumentów i opis dolegliwości nie przekonały jednak kardiologa, też byłam pewna że to wystarczy ale jednak okazało się, że jakiś problem jest... Jeżeli ten lekarz chciał kasę za skierowanie, to widocznie liczy się z tym, że jeśli mi się coś stanie, to pod opinią że nie wymagam cc jest pieczątka z jego nazwiskiem i w razie czego moi bliscy będą wiedzieli gdzie się zgłosić "z pretensjami".
Piszę tutaj nie tyle po poradę, tylko dlatego że już nie wiem co ze sobą zrobić, wychodzę z siebie, mam złe myśli, a otoczenia nie chcę bez przerwy zadręczać, nie tylko już mi głupio ale cóż ten mój biedny narzeczony może mi pomóc, i tak jest wystarczająco zestresowany samą moją ciążą plus komplikacjami jakie się nagle zaczęły pojawiać...
Co do kontaktu skóra do skóry, to wiem że rzadko jest możliwy po cc, zapomniałam dodać że moje pytanie do tej lekarki dotyczyło także kangurowania przez ojca (na czym bardzo mi zależy) i otrzymałam odpowiedź jak wyżej... Przerażające, z dwojga złego cieszę się że do niej poszłam, przynajmniej wiem że to miejsce trzeba omijać szerokim łukiem :/

--

http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlr0ggvt61.png
http://www.suwaczki.com/tickers/bfarxzdvno02eycm.png

41729 cotca Kobieta, 36 lat, Kielce
Cotca

Cotca

Wiem, że niestety narkozę daje się tylko w skrajnych przypadkach- najbardziej by mi pasowała pod względem że tak powiem psychicznym no ale cóż, może jakoś wytrzymam zabieg w pełnej świadomości...

--

http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlr0ggvt61.png
http://www.suwaczki.com/tickers/bfarxzdvno02eycm.png

41729 cotca Kobieta, 36 lat, Kielce
Blacky

Blacky

Tu mam radę - przy cc czuje się wszystko co robią, każde szarpniecie, ale nie ma bólu. Moja koleżanka zaczęła krzyczeć, że ją boli. Nie wiem czy ja bolało faktycznie (w końcu każdy inaczej reaguje) czy tylko czuła to szarpanie, ale zaraz ją uśpili. Tylko to nie jest niestety najlepsze dla dziecka.

--

Adam 01.07.2014
Łucja 05.05.2016

49641 blacky Kobieta, 32 lata, Warszawa
Evee

Evee

Cotca najlepiej było by porozmawiać z położną że szpitala w którym chcesz rodzić. Są skrajne przypadki, każdy jest inny. Przy naturalnym porodzie jest ból, ale on schodzi po ok 2h później tylko tyłek boli, przy cesarce ból jest odczuwalny nawet kilka miesięcy po porodzie bo znieczulenie podawane jest w "kręgosłup". Jeżeli bardzo się boisz to na prawdę polecam przyjść do szpitala, a nawet umówić się na spotkanie z którymś z lekarzy i porozmawiać o swoich obawach. Na prawdę to nie jest tak, że przy CC 10min, dziecko na świecie i wszystko cudownie. CC to operacja, szwy ciągną, masz problem by dziecko wziąć na ręce, potrzebna jest pomoc drugiej osoby, na sali jest kilku lekarzy, kilka pielęgniarek, może się okazać że dopiero zaczniesz panikować!

CC może być jeszcze większa traumą niż SN.

--

Jaś 24.07.2016

49951 evee Kobieta, 28 lat, Ząbki