9 miesięcy, ciąża

I tymestr - poronienia, brak echa zarodka, pusty pęcherzyk

Odpowiedzi znajdują się poniżej

alexia0806

alexia0806

Dziewczyny chciałabym podnieść Was na duchu. W kwietniu zaszlam w ciążę w 11 tygodniu okazalo sie ze mam pusty pęcherzyk. Dostałam skierowanie na zabieg łyżeczkowania. Niestety takie sytuacje sie zdarzają ale nie należy się załamywać trzeba odczekać i dalej działać. Po zabiegu dostałam 1 miesiączkę 20 czerwca dostałam zielone światło i zaczęliśmy sie starać juz 30 czerwca zrobiłam test i wyszly 2 kreski nie przezywalam bo w pustych pęcherzykach tez wychodzily testy pozytywne tyle ze brzuch boli jak na miesiączkę. Umówiłam sie na wizytę czekałam miesiąc by dowiedzieć sie czy jestem w ciazy. Owszem oszczedzalam sie dbalam o siebie i czekałam. Przyszedł 1 sierpień byl to 10 tydz ciazy bylo juz widac przy badaniu usg popłakałam sie moj mąż byl przeszczęśliwy. Teraz mam założony szew musze praktycznie lezec. Dziewczyny Wam tez się uda musicie byc dobrej myśli i wierzyć i jesli macie możliwość pojechać do Częstochowy to musicie tam byc modlitwa naprawde zdziala cuda powodzenia --

http://s8.suwaczek.com/201802281447.png
http://fajnamama.pl/suwaczki/ra2ho31.png
https://www.suwaczki.com/tickers/010i3e3kb538v0vw.png

10664 alexia0806 Kobieta, 35 lat, POŁUDNIE
~Ana87

~Ana87

Cześć dziewczyny. Chciałam Wam napisać, że mimo gadania lekarzy, że plamienia się zdarzają lepiej dmuchać na zimne. Byłam w 6tc. Zaczęłam plamic. Przestraszylam się i pojechałam na sor. Wtedy usłyszałam bicie serca mojego aniolka i go zobaczyłam. Miałam brać luteine i no-spe i się oszczędzać. Wczoraj w 11tc znów zaczęłam płamic. Pojechałam do szpitala i dostałam ochrzan że sor prowadzi ciąże, że plamienia się zdarzają A jak boli brzuch to no-spe brać i tyle. Wkurzyalm się ale zrobiono mi usg i już nie słyszałam serduszka i się okazało że płód obumarl.podobno w 7 tygodniu A ja bez objawów myślałam że moje małe szczęście rośnie jak trzeba... Dostałam porcję tabletek poronnych. Straciłam moje mojego skarba...wiara zostaje tylko że następna ciąża będzie silniejsza...jeśli czujecie że coś nie tak to nie patrzcie że ktoś wam powie tak się dzieje. Trzeba sprawdzać każdy niepokojący objaw. Trzymajcie się ciepło

~Niezapominajka 43

~Niezapominajka 43

Witam .pół roku temu dowiedziałam się ,ze jestem w ciazy po 8 tyg ze serduszko nie bije..później miałam krwawienie.przez 5 mięs nie miałam okresu dostałem miesiąc temu a wczoraj krwawienie i wypadło mi coś w kształcie serca ..wyglądało jak worek z plodem.Robiłem test nie jestem w ciazy .czy to możliwe żeby po pół roku dopiero płód wypadł ..?bo je się ze to kolejne poronienie..Ale test wypadł by raczej pozytywnie..

~xyza

~xyza

Rozne rzeczy sie dzieja ale chyba do tego czasu mialabys zakażenie. Wykonaj badanie z krwi na bete hcg. Bardziej wiarygodna niz test. Moze to skrzep po miesiaczce?? Pierwsze okresy po poronieniu moga byc mega odbiegajace od tych co masz zazwyczaj.

Dziubala

Dziubala

Niezapominajka 43, po pół roku płód nie wypadłby, bo wcześniej dostałabyś krwawienia czy bóli brzucha. Być może to @ i to co wypadło, to po prostu duży skrzep, mnie się takie zdarzają w drugim dniu @.
Idź do gina na badania, sprawdzi czy wszystko jest ok.

--

2005 :), 2007 :), 2014 :)

39 dziubala Kobieta, 107 lat, Kraków
~Akemi

~Akemi

Poroniłam 2 razy.Pierwszy raz dowiedziałam się że jestem w ciąży zaraz po ślubie.Od początku czułam się tragicznie.Jak zrobiłam betę wyszła mi gigantyczna,jak na 5 mięs.Moj tata śmiał się że bliźniaki i jak się później okazało mial rację.Jednak lekarce od początku coś się nie podobało.Kazala robić co jakiś czas betę a za tydz. przyjechać na wizytę.Zrobimy USG i zobaczymy.Niestety jej przypuszczenia potwierdziły się.Nie było akcji serca,łożysko już zaczęło się oddzielać a beta niestety spadała.Mialam 2 wyjścia, albo czekać w domu aż sama poronienie,albo iść do szpitala.Bylam w takim stanie psychicznym że powiedziała że lepiej żebym poszła do szpitala i miała to już za sobą.W szpitalu nie wiedziałam jak się nazywam,nie potrafiłam odpowiadać na najprostsze pytania,prowadzili mnie za rękę jak dziecko a ja na wszystko się godziłam.Pamietam jak szłam za lekarzem na USG i wyłam a on :"nie rycz,nie rycz,teraz to już nie ma co płakać"...Robili mi 3 razy USG,3 różnych lekarzy dla pewności.Potem tona papierów.Pamietam jak siedziałam,płakałam i nie byłam w stanie nic napisać tak mi się ręce trzęsły.Siadla koło mnie pielęgniarka,pisała za mnie i pocieszała mnie.Potem przyszedł jeszcze ten lekarz który w pierwszym momencie okazał taka znieczulicę i widząc mój stan dosłownie rzucił wszystko,przysiadł się i zaczął ze mną rozmawiać,tak zwyczajnie po ludzku.Ozmowa zmtymi 2 osobami tak dużo mi dała.Poczulam wsparcie,którego w tym momencie naprawdę potrzebowałam.Personel był super.Mimo że była to sobota a ja nie przyjechałam na czczo,czekali prawie do północy żeby jeszcze tego dnia zrobić mi zabieg.Najgorszy był przejazd przez patologie na salę operacyjną i widok tych kobiet z brzuszkami,a potem czekanie na powrót do domu(wyszłam w pon.).To był 8 tydzień.Po powrocie do domu miałam straszna depresję.Patrzylam w jeden punkt i płakałam całymi dniami.Pomogly mi rozmowy z dziewczynami,które też to przeszły.I po malu z każdym dniem było lepiej.
2 raz poroniłam gdzieś w 4 tygodniu.Di lekarza nawet nie dotarłam.Poronilam samoistnie w domu.Mialam już synka w domu i chyba było mi dlatego lepiej.Nie byłam też w szpitalu i dzięki temu szybciej doszłam do siebie i nie miałam takiej depresji.
Jeśli kiedykolwiek przytrafiło by mi się coś takiego nie poszłabym do szpitala.Na pewno najpierw czekała bym w domu.Dopiero jeśli sytuacja by mnie zmusiła zgłosiłbym się na oddział.
Rozpisalam się ale może komuś to pomoże,doda otuchy.

~Kamylia

~Kamylia

Witam dziewczyny od 2 tyg chodzę po lekarzach i się tego samego dowiaduje. ,,Pusty pęcherzyki nie widać zarodka" zalamalam się Totalnie. Nie wiem co robić. 2 miesiące miesiączki nie dostałam. Ostatnia próbę robię za tydzień. Jak będzie to samo będę musiała jechać na zabieg żeby mi pęcherzyki wycieli. Nikomu tego nie życzę jeżeli ktoś się stara tak długo o dziecko a takie coś zostaje. Totalna masakra.

~Akemi

~Akemi

Wiem ze to masakra i ciężko się pogodzić.Z czasem będzie łatwiej.Tego się nie zapomina ale człowiek uczy się z tym żyć.
Ja mimo że mam w domu 3 super dzieciaków i jestem teraz w 4 ciąży,to bardzo często myślę o dzieciach które straciłam.Kazde dziecko to niepowtarzalny,unikalny człowiek.Zadne kolejne nie zastąpi nam tych które straciłyśmy.

~Vir

~Vir

Radość ogromna 4 dziecko zaproszone na świat!!!
W 6 tyg. na usg wszystko ok. Rozmiar dzieciątka zgodny z tygodniem, bicie serca. Wizyta w 9 tyg. usg rozmiar - tydz. 8, brak bicia serca. Skierowanie do szpitala - ciąża obumarła. Pojechałam ale w poczekalni coś mnie tchnęło - trzeba jeszcze raz sprawdzić przecież czuję się „ciążowo dobrze” - może mam trochę mniej sił ale to już 4 ciąża i wiek tuż przed 40, poza tym żadnych plamień. Mąż zaproponował wizytę u lekarza, który prowadził moją pierwszą i drugą ciążę. Jestem umówiona na dziś wieczór - zobaczymy. Oddaję to Bogu, bo inaczej mogłabym pogrążyć się jedynie w rozpaczy.
Starsze córki już wiedziały - trudno mi było ukryć radość.

~Ana874

~Ana874

Poronilam 9 grudnia w 11 tc. Ciągle myślę jakby to teraz było. Już by był brzuszek i za nami miała być przed świętami wizyta z usg. Wtedy byśmy zobaczyli naszego skarba.
Walczę próbuje być silna ale gdy tylko sobie przypomnę ten koszmar że szpitala jak tracilam dziecko...
Zaczęliśmy próby jednak strach mnie paraliżuje..