Szpitale

warszawa szpital ul karowa

MAMUSIA

MAMUSIA

hejka czy rodzil ktos na karowej w warszawie

--

http://fajnamama.pl/suwaczki/xnu9nz9.png

http://fajnamama.pl/suwaczki/840da4k.png

http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/cf8ca9bc.gif

Pamiętamy o Tobie nasz Aniołku 6.11.2011[*]

2039 mamusia Kobieta, 29 lat, Piaseczno

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Agusia

Agusia

Witam. Ja miałam wielki zamiar rodzić na karowej. Chodziłam tam na szkołę rodzenia, miałam tam swojego ginekologa. Nawet jak odeszły mi wody to mąz mnie tam zwiózł. Niestety miałam pecha bo tego dnia wszystkie dziecinki się chyba zmówiły i kobiety rodził tam już nawet na korytarzach. Więc znaleźli mi miejsce w szpitalu na solcu i zawieźli mnie tam karetką. Powiem szczerze że byłam na początku bardzo zawiedziona że jednak nie na karowej. Jednak wyszło mi to na dobre ponieważ rodziłam w bardzo ładnej sali porodowej bodajże Cytrynowej czy jakoś tak. A nie na korytarzu. No ale powiem ci że to gdzie bedziesz rodziła w większości zależy od dzidziusia. Bo nie znasz dnia ani godziny kiedy bedzie chciał się przytulić do swojej mamusi. A teraz często się zdarza że jednego dnia nie ma żadnej rodzącej a następnego jest ich jak grzybów po deszczu :36_19_3:

--

http://www.slub-wesele.pl/suwaczki/20080426040120.png
http://parenting.pl/picture.php?albumid=790&pictureid=4969http://www.slub-wesele.pl/suwaczki/200808261770.png

753 agusia Kobieta, 0 lat, Nowy Dwór Mazowiecki
MAMUSIA

MAMUSIA

slyszalam ze karowa to bardzo dobry szpital z reszta ja tez tam sie urodzilam i chociaz rodzilam sie 23 lata temu mama byla zadowolona napewno nie chcialabym trafic do szpitala na woloska albo madalinskiego

--

http://fajnamama.pl/suwaczki/xnu9nz9.png

http://fajnamama.pl/suwaczki/840da4k.png

http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/cf8ca9bc.gif

Pamiętamy o Tobie nasz Aniołku 6.11.2011[*]

2039 mamusia Kobieta, 29 lat, Piaseczno
agulek_wawa

agulek_wawa

karowa to na pewno szpital z doskonalym sprzetem i fachowcami.
jesli ma sie swiadomosc ze to szpital w ktorym za wszelka cene rodzi sie silami natury to na pewno warto.
ulozenie posladkowe dziecka wcale nie jest wskazaniem do cesarki.
moja kolezanka tam rodzila na poczatku pazdziernika, 17 godzin meki, bez znieczulenia (nie chcieli podac by skurczy nie zmniejszyc) a potem zrobili cesarke bo stwierdzili ze jednak sie nie da...
kolezanka ma traume i nie chce wiecej miec dzieci ale ogolnie wszystko OK, dziecko zdrowe, ona tez...
na pewno maja tam doskonala aparature do ratowania zycia noworodka, wiec chyba warto jak sie ma w glowie starch przed jakimis powiklaniami
ja mam tam swojego lekarza do ktorego chodze i zamierzam tam rodzic, zobaczymy jak bedzie :) pozdrowienia

--

http://www.suwaczek.pl/cache/8ea0c27716.png

2428 agulek-wawa Kobieta, 0 lat, Warszawa
Aivon

Aivon

Ja rodziłam tam młodszego synka, 9 lat temu. Byłam bardzo zadowolona, Trafiła mi się świetna połozna, tak mi fajnie wymasowała szyjkę, ze dziecko prawie"wyplułam" :)

--

http://www.takeagift.pl/polecam:117659
http://yasmin.aguagu.pl/suwaczek/suwak4/a.png http://s2.pierwszezabki.pl/021/021261960.png?4163

2386 aivon Kobieta, 43 lata, Dęblin
MAMUSIA

MAMUSIA

slyszalam ze tam bardzo ciezko sie dostac,

--

http://fajnamama.pl/suwaczki/xnu9nz9.png

http://fajnamama.pl/suwaczki/840da4k.png

http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/cf8ca9bc.gif

Pamiętamy o Tobie nasz Aniołku 6.11.2011[*]

2039 mamusia Kobieta, 29 lat, Piaseczno
kiniaa

kiniaa

Witam
Rownież mam zamiar rodzic na Karowej. Czy cięzko sie dostac jest to raczej zalezne od tego ile dzieciaczków wybrało ten sam termin przywitania sie z rodzicami co Twoje. Nie da się tego niestety przewidziec...

--

1590 kiniaa Kobieta, 0 lat
Anya

Anya

czy ktoraś z Was ma jakieś aktualne informacje na temat tego szpitala? Jeżeli tak to proszę wpisujcie.

--

Nie ma dla mnie większego szczęścia niż świadomość, że moje dzieci s

1599 anya Kobieta, 108 lat, ...
marta123456789

marta123456789

Rodziłam na Karowej w dniu 13 grudnia 2008r. Nikomu nawet najgorszemu wrogowi nie polecam takich przeżyć jakich doświadczyłam w tym szpitalu!! Co do porodu to nie narzekam z tym że szybko urodziłam więc nie wiem co by było gdyby poród trwał długo. Gehenna zaczęła się w momencie przewiezienia mnie z dzieckiem na normalną sale.
Był to mój pierwszy poród , więc byłam nie doświadczona jeżeli chodzi o opiekę nad noworodkiem. Nikogo nie interesował mój problem z karmieniem panie laktacyjne i owszem pytały się czy daje radę z karmieniem,mi się wydawało że szło mi całkiem nieźle ale jak przyszło po 2 dniach do ważenia mojej córki to okazało się że bardzo spadła z wagi. Mimo to nie było nadal nikogo do pomocy , a do tego córka dostała żółtaczki. Nikt nie przyszedł i mnie dokładanie nie poinformował co tak naprawdę się dzieje!! Nie wspomnę o tym że nikt nie chciał kąpać dziecka dla taego mała dostała "rumienia noworodkowego" i według pań pielęgniarek to każde dziecko to przechodzi ale z moich informacji od lekarzy z innych szpitali i przychodni to nie każde dziecko to dotyka natomiast w tym szpitalu każde to przechodziło. Wychodząc ze szpitala nie byłam do końca nauczona karmić dziecko piersią i dlatego miałam dwie nie przespane i bardzo nerwowe doby po powrocie do domu. Dopiero pomocną dłoń otrzymałam od prywatnej pani doktor ponieważ dzwoniąc na karowa i prosząc o pomoc pani w rejestracji pod czas rozmowy ze mną odłożyła słuchawkę.Owszem zgadzam się że wygląd szpitala i wyposażenie jest doskonałe natomiast opieka jest TRAGICZNA. Zapomniała bym jeszcze o jednym. Moja współlokatorka ze szpitalnej sali mając problem z nakarmieniem dziecka które bardzo płakało poszła prosić o pomoc na to pani pielęgniarka jej odpowiedziała "JAK SIĘ DZIECKO NA PANIĄ NAPATRZY TO NIE DZIWNE ŻE PŁACZE "
Takie są moje wspomnienia ze Szpitala przy ulicy Karowa 2...

--

3015 marta123456789 Kobieta, 0 lat
zuzka4321

zuzka4321

Ja też miałam przyjemność rodzić w szpitalu na Karowej ( sierpień 2008 )i do tej pory nie mogę się pozbierać psychicznie, co pomyślę o tym Szpitalu to dostaję dreszczy.
Może i on ładny z zewnątrz, czysty odnowiony, ale w środku zgniły i śmierdzi. Do lekarzy powiem szczerze to nic nie mam, ale do Pań, które opiekują się kobietami i dziećmi to mam wiele zastrzeżeń.
Poród w tym szpitalu wygląda zawsze tak samo, kładą Cię na łóżko, podłączają KTG ( czasami kroplówkę) i sobie idą. Zaglądają raz na jakiś czas. Nie można spacerować, korzystać z drabinek czy piłki.
Ja miałam poród wywoływany, doktorkę miałam ok, ale np. zastępca ordynatora czepną się mojej wagi, bo mimo diety cukrzycowej przytyłam 28 kilo. Innej nie chciał zrobić cesarki, bo dziecko się podduszało i wyciągnął je przy pomocy pompy vacum.
Nie można pić ani jeść, ja byłam na czczo i przez 28 godzin nic nie piłam i nie jadłam. Pozwolili mi tylko na jeden prysznic.
NIE MA OCHRONY KROCZA. Leżałam 10 dni w tym szpitalu i każda dziewczyna miała nacięte kroczę, obojętnie czy miała duże dziecko czy małe. Mi położna po porodzie powiedziała, że nie potrzebnie mnie, nacieła, bo widzi, że urodziłabym bez problemu, rozumiecie to.... Masakra. Dziecko miałam dosłownie 2-3 minuty na brzuchu, w innych szpitalach mają po godz. a nawet więcej np. na Żelaznej.
Mój mały na oddziale dla dzieci leżał 10 dni, nie mogli określić przyczyny jego żółtaczki, miał bezdech siostra z ginekologii, powiedziała mi, że to nie był bezdech tylko zakrztusił się wodami płodowymi ( 5 dni po porodzie) zresztą przy każdym problemie udzielała takiej odpowiedzi. Na oddziale dla maluszków, to może ze 3 siostry są z powołania, no a reszta chyba do tej roboty się nie nadaje.
Nie można przychodzić na oddział, kiedy się chce tylko wtedy, kiedy one pozwolą. Raz, kiedy zajrzałam do dziecka, lerzało ono na brzuszku, płakało w niebogłosy, uderzało główką o ścianki w inkubatorze a te p.....ielęgniarki sobie kawę piły. Odebrałam dziecko ze szpitala, z rumieniem, z odparzoną pupą i z sinymi rączkami i nóżkami i bardzo przestraszone, a po kilku dniach zadzwoniły do mnie, żebym przyjechała z dzieckiem na oddział, bo nie pobrały krwi na testy przesiewowe, chociaż zrobiły wpis z datą pobrania. HORROR
A co do mnie po porodzie przenieśli mnie na ginekologię, bo podobno na położniczym nie ma miejsc i tam to dopiero była jazda. Dziewczyny leżały w zakrwawionych pościelach, pielęgniarki raz zamykały drzwi żeby nie słyszeć płaczu dzieci a innym razem otwierały drzwi, bo im śmierdziało. Salowe potrafiły burknąć żebyśmy nie marudziły, bo one nam robią łaskę, że tu leżymy, bo powinnyśmy na położniczym. Nie można było doprosić się ani lekarza, ani pielęgniarki laktacyjnej. Dziewczyny mdlały i nikogo z obsługi nie było żeby im pomóc.
Mogłabym pisać i pisać, przeżyłam koszmar. Po wyjściu ze szpitala dostałam dreszczy w domu, nie wiem, co było przyczyną chyba wszystko się na to nałożyło. Leżałam tam 10 dni i naprawdę wiem, co mówię, wręcz apeluję do was nie ródźcie w tym szpitalu, przeżyjecie HORROR

--

3681 zuzka4321 Kobieta, 0 lat